rozterki - wizyta swiateczna

25.04.11, 09:23
Witajcie, mam dylemat z wizyta u teściów. Jestem 4 lata po rozwodzie z winy męża. Inna kobieta. Stosunki z teściami , bardziej z tesciowa bardzo dobre.
Kontakt mój i syna pełnoletniego z byłym mężem żaden.
Od rozwodu bylismy z synem zapraszani na kazde świeta i jeździlismy.
W ostatnie święta nie pojechałam, posłuchałam rady żeby nie jechać.
Teraz mam zaproszenie i nie wiem.
Nie umiem podjac decyzji uncertain
Jak u Was to sie odbywa ? Co myslicie o tym ?

    • errormix Re: rozterki - wizyta swiateczna 25.04.11, 09:32
      Właśnie wróciłem od teściów. Najadłem się za wszystkie czasy, pośmiałem się, pogadałem, pojeździłem konno po lesie. Dziecko zachwycone, zostało do jutra. Na "do widzenia" dostałem pełne torby jedzenia, więc do końca tygodnia odpada problem co zrobić Julii na obiad.

      Chcieli mnie zabrać jeszcze dzisiaj na jakieś imieniny do mojej "byłej" ciotki, ale musiałem odmówić, bo do pracy trzeba było pójść.
      • armia55 Re: rozterki - wizyta swiateczna 25.04.11, 09:46
        Dzięki Errormix za odpowiedz, tak mniej wiecej tez wygladaja wizyty moje z synem u teściów smile
    • ewa_2009 Re: rozterki - wizyta swiateczna 25.04.11, 09:42
      Ja bym pojechała. Żałuję, że moja teściowa nie jest taka. Ostatnio powiedział - "żałuję, że ciebie z nami nie będzie".
      Naszego syna ex zabiera od czasu do czasu na święta.

      A przy okazji - Twój ex nie spotyka się z rodzicami w czasie świąt, czy jakoś umiejętnie się mijacie?
      • armia55 Re: rozterki - wizyta swiateczna 25.04.11, 09:51
        Moja teściowa tak to planuje, ze nie ma mozliwości bysmy na siebie wpadli.
        Były mąż bardzo rzadko jeździ do rodziców, bywa i tak ze na świeta tez nie przyjeżdza.
        • altz Re: rozterki - wizyta swiateczna 25.04.11, 10:10
          Dla mnie rodzina to osoby, które chcą ze mną przebywać i wszystko jedno czy są skoligacone czy też nie. Jeśli zapraszają szczerze, to nie powinno być żadnych wątpliwości. Życie jest za krótkie na jakieś krępujące zasady innych. A jeśli ktoś postronny ma z tym problem, to jest jego problem i niech sam sobie z nim radzi.
        • errormix Re: rozterki - wizyta swiateczna 25.04.11, 10:14
          armia55 napisała:

          > Moja teściowa tak to planuje, ze nie ma mozliwości bysmy na siebie wpadli.

          Skoro święta są zaaranżowane bez udziału twojego ex, a do tego przez teściów, to jedź. To są przecież tylko ludzie. Nie z nimi się rozwodziłaś, a skoro cię zapraszają, to znaczy, że nadal cię lubią i traktują jak bliską osobę.

          Ja po rozwodzie nauczyłem się doceniać starania innych. Cieszę się, że nie odwróciłem się od wszystkich i nikt nie odwrócił się ode mnie. Choć i ja i oni mogli. Przez wiele lat byłem jednak częścią ich rodziny, wspólnie się śmialiśmy, płakaliśmy, pomagaliśmy sobie.

          Rozwód oznacza koniec małżeństwa, ale nie oznacza, że z dnia na dzień powinniśmy wszyscy o sobie zapomnieć zwłaszcza, że nasze relacje zawsze były bez zarzutu.
          • errormix Re: rozterki - wizyta swiateczna 25.04.11, 10:22
            Żeby było jeszcze śmieszniej, to muszę dodać, że wczoraj rano moi teściowie przyjechali do moich rodziców na świąteczne śniadanie. I też było super.
    • armia55 Re: rozterki - wizyta swiateczna 25.04.11, 11:34
      Dziękuje za Wasze wypowiedzi, bardzo mi pomogły.
      Własnie zadzwoniła teściowa, ,przypomina o zaproszeniu smile bardzo mnie prosi zebym przyjechała.
      Jedziemy z synem.
      Życze wszystkim radosnego wiosennego nastroju smile



      • jarkoni Re: rozterki - wizyta swiateczna 25.04.11, 14:24
        I dobrze, ja kiedyś bałem się nawet wybrać na komunię córki, bo ex, bo rodzina byłej.. Załozyłem o tym wątek, wszyscy zgodnie kazali iść.. I było normalnie, miło, sympatycznie nawet..
      • tesknotazabija Re: rozterki - wizyta swiateczna 25.04.11, 20:42
        Zazdroszczę. Szczerze zazdroszczę. Takie zachowanie świadczy tylko o klasie tych ludzi. Moi teściowie mogą o czymś takim tylko pomarzyć ...
        Od razu uprzedzam, że po rozstaniu z mężem chciałam utrzymywać kontakty z teściami, głównie ze względu na mojego syna, ale poinformowali mnie przez telefon, że sobie nie życzą, abym się z nimi kontaktowała.
        Ja i mój syn nie istniejemy dla nich, chociaż mój jeszcze mąż usilnie próbuje mnie przekonać, że jego rodzice zawsze z wielkim zainteresowaniem pytają się o naszego syna. Szkoda tylko, że dziadziuś od urodzenia nie widział wnuka...
    • malgolkab Re: rozterki - wizyta swiateczna 27.04.11, 09:27
      ja nie jeżdzę, ale nikt mnie nie zaprasza. Kilka razy ja zapraszałam, ale zawsze teściowa miała jakąś wymówkę, a teściowi - jak się okazało- nie przekazywała smile nie dziwi mnie to specjalnie, bo nawet przed rozwodem niechętnie nas odwiedzała, inne swoje dzieci z rodzinami też - tak jest po prostu. Ja to głównie robiłam ze względu na syna - 5 latek sam do babci nie pójdzie.
      Gdybym ich lubiła, miała dobre stosunki i zapraszaliby mnie to bym poszła. Przecież to nie ich wina, że syn się zachował tak, a nie inaczej.
    • cathy_bum Re: rozterki - wizyta swiateczna 27.04.11, 09:54
      Moja mama wiele wiele lat po rozwodzie nadal utrzymuje ciepłe stostunki z rodziną mojego biojca (przy czym ja z nim samym nie mam żadnego kontaktu). Co więcej rodzina - w tym jej była teściowa, a moja babcia- uwielbienie wobec mojej mamy rozciągnęła również na mojego ojczyma. Bardzo długie lata wujostwo mojego biojca i rodzeństwo mojej mamy było najblizszymi przyjaciołmi, niestety śmierć przerwała te relacje.
      Jak się lubisz z rodziną byłego, to czemu nie? Przynajmniej syn ma dobry kontakt z rodziną, a Ty życzliwych ludzi wokół. Straciłam całkowicie kontakt z ojcem na jego życzenie, ale nie straciłam tym samym rodziny. Mam dobre układy z babcią, ciotkami, bratem, a nawet byłą macochąwink I to sobie chwalę.
Pełna wersja