Proszę o męski punkt widzenia (ale nie tylko:)

05.06.11, 12:22
Jestem na rozdrożu i nie bardzo wiem jak sobie z tym poradzić. Stąd moje pytanie – do osób rozwiedzionych i w trakcie rozwodu – może wasze sugestie rozjaśnią mi tę sytuację.
Od roku spotykam się z mężczyzną jak wydawało mi się na początku znajomości wolnym – on też w taki sposób siebie określał. Facet dwa lata temu porzucony przez żonę (po 30 latach małżeństwa), która poznała kogoś innego i weszła w nowy związek. Początki znajomości bardzo udane – to fajny, ciekawy mężczyzna i bardzo miło wspominam ten okres. Później nie było już tak kolorowo, on chociaż deklarował chęć kontynuowania związku – był coraz bardziej zestresowany i jak odniosłam wrażenie spotykał się ze mną chyba raczej z obowiązku niż przyjemności.
Nie rozumiem co może być tego powodem. Ja go nie naciskam, nie proponuję mu małżeństwa ani dzieci, ani nawet wspólnego zamieszkania. Ani ja ani on tego nie chcemy.
Po prostu lubię z nim być.
Ostatnio złożył pozew o rozwód i popadł w kompletną depresję.
Ma sporo problemów – głównie finansowych bo utrzymanie domu i studiujących dzieci jest tylko na jego głowie, ale też kłopotów z rodziną – kontakt z dziećmi, z którymi mieszka ma fatalny. Ogólnie chyba boi się przyszłości – ale nie wiem, bo się raczej do tego nie przyzna.
Może boi się też , że go zostawię – jest między nami kilkanaście lat różnicy, a on jest już po pięćdziesiątce.
A może po prostu cały czas czeka aż żona wróci do domu? A wniosek o rozwód jest tylko taką próbą przestraszenia jej i skłonienia do powrotu.
A może mu się nie podobam – a znajomość ze mną była tylko jakąś taką swoiście pojętą terapią małżeńską i wyrównaniem rachunków z żoną.
To pytania bez odpowiedzi – próbowałam rozmawiać ale konkretnych odpowiedzi się nie doczekałam.
Ja z kolei nie chcę pakować się w związek z facetem, którego na dobrą sprawę nie znam.
Na poznanie jego domu i środowiska nie ma szans – chroni swoją prywatność i nie zaprasza mnie do siebie. A ja się narzucać nie będę.
Ostatnio usłyszałam, że on chyba nie poradził sobie jeszcze ze swoimi uczuciami. I że może za jakiś czas…i może nie zrywajmy ze sobą tak zupełnie kontaktów…
Zerwałam. Poczułam się jak koło zapasowe.
I tylko tak normalnie, po ludzku szkoda mi tego. Lubię go i myślę o nim nadal.


    • real.gejsza Re: Proszę o męski punkt widzenia (ale nie tylko: 05.06.11, 12:37
      wendd napisała:

      >> Ostatnio usłyszałam, że on chyba nie poradził sobie jeszcze ze swoimi uczuciami
      > . I że może za jakiś czas…i może nie zrywajmy ze sobą tak zupełnie kontak
      > tów…

      Tu masz moim zdaniem odpowiedz. Facet nie jest gotowy na kolejny związek bo emocjonalnie tkwii jeszcze w poprzednim... szkoda tylko ze Ciebie traktuje Ciebie jak kogoś "zamiast" gdy okaże się ze małżeństwo jest definitywnie skończone.
    • tricolour Rzecz jest zupełnie prosta... 05.06.11, 12:40
      ... zadałaś się z żonatym facetem i jesteś druga w hierarchii wartości. A biorą pod uwagę dzieci i dom, pracę, to może i piąta.

      Tu nie ma co wyjaśniać, bo na piątym miejscu tak właśnie rzecz wygląda.
    • plujeczka Re: Proszę o męski punkt widzenia (ale nie tylko: 05.06.11, 12:47
      jestem kobietą ale napiszę ci co sadzę-musisz pomysleć o tm, ze facet faktycznie ma ogromne problemy o których piszesz, finansowe,rodzinne, z dziecmi i rodzina a do tego TY, młodsza, nie daj Boze zapragniesz dziecka a to kolejne wyzwanie, wydatki, nieprzespane noce i trudne relacje z dziećmi, kóre sa, macocha młodsza o wile lat.Sama przyznasz ,ze to bardzo trudne i ogromne obciaznia.
      Sam mówi Ci ,ze niejako nie nie jst gotowy na bardziej zacisniete relacje miedzy Wami.Moim zdaniem daj mu spokój bo narobisz sobie wiecej klopotu niz pozytku,to facet w trakcie |przejśc", niczego nie mazałatwionego formalnie bo samo złozenie pozwu o niczym nie świadczy, do tego dojdzie obrzydliwa i długa droga sądoa jesli sie nie dogadaja a to pamietaj stres, emocje( negatywne) jak diabli, postaw sobie pytanie czy Tydasz radę, bedziesz niejako barometrem jego uczuć, poznasz hustawke nastrojów, dziwnych zachowań, przekleństw i ciezau przeszłości.To trudne, jesli jestes młoda to daj sobie spokój, fajn seks i czułe randki to troche za mało aby zbudowac udany zwiazek a przejscie przez rozwód, niepoukładane relacje to skok z tampoliny do suchego basenu.
      Jesli macie byz z soba to bedziecie ale narzie na to sie nie zanosi i raczej nie łudź sie ,ze bedzie Ok, nie eraz bo aktualnie facet wchodzi w najtrudniejszy etap swojego zycia, daj mu szanse uporzadkowac własne zycie a póxniej ....bycmoze bedzie razem choćmnie sie wydaje ,ze raczej nie, róznica wieku duza a czas biegnie nieubłagalniedla niego i dla Ciebie, bedziesz umiala czekac? tylko pomysl czy warto?
      I jeszcze jedno nie obwiniaj go o nic, rozwód to trudny etap, wielu ludzi przypłaca to zdrowiem, depesją, zmana nastrojów i jego to tez czeka.raczej zycz mu powodzenia i nie naciskaj, nie domagaj sie zdecydowanych działan bo to pogorszy relacje między Wami.Krótko mówiąc przewrotnie czas bedzie dla was obojga sprzymierzeńcem.
    • wendd Re: Proszę o męski punkt widzenia (ale nie tylko: 05.06.11, 18:06
      Dziękuję za Wasze wpisy - szczególnie plujeczcesmile
      Myślę, że trafnie oddają całą sytuację.
      • marcepanna Re: Proszę o męski punkt widzenia (ale nie tylko: 06.06.11, 16:07
        Ja jak zwykle zapodam swoją mantrę : kobieto po co ci facet po 50tce z dziećmi i problemami?

        Przeczytaj wątek Tęskonty pt Nie chce mi się żyć to zabaczysz jak się skończy TWoja "miłość" do podstarzałego goscia po przejsciach
    • wendd Re: Proszę o męski punkt widzenia (ale nie tylko: 06.06.11, 18:59
      Czytam czytam - jestem aktualnie na marcu 2011smile
      Miłość to chyba jeszcze za dużo powiedziane - chociaż spędziliśmy ze sobą trochę czasu, ale to co jest już w tej chwili zaangażowanie i przyzwyczajenie to prosta droga do klapek na oczach i kłopotów.
      A ja mam świadomość, że wiem o nim niewiele i głównie to, co sam o sobie opowiadasmile a okoliczności są raczej mało sprzyjające wzajemnemu poznawaniu sięsmile
      Więc sobie odpuściłam.
    • obrazo-burca Re: Proszę o męski punkt widzenia (ale nie tylko: 06.06.11, 20:35
      Za mało wiemy, za mało wiesz Ty. Niewątpliwie okres dla faceta jest trudny. Choćby to porzucenie przez żonę. Może on chce, żeby ona do niego wróciła? Może się jeszcze łudzi. Jak dawno ten pozew został przez niego złożony? Jest tu dużo znaków zapytania. Nie dostaniesz jednoznacznej odpowiedzi.
    • wendd Re: Proszę o męski punkt widzenia (ale nie tylko: 07.06.11, 19:59
      Hmm...no właśniesmile tylko jak długo można żyć złudzeniami?smile
      Pozew chyba w lutym lub w marcu tego roku - nie pamiętam tego dokładnie, bo tak szczerze powiedziawszy trzymałam się od tego z boku.
      O romansie żony wiedział - trwało to około roku. Kiedy o wszystkim tak oficjalnie dowiedziała się rodzina żona wyprowadziła się z domu. Od czasu tej wyprowadzki minęły dwa lata.
      Cały czas jest ze swoim nowym facetem i powoli układają sobie życie - chociaż finansowo z dużym trudem dają sobie radę. I na razie to bardziej walka o przetrwanie niż normalne życie.
      Ten hart ducha i zaangażowanie z jakim to robią naprawdę budzi podziw.
      U mojego faceta natomiast wszystko zaczyna popadać w ruinę.
      Kiedy ja go poznałam był w bardzo dobrej formie psychicznej. I nagle teraz jakiś mega dół.
Pełna wersja