szukam pomysłu:)

14.06.11, 22:32
On rozwiedziony , ona także, on ma dzieci ,ona także-dzieci się bardzo polubiały, chcą spędzac ze sobą dużo czasu, ale -tu pojawia się problem -matka dzieci od niego zakazuje wizyt u ojca, z powodu czystej zawiści i zazdrości, nie przyjmuje do wiadomości ze, były mąż ułożył sobie nowe życie a ich wspólne dzieci polubiły nową partnerkę ojca i na dodatek bardzo zaprzyjaźnily się z jej dziećmi.Była żona szaleje ze złośliwości, wyszukuje coraz to nowe pomysły jak exa ujajić, nawet cięcie opon w aucie już byłosmiledzieci szantażuje że jak będą chciały do ojca w odwiedziny to tylko może je widywać sam, bez udziału obecnej partnerki, a należy nadmienić ze u niej mieszka.więc notabene to jedyne miejsce do widzeń z dziećmi , bo i gdzie by się miał z nimi spotykać, skoro ze swojego mieszkania sie wyniósł pozostawiając byłej żonie całe.Jego stoicki spokój zaczyna lecieć-bo dzieci chcą do niego przyjeżdzaćale mama nie pozwala , bo ma zhizy na punkcie nowej partnerkismile
Może ma ktoś jakiś pomysł jak podejść do tematu by nie straciły na tym dziecismiledodam że córki sie bardzo lubią i w tajemnicy kontaktuja sie przez GG-i proszą ojca i jego partnerkę o ciągłe wyszukiwanie pretekstów do spotkań ale matka jest nieugieta i szalejesad
    • zawszeczarna79 Re: szukam pomysłu:) 14.06.11, 22:41
      szczerze współczuje sytuacji sad ja przechodze jeszcze rozwoc (3 lata juz) ale tez są problemy z bylym ktory robi rozne akcje zeby nie pozwolic dzieciom spotykac sie z moim partnerem.

      nie znalazlam jeszcze sposobu jak to wszystko rozwiązać ale jak na cos wpadne to napisze smile
      • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 14.06.11, 22:52
        Dziękismile
        jednego sie już nauczyłam, mam na jego byłą zonę wywalone, a dzieciom staram sie zawsze zagwarantować mega spotkanie-bo zasługują na tosmilea że potem nas gnębi gnida no cóż -ŻYCIEsmile
        • maheda Re: szukam pomysłu:) 14.06.11, 22:57
          jamama_live napisała:

          > jednego sie już nauczyłam, (...) dzieciom staram sie zawsze zagwarantować mega
          > spotkanie-bo zasługują na tosmile

          Heh... Widzę, że dzieci się świetnie w sytuacji odnalazły. tongue_out
          • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 14.06.11, 23:07
            DZIEWCZYNY SĄ W TYM SAMYM WIEKU-NADAJĄ NA TYCH SAMYCH FALACH-tylko że ograniczenia w wizytach , jakie czyni jego była ,względem córy są bolesne i ryją jej psychikę, więc stały kontakt tylko poprzez komunikator-albo czasem knują spisek że muszą się pouczyć i tak oto cieszą się sobąsmileczasamismileakceptacja związku ojca była łatwa , bo zaiskrzyło pomiedzy dziewczynkamismile
        • nangaparbat3 Re: szukam pomysłu:) 14.06.11, 23:20
          > mam na jego byłą zonę wywalone,

          że co proszę? co "masz wywalone"?

          > że potem nas gnębi
          > gnida no cóż -ŻYCIEsmile

          "gnębi gnida" - toż to najprawdziwsza poezja, cudny przykład instrumentacji głoskowej - może była doceni Twój talent i to ją przekona?
          • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 15.06.11, 08:36
            A tak mam wywalone-jej zupełnie niezdrowe podejście , bo większa połowa normalnych kobiet potrafi docenić fakt, że były chce kontaktu z dzieckiem, że nadal się troszczy o swoją córę i synka że w stosunku do dzieci nic się chłopu we łbie nie poprzewracało.Zakończyło się małżeństwo a nie rodzicielstwo.?Była pomimo dwóch lat p rozwodzie nadal nie może strawić faktu że nie jest już jego żoną-która notabene była winna rozpadowi związku(ale nie w tym rzecz).Problem to sytuacja kiedy ojciec chce zaplanować swoje nowe życie i swoje Dzieci chćby na kilka godzin wspólnego pobytu -tu napotyka się zaborczą zazdrosną, wściekłą byłą sad.Tak na prawdę to ja jej współczuję, bo dopiero zaczyna zdawać sobie sprawę że dzieci już duże i mogą mieć inne odczucia niż ona by tego chciała.A że nie umie inaczej- no to walczy.Tylko czemu ze szkodą dla dziecisad Ich własnych dziecisad
            • maheda ja też nie wiem 15.06.11, 08:52
              co to znaczy "mieć wywalone".
              Żadne z moich znajomych tak nie mówi, nie spotkałam się z tym zwrotem, brzmi dla mnie co najmniej dziwacznie.
              • jamama_live Re: ja też nie wiem 15.06.11, 22:09
                mieć wywalone-inaczej nie przejmować się

                smiletakie to ma mniej więcej znaczeniesmile
                • maheda aha, dzięki 16.06.11, 01:15
                  Ciekawe, skąd się to wzięło w języku polskim.
                  Czy to kalka z któregoś języka obcego? Hm...
                • uleczka_k Re: ja też nie wiem 16.06.11, 07:27
                  Tak tylko zapytam, bo mam świra na punkcie języka i różnych regionalnych jego smaczków: masz coś wspólnego z Kaszubami? Bo tak to jakoś brzmi: "mieć coś/kogoś zrobione" - oni tak mawiają, zdaje się smile
                  Pozdrawiam
                  • jamama_live Re: ja też nie wiem 16.06.11, 08:19
                    nie, nie mam nic wspólnego z kaszubami, nie mam tez chronicznej awersji na byłą mojego partnera, mam do niej kompletny brak uczuć, jest mi kompletnie obojętna, nie imam sie wyszukanych podtekstów że na pewno jest zła i muszę ją nie nawidzieć -bo to była żona mojego mężczyzny, otóż nie .Ona to matka ich dzieci najlepsza jaka one mogą mieć-on ich tata-jedyny i niepowtarzalny ,lecz problemem jest fakt że to ona nie poradziła sobie z tym ze on potrafił ułożyć sobie życie na nowo z inną(czyli mną)a ona karmi się agresją, złosliwoscią, nienawiścią, zazdroscią)te emocje są żródłem jej zachowania ,a na dodatek ich dzieci mnie lubią i uwielbiaja do mnie przyjeżdżać.I to ją zabija.a ja po mimo starań by ona czuła że i tak jest najważniejsza dla swoich pociech -nie wypowiadam o niej złych opinii przy dzieciach czy przy kimkolwiek innym, otrzymuję od niej szereg telefonów z epitetami pod swoim adresem, z tekstami że jestem zła bo jej były mąż nie powinien mieć prawa do szczęscia, bo to ona rządziła jego zyciem, a teraz nie ma kim-dla mnie kobieta ma problem i szukam pomysłu jak ją zainteresować czymś innym, bo zaczyna mnie męczyć iej zachowanie powoli-a twierdzenie ze mam wywalone sprawia ze nie dopuszczam (bynajmniej staram się jeszcze)do siebie jak na razie emocji negatywnych-chociaz zapewniam ze mam do tego prawo i masę powodów.staram sie ale jestem tylko czlowiekiem, i również mam jakieś emocje które we mnie sąsmileponadto-dzieciaki kiedy sa z nami i czas je odstawić do mamy cierpiąsadbo robi im wode z mózgu, i czują sie zagubione, bo widzą że nie dzieje się u nas im krzywda-że może byc wesoło, na luziku, a po powrocie do mamy, zaczyna sie przesluchanie z komentarzami -i to mnie z lekka smuci-SZKODA DZIECI I TYLE.
                    • altz Re: ja też nie wiem 16.06.11, 08:37
                      Dzieci najbardziej żal. Jak widzę moje, to mi się serce kraje :-\ Cień tamtych dzieci, kiedy byliśmy razem.
                      U mnie też chyba jest faza złośliwości z drugiej strony, tyle że w bardzo subtelnym wykonaniu. Wszystkie ustalenia poszły w las, jest wolna amerykanka pod pozorem normalnych stosunków.

                      Dzieci dużo rozumieją, same widzą i oceniają. Powinno Cię to cieszyć. smile Śmiej się ze złośliwości, jeśli dzieci są zadowolone. Kobieta, jak wino, musi dojrzeć i potrzebuje czasu. smile
          • malgolkab Re: szukam pomysłu:) 16.06.11, 09:28
            nangaparbat3 napisała:

            > > mam na jego byłą zonę wywalone,
            >
            > że co proszę? co "masz wywalone"?
            >
            bardzo popularny tekst wśród studentów obecnie. Znam, bo pracuję na Uczelnismile częstsza jest wersja "brzydka"- mieć wyjeb..e
        • szizumami Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 09:47
          przy dzieciach tej gnidy też ICH MATKE tak określasz?!
          a może ty masz kumplowski styl bycia
          i dzieciom to pasuje--tyle,że
          nie widza---że tak naprawde nie jest dla nich dobre
          ani twój styl wyrażania sie, ani podejscie do ich matki
          A ICH MATKA TO JUŻ WIE
          i dlatego nie pozwala?!
          skoro nie mozesz pohamowac sie tu na forum --to jak wyrazasz sie o niej w 4 ścianach?!
    • ewela1_1 jaki pomysł? 15.06.11, 09:31

      Znaleźć jej chłopawinksmile.
      -------------
      "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
      • jamama_live Re: jaki pomysł? 15.06.11, 22:12
        genialnesmile podeślę jej mojego byłegosmileale będzie szołsmileshoow szał, masakra-cokolwieksmile


        Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siłysmile
      • malgolkab Re: jaki pomysł? 16.06.11, 09:29
        ewela1_1 napisała:

        >
        > Znaleźć jej chłopawinksmile.

        też uważam, że to by pomogło wink
        > -------------
        > "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią ty
        > lko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
    • polifonia1983 Re: szukam pomysłu:) 16.06.11, 14:28
      Czy w wyroku nie ma zapisu, że widzenia są w miejscu zamieszkania ojca i że rodzic nie wpływa na to formę spędzania czasu (ojciec na czas u matki, matka na czasu spędzony u ojca)?
      Może, skoro dziewczyny chcą, da się sądownie o ustalenie widzeń?
      • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 16.06.11, 21:49
        W wyroku mają uzgadnione, ale ona nie respektuje wyroku, on nie chce napiętrzać i tak zacietrzewionej ex, bo najwiecej tracą i tak dzieciakisad
        A ja tak dyplomatycznie zarzuciłam temat-bo tu rzesza kreatywnych ludzi -więc może ktoś ma zwiewny pomysł na nieinwazyjne rozwianie kłopotliwej sytuacjismileale z tym chłopem to byłoby niezłe-tylko kogo zesłac tak rozdrażnionej osobie -która niczym głodny gekon tylko czeka by dziabnąć byłego -że może być zadowolony, szczęśliwy a dzieci zaakceptowały jego nową towarzyszkę i nie widzą w tym nic złego bo na dodatek lubią moje dziecismile
        • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 18.06.11, 23:17
          Wiesz co? Piszesz, że masz wywalone (swoją drogą jako matka powinnaś używać poprawnej polszczyzny, a piszesz fatalnie), a nadajesz na tę kobietę, jak nakręcona. Jest w Tobie duuużo złości, wychodzi to między wierszami.
          Jak dzieci przychodzą do Was raz na jakiś czas, a Ty fundujesz mega spotkanie, to dziwisz się, że jest im lepiej niż w domu, gdzie muszą siedzieć nad lekcjami, sprzątnąć itp. U was mają takie małe wakacje. Raz na jakiś czas łatwiej być dla dziecka super rodzicem. Weź to pod uwagę.
          Co do tej pani, to uważam, że mąż powinien się tą sprawą zająć, np. rozmawiać, spotkać się na kawie. Może za dużo dla niego, ale chyba jest o co popracować.
          I przede wszystkim nie gadaj na nią. Nie jesteś w jej sytuacji, nie znasz jej. Ta "gnida",to aż mnie wbiła w fotel. Zacznij od siebie, będziesz miała do niej szacunek, to i ona w końcu się uspokoi.
          A wracając do spotkań z dziećmi. Tata się nimi nie zajmuje?
          • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 20.06.11, 09:33
            Pesonalnie do 44bomba.
            wiesz co zaatakowałaś dokładnie z Twoim nickiem.
            Po pierwsze -gdybyś UWAŻNIE przeczytała cały mój wątek zauważyłabyś co sadzę o mamie dzieci jako o mamie, a że jako o człowieku znacznie gorzej-a owszem bo zionie złośliwościami w stosunku do mnie, mimo ze jej nic nie zrobiłam. (czyt, nie odebrałam jej chłopa)Ma obsesję na punkcie siania fermentu i mieszania dzieciom w głowach.Jest osobą z którą ciężko nawiązać dobry dialog- próbuje jej ex,nawet jej własne dzieci które mają z nią też raczej jak w wojsku nie ma uczuć, służa jako karta przetargowa do widzeń z nami.Nie znasz całej historii a oceniasz mnie i ją mnie się zdaje że - to forum służy za udzielanie DOBRYCH PORAD (czyt, bez zajadłości) a nie słowną pyskówkę-ale jak widzę sama szukasz-kogoś na kim można swoje frustracje wylać. Otóż powiem ci tak--ja też jestem mamą, też byłam żoną, tez życie zweryfikowało moje plany, nadzieje i mam swój scenariusz na dalsze życie-a na pewno los go zmodyfikuje. Tobie pewno też.Nie oceniaj ludzi - jak Ty to napisałaś mnie nie wolno oceniać jej, a Tobie mnie można???jeżeli masz coś mądrego do napisania to jedynie poradż a jak nie, to jest inne forum - gdzie można popluć jadem, a tu ludzie potrzebują rady,a co do mojego FATALNEGO pisania - nie jestem poliglotą-ale Ty zapewne tak.I na pewno zjadłaś wszystkie rozumy.


            Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siłysmile
        • nangaparbat3 Re: szukam pomysłu:) 19.06.11, 00:20
          Wiesz - jesteś tak nieprzekonująca, Twój język tak bardzo przeczy treści słów. całkowicie niewiarygodna jesteś, jak Cię czytam, myślę sobie, że ta eksia może wie co robi.
          • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 21.06.11, 00:09
            oj, widzę że tu sporo zacietrzewionych byłych żonek ,nie będących w stanie znieść faktu że druga może być lepsza niż pierwsza.Ja też byłam pierwsza, teraz jestem druga-taki paradoxsmileale ja bynajmniej wyciągnełam wnioski z bolesnych lekcji-a Wy??? chyba nie każda z Was.
            • nangaparbat3 Re: szukam pomysłu:) 21.06.11, 00:15
              Do mnie piszesz "wy kobitki"? Jakoś zawsze sie czułam pojedyncza.
              A co do prób nieinwazyjnego rozwiązania sprawy i sposobów na przekonanie ex - może zacząć o niepisania o niej "gnida"?
              • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 21.06.11, 00:29
                nangaparbat3 -czyzbyś też zioneła ogniem piekielnym do swojego byłego i jego nowego etapu życia-zjada Cię Twój własny jad-współczuję.widzę że nie zrozumiałaś w jakim celu JARKONI -założył owe forum-a szkoda.
                Pewne cechy łączą ją i ciebie-jestescie przepełnione złosliwością -nic więcej w Was nie ma PUSTO.Nie masz obowiązku pisania na moje wątki , a jak nie masz nic mądrego do powiedzenia to NIE PISZsmile
                • nangaparbat3 Re: szukam pomysłu:) 21.06.11, 08:40
                  Wiesz, jeśli to jest odpowiedź na propozycję nienazywania eksi "gnidą" (tylko tyle było w moim poście), i jeśli tak samo jak tutaj reagujesz w życiu, to - no w każdym razie trzeba się zastanowić.
                  A co do mnie, to akurat jestem wręcz zaprzyjaźniona z exem, z jego drugą żoną (która też juz jest "ex"), a ostatnio poznałam jego najnowszą partnerkę - i wydała mi sie sympatyczna.
                  • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 21.06.11, 16:55
                    nangaparbat3- mam wrażenie że nadal nie na temat piszesz-ja zadałam konkretny temat<< szukam pomyslu"-dotyczący jak złagodzić osobę o zapędach furiatki, złosliwej osoby nie majacej zupełnie na celu by DZIECIOM BYŁO DOBRZE- a jedynie by dokopać exowi i mnie przy okazji. Owa pani jak nie ukąsi to ugryzie , a jak nie ugryzie to znowu nasieje fermentu wszędzie tam gdzie tylko postawi swe stopy.Śledząc cały watek załapałabyś że szukam pomysłu(czyt, sensownej propozycji) Ponadto ja nie szukam z nią ani przyjażni ani znajomości- jak powiedziałam jest mi obojętna, dla mnie ważne są moje i jego dzieci i NASZE RELACJE.Ta (pani) to taki tyyp harpi- jeżeli wiesz kto to harpia-która nezależnie od właściciela konta , czy portwela za odpowiednią sumke sprzeda wszystko -dzieci także. powiedziała wprot: to najlepsza inwestycja -a jak sie skończą alimenty od taty, dla dzieci -to ona pozwie dzieci na siebie za opiekę-wybacz ale dla mnie to bardzo chore- i to nie jedyny powód dla którego zdecydowałam sie na określenie jej poczynań jako GNIDY.
                    Wedle moich zasad dzieci ja kocham ponad wszystko niezależnie a ona zależnie od sumki.nadal twierdzisz że powinnam miec o niej DOBRE ZDANIE?zresztą powiem tak: kobieta dla której dzieci są do zlicytowania dla mnie nie ma wartości jako człowiek.
                    • real.gejsza Re: szukam pomysłu:) 21.06.11, 17:18
                      Szukasz pomysłu? Mam jedna radę- nie mieszaj się w to. Piszesz, że ta kobieta jest ci obojętna, nie prawda. Nadajesz na nią jak nakręcona- ze taka zla, harpia itp. Sama jestes po rozwodzie więc wiesz ze rozwód, zwłaszcza gdy sa dzieci to burza emocji i niekoniecznie rozsądne poczynania po jednej lob obu stronach. Moze eks nie poradziła sobie jeszcze z tymi emocjami. Moze wkurza ją to, ze jej dzieci polubiły Ciebie, moze ty spinasz się by dzieci Cię polubiły, moze próbujesz swiadomie/nieswiadomie grać rolę ich matki w czasie gdy są u Was? Jestes kobietą jej byłego męża i ok, ale matkę mają tą samą- w tej kwestii nic się nie zmieniło. Moja rada jest prosta- miej do tego dystans, nie mieszaj się w pewne kwestie, które powinny być rozwiązywane przez byłych małzonków.
                      • altz Re: szukam pomysłu:) 21.06.11, 18:12
                        Zgodzę się z częścią poglądów real.gejsza, a z częścią nie.
                        Jeśli faktycznie pani zaplanowała sobie przyszłość (teraz opieka i alimenty od byłego, potem od dzieci), to trzeba to brać pod uwagę. Trudno mi przyjąć do wiadomości, że to problem emocjonalny związany z rozwodem, prędzej bym pomyślał, że pani przed rozwodem miała niezbyt mocną stronę moralną i ta część osobowości zupełnie się rozsypała, pokazała się goła prawda.
                        Zgodzę się z tym, żeby nie robić nic, a starać się tylko minimalizować straty. Taka bierna walka bez pobudzania przeciwnika, obawiam się, że pani na tym konflikcie będzie rosnąć, będzie on jej dodawał skrzydeł. Wspieraj małżonka, ale dyskretnie. Niech kroki formalne wykonuje on sam, bez widocznego wsparcia z Twojej strony, wystarczy, że będziesz wsparciem dla dzieci, to i tak będzie dużo. Szkoda dzieci, ale póki nic strasznego się im nie dzieje, nie ma możliwości jakieś poważnej zmiany, chociaż jest ich żal.
                        • real.gejsza Re: szukam pomysłu:) 21.06.11, 18:31
                          Pani zaplanowała sobie tak przyszłość, alimenty od męża, pozniej od dzieci...wiemy to z relacji obecnej partnerki faceta. Jeżeli tak jest to ma kobieta zwichniete morale a może "tylko" plecie głupoty w złości- nikt z nas tego nie wie. Nie raz życie pokazuje jak odmiennie mogą tą sama sytuację interpretować rózne osoby- w zalezności od punktu widzenia i nastawienia. Tak czy inaczej- zdystansowac się i nie pchac między "wódkę a zakąskę" wink
                        • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 21.06.11, 22:34
                          No staram sie minimalizować, staram się nie reagować-tylko ile jeszcze i czemu dzieci za płacą.Bo niestety odbija sie to na nich po kazdej wizycie czy kontakcie-to mnie martwi.
                      • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 21.06.11, 22:26
                        Wiem że rozwód to burza emocji-wiem,wiem, wiem- jak wyniszcza człowieka -jedni szybciej inni wolniej sobie z tym radzą, też to wziełam pod rozwagę, nie nadaję na nią jak nakręcona, a jedynie przybliżyłam obraz osoby .Okazało się że zamiast rozsądnej rady zostałam zaszufladkowana jako ta zła -bo druga.dla wyjaśnienia -nie odgrywam przed jego dziecmi ani roli matki bo mam swoje dzieci , nie spinam się- zwyczajnie do pewnych rzeczy podchodzę inaczej niż ona.Te róznice sprawiły że dzieci czują sie ok, w naszym towarzystwie.nie sprawiam im wakacji, Ich pobyt u nas jest zwyczajny, bez extra popisów, jest zwyczajnie, tyle że te klimaty dla nich są cenne , bo w domu u mamy jest NIECO inaczej.Jak już pisałam ,nie mieszam sie zadałam na forum pytanko o pomysł-NIE RZĄDZĘ W ICH KWESTIACH, NIE STERUJĘ PARTNEREM po prostu nawał złośliwości z jej strony jest męczący- ja tez jestem tylko człowiekiem ,chciałaby któras z was mieć ciete opony, głuche telefony dziwne wpisy na portalach spolecznościowych , listy z wpisami typu :to ja miałam nad nim wladzę -nie miał prawa by odejść.zapomniałam dodac On zlożył pozew, on wygrał proces.Nadal ja jestem tą złą-druga babą???tylko szczerze!
                    • eeela Re: szukam pomysłu:) 21.06.11, 20:34
                      jak powiedziałam
                      > jest mi obojętna

                      Kłamiesz jak z nut. Jak ktoś jest komuś obojętny, to raczej nie jest nazywaną gnidą i harpią. Ładunek emocjonalny aż bucha z twoich wpisów, więc nie ściemniaj, z łaski swojej, że pani jest ci obojętna, bo widać, że nie jest.
                      • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 07:56
                        ;Kłamiesz jak z nut. Jak ktoś jest komuś obojętny, to raczej nie jest nazywaną g
                        > nidą i harpią. Ładunek emocjonalny aż bucha z twoich wpisów, więc nie ściemniaj
                        > , z łaski swojej, że pani jest ci obojętna, bo widać, że nie jest.

                        eeelu-na jakiej podstawie twierdzisz że mówię nie prawdę-tylko na tej ze byłą nazwałam gnidą-no cóż zapewniam cie że ta pani tak postępuje ze nawet tak nie powinnam jest nazwać-a obojętność -nie zabrania mi mieć o niej kiepskiej opinii, mimo że w relacjach ONA-ON- DZIECI moja postawa jest bierna-bo nie wtrącam się i nie steruję nikim-poprosiłam jedynie o podsunięcie pomysłu --jak optymalnie pokazać jej granice-czy wogle zabierać głos , bo jak dotąd milczałam- tu zadałam jedynie pytanie, ale widzę że wiele pań się z nią jakoś tak dziwnie utożsamiło. gdzie jej się wtrącać nie wolno.bo wedle wielu postów na tym forum można doczytać-że jak byłego -to trzymać za ryj króciutko ma tylko płacić i bez szemrania dbać o dobro rodziny-tak to widzą byłe żonki (niektóre) jak ex miesza facetowi i ich dzieciom w relacjach-to ok. (nie poradziła sobie jeszcze z emocjami no i należy ją zrozumieć.wybacz ale ja troszkę inaczej na to patrzę, a jako osoba po przejściach też mam jakąś historię-tyle że nie mieszamsmile
                        Po co komu rady o zmuszaniu ojców do widzeń z dziećmi, do kontynuowania spotkań , skoro jak ojciec- chce to nagle okazuje się że jego nowe życie stoi ością w gardle i nijak to przyjąć -ech-drogie panie-nie wszystkie jesteśmy mądre i wyrozumiałe-a szkoda-bo dzieci oczekują MĄDRYCH rozwiązań ,a widzą jedynie zacietrzewioną matkę -która czyni inwestycje z dzieci i worek treningowy z byłego.
                        nie napisałam nigdzie w ani jednym poście ze się wtrącam, napisałam że SZUKAM POMYSŁU-to chyba różnica-czy nie???
                        Po takich postach -widać ze nie zawsze byłe- są obiektywne.
                        • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 10:16
                          "byłe", "żonki" - to jest twoja obojętność. Zarzucasz, że ktoś ocenia drugą partnerkę faceta, że gorsza, bo druga. A jedziesz po pierwszych.
                          Gdzie kłamiesz? Piszesz, że fundujesz dzieciom mega spotkanie, bo zasługuję, a potem, ze jest zwyczajnie.
                          Zostaw sprawę chłopu. Czas żeby przestały o jego życiu decydować kobiety i pierwsza, i druga.
                          Niech się ruszy i po męsku coś załatwi. To jego dzieci to on powinien stanąc na głowie, zeby sprawę rozwiązać z korzyścią dla nich. Żony faceta nie zmienisz, zmień swoje nastawienie i spróbujcie tak planować te spotkania, żeby dzieci spędzały czas tylko z ojcem, bo chyba po to przychodzą do niego. Niech się chłop ruszy i wymyśli jak ten czas z dziećmi wykorzystać. W domu idzie to na łatwiznę, bo ty się nimi zajmujesz i twoje dzieci. A jak będą tylko z ojcem, to nie będą musiały kłamać i się uczyć od małego, ze należy kłamać, żeby postawić na swoim.

                          Piszesz, że różnie ludzie dają sobie radę po rozwodach. Zauważ, że inaczej osoby, które szybko założyły drugie rodziny. Jednak ośmielę się powiedzieć, ze brak ci empatii.


                          • altz Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 11:56
                            > W domu idzie to na łatwiznę, bo ty się nimi zajmujesz i twoje dzieci. A jak będą tylko z ojcem,
                            > to nie będą musiały kłamać i się uczyć od małego, ze należy kłamać, żeby postawić na swoi
                            > m.
                            Zaraz się okaże, że dzieci nie powinny się spotykać, chociaż się lubią. wink
                            Dla dzieci kontakt między sobą jest najlepszą rzeczą, jaką może je spotkać.
                            Ludzie różnie określają swoją rodzinę, niektórzy tylko pokrewieństwo genetyczne, inni traktują jak rodzinę również osoby niespokrewnione. Ja wolę tę drugą opcję.
                            Nic o ojcu nie było powiedziane, czy się zajmuje dziećmi i jak się zajmuje.
                            W związku z tym porady w stylu "niech ojciec się zajmie dziećmi" są dla mnie wydumane.

                            Żona jeśli się rozwiodła, to jest to była żona, więc nie wiem w czym problem. Nie lubię, gdy ktoś kogoś wyzywa od gnid, nawet jeśli robi to w samotności, ale to jedyna rzecz, do jakiej można się przyczepić Autorki wątku.
                            Jeśli się ze sobą żyje, to jasne jest, że nie ma osobistych spraw, tylko sprawy w większości są wspólne, a decyzje mogą być osobiste. Ja się nie wtrącam do decyzji partnerki dotyczących wychowania jej dzieci, ale o problemach dyskutujemy, bo ja też w tej przestrzeni występuję i mam prawo mieć swoje zdanie na ten temat, mogę się też nie zgadzać na jakieś złe traktowanie partnerki przez dzieci i spokojnie(!) o tym powiedzieć, również dzieciom. Nie wtrącam się za to zupełnie do ustaleń i rozliczeń między partnerką, a jej byłym mężem, bo on nie występuje w mojej przestrzeni, chociaż się znamy osobiście.
                            • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 12:18
                              Altz, chodzi o to, że słowa "byłe" i "żonki" są pisane przez autorkę w sposób kpiący. Kurka, nie czujesz tego?
                              A że dzieci się lubią, niech się lubią. Ale chodzi o jakiś pomysł na spotkania dzieci-ojciec, żeby nie było awantur o spotkania dzieci-nowe dzieci-nowa pani-a w tym domku ojciec. Autorka nie pisze, jak ojciec dzieci się nimi zajmuje, pisze, że dzieci przychodzą do jej domu, bawią się z jej dziećmi, a ona robi dużo, aby spotkania były mega. I to autorka szuka rozwiązania, a nie ojciec. Jak się to do kupy złączy, to może wyjść dodatkowa oliwa do ognia.
                              Ale takie układy, jak są u ciebie chyba by się sprawdziły w tym przypadku. Nie pchać się w relacje. Na mega relacje zawsze będzie pora, może tzreba trochę odpuścić w tym momencie?
                        • eeela Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 15:40

                          > eeelu-na jakiej podstawie twierdzisz że mówię nie prawdę-tylko na tej ze byłą n
                          > azwałam gnidą-no cóż zapewniam cie że ta pani tak postępuje ze nawet tak nie p
                          > owinnam jest nazwać-a obojętność -nie zabrania mi mieć o niej kiepskiej opinii,


                          'Gnida' jest określeniem wyjątkowo obelżywym i mocno nacechowanym negatywnymi emocjami. Zazwyczaj nie używa się wyjątkowo obelżywych określeń na osoby, które są nam obojętne. W moich oczach osoba, która używa takich wyrażeń, z miejsca traci na wiarygodności, bo widać, że jest zaślepiona gniewem, niechęcią czy też wręcz nienawiścią. Tak że nie tylko nie jesteś wiarygodna w swych deklaracjach, że była żona twojego męża jest ci obojętna, ale też nie jesteś wiarygodna w ogóle. Wszystko, co piszesz, należy moim zdaniem traktować sceptycznie.

                          • altz Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 17:04
                            Ja na to patrzę inaczej, dlaczego mnie tak to nie rusza, chociaż oceniam negatywnie taki język i poziom określeń.
                            To już jest młodsze pokolenie, które używa takich sformułowań, ma ostrzejszy język i "zajebiste" czy "mieć wyczochrane" czy jak tam było, to dla nich norma. Podejrzewam, że ta "gnida", to też jest jakiś mniejszy kaliber przekleństwa. Ciekawe, co jest obelżywym określeniem? smile
                            • eeela Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 18:30

                              > To już jest młodsze pokolenie, które używa takich sformułowań, ma ostrzejszy ję
                              > zyk i "zajebiste" czy "mieć wyczochrane" czy jak tam było, to dla nich norma.

                              Wywalone chyba smile
                              Moim zdaniem to raczej różnica klasy niż pokoleniowa, jeśli już. Ale masz rację, nie przyszło mi do głowy, że dla kogoś 'gnida' może być określeniem emocjonalnie neutralnym.
                              • eeela P.S. 22.06.11, 18:33
                                I kto wie, może właśnie na tym polega problem, że owej byłej żonie tez coś takiego nie przyszło do głowy wink
    • heksa_2 Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 08:36
      Za duzo tu emocji, jak na obojetnoec...

      Moze maz powinien wystapic o opieke naprzemienna?
      • szizumami Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 10:06
        na pewno nie pozwoliłabym dzieciom przebywac w towarzystwie NIE DZIECI NOWEJ PARTNERKI a z nową partnerką--JESLI ta miałaby tak deprymujący stosunek do mnie
        -ponieważ pewnym byłoby iż to dzieciom przekazuje
        • nangaparbat3 Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 14:26
          Otóż to.
          Mimo najlepszych chęci nie każdą next i nie każde dzieci next bym akceptowała. Na szczęście były póki co ma niezły instynkt.
    • heksa_2 Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 11:33
      Rzadko sie spotyka tekst, gdzie forma pozostaje w tak razacej sprzecznosci z trescia. Autorka deklaruje neutralna chec rozwiazania problemu, a tekst jest naszpikowany agresja slowna na niespotykana skale. Trudno uwierzyc w deklarowane przez nia intencje. Co wiecej, kasa takze wszystkich, ktorzy odwazyli sie zwrocic jej uwage na niestosowne wyrazenia. Byc moze zona nie radzi sobie z emocjami i zachowanie autorki jest tego nastepstwem, ale jakos trudno mi w to uwierzyc. W kazdym razie trudno mi uwierzyc w deklarowane intencje autorki, bo tekst az kipi od nienawisci.
      • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 15:10
        Pokaż mi proszę gdzie wyczytałaś moją agresję do byłej żony, napisałam że jestem bierna -w stosunku do niej-a ona w stosunku do mnie nie, ona czynnie atakuje ja nie, ja zadałam tu pytanie -padają osądy że łgam, chociaż opisałam tylko kilka z sytuacji jakie miały faktycznie miejsce, zaznaczyłam że pytam o pomysł jak złagodzić jej nastawiemnie.To nie ja -powtarzam nie ja dzwonie, nie ja plotkuję nie ja przebijam opony, nie ja posyłam dziwne listy.natomiast mnie pokazano że jestem przepełniona nienawiścią-ciekawe.
        ojciec dziecmi się nie zajmuje-to nastolatki wystarcza im ze stwarza im się warunki do fajnie spędzonego czasu. nie unikają nas,lubią być z nami -fakt-to ja gotuję, ja opieram, ja zaopatruje w zakupy jak im trzeba, dodam tez ze ja dbam by on płacił w terminie alimenty i pamiętał o urodzinkach jego dzieci.Fakt-ja. Delikatna sugestia działa.Ale to pewno zbrodnia że moje i jego dzieci sprawiedliwie traktuję.mówiąc o mega fajnym ,lecz jakże zwykłym spotkaniu prosze też doczytać że to może byc zwykłe ognisko, czy spacer, lub gra w monopol jak pogoda nie dopisuje, czasem koncert -wszyscy to lubimy.
        Tak, ja kreatywnie zapewniam dzieciom miłe spędzenie czasu, dodam że pracuję -dość intensywnie, znajduję jednak czas dla dzieci- ale to złe jak widać. Powiem tak dotknął mnie rozwód, tak jak ją, i wielu z Was - czasowo-to ona jest dalej jak ja, bo rozeszli sie znacznie predzej niż ja .ale ok, nie radzi sobie i wedle Was niektórych wolno jej mataczyć, niszczyć , -jej wolno a mnie nawet zapytać nie wolno,bo zionę nienawiścią. Nie zionę -opisałam wam typ człowieka i tyle.Hmm, może znajduje sie tu ktoś kto też tnie opony nowym partnerkom swoich byłych i plecie na ich temat.
        Porada-stanąć z boku- dla mnie oznacza nic nie robić-jak przyjadą, No jak ja mam nic nie robić skoro to i tak się dzieje , bo ja tak żyję z moimi dziećmi-a ich dzieci tego nie znały. spodobał im sie sposób wspólnie spędzanego czasu-ot tyle. a ich mama tego nie akceptuje. Dodam że by nikt nie pomyślał że jak koncert czy wypad nad wode to zapewne brak kontroli- nie! tyle że młode można przez dobry kontakt- fajnie kontrolować.nadal nie mam prawa do umiejetnego postepowania z korzyścią dla dzieci???
        Nie wolno mi wyrazić niezadowolenia , bo uchybię pani? zdaje się że to forum powinno zmienić nazwę- na:
        po rozwodzie zatruj życie byłemu , byłej, bo tak trzebasadnie o to mi chodzi.)
        Inaczej pewne rzeczy postrzegam -ale kazdy ma swój punkt widzenia-może owa ona też widzi tylko to co zgubiła i już tego nie odzyska. Może to o to chodzi. Nie wiemsad
        dodam na koniec ze - nie zione nienawiścią- szukam pomysłu-ale chyba nikt nie wie co i czy wogle mozna to jakoś ogarnąćsmilePewnie nadal będę wypełniać dziewczynom czas-jak się spotkają -u mnie w domu.
        /Szkoda tylko że strat musi być tak wiele -nie mylić prosze z pieniędzmi.A co do ojca dzieci-to po prostu spokojny człowiek.
        • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 15:31
          Masz odpowiedź. Skieruj swoje kroki do spokojnego człowieka i powiedz, żeby ruszył w końcu swoje cztery litery i zajął się swoją byłą żoną, swoimi dziećmi i swoimi relacjami z nimi. Jak nie będziesz koło niego skakać i załatwiać JEGO spraw, to może coś zrobi. Jemu jest tak wygodnie, nie widzisz? Spokój jest cenny, ale do choroby, to nie sąsiedzi tylko własne dzieci mają problem.

          A tak na marginesie, potrafisz napisać w miarę spokojnego posta bez epitetów.

          Pogoń chłopa i to szybko do roboty.
          • real.gejsza a skoro tnie ci opony 22.06.11, 15:51
            i robi inne niedozwolone rzeczy to możesz na poczatek skontaktowac się np z dzielnicowym z rejonu w którym owa Pani mieszka. Jezeli to jakis normalny człowiek to moze przejśc się do niej, porozmawiać, uprzedzić że wiesz że to ona i jeżeli te incydenty się nie skończa to wniesiesz sprawę przeciwko niej. Własnie po to są dzielnicowi.
            Popieram, pogonić faceta by zajął się tą sprawą. Niech z nią porozmawia, chyba że oprócz tego że jest spokojny jest tez tchórzliwy i nie chce się mieszać. Kto jak kto, ale on powinien się jednak mieszac bo to jego dzieci.
          • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 16:00
            44bomba-hmm, rozumiem. zatrzymać moje kroki, zostawić mu widzenia z dziećmi -i ustalenia z byłą?-tak?
            może to i słuszne-przemyślęsmile obiecuję.
            tylko ze on nie ma gdzie widywać sie z dziecmi- miejsce wizyt ma tylko u mnie-ale jej to nie pasuje.
            a posta bez epitetów oczywiście że umiem napisaćsmile
            nie miałam na celu obrazić nikogo.
            • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 16:31
              Możesz zrobić tak, że jakieś spotkanie na początek poza domem, tylko oni. Niech si troch zepnie facet, doceni, co robisz dla niego i jego dzieci. W domu jak najbardziej, ale żeby był zangazowany w te spotkania. A tak, to coraz więcej na twojej głowie, nawet jego była żona. Nooo, troszkę ten spokój zburzyć.
            • altz Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 17:23
              > rozumiem. zatrzymać moje kroki, zostawić mu widzenia z dziećmi i ustalenia z byłą?-tak?
              > może to i słuszne-przemyślęsmile obiecuję.
              Bez szaleństw. wink Co to ma być? Wielki Post przez najbliższe lata? smile
              Rób, jak robisz, z biegiem czasu dzieci nauczą się bronić same, po prostu przestaną rozmawiać z matką na niektóre tematy, z chorymi psychicznie i zaburzonymi tak trzeba czasami.
              Znam dorosłe osoby, które mają już dorosłe dzieci i nadal ich matki są takie, jak była Męża. Niektórych ludzie nie da się zmienić.
              Mąż mógłby poczynić jakieś kroki, być może on lepiej zna swoją byłą?
              Ja Cię rozumiem, bo u nas też ja jestem stroną aktywniejszą i to ja organizuję dzieciom partnerki jakieś ciekawsze zajęcia, gdy tymczasem ich ojciec rozumie pod pojęciem "zająć się dziećmi" wyłącznie pójście z nimi na zakupy! smile Mam dwa łykendy do zagospodarowania i mało mnie obchodzi czy ktoś będzie uważał, że mam się nie wtrącać, chcę żeby dzieci spędzały fajnie czas i żebyśmy z partnerką też mieli z tego radość i nie zamierzam się poświęcać dla idei. smile
              • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 18:22
                Tak Altz, nauczą się jak manipulować i napatrzą jak ich tata nie potrafi nic załatwić, bo nawet z ich matką wysyła do walki swoją obecną żonę. Wspólne życie i wspólne mieszkanie nie zwalnia ojca z bycia ojcem dla swoich dzieci. A obecna żona nie musi ponosić konsekwencji przez to, że ma spokojnego i wygodnego męża. W końcu jako facet powinien dac jej poczucie bezpieczeństwa i spokojne życie nie tylko dla siebie. A jak dalej tak pójdzie, to przy jakiejś większej okazji była żona wpadnie do chałupy to jeszcze autorka będzie musiała faceta bronić, bo się za jej plecami schowa. Trzeba wypośrodkować. Nie załatwiac za faceta jego spraw, a czasami zostawić go w domu ze wszytskimi dziećmi i pójść na długa kawę.
                • altz Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 21:31
                  Czemu niby mają się nauczyć manipulacji? Od kogo? Matkę będą ignorować z biegiem czasu, jestem tego na 100% pewien. Jakoś opanują sztukę uników, różną od manipulacji.
                  Jeden człowiek jest taki, drugi jest inny, jeśli facet jest w porządku, to wcale nie musi być przebojowy, żeby dobrze się z nim żyło. Nie znasz go, a ferujesz wyroki, nie znasz też jego byłej. Tobie nie pasuje, co wcale nie oznacza, że żonie nie odpowiada. Nie musi latać z toporem, żeby być dobrym mężem. Taki układ państwu pasuje, widocznie oboje się na to zgadzają.
                  Jak będą walczyć, to wtedy pewno żona wpadnie do domu. Odpuszczają i nie eskaluje się przemoc, da się jakoś żyć z chorą osobą.
              • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 20:55
                Wiecie co-ja tu spokojnie poszukuję porad od Was a córa mojego partnera dzwoni, ze ma dyplomy do pokazania, że świadectwo fajne i pyta mnie-czy pojade z nią zawieźć dokumenty do LO bo mama powiedziała że jej to obojętne czy złoży, czy nie-że jak dla niej to młoda do pracy by mogła iść.załamałam się.spytałam czy mówi serio-czy może żartuje a ona w płacz:serio-pojedz ze mną-albo chociaż żeby moja młoda mogła jej towarzyszyć.
                powiem tak: przeraża mnie postępowanie ich mamy.Mój partner, twierdzi że jak z ex zacznie dialog to cała zawiść skupi się na dzieciach i gdyba czy wogle coś ex mówić. Ręce mi opadają jużsad
                • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 21:27
                  Siedzę i myślę, i staram się sobie wyobrazić.
                  Ok, ojciec zacznie rozmowy to skupi się złość na dzieciach, ale jak ich mama się dowie, że jest jak jest czyli wolą być z wami i to w takich momentach, to też się dzieciakom oberwie.
                  Ja bym zrobiła tak, że maksymalnie jak się da angażowała ojca. Niech dziewczyna z podniesioną głową powie, jak zostanie zapytana, że tata z nią był, ze tata to, tata tamto. Wszystkim to wyjdzie na korzyść, i tacie, i dzieciom i tobie też, bo będzie może trochę spokojniej. A za dwa, tzry lata dzieci (nie wiem dokładnie w jakim wieku są) będą pełnoletnie i będzie inna gadka.
                  A czy ktoś z dawnej rodziny nie może pomóc w tłumaczeniu tej pani, że nie tędy droga? Może jakaś babcia. Chociaż chyba nic to nie da, taki charakter widocznie. Może za jakiś czas się to zmieni, a może nie.
                  I uczulcie dzieciaki, żeby może opowiadały o pobytach z mniejszymi emocjami, to nie będzie powodów dla ich mamy, zeby się złościć, czy zazdrościć. Na jedno wychodzi.
                  • altz Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 21:37
                    Tu się akurat z Tobą zgadzam. Ojciec mógłby się trochę uaktywnić i pójść z dzieckiem do szkoły z papierami, a już wybierać bieliznę może iść z macochą.
                    Matce nie przetłumaczysz, jeśli już cięła opony i raz ma kompletną niechęć, a raz walczy, jak lew. To mogą być objawy niezrównoważenia emocjonalnego. A z taką osobą trudno się żyje, bo nie wiadomo czy zareaguje i jak zareaguje.
                  • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 21:37
                    Jeszcze jedno mi przyszło do głowy, jak przeczytałam wpis trochę wyżej. Nie próbuj zastępować im matki, uczulaj, że to wasza mama itp. że może być jej przykro, że ma ciężki dzień. Sama mów o niej z szacunkiem i nie pozwól dzieciom, aby wyrażały się źle. To zaprocentuje.

                    Ja bym chyba też się wściekała, jakbym miała taką sytuację (jak matka dzieci). Albo wściekała bym się po cichu. Albo było by mi zwyczajnie przykro, że dzieci wolą kogoś innego niż mnie. To delikatna sytuacja. Szacunek tej kobiecie się nalezy, jaka by nie była, po prostu nie umie okazywać miłości i uczucia i wstydzi się to chyba robić. Tak mi się wydaje. Dlatego, jak u was jest inaczej, to ją to zwyczajnie niszczy. Tu jest jeszcze jeden plus, jak dzieci powiedzą, ze nowa pani mówi o mamie dobrze, to a nóż odnajdzie spokój ducha.
                    • altz Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 21:47
                      Jakoś przebija mi tutaj myśl "matka to jednak matka" i "ona nie może być zła, bo to matka".
                      Może by zrobić ołtarzyk ze zdjęciem? wink
                      Żartuję sobie, oczywiście. Jasne, że się nie powinno nakręcać antagonizmów, ale z tym szacunkiem za cięte opony, to chyba przesada.
                      Myślę, że dużo by było, gdyby wszyscy postarali się zrozumieć chorego człowieka i jakoś to wytłumaczyć dzieciom. Szkoda, że nie można wysłać na przymusowe leczenie sad
                      • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 21:59
                        Ale chyba całe życie chora nie była? Dzieci mają fajne, pokręcone jakies nie są. Niektórych rozwód rozwala i tyle. A że ma za dużo tych emocji i złości, to wyładowuje, bo ma na kim. Natomiast zrobić z matki wariatkę przed dziećmi - ludzie, jakbym swojego słyszała. Ty wiesz, że ja też jestem wariatką w rodzinie swojego męża? I powinnam się leczyć bo jestem chora.

                        To nie choroba, ona jest wsiekła i tyle. Coś się musiało wydarzyć, ze te opony poszły w ruch i liściki. Teraz muszą dmuchac i przede wszytskim swoje nerwy opanować. Tu mam na myśli te epietety. Zakończyć to raz a dobrze.
                        • altz Re: szukam pomysłu:) 23.06.11, 00:17
                          44bromba, nie tłumacz tej kobiety tak, to nie jest dziecko 3-letnie. Dla mnie ona jest psychiczna i nic mnie nie przekonuje.
                          "Jesteś wariatką", ale pewno z innego powodu. smile Nie chodzisz pewno z majchrem. wink
                          A państwu proponuję kupić czołg. wink Tych spraw z oponami nie da się się załatwić z wykorzystaniem SMS? Włączyć kamerkę dodatkowo po takim powrocie i nagrać akcję?
                          Dziwne to wszystko, bo przeciąć oponę, to nie prosta sprawa, trzeba mieć trochę kondycji. Może ktoś jej pomaga?
                    • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 21:52
                      Oj Altz, nie znam, nie znam. Ty też nie znasz i nikt nie zna z forum. Ale jak się trochę popatzry, to jakiś tam obraz jest. Na podstawie tego obrazu coś się narzuca.
                      A ojcu nikt nie każe z toporem latać, bo jak pisze, skupi się sprawa na dzieciach, ale dzieci ewidentnie znalazły nową fajną pania zamiast mamy, a ojciec jakby z boku, jakby nie uczestniczył. Trochę poprzestawiać relacje, trochę czasu i powinno się ułożyć. A przynajmniej do czasu pełnoletności.
                      Dzieci mają fajne świadectwa, ale to z matką są w domu, jakieś tam warunki jednak są, dzięki czemu dzieci chcą się uczyć. A ja bym wypróbowała jeszcze jedną rzecz. Jako ojciec sama bym zadzwoniła do domu, zapytać mamę jak świadectwa, czy dzieci się cieszą. Zastosować marchewkę na żonę i coś znależć za co można ją pochwalić. No coś się na pewno znajdzie. Nie będzie się czuła odstawiona to i zazdrosna o uczucia nie powinna być.
                      • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 22.06.11, 23:02
                        Pisałam już, że o mamie wypowiadam sie zawsze do dzieci z szacunkiem, pisałam też że kobieta była zaborcza i jest nadal-trudno wygenerować dialog jakikolwiek, opony szły po każdym z wyjazdów z dziećmi--jak tylko doszło ze zabraliśmy nad wodę, czy na koncert- zaraz po powrocie w nocy oponki poprute a na drugi dzień telefon z ironicznym jak masz czym jechać tu czy tam.. to prosze o info bo może nie zyczyłam sobie żeby MOJEEEE dzieci były tam a tam w tym dniu.MIMO ŻE TO BYŁ DZIEŃ WIZYTY U TATY. Takich sytuacji było fizycznie 6 przyznacie że to raczej denerwujące, i kosztowne.zniosłam z godnością.epitety, były też bo jak dzieciaki wracały -to matuś wypytywała z detalami a gdzie, a czym, a u kogo, a za ile, itp...a po wywiadzie telefonik i jazda... <<to ja zostaje sama w sobote, a wy sie wozicie-i to z dziećmi-rodzinka pieprzona >>cryingtu-cytacik) więc nie wiem czy zasłużyłam na baty tylko dlatego że moje i jego dzieci miały miłą sobotę z naszym udziałem.jeżdzimy dużo, często, więc generalnie nie widze nic złego by i jego i dzieci z nami mogły jechać i dobrze sie bawić.Nauka z kolei dzieciom idzie dobrze, i o dziwo bez większego nacisku-po prostu chłoną i tyle.
                        Matka jego dzieci jest jakby to ująć by znowu nie zostać pisądzoną o ubliżanie-zaborcza.
                        A dzisiejsze zachowanie ich mamy wybaczcie ale dla mnie to straszne-ojciec oczywiście że pojedzie- z nią zawieżć te papiery, ale ona woli zdecydowanie z moją młodą lub mnie-i co mam zrobić? odmówić?? ja załapałam doła.
                        Poryczałam już w ukryciu- posiąpiłam nosem i czuje że dzieje sie krzywda- dzieciakowi i ze wzgledu na niezdrowe relacje mamy, mam nic nie zrobic mimo wyraźnej prośby???
                        Moja córa była dziś ze mną prosto po szkole w LO pojechałyśmy razem-a pod wieczór dzwoni jego córa i prosi o to sama .i co mam zrobić???
                        • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 23.06.11, 00:29
                          Jama, wytłumacz jej, że najlepiej będzie jeśli pojedzie z ojcem, że tata chce z nią to załatwić. Pzrecież widzi, co się dzieje, powinna zrozumieć, że chcecie trochę sytuację wyciszyć z jej mamą. Angażuj męża maksymalnie, namawiaj, zeby sam się uaktywnił, nie tylko po twojej sugestii, to nie będzie płaczu pod ścianą. Nie może być tak, żebyś brała całe jego problemy za niego na siebie. Ta sprawa przede wszystkim jego dotyczy. Macie jako rodzina prawo do spokojnego życia. A takie rzeczy z oponami, to powinny byc zgłoszone na policję.

                          Altz, ja samotna jestem, ale co ty o tej porze robisz na forum? Kobieta w łóżku stygnie, a ty tu skrobiesz literki. Do łóżka, marsz!
                          • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 23.06.11, 08:54
                            wiesz-ja na wstępie rozmowy zapytałam czemu z mamą nie pojedzie, odpowiedź była że mamie to na reke byłaby praca, a nie nauka. Ona porosiła mnie, obcą kobietę-nie sadziłam ze aż tak to daleko zajdzie, wydawało mi się że stwarzając im miły czas u mnie w domu, zapewniam najbardziej ludzkie normalne warunki jego dzieciom, bo takie jak moim własnym.Ona mnie poprosila o cos bardzo dla niej istotnego.Po nocnej rozmowie z partnerem, ustaliliśmy ze on zaproponuje dziś młodej wspólne zawiezienie dokumentow, zobaczymy, tylko czy ona to przyjmie.muszę nadmienić że to dziewczyna o bardzo dużej wrażliwości i nie zawsze tata trafiał z tematami do rozmów, dopiero od jakiegoś roku może ciut dłużej mają lepsze relacje, niz jak tworzyli pełną rodzinę, bo z tego co wiem, była zona zawsze go poniżała w oczach dzieci,że niby taki gamoniowaty i one niespecjalnie ceniły jego zdanie.On się mniej odzywał i więź stawała się słaba. Po tym jak zamieszkał u mnie, wpływałam na poprawę ich relacji co tez zajęło sporo, czasu, moich emocji nikomu nie okazanych, bo zależało mi by odbudowali to co zgubili. Młoda dojrzewa, ma czasem euforystyczny a czasem bardzo olewajacy stosunek do taty-ten ponieważ spokojny przyjmuje co jest, a ja usilnie układam ich kontakty. w zamian mam to o czym już wiecie, i powiem Wam że zdarza mi sie mieć wrażenie zmęczenia.Przy swoim choc bardzo trudnym rozstaniu i rozwodzie , miałam w sobie znacznie mniej tolerancji dla mojego exa, niż dla partnera byłej. A mimo to serwuje mi kobieta niezłe jazdy- więc jestem przygnębiona tym trochę. Szkoda mi jego dzieci.Nie chcę im matkować-ale ona sama je czasem odpycha-no przecież ta sytuacja z wczoraj to na prawde, jeden z ważniejszych dni w życiu tak młodego człowieka-ta mama powinna w tym być-a jednak nie jest, nie chce, odtrąca, a jak mój partner zadziała, to na bank będzie jazda.A co do zgłoszeń na Policję o opony, to może i bym zgłosiła ale sądziłam że jej przejdzie, nie chciałam zaogniac i tak już trudnej sytuacji. Myślałam że nic nie robienie w tym temacie będzie mniejszym złem, No poza większym kosztem MOIM oczywiście.Tak to wygląda na te chwile-czyli kiepsko.Ja naprawde dużo analizowałam ich relacje, ich powody rozstania-dużo wiem od jego bliskich o niej -niestety nie jest lubiana.historia na inny wątek.

                            dużo pewnie jeszcze dziwnych rzeczy sie wydarzysad
                            • heksa_2 Re: szukam pomysłu:) 23.06.11, 09:15
                              Biedne dzieci. Jak mozna chciec wyslac dziecko do pracy po gimnazjum? Jaka to moze byc praca? I jaka przyszlosc dla dziecka? Nie pozostaje ci nic innego poza tym, co robisz. Wspierac te dzieci i dyskretnie dzialac na rzecz uaktywnienia ojcai i poprawy ich relacji z ojcem. Moze matce przejdzie?
    • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 23.06.11, 01:39
      Jama, poczytałam i znalazłam coś ciekawego. Ale nie chce mi się teraz pisać , jutro napiszę, tzn. dzisiaj, ale jak się wyśpię. smile
      • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 23.06.11, 10:45
        Jamama, pamiętasz metodę na koalę? Jak to znajdę, to wrzucę do osobnego wątku. Może tak po prostu działać. Chociaż wygląda na to, ze co by nie zrobić, to będzie źle, bo mama ma broń i nie zawaha się jej użyć. Jedyna rada, cierpliwości - może jej w końcu przejdzie, może da sobie spokój z tymi zachowaniami. Póki co, tata niech się angażuje, dzieciom delikatnie wyjaśnić, żeby (nie wiem, jak to napisać) trochę obojętnie moze opowiadały o spotkaniach. Matkę dzieci metodą na koalę ze zmodyfikowaną łagodniejszą wersją, czyli nie reagować, a w przypadku ostrej jazdy ostzrec, ze będzie doniesione na policję i kolejnym razem to zrobić.
        No i cierpliwości życzę, tej anielskiej.
        A jeszcze dodam, że dla własnego odpoczynku i dla siebie samej powinnaś trochę męża rozruszać. Co będzie jak ty odpuścisz?
        • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 23.06.11, 11:40
          OJjj, pamietam metodę na koakle- ba, nawet w pewnym sensie tak właśnie to czynie przecież-no nawet nie ja a mój partner-tyle że ona reaguje na obojętność czy brak emocji równie źle jak na reakcję jakąkolwiek. ja naprawde jestem daleka od zaszeregowania jej jako (chorej czy osoby z problemem zdrowia psychicznego) i stąd mój cały wątek że szukam pomysłu-dużo Wam już opisałam macie jakiś koloryt sytuacji, zdążyliście zorientować się w relacjach-ja on, ja dzieci ja ona -brak relacji- ale jest jej odgórna nienawiść z założenia bom druga i jemu przy mnie dobrze-kobieta nie może pojąc jak on może wogle funkcjonować a już przy innej toż to zło absolutne. I oczywiście oliwy do ognia dolewa sama kiedy wypytuje dzieci -które w jakiś tam sposób przekazują jak spędziły czas kiedy były u nas.Ona wypytuje one udzielają odpowiedzi. Masz pojecie ze potrafiła dzwonić na policje i zgłaszać że były ją pobił, a jak patrol przyjeżdżał do nich do domu ona kłamała że uciekł, a my w tym czasie u mnie w domu zwyczajnie toczyliśmy codzienność. na szczęście po przesłuchaniu mnie, mojej gromady dzieci, mojego partnera że byliśmy tu u mnie a nie tam u niej (odległość ode mnie do niej jakieś 20 km).naprawde dużo tego juz przerobiliśmy.jestem cierpliwa -tylko do którego momentu?
          staram sie bardzo się staram, ale jestem tylko człowiekiemsad
          kombinowałam by dzieciakom zorganizować wypad nad morze na 2, 3 dni ale jak na razie to widzę że bedzie trudno bo szanowna pani znowu coś wymyśli-a powiem szczerze że nie rozumieem dlaczego stwarza problemy.mogłaby ten czas dla siebie mieć-tylko dla siebie, mogłaby odpocząc -nie wiem cokolwiek, a tu zachowanie, jakies niepojete. jak partner pytał miesiąc temu czy pozwoli dzieciom z nami wyjechac to padło jedno pytanie: a za ile???
          no kurde, nie dosyc że ma alimenty ,ze my finansujemy wypad, że dzieci skorzystac mogą-ona jeszcze łapy wyciąga. nie wytłumaczalne jak dla mnie , ale ja z tych głupich jestem i nie ogarniam widoczniesmile
          • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 23.06.11, 13:09
            Matka dzieci jest zwyczajnie zazdrosna o ułożone życie swojego byłego męża, więc się wszystkim obrywa. Przejdzie jej, ale to może potrwać. A co teraz? Chyba pozostaje koala , tobie szczególniej. Jak na każdy motyw reaguje tak samo, to przynajmniej w jakieś słowne utarczki nie będziesz się z nią szarpać - odkładać słuchawkę i już, z portali można usunąć komentarze lub nawet zablokować, pozostałe listy, smsy zbierać i w razie czego mieć dowód na nękanie. A przy większych akcjach powiadamiać policję. I tu już ktoś pisał, zeby się wybrać do jej dzielnicowego, ale nie samej tylko z mężem i przedstawić sytuację. Może coś powie sensownego, a przynajmniej, jak zgłosicie jakąś awanturę, to będzie wiedział pamiętał, o jaką sprawę i jakich ludzi chodzi. To warto zrobić.
            No i czekać na spokój, na pewno nadejdzie za jakiś czas. A dzieci męża nie chciałyby mieszkać z wami? Braliście takie rozwiązanie pod uwagę?
            • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 23.06.11, 13:42
              Hmm, jak pisałam wcześniej nigdy nie zamierzałam im matkować-bo mają swoją mamę, zależy mi tylko na pozytywnych relacjach tata-dzieciaki i oczywiście moje dzieci i ja a jego dzieci, bo to wiadomo że dla dzieci jest także stresująca sytuacja jak rodzina mimo ze od lat nie funkcjonuje prawidłowo to jak już runie to zostawia ślady na dzieciach i ich psychice, u nich teeż tak było , bo jak mój partner podjął decyzję o odejściu, o złożeniu pozwu o końcu tamtego małżeństwa to do dzieci dotarł fakt że coś pękło.Ich mama długo i precyzyjnie wbijała im do głów że on taka pierdoła że sobie nie poradzi, że zdechnie jak pies, że nie ułoży sobie życia.A tu zoonk- nie zdechł, ułożył i naprawde i świetnie wygląda, częściej się śmieje, co było rzadkością podobno-tak twierdzą jego dzieci-I ponoć ich mama tego nie może pojąć , że takim go nie znała.Ja jakoś zaczełam scalać te nasze życia do kupy, zaczeło byc fajnie,dzieci się super zaakceptowały-nawet mówią o sobie i na gg czy innych portalach społecznościowych mawiają do siebie (moja sis*)ujely mnie tym ,że polubiały się na wzajem, tak samo sie czeszą, ubierają -każą kupować te same łaszki-no super, ale ich mamie to nie pasuje.Ja z uporem maniaka okazuję MW(czyt, mam wywalone) robię tak by dzieciakom było dobrze, ale ich mama cwiczy szał- jak dzwoni -do mojego partnera-to zawsze klepie że ta Twoja nowa to nie za bardzo schudła, albo ta twoja nowa to cie kopnie, ta twoja nowa-to ma za wielu znajomych facetów(nawet wie że pracuje z większością panów-i tu też dla niej -to problemsmileKomentarze, że za bardzo go upasłam-bo poprawił się odrobinkęsmile. no można mnożyć jej ataki, i jakbym tak zaczeła reagować na jej zaczepki to już dawno byśmy sobie do oczu skoczyły oii to nie raz.Tylko po co??? skupiam się na swoich zajęciach dotyczących moich dzieci-jego dzieci -jak do nas przychodzą- i na tym co dla nas fajne, alle czy muszę taką pokute miećsad?
              Nigdy nie myślałam by dzieci mieszkały u nas-jejku aż sie boję pomyśleć w jaki szał ONA by wpadła heh..
              • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 25.06.11, 09:32
                No i długo nie trzeba było czekaćsmile
                mówiłam? że będzie awantura? mówiłam. Młoda pojechała zawieźć dokumenty do szkoły z ojcem (tak jak radziliście) i z MOJĄ córką, ja zostałam w domu z resztą dzieci.
                W piątek po 19tej zadzwoniła PANI i dawaj syczeć do słuchawki jakim to ojciec dziecka jest czubem, jakim prawem BEZ JEJ zgody jeździ z nią papiery zawozi do szkoły JAKIM PRAWEM-on spokojnie że skoro dziecko poprosiło by jej towarzyszyć to pojechał.A ona na to -JEJ SZKOŁA DO SRANIA POTRZEBNA ona ma kasę robić a nie czas na naukę marnowań.Ludzie-mówcie co chcecie dla mnie to jest istny ( czub ), nie matka, mnie się to w głowie nie mieści , na koniec dodam że pionformowała go że przez jego zachowanie młoda ma zakaz dzwonienia do taty, zakaz korzystania z komputera, zakaz przyjeżdźania do nas.Mój się zdenerwował- powiedział że dziś podjedzie po dzieci-a ona na to że absolutnie nie wyda mu dzieci, że może zapomnieć.On że zabiera je do NAS na wekend -mają być gotowe na 12tą bo jak nie to Policja będzie i narobi jej tego czego nigdy nie chciał.Ona że do TEJ TWOJEJ??? Jej dzieci nie da ich i nie ma takie opcjii.To ona decyduje gdzie i kiedy, itd...
                Patrzę na to wszystko-i powiem Wam że moim zdaniem ona naprawde ma z dzieci tylko stałe źródło dochodu NIC WIĘCEJ.Zobaczymy ja to się dalej potoczysad
                • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 25.06.11, 10:53
                  Ale podziałaliście jak trzeba. Tak powinno być i tak tzrymać. Krótkie i treściwe rozmowy, zero paplaniny i obrzucanie się błotem. Nie wdawać się w dyskusje tylko spokojnie robić swoje. Natomiast przy takich akcjach, że dzieci nie mogą się z ojcem widywać, to ruszyć ze sprawą na policję i do sądu.
                  Nie licz, że będzie od razu dobrze. Ale tylko wasz spokój i konsekwencja mogą coś zdziałać.
                  Rozumiem twoje emocje, ale jak będziesz chciała je wywalić z siebie np. podczas rozmowy z ich mamą lub w domu, to idź do kuchni, nabierz wody do ust i tak trzymaj ile się da. Bo się wszyscy nakręcacie strasznie. Wojna trochę jeszcze potrwa, ale cierpliwość i OPANOWANIE da rezultaty. Powodzenia.
                • altz Re: szukam pomysłu:) 25.06.11, 20:22
                  Matka jest właścicielką dzieci, jak i byłego męża, w każdym razie tak uważa.
                  Uważa, że może wszystko ustawiać, jak jej się podoba.
                  Zróbcie coś, bo gdy tylko, gdy dzieci pójdą do pracy, ona będzie się starała o alimenty na siebie! Pomyślcie o tym, to jest bardzo wiarygodne.

                  Jeden błąd, to zły telefon, w poniedziałek idźcie do sklepu i kupcie telefon z nagrywaniem rozmów. Koniecznie. Taki dowód Wam przepadł, wielka szkoda. sad
                  • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 26.06.11, 02:19
                    No przecież pisałam że mówię prawdę -to mnie oceniono że jestem nie wiarygodna, i że łgam.mówiłam od początku -w jakim celu założyłam ten wątek. wiem że mama -dzieci traktuje jak stały napływ gotówki.Powiem więcej-ona wielokrotnie wrzeszczała że pozwie dzieci o alimenty na siebie.I ja jestem skłonna dać temu wiarę-bo ta pani nie ma zahamowań.Najbardziej mi żal dzieci-bo one widzą, słyszą i zaczynają się zastanawiać.Jestem daleka od głośnego wypowiadania moich uczuć ale, jej szaleństwo zaczyna mi przeszkadzać w MOIM życiu.
                    dzieci do nas puściła po długiej aferze pod drzwiami jej mieszkania.mój partner, pełen spokoju powiedział że jak nie wyda dzieci -to zadzwoni na policję.Pani wydala dzieci-odgrażając się że pożałuje że się urodziłsmile
                    Dzieci -powiedziały że mama ma świra że popadła w jakąś schizę, że tylko wydzwania po rodzinie i znajomych i wygłasza o nas niestworzone bajki.
                    • 44bromba Re: szukam pomysłu:) 26.06.11, 08:54
                      Oj Jama, bo zaczęłaś od wyzwisk i na starcie ustawiłaś się na takiej pozycji. A tzreba było spokojnie opisać sytuację. Bardzo dużo w tobie emocji, nawet teraz, sytuacja nie jest ciekawa, ale kolejny raz napiszę spokój tylko może uratować. Dzieci nie muszą na matkę mówić, że ma schizy, mogą sobie myśleć i tylko tyle. I nie nakręcać się, dzwoni po znajomych to niech dzwoni.
                      A i jeszcze jedno, my tu unikamy używania sformułowania "wydać dzieci" bo wydaje się broń z magazynu smile - pozwolić, wypuścić itp. Tak lepiej brzmi, nie tak przedmiotowo.
                      Liście eukaliptusa i spokój.
                      • szizumami Re: szukam pomysłu:) 26.06.11, 09:50
                        własnie -zaczełas brzydko mówiąc,zanim dowiedzieliśmy sie jak sie ona zachowuje..
                        a tamta -jest nieszczęsliwa może-były ułożył sobie życie,jest szczęsliwy..dzieci ciebie lubią-
                        opowiadają podekscytowane jak było ..i że fajnie
                        a ona jest samotna..czuje sie w tej sutuacji odrzucona i zamiast szukac dla siebie
                        przyjemności--zachowuje sie jak gnom
                        tak mysle
                        ojciec niech działa

                      • jamama_live Re: szukam pomysłu:) 26.06.11, 18:32
                        Ja jestem na prawde spokojna, nie wiem dlaczego macie wrażenie że się nakręcam.Nie! Jestem zdroworozsądkowa-no moż4 faktycznie słowa ukirrunkowane były w kiepskim stylu -ale tylko tu na forum, bo ja generalnie oaza spokoju jestem , a że tu urzyłam zwrotu per gnida, no fakt niektórych mogło to zirytować, chociaż z drugiej strony-jak Was czytam w innych postach-to smiem wtrącić żem łagodna jak baraneksmile A co do tematu--kochani-no przecież ja ze względu na jego byłą żonę9zazdrosną) nie dam sobie zycia zniszczyć-jak to mówią-nie czekaj działajsmileJak na razie pani arogancko wydzwania od wczoraj do dzieci regularnie co 10 15 minut- i pyta: może chcecie do domu jednak, a może niech was OJCIEC odwiezie, albo: co- ta (CZYLI JA)wam DAŁA JEŚĆ? I TAKIE TAM...
                        ZNOSZĘ Z GODNOŚCIĄ -ALE JA TEŻ MAM JAKIEŚ GRANICE- I MOGE NIE ZDZIERŻYĆsmiletak po prawdzie to ja się nie dziwię temu mojemu że nie wytrzymał z nią-jeżeli chocby w połowie była taka jak teraz to i tak wielki szacun dla niego że tyle wytrzymał.(ale tego mu nie powiemsmile
Pełna wersja