dorotada
21.04.11, 02:09
Zacznę od początku - w ostatni weekend mój mąż, po 12 latach związku (w tym 7 lat małżeństwa), wyprowadził się z domu - do innej kobiety. Powiedział, że chce rozwodu

nie będę robić problemów, bo skoro mnie nie kocha... nie będę go zmuszać do bycia ze mną. Nawet podział majątku nie powinien być trudny - nasze mieszkanie kupili moi rodzice, każde ma swój samochód, zarabiamy podobnie, więc oszczędności po połowie - w każdym razie, wydaje mi się, że to nie będzie problem. Problemem jest natomiast nasza córka - Ola, ma 6 lat. Wyjaśniłam jej, na tyle na ile umiałam, sytuację - że tatuś przestał mamusię kochać, że się wyprowadził, że weźmiemy rozwód (nie wspomniałam nic o kochance męża - wydaje mi się, że to on powinien małej powiedzieć...), Ola zaczęła płakać, że chce dalej tatusia widywać, że kiedy rodzice jej koleżanki się rozwiedli, to jej mama nie pozwala na widywanie się z tatą... Nie mam zamiaru niczego takiego robić. Wręcz przeciwnie - chciałabym, żebyśmy obowiązkami rodzicielskimi podzielili się po połowie - np. 2 tyg. Ola jest u mnie, potem 2 u męża. Powiedziałam o tym mojej mamie i przyjaciółce - obie zwyzywały mnie od wyrodnych matek

mąż z kolei powiedział, że chce mu zniszczyć życie [sic!], a on chce przecież nową rodzinę założyć... Zawsze był dobrym ojcem, oddanym, Ola go uwielbia. Ba, to on nalegał na dziecko - nie czułam się gotowa na macierzyństwo, ale on naciskał... Potem prawie 2 lata staraliśmy się o ciążę - tak się cieszył z ciąży, dbał o mnie aż za bardzo

Córeczka jest jest oczkiem w głowie. A teraz zwrot o 180 stopni... Nie rozumiem, dlaczego mąż myśli, że "zwalanie mu dziecka na głowę" to jakaś forma zemsty. Mi złamał serce, ale nie mogę dopuścić do tego, żeby złamał je naszej Oli! Wiadomo - mi też łatwiej będzie ułożyć sobie życie, jeśli będę matką tylko przez 2 tygodnie w miesiącu, ale to naprawdę nie jest dla mnie priorytet...
Zupełnie nie wiem, jak to wszystko załatwić. Co, jeśli mąż w sądzie powie, że nie chce dziecka? Czy w ogóle może tak powiedzieć? heh, jestem taka zagubiona, cały czas płaczę i nie wiem, co będzie dalej