Dzieci po wizycie u exów

20.04.11, 15:03
Jak to jest u was? Jak odbieracie dzieci po weekendzie u ex-ów, czy są zadowolone, czy rozbite?
Moje widują ojca raz na 2-3 tygodnie. Jeżdżą do niego do innego miasta, bo sam nie raczy do nich przyjechać. Musiałam jeszcze walczyć o to, żeby ktos dorosły opiekował się nimi w pociągu, bo ojciec nie widział problemu w tym ,że nastolatka z młodszą miałyby jeździć same. Dopiero moja stanowcza odmowa ( na którą nie znalazł paragrafu) spodowała załatwienie opieki nad dziećmi w trakcie podróży.
Ale do rzeczy? Jak sie czują wasze po spotkaniach? Bo moje jakies takie smutne wracają. Nie mówią mi dużo, bo myślą, że mi to sprawia przykrość. Dodam , że ojciec mieszka z nową panią i oczywiście zawsze razem spędzają czas. A moje dziewczyny smutne i rozedrgane, dochodzimy do siebie razem przez kilka dni...a za 2 tygodnie..wszystko od nowa....
Ech....
    • nowel1 Re: Dzieci po wizycie u exów 20.04.11, 15:19
      Mój syn 13 -letni dopiero teraz powoli radzi sobie z emocjami po weekendach u ojca. I nie sądzę, żeby w tym była jakaś specjalna "wina" eksa; to po prostu JEST trudna dla dziecka sytuacja - rodzice nie są już "całością", a gdy jeszcze któreś z nich ma nową rodzinę - jeszcze większe zmiany, trudne do wchłonięcia i zaakceptowania.
      Czas działa tu na korzyść, pod warunkiem niepodsycania negatywnych emocji.
      Miałam z tym czasem trudność, eksowi urodziło się ostatnio całkiem nowe dziecko, mój syn młodszy, o którym piszę, nie radził sobie z tą świadomością. Ja się naprawdę bardzo starałam, żeby mu jego lęki wyciszyć, a przede wszystkim pokazać mu, że nie musi z solidarności ze mną tego przyrodniego brata "odrzucać". Czułam, że on boi się, że akceptując tę sytuację będzie nielojalny wobec mnie. Dlatego włożyłam wiele wysiłku, żeby to zdjąc z jego barków. I nie było mi łatwo, bo mimo że to ja odeszłam od eksa, wcale nie jest tak że mi to nic "nie robi".
      No i dumna jestem z siebie, bo młody wrócił od ojca szczęśliwy, oczarowany noworodkiem i z ochotą na jeszcze.
      Sam zresztą nie tak dawno stwierdził, że "depresja mu chyba minęła" wink A trwała blisko 2 lata, od chwili mojej wyprowadzki.
    • laura_fairlie Re: Dzieci po wizycie u exów 20.04.11, 17:12
      To może po prostu porozmawiajcie?
      • noname2002 Re: Dzieci po wizycie u exów 20.04.11, 17:43
        Syn po wizycie u eksa przez resztę dnia nieznośny, bo za nim tęskni. Ja po prostu przeczekuję, następnego dnia jest znowu sobą.
    • nicol.lublin Re: Dzieci po wizycie u exów 21.04.11, 19:42
      moje dziecko po wizycie u ojca jest zazwyczaj... brudne smile

      a już bez zartów, to bardzo szczęśliwe.
      • pandora81 Re: Dzieci po wizycie u exów 22.04.11, 12:27
        Mój straszy po wizycie u exa, rzuca mi się na szyję, krzycząc że się stęsknił.
        Młodszy rozwydrzony strasznie, bo mu więcej wolno niż w domku.
        Ale generalnie zadowoleni smile
        Tylko starszy nie chce chodzić do niego, za każdym razem jest długie namawianie, często płacz uncertain
        I na każdym kroku mój synek daje do zrozumienia tacie, że nie jest już z nami.
        Np: wczoraj - ex wpadł do dzieci
        Mati zaczyna gadkę:" Rodzina jest najważniejsza, w rodzinie wszyscy się bardzo kochamy, rodzina, to ja, Adaś i mama. A ty (do exa) już nie, bo z nami nie mieszkasz. "
        Ex mówi "ale dalej jestem twoim tatusiem i bardzo Cię kocham"
        Mati "Nie, nie należysz do rodziny, to moje zdanie i nie zmienię go nawet jak umrę"
        On sobie tak radzi z emocjami, ten mój mały chłopczyk, ale przykro patrzeć na to sad
        • pisklatko12 Re: Dzieci po wizycie u exów 28.04.11, 11:27
          To jest dobry temat szkoda, że tak mało osób napisało o swoich doświadczeniach.
          Moja córka ma prawie5 lat ja przyjeżdża od ojca wogóle się nie oddzywa i zazwyczaj chce jeść nie wiedziałam dlaczego tak jest bo raz tylko gdy wróciła spytałam jak było a ona na to: co? więc powtórzyłam pytanie a ona nie odpowiedziała tylko spytała: czy możemy iść na rolki?
          I poszłyśmy pojeździć rozmawiając o spotkanych podrodze biedronkach kwiatkach i o tym jaką sukienkę ubierze jutro do przedszkola....
          • kategemi Re: Dzieci po wizycie u exów 28.04.11, 13:34
            Tak..dla mnie to jest bardzo bolesny temat , niestety. Nasze dzieci ( czy tego chcemy , czy nie) cierpią, a my razem z nimi. Wiem, że w marzeniach moich córek cały czas nasza rodzina jest razem. Szczególnie dało to o sobie znać, gdy zbliżały sie świeta. W ciągu sekundy zapomniałyby o wszystkim co było, gdyby tylko można było cofnąć czas. Jak tym filmie Machulskiego "Ile waży koń trojański?"
            Moja młoda po filmie zapytała mnie, co bym zrobiła?
            O ! I to pomysł na nowy wątek, chyba.
    • argentusa Re: Dzieci po wizycie u exów 28.04.11, 13:17
      1) nie odbieramy dzieci, tata ich przywozi.
      2) zawsze są zadowoleni i usmiechnięci, chociaż zawsze mówią, że tęsknili.
      3) nie mam problemu z tym, że mówią co robili z tatą, ale też niegdy nie wyciągam z nich tego
      4) nie interesuje mnie zupełnie -i to powiedziałam dzieciom, czy tata spotyka się z kimś, czy nie i czy "Ciocia" z nimi jest, czy nie - o ile nie robi im kuku. Dzieci powiedziały, że fajna babka - to się ucieszyłam.
      Ar. - Zadowolona.
      • pisklatko12 Re: Dzieci po wizycie u exów 28.04.11, 14:48
        argentusa napisała:

        > 1) nie odbieramy dzieci, tata ich przywozi.
        logiczne
        > 2) zawsze są zadowoleni i usmiechnięci, chociaż zawsze mówią, że tęsknili.
        logiczne
        > 3) nie mam problemu z tym, że mówią co robili z tatą, ale też niegdy nie wyciąg
        > am z nich tego
        logiczne
        > 4) nie interesuje mnie zupełnie -i to powiedziałam dzieciom, czy tata spotyka s
        > ię z kimś, czy nie i czy "Ciocia" z nimi jest, czy nie - o ile nie robi im kuku
        > . Dzieci powiedziały, że fajna babka - to się ucieszyłam.

        a to niestety nieszczere i zakłamane.... nie wszystko jest proste takie jak dla argentusa czy coś
        > Ar. - Zadowolona.
        zadowolona? z czego? nie rozśmieszaj mnie każde dziecko przeżywa rozwód i albo jesteś ślepa albo nie chcesz tego widzieć wink
        • melani73 Re: Dzieci po wizycie u exów 28.04.11, 18:15
          Pisklatko-kazde dziecko nie bedzie plakalo po rozwodzie rodzicow gdy tylko pokaze sie mu, że rodzice nadal je kochaja, i ze nadal moze byc fajnie-choc nie razem.....
          Bo coz ma poczac dzieciak widzacy naburmuszoną mamusie czekającą na relacje co tam u taty??czy kogos ma?/
          coz ma poczac dziecko ktore wrecz boi sie pokazac matce ze nowa pani jest fajna?-bo przeciez mama bedzie zla lub smutna??
          wowczas faktycznie..takie dziecko caly czas bedzie nieszczesliwe..
          • noname2002 Re: Dzieci po wizycie u exów 28.04.11, 18:58
            A źle napisałam-synek jest rozdrażniony po powrocie od taty, bo tęskni, ale poza tym jest szczęśliwy i cieszy się na każdą u niego wizytę. Tata jest jego idolem i dobrze, cieszę się, że po rozwodzie nie przestał się z nim spotykać.
          • pisklatko12 Re: Dzieci po wizycie u exów 28.04.11, 21:50

            > Pisklatko-kazde dziecko nie bedzie plakalo po rozwodzie rodzicow gdy tylko poka
            > ze sie mu, że rodzice nadal je kochaja, i ze nadal moze byc fajnie-choc nie raz
            > em.....

            Chyba nie wiesz co mówisz,dziecko chce mieć rodziców razem nie interesuje się relacjami z osobna nie powiedziałam też że każde płacze skąd ten pomysł?

            > Bo coz ma poczac dzieciak widzacy naburmuszoną mamusie czekającą na relacje co
            > tam u taty??czy kogos ma?/

            Po co jesteś naburmuszona? Nie potrafisz okazać uczuć do dziecko i przenosisz niechęć z exa na dziecko?
            uśmiechnij się

            > coz ma poczac dziecko ktore wrecz boi sie pokazac matce ze nowa pani jest fajna
            > ?-bo przeciez mama bedzie zla lub smutna??

            A skąd u dziecka taki pomysł? To myślenie dorosłych ludzi nie dziecka...
            Więc nie przele0waj swoich żali na forum tylko trzymaj się tematu smile

            > wowczas faktycznie..takie dziecko caly czas bedzie nieszczesliwe..

            z taką matką nic dziwnego....
        • argentusa Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 08:16
          > a to niestety nieszczere i zakłamane.... nie wszystko jest proste takie jak dla
          > argentusa czy coś
          > > Ar. - Zadowolona.
          > zadowolona? z czego? nie rozśmieszaj mnie każde dziecko przeżywa rozwód i albo
          > jesteś ślepa albo nie chcesz tego widzieć wink
          >
          Pewnie, że zakłamane. Przecież to NIEMOŻLIWE żeby po rozwodzie być szęśliwym i zadowolonym. Bo obowiązująca norma to męczeństwo. wink))))
          Ucieszyłam się również gdy dzieci powiedziały, że cieszą się z Obecnego w moim życiu smile)))

          Moje dzieci też przeżywały rozwód - ale po to obydwoje z Eks mieliśmy głowy, żeby im pomóc to przejść. Tak tez robiliśmy. A teraz oboje mamy nowe życia i nie zajmujemy się martyrologią. A dzieciom pokazujemy na codziń, że ważne jest dostrzeganie radości w codzienności a nie dążenie do niemożliwych idealnych sytuacji smile
          Ar-wciaż zadowolona
          ps. na tym formu jestem po to,by pokazać innym, na początku drogi, że można inaczej niż tylko "cierpiętniczo".
          • nangaparbat3 Re: Dzieci po wizycie u exów 01.05.11, 10:36
            > ps. na tym formu jestem po to,by pokazać innym, na początku drogi, że można ina
            > czej niż tylko "cierpiętniczo".
            >

            To chwalebny cel, szkoda, że nie jesteś zbyt przekonująca w jego realizacji.
    • altz Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 08:46
      Wątek ciekawy, wynikałoby z niego, że najlepiej jest dla wszystkich, żeby żadnych odwiedzin nie było. Przecież zazwyczaj matka ma z tym poważny problem, a do tego "dla dziecka jest najważniejsza stała sytuacja", co w wielu wpisach już padło.
      • red-dry Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 09:17
        Nie wiem czy cię nie rozczaruję, ale jako matka dziecka o którym ojciec zapomniał stwierdzam że to chyba najgorsza z możliwych sytuacji. U mnie brak odwiedzin spowodował depresję u dziecka. Głęboką. Eks poinformowany o stanie córki, niestety bez efektów na linii ojciec-córka. I wiecie co, tak sobie myślę - doceńcie to że wasze dzieci mają spotykają się z drugim rodzicem, wspierajcie te kontakty. Nawet jeśli bywa trudno. Ja za taką możliwość dla mojej córki wiele bym oddała.
        • ula-bak Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 09:35
          chyba nie ma takiej matki/ojca która nie chciała by stałych,regularnych kontaktów dzieci z eks.niestety nie da się zmusić do zainteresowania i czynnego uczestniczenia w życiu dzieci.eks na początku przyjeżdzał 3 razy w tygodniu(moje nieustanne telefony do niego) potem już tylko z piątku na sobotę zostawały u niego na noc. w końcu usłyszałam ,że on ma swoje życie,nie zamierza się angażować ,dzieci oczywiście kocha ale te 24 godziny to maks jaki może im poświecić.efekt taki,że coraz częściej jest strasznie zajęty w piatki i nie przyjeżdza do dzieci ,nie dzwoni...smutne ale prawdziwe
          ps. nie muszę dodawać,że dzieci widzą co się dzieje i mimo,że tęsknią i kochają to są zwyczajnie złe na tatę
        • altz Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 10:51
          > Nie wiem czy cię nie rozczaruję, ale jako matka dziecka o którym ojciec zapomni
          > ał stwierdzam że to chyba najgorsza z możliwych sytuacji.
          Mnie nie rozczarujesz, ja to wiem, ale na forum "miękka linia" nie jest to jedynym sposobem postępowania ze sobą partnerów i nieczęsto jest to główny sposób załatwiania spraw. Niektórzy nie mają wyobraźni, często nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich decyzji czy zaniechań. Uważam, że warto pomóc drugiej stronie, żeby potem obie strony konfliktu stanęły na nogi i były w stanie opiekować się dziećmi, to jest prawdziwa odpowiedzialność.

          Ojciec nie chciał wziąć dziecka do siebie? Może warto było to przedyskutować?
          • joasia75-1 Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 11:10
            Często niestety to mamy maja problem z tym,że zostały opuszczone,porzucone przez ojców swoich dzieci.Tatusiowie prędzej czy później układają sobie jakoś życie.Do tego momentu jest ok.Mama nie widzi problemu w tym,że dzieci ciągną do taty,że tęsknią,że chętnie spędzają z tatą czas,że wracają radosne,zadowolone.W momencie gdy pojawia się nowa pani tatowa na horyzoncie matki głupieją.Ojciec nagle słyszy,że dzieci nie chcą,że ma dać im spokój(niby to słowa dzieci).I kto jest winien?Tata!Bo śmiał znaleźć sobie partnerkę i niby dzieci stały się mniej ważne,i niby zmieniły się u taty priorytety.
            Skoro dzieci wracające po odwiedzinach,spotkaniach z tatą widzą mamę obrażoną na cały świat,skoro czują,że nie wolno im-dzieciom się cieszyć z faktu bycia z tatą to jak mają reagować?!Nie chcąc sprawiać mamie przykrości solidaryzują się z nią w jej" cierpieniu".Koło się zamyka bo mama twierdzi,że na podły nastrój dzieci po powrocie od taty ma wpływ właśnie ta wizyta i sama osoba taty.

            Pomijam fakt gdzie tata olał całkowicie swoje dzieci.
            Wiele bym dała ,żeby relacje dzieci-tata albo tez tata-dzieci w moim przypadku były poprawne albo chociaż jakiekolwiek.Moje córki tęsknią mimo wszystko za swoim ojcem,który totalnie nic nie robi,żeby mieć z dziećmi kontakt.Zachowuje się jakby nigdy dzieci nie miał,a o posiadaniu dzieci świadczą tylko alimenty,które niestety musi płacić..Proszony wielokrotnie,upominany,wzywany do wykonania choćby telefonu do córek nie zrobił nic.Totalka olewka.
            • mosyr Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 11:52
              joasia75-1 napisała:

              > Często niestety to mamy maja problem z tym,że zostały opuszczone,porzucone prze
              > z ojców swoich dzieci.Tatusiowie prędzej czy później układają sobie jakoś życi
              > e.Do tego momentu jest ok.Mama nie widzi problemu w tym,że dzieci ciągną do tat
              > y,że tęsknią,że chętnie spędzają z tatą czas,że wracają radosne,zadowolone.W mo
              > mencie gdy pojawia się nowa pani tatowa na horyzoncie matki głupieją.Ojciec na
              > gle słyszy,że dzieci nie chcą,że ma dać im spokój(niby to słowa dzieci).I kto j
              > est winien?Tata!Bo śmiał znaleźć sobie partnerkę i niby dzieci stały się mniej
              > ważne,i niby zmieniły się u taty priorytety.
              > Skoro dzieci wracające po odwiedzinach,spotkaniach z tatą widzą mamę obrażoną n
              > a cały świat,skoro czują,że nie wolno im-dzieciom się cieszyć z faktu bycia z t
              > atą to jak mają reagować?!Nie chcąc sprawiać mamie przykrości solidaryzują się
              > z nią w jej" cierpieniu".Koło się zamyka bo mama twierdzi,że na podły nastrój d
              > zieci po powrocie od taty ma wpływ właśnie ta wizyta i sama osoba taty.


              Święte słowa i sam jestem tego przykładem, choć niestety nie potrafię tego zrozumieć.
              Matka mojego syna mnie zostawiła dla innego i dopóki mieszkałem sam syn mógł do mnie przyjeżdżać ile tylko chciałem,a że mieszkamy niedaleko był ze mną każdego popołudnia. Jednak jak tylko dowiedziała się że zamieszkałem z inną kobietą to ciągle robi wymówki bym nie mógł zabierać do siebie dziecka.
          • nangaparbat3 Re: Dzieci po wizycie u exów 01.05.11, 10:42
            altz napisał:
            Uważam, że warto pomóc drugiej str
            > onie, żeby potem obie strony konfliktu stanęły na nogi i były w stanie opiekowa
            > ć się dziećmi, to jest prawdziwa odpowiedzialność.


            No popatrz, pod ty mogę się się tylko podpisać, a nawet chętnie widziałabym to jako motto tego forum, gdyby sprawy opieki nad dziećmi były jedynymi, jakimi sie tu zajmujemy.
            Ale to jest bardzo niepopularny pogląd (że dobrze pomóc byłej/byłemu), i zwłaszcza negatywnie są do niego usposobione panie, i te porzucone, i te dla których rozbiło sie rodzinę, i te neutralnie next.
            Bo tak naprawdę chodzi chyba o to, ze mężczyzna jest zasobem, z którego się korzysta. (Przez co absolutnie nie chcę powiedzieć, że mężczyźni nie wykorzystują kobiet).
            • altz Re: Dzieci po wizycie u exów 01.05.11, 10:59
              > Bo tak naprawdę chodzi chyba o to, ze mężczyzna jest zasobem, z którego się kor
              > zysta. (Przez co absolutnie nie chcę powiedzieć, że mężczyźni nie wykorzystują
              > kobiet).
              Z zasobów też trzeba umieć korzystać. Łatwo ojca wykończyć finansowo i dzieci pozbawić pieniędzy, wystarczy pastwić się psychicznie nad człowiekiem, żeby miał kłopoty w pracy. Firma z zablokowanym kontem szybko wchodzi w upadłość, szkoda że wiele osób tego nie rozumie.
              Tak mi się przypomina bajka o kurze znoszącej złote jajka.
              • nangaparbat3 Re: Dzieci po wizycie u exów 01.05.11, 11:03
                Tu się podpiszę oboma ręcoma, też.
      • nowel1 Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 09:45
        altz napisał:

        > Wątek ciekawy, wynikałoby z niego, że najlepiej jest dla wszystkich, żeby żadny
        > ch odwiedzin nie było.

        Gdzie to wyczytałeś?
        Mam wrażenie, że ja na ten przyklad niczego takiego nie pisałam.
        • bozka45 Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 10:21
          Świetny watek! Bardzo, ale to bardzo dziękuje i gratuluję pomysłu i delikatności w jego założeniu. Świetnie, że się rozwija i nie torpedują go forumowe trole! Mi już dał wiele, bo reakcje i emocjonalne stany moich córek po spotkaniach z exem zawsze odbijają się na atmosferze w naszym domu. To niełatwy dla mnie czas, bo jeszcze drzemie we mnie, aby je ochraniać i zawsze (!!!!) wraz silna złość na exa, zalewa mnie jeszcze i rozwala mnie od srodka. Jako kobieta mu przebaczyłam w dużym stopniu, ale jako matka - oj nie!
          Ściskam was i jeszcze raz dziękuję! Wspierajmy się w tym temacie smile)
        • altz Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 10:41
          > Gdzie to wyczytałeś?
          > Mam wrażenie, że ja na ten przyklad niczego takiego nie pisałam.
          W wielu wątkach było już napisane, że facet jest be i niech spyla na drzewo. Tak nie pisałaś.
          Nawet u Ciebie można spokojnie wyczytać, i sama tego nie ukrywasz, że wizyty (obrzydliwe słowo) dzieci u ojca były dla Ciebie ciężkim przeżyciem. Jak się czuło z tego powodu dziecko? Nie dowiemy się teraz, może za jakieś 20 lat Ci to powie.
          Ciężkie tematy i wielki problem, a na tym forum podsycane są zachowania agresywne, są też i osoby starające się załagodzić konflikty i ostatni wątek o mediacji jest również wspólnym sukcesem takich osób.
          • nowel1 Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 12:51
            Myślę, Altz, że czytasz dokładnie to, co chcesz przeczytać.
      • argentusa Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 10:44
        Altz, nie popadaj w skrajności.
        To, że częściej mamy mają problemy i winy wszelkich "wahnięć nastroju" u dzieci szukają u drugiego rodzica (nie będącego na codzień z dziećmi) to też wydaje się naturalne. Tak ludziska po prostu mają. Bo tak łatwiej. sama wiem, że czasami niesłychanie trudno jest zaakceptować fakt, że dzieci przeżywają rozwód. A że często gęsto tata się "wypina" na dzieci -to też jest konsekwencja wybrania takiego a nie innego ojca dla swoich dzieci.
        Ja do znudzenia powtarzam, że odpowoedzilani za taki rozwój wypadków najczęściej jesteśmy oboje rozwiedzeni. Gdybyśmy lepiej wybierali/byli dojrzalsi/poukładani z sobą w momencie decyzji o dzieciach - to nie byłoby problemu teraz. A tak? Trzeba na klatę brać rzeczywistośc i pomagać dzieciakom się w tym wszystkim poustawiać. Niełatwe to.
        Ale trzeba próbować. Takie to zadanie rodzicielskie. smile
        Wierzę, że moze się udać. smile))
        Optymistyczna.
        • altz Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 10:57
          argentusa napisała:

          > Altz, nie popadaj w skrajności.
          > To, że częściej mamy mają problemy i winy wszelkich "wahnięć nastroju" u dzieci
          > szukają u drugiego rodzica (nie będącego na codzień z dziećmi) to też wydaje s
          > ię naturalne.
          Myślę, że nie doceniasz opiniotwórczej roli Forum. Ile osób pod wpływem forum podjęło głupią decyzję? Chciałbym to wiedzieć, ale jestem święcie przekonany, że są takie osoby.

          > Trzeba na klatę brać rzeczywistośc i pomagać dzieciakom się w tym wszystkim po
          > ustawiać. Niełatwe to.
          Jak się ma dzieci przy sobie, to coś można zrobić. Jak się nie ma, to sobie można tylko pogwizdać. Matki czasami pieprzą bez sensu, komuś coś proponują, a same by nie chciały być rodzicem na sobotę.
          • argentusa Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 11:26
            > Myślę, że nie doceniasz opiniotwórczej roli Forum. Ile osób pod wpływem forum p
            > odjęło głupią decyzję?
            cholera, faktycznie.
            Ale nie! Altz, ja jednak uważam, że ludzie jakiś rozum mają.
            Matki czasami pieprzą bez sensu, komuś coś proponują, a sam
            > e by nie chciały być rodzicem na sobotę.
            A to inna sprawa. Ale wiesz, mi się czasem wydaje, że mamy generalnie lubią kontrolować... i to jest ból Polek (choć nie tylko).
            • altz Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 11:47
              >>Ile osób pod wpływem forum podjęło głupią decyzję?
              > cholera, faktycznie.
              > Ale nie! Altz, ja jednak uważam, że ludzie jakiś rozum mają.
              Może i rozum mają, ale dają się wpuścić w maliny i są za to wdzięczni. Jak się babka zezłości, to podwyższa alimenty. Mówi, że to potrzeby itepe, ale w mejlu już pisze, że się zezłościła, więc to jest jednak zemsta.
              Mężczyzna częściej odpuszcza. Ktoś mu coś powie, on się zapali, ale za chwilę mu przejdzie, bo nie jest dla niego tak ważny autorytet.
              Kobiety chyba sobie budują opinię o sobie na podstawie tego, co ktoś powiedział i idą w zaparte. Wydaje mi się, że są łatwiejsze do zmanipulowania.

              Jakiś dowód?
              1) Choćby podrywacze w stylu Kalibabki. To są mężczyźni, o oszustce kobiecie nie słyszałem. Być może dlatego, że mężczyzn trudniej zmanipulować? Jaki mógłby być inny powód?
              2) A oszuści nabierający starszych ludzi "na wnuczka"? Kogo nabierają? Najczęściej kobiety.
              3) Kobiety muszą dobrze wyglądać. Mało która odważy wyjść w dresie, a mężczyzna potrafi to zlekceważyć, bo on nie buduje opinii o sobie na poglądach innych facetów, które, nawiasem mówiąc, częściej są mu życzliwe.
              • maheda Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 12:36
                altz napisał:

                > Jakiś dowód?
                > 1) Choćby podrywacze w stylu Kalibabki. To są mężczyźni, o oszustce kobiecie ni
                > e słyszałem. Być może dlatego, że mężczyzn trudniej zmanipulować? Jaki mógłby b
                > yć inny powód?

                Proszę bardzo - mężczyźni nie przyznają się nawet przed samymi sobą, że zostali naciągnięci i oszukani.
                A nawet, jeśli zostaną oszukani, to na pewno nie polecą z kumplem tego omówić przy piwie. Zatem nic o tym nie wiadomo szerzej wink

                > 2) A oszuści nabierający starszych ludzi "na wnuczka"? Kogo nabierają? Najczęśc
                > iej kobiety.

                Bo wśród osób starszych ostro przeważają kobiety.

                > 3) Kobiety muszą dobrze wyglądać. Mało która odważy wyjść w dresie, a mężczyzna
                > potrafi to zlekceważyć, bo on nie buduje opinii o sobie na poglądach innych fa
                > cetów, które, nawiasem mówiąc, częściej są mu życzliwe.

                Tego nie rozumiem. Widuję na ulicach masę okropnie wyglądających kobiet, a wiem, że i sama nieraz wyglądam strasznie. Nie jest moim priorytetem wygląd "od igły" i mam w nosie opinie innych.
                • altz Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 18:22
                  > Proszę bardzo - mężczyźni nie przyznają się nawet przed samymi sobą, że zostali
                  > naciągnięci i oszukani.
                  Ależ mówią i to szczerze, że np. żona ich oszukała. Mówią też o babkach, nie ma tematów tabu. Może gdzieś na szczycie głupoty tzn. w korporacjach tak bywa.

                  Powiedzmy, że większa ilość staruszek przekłada się na liczbę kradzieży od kobiet, ale nie jestem do tego przekonany, badań zaś nie zrobię. smile

                  > Tego nie rozumiem. Widuję na ulicach masę okropnie wyglądających kobiet, a wiem
                  > , że i sama nieraz wyglądam strasznie. Nie jest moim priorytetem wygląd "od igł
                  > y" i mam w nosie opinie innych.
                  Ja mam inną wizję i nie raz już widziałem, jak młode dziewczyny chciały zjeść inną żywcem, gdy ta się nie podporządkowała co do wyglądu. Mężczyźni nie siedzą godzinami przed lustrem, kobiety siedzą, nie dlatego, że są brzydsze od mężczyzn, więc powody muszą być inne.
                  • ap_u Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 18:34
                    > Ja mam inną wizję i nie raz już widziałem, jak młode dziewczyny chciały zjeść i
                    > nną żywcem, gdy ta się nie podporządkowała co do wyglądu. Mężczyźni nie siedzą
                    > godzinami przed lustrem, kobiety siedzą, nie dlatego, że są brzydsze od mężczyz
                    > n, więc powody muszą być inne.

                    smile))
                    ...za to młody chłopak może założyć różowe spodnie i absolutnie żaden kolega nie skomentuje jego wyglądu, a na siłowni to co poniektórzy "pakują" dla zdrowia oczywiście... co za skrajnie jednostronne podejście, warto czytać to forum dla takich "kwiatków"smile
                    • altz Re: Dzieci po wizycie u exów 29.04.11, 18:59
                      > ...za to młody chłopak może założyć różowe spodnie i absolutnie żaden kolega ni
                      > e skomentuje jego wyglądu, a na siłowni to co poniektórzy "pakują" dla zdrowia
                      > oczywiście... co za skrajnie jednostronne podejście, warto czytać to forum dla
                      > takich "kwiatków"smile
                      Fakt, różowych nie założy, masz rację. smile
                      Chłopaki pakują dla szpanu, prawda, i dla dziewczyn również.
                      Ale popatrz, co się stanie, gdy facet przychodzi do pracy w jednym i tym samym garniturze?
                      A co się stanie, gdy kobieta tak będzie się ubierać?
                      W drugą stronę też to działa. U nas zajęcia prowadziła bogata babka, która zawsze miała inne ubranie, nigdy się nie powtórzyło. Dziewczyny były na nią wściekłe za to. smile
                      Trzeba by było zrobić badania i okazałoby się, czy moja hipoteza "kobiety bardziej opierają się na autorytetach, niż mężczyźni, i zdanie grupy bardziej się dla nich liczy" się sprawdza.
                      • niutka Re: Dzieci po wizycie u exów 01.05.11, 15:40

                        > Ale popatrz, co się stanie, gdy facet przychodzi do pracy w jednym i tym samym
                        > garniturze?
                        > A co się stanie, gdy kobieta tak będzie się ubierać?

                        Jak to dobrze, ze ja pracuje w laboratorium chemicznym i musimy zakladac fartuchy (co niektorzy, w tym i ja, nawet spodnie). Tym bardziej, ze 99% personelu to kobiety...
              • ciociacesia to nie tak 29.04.11, 13:14
                babka jest dobra kobieta i odpuszcza facetowi podwyzszanie alimentow i woli sama dolozyc bo facet sie stara, bo regularnie odwiedza, bo widac ze mu sie chce. ale jak sie zezlosci bo facet zachowuje sie jak swinia to z jakiej paki ona z dobrego serca ma dokladac w imie nie obciazania faceta nadmiernie? bo jak potrzeb nuie ma to nikt jej w imie zemsty tych alimentow nie podniesie przeciez?
        • rarely duze uproszczenie 01.05.11, 09:39
          często gęsto tata się "wypina" na dzieci -to też jest konsekwencja wybrania ta
          > kiego a nie innego ojca dla swoich dzieci.

          wybierasz najlepszego na jakiego bylo Ci stac Twój wybór swiadczy tez o Tobie proste................ no i zostaje jeszcze sytuacja ze ojciec wypina sie na mateke dzieci bo nie da sie z nia dogadac a wtedy kontakty z dzieckiem sa konsekwencja tej sytuacji ale tez wiaze sie z pierwszym
      • ciociacesia najwazniejsze to zeby bylo cokolwiek wiadomo 29.04.11, 12:47
        z wyprzedzeniem. a nie 'moze przyjade a moze nie' i po kazdej wizycie dziecko czeka teskni, pya, nie rozumie czemu tata nie przyjezdza. i ja w sumie tez nie rozumiem czemu od listopada nie znalazl czasu i pieniedzy. w koncu to tylko 120 km, nie koniec swiata. czas jest skoro tata bez pracy. pieniadze moglyby byc wymowka gdyby nie fakt ze udaje mu sie jednak podobna jak nie dluzsza trase pokonac 2 razy w miesiacu. no ale tam ma po co jezdzic. bo mama mu pranie zrobi, odkarmi i moze jakas kase da.
        • michszyb Faktycznie lepiej żeby wizyt nie było. 30.04.11, 17:39
          Moi synowie są przesłuchiwani bardzo dokładnie z tego co u mnie robili. Matka daje im bardzo odczuć ze jest zła i smutna jeśli robili coś fajnego u mnie. A najgorsze jest gdy opowiadają pozytywnie o next albo przyrodnim bracie. Ex kompletnie sobie z tym nie radzi.
          Starszy syn bardzo źle to znosi. I gdybym powiedział mu że np powiem mamie ze bawił się z next albo z braciszkiem to dosłownie umarłby ze strachu. Horror.

          Całe szczęście że zainstalowałem w domu ex kilka podsłuchów i nagrywam jak robią z byłą teściową dzieciom wodę z mózgu. W RODK się przyda.
        • nangaparbat3 Re: najwazniejsze to zeby bylo cokolwiek wiadomo 01.05.11, 10:49
          120 km to można i stopem zrobić, jak się chce.
          Ale jak się jest bez pracy od dłuższego czasu, to czasem nie chce sie już niczego - a do tego popada się w takie poczucia winy, że człowiek nie kontaktuje się juz z nikim.
          Ja bym w takiej sytuacji zaproponowała, ze przyjade do niego z dzieckiem, skoro on nie może.
          • ciociacesia o nie nie 02.05.11, 15:31
            to bylo juz grane rok temu
            przyjezdzam i caluje klamke, bo on poprzedniej nocy zabalowal i odsypial kaca. potem jesz podejmoalam proby spotykania sie 'w pol drogi' ale to tez okazalo sie za duzo. jesli naprawde bedzie chcial to przyjedzie badz zaproponuje spotkanie. inicjatywa z mojej strony stawia mnie w pozycji proszacego o kontakt, co na dluzsza mete jest bez sensu
            a czy mu sie nic nie chce? co jakis czas fejsbuk jest bogatszy o zdjecia z kolejnej imprezy wiec chyba tak zle nie jest...
            • nangaparbat3 Re: o nie nie 02.05.11, 20:44
              Skoro już to wypróbowałaś, to rzeczywiście już nic nie pozostaje sad
              • ciociacesia prawde powiedziawszy to jeszcze karmie nadzieje 02.05.11, 21:34
                ze moze on kiedys dorosnie do roli ojca, ale chwilowo nadzieja gloduje i nawet czczych deklaracji brak coby ja karmic
                a ze dziecko malutkie to nie wiem co lepsze? podtrzymywac pamiec i nadzieje czy dac sobie spokój?
    • raszefka Re: Dzieci po wizycie u exów 01.05.11, 10:05
      Mam wrażenie, że będę tu w mniejszości, bo po pierwsze - moja Mała nie spędza z tatą wyłącznie niektórych weekendów, ale połowę popołudni w tygodniu (czasami zamiast taty są to dziadkowie, ale nie wnikam, też przecież muszą ją kiedyś widywać). A po drugie - nie sprawia wrażenia rozbitej, rozdrażnionej. Wiem, wiem, wolałaby żebyśmy byli razem. Ale jakoś sobie tę sytuację w łebku poukładała, a ja staram się jej nie utrudniać i druga strona, mam nadzieję, także.
    • nangaparbat3 Re: Dzieci po wizycie u exów 01.05.11, 11:01
      Ja bym tam nie była hurra optymistką. A mam za sobą naprawdę dobre doświadczenia rozwodowe i porozwodowe, koleżeńskie relacje z exem, naprawdę dobre z next (która też już jest ex, więc tym łatwiej).
      Córka deklarowała, że akceptuje nasze rozstanie, wydawało się, że wszystko jest OK.
      JAk miała 15 lat, zachorowała na depresję. I wtedy moja mama, widząc ją podczas rodzinnej uroczystości u boku jej taty (to była uroczystość w mojej rodzinie, ale jej tata byl i towarzyszył jej w trakcie - więc zobaczcie, wydaje się, że lepiej być nie może) powiedziała: Ta cała depresja to przez wasz rozwód, jak jest z ojcem, cała się odmienia, promienieje.
      Ale i to nie jest wcale takie proste: wolała na przykład podróżować z ojcem i macochą niż z samym ojcem - bo w wielu codziennych sprawach trudno było (jest) się z nim dogadać.
      A niedawno, już dorosła kobieta, powiedziała: Wiesz, bardzo lubię, jak ty i tato jesteście razem i rozmawiacie o czymś, nie kłócac się - tak dobrze się wtedy czuję i bezpiecznie.

      I tak sobie myślę: trzeba zrobić wszystko (włącznie z pomaganiem czasem ex/exowi) żeby ułatwić dziecku funkcjonowanie porozwodowe, nie wpadać w poczucia winy, nie histeryzować - ale też nie udawać, że jest cacy i nic się nie stało.
      • altz Re: Dzieci po wizycie u exów 01.05.11, 11:14
        Smutne i prawdziwe. sad
        Szkoda, że na tym forum dzieci nie mają głosu, a jeśli mówi się o odczuciach dzieci, to jest to bagatelizowane. Myślę, że to nie tylko chodzi o forum, podejrzewam, że podobnie jest w domu, dzieci mają za mało praw i za rzadko wsłuchuje się w ich głos. Nie trzeba daleko szukać, podczas rozwodu rozmowa z dzieckiem to w porywach 20 minut, a zazwyczaj 15, a to przecież o jego losie się tutaj rozstrzyga.
        • nangaparbat3 Re: Dzieci po wizycie u exów 01.05.11, 15:28
          To prawda.
          Pamiętam, jak na studiach podyplomowych powiedziałam, że w wychowaniu najwazniejsze wydaje mi się słuchanie (w sensie uwaznego i pełnego szacunku wysłuchania) dziecka - prowadząca aż się żachnęła, skupiła się na wykazaniu, że błądzę, nawet nie zaproponowała dyskusji.
          "Dzieci i ryby...."
          • ulkar Re: Dzieci po wizycie u exów 02.05.11, 16:14
            Oprócz tego co napisała nanga, jest jeszcze jedna ważna rzecz przemawiająca za budowaniem jak najlepszych relacji dziecka z "rodzicem dochodzącym", NIKT z nas nie jest wieczny, dzisiaj jesteśmy zdrowi, jutro chorzy albo nie ma nas wcale, nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy tak z nagła się nie stanie, a jeśli tak, to co z dzieckiem....? Jeśli nie ma dobrych relacji z drugim rodzicem, zostaje emocjonalnym pełnym sierotą .... Więc może tak dla dobra i swojego dziecka nie odpychać tych dochodzących... tylko, że niestety ojcowie często kochają swoje dzieci w słowach a nie w czynach i mało (albo wcale) się dziećmi nie interesują ... smutne...
            • altz Re: Dzieci po wizycie u exów 02.05.11, 18:44
              Nam mieszane uczucia. Chętnie bym przyklasnął, ale niespecjalnie cieszy mnie taka motywacja w stylu "z braku laku, lepszy kit" czy też pisząc inaczej "jeśli dziecko ma być głodne, to już niech kupuje w Biedronce".

              > Więc może tak dla dobra i swojego dziecka ni
              > e odpychać tych dochodzących... tylko, że niestety ojcowie często kochają swoje
              > dzieci w słowach a nie w czynach i mało (albo wcale) się dziećmi nie interesuj
              > ą ... smutne...
              A matki nie mogą być dochodzące? Przecież, jak by to wyglądało? Co by powiedziała opinia publiczna? Zero empatii, nie Ty jedna, kobiety zazwyczaj tak mają.
              • ulkar Re: Dzieci po wizycie u exów 02.05.11, 19:44
                oj altz czytaj dokładniej, w całej swojej wypowiedzi pisałam o "rodzicu dochodzącym" a rodzic to i matka i ojciec, a tylko na końcu o ojcach. Hmmm w ogromnej wiekszości przypadków (podobnie jak mój już nie mąż) ojcowie wcale nie zabiegają o opiekę nad dzieckiem. Ci którym naprawdę na dzieciach i ich szczęsciu zalezy przede wszystkim dbają o swoją rodzinę (fakt zdarza się, że dbają a żony znajdują sobie "lepszych", nie da się rozważyć wszystkich sytuacji w krótkim poście). Znam dwie matki, które zostawiły dzieci ojcom, i fakt wg. mnie to matki patologiczne. Jedna nieradząca sobie z własnym życiem, druga wolała budować sobie nowy związek bez dziecka. Tylko, to rzadkie przypadki i zazwyczaj (chociaż nie mówię, że nie bywa inaczej) dzieci bardziej związane są emocjonalnie z matkami, poświęcającymi im więcej czasu i uwagi.
Pełna wersja