kontakty z dzieckiem-groźba sprawy sądowej

05.05.11, 21:47
Witam wszystkich
Mineło już 1,5roku odkąd pisałam do Was po raz ostatni i szczerze mówiąc myślałam, że nie będę już musiała tego robić...Niestety mój były mąż bardzo się stara żeby "umilić mi moje życie"
Sprawa wygląda następująco:mamy 2,5 roczną córkę i były ma ustalone kontakty przez Sąd (przychylił się do opinii RODK)
Jeszcze 2 miesiące temu nawet nie pamiętał w jakie dni ma się spotykać z dzieckiem, twierdził, że jest ojcem i nie musi tego wiedzieć, ja mam być zawsze wtedy kiedy jemu się wydaje ,że to włąśnie już...
Dodam, że mam kilkanaście smsów moich do niego, że nie zjawia się w wyznaczone terminy, bez wcześniejszego powiadomienie mnie , że nie zamierza przyjechać.On twierdzi, że to ja mu utrudniam kontakty z małą nie wpuszczając go itp.Ostatnio jednak dowiedziałam się , że założył mi sprawę w Sądzie o utrudnianie kontaktów i o to, że chce zabierać ze sobą córkę (ma przyzane spotkanie tylko w mojej obecnośći)
Nie wiem co mam zrobić, czy mogę zadzwonić/pójść do Sądu i dowiedzieć sie czy to prawda?
Jak wygląda taka rozprawa, na co mam się przygotować?
Dodam tylko, że były cześto jest w stosunku do mnie bardzo agresywny, kilka tygodni temu nawet powiadomiłam policję bo groził mnie i mojemu ojcu (mieszkam z rodzicami)
    • dziad47 Re: kontakty z dzieckiem-groźba sprawy sądowej 05.05.11, 23:03
      Witaj sprawa kontaktów z dziecmi lezy mi na sercu i dlatego ostatnio sledze takie wpisy.
      Moje potyczki z Temidą i życie nauczylo mnie jednego. Staraj sie być maxymalnie obiektywna i rzeczowa. Masz prawo zwrócic sie do sądu z pytaniem czy przeciwko tobie złozony jest pozew.
      Swoja drogą, zapomniałaś, że doceniamy to co tracimy więc może w najbardziej ztwardziałym grzesniku odezwać sie sumienie, oby tak było. Postaraj się nie traktować dziecka jako oręż pzeciwko niemu. Pamiętaj za trzydzieści, czterdzieści wasza córka wystawi wam swiadectwo z milości, dojżałości i rozsadku. Nie walcz z nim ale o siebie dla dobra córki.
      • olowas1 Re: kontakty z dzieckiem-groźba sprawy sądowej 05.05.11, 23:54
        gdyby nie ostatnie zdanie dziada, zgodziłbym się w pełni. W ogóle nie walcz. Szanuj swoją integralność, ale nie utrudniaj. Sprawy sądowej nie musisz się bać, choć wiadomo- nikt tego nie lubi. No chyba że utrudniasz. Nie oceniaj, nie stawiaj się w pozycji właścicielki i dysponentki dziecka. Nie dawaj sobie wejść na głowę.
        Masz też inną opcję, jeśli np. nieprzewidziane nachodzenie jest dla Ciebie nie do przyjęcia. Uregulowanie kontaktów. Załatwia się to wnioskiem do sądu - proponujesz dni i godziny. Z tą obecnością Twoją za każdym razem i przez cały czas pomyśl, czy to faktycznie konieczne. Pewnie nie wpływacie na siebie zbyt miło. Zwykle obie strony się do tego przyczyniają.
        Dziecko doceni, jeśli tak pokierujesz sprawą, żeby nie straciło żadnego z Was. Miej na względzie, że niezależnie od Twojej oceny osoby faceta dziecko potrzebuje ojca tak jak Ciebie. Tak samo mocno. I jeśli nie pokpiliście sprawy, tak samo mocno go kocha. Wasze animozje ani trochę nie powinny córki dotyczyć.
        Powodzenia. Olgierd
        • lenka-1982 Re: kontakty z dzieckiem-groźba sprawy sądowej 06.05.11, 09:41
          Naprwdę staram sie być obiektywna i kierować się dobrem małej, ale mam wrażenie, że mojemu byłemu mężowi najbardziej zależy na dokopaniu mi choćby za to, że ośmielam sie być szczęśliwa bez niego...
          Podam jeden z tysięcy przykładów: miesiąc przed\świętami uprzedziłam go, że chce wyjechać z małą i wtedy nie było problemu, jednak przed samym wyjazdem zrobił wielką awanturę i stwierdził, że jak gdzieś wyjadę to on i tak mnie znajdzie, a jeśli nie to powybija szyby całęj mojej rodzinie w mieście...oczywiście na świeta zostałam w domu i czekałam aż przyjdzie do córki w swoich godzinach.Niestety, nie przyjechał, nawet nie dał znaku, ze nie zamierza jej odwiedzić...jak napisałam, że zmieniłam swoje plany i czekamy z mała nawet nie odpisał...
          i co ja mam w takich sytuacjach zrobić, jak nadal wierzyć, że kocha naszą córkę?

          • sinsi Re: kontakty z dzieckiem-groźba sprawy sądowej 06.05.11, 11:03
            > Podam jeden z tysięcy przykładów: miesiąc przed\świętami uprzedziłam go, że chc
            > e wyjechać z małą i wtedy nie było problemu, jednak przed samym wyjazdem zrobił
            > wielką awanturę i stwierdził, że jak gdzieś wyjadę to on i tak mnie znajdzie,
            > a jeśli nie to powybija szyby całęj mojej rodzinie w mieście..


            Dziewczyno- jeśli ktoś używa wobec ciebie takich "argumentów" -to zgłoś to na policję, ze się boisz, że ci grozi, że jest w stanie to zrobić. To są groźby karalne,zatraszanie, jak go wezwą na komendę do wyjaśnienia to może zacznie używać mózgu i zacznie trząść portkami.
            A Ty będziesz miała prawo po swojej stronie gdy go kilka razy policja spisze.
            Ulegając taki szantażom pokazujesz mu, że zawsze się mu podporządkujesz. A on się cieszy że ci zepsuł święta.

            W sądzie przedstaw wszystkie podobne przypadki. I pomyśl jak uregulowac kontakty, byś nie była zakładnikiem szantaży exa.
          • olowas1 Re: kontakty z dzieckiem-groźba sprawy sądowej 06.05.11, 12:26
            lenko,
            Wydaje mi się, że źle, że nie wyjechałaś. niczego nie powybija, chyba że jest zwyczajnym bandytą. Na takiego są inne środki. Prawdopodobnie się nawzajem wpieniacie i tyle. Każde z Was myśli, że to drugie ma niecne intencje. Może nawet oboje je macie, ale nie o to chodzi. Zapomnijcie o tym i skupcie sie na córce. Wygląda, że przydałyby się Wam mediacje.
            Zajrzyj na facebooka - jest tam strona "Tak dla mediacji". Znajdziesz tam wiele ciekawych informacji.
            Powinniście oboje ustalić jasne reguły gry i ich przestrzegać. trudno to zrobić bez szczątkowego choćby dialogu. Natomiast za łatwo się nawzajem oceniacie i koncentrujecie na negatywach. jestem pewien, że Twój były tez znalazłby jakieś argumenty, że Ty postępujesz niewłaściwie.
            Skieruj go do nas - pogadamy sobie. Możesz napisać mi na priva, załączając kopię adresu byłego: olowas1@gazeta.pl lub olgierd@nocotytato.org.pl

            Więc nie pisz, że starasz się być obiektywna, tylko zrób coś, aby usunąć konflikt, w którym rykoszetem obrywa dziecko. Na razie tego nie widzę. Tylko wykaz pretensji.

            pozdrawiam, powodzenia. Olgierd
            • hortensja3333 Re: kontakty z dzieckiem-groźba sprawy sądowej 08.05.11, 21:28
              Na razie się nie martw tylko sobie spokojnie żyj.
              Jak przyjdzie jakieś pismo z Sądu to wtedy napisz czego dotyczy a my CI doradzimy.

