czy jestem wyrodną matką?

21.04.11, 02:09
Zacznę od początku - w ostatni weekend mój mąż, po 12 latach związku (w tym 7 lat małżeństwa), wyprowadził się z domu - do innej kobiety. Powiedział, że chce rozwodu sad nie będę robić problemów, bo skoro mnie nie kocha... nie będę go zmuszać do bycia ze mną. Nawet podział majątku nie powinien być trudny - nasze mieszkanie kupili moi rodzice, każde ma swój samochód, zarabiamy podobnie, więc oszczędności po połowie - w każdym razie, wydaje mi się, że to nie będzie problem. Problemem jest natomiast nasza córka - Ola, ma 6 lat. Wyjaśniłam jej, na tyle na ile umiałam, sytuację - że tatuś przestał mamusię kochać, że się wyprowadził, że weźmiemy rozwód (nie wspomniałam nic o kochance męża - wydaje mi się, że to on powinien małej powiedzieć...), Ola zaczęła płakać, że chce dalej tatusia widywać, że kiedy rodzice jej koleżanki się rozwiedli, to jej mama nie pozwala na widywanie się z tatą... Nie mam zamiaru niczego takiego robić. Wręcz przeciwnie - chciałabym, żebyśmy obowiązkami rodzicielskimi podzielili się po połowie - np. 2 tyg. Ola jest u mnie, potem 2 u męża. Powiedziałam o tym mojej mamie i przyjaciółce - obie zwyzywały mnie od wyrodnych matek sad mąż z kolei powiedział, że chce mu zniszczyć życie [sic!], a on chce przecież nową rodzinę założyć... Zawsze był dobrym ojcem, oddanym, Ola go uwielbia. Ba, to on nalegał na dziecko - nie czułam się gotowa na macierzyństwo, ale on naciskał... Potem prawie 2 lata staraliśmy się o ciążę - tak się cieszył z ciąży, dbał o mnie aż za bardzo wink Córeczka jest jest oczkiem w głowie. A teraz zwrot o 180 stopni... Nie rozumiem, dlaczego mąż myśli, że "zwalanie mu dziecka na głowę" to jakaś forma zemsty. Mi złamał serce, ale nie mogę dopuścić do tego, żeby złamał je naszej Oli! Wiadomo - mi też łatwiej będzie ułożyć sobie życie, jeśli będę matką tylko przez 2 tygodnie w miesiącu, ale to naprawdę nie jest dla mnie priorytet...
Zupełnie nie wiem, jak to wszystko załatwić. Co, jeśli mąż w sądzie powie, że nie chce dziecka? Czy w ogóle może tak powiedzieć? heh, jestem taka zagubiona, cały czas płaczę i nie wiem, co będzie dalej sad
    • bramstenga Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 06:13
      mąż z kolei powiedział
      > , że chce mu zniszczyć życie [sic!], a on chce przecież nową rodzinę założyć...

      Doskonały przyczynek do defaultowej opieki naprzemiennej lansowanej przez co poniektórych.

      Co, jeśli mąż w sądzie powie, że n
      > ie chce dziecka? Czy w ogóle może tak powiedzieć?

      Nie sądzę. Raczej będzie gadka o tym, jak to ma dużo pracy, że mała jest bardziej z Tobą związana itp. bzdety.
      Ale wiesz, nie zamartwiaj się - dasz radę. Jak znakomita większość z nas.
      ~bramstenga
      • noname2002 Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 08:17
        " mąż z kolei powiedział
        > > , że chce mu zniszczyć życie [sic!], a on chce przecież nową rodzinę zało
        > żyć..."
        No tak, jak matka założy nową rodzinę, to powinna "stare" dzieci oddawać ojcu.
        Do opieki naprzemiennej nadają się osoby dojrzałe i odpowiedzialne, nikt nie mówi, że wszyscy.
        .
    • plujeczka Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 08:09
      prosze cię nie nazywaj go " dobrym ojcem" bo to po prostu zwykły dupek a nie dobry ojciec, dobry ojciec kocha swoje dzicko i stara się zapewnic mu dobre, godne zycie w pełnej rodzinie a nie ugania się za kochanką a dziecko traktuje jako "balast" u progu nowego zycia.Idiota kompletny a ty przestań myslec ,że wszystko ci się uda, dziecku wcisniesz bajkę ,że tatuś bedzie ją odwiedział oraz ,ze w grę wejdzie opieka naprzemienna.
      Idź do psychologa dziecięcego, podpowie Ci jak prz\ygotować dziecko na odejście trwałe ojca , lepiej zeby dziecko było mile zaskoczone niż nieprzyjemnie rozczarowane bo czeka cię jeszcze ogrom problemów z dzieckiem dla którego odejście ojca to trauma.Poz atym, polegaj na własnej intuicji a nie na podpowiedzi mamy czy koleżanki =mama ma pewnie z 55-60 lat , zyła w innych czasach i w innych realiach, jej doswiadczenia Tobie nie pomogą za to pomoże Ci ewentualnie jej pomoc w opiece nad dzieckiem kiedy zachoruje lub trzeba bedzie odpowadzic lub przyprowadzić ze szkoły .
      Niczego przed dzieckiem nie ukrywaj bo za chwilę może pojawic się kolejny dzidzius i twoja córka przezyje szok, powtarzam idż do dziecięcego psychologa póki czas.Ech faceci !!
      • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 22:42
        Na pewno pójdę z córką do psychologa, to świetny pomysł!
        Co do poinformowania córki o kochance męża - sprawa została rozwiązana - zmusiłam męża do spotkania z córką i tego, żeby to on powiedział o tej kobiecie. Nie wiem ile jej powiedział i na ile to zrozumiała... czas pokaże...
        • merrigold30 Re: czy jestem wyrodną matką? 09.05.11, 19:48
          Ja też chciałam uchronić dziecko przed informacją o nowej osobie w życiu taty..
          I wyszło gorzej - dowiedział sie w szkole od syna znajomych.
          Źle zrobiłam, że nie powiedziałam sama...
          • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 09.05.11, 23:15
            ech... ja nie umiałabym powiedzieć... na szczęście zrobił to mąż
    • mayenna Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 08:47
      Nie chce opieki naprzemiennej ale chyba coś proponuje w kwestii kontaktów z córką?
      Zaproponowałaś rozwiązanie, on się nie zgodził wiec niech teraz przedstawi swoje.
      Ułatwiasz meżowi odejście bo kwestie tłumaczenia jego zachowania wzięłaś na siebie. On nie widzi jak córka przezywa. Nie Ty odchodzisz więc nie Ty to masz dziecku tłumaczyć. Jeśli córka pyta to bierzesz telefon i dzwonicie do taty, a on sam tłumaczy że pokochał inna panią.On musi czuć, ze dziecko cierpi, musi wiedzieć ze go potrzebuje.Nie wyręczaj go w obowiązkach ojca.

      Napiszę jeszcze jak wredna rozwódka: nie da się zmusić nikogo do opieki nad dzieckiem, do przyjęcia odpowiedzialności za nie.
    • gazeta_mi_placi Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 08:52
      A co na to kochanka męża? Skoro mąż się do niej wprowadził i razem mieszkają to i ona powinna wyrazić zgodę na mieszkanie pod wspólnym dachem Twojej córki.
      • ewela1_1 Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 09:03
        Odpowiadając na Twoje pytanie- nie, nie jesteś wyrodną matką.smile

        Jak ktoś juz zauważył, nie da się zmusić nikogo do odpowiedzialności za swoje dziecko. Od męża powinna wyjsć taka "inicjatywa", ale jak mu nie odpowiada Twoj pomysł niech wdroży swój. Jak te kontakty miałyby wyglądać według niego, niech się człek określi. A Ty zabiegaj o jak najczęstrze i bądź otwarta, zadeklaruj, ze nie bedziesz mu utrudniać widzień z córką itp.

