zatracony72
20.05.11, 09:31
Wydawało mi się, że rozwód poza załatwieniem sprawy rozstania formalnie niczego nie wniesie, tym bardziej że nasza separacja trwała długo. A jednak nie. Zauważam pozytywne skutki u siebie. Może sama świadomość, że to JUŻ NIE JEST MOJA ŻONA powoduje u mnie zobojętnienie na jej problemy. Do rozwodu, mimo tego jak wredna była i jak starała się wszelkimi sposobami mnie ranić, było mi jej żal po prostu jako człowieka. No ale sama wybrała myśląc dupą a nie głową. Co więcej zaczynam być na nią zwyczajnie zły, za całe jej zło, za życie ze mną pomimo tego, że nie tego oczekiwała od związku. Zresztą nie wiem po co była ze mną jeśli było jej ze mną źle? Nie szanowała mnie i twierdziła że mnie kochała? Nie kupuje tego. jak można żyć w totalnym kłamstwie i to parę lat? Nie szanować partnera, mówić że się go kocha i puszczać się na boku? Czyste wyrachowanie i podłość.
Cóż będę się dalej uśmiechał do niej bo lepiej utrzymywać dobre stosunki z gadem znając ilość jadu jaki może z siebie wydać. Ideałem dla mnie byłoby nie spotkać jej już nigdy w życiu, no ale dziecko......... więc muszę. Zachowujemy więc przyjacielskie stosunki.
Sponsorem tego wątku jest dzisiejszy sen. Rzadko śnię a o ex prawie wcale ale dzisiaj mi się śniła. Siedziała w samochodzie gdy z dużej wysokości z nasypu spadła na niego ciężarówka miażdżąc przód gdzie siedziała ex. Wykrzyknąłem odruchowo jej imię ale jednocześnie pojawiła się nadzieja. Niestety zdążyła się przesiąść na tylne siedzenie