chybaduch
15.05.11, 22:40
13 czerwca będzie nasza 13 rocznica ślubu....będzie...a raczej miałaby być. Mamy dwoje wspaniałych dzieci (12 i 10 lat).Od 1,5 roku się nie dogadujemy-brak porozumienia ...zaufania....walczyłam jak mogłam-ale chyba byłam na straconej pozycji-mąż się poddał-wszystko widział w czarnych barwach. Dzisiaj mnie obudził i podał śniadanko do łóżka-potem powiedział żebym się położyła-że on wszystko zrobi (byłam w pracy na nocce). Potem podał mi obiadek-po obiadku położył się obok mnie, przytulił i powiedział że mnie kocha. Jednak widziałam że coś go męczy-nie chciał powiedzieć co. W końcu ubrał się powiedział że idzie z psem i jak wróci to porozmawiamy. No i...wrócił....i oświadczył że chce rozwodu.... Wszystko już zaplanował....w nadchodzącym tygodniu jedzie do sądu-wie już jakie papiery potrzebuje i jakie są koszty sądowe. Powiedział że będzie rozwód bez orzekania winy i że dzieci zostaną przy mnie. Szczerze mówiąc od dłuższego czasu wiedziałam że coś się święci. Spodziewałam się najgorszego-próbowałam to sobie wyobrazić-ułożyć plan na życie bez niego...a teraz....teraz mam same najgorsze myśli. Nie mogę i nie chcę sobie wyobrazić dalszego życia. Cały czas powtarzam sobie że muszę być silna-nie dla siebie tylko dla dzieci....ale nie potrafię...mam same czarne myśli. Nie wiem skąd wziąć siły do dalszego istnienia.....