        Ja jestem przeciwniczką naprzemiennej opieki nad dzieckiem. Kojarzy mi sie to z towarem, którym należy się dzielić pół na pół. Dla dziecka, szczegolnie takiego małego najwazniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i swoj kat. Niech ma jeden dom. Nie dwa- jeden, najlpeij ten przy mamie.

        A Tata? Tata kiedys sie opamięta i bedzie chciał wrocic i wszystko naprawić, tylko, ze Ty juz go nie bedziesz cchiałasmile
      • noname2002 Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 09:10
        "A co na to kochanka męża? Skoro mąż się do niej wprowadził i razem mieszkają to i ona powinna wyrazić zgodę na mieszkanie pod wspólnym dachem Twojej córki. "
        Jest takie pasujące do tej sytuacji powiedzenie:"widziały gały, co brały"smile
        • mayenna Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 09:17
          noname2002 napisała:

          > "A co na to kochanka męża? Skoro mąż się do niej wprowadził i razem mieszkają t
          > o i ona powinna wyrazić zgodę na mieszkanie pod wspólnym dachem Twojej córki. "
          > Jest takie pasujące do tej sytuacji powiedzenie:"widziały gały, co brały"smile

          Kochanka pewnie nie wyraża zgody i stąd postawa pana.
          • gazeta_mi_placi Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 10:30
            Gdyby opieka naprzemienna była przymusowa wiele kochanek by się poważnie zastanowiło nad stałym związkiem z takim Panem smile
          • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 22:55
            Szczerze mówiąc nie wiem - nie znam tej kobiety i nie chcę jej poznawać. Zabrała mojej córce ojca, mi - męża.
            • forencka Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 10:50
              O nie, moja droga. Ona niczego nie zabierała. To faceta wina, ona była wolna. Dlaczego kobiety obwiniają inne kobiety a nie chłopa?!
              • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 13.05.11, 11:37
                Nawet jeśli to on zaczął cały ten romans, ona wiedziała, że ma żonę i dziecko. Ja w takiej sytuacji odpuściłabym. Ona nie odpuściła - moim zdaniem jest winna tylko nieco mniej niż mój prawie ex mąż.
            • argentusa Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 20:10
              Chyba za bardzo idealizujesz swojego męża. Kochanka była tylko okazją. Odejście od Ciebie - to decyzja, któą podjął Twój mąż.
              Też nie rozumiem dlaczego traktuje się mężczyzn odchodzących do innych kobiet jako bezwolne istoty, któe SAME nie zrobił tego, co zrobiły. A jedyną, najbardziej winną jest kochanka. A mężczyzna to co?
              Z drugiej strony kobieta ochodzi a nie kochanek ją zabrał?
              • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 13.05.11, 11:46
                Po prostu wciąż go kocham...
      • mayenna Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 09:14
        Kochanka powinna się zastanowić z kim się wiąże. Dorota już wie ile dla pana znaczy rodzina i dzieci, a ona się dopiero przekona.

        Nie mogłabym być z kimś, kto zostawił dla mnie swoje dziecko.
    • triss_merigold6 Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 09:51
      Osobiście uważam, że opieka naprzemienna dziecku tylko szkodzi i powoduje dodatkowy zbędny chaos. Spróbuj ustalić z mężem konkretny plan odwiedzin dziecka, spotkań, podział opieki podczas chorób, wakacji, świąt, ferii i dni wolnych w szkole. Jeśli pan nie zechce dobrowolnie to należy ustalać via sąd.
      Absolutnie nie zgadzaj się na opcję "wpadnę kiedy będę miał czas", bo będziesz żałować.
      • bramstenga Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 15:04
        > Absolutnie nie zgadzaj się na opcję "wpadnę kiedy będę miał czas", bo będziesz
        > żałować.

        Ale jeśli facet nie będzie chciał dziecka odwiedzać, matka nie jest w stanie w żaden sposób go zmusić (nawet jeśli zobowiązał się do tego przed sądem). Jedyne, co wątkodawczyni może wywalczyć, to wyższe alimenty ze względu na brak "osobistych starań" ze strony ojca.
        ~bramstenga
        • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 22:56
          Alimentów nie potrzebuję - wystarczająco dużo zarabiam, żeby utrzymać siebie i córkę. Chciałabym tylko, żeby mąż się z nią widywał sad
          • zmeczona100 Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 23:36
            Alimenty nie są dla Ciebie, tylko dla dziecka. Jak ich nie potrzebujesz, to je odłóż- w przyszłości będą jak znalazł dla dzieci.
          • mayenna Re: czy jestem wyrodną matką? 22.04.11, 07:52
            To jest argument przetargowy. Nie chcesz alimentów ale w zamian ojciec będzie brał dziecko do siebie. Dobrze jest podać kwotę alimentów o które mogłabyś ewentualnie wnioskować. Taka konkretna suma dobrze robi na wyobraźnię. Alimenty sa jedynym obowiązkiem który można od rodzica wyegzekwować.
            • bramstenga Re: czy jestem wyrodną matką? 22.04.11, 11:25
              Nie wiem jak wątkodawczyni, ale ja nie mogłabym spać spokojnie, wiedząc, że oddaję dzieci pod opiekę osobie zmuszonej do tego szantażem.
              ~bramstenga
          • sinsi Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 07:49
            dorotada napisała:

            > Alimentów nie potrzebuję - wystarczająco dużo zarabiam, żeby utrzymać siebie i
            > córkę. Chciałabym tylko, żeby mąż się z nią widywał sad


            Kobieto szaleju się najadłaś?
            absolutnie nie wolno ci rezygnować z alimentow NA DZIECKO. To sa pieniądze dla corki które jej się należą od ojca jak psu kość. Więc TY nie zwalniaj męża z obowiązków wobec dziecka bo tym samym SAMA mu przyznajesz rację, ze dziecko to TYLKO TWOJA odpowiedzialnośc a nie jego i on może je mieć w nosie. Pojmujesz to?

            Na 150% mąż nie będzie chciał opieki naprzemiennej i dziecka na stałe które mu będzie przeszkadzać w romansowym nowym życiu. Albo z nim ustnie albo sądownie ustal jasno w które dni w tygodniu dziecko zabiera do siebie, które przedmioty szkolne z nią przerabia , ktore weekendy, święta, ferie, wakacje są na jego głowie. Ma być tego świadomy i wpisać świadomie w plan nowego życia. Także koniecznie podział kosztów utrzymania dziecka- czyli alimenty. Im mniej będzie chciał (i potem faktycznie się wywiązywał) z opieki nad dzieckiem -> tym wnoś o wyższe alimenty.

            Jak się ustawisz na początku w pozycji "przyjmę co łaska byleby tylko był" (co właśnie robisz) - to nie dostaniesz NIC i córka nie będzie miała żadnego pożytku z ojca, ani spotkań, ani przysługujących jej pieniędzy.
            bo pan się was chce pozbyć jako balastu przeszkadzającego w nowym życiu.

