ewela1_1
20.04.11, 15:50
Dzisiaj się rozwiodłam. Mam 29 lat, dwojke dzieci. Pozew był z orzekaniem o winie męża, ale poszłam na "ugodę" i zgodziłam sie na pozew bez orzekania o winie. Nie ma co isc " na noze", szkoda czasu, nerwów i pieniędzy. Sedzina bardzo rzeczowa kobieta równiez mi taką drogę podpowiadała.Najbardziej mi zalezało na uregulowaniu jego kontaktów z dziećmi. Jak dotąd widywał je średnio raz na 3 miesiące. Zdeklarował się , sąd przyklepał i zobaczymy czy bedzie się wywiązywał.
Emocje???
Był placz- mój i jego, ale za duzo bagna sie stało, za dużo przykrości, kłamstw, oszustw, nagagnnych i haniebnych uczynków wobec mojej osoby by dalej isc przez zycie. Nie kocham GO na tyle , by chciec z nim być.
Powinnam poczuć ulgę, a czuję się jak po pogrzebie. DZIWNIE się czuję. Mam skrajne emocje od euforii po płacz. Mówia, ze po "burzy wychodzi słońce", ale ja nie chce by to słońce wychodziło. Jest mi wszystko jedno i tak strasznie PRZYKRO.