Gdzie i jak znaleźć siłę?

07.06.11, 12:39
Na jednym z forów umieściłam post:

"Po ośmiu latach małżeństwa, powiedziałam mężowi że mam dość, że moje uczucie się wypaliło, jestem zmęczona nim i całym małżeństwem... Generalnie przyczyna: z jego strony brak ambicji, celów, parcia do przodu, wszytko co osiągnął to moja inicjatywa (studia, podyplomówka, szukanie pracy itp.), zero spontaniczności i wyliczenie na każdym kroku, sex - raz na tydzień/dwa tygodnie wg wyuoczonego schematu (bo ja tak kończę). Dzieci nie mamy (facet niestety ma poważne schorzenie). Do tej pory siedziałam cicho, czasem popłakałam, jak kolejny raz mnie odtrącał w łóżku, poszukałam kolejnych zleceń, pracowałam do późna w nocy, nie myślałam o sobie... Miesiąc temu pękło wszystko, trafiłam do lekarza z wyczerpania, bólem w klatce... Diagnoza: przemęczenie i depresja (?). Dwa tygodnie temu powiedziałam M. otwarcie wszystko, bez emocji, nawet łezki nie uroniłam. Mąż ryczał jak bóbr, serce mnie bolało jak to widziałam ale nie potrafiłam wydobyć z siebie żadnej emocji. Przyznał mi we wszystkim rację, że był złym mężem, że jest zszokowany swoim zachowaniem (!). Cały tydzień po rozmowie nie zrobił nic. Znowu zaczęłam z nim rozmawiać, stwierdził, że jestem całym jego życiem, że mnie kocha bardzo itp... Ale ja już nie potrafię, on wie o tym a z drugiej strony nic nie robi do przodu. Pyta się mnie co ma robić. Sama nie wiem, powiedziałam, żeby działał jak facet, nie mam siły prowadzić go dalej za rączkę. Zastanawiam się, czy po tych wszysztkich wyznaniach on w ogóle faktycznie mnie kocha i kiedykolwiek kochał, czy to jest wygoda (moje zarobki kilkakrotnie przewyższają jego, w domu wszysztko zrobione). Jest dla mnie dobry, miły ale wg mnie to miłość bardziej braterska a nie jak mąż i żona... Czy dawać szansę, czy uciekać. Czy tak z waszego pkt widzenia wygląda miłość do kobiety (pierwszej)?"

Otrzymałam odpowiedzi, takich jakich się pewnie spodziewałam... Że jestem już pewnie przekonana ale nie wiem jak... No właśnie, niby silna a nie wiem jak??? Czy można znaleźć siłę by zawalczyć o własne szczęście?
    • malgolkab Re: Gdzie i jak znaleźć siłę? 07.06.11, 12:49
      hm, z tego wynika, że wszystko wina męża.. a Ty to ideał?? Mój ex to jest taki właśnie ideał, który winy zawsze upatruje w kimś - prywatnie, zawodowo, towarzysko- i powiem szczerze, że życie z chodzącym ideałem przerasta.
      • pod_poznaniem Re: Gdzie i jak znaleźć siłę? 07.06.11, 13:02
        Pewnie, że ideałem nie jestem. Ma swój uparty charakterek, chociaż M. nigdy mi tego nie powiedział, a mógłby czasami. Jestem pracoholiczką, kolejna wada. Nie ma ideałów... ja byłabym gotowa nad tym pracować, ale do tanga trzeba dwojga... Sam się już dosyć narobiłam. Bycie tylko miłym, dobrym i robienie pozorów zabójczej miłości bez cienia emocji i tych pozytywnych i negatywnych, szaleństwa, jest uwierz wyczerpujące
    • i.rys Re: Gdzie i jak znaleźć siłę? 07.06.11, 13:31
      Można smile
      A nawet trzeba... jeśli jest (było) tak jak piszesz to naturalnym jest stan wyczerpania - bycie mamą dla dorosłego mężczyzny przez kilka lat to trudna rola.
      Potrafisz planować, wyznaczać cele więc potraktuj to jak zadanie do wykonania. Przynajmniej sobie to wyobraź i zapisz... oceń to potem z perspektywy... może nawet zarzucisz ten wstępny plan... może wrócisz do niego za kilka miesięcy ale niech jego zarys powstanie. Łatwiej jest dążyć do czegoś "namacalnego".

      Z poczucia odpowiedzialności za życie innego dorosłego człowieka można się wyzwolić. Ograniczeniem w podjęciu tej decyzji może być kwestia wiary czy rodzinnie odziedziczony światopogląd.
      Oczywiście będzie Ci potrzebna wewnętrzna równowaga, która pozwoli obronić swoje poczucie szacunku do samej siebie przed atakami typu: jaka z Ciebie żona!, karierowiczka! sumienia nie masz! etc.

      Nie podejmuj raczej pochopnych i radykalnych decyzji jeśli zgadzasz się z diagnozą lekarza dot. depresji. Będąc przez jakiś czas pod wpływem leków (o ile się na nie zdecydujesz) też możesz inaczej patrzeć na świat - nie do końca własnymi oczami, ponieważ leki zmieniają naturalny temperament.

      Może pozwól sobie i mężowi na oddech pod osłoną Separacji… Ty zdejmiesz sobie z ramion trochę ciężaru odpowiedzialności za dwoje a On weźmie tę część w swoje ręce. Ocenisz czy bardziej samodzielny mąż rokuje na przyszłość… czy Ty z tym mężem możesz uzyskać poziom satysfakcji emocjonalno -intelektualno-fizycznej, który Ciebie zadowoli.
      • ladyhawke12 Re: Gdzie i jak znaleźć siłę? 07.06.11, 13:47
        Możesz iśc na urlop, i gdzieś wyjechaćnp na 2 tyg, odpocząć, odseparowac sie, pooddychac innym powietrzem. Zmiana miejsca zwykle pomaga, nabirasz dystansu i zmieniasz perspektywe, poza tym masz czas na spokojne pomyslenie, analize, nie musisz sie trzymac i nie patrzysz na ta druga osobę z poczuciem winy ze ( i tu sobie wymien co chcesz). Nie mozesz przezyc za nikogo zycia, mozesz przezyc swoje, nawet rodzice dzieci nie moga za dzieci trgo zycia przezyc i dzieci kiedys ida swoja drogą, twoje dorosle dziecko w domu, czas żeby stanelo na nogi.
        Może mozesz sie na jakis czas wyprowadzic, ten sam efekt nabrac dystansu, miec czas przemyslec i przeanalizowac na spokojnie. Powodzenia, trudne masz zadanie.
    • altz Re: Gdzie i jak znaleźć siłę? 07.06.11, 14:20
      Wygląda na to, że gardzisz mężem. Nie wierzę, że nie dajesz mu tego odczuć.
      Może mąż odżyje w związku z inną kobietą i za kilka lat powie, że się dziwił, że mógł być taki nieszczęśliwy i żyć pod presją czy może nawet w przemocy psychicznej w toksycznym związku.
      Życzę szybkiego rozstania wam obojgu, a facetowi, żeby to przeżył i znalazł sobie jakiś cel w życiu, własny, a nie narzucony i jaką fajną babkę na deser.
      • wiatrodnowy Re: Gdzie i jak znaleźć siłę? 09.06.11, 10:15
        nie wiesz o czym mówisz. Największą pogardą jest brać od drugiej osoby przez lata a nie dawać nic, (poza "Zaszczytem własnej obecności"), prócz deklaracji słownych. Mówię oczywiście o braniu i dawaniu emocjonalnym. To jest brak uczciwości tłumaczony zawsze tym samym "Bo ja nie wiedziałem".
    • plujeczka Re: Gdzie i jak znaleźć siłę? 07.06.11, 21:34
      jesli coś sie kończy, powoli wypala i wygasa uczucie rozejśc się i to szybko, czas działa przewrotnie naWaszą niekorzyśc, pozniej ojdzie przyzwyczajenie, rezygnacjaz pewnych rzeczydla "dobrasprawy", pojawi sie brak własnych ambicji, odłozysz swoje plany na póxniej, macierzynwto bedzie albo nie - co to za zycie? dla kogo dobrze? la niego? dlaCiebie?
      A jesli maszdepresję to marsz do lekarza po dobrze leki, stawaj na nogi i..porozmawiaj z mezem, wyprcuj komromis dotyczacy rozwodu i tyle, szkoda czasu, lat , młodości i Was oboje.Może twój maz bedzie szczęsiwy z inna a ty z innym? Czasunie cofnieć ale możesz kreoac przyszlośc i własnie stoisz przed taka własnie decyzją, odwagi.Jazmarnowałam ponad 20 lat i bardzo tego żałuję.
    • wiatrodnowy Re: Gdzie i jak znaleźć siłę? 09.06.11, 09:49
      "Czy można znaleźć siłę by zawalczyć o własne szczęście?"

      Tylko kilka szczegółów różni Twoją sytuację od mojej.
      Ciekawa jestem zakończenia obu. Trzymam kciuki za Twoje szczęście.
      • pod_poznaniem Re: Gdzie i jak znaleźć siłę? 04.07.11, 09:38
        Ponad tydzień temu wyprowadziłam się, początkowo do mamy, pojutrze urządzam się w osobnym, samodzielnym mieszkaniu. Mąż wczoraj pomógł mi przewieźć rzeczy. Pierwsze dni były tragiczne. M. został całkowicie sam, nie ma przyjaciół, relacje w Jego rodzinie są chore (zrozumiałam, że jego skrytość w uczuciach i brak jakiejkolwiek dyskusji to pewnie też chory wzorzec z domu). Wczoraj zaczęliśmy sensownie i rzeczowo, pierwszy raz od dawna, rozmawiać. M. wyraża zrozumienie mojej chęci zdystansowania, zastanawiania się w samotności, czego my tak naprawdę oczekujemy, co jest dla nas najważniejsze i czy jesteśmy w stanie razem cokolwiek zbudować w przyszłości.... Deklaruje, że zrozumiał całkowicie swoje błędy (przede wszystkim nie traktował mnie jak kobiety, partnerki, zrzucił odpowiedzialność finansową). Nadal jednak nie potrafił mi powiedzieć jakie są moje złe strony, nad czym powinnam ja popracować. On deklaruje zmianę, ja się jednak wyprowadziłam, ale wciąż szukam nici kontaktu (sms, email - bo mi ciężko), boję się jednak wprowadzić powtórnie do naszego mieszkanka, bo póki co trudno mi uwierzyć, że Jego zachowanie się zmieni. Proponuję terapię terapię, ale nie jest chętny... Strasznie jest to wszystko przykre. Po nocach ryczę, on też, ale postanowiłam mieć siłę na konsekwentne działanie. Chcę Mu dać szansę, czuję się w danej chwili przy nim spokojna, ale globalnie ten nasz związek był chory... Wczoraj stwierdziliśmy, że pewnie też brak dziecka na to wpłynął. Ja moje ciepło, uczucie macierzyńskie zaczęłam na nim wyładowywać, wciąż mu matkowałam, a Jemu ta rola odpowiadała, rola mężczyzny całkowicie zniknęła. Im moja frustracja i tęsknota za mężczyzną bardziej rosła, tym ja bardziej mu matkowałam i tak się to nakręciło, że pękło... On jest zszokowany, że tak nagle przecież ja go tak kochałam, przecież to niemożliwe, że byłam nieszczęśliwa on przecież czuł taką wielką miłość, było tak wspaniale, a ja nie wiem czego żałuję... Z pewnością żałuję, że tracę mojego "kotka", przyjaciela, ale nie mam poczucia, że straciłam mężczyznę, który o mnie dbał, jak o kobietę... Nie mam pojęcia czy to będzie miało jakikolwiek jeszcze sens, nie chcę się tak szarpać resztę życia... Nie mam pojęcia czy jest szansa, że faktycznie M. się zmieni, dojrzeje, stanie mężczyzna którego tak strasznie mi brakuje...
Pełna wersja