mediacje...

29.04.11, 08:18
dawno nie pisałam...
wiele sie wydarzyło, jesteśmy po 2 spotkanu mediacyjnym zakończonym sukcesem smile nie nie pogodzilismy sie ale wypracowalismy wspólne stanowisko we wszystkich sprawach zwiazanych z rozwodem .... od opieki nad dziećmi poczynajac a na sprawach majatkowych kończąc.
Bardzo chciałam walczyć.... ale nie do końca bylo to zgodne ze mną .
Adwokat nakrecal "niech pani walczy o jego wine , beda wysokie alimenty a kasa jest teraz dla pani najwazniejsz..."
znajomi " walcz nie daj się on cie zdradza, dokop mu..." pani sedzina skierowala nas na mediacje ( oboje chcielismy opieki nad dziećmi) ... pani mediator okazała sie bardzo madrą osobą, zna sie na swojej robocie... mielismy 2 spotkania ( po ok 4 godziny ...)
dogadalismy się , nie bedzie swiadków, brudów, kłamstw, naciagania itp ale najwazniejsze ze dzieci nie beda ciagane po ośrodkach...

ciesze sie ze nie dałam sie wciagnac w "pranie brudow" troche ustapiłam co do rzadań maz tez poszedł na ustępstwa i udało sie... jestesmy świadomi że oboje spieprzylismy to nieważne kto w jakim stopniu...
rozprawa w przyszlym tygodniu - cięzko bedzie bo jestesmy na innym etapie - on juz nie kocha a mi jeszcze zależy... ale dam radę smile

adwokaci nie bedą zbytnio zadowoleni że sie dogadalismy ale cóż... ja moge spojrzeć sobie w oczy i uczciwie przyznac ze mam czyste sumienie i nie zachowałam sie jak "pies ogrodnika..."
i tak na koniec chcialam Wam podziekowac bo to od Was usłyszałam ze walka do niczego dobrego nie prowadzi, cierpia tylko dzieci, my siebie jeszcze bardziej ranimy a w rezultacie i tak nie ma wygranych....
    • altz Re: mediacje... 29.04.11, 08:32
      Bardzo budujące. Gratuluję rozsądku z obu stron i cieszę się, że chociaż wam się udało.
    • nowel1 Re: mediacje... 29.04.11, 08:32
      Podziwiam i gratuluję, to wymaga wiele siły charakteru i mądrości, żeby tak unieść się ponad własne uczucie krzywdy i złość.
      Pozdrawiam
      • jarkoni Re: mediacje... 29.04.11, 10:47
        To rzeczywiście budujące, że się udało wypracować kompromis, mimo jątrzenia adwokatów (którzy nie zarobią)..
    • demon_hrabiego Re: mediacje... 29.04.11, 11:13
      To bardzo dobrze, że udało się osiągnąć konsensus dzięki instytucji mediacji, w której sens ciągle wiele/większość (?) ludzi powątpiewa. Być może dobrze byłoby gdyby wszystkie sprawy rodzinne przed trafieniem na wokandę obligatoryjnie były kierowane do mediacji. Co do adwokatów, to może nie warto pochopnie wyrokować czy będą zadowoleni czy nie (pewnie poradziliby sobie bez rozwodówek).
    • rarely to dobrze ze nie dajesz sie podpuszczac 03.05.11, 12:15
      i masz własny rozum dobrze że mąz tez "w urazona dumę"

      ku przestrodze poczytaj niektore watki na tym forum np. niejakiego michszyb zobaczysz do czego prowadzi uleganie emocjom i eskalacja agresji

      powodzenia
    • cronat.gold Re: mediacje... 04.05.11, 12:51
      a ja bym poprosił o namiar na tego mediatora lub innych wartych polecenia
    • olowas1 Re: mediacje... 06.05.11, 01:00
      Brawo! Gratuluję dziecku niegłupich rodziców.
      A i pieniądz przyda się bardziej na jego potrzeby niż na adwokacinę.
      Pozdrawiam. Olgierd
      • pandora81 Re: mediacje... 06.05.11, 10:11
        Gratuluję siły charakteru i mądrości. Świetnie, że się udało. A mediacje są w naszym kraju niedoceniane.
    • renatarenatarenata Re: mediacje... 06.05.11, 10:45
      Myszko, bardzo proszę o namiar na tego mediatora. Właśnie poszukuję jakiegoś rozsądnego (jestem z Warszawy)
      • laura771 Re: mediacje... 06.05.11, 10:58
        A w jaki sposób są przyklepnięte te wszystkie uzgodnienia za pośrednictwem mediatora? Tworzy się jakąś umowę?
        • brown_jozi Re: mediacje... 06.05.11, 11:04
          Z rozwód.pl:
          "Zakończenie procesu mediacyjnego
          Mediacja kończy się zazwyczaj spisaniem protokołu, który podpisują zarówno strony jak i mediatorzy. Następnie dokument ten trafia do sądu, gdzie następuje weryfikacja pod względem prawnym i zatwierdzenie porozumienia przez sąd. Od tej chwili ma ono taką samą moc prawną jak wyrok sądu."


          laura771 napisała:

          > A w jaki sposób są przyklepnięte te wszystkie uzgodnienia za pośrednictwem medi
          > atora? Tworzy się jakąś umowę?
      • 0.myszka Re: mediacje... 06.05.11, 16:14
        Nas sąd skierował na mediacje do konkretnej Pani mediator...
        a poza tym jestem ze śląska smile
      • rayenne Co do mediatora w WWie 09.05.11, 19:43
        Polecam Pana Jurka Książka (jerzy.ksiazek@mediator.org.pl), info i telefony znajdziesz na stronie Polskiego Centrum Mediacji. Uczyłam sie od niego mediatorskiego fachu i jest jednym z najbardziej kompetentnych osób (przy tym szalenie empatycznych), jakie znam. Pozdrawiam i trzymam kciuki. Magda (też mediatorka wink ale spoza Wwki)
    • piotr-wwa Re: mediacje... 10.05.11, 07:54
      Odpowiem od końca.

      Adwokaci - pewnie zgarnęli i tak swoją kasę, wiec sprawa zakończona będzie, a oni będą mieli czas dla innych klientów.
      Mediacje - są osoby, które chcą się dogadać i fajnie, że Wam się udało. Ja na mediację się nie zgadzam. Mam swoje powody. Eks udowodniłem już na papierze (umowy i przelewy) przed sądem, że perfidnie i świadomie skłamała. Mam świadka, który podważy połowę jej badania (które było zlecone przez sąd - tylko i wyłącznie dla tego, że nie było świadków).
      Wiem, że eks przed sądem sama z siebie nie przyzna się do tego - co jeszcze skłamała, a póki tego nie zrobi - ja na mediację nie wyrażam zgody.
      Ktoś kto na początku chce walki i zniszczenia drugiej osoby sam z siebie nie wychodzi potem z propozycją ugody. Chyba, że wie, że wali mu się grunt pod nogami i że tak naprawdę niczego nie może zarzucić. Tak zrobiła moja eks. A teraz się buja, bo ze sprawy na sprawę udowadniam tylko jak wiele skłamała razem ze swoją mamusią.

      Proszę tylko nie dopatrywać się nigdzie radości w słowach. Ja po prostu chcę oczyścić swoje imię. A mediacje - jak i wszyscy psychologowie - są po stronie kobiet. Wystarczy, że kobieta powie, ja chcę, ja będę i dostanie. Zdanie faceta się tu nie liczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja