Oburzony jestem..

24.04.11, 19:10
Przed chwilą, dosłownie przed chwilą w TVN pan Głódź, nie pomnę jego katolickich tytułów, powiedział, że potępione powinno być : ROZWÓD, ZABÓJSTWO, ABORCJA.
Rozwód był na pierwszym miejscu, nawet przed zabójstwem.
Nie mam słów i tyle...
    • nangaparbat3 Re: Oburzony jestem.. 24.04.11, 19:14
      Ale zabójstwo jednak przed aborcją - już coś smile
      • errormix Re: Oburzony jestem.. 24.04.11, 19:18
        Zawsze wiedziałem, że po rozwodzie będę patologią.
    • mola1971 Re: Oburzony jestem.. 24.04.11, 19:24
      Jarkoni, duchowny to przecież też TYLKO człowiek i nie ma patentu na rację. Jego prawo sobie chcieć by coś było, moje prawo mieć jego chcenie gdzieś.
      Tak przy okazji przypomniała mi się rozmowa, jaką odbyłam z księdzem, który w tym roku był u mnie z koledą, a rozmowa brzmiała mniej więcej tak:
      Ksiądz - a mąż gdzie?
      Ja - nie mam męża, jestem rozwiedziona.
      Ksiądz - znaczy w separacji?
      Ja - nie, nie w separacji. Jestem rozwiedziona.
      Ksiądz - aaa, to w separacji.
      I tak se pogadaliśmy big_grin Może Głódź też potępia tylko rozwiedzionych a nie tych w separacji big_grin
      Zabawne to było o tyle, że moja rodzina w mojej parafii jest dość znana ze względu na to, że mój brat jest jej dumą bo został zakonnikiem a tu taki zonk - siostra dumy się rozwiodła big_grin
      • nangaparbat3 Re: Oburzony jestem.. 24.04.11, 19:37
        Pamiętam księdza, który przyszedł po kolędzie, spojrzał wzrokiem inkwizytora na czteroletnią wtedy córkę i rzekł:
        A gdzie ojciec dziecka?
        Mielismy tylko ślub cywilny.
        Jak powiedziałam, że w pracy, zrobił mminę jakby ziemia miała się rozstąpić i pochłonąć mnie natychmiast.

        Ale inny razem był starszy już ksiądz - córka miała 1,5 roku, właśnie była chora, przegapiłam termin kolędy i bałagan był jeszcze większy niż normalnie, bo nudziła sie w domu i rozwłóczyła jakieś nieprawdopodobne ilości rzeczy, ksiądz przyszedł, usiadł, kot i pies natychmiast wpakowali u się na kolana (wiedzieli, co robią), pogadaliśmy, okazało się, że jest duszpasterzem więźniów - może dlatego tak wyrozumiale do nas podszedł? Też pytał, ale o męża, który oczywiście był w pracy (naprawdę), nawet westchnęłam, że tak dużo pracuje, a ksiądz na to: O, to trzeba się cieszyćm że jest praca.
        Obu pamiętam jakby to było wczoraj: ten pierwszy był młody i miał urodę filmowego aanta, ten od więźniów wydawał mi się wtedy stary, był łysy, i miał uśmiech, od którego rozjasniało się w pokoju.
        Po prostu - ksiądz i ksiądz.
        • mola1971 Re: Oburzony jestem.. 24.04.11, 19:44
          nangaparbat3 napisała:
          > Po prostu - ksiądz i ksiądz.

          Dokładnie tak. Ten w tym roku młody nie był, ale jakiś taki mało rozgarnięty delikatnie mówiąc. No i bardzo krótko jest w mojej parafii, jeszcze jej nie poznał dobrze.
          W ubiegłym roku z kolei ksiądz na informację o tym, że się rozwiodłam zapytał tylko co na to dzieci. Zobaczył, że dzieci całe, zdrowe i pogodne i stwierdził, że skoro tak lepiej jest dla dzieci to dobrze zrobiłam. I niejako pobłogosławił mój rozwód. A była ta pierwsza kolęda po rozwodzie, więc jakoś tak lżej na duszy mi się zrobiło.
        • pandora81 Re: Oburzony jestem.. 25.04.11, 19:33

          > Po prostu - ksiądz i ksiądz.

          Fakt. Miałam problem dziecko starsze ochrzcić jak byliśmy małżeństwem, bo mieliśmy tylko cywilny. Teraz poszłam porozmawiać o chrzcie młodszego i ksiądz jaki miły. Powiedział, że jak po rozwodzie, to nie ma problemu...
          Że w zgodzie z Bogiem żyję teraz big_grin Uśmiałam się do łez. Dla księdza lepiej było, że sama dzieci chowam niż gdy chłopcy mieli tatę w domu - paranoja
          • altz Re: Oburzony jestem.. 25.04.11, 19:57
            > Dla księdza lepiej było, że sama dzieci chowam niż gdy chłopcy mieli tatę w domu - paranoja
            Wszyscy mężczyźni na księży! Będzie po bożemu, a dzieci przecież może być tyle samo, co przedtem. wink
    • ewela1_1 Re: Oburzony jestem.. 24.04.11, 19:39
      Pan Głódź nie uznaje półsrodków, Pan Głodż nie byc tolerancyjny. Pan Głódz byc cichym sprzymierzencem patologii(wszelakiej), której wynikiem jest rozwód. Co mnie obchodzi zdanie Pana Głódzia( Głodzia?).
      Pozostałe uczynki jak najbardzie haniebne, ale nawet za zabójstwo w obronie własniej nie idzie się do więzienia.

      Moja Babcia zawsze mi powatrza" Pan Bóg jest dobry".....czyli Pan Bóg nam wybaczysmile
    • gazeta_mi_placi Re: Oburzony jestem.. 24.04.11, 19:44
      To jeszcze kogoś normalnego obchodzi co mówią "czarni"????
    • laura_fairlie Re: Oburzony jestem.. 25.04.11, 02:30
      Zastanawiam się, czy w 'dawnych, dobrych czasach', kiedy to nie było tych wstrętnych rozwodów, ludzie bylli szczęśliwsi? Mniej zdradzali, bardziej dbali o małżeństwo, mniej było porzuconych dzieci? Może tylko statystycznie małżeństwa były krótsze, bo większe było prawdopodobieństwo, że któryś z małżonków szybciej zejdzie...
      • szizumami Re: Oburzony jestem.. 25.04.11, 10:22
        jaki pan taki jego kram


        ja cie jarkoni nie rozumiem
        inteligentny jestes
        a przejmujesz sie słowami obłudników
        po czynach nie poznajesz?



        • jarkoni Re: Oburzony jestem.. 25.04.11, 14:25
          Poczułem się jak, nie przymierzając, przestępca co najmniej.. A to nie jest miłe..
          • scindapsus Re: Oburzony jestem.. 25.04.11, 14:50
            w moim prywatnym rankingu biskupów pan Głódź stoi bardzo niziutko
            I nie zamierzam się przejmowac tym, co mówi ktoś, kogo nie poważam.
          • tricolour No bo jesteś przestępcą... 25.04.11, 17:22
            ... wedle prawa kanonicznego, czy to sie podoba czy nie. I trzeba z tym żyć nawet jeśli budzi oburzenie.

            Poza tym - moim zdaniem - jeszcze większe oburzenie powinny budzić powody rozwodu, bo to już są realne czyny i czyjaś namacalna krzywda.
            • mola1971 Re: No bo jesteś przestępcą... 25.04.11, 17:30
              Wedle prawa kanonicznego rozwód nie jest grzechem (ani tym bardziej przestępstwem) bo nie ma czegoś takiego jak rozwód w prawie kanonicznym.
              Jeśli ktoś się rozwiódł cywilnie i nie jest w żadnym nowym związku dla KK jest w separacji a separacja nie jest ani grzechem, ani przestępstwem. Grzechem jest dopiero nowy związek po rozwodzie, ale wtedy grzechem jest życie w związku niesakramentalnym a nie sam rozwód jako taki bo, jak już napisałam, w prawie kanonicznym rozwodu nie ma.
              Zatem nie mąć ludziom w głowach, Tri tongue_out
              • tricolour To dlaczego twiedziałaś... 25.04.11, 17:34
                ... podczas rozmowy z księdzem, że jesteś rozwiedziona gdy ksiądz upierał się, że tylko w separacji?
                • mola1971 Re: To dlaczego twiedziałaś... 25.04.11, 17:40
                  No ksiądz się upierał właśnie dlatego, że w KK nie ma czegoś takiego jak rozwód.
                  A ja się upierałam bo nie jestem obłudna. Ja uważam, że jestem rozwiedziona i koniec, kropka. Nie ma żadnej separacji bo do exa nie wrócę choćby był ostatnim mężczyzną na ziemi.
                  Moje podejście jest niezgodne z myślą KK, ale to moja sprawa i ja umiem z tym żyć, ale nie mąć ludziom w głowach bo dla niektórych ta subtelna różnica ma znaczenie. I akurat Tobie chyba nie trzeba tego tłumaczyć.
    • maniasza Re: Oburzony jestem.. 25.04.11, 15:11
      Szkoda, że zapomniał wymienić obłudę, jako tę, najbardziej godną potępienia.
    • tricolour Jest w tym wiele racji... 25.04.11, 17:29
      ... bo chyba nikt nie ma ochoty, by na nim dokonywano zabójstwa. Zabójstwo uważa się za największą zbrodnię.

      Znasz choć jedną osobę (choćby z opowiadania) która aborcję uznała za radośc swego życia? Lub choć za coś neutralnego? Aborcja to taki stan matni, że wyjściem z niej jest zabójstwo. Cęsto wyjście doniką.

      A rozwód? Powitanie na forum, które czyta każdy nowicjusz także nie napawa optymizmem - jest wręcz wyrazem porażki.
      • mola1971 Re: Jest w tym wiele racji... 25.04.11, 17:32
        Wybacz Tri, ale jaja chyba sobie robisz. Rozwód to rozwód a aborcja to aborcja. To są dwa, niezależne tematy.
        Zgoda, rozwód jest porażką, ale od kiedy to ludzkie porażki należy potępiać?
        • tricolour Potępać należy te porażki... 25.04.11, 17:37
          ... których zakres wybiega poza nasze prywatne granice i działa na szkodę innych. Takie jest właśnie rozwód.

          Chcesz się urżnąc w palec? Proszę bardzo, możesz nawet obciąć wszystkie - Twoja sprawa, ale ona kończy się gdy zagrażasz innym.
          • mola1971 Re: Potępać należy te porażki... 25.04.11, 17:41
            Od kiedy to rozwód jest zagrożeniem dla innych?
            • tricolour A nie jest? 25.04.11, 17:47
              Mało tu mamy wątków o ludzkiej krzywdzie?
              • mola1971 Re: A nie jest? 25.04.11, 17:51
                Ale tak wszystkie rozwody do jednego worka chcesz wrzucić? Te z powodu zdrady, głupoty i te z powodu przemocy i/lub alkoholizmu? Wg Ciebie rozwód z powodu przemocy i/lub alkoholizmu by ratować dzieci i siebie to też krzywda? Dla kogo? Bo na pewno nie dla dzieci.
                • tricolour To może uściślijmy... 25.04.11, 17:55
                  ... i może zastanówmy się jaki wymiar słowu "rozwód" nadajamy? My i Głódź.

                  Bo jeśli rozwód to tylko kwadrans w sądzie, to zupełnie co innego niż całość sprawy zakończona w sądzie.
                  • mola1971 Re: To może uściślijmy... 25.04.11, 18:00
                    A no to już z Głodziem musisz sobie pogadać by wiedzieć co miał na myśli.
                    Ja osobiście po prosto go nie lubię i w żaden sposób nie cenię, dla mnie w kwestii wiary nie jest żadnym autorytetem.
                    Są na szczęście inni, mądrzy duchowni i oni dostrzegają różnorodność barw życia (i powodów rozwodu) i nikogo nie potępiają.
                    • tricolour To mamy tak samo... 25.04.11, 18:02
                      ... dla mnie to taka kościelna kanalia w całości oglądu.

                      No ale czasem nawet i on może miec racje.
                      • mola1971 Re: To mamy tak samo... 25.04.11, 18:04
                        Jest takie powiedzenie, że nawet stary, nieczynny zegar dwa razy na dobę ma rację wink
                • tricolour A żeby nie było... 25.04.11, 18:01
                  ... że mówię od czapy: dla mnie rozwód to nie jest ta sprawa w sądzie, na której nawet nie byłem. Dla mnie to kilka lat ciężkiej pracy, by doprowadzić fajną rzecz do ruiny.
                  • mola1971 Re: A żeby nie było... 25.04.11, 18:03
                    No ale co człowiek to historia i nie można wszystkich rozwodów wrzucać do jednego worka.
                    Zawsze, no prawie zawsze rozwód jest porażką, ale gdyby KK potępiał ludzi za porażki to sam sobie by zaprzeczył.
                    • tricolour Masz rację... 25.04.11, 18:09
                      ... ja sie też zgadzam, że rozwód może być ucieczką od czego realnie złego i wtedy ma wymiar powrotu do normalności. Taka ucieczka ma właśnie wymiar dobra. To tak jak z wycinaniem raka i powrotem do zdrowia czy wręcz ratowania życia.

                      Jednak w dłuższej perspektywie znacznie lepiej nie miec ani raka, ani możliwości jego wycinania by wracać do zdrowia. Mówiąc inaczej: w skróconej perspektywie rzeczy mogą wyglądać inaczej niż w "całości sprawy".
                      • mola1971 Re: Masz rację... 25.04.11, 18:18
                        Pewnie, że lepiej nie mieć raka wcale, ale już ktoś zachorował i po chemii, operacji i walce o życie wraca do zdrowia, dopiero wtedy docenia jak wielkim darem jest życie samo w sobie.
                        I wtedy w nosie ma co jakieś typy w stylu Głodzia gadają smile
        • jarkoni Tri.. 25.04.11, 17:39
          Jeśli dobrze rozumiem stawiasz znak równości między rozwodem, zabójstwem i aborcją.
          Gratuluję dobrego samopoczucia..
          • mola1971 Re: Tri.. 25.04.11, 17:43
            Ja myślę, że Tri albo jaja (wielkanocne) sobie dziś robi, albo go coś w cztery literki ugryzło i na forum daje temu upust wink
            • tricolour Jaj sobie nie robię... 25.04.11, 17:48
              ... nic mnie nie ugryzło tylko uznaję nazywanie rzeczy po imieniu nawet gdy jest to bolesne.
            • jarkoni Re: Tri.. 25.04.11, 17:48
              Napisał:
              "A rozwód? Powitanie na forum, które czyta każdy nowicjusz także nie napawa optymizmem - jest wręcz wyrazem porażki. "

              A co niby to jest jak nie porażka? Wygrana?
              Weź się czep czegoś innego..
              • tricolour Ja się nie czepiam... 25.04.11, 17:52
                ... tylko tłumaczę.

                Tłumaczę, że ksiądz z jego własnej perspektywy ma rację. On ma nawet rację z naszej perspektywy gdy się nad tym głębiej zastanowić i potraktować małżeństwo tak, jak chcieliśmy by trwało: na zawsze.
              • mola1971 Re: Tri.. 25.04.11, 17:53
                Tak swoją drogą Jarkoni to może pomyślałbyś nad zmianą wstępniaka forum? Bo on rzeczywiście optymizmem nie napawa smile
                • tricolour Bardzo dobry pomysł... 25.04.11, 17:57
                  ... tyle, że ja bym zostawił ten przygnębiający fragment i dopisał coś nowego, by było widać progres.
                • jarkoni Re: Tri.. 25.04.11, 18:02
                  mola1971 napisała:

                  > Tak swoją drogą Jarkoni to może pomyślałbyś nad zmianą wstępniaka forum? Bo on
                  > rzeczywiście optymizmem nie napawa smile

                  A rozwód powinien, z samej natury swej, napawać OPTYMIZMEM?
                  To życiowa porażka, przegrana dwojga ludzi, trudno epatować optymizmem w obliczu tragicznego wydarzenia.. Tak, tragicznego..
                  Rzecz jasna, że układamy sobie jakoś po tym życie.
                  To forum ma w tym pomagać i pomaga.
                  Ele na litość.. Zmienić wstępniak na optymistyczny? Kiedy ci, którzy tu trafiają głównie płaczą?
                  Co napisać? Ze rozwód to fajna zabawa? Że super się ją prze,żywa? Jak strzelankę w grze komputerowej, albo wyścigi, albo The Sims?
                  Nie będę oszukiwał..
                  To tragedia życiowa dla obu stron..
                  Koniec..
                  • mola1971 Re: Tri.. 25.04.11, 18:07
                    Jarkoni, Ty ze skrajności w skrajność uncertain
                    A kto Ci każe fajerwerki puszczać? Zauważ tylko, że między czarnym i białym jest cała masa szarości.
                    Zresztą zrobisz jak chcesz - Twoje forum, Twoja sprawa.
                    • jarkoni Re: Tri.. 25.04.11, 18:32
                      mola1971 napisała:

                      > Jarkoni, Ty ze skrajności w skrajność uncertain
                      > A kto Ci każe fajerwerki puszczać? Zauważ tylko, że między czarnym i białym jes
                      > t cała masa szarości.
                      > Zresztą zrobisz jak chcesz - Twoje forum, Twoja sprawa.

                      Molu, ale jak znaleźć szarość w czymś co jest ewidentnie niedobre, bolące i czarne?
                      Szarość ma polegać na tym, że dwójka ludzi się dogaduje i zostają przyjaciółmi? Może i tak..
                      • mola1971 Re: Tri.. 25.04.11, 18:41
                        No dobra, wytłumaczę Ci o co mi chodzi dokładnie.
                        Nie chodzi mi o to by udawać, że rozwód to rzecz łatwa, lekka i przyjemna. Rozwód nigdy nie jest i nie będzie dla normalnego człowieka czymś łatwym, ale chodzi mi o to być dać też jakąś nadzieję, jakieś światełko w tunelu. Dać ludziom wiarę w to, że ten koszmar kiedyś się skończy bo skończyć się musi.
                        Rybak kiedyś napisał, że wszystko mija, nawet najdłuższą żmija. I o taki rodzaj optymizmu mi chodzi.
                        To forum istnieje ładnych kilka lat (nie wiem dokładnie ile bo ja tu jestem od dwóch lat) i przez ten czas przewinęło się tu wielu ludzi, którzy DZIŚ i TERAZ są już w innym, nowym, często lepszym życiu. Dla obecnych rozwodników to ważna informacja bo może dać im motywację do pracy nad sobą by do grona tych już "po" dołączyć.
                        I tylko o to mi chodziło.
                        • amigos5 Re: Tri.. 26.04.11, 10:24
                          Trafiłam na to forum dzięki wstępniakowi Jarkoniego i słowom „boję się przyszłości”.
                          Wokół mnie „młodzi, piękni, zdolni” … wilczki którym wszystko idzie jak po maśle, a ja się bałam …
                          Czytam Wasze posty, Wasze przemyślenia i wiem, że nie jestem sama.

                          • mola1971 Re: Tri.. 26.04.11, 20:38
                            Amigo, mnie też to "boję się przyszłości" 2 lata temu na tym forum zatrzymało. Bo też przeraźliwie się bałam. Od dłuższego czasu już się nie boję przyszłości a nawet z optymizmem o niej myślę.
                            W całym tym okołorozwodowym zamieszaniu tak już chyba po prostu musi być smile
                      • argentusa Re: Tri.. 26.04.11, 13:01
                        A moze by tak przyjąć, że oba warianty są rówmoprawne? Że są i Ci ,którzy się boją i tkwią w "czarności" i tacy, dla których rozwód byłciężkim przezyciem, ale ostatecznie okazłą się wyzwoleniem i startem w satysfakcjonujące zycie?
                        I co złego w życzliwości dla Eksów? i w tym, że dwoje ludzi POTRAFI się dogadać mimo tego, że się rozeszli?
                        Czasem mi się zdaje, że albo przyjmiemy, że świat bywa różny od naszych wyobrażeń albo jesteśmy wciąż na poziomie dziecka, dorosłego dziecka, które strasznie mocno chce absolutu: albo coś jest złe albo dobre. Stanu pośredniego niet.
                        Optymistycznie jednak,
                        Ar.
                  • argentusa Re: Tri.. 26.04.11, 13:13
                    Jarkoni, może się zdziwisz, aledla mnie rozwód NIE JEST moją życiową porażką. A na pewno nie jest tragedią! Jest nią zupełnie co innego.
                    Przyjmujesz, że rózni ludzie mają rózną skalę? I ja szanuję, że dla Ciebie to tragedia. ALe też myślę sobie, że nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy: jak dla mnie jest to dla innych też musi i kropka.
                    Dla mnie nie jest. Pewnie, że rozwód nie jest radością i fajerwerkami i swoje przeszłam. Ale PO jest też zycie. W moim przypadku dużo bardziej satysfakcjonujące, i zdaje mi się, że przydałoby się we wstępniaku pokazanie też tej DRUGIEJ strony. Żeby ludzie, którzy są na początku wiedzieli, że możliwe są RÓŻNE opcje. Nie tylko "martyrologiczna".
                    Z najlepszymi,
                    Ar.
                • altz Re: Tri.. 25.04.11, 19:16
                  mola1971 napisała:

                  > Tak swoją drogą Jarkoni to może pomyślałbyś nad zmianą wstępniaka forum? Bo on
                  > rzeczywiście optymizmem nie napawa smile
                  Ja napisałem taką propozycję nowego wstępniaka. Mam nadzieję, że o to Ci chodziło? wink

                  Źle się czujesz w małżeństwie? Obawiasz się jednak przyszłości i samodzielności? Zapraszamy na forum. Tutaj poznasz ludzi, którzy to zrobili i są dzięki temu szczęśliwi. Znaleźli nowych partnerów, znacznie bogatszych niż poprzedni, pomocnych, kochających mocno przysposobione dzieci, dużo mocniej, niż ich poprzedni rodzice, a dzieci poczuły w końcu smak prawdziwej rodziny. Są tutaj też tacy, co się wahają i nadal są nieszczęśliwi, ale czas ich wahania jest już policzony i podążą niedługo za gronem tysięcy szczęśliwych. Czytaj i podziwiaj! Nie czekaj, bo Twoje szczęście jest tuż za progiem, tracisz tylko czas! Dalej ku przyszłości!
                  • mola1971 Re: Tri.. 25.04.11, 19:18
                    Niestety, kompletnie nie o to mi chodziło sad
                    Myślę, że bardzo dobrego wstępniaka mógłby napisać Rybak.
                    Szkoda, że już bardzo rzadko pisze, bardzo mi brakuje jego mądrych postów.
                    • jarkoni Re: Tri.. 27.04.11, 19:40
                      Przemyślałem, warto dodać akcent optymistyczny, macie rację.
                      Może nie aż taki jak Altza, ale warto..
                      • mola1971 Re: Tri.. 27.04.11, 20:15
                        O, to miło smile
          • tricolour Owszem... 25.04.11, 17:45
            ... gdy mówię, że byłem na imprezie w garniturze, czarnych butach i płaszczu, to oznacza, że buty miałem w kieszeniach, płaszcz nałozyłem na gołe ciało jak rasowy ekshibicjonista, a garnitur podścieliłem by nie wleźć bosą nogą w kałużę.

            smile
            • jarkoni Re: Owszem... 25.04.11, 17:54
              tricolour napisał:

              > ... gdy mówię, że byłem na imprezie w garniturze, czarnych butach i płaszczu, t
              > o oznacza, że buty miałem w kieszeniach, płaszcz nałozyłem na gołe ciało jak ra
              > sowy ekshibicjonista, a garnitur podścieliłem by nie wleźć bosą nogą w kałużę.
              >
              > smile

              I z czego się cieszysz? Co to za uśmieszek na końcu?
              Podteksty zupełnie niepotrzebne, Ciebie stać na to, żeby wyleźć nago i wdepnąć w kałużę.. Oby zimna woda była, szok termiczny przywraca jasność myślenia. Czego i Tobie życzę świątecznie(jeszcze)..
              • tricolour Przykro mi bardzo... 25.04.11, 17:59
                ... ale dziś nie nadajemy na tych samych falach.

                Może będzie czas na dokończenie tej rozmowy kiedy indziej. Wesołych Świąt!
                • jarkoni Re: Przykro mi bardzo... 27.04.11, 19:42
                  tricolour napisał:

                  > ... ale dziś nie nadajemy na tych samych falach.
                  >
                  > Może będzie czas na dokończenie tej rozmowy kiedy indziej.

                  Może dziś już na podobnych falach..
    • scindapsus Re: Oburzony jestem.. 26.04.11, 11:21
      Rozwód to zuo
      samo zuo.
      moj ex mąż do końca nie wierzył że wniosę pozew bo-cytuję-jesteś katoliczką, a katolicy nie uznają rozwodów.
      Pan Głódź być może boi się rozwodów bo owieczki, zamiast cierpliwie nieść swój krzyż zaczynają czerpać z życia i niekoniecznie chcą tkwić w niesatysfakcjonujących związkach.
      I nie chcą się umartwiac
      to straszne
    • demon_hrabiego Re: Oburzony jestem.. 26.04.11, 11:56
      Kościół przecież konsekwentnie potępia aborcje i rozwody, które otwarcie nazywa złem, i
      nie jest to stanowisko jedynie tego czy innego duchownego, tylko właśnie całego Kościoła.
      Można się z nim zgadzać lub nie, ale ten głos jest ciągle ważny w dyskusji o wartościach
      w liberalnej, pochrześcijańskiej Europie.
      Oczywiście poglądy Kościoła można formułować w różny sposób, a figura polegająca
      na zestawieniu rozwodu i aborcji z zabójstwem jest mało delikatna i świadczy o kiepskiej wrażliwości
      kościelnych hierarchów, którzy się do takich zestawień w swoich homiliach posuwają.
    • rarely Re: Oburzony jestem.. 03.05.11, 12:29
      eeee.....stary chlop i jeszcze sie oburza takimi rzeczami ilu ludzi tyle zdan kazdy moze miec swoje ten pan równiez
      rozczarowałes mnie
      no chyba ze sam nie akceptujesz swojego rozwodu to wtedy moze Cie to ruszac ale to juz inna sprawa
      • jarkoni Re: Oburzony jestem.. 03.05.11, 12:54
        Sam się sobą rozczarowuję, każdego dnia coraz bardziej..
        Dzięki za miłe słowo..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja