Przeprowadzka 600 km dalej...

07.06.11, 09:13
Mam pytanie jesteśmy po rozwodzie prawa do dziecka mamy oboje mała mieszka ze mną i problem w tym, że zamierzam wyprowadzić się do miasta na terenie Polski tylko jak w temacie - 600km dalej od miejsca zamieszkania ex męża.
Czy mąż może formalnie złożyć jakiś protest?
    • pisklatko12 Re: Przeprowadzka 600 km dalej... 07.06.11, 11:56
      Dodam, że córka ma 5lat i w nowym miejscu zaczęłaby naukę w zerówce więc nie kolidowałoby to z jej wejściem w świat nauki.
      • amanda-lear Re: Przeprowadzka 600 km dalej... 07.06.11, 12:06
        pisklatko12 napisała:

        > Dodam, że córka ma 5lat i w nowym miejscu zaczęłaby naukę w zerówce więc nie k
        > olidowałoby to z jej wejściem w świat nauki.

        Córka jest przyznana pod opiekę Tobie, więc siłą rzeczy ojciec ma ograniczone prawa. Na co dzień to Ty decydujesz co ona będzie robić i gdzie się uczyć. Teoretycznie ojciec może powiedzieć coś odnośnie nauki,zdrowia, ale to Ty przedstawisz kontrargumenty na temat możliwości pracy utrzymania jej itp. Ojciec będzie miał mniejsze możliwości przebywania z nią niemniej to nie zagranica, więc sąd powinien uznać twe racje w przypadku, gdyby tatuś bardzo protestował przeciwko przeprowadzce. A zerówki wszędzie są na podobnym poziomie, więc jego protesty byłyby mało przekonujące. To jest moje zdanie.
        • tricolour Gdzie leży zagranica? 07.06.11, 13:40
          Bo ode mnie do Berlina jest bliżej niż do Warszawy (mieszkam we Wrocławiu). Zatem do Berlina jest dwa razy bliżej niż planowany wyjazd w Polsce na odległośc 600km. Czy do Berlina można wywieść dziecko bez zgody rodzica skoro dwa razy bliżej, granic żadnyc nie ma, a szkoły może nawet lepsze? Można?

          Otóz wyjazd z dzieckiem na taką odległośc to de facto zerwanie kontaktów. Jeśli jest to jednostronne zeranie decyzją matki, to wcale bym się nie dziwił gdby sąd zasądził - na wniosek ojca, to się zdarza - obowiązek zwrotu kosztów przejazdu ojca do dziecka. 1200km kosztuje autem 500zł.
    • tricolour Exmąż może do sądu złożyć wniosek... 07.06.11, 13:44
      ... o zwrot kosztów przejazdu do dziecka.
      • pisklatko12 Re: Exmąż może do sądu złożyć wniosek... 07.06.11, 15:23
        Tylko jakie podstawy ma zwrot kosztów dojazdu? Ja mu ich napewno nie zwrócę wink a alimenty płaci bardzo śmieszne. Po za tym zarabia dużo więcej.
        Mam tylko nadzieję,że obejdzie się bez awantur....
        • tricolour Podstawy są takie... 07.06.11, 15:31
          ... że za przejazd się płaci: do pociągu i samolotu trzeba kupić bilet. Do auta trzeba wlac paliwo i zapłacić na stacji.

          Decyzja (wyłącznie Twoja) o wyjeździe tak daleko rodzi ze sobą konsekwencję wysokich kosztów przejazdu albo rezygnacji ojca w ogóle. Wśród dorosłych ludzi przyjęto, że sami osobiście ponoszą konsekwencję swoich decyzji.
          • zmeczona100 Re: Podstawy są takie... 07.06.11, 15:41
            Ojciec może się przeprowadzić bliżej dziecka smile
            • tricolour Owszem - może... 07.06.11, 15:46
              ... jeśli koszty przeprowadzki poniesie ten, który taką przeprowadzkę wymusza albo zmusza do zerwania relacji z dzieckiem.
              • pisklatko12 I spytam jeszcze.... 07.06.11, 20:14
                Tak... rozumiem wszystko lecz sponsorować mu wycieczek nie będę i żadne prawo mnie do tego nie zmusi. Tak ułożyło się nasze (moje i córki) życie,że decyzja ta jest nie odwołalna.

                Więc jeszcze jedno kiedy powinnam u o tym powiedzieć i jak to zrobić uczciwie? Tzn. ile czasu przed?
                • motylewbrzuchu123 Re: I spytam jeszcze.... 07.06.11, 21:41
                  A co córka na to, że prawie nie będzie widywać taty?
                  • altz Re: I spytam jeszcze.... 07.06.11, 22:37
                    motylewbrzuchu123 napisała:
                    > A co córka na to, że prawie nie będzie widywać taty?
                    Córka pewno nie jest najważniejsza.
                    • zatracony72 Re: I spytam jeszcze.... 08.06.11, 13:27
                      altz napisał:

                      > motylewbrzuchu123 napisała:
                      > > A co córka na to, że prawie nie będzie widywać taty?
                      > Córka pewno nie jest najważniejsza.

                      oczywiście, że nie jest. Jest "elementem" jak jeszcze bardziej dokopać exowi.
                      • pisklatko12 zatracony72 09.06.11, 13:07
                        Ale nie przekładaj swoich złych doświadczeń na wszystkich ludzi (kobiety) może dla ciebie dziecko jest elementem ale ja muszę myśleć o jej przyszłości bo pomocy ze strony ex choćby finansowej nie ma... a ja prosić go nie zamierzam
                • nangaparbat3 Re: I spytam jeszcze.... 08.06.11, 00:24
                  Tego się nie da zrobić w 100% uczciwie, nie wobec dziecka, jeśli już nawet exem nie będziemy sie przejmować.
                • noboru_terao Re: I spytam jeszcze.... 08.06.11, 08:55
                  Widac ze nie zalezy ci na tym by dziecko mialo normalny kontakt z ojcem. Typowa postawa w Polsce - kobieta w sadzie wygrac moze wszystko i czuje sie wlascicielka. Ojciec to szuja i swinia.
                  Ciebie nie interesuje dobro dziecka, ty tylko pytasz czy ojciec moze ci wejsc jakkolwiek w droge. Tylko to cie obchodzi.
                  Spokojnie, poki mamy takie prawo jak mamy to nie moze, wiec do dziela, rob co chcesz.
                  • altz Re: I spytam jeszcze.... 08.06.11, 09:55
                    Mocno napisane, ale taka jest prawda.

                    Z jednym się nie zgadzam. Prawo nie jest złe, nie jest tam napisane, że ojcowie są nic nie warci, ani że to podludzie itp. Praktyka orzekania jest nie związana z przepisami, tylko z potocznymi sądami. To tak, jakby sądy i RODKi kierowały się mądrościami ludowymi, że chłop zawsze więcej zarobi, a matka lepiej wytrze dziecku nos, ojciec nie jest związany z dziećmi i niech sobie coś tam dłubie w warsztacie i się nie wtrąca, co babka może zarobić, taka bidulka? Przecież on sobie pracę znajdzie, a jej trzeba pomóc, zresztą wszystkie chłopy piją i biją. Takie wiejskie orzecznictwo, wiejskie w sensie stereotypów. Ale prawo jest w porządku.
                    • sinsi hehehe 08.06.11, 10:34
                      panowie znowu się podniecają, ze chłopu krzywda się dzieje, a zapewne tenże chłop wcale się nie ma ochoty z dzieckiem często widywać, nawet mieszkając w tej samej miejscowości.
                      co najwyżej wkurw go ogarnie że exia śmie JEGO dziecko gdzieś zabierać i to z innym chłopem być szczęśliwa - i zacznie jej bruździć wykorzystując do tego fakt niegdysiejszego dania swojego plemnika z którego wyrosło coś "własnego".
                      życia nie znacie?
                      • zatracony72 Re: hehehe 08.06.11, 13:31
                        bo nie chce widywać przy okazji "swojej" sekutnicy
                      • noboru_terao Re: hehehe 09.06.11, 09:42
                        Wszystkich tak rownasz pod kreske?
                        Sa tacy i tacy. Jeden sie interesuje drugi nie. Ja sobie nie wyobrazam mieszkac z dala od corki. Spedza u mnie prawie polowe tygodnia i codziennie rozmawiamy przez telefon.
                        Burze twoj stereotyp ojca olewacza?
                      • argentusa Re: hehehe 09.06.11, 12:50
                        a zapewne tenże chł
                        > op wcale się nie ma ochoty z dzieckiem często widywać, nawet mieszkając w tej s
                        > amej miejscowości.
                        a guzik prawda. Nie lubię jak się podpina wszystkich rodziców pod taki stereotyp.
                        Ad rem: Moim zdaniem ojciec ma duże szanse by w sądzie wywalczyć zwrot kosztów podróży do dziecka.
                • laura_fairlie Re: I spytam jeszcze.... 08.06.11, 09:30
                  A może zmusi? Są wyroki zasądzające zwrot kosztów odwiedzin dziecka w takich sytuacjach.
                  powiedzieć wypadałoby jak najwcześniej i ewentualnie nastawić się na zmianę ustalonych kontaktów - np. nie 2 tygodnie wakacji tylko miesiąc z ojcem itp.
                  • pisklatko12 Re: I spytam jeszcze.... 08.06.11, 10:00
                    Córka jest bardzo ważna - jej dobro jest tak samo ważne jak moje.
                    Ojciec mieszka w tej chwili 12km od nas miał nie ograniczone pole manewru by spotykać się z córką (kontakty nie zostały ustalone ponieważ mógł ją widywać kiedy tylko zechce) - często -(co drugi dzień) dzwoniłam do niego by przyjechał chociaż na chwilkę pobawić się z małą ponieważ ona tego bardzo chciała - efekt był taki, że złożył pozew do sądu o ustalenie wizyt i zażądał dwóch weekendów w miesiącu po czym przyjeżdżał po nią o 9 rano w piątek a o 19.30 odwoził tyle, że tego samego dnia.
                    Odsunął się od córki (ma dziewczynę o 7 lat młodszą - ja byłam młodsza od niego o 3 lata) z nieznanego mi powodu.
                    Poznałam mężczyznę który nie dość,że ma czas dla mnie to ma również i cierpliwość do małej świetnie się razem dogadują - powiedziała pewnego dnia do mnie: Wiesz mamo szkoda,że XXXXXX nie jest moim tatą on lubi moje żarty i nigdy nie mówi, że nie ma czasu...

                    Tak wygląda w dużym skrócie sprawa pana ex i jego priorytetów.

                    A pytanie brzmiało kiedy powinnam powiedzieć mu o tym, nie prosiłam by ustalać mi listę moich priorytetów bo mam 32lata i wiem co jest dla mnie ważne smile
                    • ewela1_1 Re: I spytam jeszcze.... 08.06.11, 10:05
                      Możliwie jak najwczesniejsmile Sama wiesz kiedy sie wyprowadzacie. Nie mozesz mu tego powiedziec juz dzis?, czy jutro?. Nie wiem w czym problemsmile


                      -------------
                      "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
              • zmeczona100 Re: Owszem - może... 08.06.11, 10:15
                Racja. Zawsze można siedzieć na bezrobociu, pobierac zasiłki i podwyższać alimenty, zamiast wyjechać chocby i na drugi koniec Polski, ale z możliwością podjęcia pracy.
                Widzisz, Tri- życie nie jest takie czarno- białe, jakim chcesz je widzieć.
    • pisklatko12 I jeszcze jedno... 08.06.11, 11:51
      Ex nie chce jej brać na wakacje ferie święta - na sprawie o ustalenie kontaktów - po tym jak powiedział, że chce dwa weekendy w miesiącu sąd zaproponował mu wakacje do ustalenia a on na to: nie ma takiej potrzeby, bo nie będę z nią wyjeżdżał...

      Rozumiem panów których to bulwersuje i potępiają mnie ale ex jest widocznie inny niż wy nie zależy mu w taki sposób jak wam panowie.

      Zastanawiam się czy nie powiedzieć mu o tym wyjeździe na ostatnią chwilę ponieważ obawiam się awantur z jego strony on ma taką naturę by pisać sms i wyzywać mnie z byle powodu w tej sytuacji chciałabym zaoszczędzić sobie małej i jemu nie potrzebnych emocji.
      Naprawdę nie wiem jak postąpić...
      • azmb Re: I jeszcze jedno... 08.06.11, 12:32
        Gdybym była na Twoim miejscu, podjęłabym decyzję sama- najlepiej wiesz kiedy i jak. Nie sądzę, żeby były mąż poleciał do sądu "na skargę", ale gdyby tak było, po prostu bądź na to przygotowana (nie kasuj sms-ów do niego, zapisz daty spotkań z dzieckiem itp.)
      • altz Re: I jeszcze jedno... 08.06.11, 15:57
        Nie warto uciekać przed awanturą, bo i tak będzie. Trzeba powiedzieć jak najszybciej i się nie przejmować.
        A swoją drogą, czemu pan nie chce się wprowadzić do Was?
        Jeśli jest samotny, to jemu byłoby przecież łatwiej.
        • pisklatko12 Re: I jeszcze jedno... 09.06.11, 12:24
          Czytajcie całe wątki proszę wink
          On ma kobietkę i to z punktu męskiego widzenia jest nieźle bo jest 7 lat młodsza od niego ja byłam tylko 3 latka młodsza....
      • laura_fairlie Re: I jeszcze jedno... 08.06.11, 16:20
        Ale może teraz będzie chciał to jakoś uregulować.
        Altz ma rację: awantury i tak pewnie będą, niemniej unikniesz zarzutu, że wywiozłaś dziecko niemal potajemnie.
        • pandora81 Re: I jeszcze jedno... 09.06.11, 09:20
          Powiedz jakoś niedługo, ale przygotuj się do tej rozmowy. Spróbuj go załatwić życzliwością wink Powiedz, że nie chcesz mu nic robić na złość i będziesz pomagać mu w kontaktach z dzieckiem. Że widuje ją jeden dzień na 2 tygodnie i czy chce zachować tą częstotliwość, czy chce widywać rzadziej? Jak się wyzłości, że zabierasz mu jego własność, będzie się cieszył, bo będzie miał pretekst by mniej widywać się z dzieckiem. Oczywiście będzie odgrywał pewnie pokrzywdzonego i opowiadał o wrednej babie, co to mu jego ukochane dziecko wywiozła, a on taki biedny, ale będziesz już daleko i będziesz to miała w nosie tongue_out Dla małej też lepiej jak będzie miała ojca, a nie kogoś kto tego ojca udaje (choć zostawił swój plemnik). Trzymaj się i daj znać co Ci nagadał- pośmiejemy się z jego głupoty razem
Inne wątki na temat:
Pełna wersja