Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać.

09.04.11, 10:39
Moja ex ciągle wymyśla jak mi tu dziecka nie dać. Zazwyczaj jest chore. Tzn ona tak twierdzi i ma na to jakies zaswiadczenie od lekarza. Oczywiscie dziecko ma co najwyzej katarek ale to wystarczajacy powod. No i córki nie widuje średnio co drugi raz, czesto kilka razy pod rząd. A mieszkam blisko.
Prosilem, blagalem żeby tak nie robila. Nic!
No to teraz ja mam karteczke od lekarza i dziecko bedzie u mnie długo, długo chore. I za każdy raz jak mi dziecka nie wyda to ono potem bedzie u mnie chore tyle samo. A jak nie pomoże to bedzie 2 albo trzy razy dłużej chore. I mi moga wszyscy nagwizdać. Jest u mnie legalnie bo lekarz taką opinie wydał ze chore i ma sie nigdzie nie włóczyć. Jak Kuba Bogu, ...
    • yoma Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 11:51
      To ja wam proponuję przeciąć to dziecko na pół.
    • nangaparbat3 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 11:57
      hiroltata napisał:

      > No to teraz ja mam karteczke od lekarza i dziecko bedzie u mnie długo, długo ch
      > ore. I za każdy raz jak mi dziecka nie wyda to ono potem bedzie u mnie chore ty
      > le samo. A jak nie pomoże to bedzie 2 albo trzy razy dłużej chore. I mi moga ws
      > zyscy nagwizdać. Jest u mnie legalnie bo lekarz taką opinie wydał ze chore i ma
      > sie nigdzie nie włóczyć. Jak Kuba Bogu, ...

      Najlepiej razem z dzieckiem zapisz się do przedszkola, jako wychowanek, tam Twoje miejsce.
    • koronkazebowa0 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 15:19
      A ja uważam, że masz rację, jestem kobieta, w takiej sytuacji też bym tak robiła.
      • puzzle33 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 15:31
        Oko za oko, ząb za ząb. Wkrótce zabraknie tak oczu jak i zębów.
        • nangaparbat3 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 15:39
          puzzle33 napisała:

          > Oko za oko, ząb za ząb. Wkrótce zabraknie tak oczu jak i zębów.

          Zostaną koronki sad
          • koronkazebowa0 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 15:43
            A co facet ma zrobić? Dawać się? Iść z tym do sàdu? Pròbować z babà rozmawiać? Nie rozśmieszajmy się
            Same tu wiemy jak sàdy polskie funkcjonujà i co mogà w tym przypadku orzec.
            Śmiech na sali.
            • altz Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 15:52
              Uczciwa gra, wspólne reguły, miejmy nadzieję, że się baba opamięta, bo to nie jest normalny sposób rozwiązywania problemów.
          • puzzle33 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 17:38
            nangaparbat3 napisała:

            > Zostaną koronki sad
            Jeśli złote, to rozkradną. Historia zna przykładysmile
    • errormix Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 16:10
      Gdybyś się przedstawił jako kobieta dostałbyś tutaj tysiąc rad od kobiet, jak walczyć z ojcem-krętaczem, jak go załatwić i jak to faceci potrafią kłamać, oszukiwać i być bez serca. Ale że jesteś facetem, to od kobiet usłyszysz, że jesteś sukinsynem, a od facetów słowa wsparcia.

      Przyłączam się do tych drugich.

      Od czasu do czasu proponuję jednak, byś zapytał jednak dziecko, czy nadal chce "chorować" u ciebie, czy może u mamy. Bo w przeciwnym razie zrobicie z dzieciaka swojego więźnia.
      • puzzle33 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 17:40
        errormix napisał:

        > Gdybyś się przedstawił jako kobieta dostałbyś tutaj tysiąc rad od kobiet, jak w
        > alczyć z ojcem-krętaczem, jak go załatwić i jak to faceci potrafią kłamać, oszu
        > kiwać i być bez serca. Ale że jesteś facetem, to od kobiet usłyszysz, że jesteś
        > sukinsynem, a od facetów słowa wsparcia.
        >
        Jakoś dotąd nie pojawił się ten motyw.

        > Od czasu do czasu proponuję jednak, byś zapytał jednak dziecko, czy nadal chce
        > "chorować" u ciebie, czy może u mamy. Bo w przeciwnym razie zrobicie z dzieciak
        > a swojego więźnia.
        ...więźnia - zakladnikasad
      • obrazo-burca Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 23:17
        Error,
        narażasz się fanklubowi tongue_out
    • mola1971 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 16:55
      Zbyt mądre to nie jest, ale czasem tak bywa, że sposób działania trzeba dopasować to poziomu tej drugiej strony. Zatem działaj, ale uważaj by to nie odbiło się na dziecku. Przede wszystkich zwracaj uwagę na reakcje dziecka i nie rób nic na siłę bo osiągniesz efekt odwrotny od zamierzonego i zamiast budować relacje z dzieckiem sam je na własne życzenie popsujesz.
    • tully.makker Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 17:24
      Dziecko chore - zapraszam tate do domu, coby sie nim a sama ulatniam sie na wolny dzien, co jest chyba marzeniem kazdej matki uwiazanej do chorego przedszkolaka... Dlaczego tak nie mozna?
      • koronkazebowa0 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 17:42
        Autor wátku tak może gy chciał ale z wypowiedzi wnioskuję że jego ex baba na to nie idzie.
        Dziecko wiecznie chore jak przypada jego dzień zajmowania się potomkiem. Więc on stosuje jej metody. Pomysłowesmile
      • puzzle33 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 17:43
        Z choinki się urwała. Nie chodzi o to, co można, a czego nie, lecz jak EX dokopać. Dziecka ani jedna, ani druga strona nie traktuje podmiotowo, bo i po co? Dzieci i ryby głosu nie mają, a byłemu małżonkowić dokopać zawsze jest przyjemnie.
      • mola1971 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 17:46
        No co Ty Tully??? Wtedy mama nie byłaby hirolmamą wink Tylko zwykłą kobietą, która jest matką, ale ma też swoje życie i swoje potrzeby i w tym, że ojciec chce się zajmować dzieckiem nie widzi żadnego zagrożenia dla swojej pozycji tylko traktuje to jak coś naturalnego i "wykorzystuje" czas ojca z dzieckiem by zająć się sobą.
        • zmeczona100 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 17:52
          To ja żyję w jakimś dziwnym świecie, bo nie znam żadnej hirołmamy. Za to te, które znam, duzo by dały, aby ojciec ich dzieci interesował sie nimi, wychowywał je wspólnie i utrzymywał z nimi bliski, częsty kontakt- na czym same tez by skorzystały.

          No cóż, może mój świat nie istnieje? Hm.....
          • mola1971 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 18:01
            Zmęczona, w moim świecie są wyłącznie takie kobiety, o jakich piszesz, ale przyjmuję do wiadomości to, że mój świat nie jest światem jedynym a zbyt dużo się czyta o matkach utrudniających ojcom kontakt z dzieckiem by udawać, że problemu nie ma.
            • zmeczona100 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 18:11
              Ja nie udaję, że problemu nie ma, jednak nie mam podstaw, aby sadzić, że ex autora wątku jest własnie taką hiroł.

              Autor uczy kłamać swoje dziecko- i jest z tego bardzo zadowolony. No chyba, że wymaga od matki dziecka, aby ta nie pytała, czy dziecko było chore, jak się czuło.

              Obrzydliwość.
              • mola1971 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 18:20
                To z hirolmamą to było takie złośliwe nawiązanie do hiroltaty (nick autora wątku) wink
                Prawdopodobnie oboje siebie warci są, mnie chodziło tylko o to by nie robili tego kosztem dziecka. Chce dopasować się do metod ex nie się dopasowuje (czasem inaczej się nie da), ale niech obserwuje dziecko i jeśli dziecko powie, że chce do mamy to ma je do mamy zawieźć a nie trzymać jako zakładnika swoich i ex gierek.
              • nangaparbat3 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 19:38
                zmeczona100 napisała:

                > Ja nie udaję, że problemu nie ma, jednak nie mam podstaw, aby sadzić, że ex aut
                > ora wątku jest własnie taką hiroł.
                >

                Ja się zgadzam.
                Autor wątku w ogóle nie budzi zaufania i wcale nie jest pewne, że dziecko nie choruje, ani że tatuś nie zachowuje sie podczas choroby odpowiedzialnie.
                Chyba niektórzy/niektóre już zapomniały, jak to jest z chorującym na okrągło maluchem - tatus weźmie na weekend, zaszaleje, a od poniedziałku matka od nowa na zwolnieniu, bo dziecko co prawda tylko przeziebione, ale niedopilnowane, przegrzane, przemęczone, wyziebione - i rozkłada się od nowa.
                Oczywiście nie musi tak być, ale sądząc po stopniu dojrzałości obranej metody, całkiem prawdopodobna.
                • mola1971 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 19:55
                  nangaparbat3 napisała:
                  > Chyba niektórzy/niektóre już zapomniały, jak to jest z chorującym na okrągło ma
                  > luchem - tatus weźmie na weekend, zaszaleje, a od poniedziałku matka od nowa na
                  > zwolnieniu, bo dziecko co prawda tylko przeziebione, ale niedopilnowane, przeg
                  > rzane, przemęczone, wyziebione - i rozkłada się od nowa.

                  Nanga, to pomysł by dziecko zostało u ojca dłużej niż tylko na weekend wydaje się być całkiem na miejscu. Wtedy sam będzie mógł posmakować tego jak to jest z chorym dzieckiem i następnym razem sto razy się zastanowi zanim "zaszaleje" w weekend.
                  • zmeczona100 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 20:01
                    Mola, jesli tatuś z tych odpowiedzialnych, to dziecko nie bedzie musiało zostac dłużej niż na weekend. A jesli będzie musiało, to ja osobiście bałabym się zostawić chore dziecko pod opieka tak odpowiedzialnego tatusia.
                    • mola1971 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 20:08
                      Tyle tylko, że często same z tych tatusiów robimy pierdoły nie pozwalając im na zajmowanie się dzieckiem i opiekowaniem się nim.
                      Chyba tylko tatuś chory psychicznie zrobiłby krzywdę WŁASNEMU dziecku o czym często się zapomina i traktuje się facetów jak ostatnie ofermy życiowe.
                      • altz Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 20:20
                        Trudno rozmawiać z instynktami i hormonami, równie dobrze można przekonywać traktor.
                        Panie wiedzą wszystko o dziecku, dużo więcej, niż wszyscy pozostali, lekarze i pielęgniarki czy najnowsza medycyna.
                        Dla "dobra dziecka" ograniczą dziecku kontakt z rodziną, chora miłość po prostu.
                        • mola1971 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 20:35
                          No i ja tego nijak pojąć nie umiem. U mnie ex (wtedy jeszcze jako mąż oczywiście) bardzo dużo zajmował się dziećmi, gdy były małe. Sama go do tego zachęcałam i był naprawdę dobrym tatą. Ale nigdy nie oczekiwałam, że będzie dla nich drugą mamą. W inny sposób dziećmi zajmuje się mama a w inny tata.
                          Ex wymiksował się z bycia tatą gdy dzieci zaczęły dorastać, zadawać trudne pytania i mieć własne zdanie. Przerosło go to. Tatą nastolatków nie umiał i nadal nie umie być. Czego też pojąć nie potrafię bo nastoletnie dzieci są cudne. Wreszcie można z nimi na poważne tematy pogadać.
                        • nangaparbat3 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 20:48
                          > Panie wiedzą wszystko o dziecku, dużo więcej, niż wszyscy pozostali, lekarze i
                          > pielęgniarki czy najnowsza medycyna.

                          Pan coś pisał o zaświadczenia lekarskich - czy mi się zdawało?
                          • altz Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 20:54
                            Z jednej i drugiej strony.
                            • nangaparbat3 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 22:03
                              Widać dziecko chorowite, skoro tak dają prawą i lewą.
                      • zmeczona100 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 10.04.11, 16:56
                        > Chyba tylko tatuś chory psychicznie zrobiłby krzywdę WŁASNEMU dziecku o czym cz
                        > ęsto się zapomina i traktuje się facetów jak ostatnie ofermy życiowe.

                        Niedojrzałość, życie tu i teraz, bez brania pod uwage konsekwencji działania to nie jest choroba psychiczna, Molu. Mój jeszczemąż (chyba) chory psychicznie nie jest, ale np. po 3 dniach musiałam wypisac się ze szpitala na własne żądanie, bo mi zasmarkanego, gorzączkującego wtedy 6-latka zostawił samego w domu (no bo się, cholera, rozchorował, a tatuś przecież musiał pracować, bo inaczej wszystko by się zawaliło w firmie).
                        • mola1971 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 10.04.11, 17:17
                          No to to jest skrajna nieodpowiedzialność, to fakt.
                • zmeczona100 Re: Jednej rzeczy nie rozumiem 09.04.11, 20:02
                  nangaparbat3 napisała:

                  .
                  > Chyba niektórzy/niektóre już zapomniały, jak to jest z chorującym na okrągło ma
                  > luchem - tatus weźmie na weekend, zaszaleje, a od poniedziałku matka od nowa na
                  > zwolnieniu, bo dziecko co prawda tylko przeziebione, ale niedopilnowane, przeg
                  > rzane, przemęczone, wyziebione - i rozkłada się od nowa.

                  otóż to.
      • ciociacesia ex moze odczuwac dyskomfort 09.04.11, 21:11
        na mysl o tym ze jej byly bedzie jej zgladał po kątach. ja bym sie zwyczajnie bała ze cos podpierdzieli, ale moj to przypadek dosc szczególny
    • haalszka Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 18:45
      brak dojrzałości u was obojga jest przerażający wobec tak ogromnej i odpowiedzialnej funkcji jaką sobie wyznaczyliście w życiu - dziecko.
      Nie wiem czy dobrze robisz czy źle... jedno jest pewne ani ty ani twoja ex nie skupiacie się na dziecku a na dokopaniu sobie. Współczuję i tobie i ex a przede wszystkim dziecku.

      Nie umiem ci nic rozsadnego doradzić, jednak trzymam kciuki abyście się wy, dorośli ludzie odnaleźli w wychowywaniu tego dziecka.
      Pozdrawiam
    • gazeta_mi_placi Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 21:17
      Niektórzy nie dojrzali do małżeństwa i posiadania wspólnego dziecka, stąd potem rozwody i wyrywanie sobie Bogu ducha winnego dzieciaka z rąk.
      Gdyby ludzie częściej myśleli przed wzięciem ślubu potem nie dochodziłoby do rozwodów i tragedii z tym związanych.
    • obrazo-burca Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 09.04.11, 23:27
      Nie pochwalam, ale IMHO zachowanie Twoje jak w soczewce pokazuje, jak chory jest ten cały system! W USA rodzic utrudniający kontakty, w skrajnym przypadku może wylądować za kratami, u nas sędzina pogrozi palcem, albo da grzywnę ... 100 zł.

      Mój znajomy zrobił inaczej, za każde nieodbyte kontakty wytaczał ex egzekucję kontaktów. W szczytowym momencie było 8 spraw (sic!). Jeszcze na 4 sprawie mamusia na sali (sic!!!!!!) krzyczała, że dziecka nie wyda, ale od 5-ej już zaczęła wydawać.
      • plain.dad Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 10.04.11, 09:38
        obrazo-burca napisał:

        > Nie pochwalam, ale IMHO zachowanie Twoje jak w soczewce pokazuje, jak chory jes
        > t ten cały system! W USA rodzic utrudniający kontakty, w skrajnym przypadku moż
        > e wylądować za kratami, u nas sędzina pogrozi palcem, albo da grzywnę ... 100 z
        > ł.

        > Mój znajomy zrobił inaczej, za każde nieodbyte kontakty wytaczał ex egzekucję k
        > ontaktów. W szczytowym momencie było 8 spraw (sic!). Jeszcze na 4 sprawie mamus
        > ia na sali (sic!!!!!!) krzyczała, że dziecka nie wyda, ale od 5-ej już zaczęła
        > wydawać.
        Podobno sąd jest sprawiedliwy
    • polifonia1983 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 10.04.11, 16:20
      Wcale Ci się nie dziwię.
      Im szybciej ex zrozumie, że to też Twoje dziecko, a nie tylko jej, tym lepiej. Gorzej, jeśli nie zrozumie. Myślałeś o tej ewentualności? Bo jeśli ona uzna to za "wieczną wojnę", to szkoda dzieciaka, będzie cierpieć. To nie jest łatwe, ani sensowne, ale czasami trzeba zrezygnować z części praw, żeby dziecku było lepiej.
      To co chciałbyś to jedno, to co dał Ci sąd to drugie, a to na co pozwala ex to trzecie. I za każdym razem kupka maleje.
      • nangaparbat3 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 10.04.11, 16:43
        polifonia1983 napisała:

        >
        > To co chciałbyś to jedno, to co dał Ci sąd to drugie, a to na co pozwala ex to
        > trzecie. I za każdym razem kupka maleje.

        Że co proszę?
        • polifonia1983 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 10.04.11, 17:14
          A co mam Ci wytłumaczyć?
          • nangaparbat3 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 10.04.11, 17:41
            No - że dlaczego niby to nieszczesne dziecko robi coraz mniejsze kupki?
            • polifonia1983 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 11.04.11, 09:32
              Bo ma coraz większe zatwardzenie.
              • pandora81 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 11.04.11, 11:19
                A może lepiej byłoby się spróbować dogadać z ex?
                Próbować i być miłym, raz za razem.
                Za którymś razem przestanie się bać awantury, bólu czy czegoś tam jeszcze i odpowie spokojnie. Schować dumę do kieszeni, bo tu chodzi o dziecko. Ja wiem, że szlag jasny może trafić, ale dla dziecka warto. Wojna tylko pogorszy sprawy i dziecko będzie cierpieć.
                Może to coś pomoże, choć nie musi uncertain
                • polifonia1983 Re: Patent na ex co nie chce ci dziecka dawać. 11.04.11, 13:06
                  Wiesz Pandora, to chyba zależy od charakteru. Mój M jest 10 po rozwodzie, a ex nadal go nienawidzi i robi wszystko, żeby mała go nienawidziła. Jest w stanie zrobić wszystko kosztem dziecka, żeby mu dowalić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja