Rodzina nie akceptuje jej decyzji

21.04.11, 09:49
Kopiuje mojego posta z innego watku, poniewaz chciałabym poznac Wasze zdanie na temat historii mojej siostry.Opowiedzialam ja pod wplywem watku, czy rozwod moze uzdrowic malzenstwo". Przypomniala mi sie siostra, az mam lzy w oczach, troche z wyrzutami sumienia. Dzisiaj sama sie rozwodze, ale prosze napiszcie co sadzicie, czy dobrze zrobila? Jej najbardziej ciazy odwrocenie sie rodziców i czuje sie winna,ze ich rozczarowała.

Jej historia:

Młode małzenstwo z 6 letnim Stazem, dwojka dzieci(blizniaki) urodzone rok po ślubie. Ona= swietna dziewczyna, śliczna, czuła, wrażliwa, wykształcona, generalnie do" rany przyłóż". On- przystojny i w zasadzie na tym mogłabym skończyć, ale dopisze jescze jaki był zanim pokazał swoja prawdziwą twarz. Był opiekuńczy, nosił ją na rękach, obrotny, wygadany, dusza człowiek. Po slubie ona poszła w odstawkę. On- narkotyki, mial sprawe karną, koledzy, imprezy, kobiety. Ona sama juz z dwojka dzieci w domu u rodzicow- bo meza nie bylo. Potem okazalo sie,ze jest ciezko chory, chemia- jego skandaliczne zachowanie siega zenitu. Rak watroby, alkohol w tragicznych dawkach. Jest do niewytrzymania, kilka razy ja uderzył. Nie dał sobie pomoc, nie chciał, ona sie o niego troszczyla i starała, a on traktował ja jak smiecia. Ona- w koncu postanawia sie rozwiesc. Rozwod z orzekaniem o jego winie, na sali rozpraw(bylam swiadkiem) ból i łzy rozpaczy o dziwo po pbydwu stronach, chyba nie do konca wiez emocjonalna sie wypaliła. Sedzia orzeka rozwód, rodzina sie cieszy, w tym ja.

W dniu rozwodu Ona obraz rozpaczy, skrajne emocje od smiechu i poczucia ulgi, bo wybuchy płaczu(dosłownie). Zadzwonil do niej , za wszystko przeprosił, plakał, ona tez, a w domu dwojka małych istot. Zeszli się...

To moja siostra, co ciekawsze- w dniu rozwodu, po rozwodzie przyjechał do niej i spali ze sobą- zwierzyła mi się.

Sa razem tylko,ze rodzina sie od niej oddalila, nasi rodzice, reszta rodzenstwa, znajomi, nie akceptuja tego. Pochodzimy z zamoznej rodziny, miala wszystko wynajety apartament, ktory oplacał tata, super samochod, adoratorow jej nie brakowało. Teraz gdy jest z nim rodzice nie chca jej pomoc, jest im cięzko. Ja mam z nia sporadyczny kontakt.
    • noname2002 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:04
      To jej życie i jej decyzje, myślę, że niepotrzebnie czuje się winna.
      A jak się jej losy potoczyły dalej, były mąż przestał pić, imprezować i zdradzać i zaczął być partnerem i ojcem?
      • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:05
        Nie wiem, ona mi wszystkiego nie mówi. Ja nie wierze,ze on sie zmienil.
        • triss_merigold6 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:07
          I masz odpowiedź dlaczego rodzina nie akceptuje jej decyzji. Zapewne dlatego, że za jakiś czas cały cyrk się powtórzy, a siostra będzie zdziwiona, załamana i oczekująca wsparcia.
          Też bym nie akceptowała, drażni mnie niekonsekwencja.
        • mayenna Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:14
          Problem w tym, ze nikt pewnie nie wierzy, ze po czymś takim można się zmienić.
          Nie zostawiałabym jednak siostry samej w takiej sytuacji. Jesli robi bład to Twoje wsparcie będzie dla niej potrzebne bardziej niż dotychczas.
          • triss_merigold6 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:15
            Wsparcie do czego? Do robienia następnych głupot?
            • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:21
              Ona nie moze przeestac go kochać.
              • scindapsus Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 11:43
                są takie "kobiety które kochają za bardzo"
                Najprawdopodobniej ta pani ma talent do wchodzenia w związki toksyczne i bycie współuzależnioną.
                Rozumiem postawę rodziny.
                Nie chcą zapewnić jej komfortu trwania w tym związku.
                Coś jak z alkoholikiem -mozna się odsunąc i narazić się na komentarze-co z Ciebie za rodzina, a można też nieść swój krzyż, wspierać i podpierać do ukichanej śmierci.
                Rodzina pani wybrała bramkę nr 1 .
                Pani wie gdzie mieszkają, jak w nocy przyjdzie z przychówkiem to zapewne przygarną .
                Ale skoro wybrała zycie z panem to się nie mieszają.
                Swoją drogą nie ogarniam w czym rodzina ma jej pomagac?
              • etales Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 22.04.11, 14:59
                Twoja siostra jest jednym z jaśniejszych punktów na tym smutnym, pełnym rozgoryczenia forum. Taka jest właśnie prawdziwa bezinteresowna miłość - pokazała ona gotowość do przebaczenia i rozpoczęcia na nowo w chwili, gdy tylko pojawił się cień szansy, że jej mąż w końcu coś zrozumiał. To jest miłość sprawdzona w skrajnie trudnych warunkach, uczucie na które tamten człowiek absolutnie nie zasłużył, niezależne od stopnia upodlenia na jakie sobie pozwolił.

                Co miała zrobić gdy do niej wrócił w dniu rozwodu? Gdyby nie dała mu szansy, pewnie nie darowałaby sobie tego do końca życia. Tym bardziej, że nie wiadomo ile tego życia pozostało......jemu. Jeśli miłość, którą pokazała Twoja siostra nie zmieni definitywnie tego człowieka to już nic mu nie pomoże. Wygląda na to, że w tym wypadku on w końcu zrozumiał...może rozwód pomógł mu osiągnąć dno i zrozumieć. Nikt nie powinien mówić Twojej siostrze, w którym momencie powinna przestać kochać czy przebaczać. Jeśli dojdzie do granicy, to niech to będzie granica wyznaczana przez nią...nie przez finanse rodziny.

                Osobiście uważam, że dobrze się stało, że Twoi rodzice przestali pomagać im finansowo. To może być dobre dla tamtego związku. Chociaż z drugiej strony trudno pochwalić zastosowany w tym przypadku szantaż finansowy i emocjonalny - sposób stawiania spraw przez rodzinę jest wręcz tragiczny.

                I w końcu Ty....bo mam wrażenie, że chyba bardziej pytasz o opinie jaki powinien być Twój stosunek do siostry....niż co ludzie myślą na temat samej siostry. Wydaje mi się, że z powodu Twoich własnych doświadczeń, Ty jak nikt inny z całej rodziny jesteś w stanie ją zrozumieć. Dlatego super będzie jeśli uda Ci się do niej zbliżyć i okazać tak bardzo potrzebne wsparcie.




                • burza4 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 22.04.11, 16:24
                  etales napisał:

                  >To jest miłość sprawdzona w skrajnie trudnych warunkach, uczucie na które tamten człowiek absolutnie nie zasłużył, niezależne od stopnia upodlenia na jakie sobie pozwolił.

                  Wybacz - dla mnie to nie miłość, a piramidalna głupota i brak instynktu samozachowawczego. A przede wszystkim - brak odpowiedzialności względem własnych dzieci, którym w imię "miłości" funduje się piekło zamiast dzieciństwa.

                  > Nikt nie powinien mówić Twojej siostrze, w którym momencie powinna przes
                  > tać kochać czy przebaczać. Jeśli dojdzie do granicy, to niech to będzie granica
                  > wyznaczana przez nią...nie przez finanse rodziny.

                  Zgoda - tylko z drugiej strony niech ta miłość też nie odbywa się na koszt rodziny, bo to jest chore. Mają siebie - i niech wreszcie zaczną zachowywać się jak dorośli, sami ponosząc konsekwencje swoich decyzji a nie beztrosko przerzucając je na barki rodziców.

                  • etales Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 21:05
                    Zgadzam się z Tobą, że powinni sami ponosić konsekwencje swoich decyzji - jak każdy dorosły człowiek. W podejściu rodziny widzę jednak dwa problemy:
                    1. Całkowite odsunięcie się od niej w momencie, gdy przestała realizować "jedyny słuszny" scenariusz. Niezależnie jak wielkie błędy by popełniała w swoim życiu - czy powinni z nią zrywać kontakty i obrażać się?
                    2. Prawdopodobnie wcześniej całkowicie uzależnili finansowo od siebie swoją córkę. Postawę nieporadności w zapewnianiu sobie i rodzinie bytu materialnego kształtuje się latami.
                    W tym kontekście nagłe odcięcie finansowania ma w sobie jakiś element nieodpowiedzialności. Rozumiem, że emocje, że troska o córkę, że niewiara w zmianę faceta.....ale generalnie szkoda życia by je tracić na takie obrażanie się, izolowanie od córki i wnuków.
                    Mam nadzieję, że mój mały synek zawsze będzie mógł na mnie liczyć, niezależnie od błędów jakie będzie popełniał. Wsparcie okazywane osobie a nie jej błędom.


                    Co co odpowiedzialności za dzieci i fundowanie im piekła zamiast dzieciństwa to też się z Tobą generalnie zgadzam. Nie wiem jednak czy tak jest w tym przypadku - dziewczyna przecież doprowadziła do rozwodu w momencie, gdy pojawiła się przemoc. Może on naprawdę się zmienił?


                    • laura_fairlie Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 24.04.11, 00:16
                      1. Całkowite odsunięcie się od niej w momencie, gdy przestała realizować "jedyn
                      > y słuszny" scenariusz. Niezależnie jak wielkie błędy by popełniała w swoim życi
                      > u - czy powinni z nią zrywać kontakty i obrażać się?

                      jesteś pewien, że to rodzice zerwali kontakty?
                      • etales Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 24.04.11, 09:04
                        Z tego co pisze anshe30 wynika, że to raczej rodzina zerwała z tą dziewczyną niż ona z nimi.
                        Ale niczego nie jestem pewien. To tylko forumsmile
                        • laura_fairlie Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 25.04.11, 02:38
                          1. Całkowite odsunięcie się od niej w momencie, gdy przestała realizować "jedyny słuszny" scenariusz. Niezależnie jak wielkie błędy by popełniała w swoim życiu - czy powinni z nią zrywać kontakty i obrażać się?
                          hm, zerwanie może wygladać tak: dopóki z nim jesteś, masz do nas nie dzwonić i nie kontaktować się, jesteś wyrodną córką.
                          A równie dobrze córka może mieć jakieś opory przed kontaktowaniem się z rodzicami, bo 'czuje, że ich zawiodła", rodzice zaś wcale nie mają ochoty na kontakt z byłym zięciem i w związku z tym nie zamierzają się narzucać itp. i zdystansowali się od sytuacji szarpiącej im nerwy.
                • laura_fairlie Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 08:12
                  Co miała zrobić gdy do niej wrócił w dniu rozwodu?
                  Mogła zażądać terapii? Czasu? Dla niego? Dla siebie? Nie dała ani jemu, ani sobie szansy na przemyślenie tej decyzji, obawiam się.
                  Ale nie nam to oceniać.
                  Osobiście sama uznałabym osobę, która najpierw rozstaje się z mężem wskutek jego świństw, potem zaś się z nim schodzi bez cienia refleksji nad tym co było - za nierozważną. I raczej wolałabym jej nie wspierać w jej dążeniu do samozagłady.
                  • etales Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 20:35
                    A może taka refleksja u niej była..już wcześniej, zanim nastąpiła ostatnia rozprawa rozwodowa? Mona postanowiła dać mu szansę po raz ostatni?
                    Była przecież zdolna do przejścia przez rozwód...więc ma jednak jakieś granice, które chronią ją przed tą samozagładą.
                    Powiedziałbym, że bycie przy kimś kto jest w takiej sytuacji jak tamta dziewczyna wcale nie musi oznaczać wspierania jej w "samozagładzie".

                    • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 24.04.11, 12:51
                      Wszystko co napisal etales jest prawdą.
                • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 24.04.11, 12:54
                  Dziękuje za to co napisałes. Spkojnych Swiat.
                  • etales Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 24.04.11, 16:59
                    Wzajemnie smile
                    Ja Ci życzę byś naprawdę znalazła siłę, najpierw by wesprzeć ją...(są swięta.. dobra okazja, poza tym szkoda tracić kolejne dni życia na bycie daleko od tak fajnej siostry)....później by znaleźć klucz do swojego życia.
                    • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 24.04.11, 17:21
                      Dziękuje za miłe słowa, aż raźniejsmile Pozdrawiam i nawzajem, wszystkiego dobrego!
            • mayenna Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:27
              Triss, każdy potrzebuje kogoś w trudnych momentach. dla mnie rodzina jest taka ostoją. Wspieram swoje dzieci bezwarunkowo. Jeśli robią głupoty to tym bardziej bo w takich momentach najbardziej jestem im potrzebna.Nie mówię o utwierdzaniu w tym ze słusznie robi i wpychaniu w toksyczny związek, cacaniu, ze świetne decyzje podejmuje. Można wyrażać opinię własną na dany temat nie uzależniając swojego wsparcia od postępowanie zgodnie z naszym zdaniem.
              Lepiej jest mówić: "uważam, ze źle robisz ale jestem z tobą" niż "złe robisz i nie licz na mnie".
              Jesli przewidywania innych się sprawdzą to na kogo będzie mogła liczyć siostra Anshe?
              • triss_merigold6 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 17:18
                Wsparcie nie musi polegać na sponsoringu.
                Dlaczego rodzina pani miałaby finansować jej byłego męża i zapewniać IM wysoki standard życia? Za duże ryzyko, że pan znowu zacznie się bawić.
                • mayenna Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 07:03
                  Nie piszę o sponsoringusmile
                  Masz rację w tym że rodzice slusznie ucięli pomoc materialną. Oni zastępowali pana w trosce o jego rodzinę. Zdjęli mu odpowiedzialność z głowy. Mógł sie spokojnie bawić w narkotyki, córka mogła nie odczuwać konsekwencji beztroski męża. Maja prawo do własnych decyzji ale nie mogą oczekiwać, że inni będą ponosić konsekwencje tychże.
    • mayenna Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:10
      Ona jest dorosła i ma prawo do własnych decyzji, obojętnie czy dobrych czy złych.To jej zycie.

      Przychodzi taki moment, ze rodzic może już tylko stać z boku, wspierać dziecko w trudnych chwilach i akceptować je.Można eis nie zgadzać i wyrażać własną opinię, ale ze świadomością ze decyzja należy do niej.
      Rodzice po prostu boją się. Chcą dla córki tego co uważają za najlepsze. Bardzo często nasi bliscy wiedza lepiej jak mamy żyć niz my samismile
      • pandora81 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:28
        To jej życie i jej decyzje. Ale nie rozumiem odsunięcia się rodziny. Jasne, że może być tak, że będzie przechodziła to wszystko znowu i właśnie będzie potrzebowała wsparcia. Nie wyobrażam sobie bym mogła olać swoje dzieci, bo nie postąpiły tak jak chciałam, bo popełniają błąd. Rozumiem odcięcie od kasy (w końcu jest dorosła i może nie chcą dawać kasy na narkotyki itp) ale żeby przestać się odzywać, widywać swoje dziecko i wnuki?
        • ewela1_1 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:55
          Mysle,ze wsparcie finasowe tez by sie jej przydalo, a skoro jej rodzine na to stac i oni maja tego swiadomosc, wykorzystuja swoj status troche... bo byc moze "z nedzy" wroci i sie opamięta, bo moze sie nie przelewac z niepewnym mezem i dwojka dzieci.
    • tully.makker Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:25
      Uwielbiam takie wspierajace i kochajace rodziny, ktore wspieraja i kochaja, a jakze - ale tylko dopoki tanczysz tak, jak oni ci graja.
      • ewela1_1 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:28
        To samo sobie pomyslałam:/. Skoro tacy zamozni, niech kupia jej i dzieciom mieszkanie, niech bedzie tylko jej- jej bedzie łatwiej, a to,ze wrocila do meza, bo nie moze przestac go kochac nie mozna ja o to potepiać. To podchodzi pod znecanie psychiczne trochę. Ubezwłasnowolnic ja chcieli. Pomagali, bylo Ok, wrocila do meza, bo pewnie miala tez i dosyc tej ich pomocy, to teraz nie ma NIC. Biedna szkoda mi jej, a Ty siostra badz przy niej.
      • mayenna Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 10:31
        Tez uwielbiam. Co więcej miałam taka rodzinę. Dlatego uważam, że wsparcie Anshe jest ważne.
        Jeśli nie umie przestać go kochać to może psycholog?
        Zakochane kobiety świetnie otrzeźwia pokazanie im, jak życie z narkomanem i przemocowcem odbija się na dzieciach. Zwykle miłość do dziecka jest większa.
        • laura_fairlie Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 17:08
          Ale dlaczego uważasz, że rodzice mają obowiązek utrzymywać dwoje dorosłych ludzi, zapewniając im wynajem apartamentu i samochód? Bo zdaje się na tym polegała pomoc ze strony rodziców.
          Albo państwo są dorośli i odpowiedzialni, albo nie.
          • mayenna Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 18:48
            Nie popieram utrzymywanie dorosłych ludzi w żaden sposób. Jeśli ktoś zakłada rodzinę to jasne, że sam ja utrzymuje. Wsparcie to coś zupełnie innego niz łożenie i zapewnianie mieszkania, niz materialna pomoc.
            • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 22.04.11, 17:59
              Zapewnienie mieszkania jest normalne jesli rodzicow dziecka na nie stac. Ja mam dwoch synow- gdy bedzie mnie stac na kupienie im mieszkania tez tak uczynię. Moja siostra jednak mieszkała w tym mieszkaniu sama, bez niego. On mieszkał u mamusi, nie lozyl na dzieci. Ona sama z dwojka malych dzieci. Rodzice oplacali jej wszystko , bo nie pracowała, pomagali, gdy do niego wrociła, bo " nie moze przestac go kochac" skonczyla sie pomoc dla córki.
              • triss_merigold6 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 22.04.11, 18:42
                Czego nie rozumiesz? Chcieli pomagać CÓRCE i WNUKOM, a nie obcemu panu, który zdążył zaprezentować się z możliwie najgorszej strony.
                Skoro panna wróciła do byłego męża to niech teraz on się wykaże i utrzymuje.
                • mayenna Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 06:58
                  Dorosły facet jak ma zone i dzieci to powinien omieć zapewnić im dach nad głowa i utrzymanie. Rodzice pomogli w momencie trudnym dla córki. Jeśli nie maja życzenia robić tego dalej to nie muszą. Dorosłość polega na życiu na własny rachunek i braniu za to odpowiedzialności.Rodzice poprzez ucięcie pomocy może chcę nakłonić pana do wzięcia odpowiedzialności za swoją rodzinę.
                  Ale wsparcie jest czymś innym niz pomoc w utrzymaniu.Dziecko w każdym wieku potrzebuje akceptacji. Nie oznacza to pochwały zachowania.

                  Jestem zdania, ze dziecku można dać prezent w postaci mieszkania ale nie można w związku z tym prezentem ingerować w sprawy osobiste dziecka, ani decydować o dalszych losach darowizny.
          • ona_37 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 22.04.11, 23:06
            laura_fairlie napisała:

            > Ale dlaczego uważasz, że rodzice mają obowiązek utrzymywać dwoje dorosłych ludz
            > i, zapewniając im wynajem apartamentu i samochód?

            Pisze,że miała wynajęty apartament i samochód za które koszty ponosił ojciec
            to czas przeszły,teraz nie ma apartamentu i nikt nie pomaga ,tak zrozumiałam.
            Zachowanie rodziców i najbliższych jest dziwne ,pieniądz to rzecz nabyta sami mogą stać się uboższymi ale wieź emocjonalna, rodzina pomimo wszytko powinna być a szczególnie w trudnych sytuacjach nie ważne jaką podjęła decyzje jest dorosła.

            Dzieci to nie karta przetargowa,kocha się i wspiera,mimo wszytko a nie za coś....
            WESOŁYCH ŚWIĄT!!
            • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 07:51
              Moi rodzice chcieli ja ubezwlasnowolnicsad((. Nie nawidza bylego zięcia, uwazaja corke za głupią, za dziecko, nie liczac sie w ogole z jej uczuciami. Dla osob trzecich on jest nikim, dla mojej siostry kims kogo kochała, wziela slub, maja dzieci. Dla niej to tragedia. Pewnie miala dosyc kuraterii rodzcow, wrociła do niego. Wiem,ze jest jej ciezko- wiem to na pewnocrying. On na pewno NIGDY nie zapewni im godnego zycia. Moja siostra nie pracuje ciagle, zajmuje sie dziecmi, bo sa w wieku przedszkolnym, on nawet jak pracuje nie utrzyyma ich- jak?, nie maja mieszkania, na wynnajetym???, a zycie, jedzenie itp???? masakra.
              • laura_fairlie Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 08:02
                Dzieci w wieku przedszkolnym mogą iść do przedszkola, a ich mama może iść do pracy. Jeśli siostra nie chce być na utrzymaniu rodziców, zaś mąż nie jest w stanie utrzymać całej czwórki z jednej pensji, to drugi rodzic idzie do pracy. Twoi rodzice nie są odpowiedzialni za utrzymanie twojej siostry i jej dzieci, jest dorosła i powinna to wiedzieć. Oczekując od rodziców wsparcia sama stawia się w roli małej, bezradnej dzidzi.
                Ona podejmuje decyzje, ona ponosi ich konsekwencje. To się nazywa życie.
              • altz Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 08:45
                Może powinni się po prostu zamienić? Niech facet zostanie z dziećmi, a ona pójdzie do pracy. Zawsze po jej pracy mógłby jeszcze coś porobić u kogoś, choćby i do 22 na jakieś budowie. Wiem, że ciężko, ale to chyba najlepsze rozwiązanie, o ile facet jest do życia.
                Pewno nie będą to godne warunki, ale może wystarczy, żeby były normalne?
                • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 08:48
                  Myslisz,ze ona wiecej zarobi od niego?
                  • altz Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 08:51
                    > Myslisz,ze ona wiecej zarobi od niego?
                    Jeśli ona ma dobre wykształcenie i może mieć stałą pracę, to może zarobić lepiej.
                    On niech dorabia, jeśli ma szansę, choćby codziennie po obiedzie i w każdą sobotę.
                    • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 08:56
                      W teorii brzmi to sensownie, w praktyce roznie bywa.
                      • altz Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 10:06
                        > W teorii brzmi to sensownie, w praktyce roznie bywa.
                        Piszesz, jak bezrobotna. Jak masz wspierać siostrę, skoro sama nie wierzysz w żadne rozwiązania? Najpierw Ty musisz uwierzyć, potem uwierzy siostra i może da się jakoś jej męża przekonać.
                        Ja nie miałbym problemów z opieką nad dwójką małych dzieci, nie wiem jak on. Obawy są, ale to Wy się lepiej znacie. Jakoś trzeba działać, a nie miauczeć. Ktoś tam musi nosić spodnie, jeśli nie facet, to niech kobieta rządzi, a jak nie, to wynocha i tyle. Trzeba postawić jakieś warunki facetowi, zapytać się, co on proponuje, bo nie chodzi o jakieś godne życie, czy jakieś widzimisię, tylko o przeciętne funkcjonowanie w miarę możliwości bez większych stresów.
    • koronkazebowa0 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 12:30
      Uważacie, że nie powinnam dawać choćby jednej szansy mężowi skoro kocha?

      Ja znam przypadek, gdzie pomimo licznych zdrad, alkoholizmu, dwukrotnych pròb rozwodu z dwòch stron oni sà ze sobà i żyje im się lepiej niż kiedykolwiek.

      Ludzie się zmieniajà pod wpływem traumatycznych przeżyć.
      • noname2002 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 12:49
        "Ja znam przypadek, gdzie pomimo licznych zdrad, alkoholizmu, dwukrotnych pr
        > 2;b rozwodu z dwòch stron oni sà ze sobà i żyje im się lepiej ni
        > ż kiedykolwiek."
        A tak, też taki znam, 40lat alkoholizmu, zdrad, jakieś 20lat bicia (dopóki dzieci były małe i nie stawały w obronie matki), po czym pan doznał wylewu i odkrył, że kocha żonę i żyli jak dwa zakochane gołąbki jakieś 5lat. Naprawdę warto?
        Aha, wszystkie ich dzieci są alkoholikami.
        • koronkazebowa0 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 13:16
          W TWoim przykładzie akurat też bym pogoniła dziada, zniszczyła sobie i dzieciom życie.

          Ale tu młode małżeństwo, skoro ona nie szuka pomocy, jest z nim to być może naprawdę nastãpiła przemianà. Bo nie sàdzę aby w tym przypadku była tak zastraszona aby prosić o pomoc.
          W przykładzie opisanym przezemnie zwiàzek od 13 lat, 3 czarne lata a teraz jest ok.

    • anbale Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 14:51
      Nie bardzo rozumiem nad czym załamujesz ręce- żyje jak każdy dorosły, samodzielny człowiek, podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje. Naprawdę wiekszość ludzi tak żyje.
      Czy może chodzi o to, ze urwały się apartamenty i samochody od rodziców? No sorry, tu też trzeba stwierdzić, że mało kto ma taki komfort, i też ludzie z tym jakoś funkcjonują, takie życie to nie dramat.
      A to co się dzieje między nimi- to tylko oni wiedzą. Jest coś takiego jak "trudne szczęscie"- ludziom z "zewnątrz" bardzo trudno to zrozumieć.
    • altz Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 19:01
      Zupełnie są bez honoru, rozwodzą się i potem się schodzą. Jak tak można?!
      Poza tym brali pieniądze od rodziców na apartament i luksusowy samochód, to też jest żałosne.
      Jak się z rodziną znowu pogodzi, to pewno znowu będzie pozwalała się sponsorować. sad
      Rodzina nie powinna się odwracać od córki, chociaż płacić i utrzymywać nie musi.
      • argentusa Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 19:12
        > Rodzina nie powinna się odwracać od córki, chociaż płacić i utrzymywać nie musi
        i tu się z Panem Altzem zgadzamy.
        Czym innym jest wsparcie, czym innym sponsorowanie dorosłych i samodzielnych ludzi.
        I znam też rodzinę, u któryej wsparcie oznacza wyłącznie łożenie kasy. Bo tak jest łatwiej. Trudniej jest być przy kimś. Tak po prsotu.
        A już pasjami uwielbiem ludzi, którzy wiedzą lepiej co dla innych dobre.
        • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 22.04.11, 17:54
          Małe sprostowanie. Moja siostra nie mieszkała w ty apartamencie z nim. Tylko sama z dziećmi. Rodzice jej oplacali mieszkanie, bo nie pracowała, pomagali. Gdy wrociła, bo nie moze przestac go kochać odwrócili się.
          • triss_merigold6 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 22.04.11, 18:40
            Konkursowa głupota. Twoja siostra jest współuzależniona i powinna się leczyć. Kochać sobie może, ale szkodzi dzieciom. Jeśli były mąż również kocha ją nad życie to niech zasuwa i zapewni najdroższej żonie i potomstwu mieszkanie i dobre warunki.
            Ja bym nie wspierała, to niewychowawcze. Miała szansę uwolnić się od karanego przemocowca i alkoholika, nie zrobiła tego.
          • mayenna Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 07:09
            Nie nazwałabym tego odwróceniem się.
            Córka była sama, potrzebowała pomocy. Rodzice pomogli. Wracając do męża ma na kogo liczyć. To on ma jej pomagać, on ma dbać o własną rodzinę.
            Normalna sprawa i konsekwencja.Rodzice nie musza zwalniać i zastępować zięcia w jego obowiązkach.
    • burza4 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 21.04.11, 19:08
      Gdyby moja córka zgłupiala do tego stopnia, żeby się w takie bagno wpakować - to też bym się odcięła - dla własnego zdrowia psychicznego. Bo nie da się nic zrobić - jeśli ktoś z uporem maniaka leci w szambo jak ćma do świecy - ale to jeszcze nie powód, żeby zadręczać tym także otoczenie. I żeby rodzice nerwy sobie szarpali, patrząc jak ich krwawica służy temu żeby zięć dobrze się bawił. Pomagając - zwalniali i jego i ją z odpowiedzialności. Bardzo dobrze, że się odsunęli - bo to jedyny sposób, zeby coś dotarło,i żeby się para gołąbków ocknęła.

      Nie wierzę, że otoczenie jest obojętne. Tylko zwyczajnie nie ma już siły wysłuchiwać kolejnych rewelacji i kolejnych narzekań na problemy, które sama sobie zgotowała. W ten sposób być może chcą ją zmotywować do tego, żeby zadbała o siebie.

      Ona nie potrzebuje wsparcia - potrzebuje kogoś, kto ją pogładzi po główce i użali się nad nią, jakie to ma ciężkie życie. Na własną prośbę jednak. Typ cierpiętnicy.

    • oxf Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 22.04.11, 17:23
      gdybym byl to rodzina to tez ciezko by mi bylo to zaakceptowac , ale gdybym byl to kobieta to moze brnalbym w to dalej, bo czy jestesmy stworzeniami zawsze racjonalnymi?
      • wielbicielnaruto Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 22.04.11, 22:06
        Twoi rodzice to bardzo mądrzy ludzie. Twoja siostra nie umie sobie w życiu poradzić. Stan trwania na utrzymaniu rodziców był chyba dla niej wygodny, bo nie znalazła dla siebie pracy ani mieszkania. Po powrocie do męża przmocowca i narkomana zapaliła im się czerwona lampka. Bo córka jest dorosła i spierdoliła sobie życie na własne życzenie. Oni jednak myślą bardziej perspektywicznie. Jak ktoś jest idiotką i nie dba o własne dzieci pchając je w patologię, to niech to robi na własny rachunek, a nie za pieniążaki rodziców.
        • oxf Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 22.04.11, 23:21
          no w pewni sie zgadzam jesli rodzice ponosza rachunki ale widac owa corcia jednak uwaza ze powinna byc z tym mezem z jakis powodow pewnie z powodu wspolnych dzieci, to jakis kanal ale jak to sie mowi grzecznych i spokojnych wartosciowych mezczyzn to kobiety jakos kochac nie chca a takich...
        • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 07:44
          Jak moja siostra miała sobie znalezc prace i mieszkanie jak miała w domu dwojke małych dzieci?Nasza mama nie cchciała jej pomoc przy dzieciach, pomagała jak chciała. Ona niejednokrotnie mowila,ze chcialaby wrocic do pracy, moi rodzice" a kto ci sie dziecmi bedzie zajmował?". Ten mąż nie umiał sobie poradzić z emocjami, moja siostra mu wybaczyła, argumentujac to tym,ze był chory. Nie wiem, ja i tak sie o nia martwię, nie wierze,ze ludzie sie zmieniają, ale to jej decyzja. Kocham ją, jesli ona wybrała jego- jej wybór. Mają wspolne dzieci, ona nie mogła przestać go kochać, byc moze chciała, ale nie może...Nie wiem jak jej pomoc, jesli jest zle, mamy sporadyczny kontakt. Nie wiem w jakich warunkach zyją te dzieci.
          • laura_fairlie Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 07:55
            Jak moja siostra miała sobie znalezc prace i mieszkanie jak miała w domu dwojke
            > małych dzieci?
            jest mnóstwo kobiet w gorszej sytuacji. A akurat w tym momencie siostra miała gdzie mieszkać, mogła poszukać opiekunki do dzieci.
            Wierzysz, że poszłaby do pracy?
            A jeśli rodzice pana nie lubią i nie akceptują - dlaczego uważasz, że powinni bywać u zięcia i córki? Stracić czyjeś zaufanie jest niezmiernie łatwo, jego odzyskanie jest potem cholernie trudne.
            Siostra zagląda do rodziców?
            • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 08:28
              Jak miała opłacić tą opiekunkę?

              Wierzę, że poszłaby do pracy, wręcz się garnęla, chciała się usamodzielnić. Nie miała jednak pomocy przy dzieciach, sama z nimi przebywała. Rodzice pomagali finansowo. Zresztą po takim tekście" kto ci sie bedzie dziecmi zajmowac", "jestes ich matka, powinnas byc przy nich jak sa małe"- juz nawet nie wychylała się o pieniadze na opiekunkę. Zreszta wszyscy zgodnie tutaj powtarzacie, ze rodzice nie mają obowiazku pomagac dorosłej córce. Pomagali jak chcieli tak naprawdę.

              Te dzieci wciaz sa jeszce małe- 3 lata, siostra mowila mi,ze nie ma szans na przedszkole, pytała się. Oboje wtedy bezrobotni, on anwet jak pracuje to tylko na czarno.Moze za rok spróbuje . Gdyby miala pomoc przy nich juz jutro poszłaby do pracy. Jest mloda, ma wyksztalcenie, moze znalazłaby cos godnego dla siebie.

              Siostra nie odwiedza rodziców- jak?m czuje, ze ich rozczarowała, czuje sie jak małe dziecko, ktora sie im sprzeciwła, trochę "nie posłuchała"- tak naprawdę popadła z matni w matnię.
              • laura_fairlie Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 08:42
                Na opiekunkę zarabia się pracując.
                • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 08:47
                  A co z dziećmi na czas pracy?
                  • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 09:05
                    Wiem, ze rodzice NIC nie muszą. Mogą CHCIEĆ lub NIE CHCIEĆ. Moi nie chcą jej pomóc.

                    Moja siostra chciala wszystko po kolei zrobic, znalezc prace dopiero dac dzieci do rpzedszkola, Wtedy jak byly przyjecia jeszcze nie wrociła do byłego.

                    Ja? ja mam sama dwojke malych dzieci, tez sie rozwodzę.
              • laura_fairlie Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 08:54
                Wiesz, a tak naprawdę, to rodzice nie muszą pomagać swoim dorosłym dzieciom. Siostra jest dorosła, szwagier także - a sami traktują się jak małe dzieci, którym trzeba pomagać w samodzielnym ubieraniu się. Mnóstwo 3-latków przyjmują do przedszkola, zaświadczenie, że jest się zarejestrowanym bezrobotnym jest często traktowane jak zaświadczenie o pracy - twoja siostra nawet nie spróbowała, tylko założyła, że dzieci nie mają szans na przedszkole i w związku z tym ona nie musi już nic robić.
                ach, najlepiej byłoby, gdyby wasza mama - z pewnością osoba już starsza - uwiązała się przy dzieciach 24/7/365 dni w roku, to wtedy twoja siostra łaskawie rozważy, czy mogłaby pójść do pracy. Ale jak znam życie - żadna praca nie byłaby odpowiednia... Albo dzieci źle zniosą rozstanie z mamą, albo coś tam. Coś zawsze się znajdzie.
                A skoro jesteś taka wyrywna w uszczęśliwianiu mamy opieką nad 2 maluchów, to może sama się nimi zajmij?
                Nie? Masz swoje życie? Swoje plany? Twoja mama też ma.
                • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 09:04
                  Wiem, ze rodzice NIC nie muszą. Mogą CHCIEĆ lub NIE CHCIEĆ. Moi nie chcą jej pomóc.

                  Moja siostra chciala wszystko po kolei zrobic, znalezc prace dopiero dac dzieci do rpzedszkola, Wtedy jak byly przyjecia jeszcze nie wrociła do byłego.

                  Ja? ja mam sama dwojke malych dzieci, tez sie rozwodzę.
            • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 09:26
              Za co miałaby oplacić tą opiekunkę?

              Wierze,ze poszłaby do pracy, bo az sie garnęła, ale nie miała pomocy przy dzieciach. Sama z nimi przebywała. Rodzice pomagali finansowo. Po takim tekscie" kto ci sie bedzie dziecmi zajmował, jestes ich matka, powinnas z nimi byc" juz nawet sie nie wychylała o pieniadze na opiekunkę. Zreszta sami tu zgodnie powtarzacie, ze rodzice nie maja obowiazku utrzymywac doroslej corki. Pomagali jak chcieli, taka jest prawda. Te dzieci wciaz sa male, maja 2 i 3 lata, do przedszkola za jakis rok dopiero. Siostra odeszla do niego 3 miesiace temu, nie odwiedza rodzicow. Jak?, czuje sie jak male dziecko, czuje ze ich zawiodla, rozczarowała, w jakims stopniu " nie posluchała". Ona popadła z matni w matnię.
              • errormix Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 11:31
                Są dni, kiedy siadam sobie wieczorem w kuchni. Jula śpi w drugim pokoju, a ja robię sobie kawę i zaczynam się zastanawiać.

                Jak kiedyś, za wiele lat, wyglądać będzie jej życie? Czy będzie szczęśliwa, kiedy wyjdzie za mąż, jak będzie jej się wiodło i czy facet, którego sobie wybierze będzie dla niej dobry, zaopiekuje się nią, obdarzy miłością i szacunkiem? Zastanawiam się czy będą wspólnie potrafili sprostać życiowym wyzwaniom, codziennym kłopotom, a może nawet i tragediom. I myślę sobie czy również ja będę wtedy w stanie jej pomóc. Czy stanę na wysokości zadania, czy decyzje, które wtedy podejmę lub słowa, które wypowiem, rzeczywiście okażą się pomocne.

                Bo jak każdy rodzic, kocham swoje dziecko. Bezgranicznie. Wiem jakie przykre niespodzianki może nieść za sobą życie, jak wiele czyha na nas przykrych chwil. I jak każdy rodzic, chciałbym, aby moje ukochane dziecko nie musiało przechodzić tego samego, co przechodziłem ja. Że jeśli ma się w życiu pomylić, czy popełnić błąd, to niech to będą inne błędy. Niech się uczy na swoich. Nie na moich.

                Dla twoich rodziców, twoja siostra też jest ukochanym dzieckiem. Oni też przed laty widząc ją śpiącą zastanawiali się jak to będzie kiedyś. Jakiego będzie miała męża, czy oboje będą szczęśliwi, jak będą wyglądały ich dzieci.

                Twoi rodzice płacili twojej siostrze za mieszkanie, za samochód, pomagali jej, bo wiedzieli ile wyrzeczeń to kosztuje. Płacili i pomagali, bo najwidoczniej też widzieli, że facet, którego ona sobie wybrała nie potrafi zapewnić jej tego wszystkiego. Pomagali, bo wiedzieli jednak, że ona go kocha i liczyli, że zdejmując z nich przynajmniej część problemów, pozwolą im wyjść na przysłowiową prostą. Na całkowite usamodzielnienie się.

                Gdy okazało się to tylko pobożnym życzeniem i doszło do rozwodu, twoi rodzice przeżyli go z pewnością nie lepiej niż twoja siostra. Bo jej porażka była przecież też ich porażką. Jej cierpienie, było ich.

                A żaden rodzic nie chce, by jego dziecko cierpiało. Rozwód zapewne miał te cierpienia ukrócić i zakończyć. Tymczasem okazało się, że rozwód rozwodem, a siostra z mężem została. Dokonała wyboru. Drastycznego.

                Oczywiście najlepiej by było, gdyby człowiek nie musiał takich wyborów dokonywać, ale tak to już jest, że w kryzysowych momentach czasami reaguje się nieco irracjonalnie. Stąd więc to obustronne milczenie, odsunięcie się, zerwanie wszelkich kontaktów, odcięcie źródełka z pieniędzmi. To typowy odruch obronny.

                Ale twoja siostra, to nadal ukochane dziecko twoich rodziców. Oni nadal siedzą wieczorami w domu i myślą co u niej, jak sobie radzi, czy jest jej ciężko. Pewnie z czasem, gdy miną emocje, żal, wzajemne urazy, i oni i ona znów się zbliżą, spotkają, przytulą się i powiedzą "przepraszam". Pewnie zaproponują znowu pomoc, zaoferują zapłacenie czynszu.

                Ale to już nie będzie tak jak wcześniej. Bo ich wzajemna miłość przejdzie na nieco inny poziom.

                Bo oni wiedzą, że nie można pomagać bez końca, bo musi nadejść dzień na to, by ich dziecko również zmierzyło się z codziennymi problemami. A z kolei twoja siostra wie już też, że pewne decyzje rodzą pewne konsekwencje, z którymi tylko ona będzie musiała sobie radzić.
                • anshe30 Re: Rodzina nie akceptuje jej decyzji 23.04.11, 19:47
                  ...kropka.
Pełna wersja