            • ciociacesia prawda prawda, po trzykroc prawda 10.05.11, 11:23
              > Jak się ustawisz na początku w pozycji "przyjmę co łaska byleby tylko był" (
              > co właśnie robisz) - to nie dostaniesz NIC i córka nie będzie miała żadnego poż
              > ytku z ojca, ani spotkań, ani przysługujących jej pieniędzy.
              > bo pan się was chce pozbyć jako balastu przeszkadzającego w nowym życiu.

              nie jest powiedziane ze osiagniesz wiele stawiajac sprawe ytak jakl radzi ci kolezanka powyzej, ale robiac tak jak chcesz w tej chwili nie osiagniesz nic. poparte osobistym dosswiadczeniem.
        • ciociacesia zmusisc sie nie da 10.05.11, 11:16
          > Ale jeśli facet nie będzie chciał dziecka odwiedzać, matka nie jest w stanie w
          > żaden sposób go zmusić

          ale uwazam ze bardzo niekorzystne z psychologicznego punktu widzenia jest takie zgadzanie sie na wstepie na opcje 'wpadne kiedy bede mial czas'. od razu stawia pana w roli swobodnego elektrona ktory obowiazkow nie ma
          To nie jest moja krówka.
    • malamelania Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 10:08
      > - chciałabym, żebyśmy obowiązkami rodzicielskimi podzielili się po połowie - np. 2 tyg. Ola jest u mnie, potem 2 u męża. Powiedziałam o tym mojej mamie i przyjaciółce - obie zwyzywały mnie od wyrodnych matek

      Wyrodna nie jesteś, ale kompletnie bez wyobraźni. Delikatnie mówiąc.

      . Nie rozum
      > iem, dlaczego mąż myśli, że "zwalanie mu dziecka na głowę" to jakaś forma zemst
      > y.

      A co innego można pomyśleć? Chyba nie to, że kierujesz się dobrem dziecka, stwarzając sytuację, w której nie będzie wiedziała, gdzie jest jej dom?

      jestem taka zagubiona, c
      > ały czas płaczę i nie wiem, co będzie dalej sad

      Nie płaczesz z powodu rozpadu rodziny, tylko dlatego, że nie będziesz mogła oddać dziecka na dwa tygodnie w miesiącu? doprawdy, wzruszające


      • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 22:54
        Możliwe, że źle to ujęłam - płaczę, bo świat mi się zawalił.
    • scindapsus Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 11:49
      Nie rozumiesz, nowa pani to nowe zabawki
      A stara pani i stare dziecko powinny zniknąć żeby nie psuć panu dobrego samopoczucia.
    • nangaparbat3 Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 15:14
      Wyrodna nie jesteś, ale sama sobie wyobraź, że co dwa tygodnie sie przeprowadzasz, i tak rok za rokiem.
      Szczerze mówiąc pierwszy raz spotykam się z sytuacją, że matka w ostrej fazie rozwodowej planuje zamieszkanie dziecka z kochanką ojca, dla ktorej została porzucona.
      W każdym razie wobec takiej reakcji pana za nic by mu dziecka nie dała na dłużej niż parę godzin.
      • shigella Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 09:42
        nangaparbat3 napisała:

        > Wyrodna nie jesteś, ale sama sobie wyobraź, że co dwa tygodnie sie przeprowadza
        > sz, i tak rok za rokiem.
        Straszne, straszne.
        Dzieci przebywajace w internatach i wracajace do domu na weekendy zapewne popelniaja masowo samobojstwa.

        IMO w "normalnej" sytuacji, gdy oboje rodzice kochaja dziecko, opieka naprzemienna nie jest taka zla, dziecko ma szanse poznac oboje rodzicow, a w dodatku nie ma typowo polskiego ukladu "tatus do zabawy, mamusia do wywiadowek, lekcji i lekarza".

        > Szczerze mówiąc pierwszy raz spotykam się z sytuacją, że matka w ostrej
        > fazie rozwodowej planuje zamieszkanie dziecka z kochanką ojca, dla ktorej
        > została porzucona.
        Planuje zamieszkanie dziecka z ojcem, nie chcac go pozbawiac kontaktu z corka. Zachowala sie w stosunku do niego uczciwie.

        Ludziom sie roznie wiedzie, czasem wracaja do siebie, czasem nie.
        Lepiej dla dziecka, jesli sytuacja sie wyklarowala, a nie "zostali razem dla jego dobra", bo znam wiele sytuacji, gdzie takie "dobro" oznaczalo pieklo na ziemi.

        > W każdym razie wobec takiej reakcji pana za nic by mu dziecka nie dała na
        > dłużej niż parę godzin.
        Wobec takiej postawy rzeczywiscie wnioskowalabym tylko o alimenty i pozbawienie praw rodzicielskich.
        Tak jak pisali przedpiscy - pieniadze sa dla dziecka, jesli pan zarabia dobrze, ulatwia jej materialny start w zycie.
        Autorce szczerze wspolczuje, a najbardziej zal mi biednej dziewczynki, na ktora wypiela sie jedna z dwoch waznych w zyciu osob.
        • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 13.05.11, 11:35
          shigella napisała:
          > IMO w "normalnej" sytuacji, gdy oboje rodzice kochaja dziecko, opieka naprzemie
          > nna nie jest taka zla, dziecko ma szanse poznac oboje rodzicow, a w dodatku nie
          > ma typowo polskiego ukladu "tatus do zabawy, mamusia do wywiadowek, lekcji i l
          > ekarza".

          o to to właśnie! Mam jedną koleżankę, której rodzice się rozwiedli, ojciec zabierał ją raz do roku na wakacje, parę razy w roku na zakupy, dawał pieniądze i zawsze "bronił" przed matką, gdy kazała się koleżance uczyć lub sprzątać. Koleżanka, niestety, jako nastolatka nienawidziła matki, kochała ojca (którego widziała ze 4 razy do roku!). Dopiero na studiach zrozumiała, jak bardzo matkę skrzywdziła, ale nie da się tego cofnąć.
          Takiej sytuacji chciałabym uniknąć - a dziecko przecież musi mieć obowiązki w domu i się uczyć. Ktoś musi tego przypilnować.
    • altz Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 19:31
      Nie pozwól się wpędzić w jakieś głupie kompleksy czy przemyślenia proponowane przez niektóre panie na tym forum. To są za poważne sprawy, żeby być honorowym czy się dąsać, tu chodzi o dziecko.

      Zapytaj męża
      - jak zamierza porozmawiać z córką?
      - co powinnaś mówić córce o jej przyszłości?
      - jak obecna kobieta męża widzi całą sprawę?
      - jak mąż zamierza się podzielić obowiązkami względem dziecka?

      Jeśli nie będzie chciał z Tobą rozmawiać, wyślij kogoś, kto jest dla niego autorytetem, albo chociaż jest w w stanie z nim rozmawiać. Jeśli nie masz takiej osoby, porozmawiaj z teściem, niech pośredniczy, w końcu też ma jakieś obowiązki względem wnuczki. Jeśli się mąż skłóci ze swoim ojcem, to już ich problem.
      • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 23:02
        Dziś mąż się spotkał z córką - odebrał ją z zajęć dodatkowych, poszli na lody, kupił jej nową lalkę, rozmawiali. Ola mówi, że powiedział, że kupi jej telefon, żeby zawsze mogła do niego zadzwonić i że będą się często widywać, że teraz będzie mieszkał z jakąś panią, którą bardzo kocha. I że to wszystko nie znaczy, że jej nie kocha. Heh, Ola dała się przekonać. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle - póki co córka jest zadowolona, ale boję się, że mąż ją zawiedzie sad
        • nangaparbat3 Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 23:28
          Nie bój się na zapas - to często działa jak samospełniająca się przepowiednia. Lepiej robić swoje, skupiac się na tym, co jest, i dopiero w razie czego ratować.
          • kajda28 Re: czy jestem wyrodną matką? 22.04.11, 07:44
            > Nie bój się na zapas - to często działa jak samospełniająca się przepowiednia.
            > Lepiej robić swoje, skupiac się na tym, co jest, i dopiero w razie czego ratowa
            > ć.

            Zgadzam się. Dodatkowo nie skupiaj się na tym na co nie masz żadnego wpływu.
        • winifred Jakie to smutne... 10.05.11, 07:43
          mój sznowny tatuś bardzo szybko zdecydował się, że nie tylko mężem ale też tatusiem być nie chce. Może to i dobrze.
          Niedawno widziałam taki obrazek i aż mnie zemdliło. Pan i Pani spacerują po pewnym szwedzkim sklepie mablowym, ewidentnie wiją sobie gniazdko. w sumie miło popatrzeć, zakochana para, na oko po trzydziestce. przestaje być miło jak nagle Panu dzwoni telefon, i słyszę, nie patrzę bo to wystarczająco żenujące jak pan słodkim głosem mówi: "nie, nie przyjadę dzisiaj. No niestety nie mogę synku... Jestem bardzo zajęty. dziś nie dam rady..."
          Tyle będzie pożytku z tego telefonu dla twojej córki. Co za ćwok z tego "tatusia", z kochanką/nową żoną po sklepach sie ugania, więc, żeby nie czuła się odtrącona (!) rezygnuje z widzenia z dzieckiem w niedzielę!, które to dziecko na niego czekało tylko sie panu tatusiowi zapomniało!!!!!!!!!!!!!!! Co za podłość. Ton głosu pana wskazywał że Syn był w wieku przedszkolno-wczesnoszkolnym bo sie tak z gimnazjalistą nie rozmawia... żenujące. Co za gad z tego chłopa. A komu jak komu ale chłopakowi potrzebny jest ojciec. Mam wrażenie, że dziewczynki tylko z mamą jakoś dają radę. znam z autopsji.
          • ciociacesia bzdura, kazde dziecko potrzebuje obojga rodziców 10.05.11, 12:51
            ciezko gdybac czy wazniejszy ojciec dla synka czy corki. corka ojca potrzebuje wcale nie mniej
    • kajda28 Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 21:52
      mąż z kolei powiedział
      > , że chce mu zniszczyć życie [sic!], a on chce przecież nową rodzinę założyć...


      Pamiętam jak mój eks triumfował że mi zniszczył życie- czyt. że zostałam samotną matką.
    • joszka30 Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 22:10
      Pomysł zeby opiekować się córka naprzemiennie to forma odwetu na męzu?
      Raczej myslałabym jak maksymalnie dziecku zapewnić emocjonalną stabilizację, a nie fundować; poza rozpadem rodziny; ciągłe przeprowadzki. To dopiero łamanie zycia Oli.. i fundowanie dziecku emocjonalnego sieroctwa. Moze juz lepiej "oddaj " córkę mężowi. Przynajmniej będzie miała stabilizację, a Ty całkiem szybko ułozysz sobie życie...
      Ty w ogóle patrzysz na to co się dzieje z jej perspektywy? Co ona może poczuc, pomysleć? I kto ją ochroni w tej zawierusze? Teraz się okazuje ze Oli nikt naprawde nie chce. Z "kochanego tatusia" wyszło szydło z worka... dziecka najbardziej żal...
      • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 21.04.11, 22:50
        Nie myślałam o tym, jak o odwecie na mężu... Przecież Ola to moja córka - kocham ją i chcę, żeby mieszkała ze mną. Boję się o nią - dużo czasu spędza(ła) z tatą. Wydawało mi się, że opieka naprzemienna pozwoli jej to wszystko zatrzymać. Ale nie potrafię się postawić w jej sytuacji. Po prostu nie potrafię sad zwłaszcza, że sama jestem w strzępach. Dlatego chciałam się poradzić kogoś, kto rzuci okiem na sytuację bez zbędnych emocji, lub ma doświadczenie, którego nie mam ja.
        • altz Re: czy jestem wyrodną matką? 22.04.11, 07:43
          Rozmawiaj z dzieckiem, ono wie więcej, jak się czuje, dużo więcej, niż panie z forum. wink
          Jak nie będzie córce pasowało, to sama Ci powie.
          Jakoś tutaj na forum jest mała wiara w dziecko, dla mnie jest to szokujące.
          A opieka naprzemienna, to nie jest tak, że jest mus i trzeba się przenieść, bo wybija godzina zero, tylko ma być z pożytkiem dla dziecka. Wystarczy, że się rodzice umówią na jeden sposób sprawowania opieki i kochają dziecko, a będzie dobrze.
          Trzeba uzgodnić wtedy finanse. Najlepszym wyjściem jest wspólne konto dla dziecka, gdzie oboje wpłacacie po takiej samej kwocie miesięcznie, a wydatki z tego konta są przemyślane. Jedzenie we własnym zakresie. Decyzji żadnej jeszcze nie ma, więc to tylko teoretycznie.
        • joszka30 Re: czy jestem wyrodną matką? 22.04.11, 08:09
          Dorotada, wierzę, że jesteś w strzępach ;-( Nie podejmuj teraz żadnych wiążących decyzji. Bardziej pewnie to moment na rozmowę z mężem, jak on widzi dalszą obecność w zyciu córki, coby Mała jak najmniej ucierpiała..Daj sobie chwilę, zadbaj o siebie i ogarnij się. Jest wokoł Ciebie ktos sensowny? Przyjaciólka? siostra? Moze ktos obcy? Myslałas o jakims psychologu?
          Moze te linki będe pomocne
          www.opta.org.pl/dla_rodzicow/003.html
          www.opta.org.pl/dla_rodzicow/004.html
          www.opta.org.pl/dla_rodzicow/005.html
          Rozmawiaj z dzieckiem, ono wie więcej, jak się czuje, dużo więcej, niż panie z forum.
          Jak nie będzie córce pasowało, to sama Ci powie.
          Jakoś tutaj na forum jest mała wiara w dziecko, dla mnie jest to szokujące
          .
          A to jest nierozwojowe oczekiwanie ze 6-letnei dziecko jest w stanie to ogarnąc i jeszcze zwerbalizowac. Tu nie chodzi o wiarę w dziecko a o jego adekwatne możliwości rozwojowe i to jest oczekiwania ponad to, co dziecko na danym etapie życia umie, potrafi.. oczekiwanie od niego zbyt dużej dojrzałości. 6 letnie dziecko jednak moze Ci nie powiedziec, jak się czuje. To rozwojowo taki wiek, ze dzieci jednak głównie pokazują w zachowaniu, jak się czują
          Dototada. trzymaj się ciepło i teraz zadbaj o siebie. jak troche się wzmocnisz, to pojawią się nowe rozwiązania. To naprawde bardzo trudne co CIę spotakło. Trzymaj się!
          • altz Re: czy jestem wyrodną matką? 22.04.11, 08:37
            > A to jest nierozwojowe oczekiwanie ze 6-letnei dziecko jest w stanie to ogarną
            > c i jeszcze zwerbalizowac.
            Nie zrozmiałaś mnie zupełnie. Chodziło mi o późniejsze rozwiązania dotyczące opieki.
            Warto rozmawiać z dzieckiem, tak czy siak.
            Zwerbalizować spokojnie potrafi, dużo więcej wie, niż większości osób wydaje, wiem to z praktyki, nie z teorii.
            Chodzi tylko, żeby nie obciążać dziecko zbytnio na raz, wyjaśniać powoli, zapewniać w miarę możliwości bezpieczeństwo, a ono później samo podejmie decyzję, jak już starsi się zdecydują na jakiś wybór.
    • kryptopatolog nie rozumiem. 09.05.11, 20:37
      "Powiedziałam o tym mojej mamie i przyjaciółce - obie zwyzywały mnie od wyrodnych matek"

      nie podałaś, jakie były ich argumenty i do czego "piją"

      "tak się cieszył z ciąży, dbał o mnie aż za bardzo Córeczka jest jest oczkiem w głowie. A teraz zwrot o 180 stopni."


      nie, on po prostu ma teraz nową kobietę i nowe życie. i chce żyć BEZ CÓRKI, dla mnie to jest logiczne. córkę chce widywać "od święta" a nie na co dzień. zapewne, znając życie, dzieci swoje będą mieć. więc połowicznie swoich nie potrzebują, bo takie przypominają im o przeszłości a to miłe nie jest.

      • computerro Nie jest logiczne 09.05.11, 21:05
        Dziecko to nie zabawka. Powołując je do życia zobowiązał się do troski i opieki aż do dorosłości. To nie on potrzebuje lub nie potrzebuje dziecka. To dziecko potrzebuje rodziców.

        Nie ma nic niewłaściwego w tym, żeby w nowe życie wszedł z córką. Niewłaściwe jest zamykanie oczu na to, że dziecko jest i żyje.

        6-latka jest w innej roli niż kochanka. Przecież nie rywalizuje z kochanką o uczucia. "Rywalizować" może co najwyżej o pieniądze: czy na lody czy na biżuterię dla kochanki.
      • dorotada Re: nie rozumiem. 09.05.11, 23:17
        W pierwszym odruchu oburzenia moja Mama chciała, żebym zabrała mężowi prawa do dziecka... za karę... Ale już zmieniła zdanie, bo emocje nieco opadły
        • middlesex Re: nie rozumiem. 10.05.11, 01:01
          to dobrze, ze nie kierujecie sie juz zlymi emocjami, tylko dobrem dziecka! mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy jak najlepiej, zwlaszcza dla dziecka

          swoja droga, nie ma czegos takiego jak zabieranie praw do dziecka - nawet jesli rodzic ma ograniczona wladze rodzic. lub jest jej pozbawiony to nadal (decyzja sadu rodzinnego) ma prawo do kontaktow z dzieckiem, o czym w razie sporu decyduje sad rodzinny
          • dorotada Re: nie rozumiem. 13.05.11, 11:18
            trochę wstyd się przyznać, ale nie mam bladego pojęcia o prawie rodzinnym sad dopiero zaczynam przedzierać się przez to wszystko
      • titta Re: nie rozumiem. 09.05.11, 23:20
        To dziecko jest tak samo "polowicznie" jego jak beda "nowe" dzieci. Dzieci to nie zabawki, ktore sluza do zabawy w "rodzine".
      • niutka Re: nie rozumiem. 10.05.11, 20:56
        kryptopatolog napisał:

        > "tak się cieszył z ciąży, dbał o mnie aż za bardzo Córeczka jest jest oczkiem w
        > głowie. A teraz zwrot o 180 stopni."[/i]
        >
        > nie, on po prostu ma teraz nową kobietę i nowe życie. i chce żyć BEZ CÓRKI, dla
        > mnie to jest logiczne. córkę chce widywać "od święta" a nie na co dzień. zapew
        > ne, znając życie, dzieci swoje będą mieć. więc połowicznie swoich nie potrzebuj
        > ą, bo takie przypominają im o przeszłości a to miłe nie jest.

        Hmmm. Dla mnie ciekawe jest, ze nagle kochajacy tatus TAK sie zmienia. Podejrzewam, ze to sprawka kochanki. A dzieci swoich nie musza miec...
        A co do ukladania sobie zycia i z drugiej strony... Uwazasz, ze jak kobieta (juz po rozwodzie) chce ulozyc sobie zycie z kims innym, to dzieci automatycznie beda wiecej przebywaly u ojca?
        Ja nie uwazam, zeby dzieci przypominaly mi o przeszlosci... Tematdawno przerobiony i zakonczony. Teraz mysle wylacznie o przyszlosci...
    • auswald Re: czy jestem wyrodną matką? 09.05.11, 20:53
      Na szczęście nie mam za sobą rozwodu i nie zamierzam nigdy rozstawać się z ukochanym synkiem. Spróbuję dodać do dyskusji prostą "męską" ocenę.Moim zdaniem facet próbuje swojej kochance okazać się "czystym", albo pokazuje jej ile jest dla niej w stanie poświęcić. Za żadne skarby nie dzieliłbym się z takim draniem opieką nad córką. Niezależnie od Twoich dochodów, zainteresowałbym się alimentami, on może wszystkiego się wyprzeć, ale jeśli nie będzie płacił zasądzonych alimentów w konsekwencji może wylądować nawet w więzieniu. Nigdy nie wiadomo jak zmieni się nam sytuacja finansowa, albo czy nasze dziecko w przyszłości nie zechce studiować na prestiżowej, bardzo drogiej uczelni za granicą.
      Jeśli facet wypiera się córki, którą podobno uwielbiał, odradzam wciskanie mu na siłę dziecka, ale...NIECH PONOSI KONSEKWENCJE SWOJEJ DECYZJI I PŁACI ALIMENTY !
      • altz Re: czy jestem wyrodną matką? 09.05.11, 21:23
        auswald napisał:
        > Nigdy nie wiadomo jak zmieni się nam sytuacja finansowa, albo czy nasze dziecko w
        > przyszłości nie zechce studiować na prestiżowej, bardzo drogiej uczelni za granicą.
        A może córka będzie chciała zostać kosmonautą i trzeba zbierać pieniądze na statek kosmiczny? wink Jakoś taka wojna nie za bardzo mi się podoba, bo do niczego dobrego nie prowadzi.

        Myślę, że wszystko się poukłada z czasem. Ja bym był w tym przypadku za opieką naprzemienną. Jeśli się okaże, że kochanka męża będzie źle traktować dziecko, albo będzie robiła z tego powodu awantury, to mąż przejrzy na oczy i to przemyśli. Jeśli będzie w porządku wobec dziecka, to też nie będzie źle dla dziecka.
        • niutka Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 21:09
          Chyba, ze facet jest "zaslepiony" i moze minac mu to dopiero/az za kilka miesiecy...
    • buba12 Re: czy jestem wyrodną matką? 09.05.11, 21:43
      nie, nie jestes wyrodną matka. ale nieco bezmyślna - w tej sytuacji, w ktorej jestes.
      jestem 13 lat po rozwodzie, rozwiodłam się jak syn miał 5 lat.
      pare rad:
      - męzowi powiedz, raz a dobitnie, ze takie stosunki bedzie miał z corka - jakie sobie ułozy. pamietaj - nie jestes juz mediatorem w tej relacji! - twoim zadaniem jest wspierac córke - ale na swoj rachunek - jesli jej ojciec ja skreslił trudno, ty musisz poniesc tego konsekwencje (niestety)
      - to ze on ja skreslił - nie pozwala ci na skreslanie jego z jej zycia - nie rob tego - ale tez nie wybielaj tatusia i nie chron corki nadmiernie - dzieci sa madre i elastyczne i same wyciagaja wnioski - ty masz byc stalym i dobrym punktem w jej zyciu
      - pan eksio nie chce przeszlosci - licz sie z tym, ze ja bedzie wymazywał - przygotuj sie na to - psycholog dzieciecy to rozsadna rada, skorzystaj
      - PIENIADZE - bede cyniczna, ale swoje juz wiem - uzyskaj jak najwieksze alimenty - nie unos sie honorem - jak teraz popuscisz, zwolnisz go ze wszystkiego, co mu jest jak widac na reke - nie badz idiotycznie honorowa - pieniadze nie sa dla ciebie, ale dla Oli - zbieraj je - na edukacje, mieszkanie, czy co tam chcesz - dla niej. uwierz mi, jeszcze sie moze okazac, ze to jedyne co jej tatus da! nie zwalniaj go z niczego - sam sobie swietnie radzi w zwalnianiu sie z odpowiedzialnosci
      - twoja rola nie jest ulatwianie mezowi czegokolwiek - nie utrudniaj - i nie ulatwiaj. to jest juz dla ciebie obcy człowiek, dla Oli - nie!
      - i ta nieszczesna opieka naprzemienna - dobry pomysł tylko dla tych, ktorzy jej chca - wymaga wielkiej delikatnosci i umiejetnosci - twoj eks ich NIE MA. jak sobie wyobrazasz oddanie mu córki skoro jej nie chce - a jego kochanka na pewno tym bardziej - gdyby bylo inaczej - nie skreslałby jej i nie uzył takich argumentow, po jakie siegnał (moj byly ma pelnie praw, opieke sprawujemy zgodnie, sad nam nie ustalał kontaktów, a ja ich nigdy nie ograniczałam - sami sobie je ulozyli, a na tej podstawie jak - moj syn wyciagnał juz wiele wnioskow - i zwolnił mnie z odpowiedzialnosci za rozwod! ja mam czyste sumienie - robilam wszystko lacznie ze spedzaniem wspolnych godzin w swieta i uroczystosci rodzinne - jednak zawsze u mnie w domu! ale po to by to bylo mozliwe - trzeba checi OBU stron - a tu jej nie ma)
      - oddawanie mu corki wbrew jego checiom obroci sie przeciw tobie....
      - pilnuj, by nie probował wynagradzac jej swojego odejscia w sposob materialny - ma płacic a nie zarzucac ja niepotrzebnymi prezentami - z powodu swojego poczucia winy - uwazaj bo to zwykle przekupstwo i psucie dziecka - a to codziennie bedziesz z nim obcowała i bedziesz musiała naprawiac szkody. paowiedz mu to - jego bycie z corka nie ma byc wylacznie przyjemnoscia - ma byc rodzicielstwem - a to jak wiadomo jest nie zawsze przyjemne.

      jaknbys chciała o cos zapytac - sluze pomoca
      • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 09.05.11, 23:12
        bardzo wszystkim dziękuję za rady!
        Minęło już trochę czasu, powoli zaczynam wszystko sobie układać - bardzo pomogła mi rodzina (spędziłam na wsi u rodziców prawie 3 tygodnie, odwiedziła nas moja siostra ze swoją rodziną), w weekend majowy skorzystałam z Olą z zaproszenia teściów (miałam mieszane uczucia, ale teściowa bardzo prosiła... i okazało się, że to była dobra decyzja - otrzymałam od teściów wsparcie i mam pewność, że Córka nie straci dziadków, których kocha)
        Rozmawiałam także z mężem - ustaliliśmy, że założymy Oli w banku konto, na które mąż będzie wpłacał alimenty, ustaliliśmy wspólnie kwotę - te pieniądze Ola (jak już będzie starsza) będzie wykorzystywać, jak zechce
        Mąż rzeczywiście próbuje Olę przekupić, widział się z nią do tej pory zaledwie 3 razy... dzwoni co parę dni (Ola dostała swój telefon komórkowy - tylko do kontaktów z ojcem). Staram się niczego nie komentować...
        Ola chodzi także do pani psycholog, którą bardzo lubi i w sumie jej się to podoba...
        Wiem, że minie jeszcze dużo czasu, zanim wszystko będzie dobrze (i normalnie) - zwłaszcza, że przed nami sprawa rozwodowa...
        pozdrawiam wszystkich
        • buba12 Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 07:42
          Alez masz komentowac - do niego - nie do dziecka. Co to znacyz komorka WYLACZNIE do kontaktów z ojcem? dziecko nie moze zniej dzwonic do ciebie czy dziadkow?
          co to za ujecie sprawy?
          rozumiem ze tu pewnie lapsus jezykowy sie wkradł -ale jesli nie - zdefiniuj to.
          btw smierdzi mi to tym ze jego nowa pani jest zazdrosna o niego, zna twoj nr telefonu i nie pozwala na rozmowy za czeste...
          smierdzi mi tez separowaniem... za chcwile Ola i tatus beda mieli swoje male tajemnice...
          uwazaj na to - panowie bardzo czesto stosuja takie gierki z poczucia winy - chca by dziecko bylo po ich stronie (jakby musialy tu byc strony) - i nie cofaja sie przed wieloma chwytami ponizej pasa -a za taki uwazam zarzucanie dziecka prezentami przy kazdym spotkaniu - ba nawet dawanie 1 prezentu przy spotkaniu - ty ich nie dajesz Oli codziennie - efekt tataus jest atrakcyjniejszy....
          to jeszcze male dziecko - uwazaj na takie zachowania - ostrzegam cie.
          • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 13.05.11, 11:23
            Ola ma 6 lat - w zasadzie telefon komórkowy nie jest jej potrzebny, gdziekolwiek jest, jest tam z dorosłym opiekunem dysponującym telefonem w razie czego. Chodzi o to, żeby nikt mi nie zarzucał, że ograniczam ojcu kontakt telefoniczny z dzieckiem. Małych tajemnic chyba nie da się uniknąć, nawet w normalnej rodzinie. Póki co mała opowiada mi o wszystkim.
            Ojca już ochrzaniłam za rozpuszczanie dziecka i szkodzenie mu (np. wielka porcja lodów przy 13st. na dworze). Obiecał, że się poprawi (ale obiecywał też miłość, wierność i uczciwość małżeńską...)
        • sinsi Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 08:05
          Czyli co?
          -wzięłaś na siebie cały koszt codziennego utrzymania córki (pieniądze od ojca nie są na bieżące wydatki ale są na koncie-pewnie jeszcze do którego on ma też prawa?)
          -nie wymagasz od niego częstszych kontaktów z dzieckiem, już są sporadyczne z czasem ograniczą się do telefonu na odczep-się
          -jeśli ojciec dał dziecku telefon to dziecko ma prawo go używać, a nie mieć "tylko do kontaktów z ojcem" bo to jakieś chore


          Jesteś matką. Wychowuj, reaguj, dbaj o dziecko. Bo to wszystko właśnie zostało na twojej głowie. Nie wyrzekaj się na własne życzenie tego, co się dziecku należy. A jeśli trzeba przy tym "wychować" exmęża to też to zrób i postaw jasne granice.

        • haniku72 czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 09:48
          Doroto, jest mądrą kobietą i kochana mamą. Wspaniale, że umiesz dogadać się z teściami (dziadkami córki) - to BARDZO ważne, bo dzięki temu mała wie, że są rzeczy niezmienne- RODZINA. To, że się razem nie mieszka nie przekreśla kontaktów, spotkań, przynależności, uczuć. Alimenty - zawsze to powtarzam- są pieniędzmi dziecka i mama nie ma prawa z nich w ramach przerostu dumy rezygnować. To także namacalny dowód dla ojca, że ma OBOWIĄZEK wobec dziecka. Pieniążki małej na pewno kiedyś się przydadzą (może wybierze zagraniczna uczelniesmile Dobrze się stało -dzięki Tobie- że dziecko nie stało się narzędziem kary za zdradę. Myślę, że z czasem relację i rozwiązania ułożą się same. To bardzo trudna sytuacja, ale dzieci znoszą ja lepiej niż my... życzę Ci dużo szczęści.
        • kowalka33 Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 12:29
          Doroto
          Jesteś madrą kobietą , dobrze ze się nie chcesz mścić , ale nie zachowuj się jak frajer, wcale nie musisz być w porządku. mam jakies nieodprate wrażenie że miedzy tobą i męzem nie było dużo miłosci dlatego jakoś to tak wam szybko idzie. Jeżeli ci zależy na rodzinie na wszystko się nie zgadzaj, ,masz dobre kontakty z teściami może oni porozmawiają z synem , moze się zastanowi , teraz myśli rozporkiem ale minie kilka miesięcy i nowa pani jak nic upodobni się żony a zycie pełne jest prania , rachunków, obiadów spotkań rodzinnych. Miałam w rodzinie taki przypadek , rodzicie nie zaakceptowali nowego związku, powiedzieli to w ostrych że pani nie będzie nową synową nie będzie zapraszana na uroczystosci rodzinne, dzieci nie będa wnukami. naturalnie na pocztku zakochani mieli to gdzieś ale minęło ze 2 lata..i sytuacja się zmieniła. ja mam wrażenie ze takie rzeczy się dzieją bo wkoło panuje sytuacja przyzwolenia, po co sie wtracać...jak by taki delikwent czy delikwentka wiedziała ze straci rodzinę, znajomych ze będa ich traktowac jak trędowatych wielu by sie zastanowiło. Ty tez musisz się dowiedzieć co u was nie grało , nic nie podejrzewałaś, mąż nie spędzał popołudni w domu , nie mieliscie wspólnego życia , czasem ludzie zyja obok bo kredyty, praca a zycie rozpada się od środka
          • sinsi Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 12:58
            > ja mam wrażenie ze takie rzeczy s
            > ię dzieją bo wkoło panuje sytuacja przyzwolenia,


            Dokładnie o tym też wspominam. W autorce niestety też JEST PRZYZWOLENIE , że mąż może sobie iść w pizdu i dzieckiem się nie zajmowac, alimentów nie dawać, a równocześnie się panoszyć, narzucać reguły, dyktowac warunki (np telefon dla dziecka tylko(?) do kontaktów z ojcem, ani słowa o alimentach na bieżące potrzeby córki, dzwonienie raz na tydzień i finito) .
            Autorko- nie wymagasz to nie dostaniesz. nie stawiasz granic to inni ci wlezą na głowę i będą chodzić tak jak im pasuje. Nie cenisz się więc i inni cię będa olewać.
            Dobrze, że nie praktykujesz awantur i zemsty ale Twoja postawa "unoszenia się honorem" i czekania co pan łaskawie sam z siebie da, w dłuższym okresie czasu nie zmieni się w korzyści ani dla Ciebie ani dla dziecka. Poprzeczka exowi na początku musi być ustawiona na tyle wysoko, byś dała sobie szansę być "tą dobrą" która idzie w swojej wielkoduszności później na ustępstwa. Niestety tak to działa. Z takimi typkami jak Twój mąż, którym dziecko przeszkadza w życiu, musisz zacząć zarządzać swoją i dziecka rzeczywistością wymagając więcej od exa. Dostosowując swoje działania tylko do "chcenia" exa i nie reagując na to co beztrosko wyrabia- zostaniesz frajerką, jak wiele kobiet , które nie chciały widzieć że "kochający ojciec" ma te dzieci i je same głęboko...
            • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 13.05.11, 11:45
              No tak, masz rację
              Szukam dopiero złotego środka między zmuszaniem ojca do kontaktów z córką, a byciem frajerką. Parę rzeczy już na mężu wymogłam, zresztą, wszystko będzie spisane.
              • sinsi Re: czy jestem wyrodną matką? 13.05.11, 11:51
                chodzi o to by nie 'zmuszac' ani nie 'frajerzyć'.
                Tylko być tak pewna swoich racji i tego, że pewne wymagania i obowiązki ojca są oczywistymi oczywistosciami - swoją postawa i konsekwencją w działaniu to pokazujesz - ze on się do tego dostosowuje. Nie jest to łatwe, bo trzeba byc asertywnym, a kobiety czesto pokoleniowo mają wpojona uleglość, branie na siebie obowiązków i godzenie się na to co skapnie z pańskiego stołu.
          • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 13.05.11, 11:42
            Moi teściowie zrobili dokładnie to samo - nie akceptują tej nowej kobiety, nie spotkali się w nimi nawet w czasie świąt.
            Mąż zawsze dużo pracował, ale wieczory spędzał w domu, weekendy zawsze z nami. To, że jakoś mniej rozmawialiśmy, zrzucałam na stres. Głupia byłam, wiem o tym. Niczego nie podejrzewałam.
            Nawet jak się opamięta, nie pozwolę mu wrócić. Zdradzając mnie, dobrze wiedział na co się pisze, bo dobrze mnie zna.
    • klarak Re: czy jestem wyrodną matką? 09.05.11, 23:53
      współczuję Ci i gratuluję, że w tej trudnej sytuacji myślisz rozsądnie i bez gniewu. nie znam odpowiedzi, bo ludzie mnie zadziwiają coraz bardziej, ale na pewno dasz sobie radę i Ola też.
    • amj6 Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 08:01
      fajne życie planujesz dziecku - co 2 tygodnie przeprowadzka uncertain czy Ty w ogóle przeczytałaś co piszesz?
      dziecko powinno "żyć" u jednego z rodziców po rozwodzie - a z drugim to może się widywać w weekendy lub po szkole jeśli tak drugi rodzic będzie chciał i uzyska na to zgodę

      dla męża pewnie priorytetem jest nowa laska, i zapewne ona nie chce mieć na głowie "cudzego" dziecka więc nie wiem czemu się dziwisz
      • lutyk Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 09:14
        Ja tez byłam przeciwna fundowaniu dziecku takich permanentnych przeprowadzek. W pewien sposób "przerobiłam" to na moim synu ( tyle, ze z dziadkami). Efekt jest taki, ze pani psycholog doradziła jak najszybciej z tym skonczyc. I miała racje.
        I niestety, dziewczyny mają chyba rację - szansa, ze tamta pani zaakceptuje Wasza córke tak na 100%, jest nikła - ale w sumie to i po co miałaby to robic? Najwazniejsze, zeby nie utrudniała kontaktów z ojcem, a niestety, to zdarza sie dosc czesto ( znam z autopsji sytuacje, gdy kobieta wie, ze wiąze sie z facatem, który ma dziecko, ale skoro tego dziecka nie widzi na codzien, to w jej podwiadmosci to jest tylko "jej" facet. No a potem będą mieli "ich" dzieci, i facet ma sie nimi zajmowac).
        Ale, na szczescie, nie ma reguły smile

