Uroczystości rodzinne

04.04.11, 21:02
Chodzi mi głównie o urodziny dzieci. Jesteśmy z M w trakcie rozstania, nie mieszkamy razem, a zbliżają się urodziny dziecka 4. Co wy robicie? Wiem że nie zorganizuję urodzin jakby nigdy nic, nie będę też mieszać naszych rodzin (za bardzo za sobą nie przepadają i jedni i drudzy). Więc jak, robić podwójnie osobno dla jednych i drugich? Chyba nie mogę zabronić moim teściom by nie przychodzili? Ale też specjalnie nie chcę ich zapraszać... Z drugiej strony dziecko nie jest niczemu winne, tylko jakoś tak głupio mi będzie udawać i uśmiechać się jak głupi do sera. Co robić? Jak to jest u was?
    • jakaja01 Re: Uroczystości rodzinne 04.04.11, 21:03
      jakaja01 napisała:

      > a zbliżają się urodziny dziecka 4.

      Chodziło oczywiście o wiek dzieckasmile
      • anka_cyganka35 Re: Uroczystości rodzinne 04.04.11, 21:17
        ja bym zrobiła dla swojej rodziny u siebie a jak tata zabierze go do siebie to niech mu zrobi drugie urodzinki i zaprosi tam swoja rodzine
        • dominika8 Re: Uroczystości rodzinne 04.04.11, 21:20
          ja też tak zrobię.
    • ag13ag13 Re: Uroczystości rodzinne 04.04.11, 21:25
      W zeszlym roku jak mlody mial urodziny- jego tata juz nie mieszkal z nami, ale bylo troche do rozwodu , mimo iz bylo ciezko, poprosilam ich do siebie, by dziecko w ten szczegolny dzien mial wszystkich ktorych kocha kolo siebie. Bardzo sie balam tego dnia, ale wszystko odbylo sie na poziomie, wszyscy zachowali sie odpowiednio, bez scen, kultura przy stole. Nie bylo juz ciu ciu ciu, ale bylo poprawnie. Dziecko bylo szczesliwe,
    • ula-bak Re: Uroczystości rodzinne 04.04.11, 21:50
      ja zapraszam wszystkich do siebie...to dziecka święto więc problemu nie ma,jest może troszkę niezręcznie chyba dla każdego ale dzieciaki bawią sie dobrze i o to chodzi...rozważałam opcję zrobienia urodzin raz tu raz tu ale corka zdecydowanie nie chciała(6latka)...
    • malgolkab Re: Uroczystości rodzinne 05.04.11, 09:13
      u nas były już 2 razy takie urodziny- w zeszłym roku syn miał właśnie 4 lata. Zrobiłam mu je w takiej bawilandii - na jego prośbę, zaprosił znajome dzieci, a ja dodatkowo zaprosiłam swoich rodziców i brata z żoną i jego rodziców i rodzeństwo. Dzieci się bawiły, a dorośli siedziueli przy kawie - 2 godziny można posiedzieć z każdym, nie trzeba za dużo rozmawiać, a dziecko się cieszy, że wszyscy są.
      W tym roku exa też zaprosiłam do bawilandii, teściów do domu na kawę, ale się wymigali, że niby czasu nie mają (on rencista, ona swoja pracuje 3 godz dziennie)- problem z głowy, ale z propozycją wyszłam, a że nie chce im się do wnuka przyjść to ich sprawa. Przyszli na chwilę na imprezę dla dzieci. Teraz oboje mamy już partnerów, ale mój akurat był w pracy, ex przyszedł sam - nie wiem dlaczego, jego dziewczyna w niczym by mi tam nie przeszkadzała... za to wiem, że Obecny czuł by się skrępowany w obecności exa i jego rodziny.
      • altz Re: Uroczystości rodzinne 05.04.11, 09:36
        > za to wiem, że Obecny czuł by się skrępowany w obecności exa i jego rodziny.
        Pogoń dziada, po co Ci taki wstydliwy?
        • malgolkab Re: Uroczystości rodzinne 05.04.11, 09:50
          bo ma fajny samochódwink
          • altz Re: Uroczystości rodzinne 05.04.11, 10:11
            Jeśli ma duże plusy, to trzeba go przytulić i powiedzieć, że jest na zawsze.
            Trochę się wzmocni, może wtedy będzie się czuł lepiej i nie będzie się bał rodziny dzieci?
            • malgolkab Re: Uroczystości rodzinne 05.04.11, 10:18
              pewnie, że ma dużo plusówsmile on się nie boi, raczej mógłby czuć się skrępowany, natomiast na pewno zachowywałby się z kulturą. Mi ciężko powiedzieć jak ja bym się zachowała, bo nie jestem w takiej sytuacji.
    • tully.makker Re: Uroczystości rodzinne 05.04.11, 10:15
      U nas dopoki dziec byl maly, urodziny odbywaly sie normalnie w domu, z udzialem ojca i jego rodziny ( nas zczescie tesc alkoholik sobie darowywal przybycie, ku uldze tesciowej - nie bylo po co przychodzic, bo nie bylo flaszki)
    • jakaja01 Re: Uroczystości rodzinne 06.04.11, 19:14
      Na moją propozycję by mąż wziął do siebie dziecko do swoich rodziców na jeden dzień w weekend by mu zrobić tam urodziny, odparł, że nie bo jego rodzice chcą przyjść do mnie. Dodatkowo jego mama piecze mu tort, o czym też nie wiem, bo nie konsultowała tego ze mną. I będzie tak że oni przyjdą, tort będzie fuj bo nie "domowy", nie mówiąc już o synowej. Szykuje się nieźle.
      • evi85 Re: Uroczystości rodzinne 06.04.11, 21:29
        ja od tyg mam ten sam problem (syn w sobote skonczy 5 lat)
        zeszlo na to ze maz zamowil tort nie wiem czy cos przygotuje jeszcze i zaprosil swoja rodzine w dniu urodzin syna a ja z tortem i gotowym obiadem pojde do mojej mamy -tak juz ustalilysmy
        moja rodzina nie chce ogladac mojego meza i sie w sumie nie dziwie -maja powody
        • jakaja01 Do evi85 06.04.11, 22:28
          To zgadamy się po weekendzie co się wydarzyło
    • ona_zmeczona Re: Uroczystości rodzinne 06.04.11, 22:04
      a dlaczego Ty robisz urodziny dla rodziny a nie dla dziecka? moze lepiej zorganizowac zabawe z rowiesnikami z przedszkola a nie z dziadkami? pomysl na wyjscie do bawialni uwazam za swietny.
      • jakaja01 Re: Uroczystości rodzinne 06.04.11, 22:29
        nie jest to tylko imreza dla dorosłych bo są u mnie w rodzinie inne dzieci (od sióstr) w podobnym wieku. Poza tym dziadkowie... i wnuk...
        • 0.myszka Re: Uroczystości rodzinne 07.04.11, 15:25
          urodziny dzieci przeżyłam bo mieszkamy jeszcze razem - zrobiłam normalna imprezkę i zaprosiłam wszystkich jak zawsze no teraz większe wyzwanie - komunia córki.... dobrze ze w lokalu ale atmosfery sobie nie wyobrażam.... zbyt wiele się wydarzyło, jednak myślę ze rodziny się nie pokłócą... ja będę tam dla dziecka i to będzie najważniejsze i nic mnie nie ruszy.... chyba smile
          • niutka Re: Uroczystości rodzinne 08.04.11, 19:36
            Cale szczescie, ze Pierwsza Komunie chlopcy przezyli, jak jeszcze bylismy z bylym malzenstwem... I paradoksalnie, wyobrazam sobie spotkanie (hmm... rodzinne) z rodzina exa ale z nim to juz nie.
            • to.ja.kas Re: Uroczystości rodzinne 08.04.11, 19:58
              Serio to taki problem postawić dwa/trzy/kilka tortów skoro rodzina eks taka chetna by tez dziecku tort zrobić? Pouśmiechac sie do wszystkich i sprawić by dziecie było szczesliwe?
              Nie ma co rywalizowac na smak tortów a po prostu zachowac klasę i spokoj i cieszyc sie z radości dziecka. Nawet jak zdublują sie ciasta, prezenty i dziadkowie wink
              • evi85 Re: Uroczystości rodzinne 10.04.11, 18:36
                my juz po urodzinach smile
                w sumie to im blizej bylo urodzin to czesciej mialam mysli zeby syna gdzies zabrac a maz niech sam wyprawia impreze dla swojej rodziny
                ale jak dowiedzial sie o czym mysle to zaczal robic wymowki, ze to dla syna, sam zamowil tort , zaprosil swoja rodzine, wrecz wchodzil mi w tylek ;p
                ja mialam ochote w tym dniu wyjsc z domu i wrocic wieczorem, ale zostalam dla syna
                przyszli jego (meza) rodzice i 3 siostry z dziecmi, bylo...nijako-po3 godz poszli z moja wielka ulga, to juz nie to samo co kiedys, jak wyprawialismy urodziny dzieciom to zapraszalismy pelno znajomych z dziecmi i balanga trwala do polnocy prawie i bylo na prawde super i wesolo (ale to za czasow kiedy nie wiedzialam nic o jego podwojnym zyciu)
                nst dnia czyli dzis poszlam z tortem i ciastem do moich rodzicow ktorzy z wiadomych wzgledow nie chcieli ogladac mojego meza i tez bylo milo
                no prawie, kurde przez takiego egoiste tyle rzeczy sie popsulo sad
                • evi85 Re: Uroczystości rodzinne 10.04.11, 18:46
                  napisz jak u Ciebie przebiegly urodziny smile
                  • jakaja01 Re: Uroczystości rodzinne 10.04.11, 19:04
                    Z moimi teściami nie widziałam się długo. Mąż miał do mnie pretensje dlaczego nie chcę tortu jego mamy (nie wspominała w żadnej rozmowie wcześniej ze mną że go przygotuje - wystarczyło zaproponować, potworem nie jestem). Powiedziałam że przecież będę miała dla niego tort. W końcu wzięłam dwa torty, jeden zjadłam z moją rodziną, drugi był na dziś dla "2 strony", ale tylko mój mąż przyszedł.... z wielką łaską na godzinę, bo przecież "nie informowałam go wcześniej" o tym że coś organizuję. I ciekawe kiedy moja teściowa raczyła przyjść ze swoim tortem jak wogóle olała sprawę skoro ta niedobra synowa nie chciała dla jej wnuka tortu.
                    I doszłam do wniosku że ostatni raz robiłam takie szopki. Mam nadzieję że kolejne urodziny odbędą się już po rozwodzie, więc nie będzie wogóle problemu.
                    • altz Re: Uroczystości rodzinne 10.04.11, 21:30
                      A ja jestem bardzo dobry dla byłej partnerki i zupełnie tam nie zachodzę i nie mam zamiaru, więc dzięki temu nie ma stresów. smile
    • errormix Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 01:01
      Temat rodzinnych czy dziecięcych uroczystości, imprez i tego jak je zorganizować, kogo zaprosić i jak to przeżyć, wcześniej czy później dotyczyć będzie pewnie wszystkich z nas. Wszak kiedyś nadejdzie przecież dzień ślubu naszych pociech i znów pojawi się dylemat jak to zrobić, kogo zaprosić i czy mama i tata mają siedzieć w jednej ławce czy osobno.

      Wydaje mi się, że im wcześniej człowiek zacznie sobie z takimi sytuacjami radzić, oswajać się i podejmować konkretne decyzje tym lepiej i łatwiej będzie później.

      Osobiście spotkałem się z takim dylematem zaledwie kilka dni temu.

      W przyszłym tygodniu w szkole jest konkurs piosenki. Od miesiąca siedziby w domu i szlifujemy przebój, który ma powalić na kolana publiczność i jury oraz zagwarantować szóstkę z muzyki na koniec roku.

      Aż tu nagle w sobotę dzwoni po 4-miesięcznym milczeniu mama i oznajmia, że przyjdzie na występ.

      Pierwszą myślą, jaka przyszła mi głowy było podwiezienie dziecka do szkoły i zostawienie samej, by nie denerwowało się dodatkowo obecnością rozwiedzionych i nierozmawiających ze sobą rodziców, a jednocześnie stworzenie okazji do tego, by może mama, będąc z córką sam na sam przypomni sobie to co nazywa się instynktem macierzyńskim.

      Ale myślałem tak tylko przez moment. Bo szybko zdałem sobie sprawę, że znowu chcę coś zrobić za nią, że znowu myślę o tym, jak jej coś ułatwić, jak stworzyć jej okazję, jak pomóc naprawić to co wcześniej zniszczyła. Tymczasem zapomniałem o tym po co ja tam idę.

      A idę, by zobaczyć i posłuchać swojej córki, by wspierać ją swoją obecnością, by pocieszyć w razie porażki. Idę tam po to, by swoją obecnością pokazać jej, że ona jest najważniejsza i że nie zostawię jej w trudnym momencie. Idę wreszcie po to, by pokazać jej, że przez te wszystkie dotychczasowe wieczory, kiedy uczyliśmy się tej piosenki, mnie na tym zależało, że robiłem to z przekonania, a nie dlatego, że powinno się dziecku pomóc.

      I tak samo powinno być podczas innych uroczystości. Powinniśmy pamiętać dlaczego tam jesteśmy i dla kogo. I to nie my powinniśmy czuć się nieswojo.

      My powinniśmy być po prostu dumni. Ze swoich dzieci i z siebie.
      • malgolkab Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 09:34
        Error, lepiej bym tego nie ujęłasmile

        Normalny człowiek jest w stanie wytrzymać 2-3 godziny w każdym towarzystwiesmile Jak chodzi o imprezy dla kilkulatka to teraz jest pełno bawilandii itp, zaprasza się dzieci i rodzinę, jest zamieszanie, kupę ludzi i nie trzeba akurat rozmawiać z każdą osobą.
        Tak się zastanawiam czy niektórzy z was planują np. 2 imprezy komunijne (matka robi swoją, ojciec swoją)- rozumiem, że więcej do gadania ma ten, komu akurat wypada "jego" niedziela z dzieckiem... paranoja
        Znam wiele dorosłych osób, które mają duży problem z organizacją ślubu, chrzcin dziecka it., bo właśnie mama z tatą w 1 pomieszczeniu przebywać nie będzie, albo jedna babcia z drugą:./ W ten sposób nie robicie przykrości ex czy jego rodzinie tylko swojemu dziecku (nieważne czy dorosłemu czy przedszkolakowi).
        • pandora81 Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 10:37
          U nas jakoś urodziny dzieci wypadły oddzielnie, ale na Wigilię tatuś wpadł. Jeśli rodziny nie mogą się porozumieć to lepiej niech nie spędzają tych uroczystości razem. Po co dzieciom napięta atmosfera i kłótnie w dniu ich święta? Nie wszyscy dadzą radę się powstrzymać
          • malgolkab Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 10:55
            pandora81 napisała:

            > Po co dzieciom napięta atmosfera i kłótnie w dniu ich święta? Nie wsz
            > yscy dadzą radę się powstrzymać
            Czyli co, dwie komunie, dwa przyjęcia weselne itd...?
            A jak w niedzielę komunijną przypada akurat dzień, w którym dziecko jest u taty, to rozumiem, że on organizuje imprezę, a ty nie przychodzisz, zeby nie psuć atmosfery? Na ślub dziecka nie przyjdziesz, a może powiesz - nie zapraszaj ojca?
            • pandora81 Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 15:26
              Nie no, są sytuacje których nie da się zdublować. Na swoim ślubie, to dzieci same będą decydować - już będę duże tongue_out
              Ja akurat mam w porządku kontakt z exem, a mimo to wspólnych urodzin nie robimy dzieciom. Na Wigilię w tym roku był, ale myślę, że od przyszłego roku będziemy się dzielić, co druga u mnie, co druga u niego - dogadamy się zresztą.
              Komunii nie da się zdublować, ale ile jest takich uroczystości? Jedna, dwie na całe życie?
              • pandora81 Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 15:33
                Po prostu uważam, że nie jesteśmy już rodziną. To też jego dzieci, więc nie trzymam ich zachłannie przy sobie, pracuję ze starszym by chodził do exa, nawet jak nie chce. Rozmawiamy i staramy się oboje, by dzieciaki miały dobry kontakt z jednym i drugim rodzicem. Ale nie jesteśmy już jedną rodziną, więc nie zachowujmy się jak rodzina. A co kiedyś mamy robić wspólną Wigilię ze swoimi przyszłymi (na razie hipotetycznymi) małżonkami i dziećmi? Ich babciami ze strony tychże partnerów i rodzinami? Jakaś komedia by wyszła big_grin
                • altz Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 15:57
                  Może warto sprawdzić czy pochodzimy z tej samej haplogrupy? wink (R1a1-56% Polaków) Wtedy w zasadzie jesteśmy wszyscy rodziną i z takim nastawieniem można spokojnie usiąść wspólnie do stołu. wink
        • ciociacesia mam jednak powazne watpliwosci 11.04.11, 10:40
          czy moi tesciowie sa normalni smile i o ile ja wyrzymam w ich towarzystwie to oni w moim moga zaczac zachowywac sie dziwnie smile
          ogolnie sie zgadzam. trzeba robic swoje, ale moze czlowiek odczuwac lekki niepokoj i dyskomfort na mysl o zebraniu razem niekoniecznie sie kochajacych ludzi, niekoniecznie posiadajacych klase i nie koniecznie normalnych smile
          • malgolkab Re: mam jednak powazne watpliwosci 11.04.11, 10:56
            ciociacesia napisała:

            > ogolnie sie zgadzam. trzeba robic swoje, ale moze czlowiek odczuwac lekki niepo
            > koj i dyskomfort na mysl o zebraniu razem niekoniecznie sie kochajacych ludzi,
            > niekoniecznie posiadajacych klase i nie koniecznie normalnych smile
            też taki niepokój i dyskomfort odczuwam, ale raz na "ruski rok" przeżyję, a syn jest zadowolonysmile
            • ciociacesia tylko wiesz, sytuacje sa rozne 11.04.11, 11:19
              i czasem te niepokoje sa uzasadnione i rodzic 'decyzyjny' ma do wyboru impreze z awantura i scenami lub impreze bez jednej czesci rodziny. wtedy jest naprawde ciezko
      • red-dry Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 13:08
        Error, a czy masz może pomysł na to jak dziecku tłumaczyć dlaczego w tych uroczystościach drugi rodzic notorycznie nie uczestniczy? Święta minęły, urodziny minęły, występy, konkursy, egzamin, za chwilę komunia. Dzieciaki z rodzin pełnych/niepełnych/rekonstruowanych w takich chwilach mają jednak oboje rodziców przy sobie. A my już od dawna - we dwie.
        Jak przeżyć takie chwile, jak się przyzwyczaić do widoku własnego dziecka, które połyka łzy ?

        • altz Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 13:15
          > Dzieciaki z rodzin pełnych/niepełnych/rekonstruowanych w takich chwilach mają jednak oboje
          > rodziców przy sobie. A my już od dawna - we dwie.
          Myślę, że to tylko Twoje wyobrażenie, tak dobrze nie ma. Wiem, że to dziecku nie pomoże.
          Może się umówić z byłym partnerem, żeby on zorganizował u siebie jakąś uroczystość?
        • malgolkab Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 13:17
          red-dry napisała:

          > Jak przeżyć takie chwile, jak się przyzwyczaić do widoku własnego dziecka, któr
          > e połyka łzy ?
          >
          Do tego człowiek się nigdy nie przyzwyczaiuncertain ja bym po prostu powiedziała, że nie wiesz dlaczego tata nie przychodzi na te okazje, że był o nich poinformowany, jesli dziecko ma z nim jakikolwiek kontakt to zaproponuj, żeby zapytało jego...
        • malgolkab Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 13:19
          red-dry napisała:

          > Dzieciaki z rodzin pełnych
          > /niepełnych/rekonstruowanych w takich chwilach mają jednak oboje rodziców przy
          > sobie. A my już od dawna - we dwie.
          a to akurat niekoniecznie- widzę np. na występach mojego dziecka w przedszkolu- mało u kogo jest oboje rodziców, u niektórych jest 1, u innych babcia, dziadek czy ciocia- i nie są to sytuacje jednorazowe- szczególnie w dzisiejszych czasach i nie tylko w rodzinach rozbitych.
          • red-dry Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 13:31
            U nas niestety w zdecydowanej większości dzieciaki mają przy sobie oboje najważniejszych ludzi.
            Niezależnie od układu, w jakim rodzice aktualnie się znajdują. Moja córka w ogóle nie ma kontaktu z ojcem, bo on nie ma potrzeby. Chodzę z nią do psychologa, na terapię, staram się utrzymywać częste kontakty z rodziną, gdzie tych pozytywnych męskich wzorców jest sporo, widzę jak strasznie jej tego brak.
            Ale wiecie dobrze, że to nie to samo.
            Nie wiem jak jej pomóc, bo mam świadomość że tej pustki nie da się zapełnić. Staram się, ale nie wychodzi. Niby czuje, że ma we mnie oparcie, ale przecież to był najważniejszy facet w jej życiu, a zawiódł na całej linii.


    • red-dry Re: Uroczystości rodzinne 11.04.11, 13:45
      Ja zrobiłabym na neutralnym terenie, nie w domu, może jakaś bawialnia z kulkami, księgarnia z zajęciami dla dzieci itp, pełno tego.
      Tam zapraszasz obie rodziny. Stawiasz kawę. Kto chce, ten będzie. Dla dziecka frajda, a dla rodziny mniejsze spięcia niż w domu na mniejszej przestrzeni, przy jednym stole.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja