zebra12
16.04.11, 10:01
Otóż jestem wraz z męzem współwłaścicielką działki. Do działki nie było drogi dojazdowej. Wzięłam więc prawnika, geodetę, wyrysowano mapki, napisano mi pismo do sądu, opłaciłam koszty sądowe i wczoraj dobyła się pierwsza rozprawa na miejscu sporu. Droga została wytyczona, ale trwa sprawa o ustalenie wysokości opłaty za nią. Sąsiadka chciała bowiem 50 tys zł jednorazowo lub 5 tys zł rocznie! Sąd odmówił opłaty w takiej wysokości. Teraz czekamy na biegłego, który wyceni wartość drogi. Moje pytanie brzmi: skoro wraz z ex mężem jesteśmy współwłaścielami działki, to istenieje możliwość podziału kwoty do zapłaty za drogę pomiędzy nas? Czy też, skoro to ja składałam do sądu o drogę, to ja musze za nią płacić. Tymczasem mąz będzie na równi z niej korzystał. Jak to wygląda prawnie? Właśnie napisałam pismo do sądu o rozbicie kwoty na nas dwoje, ale nie wiem, jak sąd się do tego ustosunkuje.
Na innym forum odpowiedziano mi, że skoro ja składam o drogę, to ja muszę płacić za całość

Tymczasem wszystko za niego robię i płacę. Nawet rachunki za działkę - podatki itp. Prąd był na niego, to mu odcięli. Ubezpieczenie też przestał płacić i nic mi nie powiedział. Dom nam zalało rok temu i dupe. Bez drogi nie można nic na dziełce robić: ani budować, ani remontować, ani mieszkać nawet. On się tam tylko zameldował i koniec. Ja i dzieci nie jesteśmy tam zameldowane, a płacimy. Dziwne to. A chciałam działkę zwyczajnie podzielić no i jest tyle problemów. On oczywiście podzielić nie chce, bo chciałby całą działkę. Niby by chciał, ale NIC na niej nie robi. Nie dba o nią. Nawet trawy nie skosił od kilku lat.
Nie ma na to rady????
Tak to wygląda: