kategemi
13.05.11, 20:44
Daleka znajoma. Troje dzieci. Rozwiodła się po 18 latach, mąż miał kochankę, a właściwie prowadził podwójne życie. Niekochana od lat, smutna, zabiegana kobieta. Dzieci całym jej światem. Super zadbane i wychowaneP. W końcu zawalczyła o siebie. Złożyła pozew, uwolniła się. W kilka miesięcy potem poznaje faceta. Gadają całe noce, przytula ją, głaszcze po dłoniach. Odżywa, pięknieje, miłość dodaje jej skrzydeł. Kwitnie. A on przynosi jej codziennie niezapominajki.
My , dalecy znajomi patrzymy z boku na to, cieszymy się jej szczęściem , w końcu jej się należy, ale coś tu nie gra.....mówimy, uważaj na niego, ale tylko raz, bez nacisków. W końcu jest taka szczęśliwa.
Biorą ślub, ona sprzedaje super mieszkanie, za jej kasę budują dom na jego działce.
Spotykamy się na grilu w ogrodzie, jego nigdy nie ma , bo interesy.
Mija rok. Jest już po rozwodzie, dom jest oczywiście na niego, zaryglował jej wejście.......
Nie chcę, nie mogę pisać dalej......
OSZUST!!!!!
Nie musi tak być, wiemy o tym czytając wypowiedzi wielu z was szczęśliwych.....ale też tak bywa. Szczególnie wtedy , gdy jesteśmy spragnieni miłości. Poprostu. Chcemy być tylko szczęśliwi.