              Wiem, że pierwsza rada nie jest łatwa do zrealizowania smile
    • lalu81 Re: kontakty z dzieckiem-groźba sprawy sądowej 13.05.11, 22:55
      ja wiem ze z niektorymi facetami NIE DA SIE DOGADAC.A ze w jedyny sposob przez dziecko moze Ci dokopac no to bedzie probowal.Mam takiego samego psychola,nawet sedzina w sadzie zauwazyla ze tatus dziecka chce mi robic na zlosc.trzymaj sie terminow zasadzonych w wyroku i niech dzien wczesniej potwierdzi ze przyjdzie.jak zacznie przychodzic regularnie to mozesz sie dopasowac jesli bedzie Tobie i dziecku to odpowiadac.Jesli nie potwierdzi to nie musisz go wpuszczac bo masz swoje plany i nie wiedzialas ze przyjdzie.szybciej mu sie to znudzi niz myslisz.natomiast moze przyzwyxzaic sie do dziecka i bedzie chcial dla niego dobrze-w co watpie.Na sprawie masz prawo takze wniesc o to co TY tez chcesz wiec mozesz wniesc o ograniczenie praw rodzic dla ojca dziecka i tu mowisz to co powyzej napisalas.I tu wazne: nie mozesz sie go bac i mu ulegac, wszystko zglaszaj na policje (mi moj byly sikal na drzwi do domu, zabranial chodzic w miejsca ktore chcialam, wyrywal wozek z dzieckiem na ulicy gdy nas przypadkowo spotkal bo teraz on chce i jak sie nie zgodze to mi odbierze dziecko,robil co chcial a ja balam sie i ulegalam,powiedzialam stop, teraz tatus nie byl u dziecka od roku mimo zasadzonych wizyt, ma ogranoczone prawa, a na widok dziecka na ulicy odwraca leb w druga strone-taki tatus, alimentow tez nie moglam sie doprosic, na poczatku sie balam poprosic potem mnie szantazowal ze jesli nie zrobie tego czy tamtego to on nie bedzie mi dawal kasy albo dziecko mi odbierze,a ze nie pracowalam to potrzebowalam na dziecko ale poszlam do komornika z wyrokiem sadu.Moj byly bedzie mial niedlugo juz nastepne dziecko i pewnie dlatego dal nam spokoj.nie boj sie go bo bo bedzie robil z toba co chcial, nie pozwol tez aby wywolywal w tobie poczucie winy bo to jest najlepszy sposob manipulacji.przepraszam ze dlugie.powodzenia


      dodam ze moj byly wczesniej tez nie przychodzil do dziecka jeszcze podczas malzenstwa, nie dzwonil ,nie smsowal ze chce przyjsc, zadnego kontaktu i nagle sms po pol roku wlasnie tego typu jak piszesz, ze ograniczam mu kontakt,ze nie pozwalam na wizyty itp.jakies "lekkie"wyzwiska(dla sadu lekkie)byc moze zbiera dowody.odpisz mu ze to nie prawda, nie przychodzisz na umowione spotkania.wiecej mu nie odpisuj, chocby nie wiadomo co pisal w tych sms.

      po sprawie nie byl u dziecka anii razu, wczesniej szalal bo on tak chce kontaktu z dzieckiem i ze ja mu ograniczam widzenia, sedziowie to psycholodzy i takich knypkow dobrze znaja, bedzie dobrze.
Pełna wersja