zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie?

02.06.11, 15:09
mam pytanie kiedy wygasa obowiazek alimentacyjny w stosunku do dziecka, które konczy studia?
czy jesli ma przyznane alimenty przez sad do 15-go kazdego miesiąca a broni tytułu magistra np.10 sierpnia to czy za sierpień przysługują dziecku alimenty.
Dodam ,że adwokat powiedzial ,że dzień obrony jest dniem zakonczenia obowiazku alimentacyjnego ale dziecko na drugi dzień po obronie nie dostanie pracy , z tego co wiem rowniez nie przysługuje dziecku żaden zasiłek w Urzędzie Pracy.
I zeby wszystko było jasne dziecko od dłuzeszo czasu poszukuje pracy, uczestniczylo kilkakrotnie w róznych rozmowach kwalifikacyjnych w duzych korporacjach, jest szansa na staż ale od wrzesnia br.
Za informację rzeteklne dziekuję.
I jeszcze jedno czy to my mamy powiadomić komornika ,żeby nie przysyłał alimetów ( adresu ojca nie znamu io nie mamy z nim kontaktu od wielu lat)
Boję sie ,żeby ex maz nie wystapił do sadu o zwrot alimentów, kóre ewentulanie dziecko mogłoby nieswiadomie pobrać.Poradzcir coć, może ktoś był w analogicznej sytuacji, co mówia przepisy bo jednak sa lakoniczne a moze jest jakieś orzecznictwo SN w tej kwestii?
    • ekscytujacemaleliterki Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 02.06.11, 15:48
      Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie chyba, że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego (art. 135 § 1 KRO, Dz. U. z 1964 r. Nr 9, poz. 59 ze zm.). Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o jego utrzymanie lub wychowanie (art. 135 § 2 KRO). Przechodząc do meritum, czas trwania obowiązku alimentacyjnego nie jest ograniczony terminem i nie zależy również od osiągnięcia przez dziecko określonego stopnia wykształcenia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 listopada 1997 r., III CKN 257/97). Decydujące znaczenie w ustaniu obowiązku alimentacyjnym ma to, czy dziecko może się utrzymać samodzielnie. Najczęściej ma to miejsce w momencie, w którym dziecko zdobyło wykształcenie i przygotowanie do określonego zawodu. Jednakże dziecko, które osiągnęło pełnoletniość i posiada odpowiednie wykształcenie, pozwalające na samodzielne utrzymywanie się, nie traci obowiązku alimentacyjnego, jeżeli chce kontynuować naukę, wykazując ku temu odpowiednie zaangażowanie. W przypadku zaniedbywania studiów i ich powtarzania z własnej winy, nie wydaję się za konieczne utrzymywanie dziecka.
      • plujeczka Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 02.06.11, 16:07
        dziekuję to co napisane zostało to ja wiem bo wyczytalam na forum prawniczym tylko adwokat twierdzi ,ze dzień obrony pracy ( pozytywnej oczywiście) jest zgodnie z przeisami dzniem kiedy dziecko jest gotowe zawodowo ( wykształcone) do samozielnego zycia.Tylko jak dla mnie to trochę dziwne bo przeciez ukończenie studiów nie gwarantuje otrzymania pracy w ciagu doby albo kilku dni( oczywiście wolałabym aby tek było)Sadziłam ,że po ukoczeniu stidiów obowiazek no nie wiem wygasa powiedzmy 1-3 miesięcy az dziecko faktycznie pracę otrzyman.Oczywiście domam ,ze dziecko nie uchyla się od pracy, studia zaliczone w terminie bez żadnych "niepozianek?"
        Wciaz mam obawy abysmy nie musieli ojcu niczego zwracać poniewaz i bez tego rodaju 'niespoadzianek" mamy dośc innych finansowyh problemów.Wciaz licze na Wasze podpowiedzi
        • ekscytujacemaleliterki Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 02.06.11, 16:26
          Wszędzie piszą, że uzyskanie wykształcenia nie jest powodem do zaprzestania obowiązku alimentacyjnego tylko decyduje o tym fakt, czy dziecko może utrzymać się samodzielnie.
          Jak dla mnie i myślę, że dla sądu też, to już nie jest dziecko tylko dorosły człowiek.
          Znane mi przypadki mówią o tym, że koniec studiów - koniec alimentów.
          • eeela Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 02.06.11, 18:34

            > Znane mi przypadki mówią o tym, że koniec studiów - koniec alimentów.

            Sama byłam przypadkiem. Alimenty skończyły mi się w tym samym miesiącu kalendarzowym co obrona. Co prawda tata mnie i tak trochę ratował w ciągu tych miesięcy, kiedy jeszcze nie miałam pracy (mama zresztą też). Ale do pełnych alimentów już nie miałam prawa.
        • velluto Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 02.06.11, 19:20
          plujeczka napisała:

          > dziekuję to co napisane zostało to ja wiem bo wyczytalam na forum prawniczym ty
          > lko adwokat twierdzi ,ze dzień obrony pracy ( pozytywnej oczywiście) jest zgodn
          > ie z przeisami dzniem kiedy dziecko jest gotowe zawodowo ( wykształcone) do sam
          > ozielnego zycia.


          Dobra rada - jeśli idziesz po poradę, to żądaj konkretów, bo powiedzieć to można wszystko, co nie znaczy, że ma się racjęsmile

          Szanowny pan adwokat przez przypadek nie przywołał tego tajemniczego przepisu, na postawie którego alimenty miałyby automatycznie przestać przysługiwać?

          żyłam w przekonaniu, że o ustaniu obowiązku alimentacyjnego decyduje sąd - albo samo dziecko - składając stosowne oświadczenie woli. Nie wydaje mi się, żeby istniała jakaś 3 droga.

          • barrraba odpowiedz 02.06.11, 20:18
            Nic nie dzieje się samo przez się. jezlei chcesz, by alimenty przestały przysługiwać musisz wystąpić do sadu, albo płatnik alimentów musi wystąpić o zniesienie obowiązku alimentacyjnego. Od dnia w którym wystąpił o takie zniesienie sad moze takie obowiązek znieść. Nie wcześniej. Wszystko jest tu na wniosek. Pamiętaj, ze nie ma znaczenia fakt, ze dziecko szuka pracy czy nie może jej znaleźć. Obrona to w naszym rozumieniu moment, w którym dziecko staje się samodzielna.
            Jeżeli sytuacja wygląda tak, ze powiedzmy: w czerwcu 20011 dziecko się obroniło, a tatuś 5 lat później wniósł o zniesienie obowiązku, to płaci za te 5 kolejnych lat. Oczywiście może podnieść, ze przeciez dziecko obroniło się w czerwcu 2011 r a mamy czerwiec 2016r. Ale jest coś takiego, ze mozna jednie za 3 lata wstecz zadąć świadczenia zwrotnego przy alimentach, jak również zadąć do 3 lat wstecz zniesienia. Tak wiec niech dziecko siedzi cicho, bo jak tatuś wystąpi do sądu, to wtedy sad moze zniesc obowiązek.

            P.S. Broniłam się w marcu 2010, do tej pory ojciec nie zniósł obowiązku, a wiec rośnie mu dług. Widać go ot niewiele obchodzi, bo raz przyśle kasę, raz nie. I tak to trwa. Ja ise nie wychylam. Sprawy nie ma.
            Powodzenia!
            • plujeczka Re: odpowiedz 02.06.11, 22:05
              wiesz to nie jest tak ,ze my chcemy go naciagnąc bo rozumiem ,ze jesli np.wystapił do sadu ( ojciec) o zaprzestanie obowiazku alimentacyjnego np. od lipca a sprawa czeka na termin i dopiero znajdzie sie na wokandzie np. we wrzesniu to rozumiem ,ze gdyby dziecko pobrało alimenty za sierpień i wrzesień to musi je zwrócić bo sad nakaże zwrot zgodnie z jego wnioskiem? dobrze rozumuję.
              Ex ma bardzo zaciekłego adwokata, który wszystkim sposobami nas nęka w tym równiez finansowo wiec sadzę ,ze już wniesli do sau wniosek tylko czekaja na termin i dlatego chce unknąc sytuacji w której musielibysmy zwrócić "nadpłacone' alimenty czyli zgodnie ze z,ozonym wniosem ea?????
            • tricolour No to robisz świństwo... 02.06.11, 23:57
              ... przede wszystkim tym, że uważasz, że ojciec ma DŁUG.

              Po pierwsze: dorośli ludzie nie ze wszystkim latają do sądu. Powinni być na tyle dojrzali, by móc się dogadać.
              Po drugie: Ty także możesz wnieść do sądu o zniesienie obowiązku alimentacyjnego ponieważ ukończyłas naukę, zdobyłaś prawo do wykonywania zawodu, a ponadto znasz dokładnie swoją sytuację, a ojciec musi sie tego dowiadywać. Tobie przecież łatwiej powiedzieć, że możesz się sama utrzymać niż ojcu dowodzić to w sądzie.

              Oczywiście ojciec też powninien zadbać o własne sprawy, ale może on uważa, że Twój dyplom zamyka sprawę. Może on nie wie, że Ty traktujesz go jak swojego dłużnika.
              • barrraba Re: No to robisz świństwo... 03.06.11, 15:53
                tricolour napisał:

                > ... przede wszystkim tym, że uważasz, że ojciec ma DŁUG.
                >
                > Po pierwsze: dorośli ludzie nie ze wszystkim latają do sądu. Powinni być na tyl
                > e dojrzali, by móc się dogadać.
                > Po drugie: Ty także możesz wnieść do sądu o zniesienie obowiązku alimentacyjneg
                > o ponieważ ukończyłas naukę, zdobyłaś prawo do wykonywania zawodu, a ponadto zn
                > asz dokładnie swoją sytuację, a ojciec musi sie tego dowiadywać. Tobie przecież
                > łatwiej powiedzieć, że możesz się sama utrzymać niż ojcu dowodzić to w sądzie.
                >
                > Oczywiście ojciec też powninien zadbać o własne sprawy, ale może on uważa, że T
                > wój dyplom zamyka sprawę. Może on nie wie, że Ty traktujesz go jak swojego d
                > łużnika
                .


                Gadasz głupoty. Dyrdymały. Dobremu ojcu nie zakłada się spraw o alimenty ani nie ciąga się go po sadach. Dobry ojciec płaci dobrowolnie i nie ma na karku organów egzekucyjnych.

                A to, ze ojciec nie wie, co się ze mną dzieje, czy się uczę czy nie, świadczy o tym kim on jest.
                I tyle w tym ambitnym temacie.
                • altz Re: No to robisz świństwo... 03.06.11, 16:03
                  > Gadasz głupoty. Dyrdymały. Dobremu ojcu nie zakłada się spraw o alimenty ani ni
                  > e ciąga się go po sadach. Dobry ojciec płaci dobrowolnie i nie ma na karku orga
                  > nów egzekucyjnych.
                  Mało wiesz o życiu. Prościutki ten Twój świat. smile
                  To, że płaci dobrowolnie, nie musi oznaczać, że nie ma komornika, a często ma na dokładkę od matki, żeby mu się dobrze dziecko nie kojarzyło.
                  Ja się zastanawiam od dłuższego czasu czy z dziecka, które jest wychowywane w chorej nienawiści do jednego z rodziców coś sensownego wyrośnie? Raczej marne szanse na jakiś sukces, tylko zmarnowane pieniądze.
                  • plujeczka Re: No to robisz świństwo... 03.06.11, 22:03
                    człowieku o jakiej chorej nienawisci z mojej strony jako matki mówisz?skad ty czerpieszwiedzę w tym temacie.Ojciec znikł z dnia na dzień bez uprzedzenia pozostawiajac nas c całkiem pokazna kwota do spłacenia w tym równiezpozyczka w jego zakładzie pracy, którą mu wraz z moimi rodzicami zyrowałam. Trudno szukac po miescie dorosłego faceta wiec pierwsze kroki skierowałam do sądu ale tam sprawa trwała ponad 3 lata bo taus sprytnie nie zgłaszal się na sprawy a jego adwokat ykorzystał wszystkie kruczki prawne aby sprawa trwała jak najdłużej i to mu sie udalo.Gdyby nie litosciwa kobieta w sazie nawet nie wiedziałabym ,ze mozna wnosićo zabezpieczenie alimentów naczas trwania procesu wiec przezte kilka lat bodajże 1,5 nie było żadnych ze strony ojca pieniędzy na dziecko.Więc o jakiej nienawiści mówisz.Komornik był ostatecznością a kiedy jużzapadl yrok to oczywiście była apelacja z jego strony i znów kolejne miesiace lecialy.
                    Wiec jesli skrzywdziłam ojca dzieci to ................przepraszam ale to po prostu nieodpowiedzialny czlowiek.Przez te wszystkie lata ojciec nie wiedział jaka szkołę kończy dziecko o studiach nie wspomnę zato w sadzie grał biedaka ech niechce misie tego opisywac bo i po co jedno co wiem zawsze bede po stronie kobuiet i dzieci robionych w przysłowiowego "konia" i każdj doradze cio i jak oraz w jaki sposób ma walczyc w sądzie bo wiele przeszłam i kidyś kiedy przejdę na emeryture wydam ksiazke o polskim sądownictwiei o tym co sie dzieje podczassprawcywilnych i jak państwo chroni dzieci=zapewniam ,ze popyt murowany.
                    • altz Re: No to robisz świństwo... 04.06.11, 14:49
                      Plujeczka, czy piszesz również jako barraba czy po prostu nie czytasz dokładnie? Znowu nie było do Ciebie.
                      Jakoś mocno przeżywasz tę swoją historię małżeńską, ja mam do niej dystans, bo mam inne problemy. Wiesz, co ja bym dał, żeby być na Twoim miejscu? sad
                • tricolour Jestes przecież dorosła... 03.06.11, 19:19
                  ... no chyba za taką się uważasz. Obowiązki rodzica wobec Ciebie są z chwilą osiągnięcia dorosłości takie same, jak Twoje wobec rodziców. Nie możesz oskarżac ojca, że się Tobą nie interesuje i nic nie wie bez symetrycznego samooskarżenia, że sie ojcem nie interesujesz i o niczym z nim nie rozmawiasz. Nawet o sobie. Dzieciństwo się bezpowrotnie skończyło i jedyna osobą, która o Ciebie dba i która się Tobą interesuje, to Ty sama.

                  "Dobry ojciec płaci dobrowolnie i nie ma na karku organów egzekucyjnych" - piszesz, że od lat ojciec płaci alimenty. Z chwilą gdy osiągnęłaś pełnoletność jesteś jedyną osobą, która może zwolnić komornika z egzekucji, ale musisz chcieć. Może zastanów się czy warto ścigac ojca komornikiem podczas gdy on od lat wywiązuje się ze swojego obowiązku nawet teraz, gdy tego obowiązku w istocie nie ma. Może się okazać, że Tobie na rękę jest pobieranie nienależnych alimentów, bo kasa zwyczajnie się przyda. Gdyby tak było, to łatwośc negatywnej oceny ojca idzie w parze z Twoją pazernością.
                  • barrraba Re: Jestes przecież dorosła... 03.06.11, 21:30
                    Pieniędzmi nie spłaci długo jaki sobie u mnie zrobił przez lata, kiedy wychowywałam się bez niego. Nie jestem dorosła od momentu obrony - no wybacz, to tak jakby przystępować do egzaminu maturalnego i oczekiwać od 19 latka, ze jest już dojrzały! Nie ma daty granicznej.
                    Rodzice długo po usamodzielnieniu się dziecka, po odejściu z domu, wspierają go. Tylko z racji swojego rodzicielstwa. Myślisz, ze ja mam u kogoś takie szanse na to, by mnie wsparł i kupił mi np. mieszkanie albo fajny samochód, jak robi 84,5% rodziców moich rówieśników? Nie mam.

                    A co do tego, ze to niby matka może obrzydzić ojcu dziecko, to to tez świadczy o ojcu, który chce by go do własnego dziecka jeszcze ZACHĘCAĆ.
                    • tricolour Skąd biorą samochody rodzice? 04.06.11, 01:16
                      I mieszkania? Czy kupują im dziadkowie? No tak wynika z Twojej logiki, że za dobra materialne ma odpowiadać poprzednie pokolenie.

                      Nie przyszło Ci do głowy, że swój fajny samochód i mieszkanie masz kupić sobie sama? Z własnej pracy i zapobiegliwości, a to ile kupują rodzice innym nie jest podstawą do żadnych oczekiwań?

                      A jesli bardzo chcesz, by jednak auto i mieszkanie kupili Ci rodzice to czy TY już odkładasz na auto i mieszkania Twoich dzieci?
                      • zmeczona100 Re: Skąd biorą samochody rodzice? 04.06.11, 10:48
                        Tri....
                        W pełnej rodzinie nikt takich pytań nie stawia, bo każdy się wspiera na ile może.

                        Po rozwodzie dzieci stają się dla płacącego alimenty po prostu balastem i obciążeniem finansowym, więc nic dziwnego, że z utęsknieniem czekają na datę obrony, aby się wreszcie pozbyć tego ciężaru. Dlatego Twoje pytania wcale mnie nie dziwią. Płacący alimenty pozbył się kłopotu, a to było dla niego najważniejsze. Mieszkanie? Samochód? No własnie- niech samo zarobi.
                        Ciekawe, czy rodzic, który nie ma przyznanych alimentów na dziecko, ale to z nim ono mieszka, czy od razu, na powitanie po obronie dyplomu, wystawia mu walizy za drzwi czy jednak nie? A jeśli nie, to skąd różnica w podejściu rodziców?

                        Tri, wybacz osobiste pytanie, ale ono będzie jak najbardziej na miejscu:

                        Gdzie mieszkałeś i z czego się utrzymywałeś od następnego dnia po zakończeniu swojej edukacji? A Twoja córka?
                        • tricolour Odpowiadam na pytanie... 04.06.11, 13:38
                          ... na trzecim roku studiów zacząłem pracować w instytucie. Moje dochody z pracy + naukowe stypendium znacznie przekraczało inżynierską pensję mojej mamy. Pamiętam, że samo stypendium wynosiło wtedy tyle, co inżynierska pensja z dośc wysokiej grupy zaszeregowania. No i do tego moje wynagrodzenie...

                          Na ostatnim roku (co wcale nie oznaczało końca studiów, bo zacząłem studiować drugi kierunek) ożeniłem się i zamieszkaliśmy w wynajętm mieszkaniu.
                          • zmeczona100 Re: Odpowiadam na pytanie... 04.06.11, 14:31
                            A druga część pytania?
                            • tricolour A druga część pytania... 04.06.11, 20:47
                              ... leży w przyszłości. Nie mam jak odpowiedzieć.
                              • zmeczona100 Re: A druga część pytania... 07.06.11, 10:33
                                Czy ta przyszłość dziecka nie interesuje Cię, czy nie jest to Twoja sprawa, nie Twój problem?
                                • tricolour Córka może się wzorować na mnie.... 08.06.11, 00:32
                                  ... i w połowie studiów zarabiac dwie średnie krajowe które starcza tak, jak mnie starczało.
                                  • zmeczona100 Re: Córka może się wzorować na mnie.... 08.06.11, 10:12
                                    Nie odpowiedziałeś na moje pytania.

                                    Tri, tak właśnie wygląda chciwość i pazerność wrednych bab- nim dziecko zda maturę, już kombinują, gdzie będzie mieszkać i pracować.

                                    Bo chyba planując dziecko bierze sie pod uwagę i jego przyszłość?

                                    Jestem materialistką i tego nie kryję- właśnie dlatego, abym miała pewność, że po osiągnięciu pełnoletności przez mojego syna będzie mógł zamieszkać osobno. Dlatego wydrę każdy grosz z jego ojca, aby zapewnić dziecku wykształcenie i edukacje, która nie zaprowadzi go do urzedu pracy, a pozwoli na samodzielne utrzymanie się i ewentualną zmianę mieszkania na większe- jeśli zdecyduje się na założenie rodziny. Nie chodzi mi tylko o to, aby zapewnić sobie święty spokój bez syna w mieszkaniu, ale o to, aby nie wychować zdrowego kaleki, który nie umie sobie nastawić prania czy zetrzeć kurzy.

                                    Ale wiesz, mnie nie dziwi, że Ty nie myślisz o tym, jak poradzi sobie Twoja córka. Bo ona przecież nie mieszka z Tobą.
                                    • tricolour Czasem mam wrażenie... 08.06.11, 14:21
                                      ... no, mieszane.

                                      Zadałaś pytania: "Gdzie mieszkałeś i z czego się utrzymywałeś od następnego dnia po zakończeniu swojej edukacji? A Twoja córka?".

                                      Na pierwsze odpowiedziałem wyczerpująco. Na drugie nie mogę odpowiedzieć, bo córka nie utrzymywała się po zakończeniu swojej edukacji ponieważ nie zakończyła edukacji. Gdy zwracam uwagę, że Twoje pytanie wybiega w przyszłość i więc nie mogę odpwiedzieć, to Ty zaczynasz "Nie odpowiedziałeś na moje pytania".

                                      Zaczynam się zastanawiać czy masz wszystkie klepki.
                                      • zmeczona100 Re: Czasem mam wrażenie... 08.06.11, 17:25
                                        o moje klepki to się nie martw- lepiej pomysl o swoich:

                                        Zapytałam:

                                        > Czy ta* przyszłość dziecka nie interesuje Cię, czy nie jest to Twoja sprawa, nie Twój problem?

                                        *czyli po zakończeniu edukacji

                                        A Ty wracasz do mojego wcześniejszego pytania, na które przecież juz odpowiedzi udzieliłes:

                                        > Zadałaś pytania: "Gdzie mieszkałeś i z czego się utrzymywałeś od następnego dni
                                        > a po zakończeniu swojej edukacji? A Twoja córka?".
                                        • tricolour To nie jest ani moja sprawa, ani mój problem... 08.06.11, 21:03
                                          ... ani mój splendor, korzyść, strata itp.

                                          Oczywiście ciesze się sukcesami, martwię porażkami, ale nie jestem nawet w stanie palcem kiwnąć by zmienić coś w życiu drugiego człowieka - tylko on sam może coś zmienić. Mogę zachęcać, wspierać, służyć radą ale niczym aktywnym w sensie działania.
                                          • zmeczona100 Re: To nie jest ani moja sprawa, ani mój problem. 08.06.11, 22:08
                                            I wszystko w tym temacie.
                                            • tricolour A jeżeli Ty masz inny pomysł... 08.06.11, 23:44
                                              ... na przykład tak, że matki "nim dziecko zda maturę, już kombinują, gdzie będzie mieszkać i pracować" to jest wielce prawdopodobne, że wychowasz faceta, dla którego kobieta jest służącą.

                                              Wszczepiasz model w którym o faceta ma dbać jak nie mamusia, to potem żona, a jak żona się znudzi, to kochanka jedna, druga, ale na pewno nie on sam. A alimenty od tak wychowanego "mężczyzny" trzeba potem wydzierać...
                                              • zmeczona100 Re: A jeżeli Ty masz inny pomysł... 09.06.11, 09:01
                                                Zdecydowanie Twój model jest najlepszy- alimenty na konto matki i po sprawie. Czyli tak, jak pisałam w moim pierwszym poście.
                                    • tricolour I jeszcze jedno... 08.06.11, 14:45
                                      ... " Dlatego wydrę każdy grosz z jego ojca, aby zapewnić dziecku wykształcenie i edukacje" - gdybyś była tylko materialistką, to oprócz wydzierania każdego grosza od ojca również wspomniałabyś na odejmowanie SOBIE od ust byle tylko dziecku zapewnić wykształcenie i edukację.

                                      Tymczasem sprawiasz wrażenie, że najbardziej zależy Ci na zemście na exie, a dobro dziecka jest tylko racjonalizacją.
                                      • zmeczona100 Re: I jeszcze jedno... 08.06.11, 17:26
                                        Jeśli inwestycja w edukację dziecka jest zemstą na jego ojcu, to masz rację- tak, to jest zemsta na ex.
                                        • zmeczona100 Re: I jeszcze jedno... 08.06.11, 17:27
                                          PS I pewnie wiele dzieci życzyłoby sobie takiej zemsty między swoimi rodzicami.
                        • maniasza Re: Skąd biorą samochody rodzice? 04.06.11, 16:33
                          Zmęczona, dzisiaj faktycznie daje sie zaobserwowac tendencja, że rodzice najchętniej by utrzymywali dzieci do emereytury tych dzieci. na zasadzie "niech lepiej ma, niż ja miałam/mialem" . To jest chore.
                          Szwecja na przykład posunęła się w tej kwestii za daleko, i tam każde dziecko może zarządać alimentow od swoich rodziców. Każde, ktoremu np , brakuje na dyskoteki, narkotyki czy co tam jeszcvze. Pokłócilo sie dziecko z rodzicem - i biegiem do sądu na rodzica skarge złozyć i zarządać alimentów.
                          Śmieszne , nie?
                          Tragiczne, moim zdaniem.

                          Ja sama się zaczęlam utrzymywać odkąd skończyłam 17 lat. Czyli tuż po maturze.
                          Oczywiście rodzice jakos pomagali, tu słoiczki z konfiturami, tam parę groszy od czasu do czasu wpadło...Ale nie był to permanentny rodzicielski sponsoring, nie byłam na garnuszku. Moje dwie starsze siostry też nie.
                          I tu nie chodzi o to, żeby nie dać, bo nie, dla zasady. Chodzi o to by w dziecku od małego ksztaltowac pewna postawę, że im starsze, tym zakres jego odpowiedzialności za siebie samego zwieksza się. To nie znaczy, że nie może liczyc na rodziców w sytuacjach trudnych, znaczy tylko, że to samo dziecko w miare dorastania przyjmuje odpowiedzialność za swoje dzialania, za siebie, nie oglądając się na rodziców, czy kogokolwiek innego.

                          Bron boze, ja nie mowię tego w odniesieniu do sytuacji Plujeczki, bo widać, że przez lata musiała się wygrzebywać z długow męża, i tutaj wcale sie jej nie dziwię, że żąda niejako zwrotu tego, co jej i jej dziecku po prostu skradziono. A zrobila to najblizsza osoba - mąż i ojciec w jednym.

                          I tutaj bym nie mieszała tych dwóch rzeczy - odpowiedzialność dziecka za siebie (podjęcie pracy, samodzielnośc itp) , i odpowiedzialność rodzica wobec dziecka (niewywiązywanie się z podstawowych obowiązkow rodzicielskich, malo tego, okradanie i oszukiwanie własnego dziecka latami, w przypadku Plujeczki męża, ).

                          Plujeczka, a propos Twojego pytania w pierwszym poście:
                          "Zgodnie z art. 133 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania. Obowiązek alimentacyjny nie wygasa z urzędu, natomiast można żądać zmiany orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku alimentacyjnego, np. w przypadku gdy dochód osoby uprawnionej do otrzymywania alimentów wystarcza na jej samodzielne utrzymanie (art. 138 KRiO) Podstawa Prawna: Art. 133 § 1 oraz art. 138 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego ".

                          Przeczytalam Twoje posty i taka myśl mnie naszła.

                          Piszesz: "adwokat powiedzial ,że dzień obrony świadczy o tym ,ze młody czlowiek jest gotowy podjąć pracę i zostaje również przez sąd uznany za samodzielnego co jest akurat nieprawdą."

                          Oczywiście, że są to brednie. Facet ewidentnie próbuje Cie wyprowadzić z równowagi. Za to mu placi Twój maż.

                          Piszesz: "chodzi mi o to czy faktycznie moment obrony jest dniem zaprzestania płacenia alimentów".

                          Nie.
                          Patrz wyżej artykuł, ktory przytoczylam.
                          Jesli Twoje dziecko ma odrebny majatek (np spadek po dziadkach, po kimś, coś co mozna spieniężyć itp) - to rzeczywiście sąd moze sie przychylić do wniosku ojca o zaprzestanie obowiązku alimentacyjnego. Jeśli Twoje dziecko nie jest w posiadaniu ani spadku, ani dochodów z pracy, to ojciec jakby nie brykał, będzie musiał alimentować dziecko.

                          Pytanie, czy ojciec jest pozbawiony władzy rodzicielskiej?
                          Bo jesli tak, to nie możesz uzywać argumentu, że nie widzial dziecka od siedmiu lat, jesli nie - to jest to argument przeciwko niemu. Tj. ani wkladu wychowawczego, ani finansowego.
                          Ja bym na takim kolesiu suchej nitki nie zostawiła, z torbami bym puściła go, razem z jego adwokatem.
                          • plujeczka Re: Skąd biorą samochody rodzice? 04.06.11, 22:39
                            ojciec dziecka nie ma zabranych praw poniewaz znikł z naszego zycia w momencie kiedy dziecko ukonczylo 18 lat i samodzielnie składało wniosek oalimenty wiec praw nie mozna było mu zabrać.
                            • altz Re: Skąd biorą samochody rodzice? 04.06.11, 23:37
                              Rozczulające. smile Nie ma odebranych praw, bo się nie dało i tylko dlatego. He he.
                              • plujeczka Re: Skąd biorą samochody rodzice? 05.06.11, 04:37
                                posłuchaj w Tobie jst tyle złosliwoci ze mozesz nia obdzielic pół świata.Nie napisaam ,ze gdyby dzieco bylo mniejsze to bym ojcuodebrała prawa rodzicielskie.Nawet sie nad tym nie zastanawiałam choc jak dokładnie przeczytasz to zrozumiesz ,ze bylyby ku emu poody.Mnie nie bawi ciaganie sie po sadach w przeciwieństwiedo ex meza tylko ,ze róznica miedzy nami jst taka ,ze xma pieniadze naadwokata i cholernie uzo czasu (am na sprawy nie chodzi) a ja pracujeciezko po 14 godzin by spłacic jego finnsowe wielitysieczne zobowiazania.
                                Nie wiem jaka miarka mierzysz uczciwośc ale pewnie za krótka bo jasie w niej nie miszczę i bardzo cie prosze oszczędź sobie tychzłosliwości i spozytkujczas i energie na cos zupelnie innego.
                                • altz Re: Skąd biorą samochody rodzice? 05.06.11, 06:09
                                  plujeczka napisała:
                                  > Nie napisaam ,ze gdyby dzieco bylo mniejsze to bym ojcuodebrała prawa rodzicielskie.

                                  ale napisałaś
                                  > ojciec dziecka nie ma zabranych praw poniewaz znikł z naszego zycia w momencie kiedy
                                  > dziecko ukonczylo 18 lat i samodzielnie składało wniosek oalimenty wiec praw nie mozna było > mu zabrać.

                                  Ja zrozumiałem, że został podany powód nieodbierania praw.

                                  Fakt, jest we mnie jakaś złośliwość, ale do końca nie wierzę w Twoją wersję zdarzeń. Myślę, że nie kłamiesz, ale sądzę, że to nie jest jedynie słuszny opis zdarzeń, właśnie przez emocje i pewno sporo inna byłaby wersja męża.

                                  Dla mnie nie jest tragedią rozstanie się, gdy dzieci są już prawie dorosłe, w przeciwieństwie do sytuacji z małymi dziećmi. Ktoś nie chce z kimś mieszkać i żyć, więc odchodzi, rozstaje się z kulturą, płaci swoje rachunki, zamyka sprawy. Wtedy nie powinno się przeszkadzać w odejściu, takie jest moje zdanie. Tutaj pewno tego nie było z różnych powodów, być może również z powodów emocji. Ja nie wierzę w świat czarno-biały.
                                  • plujeczka Re: Skąd biorą samochody rodzice? 06.06.11, 21:55
                                    a ja nie wierzę w twoja moralność, nie zamierzam dokładnie opisyć swojej historii bo to wiele lat i nie ma powodu aby to robić.Ty przyjmij sobie wersję jaką chcesz i to co jest dla twojej moralności wygodne. Fakt świat nie jest czarno-bialy w moim zyciu świetnie sprawdziło sie powiedzenie mojej babci " jak dziad odzyje to Cię torbą zabije"...ito tyle na ten temat.
                                    • altz Re: Skąd biorą samochody rodzice? 07.06.11, 13:42
                                      A ja nie wierzę w twoją moralność.
                                      A sąsiad, starszy człowiek mówił, że jak się baba uprze, to trzeba z domu wychodzić. smile
                                      • zmeczona100 Re: Skąd biorą samochody rodzice? 07.06.11, 14:22
                                        A co kogo obchodzi to, w co ty wierzysz?
                    • altz Re: Jestes przecież dorosła... 04.06.11, 14:43
                      barrraba napisał:
                      > Rodzice długo po usamodzielnieniu się dziecka, po odejściu z domu, wspierają go
                      > . Tylko z racji swojego rodzicielstwa. Myślisz, ze ja mam u kogoś takie szanse
                      > na to, by mnie wsparł i kupił mi np. mieszkanie albo fajny samochód, jak robi 8
                      > 4,5% rodziców moich rówieśników? Nie mam.
                      Gdzie żyjesz? Co to za kraj?
                      W Polsce nie ma tak lekko, czuję się jak za PZPR, tylko tam było zazwyczaj powyżej 95% smile)))
                      Tak myślę, że może z 20% młodzieży dostaje mieszkanie, może i to nie.
                      Mogę prosić o źródło danych? wink
                  • barrraba Re: Jestes przecież dorosła... 03.06.11, 21:39
                    Nasze relacja są jak najbardziej symetryczne. Bardzo wyrównane: on nigdy mną, a ja teraz w odwecie nigdy nim. Ja straciłam dzieciństwo, on teraz traci kasę.
                    A nie. Nie sa symetryczne, bo kasę zawsze można zarobić, dizeicnstwa juz nie zmienię
                    buusad
    • tricolour Wyrok sądu kończy obowiązek alimentacyjny... 03.06.11, 00:05
      ... i tutaj prawo działa nie niekorzyć rodzica alimentującego, który musi złożyć w sądzie wniosek i go uzasadnić. Wiele dzieci (dorosłych koni) potraktuje to jako działanie przeciw nim, bo albo z pracą "trudno", albo praca nieciekawa, a alimenty to łatwa kasa bez wysiłku. Może mała, ale łatwa i pewna.

      Jak rozwiązać problem? Niech dziecko pogada z ojcem i niech wypracują wspólne stanowisko. Przecież rzeczywiście trudno z dniem uzyskania dyplomu nagle zabrać dziecku wszystkie pieniądze, ale także trudno, by rodzic utrzymywał starego konia nie wiadomo jak długo. Niech ustalą, że dzieciak ma zdobyć pracę np. do końca roku i koniec, kropka. Gdy zdobędzie wcześniej, to alimentom stop. Gdy nie zdobędzie, to od nowego roku będzie zajadało świeży śnieg (z trawą w zimie trudno).
      • altz Re: Wyrok sądu kończy obowiązek alimentacyjny... 03.06.11, 00:54
        Podpisuję się pod oboma wpisami.

        Wydaje mi się, że córka traktuje ojca jak frajera, jak nie umie zadbać o swoje interesy to niech zmyka na drzewo!
        • plujeczka Re: Wyrok sądu kończy obowiązek alimentacyjny... 03.06.11, 07:56
          ty jak zwykle jestes po prostu beszczelny i mierzysz swoją miarka wszystkich a dzieci nawet dorosłe traktujesz jako naciagaczy.
          Chcialam napisac ,że moje dziecko nie ma kontaku od ponad 7 lat z ojcem, alimenty otrzymuje za posrdenictwme komornika i o żadnych negocjacjach nie ma mowy.Moje dziecko nie ma zamaiaru zerowac na biednym ojcy zarabiajacym ponad 8 tys złotych miesięcznie ( bo takie zarobki przedłozył jego adwokat na jednej z ostatnich spraw sadowych)Tylko widzisz ja spłacam do dzisiaj długi po tatusiu i sie nie skarżę.Po prostu nie chcę mieć kłopotu i chyba dziecko wystapi do sau o zaprzestanie obowiązku alimentacyjnego, nie traktuję ex meza jako dłuznika tylko jako osobę zobligowana do płacenia alimentów poprzez sąd na podstawie prawomocnego wyroku sadowego.
          bardzo szybko ferujesz wyroki nie znajac osoby , zalecałabym daleko idaca ostroznośc i wiecej optymizmu a mniej chamstwa i prostacta.Jesteś niemiły i twoje wypowiedzi już niejednokrotne uderzaly w moja osobę.To portal społecznosciowy i na takie zachowanie nie powinno tutaj byc aprobaty .Jesli pytam grzecznie to grzecznie odpowiadaj albo wogóle się nie wypowiadaj a nie oblewaj kogoś w tym moje dziecko jadem.Poa tym złośc pieknosci szkoi.
          Wszystkim , którzy się odezwali serdecznie dziekuję za podpowiedź, wystapimy do sadu aby miec wszystko sformalizowane , nieststey ex nie jest dżentelmenem i nauczona doświadczeniem wolę załatwiac sprawy czysto formalnie.
          • altz Re: Wyrok sądu kończy obowiązek alimentacyjny... 03.06.11, 09:55
            Fakt, jestem bezczelny, prostak i cham i jest mi z tym dobrze wink Mierzę wszystkich swoją miarką, więc bywam często naiwny, a cwaniactwo mnie oburza. Gdybym naprawdę potrzebował pomocy dla siebie, to bym o nią nie poprosił.

            To akurat nie było do Ciebie, tylko do kogoś o imieniu barraba, przeczytaj dokładnie sama, a zobaczysz, o co mi chodziło. Dla mnie to jest cwaniactwo, gdy się korzysta z luk prawnych. Pomoc nie jest już potrzebna, ale ponieważ ktoś nie napisał świstka, to można nadal z tego korzystać i pogrążać go w długach.

            W tym przypadku zupełnie rozumiem Twoje stanowisko. Jasne, że obowiązek alimentacyjny jest po studiach do czasu znalezienia w miarę szybko pracy. Dla mnie do przyjęcia byłby okres półroczny, a później już tylko nocleg, wyżywienie i lekarz. Wszystko zależy jednak od rodziców.
            Nigdy nie powiedziałem, że rodzic nie ma wspierać dzieci finansowo, nie znajdziesz też nigdzie mojego protestu przed zwiększeniem pomocy/alimentów, gdy jest to uzasadnione, a rodzic zarabia dobrze, tak jak w tym przypadku. Drogie wyjazdy zagraniczne uważam za fajne, ale nie na miejscu, jeśli rodzinie, nawet byłej, powodzi się źle.
            • plujeczka Re: Wyrok sądu kończy obowiązek alimentacyjny... 03.06.11, 10:33
              widzisz o półrocznym płaceniu alimentów nie ma mowy , zresztą ex jua 2-3 razy pytal komornika czy dziecko kontunuje naukę i kiedy kończy wiec sądzę ,że sprawa już jest w sądzie , adwokat powiedzial ,że dzień obrony świadczy o tym ,ze młody czlowiek jest gotowy podjąć pracę i zostaje również przez sąd uznany za samodzielnego co jest akurat nieprawdą. Bo jaka to samodzielność skoro dzisiaj się broni a od jutra co? ......wyłącznie moje utrzymanie , trochę ciezko z 1 jednej pensji utrzymac wszystko, mieszkanie, i spłacac zobowiazaia po ex mezu.I to tyle =
              • tricolour Spójrz na to inaczej... 03.06.11, 10:41
                ... "Bo jaka to samodzielność skoro dzisiaj się broni a od jutra co? ......wyłącznie moje utrzymanie" - nie wyłącznie Twoje utrzymanie tylko wyłącznie własne dziecka utrzymanie. Z faktu, że Ty-dorosła masz obowiązek utrzymać siebie wynika, że dziecko-dorosłe ma obowiązek utrzymywanie siebie.

                To nie tylko ojciec ma postwić deadline w płaceniu alimentów. Ty także masz jasno powiedzieć dziecku, że finansowa laba kończy się definitywnie, ostatecznie.
                • plujeczka Re: Spójrz na to inaczej... 03.06.11, 10:49
                  Tri= jesli uwazasz ,że to była finansowa laba to smutne .
                  • tricolour No, może nie była laba... 03.06.11, 10:57
                    ... ale jednak jakies pieniądze były. Nawet jeśli były bardzo małe i niewystarczające, to teraz i ich zabraknie w budżecie. Zresztą nie o to chodzi.

                    Chodzi głównie o to, że dziecko wkracza w pełną dorosłość rownież finansową, a to oznacza, że w mniejszym stopniu matka na rozpytywać co ona ma robić. To dorosłe dziecko ma pytać i robić tak, by nie byc już ciężarem.
              • tricolour Mówiąc inaczej... 03.06.11, 10:52
                ... skoro ojciec już wypytuje komornika więc za miesiąc, dwa sprawa wejdzie na wokandę i sąd zniesie obowiązek alimentacyjny nawet w przypadku nie znalezienia pracy przez dziecko. Sąd uzna, że kilka miesięcy to wystarczający okres, by podjąć pracę.

                Moim zdaniem powinnaś mieć podobne stanowisko.
                • plujeczka Re: Mówiąc inaczej... 03.06.11, 11:22
                  ja mam podobne stanowisko tylko chodzi mi o to czy faktycznie moment obrony jest dniem zaprzestania płacenia alimentów.Zrozumcie ze moje dziecko to nie pasozyt,ze zrozumiałych wzgledów nie moge napisac wiecej i doskonale zdaje sobie sprawę ,że musi podjac pracę.powiem wiecej było juz na kilku rozmowach w duzych koropracjach, przeszło kilka etapów weryfikacji,narazie cisza choc ma w perspektywie( być może ) staż od wrzesnia.Ale to jeszcze wszystko w powijakach owszem miało propozycję pracy od 1 czerwca ale sesja w toku i nie mogło podjac pracy poniewaz była to prca w mieście oddalonym od domu ponad 600km, nikt nie bedzie zwalniał z pracy studenta na kazdy egzamin a tych jest duzo.Podjelismy decyzje wspołnie ,że musi zdać spokojnie sesje bo na obrone czyli jeden dzień gdyby dostało pracę to jakoś się "urwie" za zgoda przełozonych ale na kilkanascie egzaminów w miesiącu to już raczej nie byłoby to mozliwe.
                  • altz Re: Mówiąc inaczej... 03.06.11, 12:29
                    Nawet podczas utraty pracy bezrobotny nie otrzymuje od razu pieniędzy, a za coś przecież musi żyć i ktoś go musi utrzymywać. Ja bym się na miejscu dziewczyny starał o miesiąc czy dwa jakiegoś finansowania, ale warto by było porozmawiać o tym z ojcem.
                    Tak to jest, gdy są nienormalne układy w rodzinie, to potem są problemy z każdą sprawą, przy normalnych układach takie rzeczy nie są problemem i o tym się zupełnie nie rozmawia, bo to jest jasne i oczywiste.
                    W Afryce ludzie się wspierają i tam nikt, kto ma pracę, łaski nie robi, że przyjmie do domu 10 kuzynów na bezrobotnym i jeszcze powinien im pomóc znaleźć pracę.
                    Jak zadecyduje sąd, zobaczymy, sam jestem ciekawy tego.
                    • plujeczka Re: Mówiąc inaczej... 03.06.11, 12:52
                      powtarzam z ojcem kontaku nie ma od ponad 7 lat mimo ,że mieszkamy w tym samym mieście więc sobie policz ile dziecko miało lat kiedy ex widzial je po raz ostatni, dzisiaj mijajac własne dziecko na ulicy by je nie poznał=więc nie ma mowy o rozmowach.oza tym jego strategia od wielu lat jest prosta=wykończyć nas finansowo, jest wściekły z tego powodu ,ze zyjemy, dajemy sobie radę finansowo,nie wykopal mnie z pracy choć próbował i jeszcze na dodatek dziecko smialo się tak długo lat uczyć( studiowało) =więc chyba rozumiesz ,że to nie jest typ dzentelmena lub prawdziwego ojca, który powinien byc dumny z osiągnieć własnego potomka .Zresztą aktualnie jest ojczymem dla dwóch dorosych dzieci swojej partnerki i bardzo jest zaabsorbowany ich "wychowaniem" bo to stare konie hi,hi
                  • tricolour Przede wszystkim się nie przejmuj... 03.06.11, 17:48
                    ... bo sąd zniesie alimenty za kilka miesięcy, bo tyle to trwa. Do dnia wyroku ojciec musi płacić bez gadania. Zatem niech komornik pracuje i przekazuje alimenty, a dzieciak niech ma świadomość że nadchodzi ich kres.

                    I tyle.
                    • altz Re: Przede wszystkim się nie przejmuj... 03.06.11, 20:12
                      Podobałby mi się ten wpis, gdyby nie ten komornik. wink
                      Dla mnie to "niech komornik pracuje" brzmi jak "niech zbój rabuje". Trochę sobie zarobił przez te lata.
                      • plujeczka Re: Przede wszystkim się nie przejmuj... 03.06.11, 22:11
                        widzisz nikt nie daje sprawy do komornika kiedy ojciecdobrowolnie płaci, ale jeszcze pytanie ile płaci dobrowolnie przy wyskokich przyznasz zarobkach .To był mus =komornik a nie chec odwetu i Bóg wie jeszcze czego.
                        Nie wiem dlaczego ale po wpisach Panów widze ,że prawie wszysstkich wydaje sie ,ze dzieci ichbeszczelnie okradają, kobiety wydajaalimenty na siebie a Wy Panowie jesteście strasznie pokrzywdzenibo płacac średnio od 200-700 zł na dziecko, tylko jakoś do kontaków nikt z was sie nie rwie.
                        Jako matka nie yobrazam sobie nie widziecwasnego dziecka przez kilka lat, nie wiedziec czy jest chore, zdrowe, czy nie zasłabło, upadlo, uleglo wypadkowi drogowegmu, jakie ma osiagniecia w szkole nie mówiąc o tym ,ze mozna nie wiedziecgdzie dziecko sie uczyi prosze nie posac ,ze matka nastawia wrogo dziecka do ojca bo mozna tozrobic w przypadku osobydorosłej? wykształconej, inteligen, kilkujezycznej i z 5 w indeksie?
                        • altz Re: Przede wszystkim się nie przejmuj... 04.06.11, 14:54
                          Nie zrozumie ten, kto ma dziecko na co dzień rodzica, który ma tylko kontakty.

                          > Jako matka nie yobrazam sobie nie widziecwasnego dziecka przez kilka lat
                          A Matka sobie wyobraża mieszkać bez dziecka? Ale tak szczerze, bez bajerowania.
                          • zmeczona100 Re: Przede wszystkim się nie przejmuj... 04.06.11, 14:58
                            Czyżbyś sugerował, że brak kontaktu między dzieckiem Plujeczki a jego ojcem to wina samej Plujeczki?
                            • plujeczka Re: Przede wszystkim się nie przejmuj... 04.06.11, 18:51
                              pewnie tak sadzie ale powiem tak-może to i jeden z powodów bo to forma ukarania mnie i dziecka, nastepny powód to zwykłe tchówchostwo ea i chec odcięcia sie od wszelkich obowiazków w tym rózniez finansowych bo czyż nie jest lepiej zapłacić alimenty i miec spokój.Kwota alimentów nie jest wielka a spokój bezcenny .Nastepny powód to rodzina exa, która cale zycierobiła wszytko by małzentwo rozbić i pozbyc sie równiezdziecka a forse exa zagarnac dla siebie. Rodzina exa jest upowazniona do jego kont, dysponuje jego pieniedzy gdyby pozwolili na kontak z dzieckiem a nuz ojciec dałby dzicku np. stówę i co wtedy, ano mniej do podzialu dla nichA jeszcze gdyby nie daj Boze wpałd na pomysł przepisac mieszkanie o które walczy z nai od kilku lat na dziecko oj....juz widze ich miny,poprostu na to nie pozwolą a do tego doszla kochanka i jej dzieci wiec sami widzicie ,ze na czyms lub raczej na kims trzebazaoszczędzic wiec padlo na nasze wspólne dziecko ito cała historia pokrótce bez wielu szczegółów.
                        • demon_hrabiego Re: Przede wszystkim się nie przejmuj... 04.06.11, 20:34
                          plujeczka napisała:

                          > Jako matka nie yobrazam sobie nie widziecwasnego dziecka przez kilka lat, nie w
                          > iedziec czy jest chore, zdrowe, czy nie zasłabło, upadlo, uleglo wypadkowi drog
                          > owegmu, jakie ma osiagniecia w szkole nie mówiąc o tym ,ze mozna nie wiedziecgd
                          > zie dziecko sie uczyi prosze nie posac ,ze matka nastawia wrogo dziecka do ojca
                          > bo mozna tozrobic w przypadku osobydorosłej? wykształconej, inteligen, kilkuje
                          > zycznej i z 5 w indeksie?

                          Plujeczko,

                          a ja sobie wyobrażam, tym bardziej że Twoja córka jest dorosłą kobietą, która obecnie sama współdecyduje o sobie i o swoich relacjach z ojcem lub ich braku. W odniesieniu do cudzych dzieci - a konkretnie w odniesieniu do dzieci partnerki eksa wydajesz się rozumieć różnicę między małym dzieckiem, a dużym dzieckiem (>>jest ojczymem dla dwóch dorosych dzieci swojej partnerki i bardzo jest zaabsorbowany ich "wychowaniem" bo to stare konie hi,hi << )

                          W początkowym poście piszesz:

                          "adwokat powiedzial ,że dzień obrony jest dniem zakonczenia obowiazku alimentacyjnego".

                          To zdanie jest moim zdaniem nieco wyrwane z kontestu, dalej już doprecyzowałaś:

                          "adwokat powiedzial ,że dzień obrony świadczy o tym, że młody czlowiek jest gotowy podjąć pracę i zostaje również przez sąd uznany za samodzielnego co jest akurat nieprawdą."

                          Owszem, jest to prawda - sąd najprawdopodobniej będzie podobnego zdania co adwokat i uzna, że w związku z zakończeniem nauki dziecko uzyskało wystarczające predyspozycje do samodzielnego utrzymania. A tym samym nie będzie już przesłanki do kontynuowania obowiązku wyrażonego w przytoczonym tu powyżej art. 133. (" Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie...)
                          W przywołanej wypowiedzi adwokata znalazł się zwrot "...zostaje również przez sąd uznany..." - przez sąd, czyli rzecz nie dzieje się automatycznie, a w wyniku żądania zmiany orzeczenia wyrażonej w treści art. 138. (Art. 138 W razie zmiany stosunków można żądać zmiany orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku alimentacyjnego.)

                          Co do Twojej obawy o zwrot części alimentów zapłaconych po obronie magisterki -wydaje mi się, że nie ma żadnego przepisu, na którego podstawie sąd mógłby orzec ewentualny zwrot alimentów pobranych w interwale czasowym od uzyskania przez dziecko możliwości samodzielnego utrzymania do uchylenia przez sąd orzeczenia o alimentach i nie słyszałem o takim przypadku. Ustawodowca pewnie stał tu po stronie uprawnionych i celowo nie zdefiniował takiej możliwości. W wypowiedzi Barraby zawarta jest sugestia, że "mozna jednie za 3 lata wstecz zadąć świadczenia zwrotnego przy alimentach", ale moim zdaniem opiera się ona na przepisie, które nie przystaje do omawianego przez nas przypadku Twojej córki

                          (art. 140:
                          § 1. Osoba, która dostarcza drugiemu środków utrzymania lub wychowania nie będąc do tego zobowiązania albo będąc zobowiązana z tego powodu, że uzyskanie na czas świadczeń limentacyjnych od osoby zobowiązanej w bliższej lub tej samej kolejności byłaby dla uprawnionego niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami, może żądać zwrotu od osoby, która powinna była te świadczenia spełnić.
                          § 2. Roszczenie przewidziane w paragrafie poprzedzającym przedawnia się z upływem lat trzech.)

                          A jeśli chodzi o płacenie w okresie sprawy o uchylenie obowiązku alimentacyjnego (zanim sąd nie wyda orzeczenia) - to istnieje możliwość zabezpieczenia powództwa polegającego na zawieszeniu postępowania egzekucyjnego na czas sprawy, jeśli powództwo jest uwiarygodnione w wysokim stopniu (uchw.. SN z 27.11.1980r., III CZP 60/80, OSN 1981, poz. 97) - jeśli oczywiście ojciec dziecka taki wniosek zawrze.


                          • pokaba Re: Przede wszystkim się nie przejmuj... 07.06.11, 15:43
                            demon_hrabiego napisał:

                            > a ja sobie wyobrażam, tym bardziej że Twoja córka jest dorosłą kobietą, która o
                            > becnie sama współdecyduje o sobie i o swoich relacjach z ojcem lub ich braku.


                            demon_hrabiego napisał:
                            tym bardziej że Twoja córka jest dorosłą kobietą, która o
                            > becnie sama współdecyduje o sobie i o swoich relacjach z ojcem lub ich braku.

                            Sugerujesz, ze matka powstrzymywała córkę przed kontaktami z ojcem i teraz córka jest przecież dorosła, wiec może samodecydowac
                            nakładasz na ocrke obowiązek kontaktowania się z ojcem, który córki się wyrzekł, gdy była małym, nieporadnym dzieckiem? Co teraz miałoby się zmienić w ich stosunkach?

                            Nic ise nie zmieni. Nie nadrobi sie 25 lat. Ojciec nie chcial swoje corki i nie zechce jej teraz. Ojciec poprzez adwokata wlaczy z lwasna corka. To sad i komronik zmusili go do tego, by sie nia posrednio interesował. To nie jego lwasny pocucie ojcostwa. Dla corki autroki tkai kontakt bylby upokorzeniem. Samam jestem taka ofrka, ktora wystawila reke na zgode. W dobrej wierze, majac wszlekiej masic opory, zaczlema sie z nim knotaktowac. A on wciazp odsuwal mi propozycje "ugody" pt: mzoe bysmy sie porozumieli, twoja matka to.. itd..

                            Tacyl duzie sie nie mieniaja. Bo oni nie zlauja tych lat. Upokorzeniem dla takiej ocrki, byloby podanie reki. Miejsce psotkan z tkaimi ludzi to tylko sąd.
    • wendd Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 07.06.11, 19:36
      Boże drogi po co Wy się kłócicie, przecież to nic konstruktywnego do sprawy nie wnosismile
      Plujeczko zadzwoń po prostu do sądu i zapytaj jaka jest praktyka w tej kwestii.
      • plujeczka Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 07.06.11, 21:23
        dzwoniłam do sądu kobieta nie była zorientowana powiedziałai tylko ( sprawdziala) ze ex na razie takiej sprawy nie wniósł ale sądzę ,że to kolejna jego i adwokata exa zagrywka .Nie wniosą narazie sprawy bedą czekali aż załóżmy dziecko np. pobierze przez np. 3-4 miesiące alimenty a póżniej wystąpią o ich zwrot co będzie równoznaczne z tym ,ze to ja będe musiala spłacić bo jesli do tego momentu "latorosl" nie znajdzie pracy to raczej komornik nie poczeka.
        W sumie nie dziwię się temperaturze dyskusji tylko popatrzecie jak to się dziwnie składa ( sorki jesli kogos niechcąco obrażę) faceci odezwali się w kntekscie typu. dziecko chce wydoic ojca, żeruje na biednym tatusiu, dziecko nie chce niczego robic po studiach i o pracy nie marzy, w sumie leń, nierób.
        Kobiety zupełnie maja inne podejście bo...............cześciej zostaja z dziecmi i niestety w przeciwienstwie do wiekszości ojców dobrze wiedzą i znają realia,trudno na drugi dzien po obronie wywalić własne dziecko za drzwi bo...nie pracuje i w ciagu doby pracy nie znalazło a jeść trzeba, leki kupic trzeba,c ubranie, buty , watę, podpaski, pastę do zębów bo te artykuły tez nie poczekają ani na pracę ani na "łaskawy' gest ojca., którego nigdy nie będzie.
        W sumie dla wiekszości ojców to fajna sprawa z trudem zapłacić alimenty i jeczeć w towarzystwie ,ze to taki straszny wydaek i wysiłek ale jednoczesnie w ten sposób pozbyc się raz na zawsze klopotu..obrona, jaka obrona?co broni dziecko?gdzie sie uczy? ile kosztuje oprawa pracy magisterskiej?ike kosztuje kolejne ksero ksiazki potrzebej do egaminu?kwiaty dla wykładowcy, promotora? a któż to taki promotor? .....to pytania na które ojciec ojego dziecka nie zna ido konca zycia nie pozna odpowiedzi .
        • barrraba Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 07.06.11, 21:42
          Napisałam JUZ, ze dopóki ojciec nie złoży takiego wniosku, ma płacić! Nie ma zwrotu laimentow-chyba ze o to wystąpi a sad musi jeszcze coś takiego uznać! A to sa sytuacje wyjątkowe. Wszystko jest na wniosek!
          • barrraba Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 07.06.11, 21:54
            Swoją drogą, co w wypadku, gdy sąd uzna, ze obowiązek wygasł rok temu, a ojciec płacił przez ten rok. Nie jestem pewna czy wówczas dochodzi do zwrotu nadpłaconych laimentow. Można zadąć do 3 lat zwrotu, ale czy podniesienie takiego zarzutu przez ojca jest wiążące dla sądu? A moze sad nie wnika w takie szczegóły i wyrokuje na dizen dizsjeszy, wtedy trzeba okreslic konkretna date, np. date obrony za date koncowa.
        • altz Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 07.06.11, 23:07
          > W sumie nie dziwię się temperaturze dyskusji tylko popatrzecie jak to się dzi
          > wnie składa ( sorki jesli kogos niechcąco obrażę) faceci odezwali się w knteks
          > cie typu. dziecko chce wydoic ojca, żeruje na biednym tatusiu, dziecko nie chce
          > niczego robic po studiach i o pracy nie marzy, w sumie leń, nierób.
          Nie wiem, gdzie to wyczytałaś? Jakaś pomroczność jasna, albo manipulacja. Ciężki z Ciebie typ, tyle powiem.
          Przytyki były tylko do faceta, który nie wiedzieć czemu zrobił sobie nick kończący się na literkę a barraba, sugerujący, że jest córką.
          Nie dziwię się, że się nie umiecie dogadać jako rodzice, z takim podejściem i rozumieniem słowa, to trudne.

          > Kobiety zupełnie maja inne podejście bo...............cześciej zostaja z dziecm
          > i i niestety w przeciwienstwie do wiekszości ojców dobrze wiedzą i znają realia
          Kobiety zabierają ojcom dzieci, więc i orientację mają, bo zajmują się dziećmi ciągle, a potem narzekają stale i to jest typowe, robią stale dym, często zupełnie niepotrzebnie. Czytam wpisy panów zajmujących się dziećmi na co dzień, takich ochów i achów nie ma, jakoś to wszystko spokojniej przebiega. Może kobiety niespecjalnie się nadają do opiekowania się dziećmi? Mam również sam doświadczenie, że bez kobiety opieka nad dziećmi jest spokojniejsza, kobiety wprowadzają agresję i konflikty.

          Co do alimentów to ja jasno napisałem, że jakaś pomoc się należy, typu wikt i opierunek, tylko nie do końca życia. wink Natomiast mieszkanie i samochód się nie należy jako wyprawka. smile
          A facet, który spowodował długi powinien mieć na tyle honoru, żeby je spłacić, a jeśli długi powstały z powodu wspólnych decyzji, to powinien pomóc w uregulowaniu tego i uczciwym wyrównaniem kosztów.

          Mnie czeka ciężka praca nad tym, żeby wszystkie dzieci pokończyły studia (moje i partnerki), dobrze, że są wszystkie w różnym wieku. Na matkę nie liczę, bo potrafi biadolić, jaka to jest nieszczęśliwa, ale zarobić nie da rady. Pewnie pisze gdzieś na forach, jaka to ona dzielna, ale głową nie ruszy, żeby lepiej zarabiać. Nie liczę na jej pomoc, muszę sobie sam dać radę i sfinansować dzieci, dobrze że nie wszystkie kobiety są takie i będę miał jakieś wsparcie.
        • tom-74 Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 08.06.11, 13:04
          Opiszę Ci jak załatwiła sprawę ex mojego znajomego. Moim zdaniem, to uczciwe podejście.
          Poinformowała swojego byłego, że syn zakończył studia i co za tym idzie, skończył się jego obowiązek alimentacyjny, aczkolwiek, ze względu na kłopoty w znalezieniu pracy, syn go prosi o pomoc przez kilka miesięcy.
          Nie było żadnego problemu. Jak Jacek (syn kumpla) znalazł pracę, powiadomił ojca o tym i sprawa załatwiona.
          Dzięki temu mocno poprawiły się ich relacje.
          Chciałbym, żeby moja ex tak podeszła do sprawy i tego wszystkim życzę.
          • altz Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 08.06.11, 16:16
            No dobra, ale gdzie tu jest zemsta? wink
            Jak to tak? Bez zemsty? :o
            Fajni ludzie, ale takich jest niewielu na świecie.
    • wendd Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 07.06.11, 21:58
      Mój znajomy znalazł się w takiej właśnie sytuacji - jego ojciec złożył wniosek w sądzie o zwrot alimentów, gdyż chłopak skończył 18 lat i w którymś momencie rzucił szkołę.
      Sprawa pozostała nierozstrzygnięta (nie pamiętam już czy zakończyło się to jakimś umorzeniem czy wycofaniem wniosku) ale po prostu sędzina przypomniała dwóm skaczącym sobie do oczu panom (ojcu i synowi), że są rodziną i zaproponowała wzajemne dogadanie się gdzieś na boku.
      Zwrotu alimentów nie było ale też ojciec przestał mu te alimenty płacić.
      Myślę, że warto byłoby uzyskać jakąś opinię prawną w tym zakresie i oszczędzić sobie kłopotów.
      • barrraba Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 07.06.11, 22:04
        Jestem bardzo ciekawa rozstrzygnięcia. Ja swoich alimentów nie odstaje od lat. A od roku nie jestem już po obronieuncertain
        • barrraba Re: zaprzestanie alimentowania dziecka , kto wie? 07.06.11, 22:05
          tzn. jestem po obronie
          • barrraba tu masz najbardziej prawdopodobną odpowiedz 07.06.11, 23:07
            Znaalzlam cos takiego:

            Zachowała aktualność uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 16 XI 1954 r. 1 CO 41/54 (OSN 1956 r., z. 1, poz. 3), według której zmniejszenia lub ograniczenia czasu trwania świadczeń alimentacyjnych dochodzić można tylko powództwem opartym na art. 41 k.r. (obecnie - art. 138 k.r.o.). Tym samym, obowiązek alimentacyjny trwa tak długu jak sąd nie orzeknie o ustaniu tego obowiązku. Nie można zatem mówić w tym przypadku o nienależnym świadczeniu, a tym samym do żądania zwrotu zapłaconych już alimentów. Postępowanie sądowe po złożeniu powództwa o zniesieniu obowiązku alimentacyjnego ma na celu ustalenie, czy obowiązek alimentacyjny trwa nadal czy też ustał, z uwagi na brak przesłanek ustawowych, przy czym skutek w postaci ustania obowiązku następuje z dniem prawomocnego orzeczenia sądowego.

            Odpowiedz na pytanie autorki: od dnia lzzenia wnioski wygasa obowiązek a nie od dnia np. obrony.
            • barrraba Re: tu masz najbardziej prawdopodobną odpowiedz 07.06.11, 23:16
              znalazłam jeszcze takie zdanie: Ponadto, obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dziecka istnieje, gdy dziecko zakończyło edukację, a nie ma środków utrzymania. Wówczas roszczenie alimentacyjne pełnoletniego dziecka jest uzasadnione tylko sytuacją niedostatku.

              tutaj przydałby się paragraf
Pełna wersja