        A co do układania zycia to powiem Ci, ze nawet mając dziecko, da rade smile I to nawet duzo lepiej, niz było w pierwszym związku ( takze potwierdzone z autopsji smile))). Najwazniejsze, to polubic siebie, swoje zycie i nie zamykac sie na swiat smile
    • lynx36 Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 10:45
      Dwa tygodnie u Ciebie, dwa u męża..., wierz mi to tylko teoretycznie brzmi rozsądnie w paktyce to jest koszmarne rozwiązanie. Mój były mąż chciał takie rozwiązanie wprowadzić ale nie zgodziłam się. W tej chwili moja córka (12 lat) jeżdzi co dwa tygodnie do ojca na czw,pt,sob,nie. Wprowadza to ogrom zamieszania przy wieczornych pakowaniach: książki do szkoły...,ubrania, i całe mnóstwo innych drobiazgów... Córka sama narzeka, że nie chce się ciągle wyprowadzać i wprowadzać.. Dochodzi jeszcze jedna sprawa: dwa domy to dwa różne systemy wartości, różne zwyczaje i sposoby spędzania czasu. Mam wrażenie, że mieszkając z córką tylko dwa tygodnie w miesiącu miałabym dużo mniejszy wpływ na jej rozwój.
      I przede wszystkim alimenty : pod żadnym pozorem nie rezygnuj z nich !
    • li_lah Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 19:47
      jeśli tak powie, to mu może prawa rodzicielskie odbiorą i przynajmniej w przyszłości nie bedzie Ci niczego utrudniał.
      a swoją drogą dobrze robisz, niech ciężar wychowania wezmie na siebie tak samo jak i Ty. Dziecko chciał to ma, tylko kto inny mu je wychowa, sam problemow dzwigał nie będzie, a z nową panią będzie wiódł beztroskie zycie. JASNE..
      pojawia się taki, namawia na ciążę, potem spieprzy babie życie i w dupie ma wszystko.
      Nie odpuszczaj
      • hortensja3333 Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 23:01
        NIe jesteś wyrodną matką.
        Ale moim zdaniem przedmienna opieka to nienajlepsze rozwiązanie. Życie z torbami i walizkami pamiętam z czasu studiów. jest to specyficzne i uciążliwe.

        Ojciec moze w sądzie powiedzieć, że nie chce dziecka. Taka sytuacja jest możliwa. Sąd nic mu z tego powodu nie zrobi. Jeżeli dwoje rodziców nie chce dziecka (A wierz mi że takie sytuacje się zdarzały, nawet w pozornie przywoitych rodzinach albo gdy dziecko sprawia problemy) to sąd najpierw szuka chętnych do opieki wśród rodziny, a jak nikogo nie znajdzie to oddaje dziecko do domu dziecka. Sąd nie może czekać, aż rodzice wywalą dzieciaka na ulicę w środku nocy i ktoś go zamorduje albo zgwałci. Więc zabezpiecza dziecko.
        Tak to wygląda.
    • xciekawax Re: czy jestem wyrodną matką? 10.05.11, 23:53
      Opieka naprzemienna to dobry pomysl jezeli obydwoje rodzicow ma na to warunki. Jezeli ona mialaby pokoj u Ciebie, i pokoj u Taty, i bylaby traktowana dobrze to nie widze powodu dlaczego byloby to zlym rozwiazaniem.

      Problem w tym ze Twoj maz nie chce tego, bo przeciez dla niego to uniewygodnienie. Pozbywa sie odpowiedzialnosci i tyle. Swinia.

      Ty postaraj siebie ratowac, nabierz sily abys mogla potem zajac sie mala. Nie rozumiem tego wszystkiego - to jej ojciec. Ja gdybym potrzebowala troche czasu dla siebie -oddalabym mu ja i powiedziala ze wroce jak bede gotowa. To przeciez jej ojciec. Musisz sie soba zaopiekowac abys mogla potem zaopiekowac sie Wami.
    • yoko0202 Re: czy jestem wyrodną matką? 15.05.11, 10:54
      dorotada napisała:

      > . Problemem jest natomiast nasza córka - Ola, ma 6 lat. Wyjaśniłam jej, na tyle
      > na ile umiałam, sytuację - że tatuś przestał mamusię kochać, że się wyprowadzi
      > ł, że weźmiemy rozwód (nie wspomniałam nic o kochance męża - wydaje mi się, że
      > to on powinien małej powiedzieć...),

      sorry ale głupota to była kompletna, same negatywy dziecku przekazałaś zamiast zapewnić je, że tatuś kocha ją najbardziej na świecie i nigdy to się nie zmieni, że wciąż mama i tatuś bardzo się lubią itp itd.

      Ola zaczęła płakać, że chce dalej tatusia
      > chciałabym, żebyśmy obowiązkami rodzicielskimi podzielili się po połowie
      > - np. 2 tyg. Ola jest u mnie, potem 2 u męża.

      bez sensu, dziecko potrzebuje stabilizacji, jednego swojego własnego miejsca, gdzie czuje się bezpiecznie, a nie przeprowadzki z domu do domu co kilkanaście dni
      • dorotada Re: czy jestem wyrodną matką? 15.05.11, 22:15
        yoko0202 napisała:
        > sorry ale głupota to była kompletna, same negatywy dziecku przekazałaś zamiast
        > zapewnić je, że tatuś kocha ją najbardziej na świecie i nigdy to się nie zmieni
        > , że wciąż mama i tatuś bardzo się lubią itp itd.

        Nie rozumiem, czemu miałabym okłamywać córkę. Ola chodzi do pani psycholog, która poparła moją strategię mówienia córce prawdy, nawet najbardziej bolesnej.
        • yoko0202 Re: czy jestem wyrodną matką? 15.05.11, 22:21
          dorotada napisała:

          > yoko0202 napisała:
          > > sorry ale głupota to była kompletna, same negatywy dziecku przekazałaś za
          > miast zapewnić je, że tatuś kocha ją najbardziej na świecie i nigdy to się nie
          > zmieni , że wciąż mama i tatuś bardzo się lubią itp itd.
          >
          > Nie rozumiem, czemu miałabym okłamywać córkę. Ola chodzi do pani psycholog, któ
          > ra poparła moją strategię mówienia córce prawdy, nawet najbardziej bolesnej.

          aha, czyli że ojciec córkę kocha i będzie ją kochał to jest kłamstwo?
          prawdę to można powiedzieć na kilka różnych sposobów, w przypadku dzieci najlepiej wybrać taki najbardziej delikatny
          • noname2002 Re: czy jestem wyrodną matką? 15.05.11, 22:48
            Ale dlaczego miałaby wmawiać dziecku że tatuś i mamusia się bardzo lubią? Przecież dziecko widzi, że nie. Moje w wieku 4 lat dokładnie opisało, co jest nie z naszym małżeństwem choć staraliśmy się to przed nim ukrywać.
            • tojo Re: czy jestem wyrodną matką? 17.05.11, 15:58
              Tak sobie czytam....mysle, że i gdybym był w sytuacji Twojego teścia to bym chyba udusił syna czyli Twojego meza....za brak odpowiedzialnosci, empatii, głupotę do kwadratu i brak szacunku do podstawowych wartosci.
              Na konto to niech sobie odkłada dla córki ale alimenty musi płacić..dziecko to nie zabawka. Należy ponosić konsekwencje czynow.
              ech... takich facetów to bym kastrował.
            • yoko0202 Re: czy jestem wyrodną matką? 18.05.11, 11:54
              noname2002 napisała:

              > Ale dlaczego miałaby wmawiać dziecku że tatuś i mamusia się bardzo lubią? Przec
              > ież dziecko widzi, że nie. Moje w wieku 4 lat dokładnie opisało, co jest nie z
              > naszym małżeństwem choć staraliśmy się to przed nim ukrywać.

              ale to był tylko przykład tego, co można powiedzieć dziecku zamiast walić z grubej rury - tatuś mnie/nas nie kocha, nie będzie z nami mieszkał, rozwodzimy się, nic nie będzie tak jak kiedyś itp. itd
Pełna wersja