Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka?

15.04.11, 22:34
Witam Wszystkich.

Od września mieszka ze mną (i moją drugą żoną i dzieckiem) syn z pierwszego małżeństwa w wieku szkolnym. Abstrahując od wszystkich innych spraw zdałem sobie niedawno sprawę że od kiedy dziecko mieszka z nami, kosztuje mnie to mniej niż utrzymanie go jak był z matką.
Przyznam że jestem tym zdziwiony.
Przedtem zapewniałem jemu wszystkie zakupy od skarpetek po książki i kolonie bo ugadałem się tak z byłą i nie dawałem pieniędzy gotówką, za to w miesiącu robiłem do niego samochodem łącznie przeszło 1000km. Teraz od matki dziecka nie biorę kasy, zresztą ona jest bez pracy, a nie jest moją domeną zarzynanie kogokolwiek.


I teraz właściwe pytanie: jak to jest z tym narzekaniem o alimenty? Teoretycznie mógłbym zażądać kasy od byłej, ale jak o tym pomyślę to 200zł wydaje mi się kwotą na tyle dużą że na ubrania starczy bo to 2400 rocznie a ja sobie za tyle ubrań nie kupuję, a jedzenia nie powinno się liczyć bo przecież sobie też kupuję, a ile te dziecko zje. A gdzie kwota jak czasem ktoś wyskoczy 800zł lub więcej, to chyba co 2 miesiące można komunię dziecku urządzać.

Jak to jest naprawdę?
    • anka_cyganka35 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 15.04.11, 22:50
      do kosztow utrzymania dziecka wlicza sie duzo innych rzeczy niz tylko jedzenie czy nowe kapcie. sa to wszystkie oplaty stałe np. za mieszkanie w którym dziecko mieszka
      • twiak Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 15.04.11, 22:53
        Ale te opłaty ponoszę bez względu na to czy dziecko jest ze mną czy nie. Mam kredyt na dom z ratą 2500 miesięcznie, jest nas czwórka czyli 625 zł???? I jak dorośnie to w takim wypadku dom jest w części dziecka? Kupy się nie trzyma
        • yoma Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 12:39
          No jest, jako spadek po tobie smile
      • puzzle33 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 19:22
        Mój szacowny ex płacił na zaocznego studenta jego czesne - 370 zł/ miesięcznie. Co mój syn, bida, zarobił na najniższej stawce krajowej, szło na benzynę, aby dostać się do krynicy wiedzy i kilka niezbędnych podręczników. Może czasem starczało na kawę czy herbatę na wyjeździe.
        Do mnie należało opranie i wyżywienie studenta, zapewnienie mu oświertlonego i ogrzanego locum. Wyżywienie trudno wytykać własnemu dzieckusmile)) Daliśmy sobie z Młodym radę. Ach, zapomniałam jeszcze o przyodziewku dla młodego mężczyzny. To wszystko było. Zostaje pamięć dokonań.
        Zawsze zostaj pamięć. I choćby mój ex na tym forum pisał nie wiem co i spotykał się w związku z tym z nie wiem jaką wyrozumiałością i sympatitią, to przecież faktów nikt nie zmieni, faktów widzianych oczyma znajomych i bliskich.
        • puzzle33 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 19:30
          Całkiem zapomniałam, że każdy człowiek, w tym zaoczny student, codziennie coś je i coś pije. Zawrotna suma 370/miesięcznie zł przekazywana synowi, zaspokajała w każdym rozdaniu jego potrzeby. Jesteśmy od niego (ojca) wolni, jak od jest wolny od nas.
          • piotrs Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 13:33
            Przykład (wszystko w stosunku rocznym)

            szkoła (książki 450, obiady 200x5zł=1000, wycieczka 300, inne opłaty i komitety - 150) = 1900
            dojazdy (kwartalny bilet 39zł x 4) = 156
            jedzenie (w wersji minimum, liczę 8zł dziennie ze względu na obiad w szkole przez część dni w roku) = 2920
            wakacje i ferie (kolonie 1400, pare wyjść na lato w mieście czy lodowisko itp 300) = 1700
            sprzęt sportowy (uśredniam raz to jest rower, raz rolki, piłka, łyżwy, deska, narty, strój, rakieta) = 400
            zajęcia pozalekcyjne (wszystko jedno co, raz w tygodniu poza wakacjami 20zł x 40 tygodni) = 800
            kieszonkowe (na drobne wydatki, czasopisma, słodycze - 10zł tygodniowo x 52) = 520
            ubranie (na oko, ale chyba nie da rady rosnącemu dziecku kupić ciuchów, butów i kurtek za mniej niż 800zł za rok) = 800

            Razem 9196, czyli 766 miesięcznie
            I to wyłącznie wydatki na dziecko, w wersji bardzo oszczędnej, bez kosztów stałych, nadmiernych zainteresowań pozaszkolnych, karnetu na basen, kina, teatru, meczu, wypraw weekendowych, sprzętu elektronicznego, oprogramowania potrzebnego do szkoły i wielu innych codziennych wydatków.
            Nie wiem na czym tu można oszczędzić tyle, żeby wyszło 200zł alimentów.

      • tomek693 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 16:32
        Owszem sa to koszty mieszkania, ale i tak je rodzic płaci.Ta kwota jedynie nieznacznie się zwiększa.Jednak dziecko to nie tylko "utrzymanie". To dodatkowe koszty: lekcje, korepetycje, koszty związane z chorobami, kontuzjami, dowóz, rozwój dziecka, zapewnienie mu startu w dorosłe zycie, jakkolwiek by tego nie rozumieć.Przecież nikt normalny nie pozostawia dziecka na pastwę losui nie odmawia mu zabezpieczenia na przyszłośc. Włsnemu dziecku.
        • policjawkrainieczarow Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 16:55
          tomek693 napisał:

          > Owszem sa to koszty mieszkania, ale i tak je rodzic płaci.Ta kwota jedynie niez
          > nacznie się zwiększa.

          a to zależy. Jeśli rodzic ma i tak swój dom, w którym ma jakiś pokój, który i tak będzie ogrzewany i tak, to rzeczywiście. Ale jeśli rodzic po rozwodzie musi wynająć mieszkanie, to koszt jest zasadinczo różny, jeśli mieszkanie jest na dwie osoby, a nie jedną. Samotna kobieta może zamieszkać w mieszkaniu z jedną sypialnią, kobieta z dorastającym synem jednak nie bałdzo.
    • tymczasowa_online Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 15.04.11, 22:57
      Moje dziecko choruje.Jest to choroba przewlekla,ale koszty z tym zwiazane nie sa duze.Oprocz tego trenuje od 6 lat akrobatyke.Jest juz na tyle dobra,ze wyjezdza na ogolnopolska olimpiade.No i trenuje capoeire.Stad tez sa warsztaty.Nie na kazde jezdzi,bo mnie nie stac.Obozy sportowe i inne z tym zwiazane-to wszystko kosztuje i to sporo.Placilam i nic nie mowilam.Moje dziecko ma 12 lat.Pracowalam u eksa na 2 etatach.On zlosliwie mi zabral jeden ,bo "poszlam na zwolnienie".Teraz zarabiam 1100zl.Nie wyrabiam...
      Ponadto w koszt utrzymania dziecka wlicza sie rowniez koszty wspolnego mieszkania z rodzicem.
      Moj eks dzis w sadzie powiedzial,ze corka przebywajac u niego 8 dni w mcu "zjada" 800zl.U mnie mieszka 22 dni ...
      I kto przesadza?
      • twiak Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 15.04.11, 23:22
        8 dni 800 zł - ale ten jego czas musi być cenny. Przypomina mi się historia jednego zapracowanego biznesmena który zabrał 2 dzieci na weekend i po wydaniu 1500 zł stwierdził że nie wiedział że te dzieci aż tyle kosztują.

        W sumie nie liczyłem kosztów zainteresowań dziecka, bo moje chodzi na pozaszkolne zajęcia typu sks i kółka i ledwo ma czas na odrabianie lekcji, ale chyba wcześniej czy później wymyśli sobie coś kosztownego. Za parę lat może się to zmienić.
        • tymczasowa_online Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 00:42
          twiak napisał:

          > 8 dni 800 zł - ale ten jego czas musi być cenny.

          to nie jego czas,a koszt wyzywienia dziecka big_grinD
          A corka mi tu sciemnia pewnie po powrocie,ze u taty jadla nalesniki z dzemem wink

          100zl dziennie na zarcie dla jednej osoby,marzenie...Co tu jesc za taka kase?
          Aaaa,stoluja sie w domusmile
        • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 04:24
          Ja jestem w stanie się wyżywić za 320 zł miesięcznie, jak jest większa grupa osób, to wychodzi taniej, bo z 280 zł miesięcznie. Ale to jest ekstremum. Zdrowo się żyje, bo wie się, co się je, ogląda każdy towar z każdej strony, tylko trochę trzeba pokombinować i wszystko samemu przygotować.
          Na ubrania można spokojnie wydać po 100 zł miesięcznie bez wyrzucania pieniędzy. Trzeba jakieś buty też kupić, z 3 pary rocznie. Ze 100 zł trzeba dać minimalnie na jakieś szkolne sprawy i inne zabawy. Więc jeśli się nie ma nagłych medycznych wydatków, to za te 600-800 zł można wytrzymać. Przy mniejszym dziecku może być drożej, jeśli ma się płatną opiekę.
          Mi osobiście szkoda wysyłać dziecko na kolonię, szkoda jego czasu, ja mam większą wyobraźnię i potrafię zorganizować lepszy pobyt i dużo taniej i za bardzo mi się to kojarzy z socjalizmem.
          • noname2002 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 07:50
            Ale nie wszyscy mają 2 miesiące urlopu albo dziadków na emeryturze, czasem kolonie czy obozy są koniecznością, żeby dziecku zapewnić opiekę w czasie wakacji. Zwłaszcza jak drugi rodzic nie chce spędzać z dzieckiem urlopu.
          • jarkoni Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 08:22
            altz napisał:

            > Ja jestem w stanie się wyżywić za 320 zł miesięcznie, jak jest większa grupa os
            > ób, to wychodzi taniej, bo z 280 zł miesięcznie

            Altz, podaj receptę jak to robisz, mówię poważnie.
            Wierzę, że to się uda dla jednej osoby, bo gdyby miał zamawiać i jeść tylko np chińszczyznę po 8 zł, a dużo tego jest, plus śniadanie i kawa, to w 300 zł się zmieszczę. Pewnie jakbym sam gotował byłoby taniej
            • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 10:04
              Da się, przy kilku osobach zrobić jedzenie ekstremalnie za 8 zł i co najważniejsze, jeść zdrowo. Gorzej jest, gdy dzieci jedzą jeszcze w szkole.
              Żadnych chińczyków! Paskudztwo! Poza tym zupki chińskie są wbrew pozorom drogie. Wolę płatki, choćby zwykłe owsiane.
              Wątróbka wieprzowa kosztuje 3 zł za kilogram, do tego surówka z kapusty kiszonej, jakaś kasza gryczana czy ziemniaki wychodzi tani obiad.
              Ryby nasze kosztują do 12 zł za kilogram, karp koło 9 zł, szczupak 12-15. Trzeba kupić kilka sztuk u rybaka do zamrażarki i masz obiad jak się patrzy, jeśli ktoś umie zrobić, to może być nawet szczupak faszerowany.
              Pasta z tuńczyka 1 tuńczyk +6 jajek trochę majonezu, dzieci wcinają, aż miło, a przecież to dobre jedzenie. Twarożek z cebulką i śmietaną, do tego rzodkiewka czy szczypiorek, który można przecież wyhodować samemu.
              Zdecydowanie za mało je się w Polsce ryb, ryba powinna być co najmniej raz w tygodniu.
              Mrożona ryba z lodu, to koszt 55 zł/kg po odjęciu lodu, kiedyś liczyłem, nigdy nie kupię tego, nie stać mnie na jakąś pangę. wink

              Robię naleśniki, najlepiej z własnymi konfiturami, placki ziemniaczane, czasami pizzę, pierogi, placki z jabłkami, jakiś rosół z makaronem, pieczeń, jakiś indyk itd. czyli takie proste i tanie jedzenie i wiadomo, co się je. Żadnych prefabrykatów.
              Ja nigdy nie kupuję żadnych snacków, napojów, wody w butelkach, coca-coli, batonów, desery robię sam, czasami kupię czekoladę i sporo owoców i warzyw. Owoce kupuję stosownie do pory, truskawki w czerwcu, ale nie w styczniu, bo te styczniowe są nic niewarte, czasami wolę zimą kupić owoce mrożone z nich zrobić pierogi. Mrożone mają normalną wartość, a są tańsze, niż nowalijki.
              Patrzę się, żeby wędlina była droga, nie chcę kupować utrwalaczy i wody, bo jest się po tym stale głodnym. Małemu dziecku wolę kupić jabłko i utrzeć za 50 gr, niż kupić to samo za 3,99 gotowe.
              Teraz szykuję się, że od tego roku owoce i warzywa będę miał wszystkie własne (oprócz bananów wink).

              Polecam forum oszczędzamy
              forum.gazeta.pl/forum/f,20012,Oszczedzamy.html
              • scindapsus Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 10:24
                Altz-nie boisz się że masz jadłospis przewalony weglowodanami?
                Moja ex tesciowa się chwaliła jak tanio dzieci zywiła-pierogi , placki, nalesniki-wynikiem był syn z nadwagą
                weglowodany są najtańsze ale niekoniecznie najzdrowsze .

                • jarkoni Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 11:06
                  scindapsus napisała:

                  > Altz-nie boisz się że masz jadłospis przewalony weglowodanami?
                  > Moja ex tesciowa się chwaliła jak tanio dzieci zywiła-pierogi , placki, nalesni
                  > ki-wynikiem był syn z nadwagą
                  > weglowodany są najtańsze ale niekoniecznie najzdrowsze .

                  Altz, ale Ty proponujesz prawie same mączne potrawy..
                  • noname2002 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 12:57
                    Altz, a gdzie ja mam znaleźć rybaków w środku Wielkopolski?smile
                    Poza tym jak znaleźć czas i siły na robienie własnych przetworów albo uprawę własnych warzyw czy owoców? Nie mówiąc o tym, że ich uprawa ma sens na wsi albo w małym miasteczku.
                    • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 14:09
                      > a gdzie ja mam znaleźć rybaków w środku Wielkopolski?smile
                      Przejeżdżasz obok czasami, to trzeba kupić kilka szczupaków czy sandaczy, jakieś inne ryby i wrzucić do zamrażarki. Na karpie trzeba mieć oko, nie każdy rozpozna te tłuste, ale to widać. Nie kupować garbatych karpi (krzywica), bo na pewno są sprowadzane i nie wiadomo jak były karmione.
                      A jak nie masz rybaka pod ręką, chociaż na pewno jest gdzieś w pobliżu, to kupuj nasze ryby mrożone, czy słodkowodne czy morskie, byle bez glazury, bo to jest oszustwo. Powinno się jeść rybę chociaż dwa razy w tygodniu.
                      • velluto Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 18:06
                        U mnie sandacz chodzi po 30-40 zł. Bardzo chętnie bym jadła, ale ciut drogo jechać na drugi koniec Polski po parę rybsmile
                        • noname2002 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 19:33
                          I jakie owoce i warzywa trzeba kupować, żeby się zmieścić w 8zł dziennie?!
                          Chyba, że jabłka i marchew, ale ile można jeść to samo?
                          Kilogram truskawek w sezonie kosztował u nas chyba 6zł, jeśli nie więcej. Maliny małe pudełeczko-5zł. Jagody-12zł kilogram,morele kilogram 8zł, brzoskwinie kilogram 5zł,borówki amerykańskie małe pudełko 5zł.
                          • ciociacesia noo 16.04.11, 19:56
                            2 jagody na głowe i miescisz sie w budżecie jak złoto
                            • noname2002 Re: noo 16.04.11, 20:10
                              Coś mi mówi, że to pani Altzowa zarządzała budżetemsmile smile smile
                              • scindapsus Re: noo 16.04.11, 21:19
                                Bo wy/my rozrzutne jestesmy
                                A na takim forum oszczedzanie potrafią jednego kurczaka jeśc przez tydzien

                                forum.gazeta.pl/forum/w,20012,107969864,,Kurczak_wielofunkcyjny.html?v=2
                                • lolkalolka Re: noo 16.04.11, 21:28
                                  Rozwaliły mnie "krokiety z kości" big_grin
                          • tygrysio_misio Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 29.04.11, 09:26
                            wystarczy miec swoj ogrodek i robic przetwory

                            sa ludzie ktorym sie chce i ktorzy potrafia...

                            sa tacy, ktorzy wiecznie widza problem i tylko im daj i daj
                            • policjawkrainieczarow Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 30.04.11, 04:22
                              tygrysio_misio napisała:

                              > wystarczy miec swoj ogrodek i robic przetwory
                              >
                              > sa ludzie ktorym sie chce i ktorzy potrafia...

                              zajebista teoria, tylko że przetwory z własnego ogródka są droższe niż ze sklepu, zabciu.
                              • tygrysio_misio Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 09:43
                                jesli kupijesz jajka po 1zl za sztuke... przetwory pewnie odpowiednio drozsze (no coz sa drogie sklepy to i musza znalesc sie jelenie kupujacy w nich)... to nie ma mozliwosci zeby przetwory wyszly Ci drozej....chyba, ze zechcesz zrobic 1 sloiczek

                                ponadto z wlasnego ogrodka masz: owoce, ktorych nie musisz kupowac od lata po zime, kompoty o wiele zdrowsze niz napoje ze sklepow.... soki o wiele zdrowsze niz te ze sklepow... przecierki i inne

                                zamiast siedziec na forum... mozna tez pojechac z dzieckiem do lasu na jagody, jezyny...

                                chcesz miec smaczna zupe szczawiowke? zamiast kupowac gowniany szczaw w sklepie pojedz nad rzeke...

                                ze nie mowiac o tym, ze wypady na ryby z dziecmi to tez jest super alternatywa dla siedzenia na forum... wlasnie zaczyna sie sezon na szczupaki
                                • policjawkrainieczarow Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 16:41
                                  > to n
                                  > ie ma mozliwosci zeby przetwory wyszly Ci drozej....chyba, ze zechcesz zrobic 1
                                  > sloiczek
                                  > ponadto z wlasnego ogrodka masz: owoce, ktorych nie musisz kupowac od lata po z
                                  > ime,

                                  mam ogródek i wiem, co mówię.
                                  Terenów por ogródki za darmo nie rozdają.
                                  Zanim owoce urosną, trzeba taki ogródek miec przez parę lat.
                                  Pod warzywa musi byc porządna ziemia i nawozy, to też kosztuje, woda też kosztuje, słoiczki też.


                                  > kompoty o wiele zdrowsze niz napoje ze sklepow.... soki o wiele zdrowsze n
                                  > iz te ze sklepow... przecierki i inne

                                  a co to ma do rzeczy? tego nie kwestionuję, mówię o cenie.
                                  • fikcyjne-konto Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 23:43
                                    dla niektórych "własny" ogródek, to ten u mamusi, gdzie mamusia przetwory zrobi i da - za darmo.
                  • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 14:02
                    Ja nie proponuję, ja się tylko zastanawiam. Robię inne rzeczy, jakieś gołąbki, sałatę i kapustę w każdej postaci, jakieś sałatki z warzyw surowych i gotowanych, ja tylko powiedziałem, że nie korzystam z gotowców. A wyroby z mąki, to jem kilka posiłków w miesiącu (do 10), na 90 posiłków. Twierdzę, że jak się wszystko robi samemu, to wychodzi tanio.
                    Ja nie mam nadwagi, dzieci też nie mają.
                • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 13:54
                  Ale czy ja napisałem, że to jest moja cała dieta?
                  Nie. Ja bardzo lubię warzywa i owoce, często przez długi czas nie zjadam zupełnie ziemniaków, tylko kasze, ryż. Nie mam nadwagi.
                  • dzioucha_z_lasu Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 14:09
                    A Ty za coś oprócz jedzenia płacisz? Czynsz na przykład? Albo ogrzewanie? Prąd? Woda? Masz to za darmo, czy nie doliczasz, żeby wyszło bardziej bohatersko?
              • tully.makker Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 18.04.11, 10:33
                bardzo to interesujace co piszesz/ My odzywiamy sie w sumie podobnie, ale kosztuje to duzo dozej nie 300pln na glowe.

                PS zalecenia zwiekszenia spozycia ryb dotycza ryb MORSKICH ktore zawieraja kwasy omega3. Nie slodkowodnych.
                • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 18.04.11, 21:58
                  > PS zalecenia zwiekszenia spozycia ryb dotycza ryb MORSKICH ktore zawieraja kwas
                  > y omega3. Nie slodkowodnych.
                  Zalecenia dotyczą wszystkich ryb, byle zdrowych.
                  • mola1971 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 18.04.11, 22:14
                    Altz, wszystkie ryby są zdrowe, ale morskie najzdrowsze, więc się nie kłóć tongue_out
                    Słodkowodne też zresztą nie są najtańsze. Niedawno kupowałam świeżego pstrąga (filety) po 40 zł.
                    • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 20:44
                      > Niedawno kupowałam świeżego pstrąga (filety) po 40 zł.
                      Dużo zapłaciłaś i kupiłaś nieciekawą rybę. Karmione granulatem, fuj!
                      • mola1971 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 21:08
                        Wydawało mi się, że wątek nie dotyczy sposobu karmienia ryb tylko kosztów utrzymania dzieci tongue_out
                        Poza tym skąd wiesz co jadł dziki pstrąg? Skąd on granulat miał sobie wziąć?
                        Dużo zapłaciłam bo DOBRE (najlepiej dzikie) ryby generalnie są drogie. Tzn prawdziwe ryby bo pangi czy tilapii rybą nie nazywam.
              • policjawkrainieczarow Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 14:23
                > Pasta z tuńczyka 1 tuńczyk +6 jajek trochę majonezu, dzieci wcinają, aż miło, a
                > przecież to dobre jedzenie.

                no i sama taka pasta to prawie 5 złotych (a jeśli z ekologicznych jaj, to więcej). Na reszte dnia dla całej rodziny zostają trzy złocisze?
                • mordaruda Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 16:55
                  nie wiem ile kosztuje tuńczyk, bo nie jadam, ale 6 jaj nie klatkowych to 5 zł, do tego rozumiem chleb, u mnie 6 zł za bochenek, u mnie dla 3 osób należałoby liczyc pewnie cały. Ale własnie ile osób jest w stanie pożywić się 6 jajami? U mnie ostatnio tylko syn z kolegą czyli dwóch 5-latków zjadło do jednego obiadu 8 jaj, z ziemniakamii i surówka.
                  • tygrysio_misio Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 29.04.11, 09:22
                    6 jaj klatkowych to 1,74zł.. do tego chleb za 1,99zł ... to razem 3,73zł
                • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 20:47
                  > no i sama taka pasta to prawie 5 złotych (a jeśli z ekologicznych jaj, to więce
                  > j). Na reszte dnia dla całej rodziny zostają trzy złocisze?
                  Czytać też trzeba umieć. smile Ja nie jestem czarodziejem, mówiłem, że ekstremalnie potrafią za 8 się wyżywić (od łebka!), ja nie umiem poniżej 11 zł na łebka w pojedynkę, w grupie tylko taniej.
          • tygrysio_misio Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 13:25
            ja tez wydaje na siebie srednio 300-400zl miesiecznie.. a wliczam do tego piwo ;]

            mozna robic tanio zakupy.... tylko trzeb chciec wiedziec gdzie ;]
        • heniahenkowska Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 13:25
          Zdaje się, że nie pomyślałeś również o wakacjach czy feriach dla dziecka, a wówczas miesięczna kwota alimentów z pewnością nie wystarczy. Na to trzeb uzbierać przez cały rok. Do tego jakieś wycieczki poza miasto od czasu do czasu w ładną sobotę lub niedzielę, wyjścia do zoo, teatru...no chyba, że Twoja opieka i wychowywanie dziecka ogranicza się do siedzenia w 4 ścianach. Jeśli rodzic ma tak niskie ambicje w kwestii poszerzania horyzontów własnego dziecka, to z pewnością jego utrzymanie kosztuje mniej.
          Ominąłeś jeszcze coś - zakup rowerka i tym podobnych wiekszych zabawek od czasu do czasu. Na to też alimenty nie wystarczą, a jeśli wystarczą to z kolei kosztem wyżywienia.
          Jeśli zaś chodzi o utrzymanie mieszkania czy wyżywienie, to gdy mieszkacie w 5 osób, jeśli dobrze policzyłam, to rzeczywiście rozkładają się one zgoła inaczej niż wówczas, gdy matka zostaje zupełnie sama z dzieckiem. Wtedy różnice w kosztach da się odczuć dość dobitnie. Pranie na ten przykład w znacznie większej części robi się dla dziecka (dla siebie rzadziej), sprzątać też bym może aż tak często i dokładnie nie sprzątała, gdybym była sama (środki czystości, etc.). Jedzenie...nei wiem,czym zywiesz to swoje dziecko,bo mnie wyzywienie kosztuje chyba najwięcej, no ale ja staram się żywić dziecko jak najbardziej wartościowymi produktami, a takie są droższe.
          Ubrania...jezu, Ty nmapisałeś, że Ci 200zł wystarcza na to dziecko. Teraz, gdy sobie to uświadamiam,to zaczynam się poważnie o nie martwić. Niezłym sknerą jesteś coś tak mi się zdaje. Moj mąz też był takim sknerą. Teraz mamy z synem jakoś nie wiedzieć czemu dużo lepiej finansowo, niż w małżeństwie - mimo wysokich zarobków męża naprawdę brakowało nam jedzenie w lodówce. Ja to przypłaciłam zdrowiem, moje dziecko bogu dzieki jeszcze nie i już - bogu dzięki nie przypłaci. I oby Twoje nie przypłaciło wink Pozdrawiam i życzę poszerzenia swoich horyzontów myślowych. Więcej wyobraźni Panie Tato. Skoro stać Cię na dom,to Twoje dziecko ma prawo mieć lepsze warunki do życia, niz takie podstawowe, na najniższym poziomie. A w ogole nie rozumiem dyskusji nt. łożenia na dziecko i prób zminimalizowania kosztów tegoż do jak najmniejszego poziomu. Żenua.
          Pozdrawiam.
    • laura_fairlie Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 00:14
      nie wiem, w jakim wieku jest twój syn, ale z wiekiem te wydatki dramatycznie rosną. Już nie mowiąc o tym, ile nastolatki potrafią zjeść. Jest też wiek, kiedy migiem wyrastają ze wszystkiego i kwota 2.400 na ubrania na rok może być cokolwiek niewystarczające- tak jest na szczęście tylko przez pewien czas, ale bankructwo niemal pewne wink.Przez2 poprzednie zimy kupowałam córce po 6 par butów na rok... Bo sobie za tyle nie kupujesz, ale dziecku musisz, bo wszystkie buty są nagle za małe, a kurtka ma rękawy do łokci... Cała garderoba idzie do wymiany.
      same podręczniki szkolne w starszych klasach to koszt ok 400-500 zł, o innym wyposażeniu szkolnym nie wspomnę... dolicz zieloną szkołę, różne rady rodziców, wycieczki, dojazdy do szkoły - praktycznie wychodzi 150-200 zł na dziecko przez cały rok...
      z czasem dzieci chodzą na zajęcia dodatkowe typu nauka języków, wymyślą sobie jakiś sport.kolejne 200 zł.
      z kieszonkowym i jedzeniem jest już właściwie tysiąc. Dolicz jakieś wyjazdy, kolonie, wydatki typu okulary, dentystę, ortodontę... środki czystości czy kosmetyki, jakiegoś fryzjera. 1.600 wychodzi bez szaleństw... i już komunii nie urządzisz.
    • crazyrabbit Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 09:54
      Kiedys policzylam sobie koszty utrzymania Mlodej, tak dla wlasnej wiedzy. Oczy mi sie szeroko otworzyly, bo uczciwie z reka na sercu (dla wlasnej wiedzy wszak liczylam, nie dla sadu) i bez uwzglednienia "szalenstw" wyszla mi kwota okolo 1400 zlotych. A bylo to kilka lat temu, teraz mam w domu siedemnastolatke i az sie boje otworzyc arkusz excela tongue_out
      Im Mloda starsza, tym wiecej wydatkow... Do rzeczy o ktorych pisaliscie wyzej dochodza bilety miesieczne, kosmetyki, srodki higieny osobistej, leki... ostatnio na same szkla do okularow, bez oprawek poszlo 300 zlotych ;/

      "Pozdrawiam" tatusiow, ktorzy placac smieszne 300-400 zlotych alimentow sa z siebie bardzo dumni i uwazaja, ze to wystarczy na utrzymanie ich dzieci ;/
      • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 10:07
        > "Pozdrawiam" tatusiow, ktorzy placac smieszne 300-400 zlotych alimentow sa z si
        > ebie bardzo dumni i uwazaja, ze to wystarczy na utrzymanie ich dzieci ;/
        Są jeszcze mamuśki wink i ich następne 400 zł. smile
        • joasia75-1 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 11:19
          Ja na same leki raz na 5 tygodni dla młodszej córki wydaję ok 300 zł.Sąd nie uwzględnił jednak tego wydatku jako niezbędny(mimo zaświadczeń od lekarzy-córka ma cukrzycę,chorą tarczycę,alergiczne kłopoty ze skórą).Mój były stwierdził,"że teraz na chorobie córki będę chciała zbić interes".Zaproponowałam,żeby wykupił recepty w aptece i wiedział ile to kosztuje.Cisza!!!Do tego prywatne wizyty u endokrynologa,raz na dwa miesiące .Okulista,alergolog raz na trzy miesiące ,diabetolog-za to nie płacę ale dojechać muszę 100 km.Dziecko zachorowało jak byliśmy małżeństwem,więc wiedział o wydatkach na leki i lekarzy.
          A gdzie reszta?Mam 580 zł na dziecko alimentów,dwie córki 12 i 14 lat.
          O diecie o jakiej pisze autor wątku mogę zapomnieć,za dużo węglowodanów jak dla mojej córki.Trochę bardziej muszę się nagimnastykować,żeby zjadła dobrze,różnorodnie,zdrowo.Każde dziecko jest inne ,każde ma inne potrzeby.Na jedno może rodzic wydać 300 na m-c,na inne 2 tysie będzie skromniesmile
          • brzoza1975 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 11:38
            Ehh
            ja też nie kupuje co miesiąc ciuchów dziecku co powoduje , że jak wpadamy do sklepu to wydaję fortunę smile moja jest teraz w takim wieku, że rośnie jak na drożdżach w stópkach teżsmileCiuchy już nie dziecięce. Zresztą jak byłam w osiedlowym sklepie z ubrankami dla dzieci to zwykła bluzka potrafi kosztować 56 zł a w H&M 30 zł wybieram H&M. Czyli jak wydałam w zeszłym miesiącu 700 zł na buty, ubrania to eks powinien dopłacić drugie 700zl? Już to widzę jak się śpieszy.Zresztą utrzymanie dziecka, kwota, zależy od miasta w którym się mieszka. Prosty wypad do kina naszą rodziną to jest 70 zł same bilety.I żeby nie było na nią mogłabym wydać każde pieniądze i się nie skarżę smile Ostatnio na leki na zwykłego wirusa wydałam 100 zł. Więc jakie mity hahaha
          • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 13:49
            Jak jest cukrzyca, to nie ma zmiłuj, to potrafią być drogie rzeczy, i do tego trzeba pilnować regularnego leczenia i podawania leków, bo inaczej się pogorszy.
            Mam znajomą która ma cukrzycę od lat, bardzo pilnuje leków, nie pogłębia się jej choroba, a tanio i smacznie gotuje. Może na jakiś forach dla cukrzyków można znaleźć jakieś podpowiedzi?
        • triss_merigold6 Interesujące 16.04.11, 12:30
          Interesujące. Alimenty nie muszą być zasądzane w proporcji 50/50, osobisty codzienny wkład opiekuńczo-wychowawczy to też realizowanie obowiązku alimentacyjnego.
          A nawet gdyby, to proszę: mój eks płaci 600 zł alimentów, ja lekkim twistem dokładam więcej niż 600 zł na sześcioletnie dziecko w zerówce. Posiłki w szkole (śniadanie, obiad, podwieczorek) - średnio 160 zł miesięcznie; rytmika + warsztaty + wycieczki/koncerty/spotkania to minimum 100 zł; judo - 100 zł (miesięcznie oczywiście).
          Obóz zuchowy - 1200 zł; bdb. kolonie tygodniowe dla małych dzieci - 1100 zł - w imię tego, zeby dziecko nie siedziało w Warszawie tylko zmieniło klimat.
          Wyjście do teatru srednio raz w miesiącu - minimum 60 zł, bo syn sam nie pójdzie więc trzeba kupić co najmniej 2 bilety, a przeważnie 3, bo chodzimy we trójkę z aktualnym.
          Mogłabym jeszcze wyliczać książki dla dzieci, płyty ze słuchowiskami, filmy, drobne gadżety, buty, garderobę etc.
          To są koszty sześciolatka, jak zacznie szkołę - wzrosną.
          • altz Re: Interesujące 16.04.11, 13:50
            > To są koszty sześciolatka, jak zacznie szkołę - wzrosną.
            A jak stracicie oboje pracę, to znacznie zmaleją. wink
            • triss_merigold6 Re: Interesujące 16.04.11, 14:02
              Nową pracę można zaleźć. Ewentualna utrata pracy przez eksa interesuje mnie akurat najmniej, powinien się cieszyć, że nie występuję o podwyższenie alimentów do bardziej przyzwoitej w stolicy kwoty. Jesli nie weźmie teraz, w te wakacje, dziecka na 2 tygodnie - tak jak ustalaliśmy w planie wychowawczym na potrzeby sądu - to ma gwarancję, że podwyższę alimenty. Wakacje są co roku, był czas przywyknąć i odkładać, żeby dziecko mogło wyjechać z miasta. Rodziną poza miastem nie dysponujemy.D
              • pandora81 Re: Interesujące 16.04.11, 14:18
                Ja mam dzieciaki z alergią na mleko i jajka i inne rzeczy. Jajka muszę kupować przepiórcze i mleko sojowe, o diecie od metabolisty nie wspomnę. Do tego przedszkole, zajęcia dodatkowe, leki (ciągle chorują, w aptece zostawiam majątek), ubranka, buciki, bloki, flamastry, jakieś zabawki, starszego tygodniówka, meble (np. biurko do szkoły, łóżko dla malucha), kredyt i wiele innych rzeczy. Ale ja nie narzekam, były wziął to pod uwagę smile
                • malgolkab Re: Interesujące 16.04.11, 14:24
                  między październikiem a styczniem wydałam 1400 zł na pedodontę...
              • velluto Re: Interesujące 16.04.11, 18:11
                Trudno wytłumaczyć coś facetowi, który sądzi, ze rosnącemu dziecku wystarczą 3 pary butów rocznietongue_out

                w fazie ostrego wzrostu po wakacjach wymieniałam 5 par (klapki, sandały, tenisówki, adidasy, kalosze), nie wyobrażam sobie jak się w 3 parach zmieścić w ciągu roku.
                • triss_merigold6 Re: Interesujące 16.04.11, 18:32
                  Ja też sobie nie wyobrażam, ale dla niektórych takie dywagacje to cudne usprawiedliwienie dla własnego lenistwa i skąpstwa.
                  Dorosły facet może żyć własnoręcznie wyhodowanymi płodami natury, margaryną z Lidla i pobierać obuwie z darów w Caritasie, dziecko nie.
                  • jarkoni Re: Interesujące 16.04.11, 18:46
                    Nie chcę wyjść na idiotę, ale jednak spróbuję zadać niewygodne pytanie:
                    ... jak to możliwe, że prawie wszystkie z piszących mają chore dzieci i w związku z tym narzekają na brak kasy od byłego męża..
                    Same chore dzieci?
                    Akurat tutaj?
                    Jestem jakimś nienormalnym kimś, mam zdrowe dzieci..
                    • mola1971 Re: Interesujące 16.04.11, 18:57
                      Jarkoni, małe dzieci już tak mają, że często chorują. Do tego rzadko które dziecko teraz nie ma alergii a alergia to bardzo droga w leczeniu choroba.
                      Starsze dzieci rzadziej, ale też chorują. Twoje córki nie przeziębiają się? Zwykłe przeziębienie lub infekcja to min stówa.
                      Nie wspomnę już o wyżywieniu czy ubraniach, które dorosłego kosztują duuużo mniej niż trzeba wydać na dziecko. Np mój Młody jest wegetarianinem a taka dieta jest bardzo droga. Sprawdź sobie proszę w najbliższym sklepie cenę wędliny sojowej i porównaj ją do zwykłej wędliny.
                      Nie mówiąc już o tym, że ilość, którą pochłania nijak ma się do ilości potrzebnej dorosłemu. Dorastający facet to odkurzacz żarcia smile
                      Baby z kolei mniej jedzą, ale za to więcej wydają na ciuchy, kosmetyki, kino, teatr, koncerty, konwenty czy inne pasje.
                      Do tego dochodzą różne niezbędne we współczesnym świecie "gadgety" jak laptop (u mnie każdy ma swój), tablet (córy pasjami rysują), książki (cała trójka bardzo dużo czyta) i masa innych.
                      Łatwo się oszczędza na dziecku gdy się go nie wychowuje na co dzień.
                      • ulkar Re: Interesujące 16.04.11, 19:14
                        Heh zaraz panowie mnie zlinczują smile ale dla samej siebie policzyłam wg arkusza do kalkulacji alimentów, koszty utrzymania mojej córki, tak ze wszystkim, okularami raz w roku, wakacjami takimi jak zwykle do tej pory, basenem , angielskim, tańcami, ubraniami wg. dotychczasowych potrzeb, butami w ilości hmm, większej niz 3 pary w roku (obuwia szkolnego w tym roku zużyła już 4 pary) , meblami raz na 6 lat, odnawianiem pokoju dziecka raz na 6 lat, laptopem raz na 3 lata itp itd... no i uwaga ... 2400 zł ... no a teraz możecie krzyczeć smile
                    • pandora81 Re: Interesujące 17.04.11, 14:37

                      > ... jak to możliwe, że prawie wszystkie z piszących mają chore dzieci i w zwią
                      > zku z tym narzekają na brak kasy od byłego męża..

                      Hej hej ja nie narzekam. Mówię, że ex wziął to pod uwagę, że mam dzieciaki chore tongue_out Z tego co wiem, jest dużo alergii, a diety są kosztowne. Moi mają astmę i inne choróbki, z którymi da sie prawie normalnie żyć (kosztownie, a jednak normalnie). Ze znajomych większość dzieci ma jakieś choróbska. Cywilizacja nam szkodzi- mam nadzieję, że wyrosną
                    • plujeczka Re: Interesujące 17.04.11, 19:02
                      Jarko to się ciesz ,że masz zdrowe dziecko, najczęściej sam zostają w pierwszej kolejności własnie matki z dziećmi chorymi bo dla Panów to jest sprawa nie do udżwignięcia i to jak widzisz nie przypadek , ze pełno tutaj takich mam.
                      A mozesz mi wytłumaczyć jak to możliwe ,że w moim srowodisku wszystkie mamy, które sa same po rozwodzie pracuje na 2 etaty? po 14 godzin dziennie, dzieci pilnuje rodzina lub juz sa na tyle duże że moga same zostać w domu. Jak do tej pory nie słyszałam aby ,k óryś z eź małzonków podjał 2 etat zeby np pomóc swojemyu dziecku bo trzeba dla przykładu zapłacic za akademin w 2 mieście? Mozesz to jakoś wytłumaczyć? i wciaz Panowie bedzie pisac ,że matki są leniwe i żerują na eź mężach biorąc ich na "koszty utrzymania dziecka".
                      Dla wyjasnienia sama od ponad 7 lat pracuję na 2 etaty, wychodze z domu o 6,15 i do pół roku wracam jeszcze pózniej bo o 21 do domu , i dodam ,że wciaż mi się nie przelewa bo spłacm długi po exie? masz coś do doadania?
                      • ro35 Re: Interesujące 18.04.11, 07:37
                        wiem, trudno pisać zgodnie z prawdą big_grin (ostatni akapit)
                        a gdyby sądy były takie łaskawe i w większym stopniu przyznawały dzieci ojcom... Pań na tym forum byłoby pewnie tak samo dużo - z innymi problemami
                    • joasia75-1 Re: Interesujące 18.04.11, 07:48
                      Jarkoni ,ja chętnie oddam chorobę mojej córki...chcesz?Nie pisz głupot,proszę.Nie narzekam.Zakasuję rękawy i pracuję.
                    • malgolkab Re: Interesujące 18.04.11, 10:15
                      jarkoni napisał:

                      > Nie chcę wyjść na idiotę, ale jednak spróbuję zadać niewygodne pytanie:
                      > ... jak to możliwe, że prawie wszystkie z piszących mają chore dzieci i w zwią
                      > zku z tym narzekają na brak kasy od byłego męża..
                      > Same chore dzieci?
                      > Akurat tutaj?
                      > Jestem jakimś nienormalnym kimś, mam zdrowe dzieci..

                      Moje dziecko generalnie mało choruje- jak na 5 latkę, ale jak już pisałam w kilka miesięcy musiałam wydać 1400 zł na pedodontę (wcześniej nic nie zapowiadało problemów tego typu), ma płaskostopie i koslawość (nie umiera się od tego, ale wolę zapobiegać niż czekać aż mu stawy nie wytrzymają za 30 lat- więc wizyty, wkładki, gimnastyka korekcyjna), do tego ma alergię kontaktową na kosmetyki (po mnie z resztą), wieć płyny do mycia, szampony, kremy tylko apteczne.
                      Mój bratanek (akurat nie dziecko rozwiedzionych rodzicówwink do 2 r.ż. nie chorował w ogóle, a potem się zaczęło - nagminne zapalenie uszu, do tego duża anemia, kilka pobytów w szpitalu, leki, specjalistyczne badania nie wiadomo, czy nie będą musieli mu drenów zakładać...

                      Niestety, tak to wygląda u małych dzieci.
                • mamameg Re: Interesujące 16.04.11, 19:59
                  Mój starszy syn rok temu nosił buty 34 rozmiar, obecnie 40...
                  Pół roku chorowali-tydzień byli zdrowi, 2 tygodnie chorzy(a ja z nimiuncertain ), zwykłe przeziębienia, infekcje gardła, grypa jelitowa.100-200zł szło miesięcznie na głupie krople do nosa, syropy i lekarstwa.
                  • altz Re: Interesujące 17.04.11, 07:56
                    > Mój starszy syn rok temu nosił buty 34 rozmiar, obecnie 40...
                    Szok! A czym on się żywił? Kurczakami na hormonach? Aż się wierzyć nie chce. Ale skoro tak piszesz, to tak jest. Wszystkie rzeczy do wymiany i to 5 razy w ciągu roku, buty, spodnie, swetry, kurtki, łącznie z bielizną. Współczuć trzeba kłopotów z finansami.

                    A z tymi przeziębieniami, to sobie dobrze przemyśl, bo to nie jest normalne.
                    Może za mało wietrzycie, za dużo przebywacie w domu, za mało na dworze? Za ciepło macie? Za duże jeździcie samochodem, a za mało na piechotę?
                    Jakiś powód musi być.
                    • mamameg Re: Interesujące 17.04.11, 08:38
                      "A z tymi przeziębieniami, to sobie dobrze przemyśl, bo to nie jest normalne.
                      > Może za mało wietrzycie, za dużo przebywacie w domu, za mało na dworze? Za ciep
                      > ło macie? Za duże jeździcie samochodem, a za mało na piechotę?
                      > Jakiś powód musi być"
                      Samochodu nie mamysmilea co do wietrzenia i zbyt ciepłego mieszkania, to przyjaciółka ma zimno i wciąż wietrzy a jej dzieci chorują bardziej niż moje. Też chciałabym wiedzieć czemu tak chorujemy, dawniej ze dwa razy w roku chorowaliśmy.
                      A co do butów to serio, w zeszłym roku kupowałam buty synowi w dziale dziecięcym, a w tym roku w męskim. Ubrania kupowałam na 122cm a teraz na 138cm.
                      • pandora81 Re: Interesujące 17.04.11, 14:42
                        normalne, my jesteśmy tydzień zdrowi, dwa tygodnie chorzy i tak w kółko. Znajome dzieciaki też chorują. W przedszkolu to normalne smile
                        • malgolkab Re: Interesujące 18.04.11, 11:12
                          pandora81 napisała:

                          > normalne, my jesteśmy tydzień zdrowi, dwa tygodnie chorzy i tak w kółko. Znajom
                          > e dzieciaki też chorują. W przedszkolu to normalne smile

                          To ja mam szczęście- mój przedszkolak choruje raz na 2-3 miesiące i zazwyczaj po tygodniu jest zdrowy smile
            • heniahenkowska Re: Interesujące 27.04.11, 20:16
              Zakładam ,że żartujesz, jeśli zaś nie żartujesz, to nie pozostaje nic innego,jak założyć, że Twoje ambicje co do poziomu życia dziecka (Twojego?) ograniczają się do takich warunków, na jakie może sobie pozwolić bezrobotny - minimalnie minimalnych czyli. Hmmm...
        • crazyrabbit Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 22:56
          altz napisał:

          > > "Pozdrawiam" tatusiow, ktorzy placac smieszne 300-400 zlotych alimentow s
          > a z si
          > > ebie bardzo dumni i uwazaja, ze to wystarczy na utrzymanie ich dzieci ;/
          > Są jeszcze mamuśki wink i ich następne 400 zł. smile

          I wychodzi 800, czyli wciaz za malo. Kto doklada roznice? Mama, a tatus wciaz dumny, blady i szczesliwy, ze sie ex nie "czepia" i ze jest "rozsadna"big_grin Klekajcie narody po prostu uncertain
          • polifonia1983 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 18.04.11, 10:52
            Crazy, trochę to niesprawiedliwe. Mój M płaci alimenty, oprócz tego:
            - kupuje ubrania, które są przez ex oddawane albo wyrzucane, ewentualnie leżą w szafie, aż dziecko wyrośnie i oddawane nowe po jakimś czasie.
            - proponuje opłacenie wyjazdów - zawsze odmowa
            - opłacił angielski - ex zabroniła dziecku chodzić, żeby się nie widywało z ojcem za często (sama nie chciała wozić, M woził)
            - od lat płaci co miesiąc abonament w prywatnej klinice, dał kartę ex - ex nigdy nie poszła tam z z dzieckiem, ale mówi małej, że nie stać ją na lekarza
            przykłady mogę mnożyć. Dziecku opowiada, że nie ma co do garnka włożyć i jakie są biedne.
            Owszem, są ojcowie, którzy zawsze uważają, że płacą za dużo i ex szasta pieniędzmi. Jasne, dzieci dużo kosztują. Ale też ex mojego M wyleczyła mnie z rozczulaniem się nad wszystkimi samotnymi matkami.
          • z_mazur Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 18.04.11, 11:16
            800 zł na pokrycie bieżących kosztów utrzymania spokojnie wystarcza. A pozostałe wydatki spokojnie można dogadać i omówić sposób ich finansowania.

            Jest jeden warunek. Ex musi być rozsądna, na tyle, żeby chciało się z nią w ogóle gadać.

            Wiem, że niektórym kobietom, trudno to ogarnąć. smile
            • zabelina Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 18.04.11, 22:04
              z_mazur napisał:

              > Wiem, że niektórym kobietom, trudno to ogarnąć. smile
              >
              Nie inaczej jest z niektórymi panamiwink
              • mola1971 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 18.04.11, 22:11
                Pojęcia "niektóre panie" i "niektórzy panowie" robią na tym forum oszałamiającą karierę big_grin
                Ale to i tak postęp bo jeszcze nie tak dawno czarno - białe strasznie to forum się porobiło i czytało się o "wszystkich panach" i "wszystkich paniach" wink
        • policjawkrainieczarow Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 14:27
          > Są jeszcze mamuśki wink i ich następne 400 zł. smile

          mamuski sprawują opiekę, to tez się liczy jako koszt.
      • puzzle33 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 19:39
        Rozumiem Was i co z tego?
        • twiak Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 21:05
          yhm, zapomniałem jeszcze że zwrot podatku będzie za dziecko - za pełny rok około 1000 zł smile Za to rodzinnego nie wliczam bo mi nie przysługuje (próg).

          Ktoś się pytał o jakie dziecko chodzi - 4 klasa podstawówki a ja i tak kupowałem zawsze książki do szkoły i ubrania tak więc na bieżąco byłem z wydatkami. Dziecko jest wyjątkowo zdrowe, na rok choruje góra raz. Pomimo że w miarę dobrze zarabiam, to jeszcze więcej wydaję na kredyty i prowadzę szczegółowe rachunki w excelu, tak więc nie trudno jest to wszystko ogarnąć. Jak trzeba kupić buty dziecku - idę i kupuję, ale raczej w ccc (poza zimowym obuwiem), bo i tak za 3 miesiące będą za małe. Jak jest w szkole wycieczka, - daję kasę i dziecko jedzie. I tak się mieszczę w tych 200zł za miesiąc. Powtarzam że nie liczę utrzymania domu i jedzenia, z zjedzenia to w arkuszu zwiększyły się tylko wydatki na mleko.

          Oczywiście współczuję wszystkim chorym, mam w rodzinie osoby które mają dzieci-alergików i wiem że wtedy wydatki są większe i wtedy sąd mógłby spokojnie zwiększyć kwotę, ale nie wiem ile jest takich przypadków - jedna piąta?

          W sumie uczciwie wobec dziecka by było, jakbym miał hipotetyczną nadwyżkę z alimentów (hipotetyczną bo przypominam że nie dostaję kasy) odkładać wszystko na lokatę - kasa kiedyś młodemu się przyda, wiem bo zaczynałem samodzielne życie prawie że w jedynej koszuli na grzbiecie.

          • noname2002 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 21:26
            Masz dodatkową osobę w domu, dziecko chodzące do 4 klasy i wydatki zwiększyły Ci się tylko o 200zł?!
            • lolkalolka Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 21:30
              Wiesz, to zależy - dużo ludzi kupuje jedzenie "na wyrost", więcej niż potrzeba, zawsze ma pełną lodówkę, co się nie zje to się wyrzuci itd. Tym sposobem faktycznie dodatkowa osoba nie zwiększa znacząco zużycia.
              Oczywiście to się stosuje raczej do tych dobrze zarabiających, nie do tych co oglądają każdą złotówkę z dwóch stron wink
              • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 08:15
                > Wiesz, to zależy - dużo ludzi kupuje jedzenie "na wyrost", więcej niż potrzeba,
                > zawsze ma pełną lodówkę, co się nie zje to się wyrzuci itd.
                Ja też tak to widzę. Czasami jestem u kogoś zaprzyjaźnionego, to też widzę te pełne lodówki. Ja zjadam wszystko do końca, a ostatnio zdarzyło mi się coś wyrzucić w grudniu. Po prostu mniej kupuję.
                Jak ktoś się zapyta, ile razy w ciągu miesiące można zjeść węglowodany czy tłuszcze? Powiem, że nawet codziennie, byle mało. Jeśli ktoś zje odrobinę wszystkiego i różnorodnie, to mu nie szkodzi taka dieta. Mnie brzuch nie boli, nie biorę tabletek, nie opycham się, nie "muszę" ćwiczyć, bo inaczej będę gruby, ale jem bardziej energetycznie, gdy wiem, że będę miał więcej wysiłku. Uprawiam sport wytrzymałościowy i czasami muszę więcej zjeść, ale nie robię tego codziennie.
                Ktoś pisał na temat alergii, tego nie się leczy, można tylko odczulać. A na alergię najlepsza jest dobra dieta i nie musi być wcale droga.
                Co do diety, to warto popatrzeć choćby na kuchnię meksykańską, wyrzucić potrawy tuczące i macie smaczną i tanią kuchnię, nie trzeba dużo kombinować.
                Ja żałuję czasami, że nie ma w Polsce rynku na dziczyznę. Mogłyby być sklepy z dziczyzną, gdzie się kupuje całego zwierzaka rozebranego na części, mięso do zamrażarki i można szaleć w kuchni. Można wtedy często zapomnieć o alergiach, bo dużo ich jest z powodu żywienia zwierząt i podawanych leków. Uczuleni na trawy muszą się męczyć, ale duża część pozostałych nie musi, bo wystarczy zmienić mięso, nie żreć chipsopodobnego żarcia, napojów z kolorem i można żyć bez drapania się i to wcale nie drożej.
                • triss_merigold6 ROTFL 17.04.11, 09:38
                  Nie kompromituj się. Wiesz ile kosztuje odczulanie?! Znajomi odczulali syna z astmą.
                  Kuchnia meksykańska? Luzik, czerwona papryka teraz 10 zł kilogram, żółta i pomarańczowa po 12-14 zł. Ostre małe papryczki - 20 zł kg.
                  • altz Re: ROTFL 17.04.11, 09:57
                    > Nie kompromituj się. Wiesz ile kosztuje odczulanie?! Znajomi odczulali syna z a
                    > stmą.
                    Nie pamiętam już, ile to kosztowało, ale pamiętam, że to było jakieś długie serie. My sobie to odpuściliśmy zdecydowanie zmieniając dietę (w tym , a dziecko nie było uczulone na trawy), więc najgorzej nie było, po jakimś czasie dziecko dorosło, ale mocno się uparliśmy na dobre mięso bez antybiotyków i po tym była radykalna poprawa.
                • mola1971 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 14:06
                  Altz, a odczulanie to niby nie leczenie? Czary to są? Właśnie odczulanie jest bardzo drogie. I wizyty u alergologa. Trafić na dobrego alergologa to niemal jak 6 w lotto.
                  I nie każdą alergię dietą da się wyleczyć. Wziewnej nijak żarciem nie uleczysz.
                  Co do reszty to fajnie piszesz o tym zdrowym odżywianiu i to wszystko prawda, ale takie właśnie odżywianie jest najdroższe. Najdroższa jest żywność nieprzetworzona.
                  Przykładów mogłabym podawać bez liku, ale pierwszy z brzegu - świeże ryby kosztują dorsz ok 30 zł, halibut ok 40 zł. Pomidory koktajlowe krajowe (importowane nie nadają się do jedzenia) to 15 zł opakowanie, sok wyciskany 1L 5-10 zł (w zależności od owocu i to jest cena marki własnej hipermarketu, markowe np Andros są jeszcze droższe), schab kupiony u zaprzyjaźnionego chłopa to ok 20 zł za kg (po upieczeniu zostaje go dużo mniej).
                  Kuchnia meksykańska jest tania w Meksyku, u nas ze względu na ceny warzyw jest to kuchnia droga. Owszem smaczna i zdrowa, ale droga więc jako przykład na oszczędzanie nienajlepsza.
      • ro35 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 07:34
        nie liczyłem nigdy kosztów utrzymania młodej, to nie jest łatwe.
        ale kiedyś 2500zl pozwalało na utrzymanie trzech osób.
        ile z tej kwoty przypadało na "młodą" ?
    • lolkalolka Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 21:00
      Ja od stycznia wpisuję w excela każdy wydatek. Dziecko mam trzyletnie, przedszkolne, chorujące jak to trzylatek w pierwszym roku przedszkola, czyli dużo uncertain
      Bez wliczania przedszkola (300) i mieszkania:
      Styczeń: 930 pln
      Luty: 694 pln
      Marzec: 927 pln
      (W styczniu poszło dużo na leki, a w marcu kupiłam trochę ubrań, bo wyrasta). Ale i tak to są cholernie duże pieniądze - mimo, że kupujemy tanio i bez szaleństw...
      • twiak Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 21:14
        Dużo kasy. Przedszkole powinno się wliczać do kosztów, korzysta z tego tylko dziecko przecież.
        Ile kasy dostajesz w porównaniu z tymi wydatkami?
        • lolkalolka Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 21:24
          Ja wiem, że się wlicza, po prostu nie wpisuję go do Excela smile
          Też się dziwię, że to tak dużo, bo to w zasadzie tylko zwykłe codzienne wydatki. No, jedno kino i jeden "fikoland". Buty za 6 dych na wiosnę i kalosze za 25. Ciuchy za 300, ale dużo za to kupiłam, bo głównie używki z Allegro - kurtki, spodnie, bluzy.
          Na te głupie leki sporo idzie - antybiotyk - zależy jaki - między 40 a 80 zł, do tego osłonówki, syrop na kaszel, na śmaszel, przeciwgorączkowy, spray do gardła, spray do nosa... Dwa koszyki leków zgromadziłam uncertain I na dodatek piszą, że po miesiącu od otwarcia wyrzucić.

          Nie mam sądownie ustalonych alimentów. Dostaję zwrot połowy tego na co mam paragony - dlatego pilnuję zapisywania. Ale jak wychodzi tyle co w styczniu czy marcu to już słyszę że za dużo... Jakbym wydawała na bóg wie co...
          Do tego jestem wredna, bo będę chciała więcej, jako, że tata się nie pali do opieki.
        • teuta1 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 21:31
          Gratuluję cudownej umiejętności przesunięcia kosztów. Kupiłeś dom i zabrałeś do niego dziecko, to nie wliczasz tego do kosztów utrzymania. Brawo. A ja odkupiłam od exa mieszkanie, w którym dzieci sie wychowały i też tego nie wliczam. Ale są: urodziny znajomych dzieci, urodziny własne, na które zaprasza sie dzieci, pasje, ksiażki, komitet rodzicielski, wakacje,wycieczka szkolna, zielona szkoła, nagłe skoki wzrostu u starszych dzieci, szczepienia, alergie, wady wzroku, zgryzu i postawy, bilety miesięczne, wyprawki do szkoły, strój gimnastyczny, gimnastyka korekcyjna i.... i Twoje dziecko na nic takiego nie cierpi? Gratuluję, podziwiam, nie zazdroszczę. Komputera pewnie też nie ma i mp3 i własnych książek...
          • zmeczona100 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 22:03
            Niektórzy tatusiowie szczerze się dziwią, kiedy do kosztów utrzymania dziecka wlicza sie np. papier toaletowy czy płyn do mycia naczyń...
            • lolkalolka Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 22:09
              No bo kto to słyszał taka rozrzutność - albo płyn albo papier! Papierem możesz se i talerz wytrzeć przecież, a płynem...

              ... No!
              • noname2002 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 07:32
                "> No bo kto to słyszał taka rozrzutność - albo płyn albo papier! Papierem możesz
                > se i talerz wytrzeć przecież, a płynem... "
                Jakim płynem?Jakim papierem? Sprawdzonym sposobem pradziadów-piaskiem, a nie rozrzutnice płyny kupują, albo i zmywarki smile smile smile
          • twiak Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 23:02
            Ma komputer roczny, monitor 21". Komputer sam dałem, monitor to prezent od dziadka i chrzestnych. Telefon komórkowy ma, mp3 nie ma, za to ma 2 piłki, łyżwy i rolki. Na urodziny chodzi, na wakacje jeździ ze mną nad jakieś morze czy góry a resztę lata spędza u mamy. Strój gimnastyczny to 5 koszulek, 2 pary spodenek i 2 pary butów, halowe i takie niby korki. Do tego dresy. Dużo by wymieniać. Z tych wymienionych przez Ciebie rzeczy to tylko nie choruje. I ze wszystkim mi takie koszty wychodzą. No dziwne, co?

            Nie liczyłem też wyposażenia pokoju, bo i tak miałby u mnie w domu swój pokój, chyba to nie jest dziwne.
            • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 08:33
              > Z tych wymienionych przez Ciebie rzeczy to tylko nie choruje. I ze wszystkim mi t
              > akie koszty wychodzą. No dziwne, co?
              A powiedz, jak spędza czas po zajęciach?
              I jaką macie temperaturę w domu?

              Mam pewną hipotezę, że są osoby, które tak zapełnią życie dziecku, że nie ma ono już czasu na zdrowie, pograć w piłkę, pojeździć na rowerze itd., w domu mają za gorąca, potem chorują biedaki, koszty rosną, a jeszcze są osłabiane lekami na choroby których się nie leczy, a je trzeba po prostu przechorować. Jak słyszę lekarza, który mówi, że da antybiotyk "osłonowo", albo dającemu leki przeciwwirusowe już kilka dni po zachorowaniu, to bym mu dał solidnego kopa i wyrzucił z zawodu. Zastanawiam się, jaki procent rodziców robi krzywdę dzieciom dając się nabierać lekarzom sterowanym przez firmy farmaceutyczne?
              • mamameg Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 09:29
                "Jak słyszę
                > lekarza, który mówi, że da antybiotyk "osłonowo", albo dającemu leki przeciwwi
                > rusowe już kilka dni po zachorowaniu, to bym mu dał solidnego kopa i wyrzucił z
                > zawodu. Zastanawiam się, jaki procent rodziców robi krzywdę dzieciom dając się
                > nabierać lekarzom sterowanym przez firmy farmaceutyczne?"
                Przez te pół roku co chorowaliśmy, antybiotyki dzieci brały dwa razy, reszta to były zwykłe lekarstwa, które się bierze przy przeziębieniach. To co, kropli do nosa mam dziecku nie kupić, żeby nie mogło spać z zatkanym nosem?

                "> Mam pewną hipotezę, że są osoby, które tak zapełnią życie dziecku, że nie ma on
                > o już czasu na zdrowie, pograć w piłkę, pojeździć na rowerze itd., w domu mają
                > za gorąca, potem chorują biedaki, koszty rosną, a jeszcze są osłabiane lekami n
                > a choroby których się nie leczy, a je trzeba po prostu przechorować"
                A na zajęcia dodatkowe mój starszy syn chodzi właśnie po to, żeby się ruszał i był zdrowy-pływalnia, koszykówka.
                • rumpa Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 13:36
                  dwa razy antybiotyk w ciagu pół roku?????? wasz pediatra jest ....????
                  na pewno odporność i wydolność dziecka po takim leczeniu jest fantastyczna sad((
                  Nie pamietam kiedy moi synowie ostatnio brali antybiotyk, młodszy chyba dwa lata temu, bo się czymś potwornie struł.
                  I tak chorują, choć niewiele, ale wychodzi - dieta wegetariańska od poczęcia do pójscia do przedszkola,starszy nie jadł nawet w przedszkolu, donosiłam mu obiady, stanowcza odmowa karmienia dzieci mlekiem - przeboje w przedszkolu ale poszło, zero słodyczy do czasów szkolnych.W przedszkolu nie chorowali więcej i dłużej jak tydzień co parę miesięcy. Straszy w ogóle, ale młodszego już nie miałam siły upilnować z mięsem.
                  A co do zatkanego nosa - amol, VicVaporub, herbatka z rozmarynu - działają cuda.Po diabła drogie krople?????
                  Polecam bańki, próźniowe, stawia się samemu, trzeba uchwycić poczatek choroby, czyli na dzieciaka zwracać uwagę i nie mieć nadziei że przejdzie, bańki postawisz w piątek w poniedziałek dziecko na chodzie. U mnie w domu prawie nie ma lekarstw, bo po co????? Macie internet, poszukać informacji, dobrze dzieciaka odżywiać, dobrze; nie pakować mięchem, mlekiem, słodyczami, gazówkami, jogurcikami i cytrusami - one są zdrowe ale prosto z drzewa - moja ciotka już 25 lat temu odmawiała kupowania danonków twierdząc że lepiej kupić watę cukrową niź to g...., darować sobie też soki owocowe, co powie każdy dietetyk - lepsze jest jedno jabłko i szklanka wody.
                  A i podstawa i tajemnica zdrowia moich dzieci, dla mnie tak oczywista że szokuje mnie szok ludzi - rano, przed wyjściem gdziekolwiek, gorąca zupa - grochówka, fasolowa, z soczewicy, z czarnym żytnim makaronem.Żadne kanapeczki.
                  Już widzę skrzywione buzie. smile))) Mam jakąś chorą satysfakcję jak moje koleżanki twardo karmią dzieci "zdrowo", dzieci jakieś zdrowe nie są, jęczą ile wydają na żarcie i leki ALE nic nie zmienią. Za to pocieszają się że wszyscy tak mają.
                  • nowel1 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 13:48
                    Część Twojego wywodu jest nawet sensowna, ale weź proszę pod uwagę, że każdy człowiek jest inny, i że Twoje szczęśliwie poważniej nie chorują, nie znaczy wcale że inne przy takim samym postępowaniu też będzie zdrowe.
                    A już Danonki 25 lat temu mnie nieźle rozbawiły, 25 lat temu w Polsce był dostępny tzw."jogurt owocowy", czyli cos jakby zsiadłe mleko zmieszane z dżemem truskawkowym, a nie Danonki smile)))
                  • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 21:00
                    Mogę się tylko z tym zgodzić. Dobre mięso jest do zdobycia, ale nie w sklepach.

                    Dodałbym tylko pilnowanie dzieci, żeby były odpowiednio ubrane, latem nie za gorąco, a zimą, żeby miały czapki, dobre i suche buty, plecy zasłonięte, a nie nerki na wierzchu. I dużo ruchu na powietrzu.
              • twiak Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 21:39
                Moje to dosłownie dziecko wojny.
                Np ta sobota, w planie nie mieliśmy żadnej wycieczki bo mieli do nas przyjechać znajomi:
                wstał o 9tej, śniadanie kakao i kanapki, potem rowerem na boisko, wrócił na obiad, zjadł obiad, rowerem na boisko, wrócił o 15tej i ledwo mógł chodzić. Zdyszany, czerwony, w rozpiętej kurtce przyjechał, czapkę gdzieś zgubił - drugą w tym roku. Nie ma to jak zrobić z kolegami ze szkoły drużynę piłkarską i urządzać mecze w każdej wolnej chwili. W sumie nie tylko z kolegami bo dziewczyny też grają. Jak wrócił to resztę dnia spędziliśmy koło domu, mi się łysina już zarumieniła a jeszcze maja nie ma smile
                Aha teraz mam wyłączone ogrzewanie i 19 w domu, w zimę 21 stopni z tolerancją 1 stopnia w dół i w górę. Lekarze faktycznie dają antybiotyki z byle czego, ale ja jak byłem chory ze 2 lata temu to spytałem się lekarza czy może być coś innego - i powiedział o mleku z czosnkiem i masłem. Maiłem 5 dni zwolnienia i się wyleczyłem. Mnie zdziwiło że do tego mleka miałem nie dawać miodu bo to podrażnia gardło.


                > A powiedz, jak spędza czas po zajęciach?
                > I jaką macie temperaturę w domu?
                >
                > Mam pewną hipotezę, że są osoby, które tak zapełnią życie dziecku, że nie ma on
                > o już czasu na zdrowie, pograć w piłkę, pojeździć na rowerze itd., w domu mają
                > za gorąca, potem chorują biedaki, koszty rosną, a jeszcze są osłabiane lekami n
                > a choroby których się nie leczy, a je trzeba po prostu przechorować. Jak słyszę
                > lekarza, który mówi, że da antybiotyk "osłonowo", albo dającemu leki przeciwwi
                > rusowe już kilka dni po zachorowaniu, to bym mu dał solidnego kopa i wyrzucił z
                > zawodu. Zastanawiam się, jaki procent rodziców robi krzywdę dzieciom dając się
                > nabierać lekarzom sterowanym przez firmy farmaceutyczne?

            • mamameg Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 09:22
              Wakacje też się mieszczą w tych 200zł miesięcznie? Przecież to dodatkowe 100zł jak się rozłoży na miesiące.
              Musisz dużo zarabiać, skoro wakacje i wyposażenie pokoju to dla Ciebie nieistotne wydatki.
    • lejla81 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 22:01
      Super, ale ja na samo przedszkole wydaję 480 zł miesięcznie.
      • lejla81 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 22:31
        Jeszcze raz przeczytałam Twój post. Skoro Exi nie dawałeś pieniędzy, tylko fundowałeś dziecku wszystkie niezbędne rzeczy, to może obecnie pewnych dziecka potrzeb nie dostrzegasz, bądź je lekceważysz?
        Poza tym sąd przy ustalaniu alimentów bierze chyba wiele rzeczy pod uwagę, także zarobki pozwanego i dotychczasowy poziom życia dzieci. Nie jest zadaniem sądu ustalenia minimum, za które dziecko ma przeżyć, tylko ustalenie, ile dana osoba powinna pieniędzy przekazać. Na tej zasadzie jeden rodzic zapłaci 1000 zł alimentów, a inny 250.
        • twiak Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 23:21
          Myślę że wszystkie potrzeby są w pełni zaspokojone, poza kontaktami z mamą, ale to inna sprawa. Wiadomo że chcę nadrobić czas gdy mieszkaliśmy z dala od siebie, ale nie rozpuszczam syna.
          Alimenty mają służyć zaspokajaniu usprawiedliwionych potrzeb dziecka. Za parę lat jak pojawi się kosztowne hobby lub coś innego to pewnie kalkulacje się zmienią, to co piszę dotyczę obecnej chwili.
          To że jeden rodzic zapłaci 1000 a inny 250 powinno zależeć od rzeczywistych kosztów. Alimenty powinny być ustalane zadaniowo a nie kwotowo, np płacić za 1/2 przedszkola, wszystkie wydatki szkolne i 3/4 leków. Nie byłoby lepiej? Jednemu wyjdzie 1000 a drugiemu miesięcznie 120zł, albo i to nie.
          • laura_fairlie Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 00:18
            mam jeszcze jedną hipotezę: postanowiłeś udowodnić, że dziecię nie kosztuje prawie nic i w związku z tym koszty przezeń generowane wrzucasz w koszty 'inne'. Tak, jak jedzenie młodego. BTW: skoro nie kupujesz więcej jedzenia, to może znaczyć, że pozostałe osoby w rodzinie jedzą mniej... Albo jeździ się do tańszych sklepów.
            • mola1971 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 00:25
              Ja tam też tego znikomego wzrostu kosztów nijak nie rozumiem bo mnie koty (sztuk trzy) kosztują miesięcznie 3 stówy a nie jadają Sheby by jasne było tylko suchą karmę z raczej tej niższej półki.
              Na dzieciach nie oszczędzam, ale na kotach jak najbardziej tak wink
              Koty też zresztą nie narzekają bo dopieszczone za to są (przez dzieci oczywiście, no ja też się dokładam) smile
              • mamameg Mola1971 17.04.11, 09:18
                Moja mama na psa tyle wydaje, choć też stara się oszczędzać.
                Napisałam do Ciebie mail, żeby nie zaśmiecać wątku.
                • triss_merigold6 Re: Mola1971 17.04.11, 10:02
                  Parę lat temu utrzymanie owczarka niemieckiego (bez szaleństw w postaci super specjalistycznej karmy) kosztowało mnie ok. 300 zł miesięcznie. Nie licząc weterynarza w razie potrzeby.
                  Śmiem twierdzić, że utrzymanie dziecka, która ma jednak bardziej rozbudowane potrzeby i urozmaicony jadłospis, kosztuje znacznie więcej.
            • twiak Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 10:24
              Wzrost kosztów jedzenia nie zauważyłem, ale ciężko to wyliczyć. W końcu nie mam statystyk ile szynki i schabowych poszło w miesiącu. Nie ma aż takiej wielkiej różnicy żeby gotować dla 3 czy 4 osób.
              A te wątki ze zwierzętami i dziećmi nie powinny się mieszać. Zwierzęta to hobby i mam znajomą z pracy która ma 2 dzieci i 2 dobre rasowe koty. Na koty częściej brała urlop jednodniowy, żeby wozić je do weterynarza, na wystawy itp. To hobby, dla niektórych ważne, ale nie mieszajmy tutaj tego że tyle kosztują. Każdy ma prawo do hobby - w sumie nie wliczyłem hobby dziecka do wyliczeń, bo jedyne co lubi to grać w nogę i kosza i to zajmuje jemu mnóstwo czasu. Jakby uparł się na kurs szybowcowy to co innego. Opisuję konkretny przypadek, jak był u matki to też grał w piłkę całymi dniami, mimo że chciałem go zainteresować także innymi rzeczami.

              Może inaczej - ile w mojej opisanej sytuacji byście proponowali hipotetycznych alimentów? Tak powinno być łatwiej.
              • triss_merigold6 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 10:31
                Rozumiem, że książek, nauki języków, płyt, biletów do kina/teatru/muzeów/parków tematycznych też nie liczysz?
              • mamameg Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 10:43
                "Wzrost kosztów jedzenia nie zauważyłem, ale ciężko to wyliczyć. W końcu nie mam statystyk ile szynki i schabowych poszło w miesiącu. Nie ma aż takiej wielkiej różnicy żeby gotować dla 3 czy 4 osób. "
                No to dla Ciebie akurat nie ma, a jak się żyje z jednej niewysokiej pensji, to jest duża różnica, czy osoby są 2 czy 3.
                Chyba nie powinieneś zakładać wątku o kosztach utrzymania dziecka, skoro najwyraźniej masz o nich niewielkie pojęcie.
    • crazyrabbit Zauwazylam... 16.04.11, 22:58
      ... dawno temu pewna prawidlowosc.
      Im mniejsze alimenty ktos placi, tym bardziej pyszczy smile
      Sumienie zaglusza, czy jak?
      • twiak Re: Zauwazylam... 16.04.11, 23:24
        A Ciebie to w ogóle nie rozumiem.
        • crazyrabbit Re: Zauwazylam... 17.04.11, 00:10
          To bylo luzne spostrzezenie na temat alimentow smile
          Powinnam napisac, ze to taki off-top, upssss... big_grin
          • brzoza1975 Re: Zauwazylam... 17.04.11, 10:02
            bardzo trafnywink
            • twiak Re: Zauwazylam... 17.04.11, 10:26
              Aha oftop ok smile
              Na szczęście nie mam doświadczenia w krzyczeniu ani o byciu okrzyczanym o wysokość alimentów smile
              • crazyrabbit Re: Zauwazylam... 17.04.11, 12:09
                Twiak, spoko, okrzycza Cie za cos innego big_grin wszystko przed Toba na tym forumbig_grin
    • sinsi Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 16.04.11, 23:57
      To teraz sam spróbuj się utrzymać na miesiąc z kwoty 200zł x 2 czyli 400zł. Załóżmy że mieszkasz w domu (czyli nie płacisz czynszu). Nie masz pola, ogrodu, sadu ani krowy mlekodajnej. Masz 400zł na życie. Wyobrażasz sobie komfort i stopę tego życia? Wyobrażasz sobie ile razy za tą kwotę wybierzesz się do kina, teatru, na basen, kupisz książkę, czasopismo, płytę z muzyką, wyjedziesz na wakacje, ferie, kupisz sobie rower, aktywnie będziesz działał w jakiejś grupie np w harcerstwie i co dwa tygodnie kupisz bilet do sąsiedniej miejscowości na spotkania grupy?
      W niektórych okolicznościach za taką kwotę można dziecko utrzymać, dziecko mieszka na wsi, z obowiązkowych wycieczek szkolnych się wymawia, do szkoły chodzi na piechotę, po szkole siedzi w domu, pracuje w polu przy produkcji "bezpłatnego" wyżywienia na zimę i bawi się z sąsiadami na trzepaku, "basen" ma w pobliskim strumieniu, ubrania z placu targowego. W końcu nie każde musi wiedzieć co to teatr, ani uczyć się od dzieciństwa języków i tym podobnych dyrdymałów, niektórym to wręcz może przyszłe życie utrudnić.
    • mamimaksa Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 02:12
      myślicie ze jak mieszka w domu i nie płaci czynszu to już nie ma opłat? a co z remontem np. dachu, wymiana okien... przeglądem kominiarskim, podatkiem od gruntu... itp.... to są koszty mieszkania! Życie kosztuje. Mój mąż rozumiał to przed rozwodem i kupował wszystko.... po rozwodzie okazało się, że dzieci mogą żywić się powietrzem, ubierać się w second handzie i mieszkać mogą u mojej matki.... po rozwodzie nie należy im się nic. Mój mąż wypełnia swój ojcowski obowiązek jak weźmie dzieci na weekend. Reszta go nie obchodzi. Nie ma pojęcia co to są szkolne wydatki, treningi, obozy, nowy rower...co to choroby, ból zęba...korepetycje, bilet miesięczny.....ech....a ja muszę pracować na dwóch etatach, dzieciaki same w domu albo w klubie miejskim, lodówka pusta, codziennie rozwiewane marzenia o play station, nowej piłce i butach.. a najgorsze jest to, że dzieciak codziennie jest smutniejszy, nabawia się kompleksów, wstydzi się ze mieszkamy w kawalerce, że ma dziurawe spodnie w szkole, ze nie chodzi do kina....... płakać się chce ale trzeba wziąć się w garść i iść do pracy na kolejny etat
      • twiak Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 17.04.11, 10:35
        Opłaty są i nie są takie małe.

        Dziecko powinno mieć zapewniony spokój i nie martwić się że gorzej jest ubrane niż średnia w szkole. Praca na 2 etatach też jest zła dla dziecka. Pewnie Twoje koszty utrzymania dziecka są większe.
    • scindapsus Nie rozumiem założenia że jedzenia nie powinno się 17.04.11, 10:47
      liczyc.
      Jeśli w domu są 4 osoby, a 3 banany, to któraś z nich tego banana nie zje.
      Oczywiście można sobie dośpiewa że tak naprawdę babany wcale nie są zdrowe i wogole po co jeśc banany, że to głupie no ale dodatkowy banan kosztuje->racjonalizacja->kwaśne winogrona, słodkie cytryny
      4 osoby->więcej jedzenia.
      Porcja schabu kupowana na 3, a dzielona na 4 oznacza ze tego schabu każdy zje mniej niż dotychczas.
      Można dzielic czekoladę po kostce i wydzielac ale chyba nie o to chodzi.
      Jeśli dziecko wypije szklankę wody mineralnej to Ty tym samym czując pragnienie musisz wypic szklankę kranówki bo mineralki dla Ciebie już nie starczy.Przy czym mineralna wysokozmineralizowana bije na głowę kranówę-chyba że mieszkasz w Szwecji to zwracam honor.

      • altz Re: Nie rozumiem założenia że jedzenia nie powinn 17.04.11, 11:35
        Ja lubię gotować dla większej liczby osób, bo jest po prostu taniej na osobę. Zwykły twaróg trudno zjeść samemu, ja umiem, ale nie każdy to potrafi i on to wyrzuca. Jak się kupi na kilka osób, to można urozmaicić jedzenie, jest łatwiej podzielić i nic nie zostaje do wyrzucenia.
        Nie kupuje się wtedy małych pojemników, tylko duże i wtedy wychodzi sporo taniej za ten sam towar. Kalkulator w rękę i sprawdź to sama, ja to przeliczam. Lubię kupić kawał duży mięsa i coś z nich robić samemu. Zdecydowanie wolę zrobić pieczeń, niż jeść jakiś oszukane kiełbasy.
        Zamiast kupić serek przygotowany, kupuję "goły" i słodzę dobrym miodem, przy okazji wiem, co jem. Dla jednej osoby się nie opłaca i nie chce, ale dla kilku można mieć choćby całą zimę własny szczypiorek na oknie, albo kawałek działki u rodziny, czy choćby znaleźć jednego sprzedawcę warzyw, który ma dobry towar i o nas pamięta i da upust.
        Szkoda, że nie ma u nas rynku na królika czy bażanta, baraninę, bo bym chętnie sobie urozmaicił dietę, mam zamiar to zrobić jeszcze w tym roku. smile
        • twiak Re: Nie rozumiem założenia że jedzenia nie powinn 17.04.11, 11:46
          O to właśnie chodziło mi na początku, ja kupuję tylko duże opakowania, ostatnio ser żółty pół kilo na przykład. Ale tu trzeba sprawdzać ile wychodzi za kilogram lub litr, na cifie niedawno była taka różnica w drugą stronę że kupiłem 2 małe opakowania bo były tańsze od dużego.


          > Ja lubię gotować dla większej liczby osób, bo jest po prostu taniej na osobę. Z
          > wykły twaróg trudno zjeść samemu, ja umiem, ale nie każdy to potrafi i on to wy
          > rzuca. Jak się kupi na kilka osób, to można urozmaicić jedzenie, jest łatwiej p
          > odzielić i nic nie zostaje do wyrzucenia.

      • twiak Re: Nie rozumiem założenia że jedzenia nie powinn 17.04.11, 11:42
        Ok, powinno się liczyć jedzenie, kwestia tylko w jakiej wysokości. Ja uwzględniałem tylko dodatkowe rzeczy które kupowałem ze względu na dziecko czyli duża ilość mleka i jogurtów, bo to lubi. To z bananami mi wyjaśniło, prosty przykład a jaki skuteczny smile



        A swój poświęcony czas powinno się liczyć? Wg prawa to albo druga strona może zapewnić wkład swoimi osobistymi staraniami a druga strona pieniędzmi (poprawcie jeżeli się mylę). To czy wyceniać swój czas?


        oftop:
        A woda w mojej miejscowości (studnia głębinowa) jest lana w butelki i sprzedawana jako "mineralna" w tesco. Nawet sam sprawdzałem jakie są wyniki badań i porównałem ze składem typowych wód mineralnych znanych producentów. Efektem jest to że piję kranówkę i półtorarocznemu dziecku też ją daję (ale przegotowaną). Co ciekawe reklamy tak działają że miejscowi kupują wodę mineralną w sklepie pomimo że mają to samo w kranie. Minusem jest to że jest to woda dość twarda i częściej trzeba czajnik odkamieniać.
        • altz Re: Nie rozumiem założenia że jedzenia nie powinn 17.04.11, 12:04
          > oftop:
          > A woda w mojej miejscowości (studnia głębinowa) jest lana w butelki i sprzedawa
          > na jako "mineralna" w tesco. Nawet sam sprawdzałem jakie są wyniki badań i poró
          > wnałem ze składem typowych wód mineralnych znanych producentów. Efektem jest to
          > że piję kranówkę i półtorarocznemu dziecku też ją daję (ale przegotowaną). Co
          > ciekawe reklamy tak działają że miejscowi kupują wodę mineralną w sklepie pomim
          > o że mają to samo w kranie. Minusem jest to że jest to woda dość twarda i częśc
          > iej trzeba czajnik odkamieniać.

          Dlaczego to ma być off top? Przecież to też są nasze pieniądze, a kupiona jedna butelka wody dziennie po 2,5 zł, to miesięcznie koszt 75 zł!
          Odkąd się tym interesuję, nie piję nieznanych wód pseudomineralnych, źródlanych, potoczanych wink Piję wodę z kranu, dla dzieci przegotowaną. Okazuje się, że w wielu miejscowościach jest woda mineralna w kranie, a mieszkańcu kupują gorszą z butelki, sprawdzałem parametry, nie mówię z kapelusza. Reklama rządzi! smile
          Znajomy rozcieńcza spirytus wodą mineralną, bo, jak mówi, rozcieńczanie wodą z kranu ma osad i to brzydko wygląda, a tak ma alkohol czyściutki. wink
          • twiak Re: Nie rozumiem założenia że jedzenia nie powinn 17.04.11, 12:26
            No właśnie to jeden wielki szwindel. A najwięcej to producenci korzystają na dzieciach, bo rodzicom łatwo się wydaje kasę na dzieci. Zupki w słoiczkach - samo zło, korzystne tylko w podróży i w awaryjnych sytuacjach, ostatnio z gerberem wyszło na jaw że jakiś badziew dodają, nreszta pewnie też nie lepsza. Żałuję że nie mam piwnicy, trzymałbym marchewkę i jabłka żeby robić normalne soki. Ale jeszcze coś wymyślę smile




            altz napisał:
            > Odkąd się tym interesuję, nie piję nieznanych wód pseudomineralnych, źródlanych
            > , potoczanych wink Piję wodę z kranu, dla dzieci przegotowaną. Okazuje się, że w
            > wielu miejscowościach jest woda mineralna w kranie, a mieszkańcu kupują gorszą
            > z butelki, sprawdzałem parametry, nie mówię z kapelusza. Reklama rządzi! smile
            > Znajomy rozcieńcza spirytus wodą mineralną, bo, jak mówi, rozcieńczanie wodą z
            > kranu ma osad i to brzydko wygląda, a tak ma alkohol czyściutki. wink
            • scindapsus Re: Nie rozumiem założenia że jedzenia nie powinn 17.04.11, 17:42
              Gdybym mieszkała w Muszynie, chodziłabym do darmowego ujęcia niedaleko wytwórni.Ale mieszkam w Krakowie i po Muszyniankę chodzę do sklepu.
              Co do piwnicy to lepiej od czasu do czasu zrobic kurs do producentów jabłek którzy mają chłodnie,Wtedy kupujesz owoce ładne a nie pomarszczone i wyszuszone
              Ale tracisz wtedy benzynę
              Co do duzych i małych pojemników się zgadzam ale nadal stoję na stanowisku ze jedno dziecko więcej w domu-większe wydatki na zywnosc.
    • zmeczona100 Twiak i Altz 17.04.11, 12:42
      Marnujecie się i to bardzo. A w zasadzie Wasz talent.
      Premier i prezydent mieliby w Was niezłych doradców.

      A statystyki kłamią. Nie ma mowy, aby ponad połowa Polaków żyła w nędzy. Rząd powinien sfinansować dla tej grupy szkolenia, które Wy poprowadzilibyście- ku ogólnemu dobru.
      • marcepanna Re: Twiak i Altz 17.04.11, 18:05
        Hahaha. Niezłe-)))
        Swoją drogą ciekawe czy Pan Twiak bierze pod uwagę inwestycję w przyszłość dziecka czyli jego edukację (nawet zagraniczną) ...czy to się zamknie w kwocie 200-300 zł mies ?
        • twiak Re: Twiak i Altz 17.04.11, 21:07
          Nie, nie biorę pod uwagę inwestycje w przyszłość, interesuje mnie tylko chwila bieżąca dla czwartoklasisty. Czy to że za 8-9 lat pójdzie na studia usprawiedliwia Twoje twierdzenie że ta kwota dziś nie starcza?

          marcepanna napisała:

          > Hahaha. Niezłe-)))
          > Swoją drogą ciekawe czy Pan Twiak bierze pod uwagę inwestycję w przyszłość dzie
          > cka czyli jego edukację (nawet zagraniczną) ...czy to się zamknie w kwocie 200-
          > 300 zł mies ?
          • zmeczona100 Re: Twiak i Altz 17.04.11, 21:11
            A ja brałam- m.in. dodatkowy angielski od I klasy podstawówki.
            Teraz jest w gimnazjum i o maturę z tego języka zupełnie się nie boję, a syn ma czas i motywacje, aby intensywnie uczyć się kolejnego języka- za kilka lat dorobi sobie na wydatki randkowe choćby korepetycjami.
      • noname2002 Re: Twiak i Altz 17.04.11, 19:08
        Mnie z ich postów wyraźnie wynika, że mniej się wydaje mając 5 dzieci niż mając jednosmile smile smile
        • laura_fairlie Re: Twiak i Altz 17.04.11, 20:34
          Bo widocznie tak jest:
          forum.gazeta.pl/forum/w,898,124384048,,Boje_sie_malzenstwa.html?v=2
          moj chlopak,znamy sie dosc dlugo
          chce miec 4dzieci(on zarabia 1300zl),
          wink
          • zmeczona100 Re: Twiak i Altz 17.04.11, 20:45
            gadanie. Wystarczy kurs wziąć u altza i twika i jeszcze zostanie z tych 1300 peelenów.
      • twiak Re: Twiak i Altz 17.04.11, 21:20
        No Twoja wypowiedź jest nie w porządku. Przeszedłem drogę od biedy i wiem że czasem nie jest lekko. Opisuję teraz swoją sytuację i zakładam że pewna część rodziców ma podobną sytuację. W życiu oprócz fachu w ręku (nie piszę że wykształcenia bo to w naszym kraju nieprawda) trzeba mieć sporo szczęścia aby normalnie żyć. Takie paskudne czasy i co my na to poradzimy? Jako jednostka czuję się bezsilny i widzę jak znajomi wyjeżdżają za granicę.

        A wiesz że np. w Holandii dzieci w tym wieku idą do szkoły biorąc ze sobą tylko strój na basen i ręcznik? Nic nie kupują, ani książek ani jedzenia ze swoich pieniędzy. To dopiero polityka prorodzinna a nie jakieś jednorazowe polityczne becikowe. Jak mi to znajoma opowiadała to wierzyć mi się nie chciało.


        zmeczona100 napisała:

        > Marnujecie się i to bardzo. A w zasadzie Wasz talent.
        > Premier i prezydent mieliby w Was niezłych doradców.
        >
        > A statystyki kłamią. Nie ma mowy, aby ponad połowa Polaków żyła w nędzy. Rząd p
        > owinien sfinansować dla tej grupy szkolenia, które Wy poprowadzilibyście- ku og
        > ólnemu dobru.
        • joasia75-1 Re: Twiak i Altz 18.04.11, 08:24
          W sobotę zakupiłam po sztuce ubrań wiosennych dla moich dziewczyn(dwóch)
          -spodnie
          -leginsy
          -bluza dresowa
          -bluzka z krótkim
          -bluzka z długim rękawem
          -tunika
          -buty sportowe
          -półbutki
          -staniczek
          -2 pary rajstop
          -4 pary majtek
          -4 pary skarpet

          dla każdej.Bez szaleństwa, wyszło 948 zł!
          Za chwilę będzie czas kupić letnie ubrania...Faktycznie,wysokie koszty utrzymania dzieci to mitwink
          W maju każda ma wycieczkę szkolną-koszt jednej to 380zł ,koszt drugiej 195zł.Plus kieszonkowe.Mamy skarbonkę,w którą odkładamy na tego typu wydatki ale ktoś musi zapracować i dać,żeby było co włożyć.
          Para rolek kupiona na początku kwietnia to wg taty zbędny wydatek"inne dzieci nie maja i żyją".Piłka do kosza,w który grają namiętnie to kolejna fanaberia...Nie dokłada do niczego.
          • pandora81 Re: Twiak i Altz 18.04.11, 12:43
            Moi chłopcy mogą zapomnieć o rowerkach w tym roku - nie damy rady uncertain
            Niestety dzieci rozwiedzionych rodziców mają gorzej sad Kasy (jakby liczyć wspólnej) musi starczyć na dwa domy, a nie jeden i nic się na to nie poradzi.
    • kara_mia informacje od osób niezwiązanych z tym forum 18.04.11, 12:37

      Re: ile wydajecie na jedzenie?
      cruzbos 17.03.11, 17:40 Odpowiedz
      Rodzina 2+3 (dwie nastolatki i 7latek) na same artykuły spożywcze średnio 1900 zł. Wszystko gotuje w domu, jemy dużo owoców, warzyw, ryb, prawie zawsze jest mięso na obiad. Nie kupuje półproduktów i gotowych mrożonek. Staram się gotować sezonowo i szukać sklepów, gdzie używane przez nas (zwłaszcza w ilościach hurtowych) produkty są tańsze. Na mieście jemy tylko w wakacje.
      Re: ile wydajecie na jedzenie?
      agpagp 17.03.11, 18:08 Odpowiedz
      od 450 do 850 zł - 1+1 (plus co dwa tygodnie jeszcze 1 dorosły)
      • noname2002 Kara_mia 18.04.11, 14:21
        To ja poproszę o tygodniowy jadłospis od tych osób, co wydają 500zł miesięcznie na jedzenie dla 2 osób i jedzą różnorodnie.
        • tymczasowa_online Re: koszty oraz hobby?? (zwierzeta) 18.04.11, 19:07
          Nie jest mozliwe wydac 500zl/mc/2 os i jesc roznorodnie.
          Czesto jak nie mam kasy,to gotuje tylko zupe na 2 dni.Jak jej zostanie to zamrazam w pojemniczkach.Corka je obiady w szkole,ale one sa marne i male porcje,wiec przynajmniej dla mniej musze ugotowac cos wartosciowego.Obiady ma przyznane z MOPS.
          Faktycznie kupuje malo jedzenia,ale raz na tydzien kupuje glownie corce cos co lubi do jedzenia(nie slodycze),czyli np.łososia wedzonego z Lidla.
          Ktos pisal,ze jedzenie z Lidla jest zle.Nie zgadzam sie z tym ! Czesto tam kupuje.Mamy sie dobrze i nie chorujemy.Na samo jedzenie mcznie trace ok.900zl,ale czasem przyjezdza do mnie syn z dziewczyna/towarzystwem.
          Pies zostal mi w spadku po eks.Kot jest moj.Pies to bokser,a kotka dachowiec.Eks nie pytal sie czy zajme sie psa.Po prostu wyprowadzil sie i wzial to,co mu sie przydalo:ruchome AGD i RTV,moje auto i kase.Pies to klopot...Mnie ten "klopot" kosztuje ok.140zl/mc (bez weta).Obroze Kiltix wliczylam.Kocham tego sierciucha i wspolczuje mu,ze jego "pan" go zostawil...Kotka kosztuje mnie 60zl.Moj syn ja przyniosl do domu i nie pytal czy ja chce.Syn sie wyprowadzil,a kotka zostala...Place wiec za "hobby" moich facetow.
          Zarabiam 1100zl,alimentow mam 500zl,91zl rodzinne.Dorabiam robiac dla znajomych pierogi.Chodzac z psem zbieram puszki.Przyjemne (pies) z pozytecznym (puszki).Latem jezdze rowerem na zbior malin.Marnie placa,ale zawsze cos.Mam auto eksowskie (moje,lepsze zabral),ale rzadko kiedy nim jezdze,bo paliwo drogie.
          Nigdy nie sadzilam,ze kiedys bede zbierac puszki i robic pierogi dla ludzi.Mielismy swietnie prosperujaca firme,zylo nam sie calkiem dobrze.Teraz ta firma nalezy tylko do eks i on ciagle placze w sadzie,ze nie ma pieniedzy...
          Mieszkam w stosunkowo nowym domu-ma 7lat i jako takich remontow grubszych jeszcze nie robie.Tak naprawde jestem szczesliwa,choc czasem wydaje mi sie,ze jestem w sytuacji bez wyjscia.Najczesciej tak mi sie wydaje tylko smile
          Czasem jezdze z dziecmi na rajdy w gory.Koszt to przejazd - 70km autem moim i najczesciej kanapki na droge.
          Zycie nauczylo mnie oszczedzac.
          Najwiecej kosztuja mnie zajecia corki,akrobatyka i capoeira.Tym bardziej,ze corka jest coraz lepsza z akrobatyki i teraz jedzie na ogolnopolska olimpiade.Nie stac mnie juz na nauke jezykow obcych.Zreszta corka nie ma juz czasu na nic wiecej,bo codzinnie trenuje.Uwielbia to ! Do tego wszelkie konkursy w szkole,bo tez dobrze sie uczy.Kiedys konkursy byly darmowe,teraz czesto sa platne....
          Kiedys chodzilam na joge i silownie.Teraz mnie nie stac,wiec chodze po gorach i jezdze rowerem.Cale szczescie,ze pod koniec malzenstwa eks mial dobry humor i kupil mi wypasiony rower smile
          Temp. w domu mam od 17-19st.Jestem zmarzluchem,a corka nie.Oszczedzam,to fakt.Ogrzewanie mam na eko groszek(tona po 730zl).
          Byle nigdy nie bylo gorzej niz teraz,to bedzie OK smile
    • tonik777 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 13:00
      Alimeny oficjalnie przyznane na dziecko często służą również jego opiekunowi.
      • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 17:09
        tonik777 napisał:

        > Alimeny oficjalnie przyznane na dziecko często służą również jego opiekunowi.
        Trudno, żeby było inaczej. Jak dziecko jedzie na wycieczkę, to zabiera matkę, kupują razem lody, wypożyczają kajak, biorą nocleg. Trudno też wymagać, żeby dziecko jadło schabowe, a matka brukiew.
        • mamameg Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 27.04.11, 17:38
          Tak,za 300zł alimentów nakarmię dziecko, ubiorę, podręczniki kupię i jeszcze na Majorkę dla mnie starcza.
        • tygrysio_misio Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 29.04.11, 09:24
          matka powinna sama sie utrzymywac

          utrzymywanie sie z pieniedzy na dziecko jest hanbioncym *urestwem
          • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 29.04.11, 18:12
            tygrysio_misio napisała:

            > matka powinna sama sie utrzymywac
            > utrzymywanie sie z pieniedzy na dziecko jest hanbioncym *urestwem
            Różnie w życiu bywa, czasami zupełnie nie można znaleźć pracy, albo dziecko wymaga stałej opieki, choćby z powodu poważnej choroby, i nic nie zrobisz.
            • tygrysio_misio Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 07:15
              dziwne jest to, ze tylko w zyciu matki moze byc roznie.... ojciec zas nie ma prawa do niepowodzen zyciowych
              • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 07:28
                tygrysio_misio napisała:

                > dziwne jest to, ze tylko w zyciu matki moze byc roznie.... ojciec zas nie ma pr
                > awa do niepowodzen zyciowych
                Z tym się zgodzę. Ojców nie traktuje się poważnie. Jeśli mówi, że stracił pracę, to na pewno kombinuje, pracuje na czarno itd., a przecież tak wcale nie musi być.
                Jeśli sąd uzna, że ojciec dziecka ma możliwości zarobkowe, to nałoży stosowne alimenty, choćby sytuacja była zupełnie inna. Znam sytuację, gdy alimenty wynosiły 100% płacy, znam też przykład, gdy bezrobotny bezpośrednio po wypadku miał obowiązek alimentacyjny w wysokości 800 zł.
                Po to jest rodzina, żeby sobie pomagać, a jeśli państwo udaje rodzinę, to takie rzeczy się dzieją.
                • noname2002 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 09:27
                  "Ojców nie traktuje się poważnie. Jeśli mówi, że stracił pracę
                  > , to na pewno kombinuje, pracuje na czarno itd., a przecież tak wcale nie musi
                  > być. "
                  Za to ojcowie mogą podziękować tym wszystkim kombinatorom, którzy żeby nie płacić alimentów zaniżali dochody albo zaczynali pracować na czarno.
                  I mam pytanie:czy jeśli matka straci pracę, to zapłacicie podwójne alimenty?
                  • tygrysio_misio Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 09:39
                    1. za kombinowanie i obnizanie dochodow mozesz podziekowac tym wszytskim matkom, ktore robily wsytsko by bylego faceta oskubac do ostatniego grosza, nie rozumiejac, ze on tez ma prawo do stworzenia nowej rodziny

                    2. alimenty nie sa przyznawane 50/50... wiec w przypadku kiedy koszt utrzymania dziecka na jaki stac rodzicow zostal rozlozony 70/30... to nastepuja 2 sytuacje.. ojciec doplaca 30%... nastepuje obnizenie kosztu utrzymania dziecka ze wzgledu na zuborzenie rodzicow
                  • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 09:43
                    > Za to ojcowie mogą podziękować tym wszystkim kombinatorom, którzy żeby nie płac
                    > ić alimentów zaniżali dochody albo zaczynali pracować na czarno.
                    Za to ojcowie mogą podziękować przede wszystkim matkom i głupim sądom, bo od tych osób wszystko zależy.
                    Wydaje mi się, że sugerujesz, żeby każdego zatrzymanego kierowcę karać za przekroczenie prędkości, bez sprawdzania, bo przecież wielu kierowców przekracza prędkość, więc ten na pewno też przekroczył i nie warto nad tym dyskutować.

                    > I mam pytanie:czy jeśli matka straci pracę, to zapłacicie podwójne alimenty?
                    A w jaki sposób to sobie wyobrażasz? Przecież często po odliczeniu alimentów niewiele zostaje na życie. Facet też musi mieć co jeść i gdzie mieszkać. Superman to postać wymyślona.
                    Jeśli matka faktycznie straciła pracę, to ja bym się zgodził na większe wsparcie, gdybym miał takie możliwości, ale nie na stałe, żeby się nie okazało, że to jest świetny sposób na życie.
                    Tylko jest jeden w tym problem, do takich zachowań potrzebne zaufanie, a ludzie się rozchodzą, bo tracą takie zaufanie. sad
                    Dlatego najlepsze jest małżeństwo i szanowanie się nawzajem.
                    • noname2002 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 12:17
                      Ale sąd i matka powinny zrozumieć, że ojciec stracił pracę, to czemu w drugą stronę to nie ma działać?
                      • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 16:39
                        Nie czytasz dokładnie. Napisałem, że ja się zgadzam, tylko przy obecnych układach raczej trudno jest coś dołożyć, jeśli zostaje tylko na skromne życie po potrąceniu alimentów.
                        Weźmiesz wszystkie pieniądze i facet zdechnie pod płotem? O to chodzi?
                        Ja bym mógł dać z 200 zł, a potem już bym musiał jeść szczaw i dżdżownice, żeby przeżyć. Zresztą chyba bym wtedy nawet nie chciał przeżyć, bo po co?
                        • triss_merigold6 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 18:54
                          To zmień pracę albo dorabiaj.
                          Mimo wszystko przedziwna wydaje mi się sytuacja, że ja - mając dziecko na stałe, pracę pełnoetatową poniedziałek-piątek i będąc teraz w ciąży - mogłam brać dodatkową fuchę w soboty, a ojciec dziecka - też pracujący 8 godzin poniedziałek-piątek - nie.
                          • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 19:16
                            > To zmień pracę albo dorabiaj.
                            Zmienię na płatną 1200 na rękę, jak się nic innego nie znajdzie, i wtedy dopiero będą jaja. smile
                            Za dużo Warszawy na forach i w głowach się ludziom poprzewracało od nadmiaru roboty wokoło.
                            Ja będę kombinował, ale chciałem tylko wyjaśnić, że często się po prostu nie daje nic wykombinować, między innymi dlatego ludzie się wspierają, żeby dzieci miały większą szansę żyć w przeciętnych warunkach, a nie dużo poniżej.

                            Pracując za dużo zaniedbuje się dzieci i nie jest to powód do dumy. Chyba że są już duże, wtedy już mają więcej własnego życia.
                            • triss_merigold6 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 19:57
                              Powód do wstydu to jest jak dziecka nie można dziecka wysłać na wakacje, bo rodzicowi się nie chciało orać.
                              • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 20:38
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Powód do wstydu to jest jak dziecka nie można dziecka wysłać na wakacje, bo rod
                                > zicowi się nie chciało orać.
                                Powód do wstydu, to nie mieć czasu dla dziecka, bo się orze na wakacje.
                                Tutaj się różnimy i się nie przekonamy. smile
                                • noname2002 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 21:05
                                  Wakacje to jeszcze pół biedy, ale jak utrzymać trójkę ludzi z jednej niewysokiej pensji jak "tatuś" woli pić zamiast pracować? Znam trzy samotne matki co się tak szarpią, na fundusz się nie załapują bo przekraczają o jakieś grosze, a ojcowie dzieci mają wszystko głębokim poważaniu.
                                  Za to nie znam nikogo kto miałby alimenty wyższe niż koszty utrzymania dziecka, a o tym ciągle ojcowie jęczą na forach internetowych, jak to matki żyją z ich pieniędzy.
                                  • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 21:48
                                    > Wakacje to jeszcze pół biedy, ale jak utrzymać trójkę ludzi z jednej niewysokie
                                    > j pensji jak "tatuś" woli pić zamiast pracować?
                                    Takich pijących samotnych panów nie znam, a znam mnóstwo pijących w związkach. Nie wiem czemu tak jest, ale nie zmyślam. Pewno są i tacy, jak mówisz, to ból dla wszystkich i wielki problem.
                                    Ale sama popatrz, matka nie pracuje, niespecjalnie sobie radzi, kwęka i stęka, ale dziecka ojcu nie da na wychowanie. Bo tak! Bo by nie przeżyła tego. smile A co ma ojciec powiedzieć?

                                    > Za to nie znam nikogo kto miałby alimenty wyższe niż koszty utrzymania dziecka,
                                    > a o tym ciągle ojcowie jęczą na forach internetowych, jak to matki żyją z ich
                                    > pieniędzy.
                                    Też nie znam takich osób osobiście, ale znajomi znają takie panie i myślę, że są to nieliczne przypadki w Polsce. Ja nie znam i dobrze, byle dalej od dziadostwa.
                                    • titta4 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 01.05.11, 23:57
                                      Uogólnienia nie sa dobre- ja nie dam dzieci ojcu na wychowanie z prostego powodu- średnio go to interesuje i nie ma ku temu żadnych warunków- ani materialnych ani emocjonalnych.Nie zgadzam sie tez z tym,że tylko czas dla dzieci sie liczy. Ja zasuwam tez na 150 % m.in. p to aby atarsza córka dostała swoje wymarzone i przede wszystkim knieczne do dalszej deukacji skrzypce (zaczęła naukę jak bylismy małżeństwem, żeby nie byłowink, tata w tym czasie radosnie zrobił dziecko kobiecie,posiadającej juz dwójke swoich i oczywiście nie pracującej. I co, w tym momencie miałam koncentrowac sie tylko na ilości czasu spędzonego z dziećmi? Starsza musiałaby zrezygnować z pasji swojego życia, na którą ciężko od 5 lat pracuje.Wakacje, rower....to wszystko mój problem, bo n ma ciężko. a ja mam do wyboru- albo równam do jego poziomu- albo siedzę po nocach i weekendach żeby dzieci miały troszkę radości.
                                      • altz Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 02.05.11, 06:16
                                        > Uogólnienia nie sa dobre- ja nie dam dzieci ojcu na wychowanie z prostego powod
                                        > u- średnio go to interesuje i nie ma ku temu żadnych warunków- ani materialnych
                                        > ani emocjonalnych.
                                        To są wykręty w większości sytuacji. Zawsze się znajdzie jakiś powód, a na myśl oddania na wychowanie dziecka ojcu aż skóra cierpnie i ja to rozumiem, panowie mają tak samo, tylko mają duuużo mniej wiary w siebie.

                                        > Ja zasuwam tez na 150 % m.in. p to aby atarsza córka dostała swoje wymarzone
                                        > i przede wszystkim knieczne do dalszej deukacji skrzypce
                                        Świetny pomysł z tymi skrzypcami. Wszystko to jest jednak sprawa złotego środka. Ja bym osobiście nie chciał, żeby córka za jakiś czas mi powiedziała, że nienawidzi skrzypiec, bo mama nie miała przez to na nią czasu. Wolę z czegoś innego chwilowo rezygnować (albo bardziej oszczędzać), żeby osiągnąć szybciej co innego. Człowiek ma swoją wydolność i nie jest z betonu, w końcu ma dość, albo się źle czuje psychicznie, albo psują się relację z rodziną, albo zaczyna chorować. Można pracować po 16 godzin na dobę, o ile wszyscy to lubią robić i jest to przyjemność dla nas. Znam takie osoby. Ale większość jednak wymięka i ma serdecznie dość na dłuższą metę.
                                        • errormix Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 02.05.11, 08:56
                                          Pamiętam, gdy podczas rozprawy sędzia zapytała mnie dlaczego chcę taką, a nie inną kwotę alimentów i żebym ją uzasadnił, bo była to kwota o wiele wyższa niż faktyczne wydatki, które udokumentowałem wtedy rachunkami.

                                          Przez prawie godzinę tłumaczyłem i wyjaśniałem, że rachunki w żaden sposób nie mogą odnosić się do wydatków, które mnie czekają. Bo po rozwodzie zacznę przecież z dzieckiem nowe życie. Będę musiał wynająć lub kupić nowe mieszkanie, meble, łóżko telewizor, pomalować pokój, poszukać nowego biurka, raz na kilka lat to wszystko wymieniać, naprawiać, znowu malować.

                                          Sędzia słuchała, nie przeszkadzała, nie czepiała się szczegółów, ale i tak na końcu przyznano mi połowę tego co wnioskowałem.

                                          Tym samym potwierdziło się powiedzenie adwokatów, którzy zawsze radzą, by domagać się jeszcze raz tyle ile faktycznie potrzeba, by "sąd miał z czego ciąć".

                                          I rzeczywiście. Na początku było ciężko. Wszystko to o czym mówiłem na rozprawie musiałem sfinansować za własne pieniądze. Trzeba było oszczędzać, przesuwać płatności, dość często rezygnować z tego, co wcześniej się planowało.

                                          Ale gdy już wyszedłem na prostą wyliczyłem sobie ile faktycznie miesięcznie wydaję na dziecko. Na codzienne życie, na ubrania, na wydatki szkolne, na rozrywkę. I okazało się, że 600 w zupełności wystarczy. Bo gdy sam dołożyłem drugie tyle, końcowa suma pozwalała na zaspokojenie wszelkich potrzeb dziecka.

                                          Bo, nie oszukujmy się, 1200 złotych to prawie tyle ile mają osoby dorosłe pracujące za tzw. najniższą krajową. Utrzymują się z tego, płacą podatki, czynsze, robią zakupy, a nawet stać ich jeszcze na samochód. A co by nie mówić, dziecko ma nieco mniejsze wymagania.

                                          Nie zamierzam się tutaj licytować jaka kwota jest wystarczająca, choć czytając niektóre posty, gdzie kobieta domaga się od exa 4 tysięcy lekko mnie rozśmieszają. No, ale jeśli takie osoby potrafią przed sądem uzasadnić swoje żądanie, sąd się do tego przychyli, a oni nie mają z tego powodu wyrzutów, że to wcale nie o alimenty chodziło, tylko o zwykłą zemstę i dokopanie byłemu, to ich sprawa.
                                          • noname2002 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 02.05.11, 09:54
                                            "Bo, nie oszukujmy się, 1200 złotych to prawie tyle ile mają osoby dorosłe pracu
                                            > jące za tzw. najniższą krajową. Utrzymują się z tego, płacą podatki, czynsze, r
                                            > obią zakupy, a nawet stać ich jeszcze na samochód. A co by nie mówić, dziecko m
                                            > a nieco mniejsze wymagania."
                                            Naprawdę znasz osobę, która zarabiając 1200zł mieszka SAMA i do tego posiada samochód?
                                            • ciociacesia jeszcze pewnie we wlasny mieszkaniu 02.05.11, 10:57
                                              blahahaha
                                        • titta4 Re: Mity nt. wysokich kosztów utrzymania dziecka? 02.05.11, 18:21
                                          No widzisz, i znowu uogólnienia.To nie sa wykręty, skoro nawet spędzenie świąt, a nie daj boże wakacji jest problemem nie do pokonania.Tacy mężczyzni istnieją, serio.
                                          I tak jak dorosli sa rózni- tak dzieci także.Moja córka skrzypce kocha, za dodatkowe zajęcia płaci z własnego kieszonkowego-bo ja niestety nie mam już i dla niej kara byłoby zrezygnować.Tak jak kocha sport- i to tez tata ma w poważaniu bo sie nie będzie zarzynał....No to ktoś musi,żeby zapewnic namiastkę normalności. I podkreślam,że nie chodzi mi o wypasiony komputer czy firmowe ciuchy-a o realizacje pasji czy wspólne wakacje.
                                          a co do tego,że mamy okreslona odpornośc- zgadzam się całkowicie, w ubiegłym miesiącu myslałam że padnę, pracując po nocach...ale zawdzięczam to głownie nie swojemu pracoholizmowi a brakowi odpowiedzialności-czy tez empatii-taty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja