Dzieci drugiej kategorii

14.05.11, 14:10
Tym razem ja załączę wątek z innego forum:
forum.gazeta.pl/forum/w,898,125134201,,hormony_czy_cos_innego_.html?v=2
Ja już nie mówię o zwykłej ludzkiej przyzwoitości czy empatii, ale zastanawia mnie czy takie osoby nigdy nie myślą o tym, że i ich dzieci mogą być kiedyś tak samo potraktowane?
    • triss_merigold6 Re: Dzieci drugiej kategorii 14.05.11, 14:33
      Nadinterpretacja.
      Pani jest w końcówce ciąży i ma na co dzień dwulatkę. Nie sądzę, że stwarzałaby problemy gdyby pan mąż realnie i efektywnie ZAJMOWAŁ SIĘ swoim synem podczas weekendów w domu i jednocześnie zajmował również córką, tak, żeby dzieci funkcjonowały bezkolizyjnie i bezpiecznie. Jeśli 10-12-latek ma być traktowany normalnie jak członek rodziny to powinien mieć w domu ojca także obowiązki i zachowywać się poprawnie, a niepoprawne zachowanie powinno być przez OJCA korygowane.
      • kocia_noga Re: Dzieci drugiej kategorii 17.05.11, 09:05
        triss_merigold6 napisała:

        > Nadinterpretacja.
        > Pani jest w końcówce ciąży i ma na co dzień dwulatkę. Nie sądzę, że stwarzałaby
        > problemy gdyby pan mąż realnie i efektywnie ZAJMOWAŁ SIĘ swoim synem podczas w
        > eekendów w domu i jednocześnie zajmował również córką, tak, żeby dzieci funkcjo
        > nowały bezkolizyjnie i bezpiecznie. Jeśli 10-12-latek ma być traktowany normaln
        > ie jak członek rodziny to powinien mieć w domu ojca także obowiązki i zachowywa
        > ć się poprawnie, a niepoprawne zachowanie powinno być przez OJCA korygowane.

        Do tego dziewczyna pisze, że dotychczas obsługiwała męża i dziecko, dopóki miała siły, poza tym wspierała męża w staraniach o kontakty z synem. Wygląda na to, że mąż traktuje syna jako trofeum, wygraną w walce i kontakty z nim sa dla niego poligonem - stara się wleźć mu w tyłek jaknajgłębiej, żeby jego było na wierzchu; żonę i córkę ma zakontraktowaną, więc nie musi się starać ani wygłupiać.
        Żona zamiast rozwiązywać sprawy z nim na bieżąco i konkretnie, np. zrób śniadanie dzieciom, umyj i przewiń córkę itd, stara się podołać nadmiernym obowiązkom, jakie SAMA NA SIEBIE nałożyła, a kiedy nie daje rady - wybucha.
        Jasne, że teraz się boi co będzie, jak się położy na dłużej, a nie będzie się mogła wysilać. I to raczej wiadomo, co - facet prawdopodobnie wyniesie się na ten czas z domu, dodatkjowo może wykorzystać okazję do dalszego przeciągania syna na swoją stronę, czy też udowadniania sobie i byłej, że jest dobrym człowiekiem. Oczywiście kosztem nowej rodziny, żony i córki. Żona, założycielka wątku sama się podkłada , niestety i nie potrafi negocjować warunków współżycia.
    • kara_mia Re: Dzieci drugiej kategorii 14.05.11, 14:36
      Takie sytuacje są bardzo przykre, a dzieci, szczególnie małe nie są w stanie nimi przecież zarządzać ani rozumieć.
      może się mylę, ale wydaje mi się , że kiedy rodzic swoje dziecko z innego związku zaczyna z powodów SWOICH wyrzutów sumienia, traktować jako uprzywilejowane w stosunku do innych członków rodziny, w tym drugiej żony i innych dzieci; to często w odwecie, - "żeby wyrównać", to dziecko jest traktowane przez ta żonę "jako gorsze".
      Może i wychodzi w sumie "na zero" ale to nie służy dziecku. Bycie "lepszym" od innych i "gorszym" jest jednakowo destrukcyjne, powinno być po prostu na swoim miejscu.
      A o to powinien zadbać rodzic.
      Jak to ktoś słusznie napisał dziecko na prawo mieć w d... : wyrzuty sumienia tatusia, hormony i żale jego drugiej żony.
      Ono ma prawo mieć odpowiedzialnego i dorosłego rodzica, który tym wszystkim zarządzi. A tego najwyraźniej w cytowanym wątku zabrakło.
      • triss_merigold6 Re: Dzieci drugiej kategorii 14.05.11, 14:43
        Tak, zdecydowanie zabrakło ojca w procesie wychowawczym. Rekompensowanie w ten sposób dzieciom rozpadu związku rodziców jest pozbawione sensu, demoralizujące i działa destrukcyjnie na drugą rodzinę.
        • kara_mia Re: Dzieci drugiej kategorii 14.05.11, 14:52
          Rekompensowanie w ten sposób dzieciom rozpadu związku rodziców jest pozbawione sensu, demoralizujące i działa destrukcyjnie na drugą rodzinę.

          a nawet więcej szkody robi pierwszemu dziecku niż drugiej rodzinie niestety.
          Niestety również, kiedy dorosły tata jest skoncentrowany na poprawie SWOJEGO samopoczucia i SWOICH wyrzutów sumienia to ma głęboko w nosie krzywdę, którą robi jednemu i drugiemu dziecku . Żona w tym wszystkim przynajmniej jest dorosła...
          • nangaparbat3 Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 00:05
            Żona wcale nie robi wrażenia dorosłej, a Ty i Triss bierzecie każde jej słowo za dobrą monetę i przytakując sobie budujecie cały gmach - tylko że na glinianych nogach. Naiwność.
            • kara_mia Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 02:06
              sorry , napisałam niejednoznacznie
              żona nie zachowuje się w/g mnie w sposób dojrzały ( dorosły)
              ona jest metrykalnie dorosła, czyli wymagać od niej można samodzielnego poradzenia sobie z całą sytuacja a od dzieci na pewno nie bo są male...
              to chciałam napisać: że jest w dużo lepszej sytuacji od małych dzieci.
              • nangaparbat3 Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 09:42
                A to przepraszam, chyba czytałam pod wpływem całkiem silnych emocji i nie zrozumiałam.
            • kocia_noga Re: Dzieci drugiej kategorii 17.05.11, 09:10
              nangaparbat3 napisała:

              > Żona wcale nie robi wrażenia dorosłej, a Ty i Triss bierzecie każde jej słowo z
              > a dobrą monetę i przytakując sobie budujecie cały gmach - tylko że na glinianyc
              > h nogach. Naiwność.

