Tyle tu nowych osób...

18.06.11, 18:04
...że i ja czuję się jak nowa smile Jestem tu z wami od pięciu lat, od dnia kiedy pojawiła się pierwsza myśl o rozwodzie. Dojrzewałam do tej decyzji przez dwa lata i zawzięcie czytałam...
Dziś jestem trzy lata po upragnionym rozwodzie
Pamiętam errora, nangę, tri oczywiście smile i parę innych, ale nowe nicki dochodzą widzę masowo.
Tak pomyślałam, że jakby tak zajrzeć na forum dla nowożeńców i porównać...smile gdzie byłby większy przyrost... smile

Nie będę narazie pisać o swoich losach, bo wcale nie jest tak super pieknie jak się wydawało, że będzie, tyle siły stąd wzięłam, tyle optymizmu. Pomogło, bardzo, później się rozczarowałam.
Jak zwykle poczytam, pomyślę, może gdzieś zabiorę głos... jeśli oczywiście nie zjedzą mnie te wariujące, kłócące się w co drugim wątku nicki smile
    • enita2 Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 20:25
      Anka,te nowe osobypiszące na tym forum, to o czym to świwdczy?Coraz więcej ludziom życie daje popalić.Nie wiem z czego to się bierze.Życie w biegu,brak lub nadmiar kasy,uczucia jakieś inne,krótkotrwałe.Nasi rodzice żyli chyba inaczej ,nie było tyle rozwodów ,a może dlatego że naszym rodzicom w głowie się nie mieścił rozwód.














      • plujeczka Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 20:52
        Anko-mozemy sobie reke podać i ja jestem tutaj od wileu lat al e czasami piszę i cos niecoś podpowiadam ale..............przybywa tutaj tyle nowych osób, wciaz te same problemy i jakze podobne problemy, zdrada, przemoc, bicie, alimenty, niespłacone kredyty , małe i duze dzieci, problemy z ee po rozwodzie ,że aż ręce opadaja. Ludzie a znacie normaln małżeństwa ze stazem ponad 15 letnim sa takie bo j juz straciłam nadzieję.
        • anka262 Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 21:04
          Plujeczko - możemy możemy. Tak, Ty też sprzed lat, pamiętam smile

          Wiesz, znam takie jedno małżeństwo....mają po 80 lat, czworo dzieci, kilkanaście wnuków i troje prawnuków. Żyją naprawdę w porządku, oczywiście sztuką kompromisów wypracowanych przez lata i wiecie co? Do dziś chodzą razem ........ się kąpać smile zamykają razem w łazience i siedzą ponad godzinę smile i tak się zastanawiam, czy to z miłości, z przyzwyczjenia czy już z bezpieczeństwa smile O atrakcyjności nagich ciał i "kręceniu" fizycznym nie mam odwagi pomyśleć
    • nangaparbat3 Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 21:28
      pojechałam na forowe spotkanie do Poznania - i zobaczyłam młode twarze, takie co bym kojarzyła ze ślubem, nie z rozwodem. Wciąż się zastanawiam - czy kiedys akceptowało się, że jest bardzo źle, czy teraz rozstajemy się przy byle potknięciu? Nie mam pojęcia.
      • anka262 Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 21:38
        Jeśli mamy rozmawiać kategoriami "kiedyś" a "teraz" to faktycznie "kiedyś" nie byłyśmy tak wyzwolone heh smile Kobiety nie pracowały na pełnych lub podwójnych etatach a gotowały ziemniaki, (nie uogólniając, może większość) to i co się miały z rozwodami porywać. A "dziś" - też mam takie poczucie że jakiś odsetek tych rozwodów to takie młodzieńcze widzimisię.

        Od trzech lat jestem sama, też pewnie dlatego że ten za chudy, ten za gruby, ten za niski, ten garbaty...smile "Kiedyś" wystarczyło kawałek spodni.

        No takie moje odczucia
        • nangaparbat3 Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 00:23
          Miałam na myśli, że "kiedyś" - jakieś 20 lat temu - ludzie rozwodzili (na ogół, jak się wydawało) sie w okolicach 40, mieli nastoletnie dzieci.
    • x.ray.ed Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 22:22
      Wiesz, Aniu, mało optymistyczny i mój akcent.
      Patrzę na ludzi, i serce mnie boli, kiedy widzę, że miłość skundlowaciała.
      Kogo tu winić ?
      Dziewczyny ? Które coraz mniej mają w sobie Julii.
      Nie trzeba ich zdobywać, nie stawiają oporu.
      Może to wina mężczyzn ? Którzy wyznają miłość przez telefon komórkowy.

      Miłość Romea i Julii była piękna i czysta, wzruszała.
      Ich namiętność magnetyzowała.
      W naszych czasach nabrała nowego znaczenia.
      My żyjemy szybko, egoistycznie, wielu nie potrafi pielęgnować związków ani okazywać uczuć. Dla świętego spokoju jesteśmy gotowi na najdalej posunięte kompromisy.
      Bycie ze sobą w pojęciu wielu młodych osób polega na wspólnym mieszkaniu i prowadzeniu interesów.
      • mola1971 Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 22:36
        A ja myślę, że ilu ludzi tyle historii i powodów rozwodu i trudno znaleźć jakiś jeden, wiodący powód. Może tylko taki, że dziś jest większe przyzwolenie społeczne na rozwód niż kiedyś a rozwodnik nie jest traktowany jak czarna owca, więc decyzję o rozwodzie może odrobinę łatwiej się podejmuje niż kiedyś.
        No i na pewno zmiany społeczne, m.in. emancypacja kobiet. Teraz kobieta nie musi już siedzieć w toksycznym małżeństwie bo jej nie stać na rozwód, jest materialnie samowystarczalna. Mężczyzna zresztą też na tym zyskał bo nie jest już jedynym żywicielem rodziny, więc nie jest już za nią w 100% materialnie odpowiedzialny. To z kolei powoduje, że może odejść z małżeństwa bez większej straty honoru.

        Mnie osobiście cieszy, że żyję w takich czasach i że miałam odwagę odejść z bardzo złego małżeństwa. W przeciwieństwie do mojej babci i do mojej mamy. Jeśli kiedyś któreś z moich dzieci będzie chciało się rozwieść (choć mam nadzieję, że uda im się zbudować trwałe związki) to na pewno nie będę nad tym biadolić i nie będę ich rozwodów traktować jako końca świata. Zresztą coraz mniej małżeństw jest zawieranych i niewykluczone, że pokolenie moich dzieci w większości z instytucji małżeństwa zrezygnuje w ogóle na rzecz tzw. związków partnerskich zwanych konkubinatami.
        • anka262 Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 22:48
          A ja jednak mam wrażenie, że moje córki czują się gorsze wśród dzieci mieszkających z mamą i tatem. I choć miliony razy z nimi o tym rozmawiałam, zapewniałam, to jednak tak myślę. Albo mylę wyraz chwilowego smutku dziecka z poczuciem bycia "jakimś gorszym". W tej konkretnej sytuacji oczywiście
          • mola1971 Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 22:55
            Ja ze swoimi też wiele razy na ten temat rozmawiałam i wiem, że gorsze się nie czują. Może im to poczucie gorszości utłukłam w zarodku? wink
            Ale na pewno widzą różnicę i na pewno chciałyby mieć tatę. I to nawet nie chodzi o rozwód tylko o to, że ex rozwodząc się ze mną rozwiódł się też z dziećmi. Zatem ich chwilowy smutek wynika z tego, że mają ojca do bani a nie z powodu rozwodu.
            Mają wśród przyjaciół masę dzieci rozwiedzionych rodziców, więc nie są też jakimiś kosmitami. Najmłodsza wiem, że bardzo zazdrości swojej koleżance, która spędza każdy weekend z tatą.
            • anka262 Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 23:02
              No, powiem Tobie, ze jak mała poszła do szkoły w tym roku, zaprzyjaźniła się mocno z jedną dziewczynką, której rodzice też są po rozwodzie. Któregoś dnia koleżanka opowiadała jej coś o domu a moja córcia mówi "nie przejmuj się, my też nie mieszkamy juz z tatem". Jakoś mi ulżyło trochę, że właśnie nie ma poczucia bycia jedną jedyną "kosmitką" w takiej sytuacji. Ale wścibskich/nietaktownych dzieciaków też nie brakuje, sama pewnie o tym wiesz.
              • mola1971 Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 23:07
                Moje nigdy mi nie mówiły o jakichś nieprzyjemnościach, które je spotkały w związku z rozwodem. Ale moje już stare konie są i w kaszę nie dają sobie dmuchać wink))
                A z innym dziećmi rozwiedzionych rodziców chyba po prostu lepiej się rozumieją.
              • anneczka_1 Re: Tyle tu nowych osób... 18.06.11, 23:13
                www.sjp.pl/co/tata
                • mola1971 Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 00:19
                  A to po co? Oprócz sjp są też gwary, naleciałości językowe i takie tam. Język to żywy twór a więc zmienny i językoznawcy z czasem uznają za poprawne formy te, używane przez ludzi a nie te ze słowników.
                  W tym konkretnym przypadku raczej mamy do czynienia archaiczną odmianą słowa "tata", którą ja osobiście lubię bo mam sentyment do wszelkich archaizmów smile
          • argentusa Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 07:56
            Aniu, czytam Twoje wpisy i myślę sobie, że jest nam tak w życiu, jak do tego podejdziemy.
            Ja jestem zadowolona. CZy jest idealnie? Nie jest. ALe też wiem, akcpetuję, że idealnych sytuacji nie ma w życiu.
            Dzieci?: jestem przekonana, że moim dzieciom jest lepiej w sytuacji rozwodowej niz miałyby by być uczestnikami patologii rodzinnej pt: rodzice są razem, chociaż się nie kochają i trudno im siebie znieść.
            Dzieciaki bywaja smutne tak samo jak dorośli. Dajmy im do tego prawo! Jeśłi będziemy im sprzątać sprzed nóg wszystkie niekomfortowe sytuacje, to wchodząc w dorosłośc będą miały fałszywy obraz świata! I dopiero wtedy ich frustracje będą kosmiczne. Uczmy radzenia sobie z rzeczywistością -od tego, jako rodzice jesteśmy.
            I zastanawia mnie jedno: na ile nasze wyobrażenia o naszej sytuacji (rozwodnicy-gorsi/lepsi)
            są projektowane na dzieci? Jestem mamą (biologiczną, zastępczą i adopcyjną, rozwódką i zadowoloną osobą). I wiem jedno -im bardziej akceptuję rzeczywistość, tym mniej we mnie rozczarowania i paradokslanie oczekiwań na najlepsze. Bo niby dlaczego ma to mi isę przydarzyć?
            A miłość romantyczna? - zdarza się, tylko nie wystarcza na długo, bo życie to jednak proza. Może być dobra prozasmile, wystarczy tylko zaakceptować, ze Julią się bywa (a nie jest do końca życia), że Romeo jest dobry w literaturze. W rzeczywistośći jednak lepszy Pan Czesio smile.
      • gazeta_mi_placi Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 11:19
        >Nie trzeba ich zdobywać, nie stawiają oporu.

        Jak stawiają opór to też źle, bo zacofane, czekają na Bóg wie kogo itp.

        Przypomniała mi się historyjka opowiedziana kiedyś przez znajomą:

        "Kumpel poszedł na dyskotekę i spotkał atrakcyjną 15-latkę
        Chciał ją zaprosić na seks (w samochodzie wink ) , ale ona nie chciała, odmawiała, potem jednak się zdecydowała, po seksie kumpel mówi do niej: "wiesz na początku jak nie chciałaś pójść tu ze mną pomyślałem, żeś kurwa, ale teraz jak tu już jesteś ze mną to widzę, żeś nie kurwa tylko porządna dziewczyna".
        Facetom nijak dogodzić, dajemy dupę źle, nie dajemy też źle. Hipokryzja.

        Przeprowadzono kiedyś eksperyment, przystojny facet zaczepiał kobiety proponując im seks, każda oczywiście odmawiała, a nawet niektóre i profilaktycznie w pysk dawały.
        Potem atrakcyjna dziewczyna proponowała przypadkowym facetom seks, na 9 mężczyzn tylko 1 odmówił.
        I tyle o Was hipokryci, zacznijcie od siebie.
    • errormix Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 12:53
      Jakiś miesiąc temu, gdy jeden z wątków znalazł się na głównej, wpadł tutaj jakiś nieznany nick i napisał krótko w żołnierskich słowach, że wszyscy co tu siedzą to zwyczajni życiowi nieudacznicy są, a do tego i brzydale okropni. Przecież, gdyby byli zaradni i piękni to już dawno by się stąd wynieśli, ożenili, albo wyszli za mąż lub zwyczajnie rzucili w jakieś czułe objęcia.

      Bo gdyby faktycznie byli szczęśliwi, to na pewno nie siedzieliby w gronie nieszczęśników.

      I chyba coś w tym musi być, skoro ktoś po trzech latach tu wchodzi i mówi: "Pamiętam errora".
      • lastsenses Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 13:12
        no ja na zlocie w poznaniu nie widziałam grona nieudaczników, tylko grupę pięknych, zadbanych spełnionych zawodowo fajnych lasek. z jajamiwink
        czasami jest tak, że coś nie wychodzi, choćbyśmy nie wiem jak chciały. pytanie - co jest większą odwagą pozostać w zwiążku, gdzie jesteśmy zdradzane, niekochanie, nieszanowane - czy rozpocząć życie według naszych reguł.
        dla mnie porażką był mój ślub - para niedojrzałych gówniarzy bawiąca się w rodzinę. rozwód traktuję jak sukces - może trochę gorzki, ale w końcu mam poczucie że to ja kieruję swoim życiem. a do związku może jeszcze kiedyś dorosnę. ale nieprędkowink i dobrze mi z tym...
        • lastsenses Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 13:29
          nie kochane, nie szanowanewink
        • mola1971 Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 14:27
          Dorastaj sobie do tego nowego związku w swoim tempie wink
          Nic na siłę, teraz przed Tobą fajny okres w życiu. Czerp pełnymi garściami z życia i ciesz się wolnością. Piękna, zadbana, spełniona zawodowo fajna lasko z jajami smile
          • tiresias Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 17:58
            kurczę, całe życie trafiam na te zadbane 'laski z jajami'. a szukam, kurczę, normalnej kobiety, bez jaj.
            • mayenna Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 18:22
              Podejrzewałam, ze panom się te 'jaja' źle skojarzą.No bo kto to jest 'laska z jajami'?smile

              Tiresias, mogę Cię poznać z normalnymi kobietami pod warunkiem, ze sam jesteś normalny. smile
              • anka262 Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 18:52
                Bez sensu smile nie napisałam, że po trzech latach tu weszłam, tylko że jestem trzy lata po rozwodzie smile

                Jeśli Tobie to jakoś przeszkadza, to w porządku, mogę nie pamiętać heh i będzie po kłopocie. Właśnie dlatego mało się odzywam, bo coraz więcej tu cynizmu, przepychanek, rywalizacji, kto mądrzejsze wrzuty wymyśli, wklejanie linków do słownika języka polskiego kiedy nikt o to nie prosił smile Ludzie.....Parę osób, z którymi piszę, właśnie dlatego stąd odeszło. Bo miejsce wspólnego wylewania smutków, powoli zamieniało się w pole bitwy. Ale nic to, żeby uniknąć linczu skończę temat adresowany oczywiście do nielicznych tutaj.

                Dobre te doświadczenia z proponowaniem seksu smile Cała mądra prawda, uśmiałam się. Nie wiem ilu jest panów, którzy czekali by przysłowiowe pół roku .... smile aż partnerka przestanie stawiać opory i będzie można ją zdobyć heh. No ale sprawa osobista.

                A Tobie drogi kolego przypomnę, że jeszcze przed rozwodem napisałam tutaj, że obiecuję wejść tu, niezaleznie ile czasu upłynie i napisać, że mi się udało. Widzisz, ja odeszłam z dwójką dzieci i z jedną reklamówką z naszego wspólnego życia, więc ani domu, ani komputera, ani internetu nie miałam.................i nie skomentuje tego.
                • mayenna Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 19:33
                  Aniu, udało się?
                  Zastanawiam się od pewnego czasu czemu mnie nadal ciągnie na forum. Przyczyna jest prosta: polubiłam ludzi tu piszących.
                  Nadal też noszę rozwód w sobie. Tej blizny nie da się pozbyć i jeszcze wiele problemów w moim życiu będzie wynikało z faktu, ze kiedyś się rozwiodłam.Mogą mi pomóc osoby, które przeżyły to co ja.
                  Szczęśliwe nowe życie powoduje tylko, ze rzadziej tu piszę.
                  • mola1971 Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 19:42
                    Mayenno, gdzieś kiedyś przeczytałam, że rozwodnikiem tak jak alkoholikiem zostaje się już do końca życia. I coś w tym jest...
                    Można wieść szczęśliwe życie, ale przeszłości gumką myszką nie da się wymazać. Zresztą po co to robić? To nasze życie, nasze doświadczenie, które miało wpływ na to gdzie i kim każda/y z nas jest dzisiaj.
                    A to forum to chyba taki nasz klub AA smile)) Kiedyś szukaliśmy tu pomocy, potem sami pomagaliśmy a teraz wpadamy do starych znajomych na kawę pogadać i posłuchać co u nich smile
            • mola1971 Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 19:23
              tiresias napisał:
              > kurczę, całe życie trafiam na te zadbane 'laski z jajami'. a szukam, kurczę, no
              > rmalnej kobiety, bez jaj.

              Widzisz, te jaja to rosną kobietą wtedy, gdy są w związku z bezjajowcem lub same muszą dbać o dom. No bo ktoś jaja musi mieć przecież. W chwili związania się z normalnym mężczyzną z jajami, nawet najsilniejszej kobiecie jej jaja odpadają smile Co nie znaczy oczywiście, że staje się bezwolną lalą wink
              Tak to działa. Czy to się komuś podoba czy nie.
              • mola1971 Re: Tyle tu nowych osób... 19.06.11, 19:24
                *kobietom a nie kobietą smile
                Errata dla wklejającej linki do SJP tongue_out
                • anka262 Re: w nawiązaniu do dawania bądź nie dawania ;) 19.06.11, 20:43
                  ... i do czasów "kiedyś" a "teraz" znam właśnie niczego sobie "teraźniejszą" bajeczkę o Kopciuszku

                  "Pewna rozwódka dosyć puszysta
                  Nie miała męża, rzecz oczywista,
                  Lecz miała za to dwie głupie córki
                  Co malowały ciągle pazurki..

                  Nie myły garów, nie słały łóżka
                  Wiec wynajęły sobie Kopciuszka.
                  Była to całkiem-całkiem dzieweczka
                  Figurka owszem, biuścik - czwóreczka

                  Raz w swojej willi wydawał party
                  Sam król sedesów - Cichopuk Czwarty
                  Bo Sedesowicz, syn Cichopuka
                  Od lat dziewicy na żonę szukał.

                  A był to łysy przystojny młodzian
                  W czarne gustowne dresy przyodzian
                  - Słuchaj, Kopciuszku - rzekły babsztyle -
                  Idziemy dzisiaj na poncz i daktyle

                  I trzy puszyste, rozchichotane
                  Wyszły na party w tiule ubrane.
                  Sen chwilę potem zmorzył Kopciuszka,
                  We śnie zjawiła się Dobra Wróżka

                  Masz tu, Kopciuszku, niecałą stówkę
                  Jedź na przyjęcie i weź taksówkę.
                  Nie dam ci więcej, bo nie mam kasy
                  Takie dla wróżki przyszły dziś czasy

                  Wróć przed taryfą nocną, idiotko,
                  Później drałować będziesz piechotką.
                  Tam na przyjęciu młody Cichopuk,
                  Wyznał jej miłość, w takim był szoku.

                  Tutaj się wytnie sceny z prywatki
                  Ze względu na was, kochane dziatki
                  Ale do rzeczy. Wróćmy do chwili,
                  Kiedy Kopciuszek wybiega z willi

                  Wersja dla dzieci o tym nie mówi
                  Co tak naprawdę Kopciuszek zgubił.
                  Zgubił on bowiem biegnąc z imprezki
                  Czerwone stringi, w dodatku "eski"

                  Papa Cichopuk wysłał nazajutrz
                  Emisariuszy po całym kraju
                  Żeby znaleźli jedną z dzieweczek
                  Która pasuje do tych majteczek

                  Tysiące panien doznało stresu
                  Przy naciąganiu ciasnego desu
                  Założyć stringów nie dały rady,
                  Bo wszystkie miały za tęgie zady..

                  Ale zdębieli emisariusze
                  Kiedy założył stringi Kopciuszek.
                  Potem odbyło się weselisko
                  Gdzie wielu gości upadło nisko..

                  Były prezenty i czek od papy
                  I noc poślubna - całkiem do czapy
                  Bo choć pan młody był nie wyżyty
                  Później z Kopciuszkiem spał jak zabity

                  Teraz, dziewczęta, nadeszła pora
                  Na coś mądrego, czyli na morał:

                  Niech was nie zwiedzie przykład Kopciuszka
                  Kiedy wskoczycie komuś do łóżka..
                  Bo nie wystarczy gdzieś majtki zgubić,
                  By księcia z bajki zaraz poślubić."

                  no i tyle wink wink

                  .
                  • noname2002 Re: w nawiązaniu do dawania bądź nie dawania ;) 19.06.11, 21:07
                    Piękna bajeczkasmile
                  • mayenna Re: w nawiązaniu do dawania bądź nie dawania ;) 19.06.11, 23:22
                    Bajeczka cudna, ale ja bym ja dala do wątku o kochankusmile
                    Aniu, za bajeczkę masz u mnie piwo jak się spotkamy, albo inny trunek jaki lubiszsmile
                    • mola1971 Re: w nawiązaniu do dawania bądź nie dawania ;) 19.06.11, 23:31
                      A propos bajek to zawsze przypomina mi się ta cudna bajka smile
                      Za tę bajkę pokochałam Lady i nadal ją kocham smile Oczywiście platonicznie smile
                      • mayenna Re: w nawiązaniu do dawania bądź nie dawania ;) 19.06.11, 23:37
                        Tyż piknasmile))
                        Ale mało optymistyczna. Żal, że wolałam całować żabsko niż usmażyćsmile
                        • mola1971 Re: w nawiązaniu do dawania bądź nie dawania ;) 19.06.11, 23:38
                          To taki etap smile Mija wink
                    • anka262 Re: w nawiązaniu do dawania bądź nie dawania ;) 19.06.11, 23:47
                      dzięki, lubię lubię wink no jak dla mnie bajka jest po prostu na czasie, co tu dużo kryć. Sama się czasem pomału gubię w tym nowym swiecie Kopciuszka.

                      Małżeństwo dla niejednych z nas było taką przerwą w życiorysie, tzn żyło się do tej 20tki np, chadzało do kina, na randki, obchodziło walentynki itp wink potem wiadoma przerwa i przebudzenie - jezu, dziewczyny oddają się za błyszczyk do ust, za telefony, a kryterium "chodzenia" kilku miesięcy legło w gruzach. Ja powiem szczerze nie mogę się czasem odnaleźć i tak jak moja poprzedniczka - no nie wiem czy dawać czy nie dawac he he he he wink

                      • mola1971 Re: w nawiązaniu do dawania bądź nie dawania ;) 19.06.11, 23:51
                        Może ani dawać, ani brać ino wzajemnie się sobie oddawać? smile
                      • mayenna Re: w nawiązaniu do dawania bądź nie dawania ;) 19.06.11, 23:52
                        Klasyki nie czytacie?smile
                        Kochanowski wszak już pisał:
                        "Daj, czegoć nie ubędzie, byś nawięcej dała;
                        Daj, czego próżno dawać potym będziesz chciała,
                        Kiedyć zmarski twarz zorzą, a gładkie źwierciadło
                        Okaże to na oko, że cię siła spadło..."
Pełna wersja