"Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie

28.05.11, 09:47
Sądziłam, dotychczas że tak nie powinno się reagować a jeśli już się zdarzy to jest to totalna porażka rodzica - jego osobista emocjonalna klęska (oczywiście dziacka tu nie pomijam ale chodzi mi o Wasze przemyślenia i doświadczenia jeśli takie macie).
Są kultury, które stosują to tak powszechnie jak "my Polacy" klapsy w pupę ale obszar twarzy (jak sądziłam) jest dla nas tabu.
Tym czasem nasz "Tatuś" to tabu złamał w okolicznościach błachych i nie przejawia nad tym refleksji innej poza tą, by "sprawy mu nie udowodnić". A jednak temat wyszedł i wbrew moim oczekiwaniom jest bagatelizowany...
W rozmowach różnych okazuje się zatem, że inne mamy od czasu do czasu czynią to lub pozwalają "zdzielić przez łeb" dziecko swoim partnerom.
Tak, tak - wiem, że są gorsze tematy (z maltretowaniem włącznie) ale... zaczyna się to zwykle od tolerancji na "małe" akty przemocy a kończy na... w każdym razie moja tolerancja tu powiedziała wyraźne: STOP
    • mayenna Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 28.05.11, 10:43
      Pozwalają na zdzielenie od czasu do czasu partnera przez łeb przez dziecko? Moim zdaniem zasada wzajemności w stosunkach z innym jest podstawą oceny wszelkich zachowań. jeśli dziecko może dorosłej osobie od czasu do czasu również wymierzyć policzek to wtedy jest sprawiedliwie. Domyślam się jednak, że jest to przyzwolenie jednostronne.
    • altz Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 28.05.11, 10:49
      Uważam, że to niedopuszczalne, nawet dorośli nie powinni wymierzać sobie policzków.
      Warto w takiej sytuacji odwrócić sytuację, o ile ktoś ma na tyle wyobraźni, i wtedy zobaczyć czy sam zgodziłby się na taki sposób rozwiązywania konfliktów.

      Wszyscy się uczymy postępowania bardziej asertywnie ze sobą, jeszcze 10 lat temu byłyby mniej radykalne oceny. Musi to trwać, ale trzeba sobie z tego zdawać sprawę.
    • nicol.lublin Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 28.05.11, 20:43
      dla mnie takie zachowanie się rodzica (czy kogokolwiek) jest niedopuszczalne i tutaj nie mam żadnej wątpliwości. mam jednak z tą sytuacją inny problem - co zrobiłabym z informacją, że taka sytuacja miała miejsce? otóż przysięgam, że nie wiem. oczywiście porozmawiałabym ze sprawca zajścia, wyraziłabym swój ostry sprzeciw, ale... chyba niestety nic więcej. i sama nie wiem czy to dobrze czy źle?
    • red-dry Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 30.05.11, 15:12
      Bicie dzieci bezdyskusyjnie uważam za porażkę. Ja takich "metod wychowawczych" nie stosuję, moje najbliższe otoczenie dobrze o tym wie, nie raz ścierałam się o to ze znajomymi czy z rodziną.
      Staram się też reagować gdy ktoś traktuje tak dziecko w mojej obecności i nie ma znaczenia czy jest to dziecko z którym łączą mnie jakieś więzi, czy nie.
      Dla mnie nawet popularny "klaps" to porażka, dowód na to że dorosły człowiek nie umie zapanować nad swoimi emocjami.
      Zdzielenie dziecka w twarz w ogóle nie mieści się w moim rozumieniu rodzicielstwa.
      Kocham = nie biję. I polecam ten model każdemu.
    • obrazo-burca Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 30.05.11, 16:09
      A ojciec nie jest aby Francuzem? Tam to powszechna "metoda wychowawcza" sad
      • jarkoni Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 30.05.11, 16:48
        NIE dla bicia dzieci.. Żaden powód, żadna przyczyna..
      • i.rys Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 30.05.11, 21:56
        Niestety nie jest... jest natomiast osobą, która autorytet rodzica myli z autorytaryzmem.
        • mola1971 Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 30.05.11, 21:59
          i.rys napisała:
          > Niestety nie jest... jest natomiast osobą, która autorytet rodzica myli z autor
          > ytaryzmem.

          Tak a propos przypomniał mi się ten, krótki artykuł. Polecam.
    • czarnekowboje upokarzające 31.05.11, 11:39
      "policzek" jest potwornie upokarzający dla dziecka - pamiętam to z własnego dzieciństwa. Moja siostra na pewno też to pamięta, ale to jej nie przeszkadza w stosowaniu takiego sposobu karania swojego syna. Nie mam dzieci i mieć nie będę, ale nie potrafię przejść obojętnie obok problemu wymierzania dzieciom kar cielesnych. Niestety, wg rodziców - święcie przekonanych o swojej nietykalności oraz o słuszności stosowanych przez nich zasad - my bezdzietni nie mamy prawa mówić im, jak powinni/mogliby postępować.
      Raz w życiu zdarzyło mi się przylać klapsa siostrzeńcowi - w przypływie głupiej złości. On już tego nie pamięta, ale mi wstyd za to będzie towarzyszył do końca życia.
      • e-droczek Re: upokarzające 31.05.11, 12:36
        > - my bezdzietni nie mamy prawa mówić
        > im, jak powinni/mogliby postępować.

        Tak, ponieważ nie macie.
        • czarnekowboje Re: upokarzające 31.05.11, 12:45
          argument bez sensu zupełnie. wobec tego np. w szkołach powinny uczyć jedynie osoby będące rodzicami, tak?
          • mrarm Re: upokarzające 31.05.11, 14:25
            A narkomanom powinni pomagać tylko narkomani. O pedofilii mówić tylko pedofile, a leczyć powinni CHORZY, a nie lekarze! big_grin
            • nangaparbat3 Re: upokarzające 31.05.11, 19:33
              Moja babcia lekarka mawiała, że lekarz powinien przejść wszystkie choroby, które leczy.
              • avvg Re: upokarzające 31.05.11, 23:45
                > Moja babcia lekarka mawiała, że lekarz powinien przejść wszystkie choroby, któr
                > e leczy.

                Łącznie z udarem mózgu, po którym będzie miał niedowład prawej strony ciała przez całe życie?
      • empeczy słabo 31.05.11, 16:45
        może od razu łokcia w pysk albo kurwa z bani?
      • nangaparbat3 Re: upokarzające 31.05.11, 19:32
        Oczywiście mowić macie prawo i nie ma potrzeby tego udowadniać. A poczucie winy z powodu jednego klapsa (rozumiem, że w pupę, i rozumiem , że "klaps" to raczej symboliczny gest niż uderzenie) spokojnie sobie odpuść, to zdecydowanie lepsze niż wyrafinowane metody psychicznego znęcania się nad dziećmi, na przyklad wypraszanie ich z pokoju, w którym jest reszta rodziny, wyrzucanie od stołu, niedozywanie się do nich czy omijanie wzrokiem.
    • jan_telecki Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 12:20
      @baszysta
      jesli on jest "kebab" to ty jestes prosiak
    • czarnekowboje miał ochotę popluć jadem 31.05.11, 12:23
      i znalazł sobie miejsce!
      baszysta-faszysta ;-P
    • e-droczek Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 12:38
      Patrz co się dzieje teraz z dzieciakami, które były wychowywane bez klapsów etc.
      • i.rys Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 13:00
        Co się z nimi dzieje?
        Moja przyjaciółka nigdy nawet nie straszyła dziecka klapsem i kiedy jego babcia zapytała: "Czy chcesz klapsa?" - dziecko było chętne, bo spodziewało się czegoś miłego... Obecnie jest to 5- letni chłopczyk, który nigdy nie został tak skarcony i nie sprawia wrażenia dziecka wychowywanego bez zasad.
        To nie przymus fizyczny kształtuje u dziecka właściwe normy postępowania. Dzieci, uczą się poprzez modelowanie więc stosowanie przemocy w każdej formie jest ryzykowne także dla jej sprawcy...
        A te dzieci, które prawdopodobnie masz na myśli, rzekomo wychowywane "bezstresowo" są takie jakie są ponieważ nie zadbano o ich system wartości. W tym systemie nie ma miejsca na przymus fizyczny czy psychiczny.
    • guciova Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 12:41
      tak robila moja mama jak bylam dzieckiem- teraz jestem dorosla kobieta i nie umiem jej tego wybaczyc...pamietam jak czulam się upokorzona szczegolnie kiedy robila to przy moich kolezankach...chcialo mi sie plakac ale nei plakalam tylko stalam czerwona i strasznie bylo mi wstyd...i pamietam pytania kolezanek : dlaczego Twoja mama to robi! teraz tez nei moge przejsc obojetnie gdy widzę, ze ktos tak robi swojemu dziecku.
      • i.rys Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 12:46
        Witaj... czy mama potrafiła wyjaśnić dlaczego właśnie tak postępowała, jakim przekonaniem się kierowała? Czy pytałaś o to?
        • czarnekowboje Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 12:50
          Słyszałaś kiedyś, żeby rodzic, który stosuje kary cielesne, sensownie argumentował swoje zachowanie? Ja nie. Zazwyczaj uzasadniają to stwierdzeniem, że dzieciak "zasłużył". Pewnie zasłużył, ale nie trzeba stosować od razu przemocy. Poza tym ci, którzy biją, robią to bądź w przypływie nagłej, niepohamowanej złości, bądź z własnej bezsilności, która każe im udowodnić, że to oni jednak rządzą.
          • i.rys Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 13:05
            Zgadzam się. Są jednak i tacy dorośli, którym poprzez "trening" i wpojono, że coś jest słuszne i którzy sądzą, że postępując w taki czy w inny sposób okazują dziecku troskę, zaangażowanie i miłość oraz, że wychowują je dzięki tym metodom na "porządnego człowieka".
            Wiem, że to kontrowersyjny pogląd lecz spotkałam ludzi, którzy krzywdzą swoje dzieci będąc przekonanymi, że tak nakazuje im miłość... Może ta mama też tak sądziła... bo jej mama tak sądziła... i jej inni krewni...
            • czarnekowboje Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 13:14
              i.rys napisała:

              Są jednak i tacy dorośli, (...) którzy sądzą, że postępując w taki czy w inny sposób okazują
              dziecku troskę, zaangażowanie i miłość oraz, że wychowują je dzięki tym metodom na "porządnego człowieka".


              Oczywiście - stąd biorą się wypowiedzi typu "ja też dostawałem w dzieciństwie lanie i wyrosłem na porządnego człowieka/jestem normalny". Ale ciekawe, czy będąc dzieckiem był przekonany, że to wszystko dla jego dobra, czy nigdy nie czuł strachu i upokorzenia...
              • i.rys Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 13:38
                Niestety ojciec mojego dziecka należy do tej bitej kategorii, której wmówiono, że dzieci mają się ojca bać. Chodzi więc po świecie z hasłem na ustach: "Dupa to nie szklanka" i wyciąga ręce szybciej niż myśli.
                M.in. incydent, o którym wiem (uderzenie w twarz) poza upokarzaniem słownym i klapsami, których nie mogłam powstrzymać (bo odbywały się na wizytach poza domem) doprowadziły do tego, że izoluję dziecko od tej osoby.
                • czarnekowboje Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 13:50
                  odizolować całkowicie nie możesz, ale faktycznie lepiej jest ograniczyć wpływy "tatusia" - skoro lubi występować z pozycji siły, nie rozumu.
                  • scindapsus Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 14:18
                    Dziecko bije się po twarzy, dziecko w złości chwyta się dłonią za policzki tak , że dzieciak zaczyna się dusić.
                    Dzieciaka można upokorzyć na wiele sposobów.
                    A wytłumaczenie jest jedno-mnie też bito,
                    Bity będzie bił, dopóki nie przepracuje swojego problemu.
                    Smutne
    • i.rys Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 12:43
      Szanowny autorze postu - jest rzekomo cywilizowanym europejczykiem urodzonym w kraju od kilku lat zaliczanym do UE - czyli tubylec z Polski i nie z "zapadłych jej kresów" tylko ze światłych stron zachodnich, ocierających się niemalże o ród Goethego.
      Dość osobliwie wyraziłeś swoje poglądy i nie wynika z nich czy jesteś za czy przeciw policzkowaniu dzieci.
    • piotr-wwa Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 13:41
      Głowa jest taką częścią ciała, po której nawet klepnięcie uznawane jest za atak. Test to podświadomie u każdego ssaka. Bez ręki, nogi da się jakoś ciężko, bo ciężko, ale funkcjonować. Bez głowy nie. Tak więc osoby, które biją po głowie zawsze będą podświadomi uważane za wrogów.
      Drugą częścią ciała po której się nie bije, to tułów. Są tam organy wewnętrzne i w przypadku źle dobranej siły można komuś zrobić bardzo poważną krzywdę.
      • rach.ell Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 18:32
        moj syn czasami po lapskach dostanie ale to dopiero za ktoryms razem jak mu powiem ze gdzies tam, na przyklad do kontaktu nie moze palca wtykac....a on tego uparcie probuje.
        • piotr-wwa Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 01.06.11, 07:16
          Klaps sam w sobie w tyłek nie jest niczym złym. Ale tyłek. Poza tym taki klaps powinien być uprzedzony słowami: "Jeżeli jeszcze raz to zrobisz to dostaniesz klapsa". Wówczas takie dziecko ma wybór:
          - nie zrobić tego na co ono ma ochotę i posłuchać rodzica
          - zrobić na przekór rodzicowi, mimo iż on zabronił i tego klapsa dostać.

          Psychologicznie nawet należy wówczas dziecku dać tego klapsa aby wiedział, że rodzic jest konsekwentny.
    • eeela Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 19:02
      "Żona kebaba"? Mam nadzieję, że moderatorzy wytną post Baszysty.
      • nangaparbat3 Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 19:37
        poprosiłam o to w wątku poświęconum moderacji forum - zobaczymy.
    • a_lucka Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 21:16
      Fizyczna przemoc (policzkowanie, dawanie klapsa, tracenie, itd) mozna zastapic komunikacja werbalna. Jak sie komunikowac z dzieckiem? Tego uczy Trening Skutecznego Rodzica metoda Thomasa Gordona, o ktorym wiecej jest na www.gordon.edu.pl/ Pozdrawiam.
      • angiea przemoc fiz. i psych. powoduja niskie poczucie 01.06.11, 10:53
        wlasnej wartosci, czyli tzw. bunt nastolatka, kompleksy, poczucie winy, brak wiary w siebie czy pozniej nerwice, depresje no i powielanie tych samych bledow w stos. do swoich dzieci pozniej....
        Polecam rodzicom i dzieciom starszym i babciom i dziadkom i nauczycielomsmile - ksiazke 'Twoje kompetentne dziecko ' Jespera Juula. Bardzo wazny jest emocjonalny rozwoj dziecka dla nas i dla niego i naszych wnukow - po prostu dla naszego spoleczenstwa. Jesli cos jest nie tak i nie potrafimy sobie poradzic sami w rodzinie, to zglosmy sie do terapeuty, psychologa rodzinnego. Po prostu zajmijmy sie tym i nie czekajmy az dziecko bedzie bił innych czy sobie rwało włosy z głowy. Dziecko kompetentne nie wyrosnie na zbuntowanego nastolatka. Porazka go nie wpedzi w depresję itp. Spoleczenstwo nasze na razie dojrzewa do wychowania bez przemocy, ale niestety jeszcze wiele bledow naszych rodzicow popelniamy - nawet nie zdajac sobie z tego sprawy. Ja to widze po sobie - na szczescie juz widzę, więc pracuje nad sobą wraz z mężem - a raczej to on mnie uczysmile Dobra jest maksyma 'Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe" smile no i pytajmy i starajmy sie zrozumiec nasze dziecko i rozmawiajmy z nim, tłumaczmy nasze postępowanie, bo one je naśladują. Powodzeniasmile
    • mygapik Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 31.05.11, 22:29
      i.rys napisała:

      > Sądziłam, dotychczas że tak nie powinno się reagować a jeśli już się zdarzy to
      > jest to totalna porażka rodzica - jego osobista emocjonalna klęska (oczywiście
      > dziacka tu nie pomijam ale chodzi mi o Wasze przemyślenia i doświadczenia jeśli
      > takie macie).
      > Są kultury, które stosują to tak powszechnie jak "my Polacy" klapsy w pupę ale
      > obszar twarzy (jak sądziłam) jest dla nas tabu.
      > Tym czasem nasz "Tatuś" to tabu złamał w okolicznościach błachych i nie przejaw
      > ia nad tym refleksji innej poza tą, by "sprawy mu nie udowodnić". A jednak tema
      > t wyszedł i wbrew moim oczekiwaniom jest bagatelizowany...
      > W rozmowach różnych okazuje się zatem, że inne mamy od czasu do czasu czynią to
      > lub pozwalają "zdzielić przez łeb" dziecko swoim partnerom.
      > Tak, tak - wiem, że są gorsze tematy (z maltretowaniem włącznie) ale... zaczyna
      > się to zwykle od tolerancji na "małe" akty przemocy a kończy na... w każdym ra
      > zie moja tolerancja tu powiedziała wyraźne: STOP


      zaciekawił mnie Twój wpis.
      Faktem jest, ze naturalnie potrafimy skarcić dziecko i nie uważam za okrucieństwo tego bo to uczy je postrzegania i odróżniania dobra od zła. Zawiera wiec w sobie granice wychowawcze jakie należy mu przekazać pod warunkiem, ze nie będzie to notorycznym maltretowaniem a w wypadkowych sytuacjach. Nie sadze, ze bezstresowe wychowanie dzieci jest złe, dlaczego: bo to daje możliwość wyrażania własnych uczuć i nie tłumienia tych złych. Rozmowa i wspólnym poświeceniem można przekazać więcej treści niż biciem. I od nas zależy jak ta forma będzie wyglądać, popełniamy wiele błędów ale kto z nas wolny jest od wad. Nie sadze ze jest gotowa recepta wychowawcza ponieważ jeżeli zdążymy przekazać te treści właściwe dziecko po mimo własnych humorków będzie umiało je kiedyś wykorzystać. Bledem jest natomiast traktowania wszystkiego jednakowo, ponieważ są rożne uczucia i rożna wrażliwość dziecka i można je równie dobrze skrzywdzić jak dobrze wychować. Podstawy są jednak przede wszystkim w domu i nie udaje się to z reguły jak dwa pokolenia wychowują pociechy na własną modle bo robi się galimatias z mózgu młodego materiału potencjału ludzkiego. Później dochodzi wpływ rówieśników i jeśli jest on pozytywny to mamy sukces ale jeżeli dziecko nie odnajdzie się właśnie w takim to mały dołek wychowawczy bez względu na wole kochających rodziców. Dlatego należy bardzo uważać bo dzieci ambitne mogą równie mocno zapamiętać policzek jak te inne które pamiętają katorgę własnych nauczycieli i myślę, ze to jest najokrutniejsze. Dziecko jest tak pięknym instrumentem, ze albo wydobędziemy z niego co najlepsze albo jeśli jest wrażliwe możemy go tylko stoczyć na dno to taka delikatna materia i nie wolno lekceważyć żadnego aspektu bez rozwagi kochającej go osoby. Uważam również ze należało by przede wszystkim zamiast kazania uczyć młodego rodzica i wciągnąć go do współpracy z pedagogiem szkolnym bo to rzutuje na prace wspólną a jest wiele rodzin gdzie nie ma samokrytyki i tam jest najwięcej popełnianych takich błędów wychowawczych. Uważam, również ze należało by wziasc pod uwagę te stronę i stworzyć szersza reprezentacje takiego stanowiska w szkole o środowisku podstawowym i nie kończyć tego jednym etatem bo to jest w dzisiejszej dobie zabójstwem dla wielu młodych ludzi u których podstawy w domach nie grzeszą dobrym przykładem. Byłoby to również możliwością dania szansy właśnie dzieciom ambitnym już u podstaw startującym w życie z takich środowisk społecznych.
      Pozdrawiam
    • cafe_justysia Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 01.06.11, 00:39
      U mnie klapsy były na porządku dziennym,jak też bicie otwartą dłonią w plecy,do tej pory to pamiętam;z tego co wiem to moi dziadkowie preferowali wymierzanie kar cielesnych aniżeli rozmowę oraz "zimny chów"-prawdopodobnie dlatego moi rodzice nigdy ze mną nie rozmawiali o uczuciach;nie zamierzam mieć dzieci.
    • computerro Jak można nie wiedzieć?! 01.06.11, 08:25
      Polska Konstytucja gwarantuje nietykalność osobistą. Więc ani Ty ani "tatuś" nie możecie dziecka uderzyć.

      Kodeks rodzinny nakazuje zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa (zaspokajanie potrzeb dziecka). Bijąc rujnujesz poczucie bezpieczeństwa dziecka

      Dziecko trzeba uczyć i tłumaczyć. Dawać dobry przykład, aby zachowywało się dobrze. Biciem możesz co najwyżej "tresować". Ale tak naprawdę to nawet tresurę psów zastępuje się szkoleniem psów.

      Obrzydliwy wątek, obrzydliwe wątpliwości. Ty i Twój partner możecie policzkować się do woli, ile chcecie, jesteście dorośli, to wasz wybór. Ale dziecka do tego goowna, jakim jest bicie, nie mieszajcie!
      • i.rys Re: Jak można nie wiedzieć?! 01.06.11, 10:33
        To nie wątek jest obrzydliwy tylko usprawiedliwianie takich zachowań np. złym zachowaniem dziecka, własną złością czy stresem. Gdybyś dokładnie przeczytał jego treść i dołączone posty zauważyłbyś, że ani tego nie popieram ani nie przejawiam w tym temacie wątpliwości. Przeciwnie - zdumiało mnie to, że nawet "bicie po twarzy" jest w naszym społeczeństwie tolerowane choć dla mnie (i w rodzinie, w której się wychowywałam) to było tabu.
        Zdumiało mnie, że także w tzw. porządnych rodzinach gdzie poziom intelektualny rodziców jest wysoki ma to miejsce i wykonywane jest nawet z większą premedytacją w celu złamania godności dziecka.
        O klapsach mówimy powszechnie i rzadziej udajemy, że tego nie robimy lecz już uderzanie po twarzy chowa się pod dywan... a tymczasem to też ma miejsce! Kiedy moje czteroletnie dziecko zaprezentowało mi okoliczności i sam akt spoliczkowania poczułam ogromny wewnętrzny krzyk… bo stało się coś przed czym starałam się Ją ochronić. Niestety system ochrony dziecka w Polsce jest taki, że musi wydarzyć się „prawdziwa tragedia” by Sędzia uznał, że temat zasługuje na uwagę.
        • computerro Re: Jak można nie wiedzieć?! 01.06.11, 13:47
          A kto Ci broni zgłosić zdarzenie na policję? Jeżeli rzeczywiście się nie zgadzasz. Zgłoszenie nie kosztuje. Wystarczy pójść i poprosić o sporządzenie notatki ze zgłoszenia na wypadek eskalacji przemocy. Można też poprosić policjantów aby porozmawiali z Twoim partnerem.

          A gdyby gość z ulicy walnął Twoje dziecko to byś zgłosiła czy dała spokój?

          Zapewne Twój partner po takim zgłoszeniu może czuć się nieszczęśliwy i niezrozumiany a nawet niekochany. Ale to chyba nie Twój problem? Za to Twoje dziecko - za które odpowiadasz - poczuje się kochane i ważne
    • xxxxxx_1 Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 01.06.11, 10:00
      Policzkowanie dziecka?! Absolutnie niedopuszczalne. To wyjątkowo upokarzające. Co innego w afekcie jak się machnie ściera po du... jak nastolatek pyskuje, jest arogancki itd. Uderzenie ma wówczas zupełnie inny wydźwięk
    • marcychna Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 01.06.11, 12:00
      mnie mój drugi mąż potrafi uderzyć, mzezwać od "kur...y", "szmaty" przy moim własnym dziecku (z pierwszego małżeństwa) , podnieść na mnie rękę, popchnąć z siłą na ścianę i już.... I nikt o tym nie wie. Nikt mi nie wierzy. Bo to super aktor
      • argentusa Re: "Karcenie" dziecka poprzez policzkowanie 01.06.11, 13:39
        a policja? Dlaczego skoro Ci to przeszkadza nie zgłosisz za każdym razem tego?
        I dlaczego w takim razie z nim jesteś...

        Ale to oczywiscie opytania retoryczne. Raczej dla ciebie niż dla uzyskania odpowiedzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja