rachunek "przed-rozwodowy?"

19.05.11, 11:39
Poradzono mi, abym przemyślała powody, dla których jeszcze jestem z mężem, dla których już nie chcę być i zrobiła rachunek, tak na zimno.

Mamy kryzys. Od 6 miesięcy. Powodem głównym jest jego chamskie i agresywne w stosunku do mnie zachowanie. Nie przeprosił ani ja nie potrafię tego zapomnieć. Ta sytuacja implikuje kolejne konflikty.

Więc po kolei najpierw "minusy":
- jest chamski, ma chamskie odzywki
- w kłótni wyzywa mnie, jest agresywny, grozi, że mnie uderzy, dochodzi do przepychanek
- bywa złośliwy
- moi znajomi, przyjaciele go nie lubią, mam przez to kłopot z utrzymywaniem z nimi kontaktu tak, jak bym chciała (np. wspólne wyjścia, wyjazdy)
- jest gburem
- ma kiepski kontakt z moją najbliższą rodziną, siostra go nie cierpi, reszta stara się tolerować
- przeklina i nie panuje nad sobą gdy go coś zdenerwuje
- czasem wstyd mi za jego zachowania i odzywki, nie liczy się z tym, co i do kogo mówi
- nie ma żadnych autorytetów i nie uznaje ich
- uważa, że nikogo nie potrzebuje, jest typem samotnika
- nie potrafi przeprosić, podziękować ani nawet zwyczajnie złożyć komuś życzeń, jest szorstki, niewychowany (miał ciężką sytuację rodzinną)
- jest leniwy do prac domowych, nie kiwnie palcem z własnej inicjatywy, trzeba go zmuszać

Na razie tyle. Teraz "plusy":
+ jest odpowiedzialny, ma pracę, zarabia, utrzymuje dom na równi ze mną
+ pije, pali okazjonalnie, nie ma z tym problemu
+ jest inteligentny, dużo czyta, jest wykształcony, lubi zwierzęta i przyrodę, nie jest "płytki"
+ mamy podobne zainteresowania, fajnie spędzamy wolny czas (sami)
+ gdy jesteśmy sami potrafi być miły i czuły
+ jest dowcipny gdy ma dobry humor
+ jest hojny choć nie potrafi "elegancko" dawać ani przyjmować prezentów, nie jest skąpy
+ myślę, że ma do mnie zaufanie, nie sprawdza mnie, nie zabrania niczego.

Tkwię w marazmie tej sytuacji i potrzebuję spojrzenia na to wszystko "z boku", bez emocji. Może ktoś mi coś poradzi?
    • estimata Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 11:58
      Wydaje mi się, że dość płytko opisałaś problem. Piszesz, że kryzys jest od 6 m-cy? A wczesniej? czy wcześniej było miło i bez przekleństw, były spotkania z przyjaciółmi i rodziną itp? Co się stało 6 miesięcy temu, czego nie możesz zapomnieć? Taki prosty rachunek to chyba za mało do podejmowania decyzji o rozwodzie. Rozumiem, że nie macie dzieci, bo nie ma o nich wzmianki, sprawa jest więc nieco prostsza. Ale czy decyzje o ślubie także podejmowałać na podstawie takiego rachunku? Takie to chyba troche niedojrzałe...
      • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 12:33
        Słuszna uwaga, zdaję sobie sprawę, że może to wydawać się płytkie, jednakże nie wszystko da się tak w punktach opisać, poza tym dopiero zaczynam to analizować tak na chłodno, bez emocji i staram się znaleźć metodę.
        Wcześniej, tzn. przez 7 lat bywało różnie (pobraliśmy się, bo chcieliśmy tego), było i miło były i "wyskoki" większe, mniejsze ale od tych 6 mcy mam wrażenie, że sytuacja kryzysowa się nasila.
        Po kilku wcześniejszych nieprzyjemnych zachowaniach, które jeszcze dało się jakoś usprawiedliwić i wytłumaczyć, nastąpił niespodziewany chamski i agresywny atak (przy świadkach), w sytuacji całkiem banalnej, który otworzył mi oczy, że jednak jest źle. Nie mogę tego dokładniej opisać ale od tego czasu nie ma ani przeprosin ani poprawy i mam wrażenie, że przestało mu też na tym zależeć.
    • mozambique Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 12:13
      bardzo prosty bilans = cham prostak i brutal który ma forse

      widocznie odpowiada ci to
      • mozambique Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 12:14
        no i oczywsicie byal taki juz wczesniej , a nawet pzred slubem

        ale forsa przeslaniałą ci wszystko
        • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 12:37
          kulą w płot z tą kasą
          Zarabiamy tyle samo, a wcześniej to ja zarabiałam więcej. Pomagałam mu też gdy był bezrobotny.
    • plujeczka Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 12:35
      hojny cham=a to ci dopiero mężulek.Oj nie zazdroszczę ,jesli szelest banknotów potrafi Ci wynagrodzić okreslenia typu ......( wstaw sobie sma) to pytanie ile jeszcze wytrzymasz j jaki poniesiesz koszt psychiczny, fizyczny, społeczny.
      • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 12:39
        jak już mówiłam, kulą w płot.
        Pisząc hojny miałam na myśli nie w stosunku do mnie lecz ogólnie, dla wszystkich - pomaga rodzinie (swojej, dalszej), nie jest skąpcem.
    • ekscytujacemaleliterki Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 12:36
      W kwestii minusów - przed ślubem też taki był?
      Czy to tak, od jakiegoś czasu?
      • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 12:42
        Zawsze był niewychowany i szorstki (kwestia rodzinna - tzw. "zimny chów", kiepska sytuacja rodzinna) ale agresywny od niedawna a chamstwo nasila się wraz z nasilającym się konfliktem między nami.
        • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 12:51
          Masz do czynienia z oczywistą przemocą. Poczytaj na ten temat, a wiele zrozumiesz z tego, co dzieje się w Twoim małżeństwie.
        • ekscytujacemaleliterki Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 12:51
          Znaczy się widziały gały co brały, pretensji o brak wychowania i szorstkośc mieć nie możesz.
          Co innego jeśli chodzi o agresję.
          A rozmawiałaś z mężem? Wyartukułowało o co chodzi?
          • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:02
            rozmowy kończą sie kłótnią.
            Tzn. ja zawsze mówię o co mi chodzi, co mi nie pasuje i nie dostaję konstruktywnej odpowiedzi, co kończy się pretensjami i kłótnią.
            Wydaje się że przyjmuje do wiadomości, a po kilku tygodniach jest powtórka z rozrywki. Więc chyba sam nie wie, jak sobie z tym poradzić.
            Proponowałam psychologa. Brak odpowiedzi.
            • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:09
              Jeszcze raz Cię proszę: poczytaj o przemocy w rodzinie. Nie musisz sięgać po opasłe tomy, parę wygoglowanych artykułów powinno Cię naprowadzić na właściwą interpretację swojego małżeńskiego problemu.
              • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:23
                Dziękuję, poczytam, ale
                - nie sądzę, że on to robi w sposób w 100% zamierzony
                - nie ma tu przewagi sił, nie czuję się słabsza (psychicznie)
                a "narażanie na cierpienie" zdarza się w (prawie) każdym małżeństwie
                • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:52
                  jakatarzyna napisała:

                  > Dziękuję, poczytam, ale
                  > - nie sądzę, że on to robi w sposób w 100% zamierzony
                  Przemoc nie musi być zamierzona, czasami tkwi w podświadomości człowieka i wychyla głowę w zrozumiałych dla niej okolicznościach.

                  > - nie ma tu przewagi sił, nie czuję się słabsza (psychicznie)
                  Nie czujesz się słabsza, gdy m Cię nie przeprasza za przykrości, jakie Ci wyrządził? Nie czujesz się słabsza, gdy zajmuje się wlasnym życiem, Ciebie pozostawiwszy z uczuciem krzywdy?

                  > a "narażanie na cierpienie" zdarza się w (prawie) każdym małżeństwie
                  Gruba przesadasmile
                  • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:00
                    puzzle33 napisała:

                    > jakatarzyna napisała:
                    >
                    > > Dziękuję, poczytam, ale
                    > > - nie sądzę, że on to robi w sposób w 100% zamierzony
                    > Przemoc nie musi być zamierzona, czasami tkwi w podświadomości człowieka i wych
                    > yla głowę w zrozumiałych dla niej okolicznościach.

                    Tak, tu się zgodzę. Skoro on był wychowywany w przemocy to rzeczywiście musi w nim tkwić.

                    > > - nie ma tu przewagi sił, nie czuję się słabsza (psychicznie)
                    > Nie czujesz się słabsza, gdy m Cię nie przeprasza za przykrości, jakie Ci wyrzą
                    > dził? Nie czujesz się słabsza, gdy zajmuje się wlasnym życiem, Ciebie pozostawi
                    > wszy z uczuciem krzywdy?

                    Te przykrości zawsze starał się załagodzić, niekoniecznie przepraszając bo to mu przez gardło nie przechodzi.
                    Nie tyle mam poczucie krzywdy, czuję jakąś niemoc i zastanawiam się czy tego nie przerwać po prostu.
                    Nie czuję się słabsza, bo ja też wiem jak go zranić. Tylko tego nie robię.

                    > > a "narażanie na cierpienie" zdarza się w (prawie) każdym małżeństwie
                    > Gruba przesadasmile
            • ekscytujacemaleliterki Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:12
              Tylko Ty chcesz zmiany? Jemu jest dobrze tak jak jest?

              Wiesz, może to taki typ po prostu. Przed ślubem mu się zdarzało to i po ślubie zdarzać się będzie. Co nie zmienia faktu, że agresja to agresja.
              Związek to nie pole bitwy, to nie wojna. Związek to patrzenie razem w jednym kierunku.
              A kiedy przekroczysz granicę baraku szacunku, nic już nie będzie takie samo.
              Nie to, żebym Cię podrzegała do rozwodu ale jeśli wszystkie metody zawiodą to nie ma na co czekać.
              • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:26
                Ja chcę zmiany i wyrażam to.
                Jemu było dobrze, bo nie widział chyba, że dzieje się źle i coraz gorzej. Teraz z każdą kolejną kłótnią chyba zmienia zdanie.
                • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:53
                  jakatarzyna napisała:

                  > Jemu było dobrze, bo nie widział chyba, że dzieje się źle i coraz gorzej. Teraz
                  > z każdą kolejną kłótnią chyba zmienia zdanie.
                  A zmienia? Pierwszy raz o tym wspominasz.
                  • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:02
                    tak, chyba tak. Ostatnio powiedział, że ma mnie dość więc chyba zmienia zdanie, że "dobrze jest jak jest".
                    • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:09
                      Bardzo pozytywny kurs zmian, ale lepszy taki niż żaden.
            • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:14
              Nie piszesz, czy macie dzieci i jak ewentualnie układają sie stosunki między nimi a ojcem.
              • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:24
                Nie mamy dzieci.
              • argentusa Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:25
                Puzzle, a co majadzieci do tego?
                Jak są to zostac w małżeństwie, a jak nie ma to odejść? Przepraszam, jesli to nadinterpretacja.
                Jednak wydaje mi się, że na tym etapie nie ma to znaczenia.

                Do autorki wątku:
                MOIM ZDANIEM: nie wiem czego oczekujesz. Dla mnie spojrzenie z boku nie jest możliwe, bo my mamy tu jednak tylko Twoją ocenę. Prawdą jest, że jesli zachowanie męża było przez lata takie, to problem jest Twój. To Tobie przestało to odpowiadać (nie oceniam Ciebie, tylko sytuację). Nie sądzę, by mąż się radykalnie zmienił.
                Zatem: albo zaakceptujesz to, co jest (z uwagi np na finanse i ogólne wartośći) albo zmienisz to i odejdziesz.
                Powodzenia, cokolwiek byś nie uczyniła.
                Ar.
                • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:33
                  Dziekuję.
                  Zgadza się, przez lata akceptowałam jego zachowania i słabości, zawsze jednak je komentując, więc wiedział, co mi nie pasuje. Nie mam pretensji, że jest, jaki jest.
                  Ale od pewnego czasu obserwuję radykalną zmianę (na gorsze), nie jest to tylko moja ocena, lecz potwierdza to moja rodzina, znajomi. Wpływ na to na pewno miała zła sytuacja rodzinna, w jakiej się nagle znalazł. To go jednak nie usprawiedliwia, a jeśli nawet, to tylko częściowo, tak myślę.
                  • ekscytujacemaleliterki Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:39
                    I właśnie przez Twoją wcześniejszą akcepatcję, on nie rozumie o co Ci chodzi i czego chcesz. Do tej pory Ci nie przeszkadzało to dlaczego zaczęło? Każdy by tak pomyślał. Myślę, że często w takiej sytuacji facet doda sobie po cichu " okres będzie miała-przejdzie jej".
                    Tak mi się jakoś wydaje, że kiedyś patrzyłaś nie jego słabości pobłażliwie, uśmiechając się przy tym i nawet wydawały Ci się urocze.

                    Przy okazji. Co Ty czujesz? Kochasz tego faceta?
                    • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:51
                      Niezupełnie, bo po każdej "dziwnej" sytuacji przeprowadzałam z nim rozmowę i dokładnie wskazywałam, co mi nie odpowiada w jego zachowaniach, do czego nie jestem przyzwyczajona i czego nie mogę tolerować. Wiedział zawsze dokładnie o co mi chodzi. Co nie znaczy, że nad sobą pracował bo popełnia od zawsze te same błędy.

                      To, czym mnie teraz zaszokował, to skala, moc. Coś sprawiło, że jego kiedyś-z-trudem-ale-jednak-akceptowalne zachowania zaczęły być kompletnie nie do przyjęcia z racji ilości agresji właśnie. To zdanie nie tylko moje, zauważyli to też moi bliscy.

                      Nie wiem co czuję. Czuję niemoc. I bezradność wobec tego problemu.
                      • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:57
                        Czytaj o przemocy domowej lub pójdź do psychologa biegłego w tym zagadnieniu.
                      • ekscytujacemaleliterki Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:01
                        No, dziewczyno! To Ty mi powiedz, dlaczego z nim byłaś? Dlaczego ślub wzięłaś?
                        Dorosłego człowieka nie wychowasz, to nie przedszkolak.

                        Dziwisz się że zrobił się agresywny? Ja nie. Jeśli za każdym razem słucha, że coś żle zrobił, ciągle ma wytykane palcami i ciągle jest pouczany i strofowany to nic dziwnego, że ma dość.
                        Też byś miała.

                        Błąd popełniłaś dawno temu. Wtedy kiedy akceptowałaś zachowania, które Ci przeszkadzały i uważałaś, że wystarczy powiedzieć że chcesz, żeby było inaczej.
                        Za piątemy razem kiedy zrobił coś, czego "tolerować" nie mogłaś było zawinąć się na pięci i odejść. A nie wierzyć, że dorosłego człowieka zmienisz i wychowasz na swoją modłę.
                        • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:11
                          ekscytujacemaleliterki napisała:

                          > No, dziewczyno! To Ty mi powiedz, dlaczego z nim byłaś? Dlaczego ślub wzięłaś?
                          > Dorosłego człowieka nie wychowasz, to nie przedszkolak.

                          Bo taki wcześniej nie był.
                          >
                          > Dziwisz się że zrobił się agresywny? Ja nie. Jeśli za każdym razem słucha, że c
                          > oś żle zrobił, ciągle ma wytykane palcami i ciągle jest pouczany i strofowany t
                          > o nic dziwnego, że ma dość.
                          > Też byś miała.

                          Myślisz, że nie warto zwracać mu uwagi, kiedy np. obrazi twoją matkę w twojej obecności?
                          To nie pouczanie i strofowanie, są pewne elementarne zasady, których się przestrzega, a których on wpojonych nie miał. Wcześniej się po prostu pilnował, nie było takich sytuacji, a teraz jakby nagle stracił hamulce. Nie wiem dlaczego.

                          >
                          > Błąd popełniłaś dawno temu. Wtedy kiedy akceptowałaś zachowania, które Ci przes
                          > zkadzały i uważałaś, że wystarczy powiedzieć że chcesz, żeby było inaczej.
                          > Za piątemy razem kiedy zrobił coś, czego "tolerować" nie mogłaś było zawinąć si
                          > ę na pięci i odejść. A nie wierzyć, że dorosłego człowieka zmienisz i wychowasz
                          > na swoją modłę.

                          Fakt, może o dwie szanse za dużo dostał, ale zawsze to były zbyt błahe sprawy aby z tego powodu obracać się na pięcie.
                          Teraz już nie ma błahych spraw, teraz są poważne problemy.
                          • ekscytujacemaleliterki Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:19
                            Jak nie był, skoro był?! Pisałaś, że niewychowany był zawsze.

                            Nie wiem w jaki sposób, w jakich okolicznościach obraził Twoją matkę ale z Twoich postów wynika, że nie jest i nie był akceptowany przez Twoją rodzinę ani znajomych. A brak akceptacji wyczuje każdy. Człowiek w negacji dość często robi się agresywny.

                            Dużo piszesz o opinii rodziny i znajomych.
                            Może go wkurza, że mieszają się w wasze życie.

                            Przestań słuchać znajomych i rodziny. Posłuchaj siebie. Zastanów czy nie przekładasz na męża opinni innych ludzi?

                            Rozwiązanie jest. Do matki możesz pojechać sama, nie musisz z mężem.

                            I spytaj się jego skąd bierze się ta agresja. Bo tylko on jest wstanie powiedzieć co czuje i myśli.
                            • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:30
                              ekscytujacemaleliterki napisała:

                              > Przestań słuchać znajomych i rodziny. Posłuchaj siebie. Zastanów czy nie przekł
                              > adasz na męża opinni innych ludzi?
                              Czy opinie innych ludzi są zawsze nic niewarte?smile

                              > Rozwiązanie jest. Do matki możesz pojechać sama, nie musisz z mężem.
                              Bardzo to przyjemnewink

                              > I spytaj się jego skąd bierze się ta agresja. Bo tylko on jest wstanie powiedzi
                              > eć co czuje i myśli.
                              Niekoniecznie będzie umiał odpowiedzieć na postawione pytania. Czasami trzeba długoterminowej terapii, żeby na nie znaleźć odpowiedzi.
                              • ekscytujacemaleliterki Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:37
                                puzzle33 napisała:

                                > ekscytujacemaleliterki napisała:
                                >
                                > > Przestań słuchać znajomych i rodziny. Posłuchaj siebie. Zastanów czy nie
                                > przekł
                                > > adasz na męża opinni innych ludzi?
                                > Czy opinie innych ludzi są zawsze nic niewarte?smile

                                A gdzie ja napisałam, że opinie innych ludzi zawsze są nic niewarte??
                                >
                                > > Rozwiązanie jest. Do matki możesz pojechać sama, nie musisz z mężem.
                                > Bardzo to przyjemnewink

                                Bardziej niż słuchanie jak mąż obraża matkę.


                                >
                                > > I spytaj się jego skąd bierze się ta agresja. Bo tylko on jest wstanie po
                                > wiedzi
                                > > eć co czuje i myśli.
                                > Niekoniecznie będzie umiał odpowiedzieć na postawione pytania. Czasami trzeba d
                                > ługoterminowej terapii, żeby na nie znaleźć odpowiedzi.

                                Brak odpowiedzi też jest odpowiadzią. Sama reakcja nią jest. Jeśli zignoruje to samo przez się można zrozumieć, że mu nie zależy, że dogadać się nie chce.
                                • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:41
                                  ekscytujacemaleliterki napisała:

                                  > Brak odpowiedzi też jest odpowiadzią. Sama reakcja nią jest. Jeśli zignoruje to
                                  > samo przez się można zrozumieć, że mu nie zależy, że dogadać się nie chce.
                                  Prawdasmile
                            • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:34
                              ekscytujacemaleliterki napisała:

                              > Jak nie był, skoro był?! Pisałaś, że niewychowany był zawsze.
                              Niewychowany tak, i nie o to mam pretensje. Agresywny i chamski nie był.
                              >
                              > Nie wiem w jaki sposób, w jakich okolicznościach obraził Twoją matkę ale z Twoi
                              > ch postów wynika, że nie jest i nie był akceptowany przez Twoją rodzinę ani zna
                              > jomych. A brak akceptacji wyczuje każdy. Człowiek w negacji dość często robi si
                              > ę agresywny.

                              Był od początku bardzo dobrze traktowany przez moją rodzinę, zwłaszcza przez matkę, traktowała go jak syna (którego nie ma). Dobrze się rozumieli, odwiedzał ją nawet beze mnie.
                              Relacje się nieco zmieniły gdy i on się zmienił, bo matka nie akceptuje chamstwa i braku kultury. Tu akurat jest w 100% jego wina.
                              >
                              > Dużo piszesz o opinii rodziny i znajomych.
                              > Może go wkurza, że mieszają się w wasze życie.
                              > Przestań słuchać znajomych i rodziny. Posłuchaj siebie. Zastanów czy nie przekł
                              > adasz na męża opinni innych ludzi?

                              Nie mieszają się. Pytałam (sama) o ich opinię, bo czułam i widziałam że jest źle.
                              Niektórzy delikatnie sami dali mi znać, co o tym myślą, bo martwią się o mnie.
                              >
                              > Rozwiązanie jest. Do matki możesz pojechać sama, nie musisz z mężem.
                              Ależ nie zmuszam go, absolutnie.
                              >
                              > I spytaj się jego skąd bierze się ta agresja. Bo tylko on jest wstanie powiedzi
                              > eć co czuje i myśli.

                              Myślę że jest czymś sfrustrowany, może swoją sytuacją rodzinną a odbija to sobie na mnie. Na pewno mi tego głośno nie powie.
                              • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:39
                                jakatarzyna napisała:

                                > Myślę że jest czymś sfrustrowany, może swoją sytuacją rodzinną a odbija to sobi
                                > e na mnie. Na pewno mi tego głośno nie powie.
                                Czy aby nie chodzi o inną kobietę? Dasz za to głowę, że nie?
                                Żony wtedy jakoś dziwnie brzydną i stają się wielce upierdliwesmile)
                                • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:44
                                  puzzle33 napisała:

                                  > jakatarzyna napisała:
                                  >
                                  > > Myślę że jest czymś sfrustrowany, może swoją sytuacją rodzinną a odbija t
                                  > o sobi
                                  > > e na mnie. Na pewno mi tego głośno nie powie.
                                  > Czy aby nie chodzi o inną kobietę? Dasz za to głowę, że nie?
                                  > Żony wtedy jakoś dziwnie brzydną i stają się wielce upierdliwesmile)

                                  Dam głowę, że niesmile Po pracy wraca do domu, weekendy spędza w domu, nie ma "dziwnych" telefonów, żadnych wyjazdów służbowych itp.
                                  Generalnie przeważnie wiem gdzie i z kim jest. Ja mu też mówię, z kim się spotykam, tak normalnie.
                              • ekscytujacemaleliterki Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:47
                                A ta jego sytuacja rodzinna jest aż tak trudna?
                                I dlaczego Ci nie powie?
                                Taki typ co dusi w sobie co mu na sercu leży?
                                Zawsze tak było, że kiedy był problem to każde rozwiązywało go samo?
                                • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:51
                                  Tak, sytuacja jest bardzo trudna, dla mnie wręcz niepojęta. Wiem dokładnie jak wygląda, bo przechodziliśmy przez to razem. On chyba teraz dopiero odczuwa jej skutki.
                                  Tak. To taki typ, co dusi w sobie. I być może sam sobie nie zdaje sprawy z tego, że to może mieć aż taki wpływ na jego zachowanie. Tak myślę.
                                  • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:55
                                    Gdybyś Ty zaczęła nazywać rzeczy po imieniu?
                                    • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 15:03
                                      Zawsze mówiłam wprost.
                                  • ekscytujacemaleliterki Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 15:00
                                    Ty go znasz najlepiej. Wiesz jak może reagowac lub nie. Nie wiem jakie metody do tej pory stosowałaś w sytuacjach skrajnych. Czekałaś aż upora się z emocjami i wszystko wracało do normy?
                                    Są tacy ludzie co reagują w ten sposób na problemy. Nie chcą się dzielić swoimi emocjami i odczuciami z nikim, nawet z bliskimi.

                                    Może przeczekaj po prostu, nie reaguj długimi rozmowami tylko krótkimi komunikatami w stylu : nie zwracaj się tak do mnie.
                                    Wiesz, my kobiety mamy to do siebie, że chcemy natychmiast problem rozwiązać, tu i teraz. A przy tym rozkładamy go we wszystkie strony na czynniki pierwsze, długo gadając.
                                    A jesli to milczek i mruk to po pierwsze działa mu to na nerwy po drugie,przestaje słuchać.
                                    • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 15:10
                                      Tak, mogę przeczekać, poświęcę się i ten czas, tylko obawiam się, że to nic nie da. Że teraz zapomnimy, przeczekamy a za kolejny rok czy pół wybuchnie to z większą siłą.
                                      To ten sam schemat, który przerabiam już od jakiegoś czasu - po jego "wyskoku" rozmawiałam, przekonywałam, czasem robiłam awanturę, w końcu wybaczałam... aż do następnego wybuchu, gdzie znów zrobił to samo, znów kogoś obraził, znów zbluzgał, znów zachował się po chamsku itp. Takie błędne koło.
                                      • ekscytujacemaleliterki Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 15:20
                                        Dokładnie. Błędne koło. I masz tego świadomość.
                                        Co Cię powstrzymuje?
                                        Strach przed samotnością jest dużo gorszy niż sama samotność.
                                        Z Twoich postów nie wylewa się miłość. Ty tylko chcesz, żeby on zachowywał się poprawnie. I to Ci wystarczy do życia.
                                        A gdzie radość, śmiech, gdzie wspólne przeżywanie, zachwyt?

                                        Męczysz się prawda?
                                        • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 15:26
                                          ekscytujacemaleliterki napisała:

                                          > Dokładnie. Błędne koło. I masz tego świadomość.
                                          > Co Cię powstrzymuje?
                                          > Strach przed samotnością jest dużo gorszy niż sama samotność.
                                          > Z Twoich postów nie wylewa się miłość. Ty tylko chcesz, żeby on zachowywał się
                                          > poprawnie. I to Ci wystarczy do życia.
                                          > A gdzie radość, śmiech, gdzie wspólne przeżywanie, zachwyt?
                                          >
                                          > Męczysz się prawda?
                                          >
                                          Być może trafiłaś w jakieś sedno (być może jedno z wielu).
                                          Tak, męczę się.
                                          Muszę przemyśleć to, co napisałaś. Dzięki.
                                          • ekscytujacemaleliterki Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 15:37
                                            Myślę, że od samego początku wasz związek nie kipiał ani pasją ani namietnością ale Ty to zaakceptowałaś. Wystaczyło Ci, że było poprawnie.
                                            Ale czasem aż ściska Cię z żalu, z braku emocji i zaczynasz się miotać i męczyć.

                                            Powodzenia smile
                          • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:25
                            jakatarzyna napisała:

                            > Wcześniej się po prostu pilnował, nie b
                            > yło takich sytuacji, a teraz jakby nagle stracił hamulce. Nie wiem dlaczego.
                            Zacytowałaś wcześniej jego słowa, że na związku z Tobą jemu już nie zależy. Nie sądzisz, że tu jest odpowiedź?
                            • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 15:21
                              Powiedział, że ma mnie dość ale raczej chodziło o te kłótnie.
                              Gdyby mu faktycznie na związku całkowicie nie zależało, olewałby mnie na każdej linii, a nie robi tego.
                  • kowalka33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:49
                    No tutaj cie rozwiądą raz dwa. To co napisałaś w części piewszej moim zdaniem jest zupełnie równowazone częścią drugą. To nie twoja rodzina czy kolezanki zyją z toba a nie twój mąż. Mysle że niejedna tu się przejechała na koleżankach, tylko mało kto się przyzna. pewnie twój maż był samotnikiem czy nerwusem jak się poznaliście , wyobrażałas sobie że sie zmieni , taki typ tak ma. Są ludzie którzy nie potrzebuja tłumu do życia, ba nie potrzebują nawet jednego kumpla , co zrobić. Głowę daję ze bliskim człowiekiem dla męża jesteś ty i nikt więcej . Nie wiem jak z ta agresją, sa ludzie którzy klną wyzywają , po 10 minutach był spokój i przeciez nic się nie stało, sa tacy co duszą wszystko w sobie. moi znajomi wyzywaja się strasznie jak ktos popatrzył by z boku to normalnie patologia a wiem że skoczyliby za sobą w ogień. Tak więc jest różnie, od ciebie zalezy jak bardzo ci to przeszkadza. to co napisałaś w drugiej części jest dla mnie kluczowe, to że potrafi być czuły, zabawny , hojny. To bardzo dobrze świadczy o człowieku , argument o tym że kasa przesłoniła ci oczy uwazam za poniżej pasa, tak piszą ci którym się wydaje ze pieniądze rosną na drzewach (ja wiem ile musi włożyć wysiłku mój m żeby dobrze zarobić, cenię i szanuję to ). dla mnie część pierwsza to głupoty, jakaś niedojrzałosć. i moze uprzedzając ataki mój mąz jest spokojnym człowiekiem , nie klnie , nie podnosi głosu .
                    • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 15:01
                      smile
                      Wiem, nie sugeruję się opinią koleżanek, słucham po prostu co mówią moi bliscy, bo wiem, że mówią to z troski o mnie. Nie robię nic pod niczyje dyktando.

                      Tak był nerwusem i samotnikiem ale nigdy nie myślałam, że go zmienięsmile to taki typ.
                      Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem dla niego jedyną naprawdę bliską osobą, wiele razy tak mówił.

                      Problem w tym że zagalopował się w tej swojej agresji, przestał się hamować i nie wiem jak to zatrzymać. Obawiam się że już się nie da.
                • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 13:55
                  argentusa napisała:

                  > Puzzle, a co majadzieci do tego?
                  > Jak są to zostac w małżeństwie, a jak nie ma to odejść? Przepraszam, jesli to n
                  > adinterpretacja.
                  > Jednak wydaje mi się, że na tym etapie nie ma to znaczenia.
                  Relacje ojca z dziećmi to często papierek lakmusowy jego osobowości.
                  • dn35 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:28
                    puzzle33,

                    napisałaś/napisałeś, że "Relacje ojca z dziećmi, to często papierek lakmusowy jego osobowości" - skąd ta teoria?
                    To bardzo ciekawe, nie pomyślałabym o tym...Muszę się temu przyjrzeć, bo ta relacja też szwankuje..
                    • puzzle33 Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 14:33
                      dn35 napisała:

                      > "Relacje ojca z dziećmi, to często papierek lakmusowy j
                      > ego osobowości" - skąd ta teoria?
                      Z literatury przedmiotu "Przemoc w rodzinie".

                      > To bardzo ciekawe, nie pomyślałabym o tym...Muszę się temu przyjrzeć, bo ta rel
                      > acja też szwankuje..
                      Nie musi szwankować, na pozór może funkcjonować doskonale... Temat trudny i głęboki jak morzesmile
    • jakatarzyna Re: rachunek "przed-rozwodowy?" 19.05.11, 15:31
      Dziękuję wszystkim Wam za odpowiedzi.
      "ekscytującemaleliterki" i "puzzle33" - dziękuję szczególnie, za zaangażowanie w mój problem.
      Pozdrawiam!
Pełna wersja