szarlotka_beauty
27.05.11, 14:12
Witam. Od jakiegoś czasu czytam Wasze forum. Dołączyłam..
Mam pytanie odnośnie kontaktów z dzieckiem. Od momentu mojej wyprowadzki mąż miał możliwość odwiedzania dziecka. Nigdy nie uniemożliwiałam mu tego. Dostosowałam się do jego możliwości odwiedzin. Nasze ustalanie kontaktów odbywało się listownie (za potwierdzeniem odbioru), smami, e-mailowo, telefonicznie. Dzwoniłam, wysyłałam zdjęcia, prosiłam..Przed sprawą o uregulowanie kontaktów z dzieckiem mąż pojawił sie 4razy u dziecka (po 3 misiącach od wyprowadzki) Zero kontaktu z dzieckiem. Na rozprawie mąż zeznał, że uniemożliwiałam mu kontakty, co jest nie prawdą. Sprawa została umorzona, ze względu na złożony przeze mnie pozew o rozwód. Po rozprawie mąż przyjechał raz. Następnej wizyty nie wpuściłam męża ponieważ dziecko było chore i nie chciało zejść mi z rąk. Poinformowałam go że, dam znać kiedy dziecko będzie czuło się lepiej i wtedy może je odwiedzić.
Od tej pory mąż sie w ogóle nie odzywa. Nie przyjeżdża, nie dzwoni, nie pyta co z dzieckiem, nie odpisuje na smsy, e-maile, w których proszę go, żeby przyjechał do dziecka. Alimenty płaci.
Myślę, że chce udowadniać przed sądem, utrudnianie kontaktów przeze mnie, co jest nie prawdą. Żal mi naszego dziecka. W złości chce się odegrać na mnie. Udowadnianie winy jest ważniejsze niż dziecko..niż tęsknota za dzieckiem?? Niż -Kontakt??
Co mam zrobić?? Czy dalej pisać prosić...?? Widzę, że dla niego ważniejsze jest udowanianie winy niż dziecko.