jak przetrwać w sądzie?

12.05.11, 16:06
Witam. Za tydzień mam pierwsza sprawę rozwodową. Do tej pory był to termin jakoś taki dziwnie odległy a teraz to juz prawie odliczanie do...Piekielnie się boję. Boję się co mnie tam spotka. Wiem że muszę być przygotowana na wszystko, na każdą okoliczność. Mam w głowie tysiac mysli- zwłaszcza jedną czy wszystko zrobiłam by do tego nie doszło. Myślę,ze chyba jednak tak- kosztem własnego zdrowia- psychicznego i fizycznego bo jak wiadomo jak człowiek psychicznie siada to i ciało choruje. Obawiam się ze na sali rozpraw spotkam mojego jeszcze męża który przyjdzie tam nie po to by się kulturalnie rozstać ale po to by mi "dokopać", by mnie jeszcze bardziej bolało, by znów zobaczyc jak płaczę. Rozwód jest dla mnie porażką, boli jak cholera mimo ze juz nie widzę szans na cokolwiek. Chcę jednak zachowac do niego szacunek by móc na niego patrzeć, rozmawiać bo przeciez mamy dziecko i musimy współpracowac. Trudno mi jednak będzie tego dokonać, gdy on zrobi tam wszystko by mnie psychicznie zgnębić. A moze zachowa się przyzwoicie? Nie jestem w stanie przewidziec jego zachowania. Przykre to. Jak się nie rozkleić na sprawie, jak się nie poryczeć, jak zachowac trzezwośc umysłu w czasie kiedy człowiekowi będzie chciało się wyć? nie wiem sad
    • ewela1_1 Re: jak przetrwać w sądzie? 12.05.11, 16:44
      Ja płakałam i to bardzo, ale to nic wstydliwego. Zgodziłąm sie na rozwod bez orzekania o winie, chciałąm stamtad jak najszybciej wyjsc. Potem na rozprawie wtedy jeszcze maz jak zaczał zeznawac, bo i tak "trzeba" to kłamał jak z nut, ze nie mogłam uwierzyć. Moja adwokatka tylko mi mowila, "Ewelina spokojnie, juz nic nie zmienisz jak bez orzekania o winie". Dostalam rozwod na pierwszej rozprawie, mimo, ze mamy 2 małych dzieci. Poczekałam na wyrok 15 minut, eks poszedł do domu. I koniec "małżenstwa". Dobrze ,ze juz koniec. Żałuje tylko,ze jest ojcem moich dzieci, przepraszam ich w duchu,ze wybrałam im takiego ojca.
    • 44bromba Re: jak przetrwać w sądzie? 12.05.11, 19:19
      Chyba najgorsze jest to, że nawet jak się człowiek spodziewa ataków i kłamstw w "żywe oczy" to ciężko to przetrawić bez emocji. Co można zrobić jak małżonek oczernia i wygaduje bzdury? Wiemy, że kłamie, ale jak przekonać sędziego, że tak jest.
      Nie wiem, czy ktoś, kto ewidentnie przyczynił się do rozpadu małżeństwa powie, ze tak było, że zawinił. Zazwyczaj chce tą winą się podzielić, a najlepiej zrzucić z siebie całkowicie.
      Ja na razie się nie boję, ale coś czuję, ze mnie też dopadnie.
      Trzymam kciuki. Napisz jak poszło. Życzę dużo siły.
      Ja tak sobie myślę, że muszę ponownie obudzić w sobie złość na męża, żeby nie myśleć, ze było dobrze, tylko, że było źle. Może ta złośc mi pomoże?
      • estimata Re: jak przetrwać w sądzie? 12.05.11, 19:50
        A na jakim jesteś etapie? Jesli przed - to poczekaj, może sam spowoduje, że ci wzrośnie poziom adrenaliny. Mój jak dostał pozew to tak się zaczął zachowywać, zionie takim złym powietrzem i patrzy jak bazyliszek, że gdybym wczesniej nie była pewna swojej decyzji (a byłam), to teraz (3 tygodnie przed) jestem pewna na 1000%. Od takiego zła mozna tylko uciekać w popłochu.
        • pandora81 Re: jak przetrwać w sądzie? 12.05.11, 22:12
          Ja też bałam się, że się poryczę w sądzie i... płakałam. Chyba większość tak, więc sędzina przyzwyczajona wink Rozwód bez orzekania, 2 małych dzieci, trwał 10 minut i "this is the end" jestem bardzo szczęśliwa, że nie muszę się więcej w sądzie pokazywać big_grin
    • anka_cyganka35 Re: jak przetrwać w sądzie? 13.05.11, 08:26
      bede trzymać kciuki. ja wysłalam dopiero pozewa a tez mam niezłego stresa już
    • zranionasarenka Re: jak przetrwać w sądzie? 13.05.11, 08:57
      Ja 2 rozprawę mam w poniedzialek 16.05 o 9. Trzymajcie też kciuki za mnie, bardzo Was proszę, bo nie wiem jak dam sobie radę... Na pewno będę ryczała, bo jak tylko o tym pomyślę to łzy cisną mi sie do oczu. A co mam zrobić ze swoim złamanym sercem? To było pytanie retoryczne... Trzymajcie się!
    • zranionasarenka Re: jak przetrwać w sądzie? 15.05.11, 19:51
      Jutro 16.05, moja druga rozprawa rozwodowa, byc może ostatnia.... Przede mną strasznie ciężka noc... Nie wiem jak to przetrwam. Boli mnie żołądek i ciągle ryczę.... Nigdy nie przypuszczałam że moje małżeństwo tak sie skończy....
      • sylwiasuc Re: jak przetrwać w sądzie? 15.05.11, 21:39
        Będę trzymać kciuki i daj znać jak poszło. Wiem, że łatwo się mówi ale na pewno dasz radę. Może już jutro będzie po wszystkim - czego życzę Ci z całego serca. Głowa do góry!
        • 44bromba Re: jak przetrwać w sądzie? 15.05.11, 22:01
          Aż mi łzy stanęły w oczach, trzymam kciuki sarenko z całych sił.
    • 44bromba dziś sarenka 16.05.11, 10:34
      Dziś ma sarenka rozprawę, a jutro gejsza tak? Jak się trzymacie dziewczyny?
      • zranionasarenka Re: dziś sarenka 16.05.11, 11:15
        Witajcie. Rozwodu jednak nie dostaliśmy. Sędzina oddaliła wniosek na 3 miesiące bo jej zdaniem upłynął zbyt krótki okres czasu rozpadu małżeństwa (mąż wyprowadził sie we wrześniu). Powiedziała, ze może przez te 3 miesiące coś się zmieni (w sensie, ze sie zejdziemy) na co niestety nie ma szans, bo mój mąż jest nieprzejednany w swojej decyzji. Więc jeszcze sie nie skończyła ta nerwówka.... a przechodze przez to okropnie.
        • real.gejsza Re: dziś sarenka 16.05.11, 12:23
          Wspólczuję...kolejne 3 miesiące zawieszenia. Zbyt krótki okres minął od rozstania? od września do maja to chyba sporo czasu. Mnie prawnik mówił ze jak jest pół roku to sądy uznają za wystarczający czas. No, ale nie ma co analizować, stało się. Zyczę siły. Mnie tez się trzyma bo za kilka dni na mnie przyjdzie czas- I rozprawa. pozdrawiam.
          • 44bromba Re: dziś sarenka 16.05.11, 15:53
            No też tak mi się wydaje, ze od września to nie tak mało czasu, no ale to sędzie decyduje. A na jakieś mediacje was wysłała?
            Ależ tu trzeba być odpornym.
            • zranionasarenka Re: dziś sarenka 16.05.11, 16:01
              Mediacje byly po pierwszej rozprawie, ale nic nie dały, bo mój mąż był na "nie". Tylko ja się nasluchałam jaka to nie byłam ....
              • 44bromba Re: dziś sarenka 16.05.11, 18:13
                No tak, przecież oni święci.
                Szkoda, miałabyś z głowy, ale może za 3 miesiące troszkę ochłoniesz i lepiej będziesz znosić spotkanie na rozprawie. Pozdrawiam.
Pełna wersja