"dobry tatuś"

22.04.11, 13:20
Witajcie. Już kiedys o tym pisałam ale dziś jakoś tak mnie ogarnęła depresja. Za nieco ponad miesiąc mam sprawę rozwodową, nadal mieszkamy razem. M., który nigdy nie interesował sie specjalnie dziećmi teraz, w odwecie za to, że odkryłam jego zdrady oraz, że chcę ogranioczyć jego prawa rodzicielskie, nagle zaczął zqajmowac się dziećmi. Zajmować... wręcz wyrywa je. Wyrywa z ich normalnego trybu dnia i tygodnia, odwołuje nawet swoje słuzbowe sprawy, byle z nimi być. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby tylko nie dezorganizowało życia dzieci (i mojego), nie zmieniało dotychczas utartych zwyczajów, normalnego trybu życia. Ponadto to jego zajmowanie się ma znamiona wiecznej atrakcji. Zawsze emocje, żywioł, wręcz szał, jak na karuzeli. Nie ma czasu na wyciszenie, odpoczynek, nie mówiąc o czytaniu, jakichć zabawach wymagających skupienia. Aż dzieci padną ze zmeczenia, dosłownie padną, bo np. w tym stanie euforii trudno mi ich normalnie położyc spać. Codziennie prezenty, słodycze, atrakcje - z jednej w drugą. Kiedy próbuję wpłynąc na męża, że może juz trochę późno, że może by teraz trochę odpoczęły, on mówi - musimy kończyć bo mama się nie zgadza. Czasem dzieci same przychodzą do mnie chwilę odpocząć.
Twierdzi, że nie pozwoli, abym ograniczyła jego prawa. Opowiada wszem i wobec jak to on się zajmuje. A mnie mówi, że nie liczy się to co było, bo ważna jest przyszłość, a on teraz zaczął się zajmowac i będzie nadal. Ba, nawet nie wyprowadzi się po rozwodzie, bo ma prawo do dzieci więc będzie z nimi mieszkał.
Miał już jedno dziecko wczesniej - do niego prawa ma ograniczone, a zajmowanie sie dzieckiem zawsze było znikome.
Z jednej strony uważam, że ten ładunek emocjonalny nie jest zdrowy, z drugiej nie mam ambicji zabierać dzieciom ojca. Chciałabym jednak, żeby mogły normalnie żyć, znały jakieś reguły gry, miały oczywiście atrakcje, ale wkomponowane w ich rytm. Mogę się wyprowadzić, zmieniając całkowicie ich otoczenie. Ale czy yo jest dobre rozwiązanie? Jeszcze sąd niczego nie orzekł, będzie mógł zabierać dzieci np. ze szkoły i robić z nimi co chce, nawet mi o tym nie mówiąc. Więc czekać ten miesiąc? Czy sąd ustali zasady kontaktów? Wówczas mogłabym się chyba spokojniej wyprowadzić? Choć wolałabym, żeby wyprowadził się on.
Pełna wersja