              A co ty masz ponad słowa tej żony? Domniemania że kłamie i fantazje na temat tego, jak złą osobą jest?
              Całkiem sporo osób reaguje a ten sposób, gdy ktoś zwraca się o poradę czy pomoc, automatycznie przyjmuja wrogą postawę wobec, fantazjują na temat wszelakich możliwych wariantów zła ze strony tej osoby, jednoczesnie uważając, że jest działanie racjonalne, koń by się uśmiał smile
      • noname2002 Re: Dzieci drugiej kategorii 14.05.11, 14:43
        A zgadzam się, że ojciec popełnia masę błędów, tyle, że karanie dziecka za to jest idiotyczne.
        A drugie, że najwyraźniej kobieta go przyzwyczaiła do tego, że go wyręcza w obowiązkach wobec dzieci.
        • triss_merigold6 Re: Dzieci drugiej kategorii 14.05.11, 14:46
          Przyzwyczaiła? Raczej zwalił jej to na głowę bez pytania i uzgadniania, bo przecież mężczyzna, który PRACUJE (cokolwiek by robił) to święta krowa. O ile z jednym starszym już dzieckiem jest banalnie łatwo, o tyle dwulatki (niemowlęta, trzylatki) są absorbujące jak cholera.
          • noname2002 Re: Dzieci drugiej kategorii 14.05.11, 15:02
            A kto jej kazał się na to zgadzać?
            • triss_merigold6 Re: Dzieci drugiej kategorii 14.05.11, 15:27
              A Ty życia nie znasz? Organizowała czas i oporządzała towarzystwo, bo chciała być empatyczna, dobra i żeby starszy syn męża nie czuł się źle, a jednocześnie nie czuła się przez męża upoważniona do wychowywania i zwracania uwagi nieswojemu dziecku.
              Uprzedzając ewentualne sugestie - mój partner nie ma dzieci z poprzednich związków, zawsze wykluczałam związanie się z dzieciatym facetem, bo wiem, że nie odnalazłabym się w takiej sytuacji. Ja mam dziecko z małżeństwa, teraz czekamy na nowe młode i partner na co dzień bierze udział w wychowywaniu starszaka, co oznacza także, że może mojemu synowi zwrócić uwagę czy np. odesłać go do pokoju za niestosowne zachowanie.
              • algidasmietankowa Re: Dzieci drugiej kategorii 14.05.11, 15:37
                triss_merigold6 napisała:

                > A Ty życia nie znasz? Organizowała czas i oporządzała towarzystwo, bo chciała b
                > yć empatyczna, dobra i żeby starszy syn męża nie czuł się źle, a jednocześnie n
                > ie czuła się przez męża upoważniona do wychowywania i zwracania uwagi nieswojem
                > u dziecku.
                > Uprzedzając ewentualne sugestie - mój partner nie ma dzieci z poprzednich związ
                > ków, zawsze wykluczałam związanie się z dzieciatym facetem, bo wiem, że nie odn
                > alazłabym się w takiej sytuacji. Ja mam dziecko z małżeństwa, teraz czekamy na
                > nowe młode i partner na co dzień bierze udział w wychowywaniu starszaka, co ozn
                > acza także, że może mojemu synowi zwrócić uwagę czy np. odesłać go do pokoju za
                > niestosowne zachowanie.
                bardzo trudno (wiem z wlasnego doswiadczenia) jest zwracac uwage i wychowywac cudze dziecko. Nie ma sie do tego zadnych praw a jesli dziecko powie- ale ty nie jestes moją matką - to bedzie mialo racje. Od wychowywania są RODZICE.
                Szczerze mowiąc załuje, ze związałam sie z kims kto ma dziecko z pierwszego związku. Zrobilam krzywde i sobie i memu dziecku (naszemu).
                • triss_merigold6 Albo rybki albo pipki 14.05.11, 15:46
                  Domyślam się, że trudno i że jest to możliwe tylko wtedy kiedy rodzic dziecka i nowy partner/ka mają wspólny front wychowawczy i akceptują poziom ingerencji w zachowanie dziecka.

                  Niemniej - albo rybki albo pipki - albo starszak jest półdomownikiem i członkiem rodziny (i wtedy żona ojca i matka jego rodzeństwa przyrodniego ma prawo zwrócić uwagę, coś kazać, narzucić) albo jest gościem specjalnego traktowania (wtedy żona ojca ma prawo nie życzyć sobie zbyt częstych i absorbujących JĄ wizyt). Cokolwiek by się działo, pan mąż nie powinien faworyzować jednego dziecka kosztem drugiego i kosztem zdrowia żony.
                • nangaparbat3 Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 00:09
                  G. prawda.
                  Nigdy nie wahałam sie zwrocić uwagi, zażądać czegoś czy objechać któregokolwiek z licznych siostrzeńców/siostrzenic, a i tak jestem ukochana ciotka całego towarzystwa.
                  • mayenna Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 08:04
                    Jak ja się cieszę Nanga, że to napisałaś. Myslałam, że tylko ja tak mam. Dzieciom można i należy zwracać uwagę. U mnie w domu bywa sporo dzieciaków i nigdy nie było problemu gdy prosiłam o cokolwiek. Znoszenie zachowania, które nam nie pasuje jest najgorszym rozwiązaniem. Spokojna, rzeczowa prośba oparta na komunikacie co dziecko ma robić jest skuteczna. Mówimy jednak czego oczekujemy a nie czego zabraniamy. Komunikat: 'ciszej' jest skuteczniejszy niż 'nie krzycz'

                    A z chłopem, jak z dzieckiem: trzeba mu tez powiedzieć co ma robić. Jak trzeba zmienić pieluchę to mówi sie o tym a nie czeka na domyślenie się.
                    Zgadzam się Nanga, że żona jeszcze musi dorosnąć.
                    • nangaparbat3 Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 09:46
                      Dzieci
                      > om można i należy zwracać uwagę. U mnie w domu bywa sporo dzieciaków i nigdy ni
                      > e było problemu gdy prosiłam o cokolwiek.
                      Oczywiście. Dzieci akceptują i zwracanie uwagi, i polecenia, tyle że pod jednym warunkiem koniecznym (i na ogoł wystarczającym, choć oczywiscie nie zawsze): że są pewne naszej życzliwości wobec siebie. Obchodzenie dziecka z daleka jest ignorowaniem go, rodzajem odrzucenia, a wcale nie szacunku, jak niektóre macochy przekonują.
                      • algidasmietankowa Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 10:59
                        a ja uwagi nie zwracam bo guzik z pętelką mnie interesują cudze dzieci a jeszcze mniej ich wychowywanie. Co zasiejesz, to zbierzesz. Nie mnie oceniać co chce zebrać rodzic , do którego owo wychowywanie należy.
                        • mayenna Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 13:39
                          algidasmietankowa napisała:

                          > a ja uwagi nie zwracam bo guzik z pętelką mnie interesują cudze dzieci a jeszcz
                          > e mniej ich wychowywanie.

                          Wychowanie a zachowanie to różne sprawy.Reagowanie na to co nas irytuje nie jest wychowywaniem.


                          • nangaparbat3 Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 14:47
                            "Cudze dziecko" nie pomyślałabym nawet o dziecku koleżanki czy sąsiadki, za ktorą mogę nie przepadać. A tu zdaje się chodzi o dziecko mężczyzny, którego podobno się kocha.
                          • algidasmietankowa Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 16:34
                            reagowac to ja owszem, moge, zeby se krzywdy nie zrobilo, to wszystko. Poza tym to irytujące zachowanie dziecka swiadczy o rodzicu - tutaj to co najwyzej sformułuje sobie w myslach opinie w tym temacie. Dla mnie na tym moja rola sie konczy.
                            • mayenna Re: Dzieci drugiej kategorii 16.05.11, 09:44
                              Mówię o np. głośnym zachowaniu gdy spi małe dziecko, o bieganiu po domu gdy usiłujesz pracować, o grzebaniu w twoich osobistych rzeczach, o używaniu słów ogólnie przyjętych za wulgarne lub określeń o charakterze poniżającym innych. W moim domu obowiązują moje zasady zachowania - dotyczą wszystkich.
                              Tez nie mam podziału na dzieci cudze i moje jeśli przekroczą one próg mojego domu. Traktuję jednakowo.
                              Zwracam tez uwagę na ulicy, w miejscach publicznych jeśli zachowanie mi przeszkadza.
                              Moim zdaniem rezygnacja z oddziaływania na innych, na dzieci jest społecznie niekorzystna. Rodzic wychowuje nie tylko dla siebie - dla ogółu również. Warto mu w tym pomagać. Z dzieckiem partnera będziesz związana tak długo jak z nim więc wychowujesz je niejako dla siebie też. Przypomina mi to sytuację ze szkoły. Mój syn źle się zachowuje na matematyce i pani mnie prosi o interwencję. Ja mam coś z tym zrobić. Zrobię i owszem, tylko ona też powinna zareagować od razu na jego zachowanie. To ona jest odpowiedzialna za to jak sie uczeń u niej na lekcji zachowuje. W domu syn jest spokojny więc nawet nie wiedziałam o problemie.
            • kocia_noga Re: Dzieci drugiej kategorii 17.05.11, 09:16
              noname2002 napisała:

              > A kto jej kazał się na to zgadzać?

              DOKŁADNIE. Poza tym ona cały czas starała się zasłużyć na jego względy, m.in. wspólnie z nim walcząc o kontakty - w sumie to jego sprawa, wcale ale to wcale nie musiała. Tak samo mogła pilnować swoich interesów domagając się od niego pomocy, współpracy itp, ale tego nie robiła i nie robi, za to wali z grubej rury zakazując przyjazdów jego syna, jakby si8ę mściła. No i szuka porad na forum, bo pewnbie niedokładnie widzi swoją sytuację i nie wie, jak i o czym ma gadać z mężem. I dostaje zjebkę od idiotek, po której będzie miała poczucie winy, niczego z mężem nie załatwi, a na sto procent jak już będzie wykończona fizycznie i psychicznie to wybuchnie i zrobi coś niezwykle głupiego i szkodliwego dla niej i jej dzieci.
          • nangaparbat3 Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 00:07
            Jest tam taka jej wypowiedź, jak bardzo się starała dogodzić wszystkim - niestety żony i matki "dogadzające" są często jednocześnie i tymi, ktore potrafią najbolesniej ugodzić. Mam niestety taką dogadzaczke w najbliższej rodzinie, więc niemalże na własnej skórze doświadczyłam.
    • gazeta_mi_placi Re: Dzieci drugiej kategorii 14.05.11, 18:11
      Jednorazowy nick zakładający kontrowersyjny temat sugeruje trolla, mam nadzieję...
      • gazeta_mi_placi Re: Dzieci drugiej kategorii 14.05.11, 18:12
        Przepraszam, zapomniałam się...
      • kocia_noga Re: Dzieci drugiej kategorii 17.05.11, 09:27
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Jednorazowy nick zakładający kontrowersyjny temat sugeruje trolla, mam nadzieję
        > ...

        albo kogoś, kto cvzęsto bywa, ale woli o problemie porozmawiać anonimowo.
        To jakaś mania prześladowcza,z tymi podejrzeniami o trolling? Że istnieje duża grupa osób, które czerpią korzyści z przedstawiania fikcyjnych sytuacji/problemów? I że Wam to bardzo, ale to bardzo bardzo szkodzi?
    • haalszka Re: Dzieci drugiej kategorii 15.05.11, 06:40
      ja widze brak porozmienia miedzy dosrosłymi. To ona z tym tatą powinni sie porozumieć w tych kwestiach, ustalic zasady przebywania wspolnie z kazdym dzieckiem. tyle ze to praca od poczatku.. tutaj chyba zabrakło ustalenia reguł od samego poczatku.
      rozmowa jest podstawa w kazdym zwiazku, dla mnie własnie tego tutaj zabraklo.
      i jak zwykle cierpia dzieci, kazde z osobna i wszystkie razem. a kolejne w drodze....
    • computerro Bajecznie proste 16.05.11, 21:22
      Przecież rozwiązanie jest bajecznie proste: Mąż zaprasza syna do domu i mówi: "A teraz, synku, zobaczysz, jak dorosły odpowiedzialny mężczyzna dba o małą córeczkę i ciężarną żonę." I pokazuje!

      Przecież to jest złe wychowanie, kiedy facet uczy 10-latka, że mając chorą żonę tuż przed porodem należy zostawić ją samą i pójść na lody.

      Opisana sytuacja jest zła dla każdego z tej rodziny
      • lavenders27 Re: Bajecznie proste 16.05.11, 21:45
        Bajecznie proste, to jest wybrac sobie na meza i ojca "nieprzechodzony towar" . Bez dzieci i zobowiazan.

        Sorry, ale jest takie powiedzenie, ze kobieta z przyszloscia nie powinna sie wiazac z facetem z przeszloscia. I jest w tym duzo prawdy. Jesli kobieta decyduje sie na zycie z facetem, ktory ma juz dziecko, to niestety, ale musi to wziac na klate i liczyc sie ze wszystkimi konsekwencjami. Sensowne polaczenie "starego" zycia z "nowym", tak zeby kazdy byl zadowolony, to wyzsza szkola jazdy. Nie kazdy to potrafi i naiwnoscia jest zakladanie, ze wszystko sie super ulozy.

        Codziennie w kancelarii mam jakies kochanki/drugie zony, ktore najchetniej wyslalyby ex zone i "stare" dzieciaki w kosmos, a przynajmniej pozbawily je wszelkich naleznych praw i oczywiscie calej naleznej kasy. Bo teraz to ONE sa najwazniejsze i MISIO musi "cos" z ta "stara" rodzina zrobic, zeby sie im nie wpieprzala w nowe zycie. Wqurwia mnie to niemozebnie.
        • aniani7 Re: Bajecznie proste 16.05.11, 22:02
          Był taki projekt, żeby panom zakładającym drugą, trzecią itd. rodzinę, a niepłacącym alimentów, zabierać prawa jazdy (bo skoro nie mają pieniędzy, to za co jeżdżą i utrzymują te samochody). Projekt omawiano w radiowej trójce. Oczywiście rozdzwonili się biedni misie, że jak to? Paru z nich było taksówkarzami i mówili - zabierzecie mi możliwość pracy i jak utrzymam obecną rodzinę. No pewnie, bo po co martwić się starymi rodzinami, skoro ma się już świeżutkie. Stare rodziny są do kasacji i niech nie przeszkadzają nowym niuniom.
        • mozambique Re: Bajecznie proste 17.05.11, 09:36

    • jotkal1 Re: Dzieci drugiej kategorii 17.05.11, 01:19
      Gdy miałam 8 lat moi rodzice się rozstali. Nowa żona mojego ojca (która w momencie rozwodu rodziców była w ciąży) zabroniła mu kontaktów ze swoją byłą rodziną. Wychowywałam się bez ojca. Nie widział jak dorastałam, co mnie cieszyło, co przeżywałam. Bardzo mnie to bolało. Bo w czym byłam gorsza od jego dzieci? Mam nadzieję że mnie kiedyś kochał. O jego śmierci dowiedziałam się przypadkowo. Pojechałam na pogrzeb z 17-letnim synem (młodsza córka została w domu). I najbardziej płakałam nad tym, że mnie nie chciał i nigdy nie zobaczył moich dzieci. To, że przestał kochać Moją Mamę, nie zwolniło go z miłości do mnie. Nie potrafię wybaczyć!
      • imasumak Jotkal1 17.05.11, 18:25
        Bardzo Ci współczuję. I śmierci ojca, i tego, że nie dane Ci było poznać ojcowskiej miłości. Przede wszystkim tego.
    • lubicielka Dziecko tej pierwszej (żony) mój wróg 17.05.11, 08:15
      Na pozór wszystko jest ok- syn odwiedza Tatę i ty wychodzisz na dobra macoszkę, bo przecież on za to cię tak pokochał, że bardzo pokochałaś jego syna i ramie w ramię dbaliście by nie stracił z dzieckiem kontaktu. W porównaniu z wredną byłą żona wyszłaś na oazę mądrości, doświadczenia życiowego i wielkiego serca, bo cudze dzieci trudno się kocha. No, ale urodziło się dziecko, jesteś w ciązy, urok i zapał gdzieś znikł a pan małżonek zaczął dostrzegać pewna niespójność Twoich myśli: tak chciała, a teraz kręci nosem. A znam to świetnie, bo obserwuję na co dzień. Moja siostra ma męża z pierworodnym z pierwszego małżeństwa. To jakie cuda potrafiła wymyślać dla tego chłopca przeszło moje wyobrażenia. Wydawało się, że jest lepsza mamą niż prawdziwa mama. Trwało to do... oświadczyn. Później zaczęły się dąsy o ilość czasu, później gdy mały zaczął przywozić z domu wieści, że mama zakochała się i pokazywał zdjęcia rozkwitniętej miłością mamy moja siostra wystraszyła się że jego tata trochę pożałuje tej pierwszej żony i zaczęła robić sceny wielkiej miłości (żeby młodziak w domu mamie opowiedział jak to tata i macoszka się kochają) łącznie z okrzykami orgazmowymi budzącymi chłopca- żenada.
      Dnem było oświadczenie, że nie życzy sobie syna męża na ... ślubie. Gdy zaszła w ciązę powiedziała, że nie życzy sobie odwiedzin w ICH domu bo źle się czuje (do 7 miesiąca pracowała). Po urodzeniu dziecka w szpitalu Młodziak odwiedził ją z tata i dziadkami. Babcia mówi: Misiu weź siostrzyczkę na ręce (chłopak 11 lat), a moja siostra na to: to je jego siostrzyczka... szczęka mi opadła i wyszłam by nie widzieć zażenowania i smutku tych biednych starych ludzi. Szok! I tak ma się sprawa z MACOSZKAMI...
      • algidasmietankowa Re: Dziecko tej pierwszej (żony) mój wróg 17.05.11, 08:40
        nie, to nie jest twój wróg. Tym niemniej kiedy spotykasz takiego mężczyznę to myślisz, ze wam się uda, ze sobie poradzicie, ze dasz rade ze wszystkim...Tyle teorii, teorie masz w małym palcu, a potem....a potem to się okazuje, ze jednak nie potrafisz być zawsze mila bo bywasz zmęczona i zła na cały świat, ze nie potrafisz okazywać temu dziecku mu ciągłego zainteresowania , którego tak łaknie, ze czasem masz ochotę w majtkach po mieszkaniu chodzić, ze z jego nie tak wielkiej pensji dla was zostaje polowa zatem sponsorujesz wasze życie...Potem słuchasz, ze wasze dziecko nie jest jego siostrą bo tak powiedziała mu mama, a potem jeszcze wielokrotnie usłyszysz, ze mama powiedziała, ze jak tata się mną nie będzie zajmował to tata ma mnie odwieźć do mamy, ze małą ma się zajmować jej mama bo mną ma się zając tata....
        Żałuję.
      • nangaparbat3 Re: Dziecko tej pierwszej (żony) mój wróg 17.05.11, 20:05
        Macoszki też są różne, macocha mojej córki traktuje ją jak siostrę swoich dzieci, tak tez bywa, na szczeście.
    • pppopularna typowa sytuacja starcia nowej rodziny ze starą 17.05.11, 08:36
      związała się z facetem, który ma dziecko z poprzedniego związku, a więc wiedziała z góry że będą takie właśnie konsekwencje: że jej facet MA JUŻ ZOBOWIĄZANIA i nigdy nie będzie mógł całego czasu i pieniędzy poświęcić tylko jej i jej dzieciom, bo w jego życiu jest też syn. oczywiście, to kwestia proporcji i nie wiemy czy facet jako ojciec dwojga dzieci i mąż ciężarnej żony potrafi wyważyć ile czasu komu poświęcić i jak to poukładać aby nikt nie cierpiał - całkiem możliwe że nie. i może nawet nigdy mu się to nie uda, bo to trudne wytworzyć taki balans i rzadko komu się udaje. większość kobiet przyjmuje postawę walczącą wobec dawnej rodziny i usiłuje zadziobać dzieci ex aby jak najwięcej wyszarpać dla swoich, to taka norma ewolucyjna i biologiczna trudna do pokonania. najlepszym układem jest stworzenie takiej sytuacji, żeby dzieci z poprzednich związków traktować jak domowników a nie jak intruzów albo udzielne książęta, które trzeba obsługiwać - wówczas nawet syn męża może zmienić pieluchę swojej przyrodniej siostrze i przynieść herbatę ciężarnej żonie swego męża - warunek jest taki, że musi czuć się w tym domu akceptowany przez wszystkich! tutaj raczej nie ma na to szans, bo next jest zazdrosna o to dziecko i szuka wszelkich argumentów aby je izolować od ojca, bo jak inaczej traktować te żale że ona w ciąży z drugim dzieckiem a on dalej ma syna i się nim zajmuje ... ale większość rodzin patchworkowych przez coś takiego przechodzi i ten spot powinien być przestrogą dla wszystkich, którzy rozważają związek z dzieciatym partnerem ...
      • chubbba bardzo typowe 17.05.11, 09:29
        Wszystkie pary, gdzie przynajmniej jedno jest z odzysku i ma dziecko z poprzedniego związku, borykają się z takimi problemami, myślę że wręcz nie sposób ich uniknąć, bo to normalne, ludzkie. Największe kłopoty sprawia zazwyczaj kasa i wyliczanie ile kto dał na które dziecko, co komu kupił a czego nie, kto na jakie wakacje pojechał a dla kogo brakuje na dentystę itp. Pieniędzy z reguły jest za mało a jak trzeba się nimi dzielić z drugą rodziną (obcą i konkurencyjną), to już w ogóle dramat i wieczne pretensje. Podobnie z czasem wolnym poświęcanym dzieciom i ogólnie rzecz biorąc - obowiązkami rodzicielskimi, z reguły była żona uważa że za mało, a aktualna żona - że za dużo. Nie ma na to dobrych sposobów poza nieustającym dialogiem i wyjaśnianiem sobie nawzajem tych pretensji oraz całkowitą jawnością tych relacji od początku, aby żadna ze stron nie robiła sobie jakichś niepotrzebnych iluzji co do dalszego życia. No i do macoch - potrzeba nieskończenie więcej dojrzałości i odpowiedzialności aby zostać macochą niż żeby zostać matką, dlatego bardzo starannie przemyślcie sobie związek z facetem obarczonym dzieckiem, bo ono zawsze będzie częścią i waszego życia czy tego chcecie czy nie i relacje z nim mogą kłaść się cieniem na związku.
        • heksa_2 Re: bardzo typowe 17.05.11, 09:35
          <potrzeba nieskończenie więcej dojrzałości i odpowiedzialności aby zostać macochą niż żeby zostać matką>
          Powinnaś dostać Nobla za to zdanie. Trafia w sedno.
        • lejla81 Re: bardzo typowe 17.05.11, 09:46
          My tych problemów nie mamy, bo wszystkie dzieci mieszkają z nami.
    • bifka Re: Dzieci drugiej kategorii 17.05.11, 09:50
      ona sobie nie umie z mężem wyjaśnić swoich oczekiwań, jego obowiązków względem jej i jego dzieci i zamiast to wszystko co napisała powiedzieć jemu - pisze to na forum! drażni ją ilość czasu, którą mąż spędza z synem, zwłaszcza w świetle czasu, który poświęca córce i jej samej, ale nie umie tego wyartykułować do niego wprost, tylko jakimiś meandrami kluczy wokół tematu. Facet już wkrótce będzie miał troje dzieci, więc powinien zastanowić się jak zorganizować sobie czas dla nich wszystkich a nie tylko dla jednego z nich, no i ma też żonę, która też nie powinna być zepchnięta na boczny tor - facet nabrał sobie na głowę obowiązków, więc niech się spręża jak im podołać. tylko że on - z wrodzoną facetom beztroską - problemu nie zauważa póki problem nie zdzieli go obuchem po głowie. i ona powinna go zdzielić, moment jest dobry, wkrótce pojawi się nowy członek rodziny, warto pogadać o podziale zadań i oczekiwaniach co do wychowywania wszystkich trojga dzieci, które będą mieć na głowie, tylko nie w kwestii odsuwania od ojca jego syna, ale włączenia jego syna w ich życie w taki sposób, aby inne dzieci na tym nie traciły.
Pełna wersja