Dodaj do ulubionych

Rozwód w filmie..

07.05.11, 09:12
Dziś jest na TVN "Jeszcze raz" ze Stenką, Fryczem..Nie widziałem.
Opis filmu:
"Anna jest atrakcyjną 40-letnią rozwódką. Mimo że ma za sobą kilka nieudanych związków, nadal wierzy w wielką miłość. Wychowuje samotnie dorastającą córkę Kasię, która pod względem charakteru nie przypomina przebojowej i pewnej siebie matki. Kobiety planują wspólne wakacje nad morzem, ale nad Bałtyk trafia tylko Kasia. Na obozie surfingowym spotyka Pawła, którego zachowanie bardzo ją irytuje. Tymczasem Anna spędza urlop w Tatrach, w których do pracy ratownika górskiego przysposabia się prawnik Michał."

Coś mnie tu drażni, do końca nie wiem co.. Ale może to, że nie ma prozy życia, w opisie przynajmniej. Córa na obozie surfingowym, mama z prawnikiem co to chce być ratownikiem górskim.. No high life i sielanka..
Znacie jakieś inne filmy o rozwodzie, mniej cukierkowe? Że nie wszyscy piękni i bogaci, i od razu po rozwodzie układają sobie życie z perfekt kimś? Jak w "Nigdy w życiu", a pewnie i w tym dzisiejszym filmie..
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Rozwód w filmie.. 07.05.11, 09:22
      Wczoraj o 20 tvp kultura puściła radziecki film o rozpadzie małżeństwa i "co dalej". Bohaterowie też niezbyt siermiężni (on pracownik handlu zagr., Rosjanin w latach 70. podróżujący słuzbowo po całej Europie), ale właśnie ta "proza życia" mnie przykuła do telewizora. Wydaje mi się, że bardzo prawdziwy film, pewnie będą go powtarzać jeszcze (tytuł "Dziwna kobieta") - właśnie, będzie dzisiaj o 15.35.
    • zabelina 5 x 2 07.05.11, 09:40
      W niedzielę o 0:30 (właściwie to już będzie poniedziałeksmile) na TVP1 nadają francuski 5x2 lub tez jak telewizja podaje "Pięć razy we dwoje". Na pewno nie jest to film cukierkowy ani kiczowaty. Ogladałam go krótko po swoim rozwodzie i wrażenie miałam dość przygnębiające. Nie mniej wart obejrzenia.
      Za Filmwebem cytuję:"...Francois Ozon w szczytowej formie. Swym najnowszym filmem "5x2" udowadnia, że jest nie tylko sprawnym opowiadaczem formalnie wyrafinowanych historii, ale że potrafi także stworzyć przejmujący dramat obyczajowy. Historia małżeństwa młodych Francuzów opowiedziana w 5 odsłonach począwszy od rozwodu, a skończywszy na zakochaniu się to inteligentna zabawa konwencją kina. Ozon osiąga w tym filmie mistrzowskie połączenie fabularnej prostoty z głębią portretów psychologicznych, co nieodparcie przypomina wspaniałe kino innego francuskiego reżysera: Erica Rohmera... "
      i jeszcze:
      "...Ozon podkreśla, że ludzie to nie całkowicie niezależne byty, bo ich wolność często ogranicza wypadkowa społecznych oczekiwań, ról i związanych z nimi zachowań, a także obyczajowych stereotypów. Gilles to typ południowego, macho, którego rozbudzone ponad miarę potrzeby seksualne zdają się wynikać z niepewności co do własnej męskości i konieczności udowadniania jej sobie kolejnymi podbojami. To stuprocentowy egoista, który traktuje kobiety jak przedmioty. Gdy znudzi mu się jedna sięga po następną. Nie interesują go uczucia najbliższej osoby, bo całkowitą kontrolę nad jego umysłem przejął eros. Nie dopuszcza nawet do myśli, że innym ludziom może wystarczyć miłość pozbawiona seksualnego dopełnienia. Marion to kobieta wrażliwa i niezależna. Jednak w kontaktach z mężczyznami zdaje się przyjmować kulturowo akceptowaną uległość. Z czasem zaczyna uświadamiać sobie, że nie tędy wiedzie droga i zdobywa się na odwagę odejścia od narcystycznego męża hedonisty... "
          • jarkoni Re: 5 x 2 07.05.11, 10:39
            Mam:
            Marion i Gillesa widzowie poznają, kiedy w ponurych nastrojach podpisują oni w obecności prawnika akt rozwodowy. Chwilę później idą do pokoju hotelowego, żeby kochać się po raz ostatni. Brutalne zbliżenie kończy się kłótnią, z której wynika jednak, że mężczyzna chciałby ratować małżeństwo. W kolejnych odsłonach pokazana jest przeszłość pary - najbardziej znaczące momenty z życia, jak chwila narodzin dziecka, kiedy Gilles zostawia Marion samą w szpitalu i wyłącza telefon, lub też noc poślubna, którą kobieta spędza z obcym Amerykaninem.

            Może być dobre, ino będę lulał..
      • notting_hill Re: 5 x 2 07.05.11, 13:17
        Też miałam napisać o tym filmie. Bardzo prawdziwy. I uwielbiam Valerie Bruni Tadeschi, (siostra Carli), super babka i naprawdę dobra aktorka, na szczęście mało opatrzona.
    • kategemi Re: Rozwód w filmie.. 07.05.11, 15:18
      W prawdziwym życiu jest sie zabieganym, nie ma się kasy na wyjazdy, a za winklem nie czyhają przystojni ratownicy GOPRu , tylko napaleni hydraulicy z internetu na jedną noc ewentualnie. Wszyscy fajni faceci są zajęci, a atrakcyjne 40-latki żują marzeniami.
      To może i po to takie filmy....do marzeń...
          • mola1971 Re: Rozwód w filmie.. 07.05.11, 22:59
            Wprawdzie nie pamiętam czy się zeszli, ale kiedyś tę durnotę oglądałam. I to nie jest żaden film o rozwodzie tylko kolejna, lekka komedia na sobotni wieczór przy winie smile
            Natomiast jeśli ktoś chce poważny film o rozwodzie obejrzeć to ja również polecam "Plac Zbawiciela" z genialną w roli głównej Jowitą Budnik (dawniej Miondlikowska - grała w pierwszej polskiej telenoweli, czyli "W labiryncie"). Film daje po nerach i długo się o nim pamięta.
            • gazeta_mi_placi Re: Rozwód w filmie.. 07.05.11, 23:53
              Mnie utkwiła najbardziej scena seksu w łazience koło "chodzącej" pralki gdy teściowa się dobija...
              A w ogóle ten facet to nie był facet tylko zwykła ciota, bardzo żal mi było jego żony.
              Tylko dziwne, że ta kochanka, bizneswoman chciała takiego bezjajcowca..
              No i dzieci żal...
    • lolkalolka Re: Rozwód w filmie.. 07.05.11, 20:53
      O rozwodzie to nie, a może być o samotnej matce? O trudnych związkach? O problemach finansowych? O wypaleniu? O freakach?O trudnych związkach samotnych wypalonych matek mających problemy finansowe, z freakami? Jakiś czas mi się omsknął pilot i obejrzałam.

      Ok - zagadka ( łatwa) - co to było? smile
    • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 08.05.11, 09:12
      w polskich filmach jest albo plastikowa "rzeczywistość" w ilościach trudnych do przełknięcia albo kompletny odjazd i mroczna patologia w egzystencjalnym sosie .. brakuje środka
      hmm ... pewnie ten "środek" jest po prostu nieatrakcyjny zupełnie a nawet nudny z punktu widzenia sztuki filmowej - Frycz ze Stenką w błyszczącym Tuaregu czy Stefan z Beatą w Corolli na raty .. ?
      był taki film co go chyba Janda osobiście zrobiła "Pestka" - o prawie rozwodzie smile
      on uduchowiony architekt z brodą (Olbrychski) ona rozlatana dziennikarka, wulkan emocjonalny (Janda) czyli klasyka klasyki
      a że film ma już parę lat to jakby może mniej w nim tego plastiku i product placementu
      była tam taka scena jak do mieszkania w którym mieszka Janda z Olbrychskim przychodzą go odwiedzić jego dzieci ... dwóch chłopców niedużych o ile dobrze pamiętam ... zapadła mi w pamieć
      w każdym bądź razie skonczyło się na samobójstwie
          • jarkoni Re: Rozwód w filmie.. 08.05.11, 10:36
            Pamiętam scenki kiedy Mann był lekarzem a Materna pielęgniarką.
            Mann maca Maternę po plecach.
            Materna: "Panie doktorze, co pan robi?"
            Mann: "Szukam piersi"
            Materna: "Ale ja mam piersi z przodu"
            Mann: " Z przodu już szukałem.."
            • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 08.05.11, 10:49
              ostatnio gdzieś był w TV Big Zbig Show co to go Magda Umer zrobiła kiedyś dawno temu - Mann/Materna + Machalica i Józefowicz
              jazda na całego ... smile po festiwalach i masskulturze owych czasów

              pogodna afirmacja tego pięknego świata wink to jest pieśń dopiero
              www.youtube.com/watch?v=182a0LHYgFk
              strasznie obciachowe ale mnie rozbawiło
              • jarkoni Re: Rozwód w filmie.. 08.05.11, 11:19
                Nooo, obciachowe..
                Uważaj Andres, po Umer, Mannie i Józefowiczu widać, żeś nie małolat..
                Ale za to o obciachowe możesz tu dostać smile
                www.youtube.com/watch?v=tmRvrWvVz-Q
                A tak przy okazji, w tym kawałku ja słyszę: "Soniu mi daj trochę słońca" smile
              • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 08.05.11, 13:22
                > pogodna afirmacja tego pięknego świata wink to jest pieśń dopiero
                > www.youtube.com/watch?v=182a0LHYgFk
                > strasznie obciachowe ale mnie rozbawiło

                Ooooooo.....
                To bezapelacyjnie i na zawsze będzie mi się kojarzyć z podjęciem decyzji o rozwodzie. Leżałam na plaży, nad ciepłym morzem i słuchałam tej piosenki niemal codziennie, bo często puszczali ją animatorzy albo towarzyszyła aerobikowi... I tak sobie rozmyslałam, z lekkością na duszy, że poza mną chyba najtrudniejsza decyzja w zyciu, ale jedyna, którą powinnam wtedy podjąć. Kojarzy mi się do dziś ze spokojem tamtych dni. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co mnie czeka uncertain
                • errormix Re: Rozwód w filmie.. 08.05.11, 13:31
                  zmeczona100 napisała:

                  > To bezapelacyjnie i na zawsze będzie mi się kojarzyć z podjęciem decyzji o rozw
                  > odzie.

                  Skoro bierze nas na wspominki, to moją decyzję o rozwodzie mógłby zobrazować następujący FRAGMENT
                • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 08.05.11, 22:39
                  ale trafiłem ...
                  ale jeśli ze spokojem to znaczy chyba nie najgorzej Ci się kojarzy
                  ja słuchałem jakiegoś metalu - prasując smile żeby trochę opanować gonitwę myśli
                  zacząć było równie trudno jak kontynuować
                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 08:30
                    No własnie- całkiem fajnie mi się kojarzy wink
                    Szkoda, że tamten stan był tylko tymczasowy, chociaż cały czas mam nadzieje, że z powrotem go kiedyś osiągnę wink

                    Metal? Hm................ Lubię metal, ale wtedy, gdy jestem czymś naładowana pozytywnie wink
                    • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 08:55
                      no może z tym metalem to trochę przesadziłem - raczej takie coś jak Guns'n roses, czy Aerosmith - takie bardziej rokendrolowe oldskulowe kawałki ale za to głośno słuchane dostarczają energii - robiło mi to lepiej
                      niby w różnych książkach piszą ze można osiągnąć stan harmonii wewnętrznej i równowagi w sposób trwały... różne rzeczy różni ludzie piszą smile . Można oczywiście wyjechać na Kamczatkę i harmonijnie zadawać się z niedźwiedziami ale to raczej będzie ucieczka niż poszukiwanie równowagi
                      • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 09:31
                        andres_nin napisał:

                        > no może z tym metalem to trochę przesadziłem - raczej takie coś jak Guns'n rose
                        > s, czy Aerosmith

                        Europe wink


                        > niby w różnych książkach piszą ze można osiągnąć stan harmonii wewnętrznej i ró
                        > wnowagi w sposób trwały... różne rzeczy różni ludzie piszą smile . Można oczywiści
                        > e wyjechać na Kamczatkę i harmonijnie zadawać się z niedźwiedziami ale to racze
                        > j będzie ucieczka niż poszukiwanie równowagi

                        Ale czasami taka ucieczka, choćby nawet kilkudniowa, jest konieczna, bo inaczej człowiek zwariowałby i wpadł w ciemną rozpacz. Chyba najważniejsze, aby nie przeoczyć momentu, kiedy "rady już nie daję i muszę się zresetować".
                        • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 09:47
                          Europe ... stanowczo nie smile

                          najlepiej jest wyjechać tam gdzie się mówi w innym języku i w ogóle wszystko jest inaczej - wtedy reset jest skuteczny
                          jest taki moment kiedy napięcia się na siebie nakładają i kumulują i przegrzana para idzie w dekiel na całego - nagle ogarnia mnie taki właśnie spokój, odpuszczenie ciśnienia - chyba mam taki zawór bezpieczeństwa, homeostatyczny wentyl
                          wcale nie jest tak łatwo zwariować smile
                          • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 09:56
                            andres_nin napisał:

                            > Europe ... stanowczo nie smile

                            crying



                            >
                            > najlepiej jest wyjechać tam gdzie się mówi w innym języku i w ogóle wszystko je
                            > st inaczej - wtedy reset jest skuteczny

                            Zgadzam się całkowicie.

                            > jest taki moment kiedy napięcia się na siebie nakładają i kumulują i przegrzana
                            > para idzie w dekiel na całego - nagle ogarnia mnie taki właśnie spokój, odpusz
                            > czenie ciśnienia - chyba mam taki zawór bezpieczeństwa, homeostatyczny wentyl
                            > wcale nie jest tak łatwo zwariować smile

                            ha! To masz dobrze. U mnie wtedy pod czachą tak dymi, że trzeba zwiewać, aby nie wybuchła smile
                            • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 10:16
                              no bo pewnie to nie jest jeszcze ten moment - musiało by jeszcze mocniej podymić żeby zawór zadziałał smile
                              sama pisałaś o niebiańskim spokoju przy dźwiękach hitu od aerobiku po podjęciu decyzji - no to chyba tak funkcjonuje właśnie
                              a tak z ciekawości (o ile mogę oczywiście się zapytać) to gdzie się wtedy udajesz ? znaczy się zwiewasz w jakim kierunku ? psychiczna alienacja, wir pracy czy natychmiastowy wyjazd do Mozambiku (bociany do afryki latają więc niech będzie mozambik)
                              • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 10:25
                                andres_nin napisał:

                                > no bo pewnie to nie jest jeszcze ten moment - musiało by jeszcze mocniej podymi
                                > ć żeby zawór zadziałał smile

                                No wiesz, dzięki bardzo wink

                                > sama pisałaś o niebiańskim spokoju przy dźwiękach hitu od aerobiku po podjęciu
                                > decyzji - no to chyba tak funkcjonuje właśnie

                                Tak funkcjonuje, ale to była właśnie świadoma ucieczka, żeby czaszka jednak nie wybuchła smile

                                > a tak z ciekawości (o ile mogę oczywiście się zapytać) to gdzie się wtedy udaje
                                > sz ? znaczy się zwiewasz w jakim kierunku ? psychiczna alienacja, wir pracy czy
                                > natychmiastowy wyjazd do Mozambiku (bociany do afryki latają więc niech będzie
                                > mozambik)

                                Kiedyś była praca; teraz albo wyjazd w jakieś dzikie rejony, gdzie nie ma zasięgu, albo słuchawki na uszy, książka do czytania i manie wszystkiego w d... w czterech literach wink Przy czym to ostatnie zdarza mi się coraz częściej, a to źle, bo oznacza, że ciągnę już nawet nie na rezerwie, a na oparach uncertain

                                Tydzień kompletnego lenistwa, a później tydzień intensywnego zwiedzania jakiegoś nieznanego mi kawałka Ziemi-oooooooo, to jest to wink
                                • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 10:42
                                  >Tydzień kompletnego lenistwa, a później tydzień intensywnego zwiedzania jakiego
                                  > ś nieznanego mi kawałka Ziemi-oooooooo, to jest to wink

                                  ja bym powiedział na odwrót .. tydzień intensywnej eksploracji żeby wyhamować a potem kompletny reset i manie w 4 wszystkiego poza książką i białym winem z lodem na tarasie w upalny dzionek - taka oszroniona lampka potrafi od rana właściwie ustawić postrzeganie świata i jego popieprzonych problemów jako odległych i z gruntu niegodnych uwagi

                                  może żadna to rezerwa i opary tylko zmierzasz w kierunku złapania właściwego balansu i widzenia rzeczy smile i ta interpretacja jest chyba nienajgorsza
                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 10:57
                                    I potem, z tego wyhamowania tak od razu na piąty bieg?? Ooo, dziękuję wink

                                    Wino, taras, książka...
                                    Może jednak zejdźmy na ziemię big_grin

                                    > może żadna to rezerwa i opary tylko zmierzasz w kierunku złapania właściwego ba
                                    > lansu i widzenia rzeczy smile i ta interpretacja jest chyba nienajgorsza

                                    Obyś miał rację smile Chociaż to wersja zbyt optymistyczna, a ja wolę jednak realizm tongue_out
                                    • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 11:27
                                      realizm ... magiczny
                                      polecam big_grin

                                      "Miłość w czasach zarazy" Márqueza to wyjątkowa książka, choć temat miłości poruszany jest przez wielu innych autorów. Bohaterami książki są: Florentino Ariza i Fermina Daza. Florentino to poeta o romantycznym usposobieniu, Fermina zaś to typowa realistka trzeźwo patrząca na życie...

                                      możesz zacząć od zmiany nicka ze "zmęczonej" na Fermina Daza smile
                                      • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 12:12
                                        Tego nie czytałam smile Warto?
                                        Połączenie poety i realistki nawet jak na czasy morowe jest dla mnie zbyt kosmiczne, a nie magiczne big_grin Niech zgadnę: on upaja się poetycko widokiem opuszczonego miasta, a ona ciąga go za rękaw, aby zwiewali czem prędzej? wink

                                        Zmiana nicka nie wchodzi w ogóle w grę. To tak, jakby wyrzec się korzeni pochodzenia tongue_out
                                        • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 12:45
                                          na zacienionym tarasie w upalny dzień i z białym winem w garści (najlepiej od razu flaszka cała) - warto smile
                                          w innych okolicznościach przyrody może nie zadziałać

                                          kiedyś ktoś o prozie iberoamerykańskiej a w szczególności Marquezie taki termin wymyślił "realizm magiczny" - jak przeczytasz "sto lat samotności" albo tę książkę to będziesz wiedziała o co sie rozchodziło autorowi terminu

                                          związki pomiedzy głównymi bohaterami trochę bardziej są zagmatwane niż w Twoim opisie - ale stare, kolonialne, portowe miasto jest - może nie opuszczone ale czasy świetności już za nim

                                          chciałem tylko zwrócić uwagę na występujący w przyrodzie pewien mechanizm autosugestii czy jak się to tam nazywa fachowo .. ? nazywasz siebie "zmęczona"; postrzegasz się "zmęczona"; w konsekwencji - jesteś zmęczona .. smile w tej właśnie kolejności
                                          czego Ci oczywiście nie życzę
                                          • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 13:15
                                            Nie mam tarasu, białego wina, o upalnym lecie nawet nie wspominając, więc realizm magiczny (co za nazwa big_grin ) na razie odsuwam na bok wink Zimno jak w psiarni, więc ratuję się Grzańcem śliwkowym z ekspresówki, a to pewnie nie bardzo pasuje do stu lat w samotności?

                                            Co do mechanizmu autosugestii- zaczęło się od korzenia, tj. od samopoczucia, poprzez uświadomienie, aż do imienia, więc trochę nie pasuje do Twojej teorii, niestety wink
                                            ha! idę poczytać o Andresie Nin w takim razie smile
                                            • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 13:31
                                              nie masz tarasu akurat w tej chwili
                                              białe wino możesz kupić lub upędzić
                                              upalne lato będzie bo na razie wiosna dopiero
                                              z tym zimnem to nie wiem ... mnie tam świeci słonko przez okno
                                              stu lat samotności smile a nie "w samotności" co zdaje sie robi lekką różnicę
                                              to jest właśnie realizm, magiczność zostawmy na inną okazję big_grin

                                              już wspominałem, że jestem hiszpańskim komunistą i trochę anarchistą - w dodatku rozstrzelanym przez NKWD 80 lat temu big_grin
                                              czekam w takim razie niecierpliwie na porządną teorię mojej autosugestii
                                              • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 14:04
                                                OK, w takim razie winem i tarasem nie zajmujmy sobie głowy wink

                                                Co do lata- trzymam za słowo.
                                                Patrząc realistycznie masz faktycznie rację, no ale co zrobić, kiedy to słonko grzeje jakoś wyjątkowo słabo, a ja nie mogę rzucić w kąt papiórkowej roboty, aby choć przez chwilę wygrzać swe stare, rozklekotane kości? Pozostaje grzaniec i włączony grzejnik crying



                                                > stu lat samotności smile a nie "w samotności" co zdaje sie robi lekką różnicę
                                                > to jest właśnie realizm, magiczność zostawmy na inną okazję big_grin

                                                A niech Ci będzie. Już się pogubiłam, więc nie protestuję wink

                                                >
                                                > już wspominałem, że jestem hiszpańskim komunistą i trochę anarchistą - w dodatk
                                                > u rozstrzelanym przez NKWD 80 lat temu big_grin
                                                > czekam w takim razie niecierpliwie na porządną teorię mojej autosugestii

                                                A daj spokój. Ciebie się nie da zautosugestiować tak na trzeźwo wink
                                                Bo mnie wychodzi na RR- romantyk rewolucjonista, a to bardziej magiczne połączenie, niż białe wino, taras i morowy Rzym razem wzięte big_grin
                                                • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 14:28
                                                  > A daj spokój. Ciebie się nie da zautosugestiować tak na trzeźwo wink
                                                  a widzisz ... jednak procenty
                                                  a mówi sie, że to facetom tylko jedno w głowie big_grin

                                                  RAS - romantyk anarcho-syndykalista big_grin (nie mylić z RAŚ)
                                                  www.fotolog.com/kike_borntokill/34180958
                                                  tak wygladał mój kolega jeden, Juan go wołali, z Brygad Miedzynarodowych na froncie pod Guadalajarą, ale ja podobny jestem bardzo

                                                  właśnie się zastanawiam jak cię naklonić do odrobiny szaleństwa ...
                                                  na przykład ... wzmocnienia procentem grzańca i wyłączenia grzejnika
                                                  to ma zbawienny wpływ na klekot kości, w szczególności przestają skrzypieć kolana i grzechotać żebra (wiem bo sprawdzałem na sobie) big_grin big_grin
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 14:48
                                                    hihi, czyżby procenty były lekiem na wszystko? wink

                                                    > a mówi sie, że to facetom tylko jedno w głowie big_grin

                                                    Najpierw jedno, potem drugie wink

                                                    Ten Twój kolega to taki trochę Spanish macho? wink
                                                    Włos na wietrze rozwichrzon mu zupełnie wink

                                                    > właśnie się zastanawiam jak cię naklonić do odrobiny szaleństwa ...
                                                    > na przykład ... wzmocnienia procentem grzańca i wyłączenia grzejnika

                                                    I to pomoże na ten mój romantyzm, pardon- reumatyzm? wink
                                                    No nie wiem, nie wiem... ponoć już świecę w ciemności smile

                                                    > to ma zbawienny wpływ na klekot kości, w szczególności przestają skrzypieć kola
                                                    > na i grzechotać żebra (wiem bo sprawdzałem na sobie)

                                                    Aż tak znieczula? wink

                                                    Eh, iberysto, zawalam przez Ciebie robotę tongue_out
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 15:28
                                                    > > a mówi sie, że to facetom tylko jedno w głowie big_grin
                                                    >
                                                    > Najpierw jedno, potem drugie wink
                                                    no tak .. najpierw grzaniec potem wyborowa big_grin

                                                    > Ten Twój kolega to taki trochę Spanish macho? wink
                                                    > Włos na wietrze rozwichrzon mu zupełnie wink
                                                    żaden maczo ... zgłosiłaś zapotrzebowanie na RR no to masz ... wydał mi się adekwatny
                                                    wichry wojny domowej wiały wtedy mocno to i fryz się wzburzył

                                                    > Aż tak znieczula? wink
                                                    smaruje stawy jeśli chodzi o ścisłość a głównie odrywa myśli od papierkowej roboty

                                                    > Eh, iberysto, zawalam przez Ciebie robotę tongue_out
                                                    na razie nie jest mi przykro z tego powodu, bo zakładam że robisz to z wyboru - no może nie ogarnęłaś wszystkich papierów ale z rewolucją tak już jest ... wir wydarzeń wciąga i zmiata po drodze wszystko smile w końcu wiem coś o tym, na szczęście w porę mnie rozstrzelali i nie zdążyłem wpaść w bezlitosne szpony biurokracji smile
                                                    maniana - co masz zrobić dziś zrób jutro big_grin
                                                    przyznaj się w końcu - wyłączyłaś grzejnik ?
                                                    ja sie przyznam bez bicia, że opieprzałem się haniebnie dzisiaj ... nadrobię jutro
                                                    i nawet nie zamierzam mieć do siebie żalu o to mimo że jestem zupełnie profesjonalnym profesjonalistą
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 16:57

                                                    > no tak .. najpierw grzaniec potem wyborowa big_grin

                                                    Ojoj, nie dam rady z takim tempem wink

                                                    >

                                                    > żaden maczo ... zgłosiłaś zapotrzebowanie na RR no to masz ... wydał mi się ade
                                                    > kwatny
                                                    > wichry wojny domowej wiały wtedy mocno to i fryz się wzburzył

                                                    No proszę- miało być o Tobie, a zeszło na psy. Tfu, na fryz .)



                                                    > smaruje stawy jeśli chodzi o ścisłość a głównie odrywa myśli od papierkowej rob
                                                    > oty

                                                    Co to, to nie- powinnam się skupić, a nie całkowicie rozpraszać, bo inaczej nie zarobię na białe wino czy taras wink Chyba, że nie chodzi o procenty, a towarzystwo do nich tongue_out

                                                    >

                                                    > na razie nie jest mi przykro z tego powodu,

                                                    Nie dość, że tajemniczy, to w dodatku bezczelny!
                                                    wink

                                                    bo zakładam że robisz to z wyboru -
                                                    > no może nie ogarnęłaś wszystkich papierów ale z rewolucją tak już jest ... wir
                                                    > wydarzeń wciąga i zmiata po drodze wszystko smile

                                                    Mam takie tyły z papierami, że musiałabym się upić do nieprzytomności, aby z nimi dojść jako tako do ładu. Tak więc- racja- był to mój świadomy wybór. Powiększam kolekcję spraw na wczoraj wink I zamiast na rewolucję, to liczę na cud wink

                                                    w końcu wiem coś o tym, na szcz
                                                    > ęście w porę mnie rozstrzelali i nie zdążyłem wpaść w bezlitosne szpony biurokr
                                                    > acji smile

                                                    Eeee, a co to za perspektywy przede mną rozpościerasz, hę? Że niby nie zdążę, nim stanę się duchem? A kij tam z tym- raz się żyje, więc z trojga wybieram placki ziemniaczane, a potem ten wątek. A papiery nie zająć- nie uciekną.

                                                    > maniana - co masz zrobić dziś zrób jutro big_grin

                                                    Lepiej- pojutrze; będziesz mieć dwa dni wolnego. W sam raz na białe wino, taras i miasto z zarazą wink

                                                    > przyznaj się w końcu - wyłączyłaś grzejnik ?

                                                    Zgadłeś wink A to dlatego, że słońce przeszło na moją stronę big_grin


                                                    > ja sie przyznam bez bicia, że opieprzałem się haniebnie dzisiaj ... nadrobię ju
                                                    > tro
                                                    > i nawet nie zamierzam mieć do siebie żalu o to mimo że jestem zupełnie profesjo
                                                    > nalnym profesjonalistą

                                                    A ja miałam dzisiaj taaaaakie plany. A tu klops, pardon- wyfryzowany rewolucjonista się trafił wink
                                                    No i co teraz??
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 18:23
                                                    > A ja miałam dzisiaj taaaaakie plany. A tu klops, pardon- wyfryzowany rewolucjon
                                                    > ista się trafił wink
                                                    > No i co teraz??
                                                    oj daj już spokój .. papiery i papiery, no chyba że plany dotyczyły atrakcyjnego popołudnia a nie biurokracji
                                                    no nie wiem co teraz - mogę połączyć sie z Tobą w bólu, delikatnie współczuć czy też pocieszać lub też włączyć grzejniczek big_grin
                                                    poza tym wyfryzowany jest kolega Juan Modesto ja tylko podobny jestem
                                                    naprawdę wyglądam tak:
                                                    www.gazetoteko.com/kajeroj/k38int.htm
                                                    wtedy jeszcze paliłem i nosiłem okulary

                                                    > > na razie nie jest mi przykro z tego powodu,
                                                    >
                                                    > Nie dość, że tajemniczy, to w dodatku bezczelny!
                                                    > wink
                                                    no może trochę stałem sie niewolnikiem swojego rewolucyjnego wizerunku
                                                    a powiedz mi kto tu nie jest tajemniczy ...
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 19:37
                                                    jesteśmy synami Rewolucji ... nie ma dziwne żeśmy podobni są

                                                    jak Ty to robisz, że raz ci sie pokazuje w stopce dyferencja a raz frutti di mare ..?
                                                    i czy jest jakaś reguła z tym związana czy raczej losowo ?
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 19:42
                                                    > jak Ty to robisz, że raz ci sie pokazuje w stopce dyferencja a raz frutti di ma
                                                    > re ..?
                                                    > i czy jest jakaś reguła z tym związana czy raczej losowo ?

                                                    Eeeee.... no.... tego.... Nie pamiętam big_grin
                                                    Znaczy się- chyba losowo to idzie. W Ustawieniach można to, zdaje się, zrobić.
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 20:44
                                                    "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji"

                                                    smutna to wizja życia ... co do frutti di mare sie zgadzam ... jest to kuszące i w miare łatwe ale nie wiem dlaczego z dojrzałą kobietą miało by być aż tak trudno bawić się życiem .. przy czym zamiast bawić mogło by być raczej słowo cieszyć
                                                    z całą pewnością trudno jest bo każdy kto ma jakąś dłuższą i zawierającą parę zakrętów biografie jest mało skłonny żeby się otworzyć i zaufać komuś
                                                    ta fraza o spadaniu z pomnika taka szowinistyczna trochę jest - jak facet ma coś do powiedzenia to na wszelki wypadek trzeba go strącić od razu i może jeszcze przydeptać mniej lub bardziej delikatnie .. czy jak ?
                                                    dojrzałe kobiety wcale nie są lepsze od facetów (dojrzałych)
                                                    dlatego właśnie uważam, że trochę smutny jest
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 21:00
                                                    Hm... Dla kogoś, kto ma fiu bździu w głowie, taka kobieta to jednaj wyzwanie ponad jego siły wink
                                                    No i jeśli chodzi o cieszenie się życiem, to wydaje mi się, że własnie dojrzali partnerzy potrafią to i doceniają- ponad zabawę w życie. I to własnie jest clou- dojrzałość, której brakuje, niestety, wielu panom- bez względu na wiek.
                                                    Smutna jest raczej wizja kobiet, które związały się z Piotrusiami Panami.

                                                    > z całą pewnością trudno jest bo każdy kto ma jakąś dłuższą i zawierającą parę z
                                                    > akrętów biografie jest mało skłonny żeby się otworzyć i zaufać komuś

                                                    Ale w tym cytacie nie chodziło o zaufanie smile Chodziło o to, że kobieta dojrzała, po przejściach, z- jak Ty to nazwałeś- bibliografią, jest bardziej ostrożna i bardziej wymagająca i nie każdy pan może jej zaimponować czy ją zainteresować. No po prostu- życie to nie zabawa, a tak niektórzy do niego podchodzą. Bawić to się można, ale do czasu; później pora dorosnąć, a z tym własnie niektórzy mają problem wink

                                                    ta fraza o spadaniu z pomnika taka szowinistyczna trochę jest - jak facet ma co
                                                    > ś do powiedzenia to na wszelki wypadek trzeba go strącić od razu i może jeszcze
                                                    > przydeptać mniej lub bardziej delikatnie .. czy jak ?

                                                    Eee, no zaraz, zaraz. Zapędziłeś się czy to białe wino Ci zaszkodziło aż tak?
                                                    Prawdziwy mistrz, tj. mężczyzna, którego kobieta ma za co podziwiać, zawsze zostanie mistrzem i będzie miał swój pomnik. Spadają z niego ci, którzy mistrza udają i przy pierwszej trudności już się poddają, albo jej nie podejmują nawet.

                                                    > dojrzałe kobiety wcale nie są lepsze od facetów (dojrzałych)

                                                    No bez procentów nijak nie rozumiem, o co Ci chodzi tym razem wink
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 21:43
                                                    > Hm... Dla kogoś, kto ma fiu bździu w głowie, taka kobieta to jednaj wyzwanie po
                                                    > nad jego siły wink

                                                    niby że kto ma .. ?
                                                    > No i jeśli chodzi o cieszenie się życiem, to wydaje mi się, że własnie dojrzali
                                                    > partnerzy potrafią to i doceniają- ponad zabawę w życie. I to własnie jest clo
                                                    > u- dojrzałość, której brakuje, niestety, wielu panom- bez względu na wiek.
                                                    > Smutna jest raczej wizja kobiet, które związały się z Piotrusiami Panami.

                                                    no przecież o tym właśnie napisałem, zresztą wizja mężczyzn związanych z Cruellami do Mon co jest stosunkowo eleganckim odniesieniem jest równie smutna, nie powielajmy łatwo stereotypów, brak dojrzałości może dotyczyć obydwu płci
                                                    > bardziej wymagająca i nie każdy pan może jej zaimponować czy ją zainteresować.
                                                    > No po prostu- życie to nie zabawa, a tak niektórzy do niego podchodzą. Bawić t
                                                    > o się można, ale do czasu; później pora dorosnąć, a z tym własnie niektórzy maj
                                                    > ą problem wink

                                                    nieeee no proszę ... mam wrażenie że przerzucamy sie jakimiś koszmarnymi stereotypami
                                                    czy w podtekście jest że statystyczny będzie sie oglądał za fajna dupą i niewiele wiecej bedzie go interesowało ..?
                                                    myslisz, że dojrzały facet nie potrzebuje żeby kobieta go zaintrygowała?

                                                    > Prawdziwy mistrz, tj. mężczyzna, którego kobieta ma za co podziwiać, zawsze zos
                                                    > tanie mistrzem i będzie miał swój pomnik. Spadają z niego ci, którzy mistrza ud
                                                    > ają i przy pierwszej trudności już się poddają, albo jej nie podejmują nawet.


                                                    gdzie by sobie tu jakiś gustowny cokół obstalować ...
                                                    nie sposób sie nie zgodzić
                                                    miszcz ma być miszczem a kobieta ma być co ? ma po prostu być i to wystarczy ? smile
                                                    trudno jest być pomnikiem i misiaczkiem w laćkach smile
                                                    Brad Pitt z workiem piwnym w plastikowych klapkach i gaciach do pół łydki ... ale jazda ... big_grin
                                                    to tak jeśli chodzi o stereotypy .. ale może poważnie porozmawiajmy smile
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 21:49
                                                    hej, no zaraz! A kto się czepił mojej sygnaturki? No kto?? Ksionc??

                                                    miszcz ma być miszczem a kobieta ma być co ? ma po prostu być i to wystarczy ?
                                                    > smile
                                                    > trudno jest być pomnikiem i misiaczkiem w laćkach smile

                                                    A co ma misiaczek w laczkach do moich sygnaturek??
                                                    <obrażona>
                                                    <foch>
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 22:21
                                                    normalnie nie desperuj ... przecież o to chodziło żebyś w końcu jakieś procenty uruchomiła .. poza tym jakbyś miała iść do żabki po tego redsa to by to na mnie zrobiło wrazenie
                                                    a tu myk do lodóweczki .. a tam zgrzeweczka redsika czeka (ciekawe skad sie tam wzieła bidula)
                                                    wszystko będzie dobrze, nic nie trzeba trawic
                                                    komplikujesz tylko takie proste rzeczy big_grin
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 22:30
                                                    andres_nin napisał:

                                                    > normalnie nie desperuj ... przecież o to chodziło żebyś w końcu jakieś procenty
                                                    > uruchomiła ..

                                                    Podstępem więc mnie wziąłeś?? Mnie?? Nie wiem, jak to przeżyję!

                                                    poza tym jakbyś miała iść do żabki po tego redsa to by to na mni
                                                    > e zrobiło wrazenie

                                                    Miałabym się nocą szlajać po mieście, szukać jakiejś żabki?? Wolałabym chyba się nie upić!

                                                    > a tu myk do lodóweczki .. a tam zgrzeweczka redsika czeka (ciekawe skad sie tam
                                                    > wzieła bidula)

                                                    Niedoczekanie Twoje, abym Ci powiedziała big_grin Zaraz byś mnie obśmiał tongue_out

                                                    > wszystko będzie dobrze, nic nie trzeba trawic
                                                    > komplikujesz tylko takie proste rzeczy big_grin

                                                    Bo baby po to są- inaczej nie mielibyście szans, aby się wykazywać tongue_out
                                                  • zmeczona100 Andres! 09.05.11, 22:33

                                                    Łyknęłam procha, popiłam redsem i się odmeldowuję, bo czuję, że zasypiam tongue_out
                                                    A jutro ciężka przeprawa mnie czeka uncertain

                                                    Dobrej nocy Tobie, Jarkoniemu (nie wywalisz nas, prawda? wink ) i wszystkim tu zerkającym smile
                                                  • andres_nin Re: Andres! 09.05.11, 22:51
                                                    nie łykaj prochów .. to niezdrowe, lepiej już redsa solo alboco
                                                    jakbyś odpowiednio wcześniej sznapsa walnęła, spała byś jak dziecko

                                                    zawsze jak padają jakieś ciekawe pytania to wszyscy idą spać wtedy ... poszukam zatem odpowiedzi w głębiach mej przepastnej jaźni (pewnie z mizernym skutkiem) .. zakąszajac grochówką big_grin

                                                    Dobranoc smile
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 22:14
                                                    oj tam czepił od razu ..

                                                    > A co ma misiaczek w laczkach do moich sygnaturek??

                                                    no bezpośrednio może nic ... nie ma co fochów stroić od razu

                                                    próbuje sobie jakoś wyobrazić jakby to było w tych klapkach z lidla na takim fajnym cokole z piaskowca .. myślisz że puszke z piwem powinienem trzymać w lewej czy raczej prawej ręce .. ? bo kobiety to zwracają uwagę na szczegóły przeważnie big_grin
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 22:25
                                                    andres_nin napisał:

                                                    >
                                                    > no bezpośrednio może nic ... nie ma co fochów stroić od razu

                                                    Pośrednio tym bardziej! Misiaczki to niech sobie żyją ze swoimi misiowymi!

                                                    >
                                                    > próbuje sobie jakoś wyobrazić jakby to było w tych klapkach z lidla na takim fa
                                                    > jnym cokole z piaskowca .. myślisz że puszke z piwem powinienem trzymać w lewej
                                                    > czy raczej prawej ręce .. ? bo kobiety to zwracają uwagę na szczegóły przeważn
                                                    > ie big_grin

                                                    Hm... To Ty z piwem chcesz pretendować do roli miszcza? Noweś!
                                                    Do tego w klapkach?? na piaskowcu? A do piachu z tym!

                                                    A tak na poważnie big_grin to i tak zdania nie zmienię, że facet musi imponować kobiecie i musi mieć to coś, za co można go podziwiać tongue_out I wcale nie mam na myśli zasobności portfela, rodzaju fury, skóry czy komóry tongue_out
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 22:39
                                                    tak na poważnie ...
                                                    a jakby wogóle nie miał ? fury, skóry i kumury ? smile hę?
                                                    jeszcze miał cieżki dowcip i klapki ?

                                                    to powiedz co by to miało być ten podziw ... bo to sie tak łatwo mówi takie ogólniki .. niby ze nie skóra z przeceny i stara nokia też wystarczy ..a potem same nieporozumienia ...
                                                    jak klapki to nie na cokół .. jak piwo to reds a nie tyskie ... i tak sie zaczyna, potem tylko gorzej jest .. smile

                                                    pozatym miszcz jest miszczem w głębi swej istoty nawet w klapkach i z browarem w garści ... coś sie plączesz w zeznaniach
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 20:32

                                                    Na poważnie? Ojjjj, ja nie wiem, czy potrafię na poważnie wink

                                                    > to powiedz co by to miało być ten podziw ... bo to sie tak łatwo mówi takie ogó
                                                    > lniki ..

                                                    Oj, no.....
                                                    Nie wiem, czy wypada- tak publicznie wink To w sumie nic zdrożnego, ale gdzież tak od razu publicznie wink

                                                    A raz kozie śmierć tongue_out

                                                    Mężczyzna, który potrafi robić użytek ze swojej inteligencji.

                                                    No i tyle smile Bo to trudno wytłumaczyć wink Mojego faceta chciałabym właśnie podziwiać za jego inteligencję. Tzn. z takim chciałabym być. Póki co, znam dwóch takich- ale nie są dla mnie crying Jeden to mój brat, a drugi- to szwagier smile Niestety, ten ostatni nie ma brata bliźniaka crying

                                                    tongue_out
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 21:43
                                                    > Mężczyzna, który potrafi robić użytek ze swojej inteligencji.

                                                    w takim razie jestem Ci przeznaczony ... jak Zbyszko z Bodańca Danuśce ewenualnie Jagience co na ławie przysiadając orzechy gnietła swą odwrotną stroną ..
                                                    i tak twarrdy jak skała tyłek przeważył nad uduchowioną cherlacizną

                                                    to ja, to ja ... nieustannie robię użytek ze swojej inteligencji - czasem tylko efekty jakby odbiegają od zamierzeń ale pocieszam się, że jest to inteligencja niespokojna i w swej burzliwości poszukująca ...

                                                    Jarkoni ... twoja intuicja Cię nie zawiodła ... I've got a message big_grin

                                                    ( Jeden to mój brat, a drugi- to szwagier smile Niestety
                                                    > , ten ostatni nie ma brata bliźniaka crying

                                                    a nie podmienił Ci ich ktoś przed ślubem ?
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 11.05.11, 09:21
                                                    > w takim razie jestem Ci przeznaczony ...

                                                    > to ja, to ja ... nieustannie robię użytek ze swojej inteligencji - czasem tylko
                                                    > efekty jakby odbiegają od zamierzeń ale pocieszam się, że jest to inteligencja
                                                    > niespokojna i w swej burzliwości poszukująca ...

                                                    O jakże się cieszę smile tongue_out


                                                    > a nie podmienił Ci ich ktoś przed ślubem ?

                                                    A choroba wie. Zresztą, jakie ma to dziś znaczenie, skoro Ty się objawiłeś?
                                                    tongue_out
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 11.05.11, 09:31
                                                    andres_nin napisał:

                                                    > naprawdę znasz tylko trzech inteligentnych facetów .. ? (tzn. brat, szwagier i
                                                    > ten iberysta Andres)


                                                    Oj, no nie wink
                                                    Ekhm.... Chodzi o takich, no... z nieprzeciętnym intelektem smile Kurczę, to trudne jest tak napisać, o co mi chodzi smile Pewnie są i inni, ale nie miałam okazji, aby się o tym przekonać. Bo to trzeba trochę czasu, lepszego poznania, aby wiedzieć, że mężczyzna ma to "coś" do podziwiania. Brata i szwagra znam na wylot i powiem tak- sama przyjemność rozmawiać z nimi nawet na tematy, o których ja czy oni nie mają pojęcia; a co dopiero mówić, jeśli można posłuchać, jak mówią, odnoszą się np. do otaczającej ich rzeczywistości- łącznie z problemami życia codziennego, rodzinnego, zawodowego czy polityki wink Oj, no.... Ogarnianie całości, wyciąganie wniosków, twierdzenia, opinie itp.- no po prostu taka mądrość życiowa z nich wyłazi. Ma się wtedy wrażenie, że nie ma problemów, z którymi by sobie nie poradzili- ale na zasadzie zaufania, a nie patrzenia na nich jak na bożków. Kurczę, no trudno tak to opisać. Eeee... mam nadzieję, że coś zrozumiałeś z tej mojej paplaniny wink


                                                    > hmmm ... wąskie to i elitarne grono
                                                    > ale ja się zawsze źle czułem w tłumie smile

                                                    ha! No to idealnie się wpasowałeś tongue_out
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 11.05.11, 10:12
                                                    Kurczę, no trudno tak to opisać. Eeee... mam nadzieję, że coś zrozumiałeś z
                                                    > tej mojej paplaniny wink


                                                    moja prochowatość rozumieć ...

                                                    Ma się wtedy wrażenie, że nie ma problemów, z którymi by sobi
                                                    > e nie poradzili

                                                    są są .. ale życz im żeby nie musieli się z nimi zderzyć .. smile
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 11.05.11, 00:42
                                                    > Mężczyzna, który potrafi robić użytek ze swojej inteligencji.
                                                    >
                                                    > No i tyle smile Bo to trudno wytłumaczyć wink Mojego faceta chciałabym właśnie podzi
                                                    > wiać za jego inteligencję. Tzn. z takim chciałabym być.


                                                    to fajne jest co piszesz .. ale inteligencja to też są wątpliwości, niepokój i rozterki, ludzie inteligentni widzą wiecej niż reszta - czasem to paraliżuje zamiast pchać do przodu, poza tym inteligencji można używać w kompletnie destrukcyjny sposób
                                                    na pewno warto zadawać się i podziwiać ludzi mądrych, wrażliwych i obdarzonych wyobraźnią, a może przede wszystkim wyobraźnią
                                                    mam nadzieję, że mimo rozrywkowej konwencji w jakiej nasza rozmowa sie dosć gwałtownie rozwinęła jakoś ci tam pomogła .. na przykład oderwać się na chwilę od krucjaty, którą zdaje się prowadzisz smile
                                                    bo mnie pomogła smile

                                                    no to po tym markotnym akapicie można w końcu powrócić do głównego nurtu .. i konwencji smile

                                                    semtex okazał się być plasteliną, wiec detonacji żadnej nie było, companheros poszli spać
                                                    iskra rewolucji zgasła

                                                    dobranoc smile
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 11.05.11, 09:58
                                                    andres_nin napisał:

                                                    >
                                                    > to fajne jest co piszesz .. ale inteligencja to też są wątpliwości, niepokój i
                                                    > rozterki, ludzie inteligentni widzą wiecej niż reszta - czasem to paraliżuje za
                                                    > miast pchać do przodu

                                                    Ale to jest własnie to, co mnie "pociąga" w facetach wink Zresztą, ogólnie- w ludziach.

                                                    Właśnie to, że nie działa się pochopnie, że bierze się pod uwagę całość problemu, zadania, a nie tylko pozytywy, pomijając np. zagrożenia czy nieprzyjemne konsekwencje. Poza tym własnie- to widzenie więcej, niż inni to potrafi pchać do przodu, a jeśli hamuje, to z rozsądku, a nie np. ze złośliwości, nieuzasadnionego lęku czy przywiązania do starych schematów myślenia.

                                                    Przecież życie wymaga ciągłego podejmowania decyzji, a partnerstwo z kimś takim zdecydowanie je ułatwia, a w dodatku czyni przyjemniejszym. Podejmowanie decyzji z kolei wymaga wzajemnego zaufania, a trudno o nie, jeśli partner "nie ogarnia" całości, a skupia się tylko na przewidywanych korzyściach.


                                                    , poza tym inteligencji można używać w kompletnie destrukc
                                                    > yjny sposób

                                                    Zdecydowanie się zgadzam, jednak chodzi mi nie o psychopatów, a osoby o prawidłowej osobowości wink

                                                    > na pewno warto zadawać się i podziwiać ludzi mądrych, wrażliwych i obdarzonych
                                                    > wyobraźnią, a może przede wszystkim wyobraźnią

                                                    O to mi własnie dokładnie chodzi smile
                                                    No proszę- ja się plączę w zeznaniach, a Ty to ująłeś w dwa wersy wink

                                                    > mam nadzieję, że mimo rozrywkowej konwencji w jakiej nasza rozmowa sie dosć gwa
                                                    > łtownie rozwinęła jakoś ci tam pomogła .. na przykład oderwać się na chwilę od
                                                    > krucjaty, którą zdaje się prowadzisz smile
                                                    > bo mnie pomogła smile

                                                    Mnie tyz tongue_out

                                                    <bibliografię i tak zrobiłam >

                                                    >
                                                    > semtex okazał się być plasteliną, wiec detonacji żadnej nie było,

                                                    No i całe szczęście, bo żadne redsy czy białe wino na tarasie nie byłoby w stanie ukoić mnie po tej stracie crying crying crying

                                                    tongue_out
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 11.05.11, 10:32
                                                    > Przecież życie wymaga ciągłego podejmowania decyzji, a partnerstwo z kimś takim
                                                    > zdecydowanie je ułatwia, a w dodatku czyni przyjemniejszym. Podejmowanie decyz
                                                    > ji z kolei wymaga wzajemnego zaufania, a trudno o nie, jeśli partner "nie ogarn
                                                    > ia" całości, a skupia się tylko na przewidywanych korzyściach.
                                                    >


                                                    pogodny idealizm .... smile podoba mi się
                                                    musiała byś jeszcze umieć się zgodzić z holistycznymi i przemyślanymi wnioskami partnera..dobrowolnie big_grin
                                                    taki związek jak normalnie dobrze napisany kontrakt .. smile
                                                    a gdzie tornado emocji.. burza zmysłów..żar namiętności ...?
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 11.05.11, 11:33
                                                    andres_nin napisał:


                                                    > pogodny idealizm .... smile podoba mi się

                                                    Mi tyz tongue_out

                                                    > musiała byś jeszcze umieć się zgodzić z holistycznymi i przemyślanymi wnioskami
                                                    > partnera..dobrowolnie big_grin

                                                    Eeee.... no zaraz....
                                                    W zakończonym nieformalnie związku to ja miałam portki- bo musiałam, bo to było wygodne dla męża, bo ktoś je musiał mieć. W dodatku obrywałam za swoje decyzje, jeśli nie okazywały się przynosić efektów, jakich oczekiwał panmąż. Taki narzucony mi układ spowodował, że jestem z m ę c z o n a życiem po prostu- odpowiedzialnością, zwalaniem na mnie wszelkich obowiązków, decyzji itepe. <teraz wiesz, skąd mój nick>

                                                    Dlatego na podstawie własnych doświadczeń, ale także związków, tworzonych przez tych wspomnianych dwóch inteligentnych panów wiem, że ten inny, rozpatrywany przeze mnie układ by mi pasował. Nie jestem jakaś wojownicza, uparta baba, która ma satysfakcję tylko wtedy, gdy coś jest zrobione po jej myśli wink Czyli- zaufanie to wiara, że druga osoba podejmuje przemyślane, najkorzystniejsze dla związku decyzje, a więc moje zadanie to jej wspieranie; a tam, gdzie decyzja powinna być wspólna, to oczekuję elastyczności i kompromisów, bo- jak wspomniałam- też taka jestem tongue_out

                                                    Najogólniej mówiąc- nic nie miałabym przeciwko przerzuceniu na kogoś wszelkich decyzji tongue_out Jednak, skoro mowa o związku to wiem, że tak się nie da, jednak walki na noże, w kisielu czy do upadłego nie przewiduję wink
                                                    <pomijając fakt, że wchodzenia w związku też nie przewiduję >

                                                    > taki związek jak normalnie dobrze napisany kontrakt .. smile
                                                    > a gdzie tornado emocji.. burza zmysłów..żar namiętności ...?

                                                    Eam, to wszystko przereklamowane- podobnie jak seks czy macierzyństwo tongue_out
                                                    Przeszłam przez to i teraz, jako doświadczona, próchniata baba za wartość związku uważam możliwość wspólnego przeżywania i cieszenia się z rzeczy codziennych wink A motyle w brzuchu pozostawiam młokosom smile Spokoju i stabilizacji oczekuję, przewidywalności, a nie fajerwerków i wulkanów tongue_out
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 11.05.11, 12:21
                                                    > W zakończonym nieformalnie związku to ja miałam portki- bo musiałam, bo to było
                                                    > wygodne dla męża, bo ktoś je musiał mieć. W dodatku obrywałam za swoje decyzje
                                                    > , jeśli nie okazywały się przynosić efektów, jakich oczekiwał panmąż. Taki narz
                                                    > ucony mi układ spowodował, że jestem z m ę c z o n a życiem po prostu- odpowied
                                                    > zialnością, zwalaniem na mnie wszelkich obowiązków, decyzji itepe. <teraz w
                                                    > iesz, skąd mój nick>

                                                    można było sie domyśleć smile

                                                    Nie jestem jakaś wojownicza, uparta baba, która
                                                    > ma satysfakcję tylko wtedy, gdy coś jest zrobione po jej myśli wink Czyli- zaufa
                                                    > nie to wiara, że druga osoba podejmuje przemyślane, najkorzystniejsze dla związ
                                                    > ku decyzje, a więc moje zadanie to jej wspieranie; a tam, gdzie decyzja powinna
                                                    > być wspólna, to oczekuję elastyczności i kompromisów, bo- jak wspomniałam- też
                                                    > taka jestem tongue_out


                                                    jesteś chodzącym ideałem .... big_grin !!
                                                    jedyne czego Ci brakuje to zdrowej, kreatywnej, impulsywnej, inspirującej dawki szaleństwa zwanego też potocznie pierdolcem lub szajbą .. smile (chyba, że też to masz smile)
                                                    ale to się da w Tobie zaindukować .. na początek można zaczać od wyłączenia grzejniczka smile

                                                    masz myślę sporo konstruktywnych przemyśleń na temat swojej biografii zdecydowanie wykraczających poza starannie pielęgnowanie własnych krzywd i porażek, choć zdaje sie pisałaś coś o nienawiści do prawieexa, więc jednak emocje - to chyba dobrze wróży na przyszłość na drodze do stabilizacji, spokoju i przewidywalności
                                                    czasem trzeba dać czasowi czas (ktoś to napisał ale za nim nie przepadam); czasem trzeba odpuścić albo zrobić coś inaczej zamiast beznadziejnie forsować przeszkodę waląc w nią głową raz za razem
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 12.05.11, 09:17


                                                    andres_nin napisał:

                                                    > jesteś chodzącym ideałem .... big_grin !!

                                                    No ba! Wreszcie ktoś to odkrył tongue_out

                                                    > jedyne czego Ci brakuje to zdrowej, kreatywnej, impulsywnej, inspirującej dawki
                                                    > szaleństwa zwanego też potocznie pierdolcem lub szajbą .. smile (chyba, że też to
                                                    > masz smile)

                                                    Nieeee, no proszę Cię. Jaka szajba? Jaki pierdolec?? ja w ogóle nie wiem, co to jest shock

                                                    > ale to się da w Tobie zaindukować .. na początek można zaczać od wyłączenia grz
                                                    > ejniczka smile

                                                    Eee, kiedy się boję. No bo jak zamarznę na amen??

                                                    >
                                                    > masz myślę sporo konstruktywnych przemyśleń na temat swojej biografii zdecydowa
                                                    > nie wykraczających poza starannie pielęgnowanie własnych krzywd i porażek,

                                                    No to się poważnie- chyba- zrobiło?
                                                    Własne krzywdy i porażki to osobny, zamknięty i zepchnięty poza codzienność rozdział. Nie chcę nawet do tego wracać.

                                                    choć
                                                    > zdaje sie pisałaś coś o nienawiści do prawieexa,


                                                    Ona nie wynika z tego, że mnie w jakiś sposób skrzywdził. Chodzi mi o to, jak krzywdził naszego syna i że nadal to robi. Tu nie działa mój mechanizm usprawiedliwiania prawie exa jego kompletną niedojrzałością i zaburzeniami osobowości.

                                                    więc jednak emocje - to chyba
                                                    > dobrze wróży na przyszłość na drodze do stabilizacji, spokoju i przewidywalnoś
                                                    > ci

                                                    Pewnie to banalne, ale do osiągnięcia tego niewiele potrzebuję- tylko jasnej sytuacji. Czyli- pozamykania bieżących spraw i to w taki sposób, aby nie musiała już nigdy oglądać tego człowieka.

                                                    Omamciudroga, ale ekshibicja tongue_out
                                            • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 14:00
                                              poza tym grzaniec bez procentów jest jak .......hmmmm bo ja wiem ..? dziura bez mostu, gatki bez gumki, Doda bez tapety .. big_grin - niekompletny znaczy
                                              wolę zieloną herbatę .. bez cukru smile taki hiszpański puryzm i dziwactwo
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 16:23
                                                    tak na poważnie to zacząłem dzień w dość paskudnym nastroju
                                                    ale dzięki tej zakręconej konwersacji pozbierałem się do kupy i teraz mi zdecydowanie lepiej
                                                    dziękuję ...
                                                    a jarkoni jako ojciec założyciel wygląda na to, że wybaczył (chyba, że zmienił zdanie w międzyczasie smile) to odchylenie od głównej linii wątku smile
                                                  • jarkoni Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 18:05
                                                    Andres, wyczytałem, że Twój ojciec był szewcem, to bardzo spokojna robota, odprężająco-relaksująca.. Sam miałem z tą profesją wiele wspólnego smile
                                                    Wybuchnąć nie wybuchnę.. Bo niby czemu...Najwyżej pomamroczę.. ^*)*&^$%&*())^$%#@!
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 17:56
                                                    to jeszcze tylko upierdliwie zapytam jak w końcu z tym grzejnikiem się skończyło ..
                                                    wyłączyłaś czy nie ? bo nie wiem czy mam odhaczyć nacięciem na kolbie wiernego mauzera jedyny potencjalny sukces w dniu dzisiejszym czy palnąć sobie w łeb w poczuciu bezowocnosci własnej egzystencji (to trudne może być z uwagi na fakt, że od dawna rozstrzelany jestem) big_grin
                                                    cholera .. znowu rewolucyjny zapał zaczyna mnie ogarniać ... sorry
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 18:09

                                                    Ekhm... Potraktuj ten mój chwilowy rozwód z grzejniczkiem za Twój prywatny sukces tongue_out I oszczędź tego małzera czy jakiegoś innego rewolwera wink a przy okazji i swą rewolucyjną, postrzeloną czuprynę wink


                                                    No może ... połowiczny, bo słońce własnie zaczyna się na mnie wypinać, co powoduje narastające wibracje moich klekocących kolan wink Do grzańca czas wrócić. Albo z grzejniczkiem się przeprosić. No albo jakiego kota poszukać w okolicy tongue_out
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 19:10
                                                    > Jak kota to i włóczki, drutów, wygodnego fotela i pledu na kolana smile

                                                    ciepłe kaputki i zegar z kukułką ... smile

                                                    cały dzień robię co mogę żeby Zmeczona wyłączyła grzejnik, walnęła sznapsa i strzeliła w kąt te mityczne papiery, nabrała głęboko powietrza w płuca, rozejrzała sie w końcu za tarasem, zmieniła nick na radosna200 ... już przeszła na jasną stronę mocy ... a Ty dywersję mi tu z pledem i drutami ..

                                                    Brutusie ...dlaczego ??!!
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 19:49

                                                    No proszę Cię... Daj mi spokój z tym moim nickiem. Mój ci on i już.
                                                    Jakbym była radosna200, to nawet pół lampki na tarasie byś mi nie zaproponował tongue_out

                                                    Na jasną stronę mocy pewnie kiedyś przejdę wink Mam nadzieję, że stanie się to wcześniej, niż ducha wyzionę, próbując wydobyć się spod sterty papierzysków.
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 20:27
                                                    > No proszę Cię... Daj mi spokój z tym moim nickiem. Mój ci on i już.
                                                    > Jakbym była radosna200, to nawet pół lampki na tarasie byś mi nie zaproponował


                                                    dobrze .. już nie będę
                                                    faktem, że taki nick wzbudzał by mój intuicyjny i żywiołowy niepokój generując graniczące z pewnością uprzedzenie, że posiadaczka jest afektowaną ... hmm oględnie rzecz ujmując niezbyt bystrą osobą, męczącą dla otoczenia smile
                                                    na szczęście jesteś Zmęczona .. to ułatwia sprawę
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 20:46

                                                    > faktem, że taki nick wzbudzał by mój intuicyjny i żywiołowy niepokój generując
                                                    > graniczące z pewnością uprzedzenie, że posiadaczka jest afektowaną ... hmm oglę
                                                    > dnie rzecz ujmując niezbyt bystrą osobą, męczącą dla otoczenia smile

                                                    Ożesz Ty... Chciałeś mnie w kanał wpuścić.


                                                    > na szczęście jesteś Zmęczona .. to ułatwia sprawę

                                                    Wreszcie to doceniłeś tongue_out
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 18:47
                                                    > Ekhm... Potraktuj ten mój chwilowy rozwód z grzejniczkiem
                                                    to forum o rozwodach jest w końcu, wracamy zdaje się do poprawnego politycznie mainstreamu ;D
                                                    dobrze, jak sobie życzysz, nie będę palił w łeb .. dzisiaj
                                                    znalezienie porządnego kota którym można klekocące kolana obłożyć nie jest wcale takie proste - mają z reguły dużo swoich pomysłów
                                                    więc grzaniec z procentem - teraz kiedy w końcu zrozumiałaś, że papiery to nie wszystko (przynajmniej dzisiaj) już możesz przyjąć procenty
                                                    aha nooo ... kwestia towarzystwa bo jak wiadomo dama sama nie pije ... ponieważ jeszcze nie opanowałem techniki teleportacji (ale pracuję nad tym- od czasu do czasu wprowadzam sie w stan nieważkości, niestety lądowanie ciągle mam w tym samym mniej wiecej miejscu) wiec mogę zaproponować jedynie swoją rewolucyjną postać eelektroniczną - taki awatarek z czuprynką ;D
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 19:40
                                                    No to ładne mi propozycje składasz. Nie ma co. Jakiś tam awatarek. Phi! Na moje zmarzłe, ledwo ciepłe kości i całe ciało Ty mi proponujesz towarzystwo awatarka, no losie, co się z temi chuopami porobiło... Wyginęło to- to w jakichś tam rewolucjach i teraz zostały mi koty, flaszka do lustra i ten, no... termofor z ciepłą wodą. Eh, co za życie!

                                                    A procenty chyba przyjąć muszę, bo mnie zaraz krew zaleje!!!
                                                    Mam nóż na gardle z tymi papierami! Żeby to była jakaś tam kwitologia, papierologia czy insza biurokracja, to pal licho. Ktoś Wielki wymyślił, że tero bibliografię należy robić wg jakichś przedpotopowych ustaleń Wielkich Ekspertów sprzed 14-stu lat. To siedzę i dziabię: kropki w przecinki, albo na odwrót; tu spacja, a tam liczba arabska, tu at all., a tam znowuż dwukropek. No szlag by to trafił.
                                                    A numer nie zaczeka!
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 20:16
                                                    no niby realistka do bólu ... a tu takie ciągoty i żale
                                                    rewolucja jest dość absorbująca i niewiele zostawia sposobności dla dogrzewania zmarzłych realistek .. żarliwych aktywistek to co innego smile
                                                    poza tym znamy sie dopiero od rana big_grin i nie wiem czy masz poważne zamiary .. czy takie fiu bździu smile

                                                    tak, to prawda jesteśmy (mężczyźni) skazani na wymarcie jako gatunek podlejszy, dupowaty, i jakiś taki jakby paskudny trochę .. ale jeszcze nie teraz, sam jestem współautorem całkiem udanych przedstawicieli tej ułomnej rasy i jeśli oni nie zejdą na złą drogę i staną się autorami małych hałaśliwych dziewczynek mizdrzących się przed lustrem to jeszcze trochę pociągniemy ..
                                                    (oj chyba po bandzie pojechałem... hmm)

                                                    nie bardzo wiem o czym piszesz z tą bibliografią, ja to raczej techniczny jestem ale współczuję
                                                    ja za to gotuje sobie grochówkę ... nie wymaga wkładu intelektualnego tylko wędzonki
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 21:20
                                                    andres_nin napisał:

                                                    > no niby realistka do bólu ... a tu takie ciągoty i żale

                                                    Oj tam, oj tam. Każdemu się zdarza gorszy dzień wink


                                                    > rewolucja jest dość absorbująca i niewiele zostawia sposobności dla dogrzewania
                                                    > zmarzłych realistek .. żarliwych aktywistek to co innego smile

                                                    Weźże się wreszcie obudź z tego rewolucyjnego amoku, bo Ci życie minie na odgrzewaniu starych kotletów, zamiast na dogrzewaniu jakiejś przedstawicielki płci pięknej big_grin


                                                    > poza tym znamy sie dopiero od rana big_grin i nie wiem czy masz poważne zamiary .. cz
                                                    > y takie fiu bździu smile

                                                    Oj tam, oj tam. Takie rozterki to zostaw filozofom tongue_out

                                                    >
                                                    > tak, to prawda jesteśmy (mężczyźni) skazani na wymarcie jako gatunek podlejszy,
                                                    > dupowaty, i jakiś taki jakby paskudny trochę ..

                                                    Że co, proszę?
                                                    Owszem, prawdziwi faceci to gatunek zagrożony wymarciem, ale bez przesady- osobników z kariotypem 46 XY jest od groma wink Tych ostatnich to raczej pewnie mało kobiet by żałowało, gdyby podzielili losy dinozaurów smile


                                                    ale jeszcze nie teraz, sam jes
                                                    > tem współautorem całkiem udanych przedstawicieli tej ułomnej rasy i jeśli oni n
                                                    > ie zejdą na złą drogę i staną się autorami małych hałaśliwych dziewczynek mizdr
                                                    > zących się przed lustrem to jeszcze trochę pociągniemy ..
                                                    > (oj chyba po bandzie pojechałem... hmm)

                                                    No zaraz, zaraz. Nie zapomnij, że to będzie jednak współautorstwo, więc nie przypisuj sobie tych wszystkich zalet tongue_out

                                                    >
                                                    > nie bardzo wiem o czym piszesz z tą bibliografią, ja to raczej techniczny jeste
                                                    > m ale współczuję

                                                    Toś szczęśliwy. I uwierz, że lepiej, abyś nie wiedział, co to takiego wink To dla mnie kara- nie wiem za co, bo aż tak w życiu jeszcze nie nagrzeszyłam wink


                                                    > ja za to gotuje sobie grochówkę ... nie wymaga wkładu intelektualnego tylko węd
                                                    > zonki

                                                    Omamo..... Byłaby w sam raz do moich zjedzonych już, niestety, placków wink
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 21:59
                                                    > > no niby realistka do bólu ... a tu takie ciągoty i żale
                                                    >
                                                    > Oj tam, oj tam. Każdemu się zdarza gorszy dzień wink

                                                    wybaczamy .. zdarza sie

                                                    żarliwe aktywistki nijak nie mają sie do starych kotletów .. tak sie sprawy mają - natomiast przedstawicielki płci pieknej fochliwe bywają czasem - dogrzewanie w trudnych warunkach może sie odbywać

                                                    > Że co, proszę?
                                                    > Owszem, prawdziwi faceci to gatunek zagrożony wymarciem, ale bez przesady- osob
                                                    > ników z kariotypem 46 XY jest od groma wink Tych ostatnich to raczej pewnie mało
                                                    > kobiet by żałowało, gdyby podzielili losy dinozaurów smile

                                                    no widzisz .. takie są właśnie obiegowe opinie powtarzane z lubością przez co poniektóre przedstawicielki płci piękniejszej, którym dajemy stanowczy odpór
                                                    a jak sie wykrywa ten kariotyp cokolwiek to oznacza ? mam iść do przychodni ?

                                                    > Omamo..... Byłaby w sam raz do moich zjedzonych już, niestety, placków wink
                                                    nie trzeba było zjadać samemu tylko się podzielić .. teraz to już spóźnione żale
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 09.05.11, 22:18
                                                    . tak sie sprawy maj
                                                    > ą - natomiast przedstawicielki płci pieknej fochliwe bywają czasem - dogrzewani
                                                    > e w trudnych warunkach może sie odbywać

                                                    Ale fochy nie są bez przyczyny tongue_out


                                                    > no widzisz .. takie są właśnie obiegowe opinie powtarzane z lubością przez co p
                                                    > oniektóre przedstawicielki płci piękniejszej, którym dajemy stanowczy odpór

                                                    Omaszcilos! Cóż za przemowa smile Niemal jak na barykadach big_grin
                                                    ciekawi mnie zwłaszcza ten odpór- jak Wy go dajecie wink

                                                    > a jak sie wykrywa ten kariotyp cokolwiek to oznacza ? mam iść do przychodni ?

                                                    Niee. Po co Ci to? Chcesz mieć czarno na białym, żeś stuprocentowy chuop? wink Są inne testy- mniej zawodne tongue_out

                                                    >

                                                    > nie trzeba było zjadać samemu tylko się podzielić .. teraz to już spóźnione żal
                                                    > e

                                                    No bo tak się kryłeś z tą grochówką, że niby skąd miałam wiedzieć o możliwości wymiany/ wspólnej konsumpcji etc., hę?
                                                  • jarkoni Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 09:09
                                                    O żesz, ale czat prawie randkowy się nam zrobił tutaj smile
                                                    Zmęczona, dosmaż placków.
                                                    Andres, się szarpnij na drugi gar grochówki.
                                                    Może będzie szansa na wspólną konsumpcję smile
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 09:58
                                                    zdajesz sobie sprawę jakie efekty uboczne ma jedzenie grochówki .. ? szczególnie w dużych ilościach big_grin
                                                    zaczęło się tak niewinnie ... od kinematografii
                                                    a doszliśmy do klapek, cokołów, prochów i alkoholu ... kompletna degrengolada
                                                    a grochówka mi się udała nawet smile
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 10:28
                                                    poza tym Zmęczona tak szybko się tu nie pojawi po tym jak:
                                                    sie wczoraj upiła..
                                                    nałykała prochów..
                                                    nie zrobiła bibliografii..
                                                    przygniotła ją góra papierów..
                                                    zawaliła wszystkie terminy..
                                                    grzechotała kośćmi..
                                                    - zwolnią ją niechybnie z pracy smile
                                                    no i będzie się musiała skoncentrować na czymś pożytecznym w końcu zamiast pisać na tym całkiem fajnym forum smile
                                                    dobrze, że chociaż placki zjadła ...
                                                  • jarkoni Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 17:51
                                                    Ups, i już koniec filmowo zapowiadającej się znajomości, która miała się rozpocząć wspólną konsumpcją grochówki z plackami?
                                                    A zaczęło się tak obiecująco.. Kojarzycie "You've got email" z Meg Ryan i Tomem Hanksem?
                                                    Też zaczynali od rozmów w necie.
                                                    Zmęczona, Andres - nie dajcie się prosićsmile
                                                    Co prawda Zmęczona jest pewnie zmęczona i przywalona zwałami papierzysk, a Andres już dawno jest rozstrzelany, ale może???
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 18:11
                                                    ja grochówke mam ....
                                                    a Zmęczona placki dawno zjadła ...

                                                    tak wygląda właśnie smutna rzeczywistość sad

                                                    poza tym nie mam takich zakoli jak tom hanks, psa i nie jestem obrzydliwie bogaty
                                                    mam tylko laptop, grochówkę i swój rewolucyjny, hiszpańsko-słowiański temperament polemiczny

                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 20:17

                                                    > poza tym nie mam takich zakoli jak tom hanks, psa i nie jestem obrzydliwie boga
                                                    > ty

                                                    Całe szczęście wink

                                                    > mam tylko laptop, grochówkę i swój rewolucyjny, hiszpańsko-słowiański temperame
                                                    > nt polemiczny

                                                    Mieszanka hiszpańsko- słowiańska jest całkiem intrygująca, grochówka hm... biesiadowanie zbliża ludzi. No i laptop został- niezbędny przecież wink
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 18:26
                                                    ale nie użalamy sie ...
                                                    poza tym jeszcze mogę być obrzydliwie bogaty i mieć psa a nawet kota do obkładania kolan

                                                    w każdym badź razie okazało się jak widać, że jednak filmowo było
                                                    czyli na temat (mniej wiecej)

                                                    smile
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 20:04
                                                    Eż, Wy gady jedne!
                                                    Ale miło, że tęskniliście za mną big_grin


                                                    Andres takiego smaka wczoraj narobił mi na grochówkę, że z samego rana poleciałam do sklepu po groch, coby do obiadu napęcznieć zdołał wink No i mam- własną grochóweczkę, w dodatku na prawdziwej wędzonce i z czosnkiem, ha! Wystarczy na trzy dni- o ile jakieś głodomorry się nie trafią po drodze wink

                                                    ... to na czym skończyliśmy?
                                                    wink
                                                  • andres_nin Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 21:28
                                                    > Ekhm.... tak sobie czytam własnie wczorajszy odcinek i ekhm... kurczę, no fakty
                                                    > cznie wygląda to jak jakiś czat randkowy wink Ojej, jak to się stało?!


                                                    ekhm .. jakiś pąs dziewiczy .. ? smile
                                                  • zmeczona100 Re: Rozwód w filmie.. 10.05.11, 20:11

                                                    > poza tym Zmęczona tak szybko się tu nie pojawi po tym jak:
                                                    > sie wczoraj upiła..
                                                    > nałykała prochów..
                                                    > nie zrobiła bibliografii..
                                                    > przygniotła ją góra papierów..
                                                    > zawaliła wszystkie terminy..
                                                    > grzechotała kośćmi..

                                                    No tak crying Po opisie niemal- trup ze mnie.

                                                    Ale nie ma tak dobrze. Zmęczona jest nie do zdarcia tongue_out