everendingstory
18.06.11, 16:59
Napisałam też na "samotni- łączmy się" Nie wiem czy to odpowiednie miejsca, ale tak bardzo potrzebuje jakiegoś wsparcia....Właściwie to nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Jestem kompletnie rozbita i rozsypana, dołączam do grona. Liżę rany... Po kilku latach podjęliśmy w końcu decyzję o rozstaniu. Wieczne konflikty, napięcia ale też dużo szczęśliwych chwil. Czy można kochać się i jednocześnie niszczyć. Jest uczucie, proponowałam terapię, nie zgodził się. Odpuszcza, nie ma już sił. Ja też, nie wiem co lepsze-walczyć o niego? Ale ja też już nie mam siły, kilka tygodni dobrze, a potem krach, koniec, łzy, awantury, skumulowana frustracja wybucha z siłą tsunami, niszczy wszystko... Mnie i jego od środka.
Jest mi tak bardzo przykro. Wiem, trywialne pytanie: jak się pozbierać? Dalej żyć...