Dorosła córka i jej roszczenia

17.06.11, 22:39
Mój mąż postanowił wystąpić o zmniejszenie alimentów, bo stracił pracę (firma, w której pracował od 10 lat, zbankrutowała). Płaci na dorosła córkę 800 zł alimentów, córka pracuje od kilku miesięcy, ale studiuje. Co można zrobić, jak dorosła córka, która dostała mieszkanie od ojca (notarialnie przepisane) i przez ostatnie lata otrzymywała wysokie alimenty plus inne atrakcje (wakacje w Tunezji, laptop, aparat fotograficzny wysokiej klasy) dopomina się o wysokie alimenty? Przy tym ojca nie szanuje, traktuje go jak bankomat, nigdy nie zadzwoniła z życzeniami, nie uznaje naszego małżeństwa, chociaż poznałam jej ojca długo po rozwodzie z jej mamą
    • altz Re: Dorosła córka i jej roszczenia 17.06.11, 23:13
      Już nic nie zrobisz, za późno w tym wieku na wyrabianie charakteru.
      Można teraz tylko spokojnie tłumaczyć, może kiedyś zrozumie, że zmieniają się warunki, chociaż to będzie bardzo trudne, bo nawet niektóre dorosłe kobiety na tym forum nie potrafią tego zrozumieć.
    • tricolour To pracuje czy studiuje? 18.06.11, 00:10
      Bo to jest różnica czy ktoś pracuje, ale sobie cos tam dostudiowuje i studia są dodatkiem do pracy zawodowej choćby w celu podniesienia kwalifikacji, czy też ktoś studiuje, ale sobie dorabia do alimentów. Jeśli pracuje, to znaczy, że sam siebie utrzymuje i alimenty nie sa potrzebne. Jesli studiuje, to alimenty sa potrzebne.

      No i na klatę trzeba przyjąć, że po prezentach typu: mieszkanie, zagraniczne wakacje, zbędne gadżety normą jest, że dziecko rodzica nie szanuje, bo rodzic sam siebie nie szanuje.
      • argentusa Re: To pracuje czy studiuje? 18.06.11, 09:36
        > No i na klatę trzeba przyjąć, że po prezentach typu: mieszkanie, zagraniczne wa
        > kacje, zbędne gadżety normą jest, że dziecko rodzica nie szanuje, bo rodzic sam
        > siebie nie szanuje.
        a g... prawda. Tri, z czego wnioskujesz? Ciebie coś takiego spotkało? To nie oznacza, że w każdym przypadku tak jest.
        Do autorki wątku:
        >>Przy tym ojca nie szanuje, traktuje go jak bankomat, nigdy nie zadzwoniła z życzeniami, nie uznaje naszego małżeństwa>>
        To jest zapewne trudne doświadczenie dla Twojego męża. Zastanawia dlaczego dla Ciebie tak bardzo. Różnie się układa, najczęściej nie tak różowo jak byśmy chceli. Ważna, wydaje mi się, jest umiejętność nieuzależniania swojego samopoczucia od opinii/zachowań innych. Mi dobrze robi zaakceptowanie, że na pewne zachowania innych ludzi nie mam żadnego wpływu. A skoro to nie ode mnie zależy, to nie mam co się frustrować. Taki lajf.
        Najrozsądniejsze jest wystąpienie do Sadu o zmniejszenie alimentów. Zwłąszcza, że sytuacja finansowa jej taty uległa zmianie.
        To, że córka nie uznaje Waszego małżeństwa, to Jej sprawa. Nie ma co się przejmować. Ważne, że Ty i Twój mąż macie swoje zdanie na ten temat.
        Ar.
        • tricolour W każdym przypadku tak nie jest.... 18.06.11, 09:58
          ... bo gdy się uzywa tak radykalnego kwantyfikatora jak "każdy" to można sobie wyobrazić, że dziecko nie zdąży przestać szanowac rodzica, bo wcześniej zdechnie na raka. Zatem rzeczywiście: nie w każdym przypadku.

          Wracając jednak do pomysłu, by używac rozumu podczas rozmowy, to warto zastanowić się nad "zastanawiającym" zbiegiem okoliczności: najpierw ojciec oferuje tylko dobra materialne, a potem dziwi się, że córka chce tylko dóbr materialnych. Mało tego: jego oferta, to głównie nadmiarowe prezenty. Nie można zatem dziwić się, że córka chce wyskokich alimentów do tych prezentów i to sytuacji gdy sama pracuje. Mówić inaczej: ojciec tak sobie wychował córkę robiąc z siebie wypasiony bankomat.
          • argentusa Re: W każdym przypadku tak nie jest.... 18.06.11, 10:33
            Może tak być. Zadziałała walizeczka: co włożysz, to wyjmiesz.
            Ale pytanie Beaty brzmiało: co można zrobić?
            • laura_fairlie Re: W każdym przypadku tak nie jest.... 18.06.11, 11:17
              przecież to proste: wystąpić do sądu o obniżenie alimentów. Przy czym jednak uważam, że tata powinien uprzedzić córkę, że taki ruch robi.
              Jeśli chodzi o resztę, to miłe uśmiechanie się do ojca czy macochy nie jest warunkiem koniecznym otrzymywania alimentów.
Pełna wersja