Zabawa forumowiczów w kopanie innych

23.06.11, 00:52
Co jakiś czas wracam na to forum i śledzę wątki (też dodaję, wpisuję) i jakoś tak obraz wyłania się mało pozytywny sad

Jak sądzicie czy te EX strony też tak sobie dłubią o tym co ich jeszcze boli? Też tyle energii wypuszczają na międlenie o podłości Nas - Exów?
A może w sumie to My - uczepieni swojej niezgody na to, że pozwoliliśmy im a może nadal pozwalamy krzywdzić siebie i/lub dzieci - co dzień bardziej i bardziej siebie i innych piszących tu krzywdzimy?

Na etacie "rzucających kamieniem" na tym forum co najmniej kilka osób. W rzucaniu kamieniami się wspierają, chwalą, licytują kto rzucił szybciej, kto celniej, kto mocniej... Nie widzą nawet, że zapomnieli jakie było pytanie autora...
I mam wrażenie, że często wcale nie o udzielenie odpowiedzi chodzi tylko o wzajemną adorację "pokaleczonych przeżyciami" osób, które sądzą, że wiedzą lepiej.
Ich prawda zawsze jest bardziej prawdziwa niż ta broniona przez oponentów (w tym autora wątku).
Ich analiza sytuacji (często dokonana po jednym zdaniu) zawsze trafna i kategoryczna.
Ich ocena bez cienia wątpliwości.

I jeszcze siła terroru - zawsze jak się z NAMI nie zgadzasz to możesz zostać Trollem smile
Ten mój wątek to taka wycieczka m.in. do Tri - w szczególności jego ostatnie wpisy mnie "natchnęły".
    • plujeczka Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 07:47
      kiedy kilka lat temu trafiłam na nasze forum było tutaj mnóstwo cudownych ludzi a takze osławiony i madry ,uzbrojony w wiedzę prawniczą Majkel, wiekszośc ludzi pomagało sobie tak jak umiało, dzielilismy sie własnymi doswiadczeniami bez pouczeń, nikogo się nie krzywdziło.Ja wówcza byłam nieopierzonym "kurczakiem" prawniczym, czytałam wpisy i chętnie korzystałam z mądrych rad, Minęło kilka lat i.....dzisiaj czasami boję sie odezwać ponieważ natychmiast" wiadro pomyj" wylewa się na kogoś kto śmie mieć inne zdanie niz nnni, Wiele uszczypliwosci i złośliwości odczytałam od kilku Panów z forum, kórzy za cel swojego zycia przyjęli zasadę tępienia kobiet.Moze to wynik ic hwłasnej sytuacji osobistej i zadawnionego żalu do byłych małzonek? nie wiem =ale wiem napewno wiem ,ze wiele złego wdarło się na to forum.
      Wciąz stoję na stanowisku ,że forum powinno pomagać wszystkim tym ,którzy stanęli na życiowym zakręcie, wspierać, radzić i pokazywać drogi wyjścia z patowej sytuacji. Owszem krytyka jest potrzebna ale nie mozna mylic z dokopywaniem.
      Osobiście poznałam na forum kilka fajnych,cudownych osób z którymi mam kontakt na gruncie prywatnym do dnia dzisiejszego, ubolewam ,ze nie mialam okazji uczestniczyć w żadnym forumowym spotkaniu ale dzieli mnie od Was wiele kilometrów i nie zawsze sytuacja materialna pozwalała na taki wyjazd.
      Nie wiem czy forum sie zmieni i zdyscyplinuje ale należałoby zawsze pamietać czemu i komu forum ma słuzyć.
      • nangaparbat3 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 08:00
        Szukałam kiedyś grupy wsparcia dla pana mającego w domu żonę przemocowczynię. Szukałam w ponad połmilionowym mieście, z mnóstwem instytucji udzielających pomocy. Jeden z psychologów, z którymi wówczas rozmawiałam, powiedział: mamy taka grupę dla kobiet, jeśli wpuścimy mężczyznę, zjedzą go.
        To naturalne, że ludzie postrzegają świat przez pryzmat własnych doświadczeń, chyba niemożliwe, żeby to zmienić - być może są jednostki potrafiące z czasem nabierać dystansu, przyglądać się sprawom z róznych punktów widzenia, abstrahować od własnych uwiklań i ran - ale to jest raczej stan, do którego nalezy dążyć u siebie, a niekoniecznie się spodziewać u innych.
        A już zwłaszcza na forum jak to, gdzie są osoby z dwóch, a nawet z trzech czy czterech stron barykady - emocje się strasznie nakręcają, tego chyba nie da się uniknąć.
        • nangaparbat3 PS 23.06.11, 08:04
          Ale faktem jest, że ja bym nigdy nie wyskoczyła na żadnym forum z żadnym naprawdę trudnym, bolesnym, "nieprzerobionym" własnym problemem - bo to jakby samej się przywiązać do pręgierza, trzeba albo nie wiedzieć, jak te fora działają, albo - nie wiem co.
      • 44bromba Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 10:59
        Podpisuje się pod Plujeczką. Mimo, że jestem tutaj zaledwie od roku i jeszcze przed sprawą (już niedługo sad liczę dni), to zauważyłam czytając starsze posty, że inna była atmosfera na forum. Było więcej życzliwości. Teraz się uodporniłam na ataki i niektóre zjawiska osobowe, ale nadal mnie trafia, jak ktoś wtrąca swoje trzy grosze ni z gruszki, ni z pietruszki, ale dowali, jak by chciał się nadmiaru jadu pozbyć z siebie.
        I nie raz oberwało mi się tak, że d.upę z podłogi zbierałam.
        Zapominamy o tym, że tutaj, jak to kiedyś pisałam, nie forum o kwiatkach. Tu są takie emocje, piszemy jakiś post mocno zdenerwowani, a ludzie czepiają się wszystkiego, każdego słowa. Jakby, choroba, rzesza prokuratorów siedziała i weryfikowała.
        Jesteśmy też na różnych etapach, wiadomo, że początek to płacz, nerwy w strzępkach, nieracjonalne myślenie, a potem przychodzi spokój i jakies opanowanie. No i jak się tak zetknie parę osób na różnych etapach i z różnym humorem to wychodzi mieszanka.
        A wystarczyło by widzieć człowieka z drugiej strony.
        • heksa_2 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 11:07
          A moze czesto widziy po drugiej stronie kogos podobnego dow wspolmazonka? I stad agresywne reakcje?
          • nangaparbat3 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 11:21
            Oczywiście.
        • i.rys Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 22:55
          Dokładnie o to mi chodziło by widzieć po drugiej stronie człowieka!

          Nie każdy z nas obdarzony jest darem błyskotliwej elokwencji i analitycznym umysłem, który skanuje każdy fragment wypowiedzi jak tomograf.

          A jeśli tam po drugiej stronie łącza siedzi zagubiony, targany emocjami człowiek, który odważył się zadać pytanie... to dlaczego nie potrafimy go zauważyć?
          I dlaczego zamiast rzeczowej odpowiedzi (nie koniecznie wsparcia/ poparcia, bo przecież możemy się z nim nie zgadzać) fundowana jest tyrada jak z ambony niektórych polityków?

          Uważam, że odmienny punkt widzenia, krytykę a nawet naganę można wyrazić z szacunkiem do drugiego człowieka bez popisywania się erudycją i "cytowania obszernych fagmentów" wskazujacych na przepaść pomiędzy ganionym a ganiącym, bez wgniatania kogoś w fotel.

          To, że w necie nie widać twarzy, nie trzeba patrzeć w oczy bardzo ułatwia odczłowieczenie...
    • jamama_live Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 09:15
      fakt niektórzy potrafią dokopać- nie analizują istoty problemu a jedynie wyścig w krytyce, a ludziom tu zaglądajacym naprawde potrzeba mądrej porady.Zaczyna tu być kiepsko-a Jarkoni nie po to zakładał to forum by linczowac a po to by ludzie na zakręcie otrzymali wsparcie-mądre wsparciesmileDziękuję i.rys za ten wątek.
      • i.rys Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 23:57
        Zajrzałam do założonego wątku z mieszanymi uczuciami... i miło mi, że znalazły się osoby o podobnym poziomie wrażliwości, które chcą pomagać poprzez spokój, życzliwość i wyrozumiałość tak bardzo potrzebne w tym czasie... kopy w deee dostajemy aż nadto często z wielu stron w realu... po co więc rozdawać je i na tym forum?
    • tricolour Jeżeli masz jakąs sprawę do mnie... 23.06.11, 11:30
      ... to proszę napisać jasno, otwarcie o co chodzi i nie chować się za plecami tłumu, który wybrałaś sobie za tło do rozmowy ze mną. Chodzi o to, bym wiedział czego chcesz. Tymczasem nie zwracasz się do mnie tylko piszesz o mnie w trzeciej osobie. Nie wiem zatem czy mam partnera do rozmowy, czy chcesz mnie tylko obgadać i poplotkować na mój temat.

      Proszę również o odrobinę rzeczowości. Jesli w wątku o alimentach zadajesz mi (pisząc nie wiadomo czemu pytanie do Zmęczonej) pytanie "ile czasu w ciągu doby poświęcam na Net" podczas gdy nie napisałem tam ani słowa od sześciu dni, to ja podejrzewam, że tak bardzo potrzebujesz wtrącić trzy grosze do cudzej rozmowy, że nie zauważasz, że temat umarł przed tygodniem. A z Netu korzystam gdy potrzebuję. Tak samo traktuję widelce, noże, stół i inne domowe przedmioty i nie uważam, że wielokrotne używanie w ciągu doby sztućców (czy Netu) jest oznaką uzależnienia.
      • brzoza1975 Re: Jeżeli masz jakąs sprawę do mnie... 23.06.11, 19:36
        Prawdę piszecie kobiety jak nic.
        Tri na Ciebie należy się uodpornić nie czytać itp.
        "Tak samo traktuję widelce, noże, stół i inne domowe przedmioty i
        nie uważam, że wielokrotne używanie w ciągu doby sztućców (czy Netu) jest oznaką uzależnienia".
        Te pierwsze są sztuką użytkową, net wiesz kiedy ostatnio czytałam forum? miesiąc temu to się nazywa rozwód i to dalej. Wielokrotnie zadawałam Ci to pytanie i nie tylko ja, jak Twoja żona to znosi? to ciągłe siedzenie w necie?smile
        A teraz porzucaj kamieniami to całkiem nieźle Ci wychodziwink tylko to Trismile
        • tricolour Moja żona bardzo dobrze znosi... 23.06.11, 23:46
          ... moje ciągłe siedzenie w Necie (choć uważam, że Twoja troska o nią jest obłudna, ale i za taką dziękuję). Normalnie ona nie ma nic przeciw mojemu trzeciemu postowi dzisiaj. Może dziwna jakaś jest?

          Ale tak sobie myślę, że jeśli w ciągu tych sześciu lat ciągłego pisania na forum miałem czas, by poznać dziewczynę, pokochać ją (ze wzajemnością), poślubić, zarobić na duży dom za miastem (bo ja gołodupcem po rozwodzie byłem, a za pierwszy wolny tysiąc złotych kupiłem Poloneza, ubezpieczyłem go, zarejestrowałem i zatankowałem - takie były początki), miałem czas wybudować i zacumować we wrocławskiej marinie nasze pływadełko, zmienić z pięć samochodów na coraz lepsze, wygrać proces o nieważność małżeństwa (5 lat zachodu), spłodzić syna, być przy jego porodzie, a teraz mieć miesiąc wolnego na pomoc żonie w połogu, zrobić własnoręcznie połowę mebli w domu, wybudować (własnoręcznie) małe "molo" przy domu, założyć (własnoręcznie) porządny ogród przy domu, urządzić żonie i sobie pracownię na poddaszu... to tak dalej sobie myślę, że może dlatego nie przeszkadza jej ten trzeci post dzisiaj, że i w taki netowy sposób przejawia się moja aktywność.

          Ale liczę się także z tym, że to blado wygląda wobec tego, co Ty teraz napiszesz o swoim facecie. Trudno, nie jestem najlepszy i jestem z tym pogodzony.
          • altz Re: Moja żona bardzo dobrze znosi... 24.06.11, 10:43
            > Ale liczę się także z tym, że to blado wygląda wobec tego, co Ty teraz napiszes
            > z o swoim facecie. Trudno, nie jestem najlepszy i jestem z tym pogodzony.
            Czemu o swoim facecie, a nie o sobie? wink
            Widzę, że dajesz się powoli przekonywać, że kobiety mają przede wszystkim potrzeby, a mężczyźni mają obowiązki. smile
            Robi to wszystko wrażenie, ale jakoś kobiety nie widzę w tej Twojej wyliczance.
            • mola1971 Re: Moja żona bardzo dobrze znosi... 24.06.11, 10:59
              altz napisał:
              > Robi to wszystko wrażenie, ale jakoś kobiety nie widzę w tej Twojej wyliczance.

              To załóż okulary i przeczytaj to co napisał Tri raz jeszcze.
              A potem wydrukuj to sobie, powieś na lodówce i ucz się od mistrza.
              • altz Re: Moja żona bardzo dobrze znosi... 24.06.11, 14:34
                Sama sobie wydrukuj. Jakoś nie widzę żadnego wkładu oprócz dziecka. wink
                Ty też się ucz od mistrza, bo pewno też niewiele Twojego wkładu. smile
                • mola1971 Re: Moja żona bardzo dobrze znosi... 24.06.11, 17:22
                  A mógłbyś jaśniej? Niewiele mojego wkładu w co? W rodzinę Tri? W jego rodzinę wkład mam zerowy, ale w swoją 100%. Mam zacząć wymieniać swoje sukcesy? Od czego zacząć? Od marki samochodu, powierzchni domu, stanowiska w firmie, wysokości rocznych dochodów, osiągnięć dzieci?
                  • altz Re: Moja żona bardzo dobrze znosi... 25.06.11, 05:53
                    > A mógłbyś jaśniej? Niewiele mojego wkładu w co? W rodzinę Tri?
                    Ha ha ha, jeszcze jeden zabieg poza argumentem. wink
                    Mi chodziło o to, że w tamtej wyliczance Tri nie było kobiety zupełnie, że był prawie sam. Ona urodziła dziecko i tyle. Tak to w życiu nie funkcjonuje. Jak już się chwali sam, to mógłby wspomnieć o roli kobiety, albo chociaż ją pochwalić za coś. wink
                    Ja jestem na początku tej drogi, obecnie startuję od zera i wiem, że jeśli osiągnę jakiś status materialny, to tylko dzięki kobiecie. Pomysłów kupa, ale samemu się nie da, zresztą nawet nie warto. smile
                    Jestem skazany na porażkę w takim rozumieniu gazetowym, bo jak się już ze wszystkim uporam, to będę w takim wieku, że tylko do trumny wink Nie nacieszę się emeryturą, bo nie będę miał czasu na nią.
                    Możesz napisać o swoich osiągnięciach, byle bez szczegółów, nr ramy sobie podaruj wink
                    • mola1971 Re: Moja żona bardzo dobrze znosi... 25.06.11, 16:31
                      Mnie jakoś nie dziwi, że Tri pisał o swoich osiągnięciach a nie o osiągnięciach małżonki. Co nie znaczy, że jego żona osiągnięć nie ma. Niby w jakim celu miałby o tym pisać?
                      A moje sukcesy? Największy to trójka najwspanialszych na świecie mądrych, pogodnych (choć czasem wkurzających) dzieci. Reszta to tylko dodatki, na które sama bardzo ciężko zapracowałam. Szczegóły pominę bo to forum otwarte a kto mnie zna ten i tak wie smile
                      Żadnemu mężczyźnie w życiu nic nie zawdzięczam (nie licząc trzech plemników exa bo w wychowanie dzieci też mizerny wkład miał i ma), do wszystkiego w życiu doszłam sama ciężką pracą. Jedynie moim rodzicom zawdzięczam to, że zainwestowali w moje wykształcenie i wspomogli mnie na starcie dorosłości. Zresztą nadal mogę na nich liczyć a oni na mnie.
          • i.rys Re: Moja żona bardzo dobrze znosi... 24.06.11, 23:27
            Czy widzisz, jak bardzo swoje poczucie własnej wartości podpierasz rozmiarami posiadania? Czy ta wyliczanka musiała być aż tak długa? Czy w ogóle konieczne było udowadnianie nam, że w necie "nie siedzisz"?

            A zdanie: wygrać proces o nieważność małżeństwa... hmm... nie skomentuję, bo zachowałabym się podobnie do tego co tym wątkiem starałam się napiętnować.
          • zmeczona100 Re: Moja żona bardzo dobrze znosi... 26.06.11, 19:22
            > Ale tak sobie myślę, że jeśli w ciągu tych sześciu lat ciągłego pisania
            > na forum miałem czas, by poznać dziewczynę, pokochać ją (ze wzajemnością), pośl
            > ubić, zarobić na duży dom za miastem (bo ja gołodupcem po rozwodzie byłem, a za
            > pierwszy wolny tysiąc złotych kupiłem Poloneza, ubezpieczyłem go, zarejestrowa
            > łem i zatankowałem - takie były początki), miałem czas wybudować i zacumować we
            > wrocławskiej marinie nasze pływadełko, zmienić z pięć samochodów na coraz leps
            > ze, wygrać proces o nieważność małżeństwa (5 lat zachodu), spłodzić syna, być p
            > rzy jego porodzie, a teraz mieć miesiąc wolnego na pomoc żonie w połogu, zrobić
            > własnoręcznie połowę mebli w domu, wybudować (własnoręcznie) małe "molo" przy
            > domu, założyć (własnoręcznie) porządny ogród przy domu, urządzić żonie i sobie
            > pracownię na poddaszu...

            Nie wiem, czy wypada Ci gratulować, czy np. mi współczuć.
            W ciągu całego swojego życia nie osiągnęłam nawet 1/1 000 000 tego, co Ty i nawet się do tego nie zbliżę. Doświadczenia w moim życiu kolejny raz udowodniły, że są wartości niemierzalne, o które tak naprawdę warto w naszym życiu zabiegać. Całe szczęście, że dane mi jest je posiadać- to grono przyjaciół. Przez te lata zaledwie udało mi się utrzymać moją sieć, a także nieco ją wzmocnić- to jest największa wartość. Mogę nie mieć jachtu, mola czy pracowni, ale w potrzebie mam grono starych, sprawdzonych przyjaciół. Zycie tak mi dokopało, że już wiem, ile jestem w stanie udźwignąć i jak wiele znaczą przyjaźnie. "Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono"; ja ten egzamin zdałam - głównie przez chorobę syna; moi przyjaciele też- ojciec dziecka NIE.
            Zwłaszcza teraz, kiedy od paru tygodni mam niekorzystne rozpoznanie lekarskie, jeszcze mniej znaczą dla mnie te dobra, którymi Ty się pochwaliłeś. Moim największym osiągnięciem życiowym jest mądry, rozsądny, ambitny i empatyczny syn, a najcenniejszymi wartościami- relacje z innymi, w tym i z synem. Gdybym dzisiaj musiała żegnać się z tym światem, to zrobiłabym to z poczuciem dobrze wypełnionej misji. Poczucie, że nie zawiodłam- bezcenne.
      • i.rys Re: Jeżeli masz jakąs sprawę do mnie... 24.06.11, 23:18
        Ależ egocentryzm smile
        Nie chowam się za plecami tłumu i nie z Tobą prowadzę rozmowę...

        Wątek jest moją refleksją i miał wzbudzić refleksję w innych nt. istoty tego forum... tego co to forum ma dawać tym, którzy tu przywędrowali.
        Zostałeś wymieniony ponieważ Twoje posty m.in. w kierunku Zmęczonej wskazują na pewne "usztywnienie" w przekonaniu, że Ty ZAWSZE wiesz lepiej.
        Moim zdaniem skanujesz wypowiedzi i napawasz się pochlebstwami niektórych osób, które Cię popierają.
        Za mało w tym widzę chęci udzielenia pomocy drugiej stronie a za dużo popisywania się swoją mądrością i przenikliwością...

        A w tym wątku, który być może umarł przed tygodniem pytanie było -jak wiesz - do Ciebie - ot podpięte omyłkowo nie tam gdzie trzeba "trzy grosze" smile

        A jeśli swoje wpisywane tu na forum porady, opinie, przykładane ludziom łatki /etykietki traktujesz tak beznamiętnie jak traktuje się zwykle sztućce to istotnie osoby oczekujące zrozumienia czy empatii powinny opuszczać Twoje posty.
    • mola1971 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 12:41
      Ale o co chodzi? Mogłabyś konkretniej?
      Jakie krzywdzenie innych na forum? Toż to forum a nie gabinet psychoanalityka jest.
      • brzoza1975 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 19:40
        Mola come on gołym okiem widać jak się pastwią wycinają i od trolii wyzywają,
        zaglądam rzadko ale to zauważyłam. To jest forum a nie folwark.
        A co do gabinetu to nie masz racji kiedyś było dla mnie i gabinetem i lekarstwem i jak widać pomogło.
        • mola1971 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 19:55
          Brzoza, forum może być (i dla mnie również kiedyś było) jedną z form terapii, ale na pewno nie jest gabinetem psychoanalityka. Wiesz na czym polega różnica? W gabinecie jesteś tylko Ty i psychoterapeuta, nie ma żadnych osób trzecich. Na forum otwartym (a to takie jest) może pisać każdy i żadnego wpływu nie masz na to co kto i gdzie pisze.
          Rozumiem, że kogoś może wkurzać to co i jak pisze Tri, ale ma takie samo prawo tu pisać jak każdy forumowicz. Jeśli ktoś boi się jego komentarzy to po prostu albo niech je ignoruje, albo niech nie pisze na forum. Trzeciej drogi nie ma.
          Ja osobiście Tricoloura lubię i cenię. Właśnie za to co i jak pisze. Mnie akurat jego bardzo trzeźwe podejście bardzo pomogło. Wiele razy zmuszał mnie do myślenia. I za to mu jestem wdzięczna.
          Każdy człowiek jest inny i innego rodzaju pomocy potrzebuje. Jednym pomaga głaskanie po głowie, innym kubeł zimnej wody na głowę. Tri właśnie wylewa takie kubły zimnej wody. Komuś nie odpowiada taka forma pomocy? Może z niej nie korzystać. Wystarczy sobie nick "tricolour" w ustawieniach konta "wygłuszyć".
          • brzoza1975 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 20:05
            Mola nie musisz się ze mną zgadzać, bardzo nie lubię kiedy ktoś na siłę tłumaczy i wciska, wybacz. Kubeł zimnej wody znacznie różni się od kubła pomyj i tutaj nie zrobisz z niego świętegosmilejak Tri zmusił Cię do myślenia to świat się kończy Amen.
            Przeczytałam wątek faceta, który zapytał kiedy mówić o rozwodzie. Wiesz jaka jest odpowiedź?
            Facet powiedz o swojej sytuacji od razu, ale zanim dostał odpowiedź został przykładnie ukamienowany. Jak zwykle na tym forum.
            • mola1971 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 20:10
              Z tego co mi wiadomo te tricolourowe kubły zimnej wody swego czasu nie tylko mi pomogły.
              Ja tam w jego komentarzach kubła pomyj nie zauważyłam. Raczej nazywanie rzeczy po imieniu.
              Co nie znaczy, że zawsze się z nim zgadzam. Bywa, że nie. Kilka razy nawet zdarzyło nam się dość długo dyskutować (ważne! dyskutować a nie kłócić) i miło te dyskusje wspominam.

              To tyle na temat. Adwokatem jego nie jestem, zresztą chłopak sam potrafi się doskonale bronić.
              • noname2002 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 21:49
                Ja to widzę tak:jak na każdym chyba otwartym forum zdarzają się osoby lubiące komuś dogryźć, są też osoby z różnymi frustracjami i pałające niechęcią do płci przeciwnej ale też często coś co się wydaje dokopywaniem jest po prostu spojrzeniem na problem z innej strony, warto pomyśleć czy osoba z którą tak bardzo się nie zgadzamy nie ma choć trochę racji. Czasem głaskanie po głowie i potakiwanie może zrobić dużo większą krzywdę niż napisanie nieprzyjemnej dla założyciela wątku prawdy.
            • nangaparbat3 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 23.06.11, 22:36
              > Przeczytałam wątek faceta, który zapytał kiedy mówić o rozwodzie. Wiesz jaka je
              > st odpowiedź?
              > Facet powiedz o swojej sytuacji od razu, ale zanim dostał odpowiedź został przy
              > kładnie ukamienowany. Jak zwykle na tym forum.

              Z kamienowaniem z lekka przesadzasz, a facet rzeczywiście osiągnął mistrzostwo. Słusznie mu się należał ten kubeł.
              Drugi taki przypadek aktualny to dama, która jednym tchem zapewnia, że "nic nie czuje" do ex swego męża, i że ta ex jest gnidą.

              Wiesz - jak ktoś się pogubił, oberwał, cierpi, jest w naprawde trudnej sytuacji - nie popieram czepiania się szczegółów. Ale jak ktos łże w żywe oczy, warto mu powiedzieć "stop". Moze w realu się zastanowi.
              • 44bromba Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 00:09
                A czym na przykład zawiniła Tęsknota, niedawno jazda była na nią. I na wiele innych osób, które albo się przejęzyczyły, albo napisały coś w emocjach, albo jescze coś, co podziałało jak zapalnik.
                • nangaparbat3 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 07:32
                  Nie wiem, pewnie niczym i ktoś się wyżył - nie czytam wszystkiego. odnosze się do dwóch wątków - tego malżonka, co nie złożył nawet pozwu, a chce pani powiedzieć "o rozwodzie" , i next, która deklaruje obojętność, a jest wulkanem złych emocji. Te dwa wątki były tu przywołane konkretnie - więc o nich pisze.
                  Oprócz tego na forach ludzie odreagowują swoje frustracje, waląc często jak popadnie, fakt. Wydaje mi się jednak, że najlepiej bronić atakowanych w konkretnych wątkach - z doświadczenia wiem, że to najbardziej pomaga atakowanym smile
            • tricolour Brzoza, nie kompromituj się... 24.06.11, 00:10
              ... z tym wylewaniem przez mnie pomyj i kamienowaniem faceta we wskazanym wątku. Bo Ci zacytuję wszystkie moje wypowiedzi. Proszę:

              "Jesteś żonaty to po co zawracasz łeb dziewczynie? Weź się rozwiedź jak normalny facet, zostanów czego chcesz i co potrafisz zaoferować (bo rozwód dowodzi, że kiepsko u Ciebie z tym) odczekaj, ochłoń i dopiero potem zabieraj się za nowe znajomości.
              Nawet pozew nie złozony! Weź nie rozśmieszaj z tym rozwodem"

              "Niby zadałeś proste pytanie, a okazuje się, że pytanie nie ma sensu. Bo nie możesz pytać na której randce masz mówić o rozwodzie skoro rozwodu nie ma. Nawet pozwu nie ma. Jest za to tak, że Tobie się coś wydaje. Wydaje Ci się, że się rozwodzisz, może nawet majątek w myślach dzielisz, może inne sprawy... ale to tylko wyobraźnia. Naprawdę jesteś żonaty i to jeszcze długo będzie trwało"

              Koniec. Widzisz Ty jakieś pomyje? Kamienowanie? Bo ja widzę Twoje uprzedzenie do nazwania rzeczy po imieniu, że facet, który nie złożył nawet pozwu nie może mówić o swoim rozwodzie. I rozumiem skąd Twoja ( i nie tylko Twoja) awersja do mnie: to strach przed konfrontacją, choćby słowną, z rzeczywistością. Uszy po sobie, jakoś to będzie.

              Mnie "jakoś" już przestało zadowalać, ale - jak widać na załączonym obrazku - to także ma swoją cenę. Chętnie ją ponoszę.
              • ewela1_1 Re: Brzoza, nie kompromituj się... 24.06.11, 08:27
                "Bo ja widzę Twoje uprzedzenie do nazwania rzeczy po imieniu, że facet, który nie złożył nawet pozwu nie może mówić o swoim rozwodzie"

                To się nie nazywa rzeczy po imieniu, tylko czepianie się słówek. W tym wątku akurat nietrudno się domyśleć"co autor miał na myśli". Większość ludzi pisze szybko, w emocjach. Napisał o rozwodzie, a ja podejrzliwa akurat w tym przypadku nie jestem i wierzę facetowi, że takowy planuje. Gdyby był perfidnym typkiem wiedziałby o tym- robił swoje i nie przejmował się"ofiarą" , a tym bardziej nie pytał na forum rozwodowym.

                A poza tym dobrze prawisz, kąsasz, ale... niezbyt dotkliwietongue_out.

                -------------------------
                "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
              • demon_hrabiego Re: Brzoza, nie kompromituj się... 24.06.11, 15:45
                tricolour napisał:

                > Koniec. Widzisz Ty jakieś pomyje? Kamienowanie? Bo ja widzę Twoje uprzedzenie d
                > o nazwania rzeczy po imieniu, że facet, który nie złożył nawet pozwu nie moż
                > e mówić o swoim rozwodzie
                . I rozumiem skąd Twoja ( i nie tylko Twoja) awers
                > ja do mnie: to strach przed konfrontacją, choćby słowną, z rzeczywistością. Usz
                > y po sobie, jakoś to będzie.

                A mnie nie odpowiada nie tyle nawet treść Twojego przekazu, co już sam styl dyskusji przypominający prowadzenie rozmowy przez śledczego z podejrzanym, Twoja żyłka małego demaskatora, przemożna chęć skompromitowania adwersarza i jego dyskwalifikacji. I przede wszystkim Twój język, który miejscami wywołuje moje nieodparte skojarzenia z językiem przemocy pracowników dawnej milicji obywatelskiej i esbecji, to znowu całymi frazami jakby żywcem wyjęty z raportów do MSW:
                „sporządziłbym notatkę służbową z zajścia i wysłał do prezesa”, „pociągnąć za język o szczegóły”,
                „sama Twoja obecnośc grozi zerwaniem umowy przez firmę szmaciarsko-tchórzliwą, która wysłała na szkolenie cipę zamiast pracownika”,
                „możesz odgryźć się kochance i mężu, że sie posrają ze zgryzoty (zachęcam strasznie). Pozwij ją na świadka!”, „Z męża możesz się teraz śmiać, że wziął sobie tchórza”
                itp. a są to cytaty z jednego tylko wątku. Oczywiście niektórym się ten język podoba, bo jest zwięzły, prosty, efektowny, zdecydowany, dynamiczny no i oczywiście skuteczny w takim sensie jak tylko skuteczna mogła być milicyjna pała. Ale wśród części audytorium, która wykazuje pewną elementarną wrażliwość Twoje wypowiedzi będą budziły sprzeciw.

                --
                Każdy ma jakiegoś bzika,
                Każdy jakieś hobby ma…
                • szizumami Re: Brzoza, nie kompromituj się... 24.06.11, 23:13
                  ---wiesz -hrabia--ty tez nie przebierasz w słowach
                  i do tego trudno cie czasem zrozumieć

                  a tri przynajmniej wali prosto z mostu i zrozumiale
                  ---
                  a prawda że zrobniło sie ogólnie ostrzej
                  ja pod innym nickiem tu kiedyś byłam ..i delikatniej pisano..ło sie
                  stety...

              • i.rys Re: Brzoza, nie kompromituj się... 24.06.11, 23:44
                A ja w tych dwóch cytatach widzę, że pomiatasz nim jak chłoptasiem, który w brudnym ubranku stoi pod murkiem i zbiera na piwo...
                To jest komunikacja? To jest agresja oparta na wielu insynuacjach mających podważyć poziom intelektualny chłopaka.
                Gdyby Tobie ktoś wysmarował takie dwa cytaty - nie miałbyś poczucia, że przydeptał Ci poczucie godności??

                To samo mogłeś wyrazić krócej:

                "Jesteś żonaty to po co zawracasz łeb dziewczynie? (...) zastanów czego chcesz i co potrafisz zaoferować (...) odczekaj, ochłoń i dopiero potem zabieraj się za nowe
                > znajomości. (...)"
                >
                > "Niby zadałeś proste pytanie, a okazuje się, że pytanie nie ma sensu. Bo nie mo
                > żesz pytać na której randce masz mówić o rozwodzie skoro rozwodu nie ma. (...) Naprawdę jesteś żonaty i to jeszcze długo będzie trwało"

                Rozumiesz? Czy widzisz, że teraz jest łagodniej? A przecież też dosadnie.
                • tricolour No to sama pisz łagodniej... 25.06.11, 00:20
                  ... masz okazję! Mnie pozostaw styl jaki mam. I zastanów sie jak wygląda pouczanie mnie, bym nie pouczał.

                  A tak na marginesie: tu, na forum, mniej więcej co roku pojawia się akcja o kryptonimie "Jedwabne" podczas której prowadzona jest krucjata, by niejaki Tricolour przestał pisać wcale lub tak zmienił styl, by ziemia lżejszą była. Nie przypominam sobie, by te apele przyniosły choć raz oczekiwany skutek więc podejrzewam, że teraz też nic to nie da. Ten typ tak ma i na dodatek pogodzony jest z faktem, że jedni go lubią, a inni nie lubią.
    • haalszka Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 09:52
      nie jestem bardzo aktywnym pisarzem na tym forum, więcej czytam. Jeśli kogoś uraziłam swoimi słowami to przepraszam w tym pościesmile
      Jednak, czasami gdy czytam czyjeś prośby o pomoc to nóż w kieszeni mi sie otwiera... tak reaguję na wątki z prośbą o podesłanie pomysłów na zniszczenie exa/ex, to kombinacje przy wysokości alimentów, to przemoc psychiczna nad ex nad dziećmi, bardzo często nieświadoma.
      Czasami mam dzień że napisze co myślę w inne dni odpuszczam i myślę szkoda mi człowieka.
      Jednak czasami te "nasze" pomyje moga komuś pomóc. Nawet jeśli nie dziś to za miesiąc. Jeśteśmy tu z jednego powodu, rozwód. Jesteśmy tu na różnych poziomach przerobienia tego tematu. Ci bardziej już zaawansowani mogą wydać się napastnikami, lecz moim zdaniem to już inne, zdystansowane podejście do tematu. Tu warto się zastanowić nad każdym wpisem, bo nauka może płynąc z różnych stron.
      Oczywiście powyższe nie dotyczy oczywistych złośliwości, a takie wpisy są jednak trzeba się nauczyć ich i nie reagować.
      Pozdrawiam
    • malgolkab Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 09:57
      wg mnie forum to nie Towarzystwo Wzajemnej Adoracji ani gabinet psychologa... jeśli ktoś pisze na forum otwartym to musi zdawać sobie sprawę z tego, że napotka różne opinie i że nikt go po głowie głaskać nie będzie. Mnie też na poczatku oburzały niektóre komentarze, ale potem stwierdziłam, że takie "kopy" dają motywację do działania i działają otrzeźwiająco...
      rażą mnie natomiast wulgaryzmy i dlatego między innymi nie rozumiem afery o "gnidę" skoro w innych wątkach padają określenia typu "kurewna" i kilkanaście osób temu przyklaskuje...
      • brzoza1975 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 10:42
        malgolkab imienniczkosmile pięknie napisane nic dodać nic ująć.

        Tri zatkało mnie, ja nie muszę cię kochać ani wielbić.
        Ja nie kocham ludzi za to co kto ma tylko za to, że są,
        a w noc Świętojańską do 3 rano miałam z córką wampirzy maraton filmowy, to nas różni Tri.
        • tricolour Gdy mój syn... 24.06.11, 10:48
          ... będzie odrobinę starszy, to też z nim na różne seanse pójdę. Na razie ma 11 dni i nawet nie wie z czym się takie wampiry zjada. Bo tak około 3 to właśnie zajadał w najlepsze...
          • malgolkab Re: Gdy mój syn... 24.06.11, 11:04
            tricolour napisał:

            > ... będzie odrobinę starszy, to też z nim na różne seanse pójdę. Na razie ma 11
            > dni i nawet nie wie z czym się takie wampiry zjada. Bo tak około 3 to właśnie
            > zajadał w najlepsze...

            ale masz chyba jeszcze starsze dziecko?? chyba, że z kimś pomyliłam (co nie wykluczone jest). ja z moim chodzę do kina na wszystkie bajki, co mnie niezmiernie cieszy, bo przynajmniej głupio na mnie nie patrząwink
            • tricolour Mam. 21 lat. 24.06.11, 11:06
              Na bajki do kina ze mną nie chadza...
              • malgolkab Re: Mam. 21 lat. 24.06.11, 11:09
                tricolour napisał:

                > Na bajki do kina ze mną nie chadza...
                ja mając 21 lat chodziłam na bajki do kinawink a z Tatą chodziłam też tyle, ze do Opery, teatru, na koncert i dalej chętnie chodzę, choć mam już trochę więcej latsmile
                • tricolour Owszem, był taki czas... 24.06.11, 11:13
                  ... ze byłem miejskim przewodnikiem i KOwcem. Teraz jakis młodzian przejał ta role.
                  • malgolkab rozumiem n/t 24.06.11, 11:17
        • tricolour A na dokończenie (zakończenie) tematu... 24.06.11, 11:04
          ... może mi podpowiesz na jaki sens pójść z 11 dniowym dzieckiem? Nie chcę być wyrodnym ojcem i chciałbym skorzystac z Twojego doswiadczenia, a na pewno na jakim seansie ze swoją córką w podobnym wieku byłaś skoro tak bardzo sie różnimy.

          Naprawdę nie chcę trzymać synka całymi dniami i nocami w domu. Podpowiesz?
          • brzoza1975 Re: A na dokończenie (zakończenie) tematu... 24.06.11, 19:30
            ja ten seans miałam w domusmile

        • malgolkab Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 11:17
          brzoza1975 napisała:

          > malgolkab imienniczkosmile pięknie napisane nic dodać nic ująć.
          >
          tylko wiesz, ja nie się nie identyfikuję z Twoimi wypowiedziami w tym wątku. Chociażby co do Tri, z którym akurat częściej się nie zgadzam niż zgadzam... natomiast nie uważam, że wylewa na kogoś pomyje lub przekracza granice; ma po prostu swoje zdanie, którego się trzyma, a dodatkowo- co rzadkie umie dyskutować (dyskusja to nie usilna chęć przekonania kogoś do swojego zdaniawink Powiem więcej, z moją przyjaciółką różnimy się poglądami politycznymi, w dużej mierze sposobem wychowywania dzieci, podejściem do kilku spraw słuzbowych itd, co od kilkunastu lat w niczym nam nie przeszkadza...
          • jarkoni Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 14:12
            Nie do końca się zgodzę z tym, że na forum jest tylko dokopywanie innym, że to folwark gdzie się tylko tych co mają inne zdanie wycina, albo nazywa trollami..
            Owszem, wycinane są zarówno wulgaryzmy jak i osobiste, niczym nieuzasadnione dopiekania innym. Prawdą jest też, że forum zmieniło się, że nie jest już takie jak 5-7 lat temu.. Cóż, wyrosło nam nowe pokolenie rozwodzących się, pewnie bardziej bezwzględnych, wzrosła też nieprawdopodobnie liczba rozwodów przez te kilka lat..Wtedy co piąte-szóste byłomałżeństwo było zagrożone, teraz już co trzecie-czwarte.
            Mamy jednak wpływ na agresję na forum, posty wulgarne, z pomyjami, nie szanujące netykiety tzw są wycinane i będą wycinane, i jak to pewien klasyk powiedział "szambo nie będzie perfumerią", a parafrazując- ma być odwrotnie..
            Nie wiem dlaczego akurat Tri się tu dostało najbardziej, ma ostry język, ale też rzadką zdolność trzeźwego, rozsądnego, zimnego myślenia. Nie wszystkim się to podoba, nie wszystkim podoba się jakaś część prawdy o sobie wywleczona na podstawie własnych wpisów. Tri to potrafi, a uwierzcie, że kubeł zimnej wody w momencie, kiedy nami rządzą emocje, naprawdę potrafi pomóc..
            • nangaparbat3 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 18:00
              jarkoni napisał:

              \
              > Nie wiem dlaczego akurat Tri się tu dostało najbardziej, ma ostry język, ale te
              > ż rzadką zdolność trzeźwego, rozsądnego, zimnego myślenia.

              Właśnie dlatego. Ktoś kto zachowuje chłodny umysł, uzywa wulgaryzmow z rozmysłem. To mniej zrozumiałe niż używanie ich pod wpływem emocji, i mocniej rani.
              • tricolour Tylko tak dodam słówko... 25.06.11, 01:04
                ... że nie zawsze odczucie zranienia u odbiorcy idzie w parze z zamiarem celowego zranienia.

                Zdarza się (i to wielokrotnie na tym form miało miejsce) że dotknięcie wrażliwego tematu spowodowało wręcz spustoszenie, bo ukazywało głębię i rozmiar nieprzerobionych spraw. Spraw skrzętnie przed sobą samym ukrywanych, ale jawnych i widocznych dla otoczenia.

                Owszem - zdarzało się (mnie też i to nie raz), że celowo ukazywałem sprawę w celowo jaskrawym świetle wiedząc, że oślepi. Licząc przy tym na jednoczesne olśnienie.
                • mola1971 Re: Tylko tak dodam słówko... 25.06.11, 01:11
                  Idź chłopaku dziecię (piersią żony) karmić tongue_out
                  Co? Mały kolki ma, że jeszcze nie śpisz? wink
                  Tylko się wyzłośliwiam oczywiście. Niech zdrowo Wam się chowa.
                  A ja zmykam spać po baaardzo ciężkim (pracowo) tygodniu. Dobrze, że choć dzieci już mi w spaniu nie przeszkadzają wink
                  Dobranoc smile
                  • tricolour Flaszki wyparzyłem... 25.06.11, 01:14
                    ... bo na razie mały więcej zjada niż mama może wyprodukować. No to siedzę podczas tych fajnych czynności, czytam, piszę. Pampersy tanio właśnie kupiłem.

                    Dobranoc.
                    • mola1971 Re: Flaszki wyparzyłem... 25.06.11, 01:20
                      Spokojnie, może to tylko kryzys laktacyjny. Tak bywa i czasem nie da się naprodukować tyle ile dzieć żarty potrafi zjeść. Cierpliwości. Wszystko się unormuje. A jakby co to flaszki tyż dla ludzi (malutkich) som wink

                      Jeszcze raz dobranoc smile
                    • zmeczona100 Re: Flaszki wyparzyłem... 26.06.11, 19:29

                      > ... bo na razie mały więcej zjada niż mama może wyprodukować.

                      To nie jest "na razie", tylko naturalna kolej rzeczy. Laktacja nie była potrzebna, więc zanika. Pora pozbyć się nadziei, że Twój syn ma jeszcze szansę być karmionym piersią. Gdybyś siedział na forum właściwym (tj. Noworodek, Forum młodych rodziców itp.), to byś o tym wiedział. No i mógł zapobiec.

                      No to siedzę podc
                      > zas tych fajnych czynności, czytam, piszę.

                      I super. Przyzwyczajaj się, bo przynajmniej kilka takich miesięcy Cię czeka wink
                      • mola1971 Re: Flaszki wyparzyłem... 26.06.11, 20:09
                        zmeczona100 napisała:
                        > To nie jest "na razie", tylko naturalna kolej rzeczy. Laktacja nie była potrzeb
                        > na, więc zanika. Pora pozbyć się nadziei, że Twój syn ma jeszcze szansę być kar
                        > mionym piersią. Gdybyś siedział na forum właściwym (tj. Noworodek, Forum młodyc
                        > h rodziców itp.), to byś o tym wiedział. No i mógł zapobiec.

                        Zmęczona, tutaj to przesadziłaś. Po pierwsze skąd wiesz, że on na tych forach nie siedzi? Od samego siedzenia na jakimkolwiek forum jeszcze nikt nigdy żadnego problemu nie rozwiązał.
                        Po drugie skąd ta pewność, że jego syn nie ma już szans na to by być karmionym piersią? Mój Młody zaraz po urodzeniu był dokarmiany bo tyle jadł, że nie byłam w stanie cały czas go przy cycu trzymać. Chciałam odpocząć. Gdy się wzmocniłam jakoś do karmienia naturalnego udało nam się wrócić. Z córkami wprawdzie byłam mądrzejsza i w ogóle butelki nie wprowadziłam tylko "walczyłam", ale wtedy miałam już doświadczenie.
                        • zmeczona100 Re: Flaszki wyparzyłem... 26.06.11, 20:23
                          mola1971 napisała:


                          >
                          > Zmęczona, tutaj to przesadziłaś. Po pierwsze skąd wiesz, że on na tych forach n
                          > ie siedzi?

                          Bo byłby efekt?


                          > Po drugie skąd ta pewność, że jego syn nie ma już szans na to by być karmionym
                          > piersią?

                          Z doświadczenia zawodowego?

                          Z córkami wprawdzie byłam
                          > mądrzejsza i w ogóle butelki nie wprowadziłam tylko "walczyłam", ale wtedy mia
                          > łam już doświadczenie.

                          No i masz odpowiedź, jaką Tri znalazłby na forum bardziej trafionym problemowo, niż RiCD wink
                          • mola1971 Re: Flaszki wyparzyłem... 26.06.11, 20:33
                            Jak dobrze, że ja Twojego doświadczenia zawodowego nie miałam bo gdybym je miała to mój Młody nie miałby szans na to, by być karmionym piersią. Wtedy nie wiedziałam, że podanie butelki to koniec karmienia i do tego karmienia wróciliśmy smile Gdybym wiedziała to pewnie nawet bym nie próbowała.
                            Jednak czasem brak wiedzy na jakiś temat to zaleta. Wtedy łamie się stereotypy wink

                            A co do efektu w przypadku Triego to należy pamiętać, że karmi jego żona a nie on. I nawet gdyby posiadł całą dostępną na rynku wiedzę na temat karmienia piersią, i tak guzik mógłby sobie z tą wiedzą zrobić jeśli jego żona nie czułaby się na siłach karmić. Tak też się zdarza.
                            • zmeczona100 Re: Flaszki wyparzyłem... 26.06.11, 20:52
                              Tri, długość dokarmiania- to jest meritum sprawy.

                              > A co do efektu w przypadku Triego to należy pamiętać, że karmi jego żona a nie
                              > on

                              Niezupełnie. Postawa mężczyzny najczęściej ma największy wpływ na decyzje kobiet tuż po porodzie.
                              • zmeczona100 Nie Tri, a Mola n/t 26.06.11, 20:52

                              • mola1971 Re: Flaszki wyparzyłem... 26.06.11, 21:02
                                Pewnie, że ważne jest by kobieta w karmieniu była wspierana, ale jeśli sama z jakiegoś powodu nie chce lub nie może, to nawet najbardziej zaangażowany mąż nie pomoże. Może tylko dodatkowo frustrować.
                                Dodam dla jasności, że teraz już piszę ogólnie bo jak jest u Triego zielonego pojęcia nie mam.
                                Natomiast irytuje mnie to, że uważa się obecnie, że kobieta karmić musi bo jak nie karmi to znaczy, że złą matką jest. A to nie takie proste i wbijanie kobiety w poczucie winy z tego powodu to największa krzywda, jaką można zrobić świeżo upieczonej matce. Zwłaszcza jeśli to jest pierwsze dziecko i wszystko co z nim związane to jedna wielka tajemnica.
                                • zmeczona100 Re: Flaszki wyparzyłem... 26.06.11, 21:52
                                  mola1971 napisała:


                                  > Natomiast irytuje mnie to, że uważa się obecnie, że kobieta karmić musi bo jak
                                  > nie karmi to znaczy, że złą matką jest.

                                  Mola, litości...
                                  Chyba, że to było tylko tak BTW.

                                  Karmienie butelką ma tę niepodważalną zaletę dla ojca, że może karmić swoje dziecko- łącznie ze wszystkimi atrakcjami typu nocne wstawanie wink
                                  • mola1971 Re: Flaszki wyparzyłem... 26.06.11, 22:02
                                    Oczywiście, że to było BTW smile
                                    Co do zalety karmienia butelką to zgoda. Podstawową zaletą jest to, że tata również może karmić bo argument, że on nie ma piersi odpada wink
                      • tricolour "Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie" 26.06.11, 23:23
                        ... to na piekle ma być napisane. I to tylko niektórym. Tymczasem niebo nam sprzyja i po kilku dniach problemów jest co jeść! Może nawet będzie za dużo.

                        " I super. Przyzwyczajaj się, bo przynajmniej kilka takich miesięcy Cię czeka wink" - myślę, że uczciwe będzie gdy będę Tobie tego życzył, co Ty mnie.
                        • mola1971 Re: "Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodz 26.06.11, 23:40
                          Super! Znaczy Twój syn uparty jak mój Młody. Nie da się tak łatwo od tego co dobre odstawić wink I dobrze, tak trzymać smile
                          I nie oddawać się. Będzie tyle żarełka ile tylko potrzebne smile
                          • mola1971 Re: "Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodz 26.06.11, 23:44
                            Nie poddawać się miało być, ale w tym przypadku oddawać się też ma sens smile
                            • tricolour Jest dobrze... 26.06.11, 23:51
                              ... i myślę, że będzie dobrze.

                              Dziękujemy całą trójką, która jeszcze nie śpi. Jedno je, drugie karmi, trzecie też ma zajęcie na najbliższą godzinę.

                              smile
                              • mola1971 Re: Jest dobrze... 27.06.11, 00:03
                                Będzie dobrze. Nie ma innej opcji smile
                                Pozdrowienia od czwórki, która jeszcze nie śpi i siedzi, każde przy swoim kompie wink
                                Takie czasy... Moje maleństwo (znaczy Młody) za chwilę do pracy idzie i na studia zaoczne. Tak wybrał. Przed chwilą czytałam jego CV i LM i normalnie dumna jestem bo niczego nie musiałam poprawiać. Napisał tak jak trzeba smile
                                • tricolour Nie pisz ile masz komputerów... 27.06.11, 00:19
                                  ... bo polucji dostaną od Twego stanu posiadania. Żeby Polak nie zazdrościł trzeba pisać, że głód w domu, syf i choroby. Wtedy, gdy jest źle, jest dobrze.

                                  tongue_out
                                  • mola1971 Re: Nie pisz ile masz komputerów... 27.06.11, 00:22
                                    Przeca tera komputer to rzecz osobista jak szczoteczka do zębów. Jeśli ktoś lubi korzystać z cudzej to jego problem tongue_out

                                    Zmykam spać bo rano do roboty sad
                                    Dobranoc smile
            • i.rys Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 25.06.11, 00:33
              W moim wątku nie ma mowy o tym, że na forum jest tylko dokopywanie. Takie postawienie sprawy byłoby krzywdzące wobec osób, które życzliwie i z wyczuciem dzielą się swoimi opiniami, wiedzą, doświadczeniem.

              Jednak w moim odczuciu łatwo się „Trolluje” i to także pochopnie wobec osób nowych, które nawet nie wiedzą co to znaczy i co spotyka się z poparciem tych lepszych bo znających hasło.

              „ (…wink nie wszystkim podoba się jakaś część prawdy o sobie wywleczona na podstawie własnych wpisów (…wink

              Jarkoni – prawdy się nie wywleka… prawdę się POKAZUJE…
              Właśnie sposób wywlekania prawdy sprawił, iż Tri został w tym wątku przywołany do tablicy jako przykład. Ale tyko jeden z przykładów i nie ma to na celu czynienia z Niego gwiazdy socjometrycznej, bo dla niektórych już nią jest smile

              Gdybyśmy w odpowiedziach na posty pokazywali swoją wersję prawdy tak by była ona NAUKĄ a i NAUCZKĄ nie byłoby we mnie poczucia, że niektórzy forumowicze bawią się w kopanie zamiast pomagać.
              A ideą forum było wspierać… czy tak?

              Z dorosłymi tak jak z dziećmi… bardziej do rozsądku przemówisz okazując szacunek, cierpliwość i wyrozumiałość niż zakrzykując, etykietyzując i wylewając kubły zimnej wody.
              • i.rys Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 25.06.11, 00:36
                Miało być: NAUKĄ a nie NAUCZKĄ

          • brzoza1975 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 19:33
            wybacz szkoda mi czasu na dyskusjesmile
            • nangaparbat3 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 24.06.11, 19:38
              brzoza1975 napisała:

              > wybacz szkoda mi czasu na dyskusjesmile

              Napisała Załozycielka Wątku.
              • podroznie ... 24.06.11, 20:55
                popatrz spokojnie na drzewko wypowiedzi. Jedna pani z drugą
                panią skończyła dyskusję z braku czasu i tyle.
                Nie ma podtekstu.

                miłego wieczoru Nanga
                pozdrawiam
                • nangaparbat3 Re: ... 24.06.11, 23:29
                  Patrzę spokojnie. "Szkoda mi czasu na dyskusje z tobą" nie ma podtekstów. Jest jednoznaczne. W kontekście - zabawne.
                  • mola1971 Re: ... 24.06.11, 23:39
                    smile

                    Napisałam coś więcej (bardzo złośliwego wink), ale wykasowałam smile
                  • nangaparbat3 Re: ... 24.06.11, 23:40
                    A rzeczywiście, to nie Brzoza zaczęła wątek. Wycofuję się.
                    • mola1971 Re: ... 24.06.11, 23:44
                      To kto zaczął wątek w tym przypadku nie ma znaczenia, więc się nie wycofuj (to ja rak jezdem tongue_out) bo masz rację.
                      • nangaparbat3 Re: ... 25.06.11, 00:38
                        No nie. Autor wątku jest inicjatorem, gospodarzem - ma większe obowiązki niż zwykły forowicz. Z drugiej strony "Nie chce mi się z tobą gadać" jest obraźliwe tak czy siak - ale siak już nie takie zabawne sad
                        • mola1971 Re: ... 25.06.11, 00:48
                          Jest obraźliwe jak najbardziej. Wg mnie dużo bardziej obraźliwe niż tricolourowe wulgaryzmy. Na potrzebę sytuacji i konkretnej osoby bo ja bezpośrednio z jego wulgarnością się nie spotkałam.
                          Dla mnie "Nie chcę mi się z tobą gadać" znaczy tyle co "mam cię w dupie".
                          Jakoś nie zauważyłam by Tri kogokolwiek, kiedykolwiek miał w dupie.

                          Jakoś wątek całkowicie na Tri zszedł. Ale może to i dobrze. On się nie obrazi (bo nie z tych focha strzelających jest) a kogoś może zmusi do myślenia.
                          • demon_hrabiego Re: ... 25.06.11, 07:59
                            Mam rozumieć, że wolisz kiedy ktoś tytułuje Cię "cipą" ?
                            I może po prostu nie miała czasu gadać, nie przyszło wam to głowy ?
                            • nangaparbat3 Re: ... 25.06.11, 09:59
                              demon_hrabiego napisał:

                              > I może po prostu nie miała czasu gadać, nie przyszło wam to głowy ?

                              Nie. "Nie chce mi się" znaczy "nie chce mi się", nic innego.
                              • demon_hrabiego Re: ... 25.06.11, 12:58
                                A jak ktoś ma w swoją postawę wkodowaną m.in. kpinę z wydarzeń w Jedwabnem, to o czym to świadczy, Nango ? /pytanie retoryczne, myślę że masz własne zdanie na ten temat
                                • nangaparbat3 Re: ... 25.06.11, 17:02
                                  Nie wiem, jakie zdanie jest właściwe, i szczerze mówiąc czytając o tym Jedwabnym wymiekłam, nie rozumiem, oczywiście nie akceptuję. Nie podjęłam tematu, bo uznałam, że nie mam w tej chwili rezerw na dyskusję na ten temat w necie.
                            • brzoza1975 Re: ... 25.06.11, 15:55
                              wybacz szkoda mi czasu na dyskusje

                              oznacza wybacz szkoda mi czasu na dyskusje

                              motywy zostawiam dla siebie a to co dodałyście od siebie oznacza dokładnie to o czym pisałam
                              • nangaparbat3 Re: ... 25.06.11, 17:03
                                A co tu jeszcze można dodać? Mnie tam niczego nie brakuje. Jest jasne.
                            • mola1971 Re: ... 25.06.11, 16:39
                              demon_hrabiego napisał:
                              > Mam rozumieć, że wolisz kiedy ktoś tytułuje Cię "cipą" ?

                              Wiesz, dla mnie równie ważne jak CO jest to KTO to mówi. Są ludzie, którym takie nazywanie mnie uchodzi. Ba, czasem sama siebie nazywam głupią cipą big_grin
                              Ale to wymaga poczucia humoru i dystansu do siebie. Polecam smile

                              P.S.
                              Na tym forum funkcjonuje do dziś Klub GC i ma się całkiem dobrze smile
                              • demon_hrabiego Re: ... 26.06.11, 11:04
                                Czy masz na myśli ten sam dystans, który zaprezentowałyście raptem kilka linijek powyżej,
                                kiedy Brzoza uznała, że nie ma czasu na dyskusję ?

                                Mnie nie przekonuje ani kreowany przez Ciebie wizerunek wyluzowanej Molki, ani sprzedawany wizerunek Twojego Trójkolorowego przyjaciela, który ponoć na pierwszym miejscu stawia dobro pytającego, tylko nie wszyscy to rozumieją.

                                I nie zamierzam tutaj się z wami licytować kto jest bardziej wyluzowanym i ile fur stoi w garażu wink
                                • mola1971 Re: ... 26.06.11, 12:37
                                  Ależ ja Ciebie do niczego przekonywać nie zamierzam bo i w jakim celu miałabym to robić?
                                  Jaki wizerunek? Po co, dla kogo, w jakim celu miałabym cokolwiek czy kogokolwiek kreować?
                                  Tutaj jestem dokładnie taka sama jak w realu smile A Tri nie jest moim przyjacielem. Póki co nawet na oczy go nie widziałam. Jest tylko i wyłącznie moim forumowym znajomym.
                                • anbale Re: ... 26.06.11, 12:48
                                  Właściwie to zastanawiam się, jak ludzie sobie wyobrażają "prawidłową" dyskusję na forum.
                                  Grecki chór wypowiadający się jednym głosem? Czy też każdy po kolei powinien wpisac "zgadzam się z przedmówcą"?...
                                  Mnie się własnie wydaje ciekawe to, że ktoś wbije szpile, ktoś inny ją wyciągnie- a prawda jak zawsze leży pośrodku...
                                  • nangaparbat3 Re: ... 26.06.11, 14:46
                                    Myślę, że dyskusja w necie mogłaby wyglądać tak jak w realu. Obawiam się jednak, że dyskusje w realu zaczną przypominać te w necie.

                                    A to wbijanie - to niby czemu służy oprócz rozładowania własnej frustracji? (Bo nie śmiem nikogo podejrzewać o zaspokajanie sadystycznych instynktów).
                                    • tricolour Zacytuj jakąś szpilę... 26.06.11, 16:01
                                      ... (najlepiej moją, bo własna i rozpoznana będzie) to Ci powiem, co miałem na myśli w taki sposób formułując druzgocącą (w ocenie postronnych, a mojej - zwyczajną) opinię.
                                      • nangaparbat3 Re: Zacytuj jakąś szpilę... 26.06.11, 16:42
                                        Tri, nie bierz tak wszystkiego do siebie - w tym miejscu dyskusja jest teoretyczna, nie o Tobie, ja też czasem wbijam szpile, nie Ty jeden.
                                        • mola1971 Re: Zacytuj jakąś szpilę... 26.06.11, 16:59
                                          Skoro już sobie tak teoretyzujemy to właśnie przyszło mi coś do głowy. W Excelu są takie opcje jak "śledź poprzedniki" oraz "śledź zależności". Na forum też czasem (a nawet często) warto z takich opcji skorzystać i oprócz czyjejś wypowiedzi przeczytać również wypowiedź, do której jest ona odpowiedzią. By kontekst zrozumieć smile
                                          • nangaparbat3 Re: Zacytuj jakąś szpilę... 26.06.11, 18:22
                                            Sama często grzesze w ten sposób, bo czytam głównie z doskoku sad
                                            • mola1971 Re: Zacytuj jakąś szpilę... 26.06.11, 18:42
                                              Ja też z doskoku czytam, znaczy nie czytam wszystkich wątków. Nawet rzadko który czytam, ale w takim wątku, w którym się wypowiadam czytam wszystko. No chyba, że wątek osiąga jakąś zawrotną ilość postów to w pewnym momencie już mi się czytać nie chce. Ale wtedy również już się nie wypowiadam smile
                                        • tricolour A, to pardon... 26.06.11, 17:17
                                          ... tyle razy wołano mnie w tym wątku, że myślałem, że znów o mnie chodzi.

                                          A skoro mam czas napisać słówko: jeden tylko raz na tym forum kłóciłem się na serio i naprawdę dbałem, by słowa jak najbardziej dotknęły. Zazwyczaj (czytaj: zawsze, prawie zawsze) moje szpile, to efekt obserwacji o czym druga strona pisze lub czego unika tak bardzo jak ognia, że aż stoi w płomieniach.

                                          Więc gdy piszę, że szmaciarsko-tchórzliwa firma wysłała cipę, a nie pracownika,. to jaskrawo podkreślam, że osoba mająca odwagę nocą rozchylać kolana przed cudzym mężem powinna za dnia mieć odwagę spojrzeć w oczy zdradzanej żonie. Chodzi o to, by kobieta (czyli ta kochanka) nie składała się tylko z waginy, ale przede z serca i głowy i umiała z nich korzystać we właściwej kolejności wynikającej z rangi. By nie tchórzyła przed wzrokiem żony jeśli sama, celowo i z ochotą przyprawiała jej rogi. Mówić inaczej: by osoba była spójna.

                                          A gdy piszę o Jedwabnem, to mam na myśli eksplozję tchórzostwa, czym w istocie Jedwabne tez było. Bo Polacy żyli z tymi nieszczęsnymi Żydami, ale hodowali w sobie nienawiść (będącą efektem własnych niedoborów podsycanych zawiścią i zazdrością). Gdy zaś ta nienawiść znalazła ujście, to była już tak wielka, że mogła jedynie przybrać formę eksterminacji choć był czas na codzień, by ją stopniowo rozbrajać. Stąd moje szyderstwo kierowane pod adresem nicków zakładanych tylko na potrzeby tego forum, nicków-przebierańców zmienianych raz po raz, kibiców, których stać tylko na głos gdy jest jakaś zadyma.
                                          • nangaparbat3 Re: A, to pardon... 26.06.11, 18:25
                                            A, to dobrze czułam, że nie kumam , o co z tym Jedwabnem.
                                    • noname2002 Re: ... 26.06.11, 17:38
                                      " A to wbijanie - to niby czemu służy oprócz rozładowania własnej frustracji? (Bo
                                      > nie śmiem nikogo podejrzewać o zaspokajanie sadystycznych instynktów)."
                                      Myślę, że są dwa rodzaje "wbijania szpili", jedne te które masz na myśli, ktoś rozładowuje swoje frustracje i lubi innym dogryźć. I te faktycznie powinny być wycinane na tym forum i myślę, że zwykle są. Ale są też wypowiedzi, które są nie po myśli założyciela wątku i może też ranią ale trafiają w sedno problemu i zastanowienie się nad nimi mogłoby dużo dać osobie, która założyła wątek i miotana emocjami pewnych rzeczy jeszcze nie dostrzega. Ja na przykład bardzo lubię wypowiedzi Tully. Makker, bo choć są chwilami brutalne, to odsłaniają pewne problemy, na przykład współuzależnienie.
                                    • anbale Re: ... 26.06.11, 20:30
                                      nangaparbat3 napisała:
                                      >
                                      > A to wbijanie - to niby czemu służy oprócz rozładowania własnej frustracji? (Bo
                                      > nie śmiem nikogo podejrzewać o zaspokajanie sadystycznych instynktów).
                                      >
                                      Czasem mam wrażenie, że niektorzy traktują jako wbijanie szpili każdą sugestię, że być może sami popełniają jakiś błąd. Bo pojawili się, aby uzyskać ogólne potwierdzenie, że są nieskazitelni jak kryształ górski, a to zły świat się na nich uwziął...A tu taki niefart, ktoś polemizuje z ta wizją...
                                      Szczerze powiedziawszy nigdy nie wyładowuję swoich frustracji akurat w internecie, jakoś ta forma mnie szczególnie nie pociąga- niektóre historie po prostu wydają mi się dziwne, bardzo tendencyjne, pokrętne, załgane albo nieprawdopodobne. Zdarza mi się, że gdy piszę wprost o swoich odczuciach- jestem brana za ciężką frustratkę albo trolla, ponieważ wychyliłam się z konwencji ogolnego lamentu nad czyimś cięzkim życiowym doświadczeniem...Nie przeszkadza mi to jakoś bardzo, zdaje sobie sprawę, że wszyscy filtrujemy historie innych przez własne doświadczenia i absolutny obiektywizm to absolutny, nieosiągalny ideał. Myślę, że rozmawiając z ludzmi "na trudne tematy" trzeba albo nabrać dystansu do ich reakcji, albo się wycofać...
                                      • nangaparbat3 Re: ... 26.06.11, 21:46
                                        najpierw piszesz tak:
                                        >Mnie się własnie wydaje ciekawe to, że ktoś wbije szpile, ktoś inny ją wyciągnie

                                        A teraz tak:

                                        > Czasem mam wrażenie, że niektorzy traktują jako wbijanie szpili każdą sugestię,
                                        > że być może sami popełniają jakiś błąd.

                                        W sumie nie wiem już, o czym piszesz.
                                        • anbale Re: ... 26.06.11, 22:04
                                          no trudno smile
    • tricolour To pisz sama łagodniej... 25.06.11, 00:17
      ... masz okazję! Mnie pozostaw styl jaki mam. I zastanów sie jak wygląda pouczanie mnie, bym nie pouczał.

      A tak na marginesie: tu, na forum, mniej więcej co roku pojawia się akcja o kryptonimie "Jedwabne" podczas której prowadzona jest krucjata, by niejaki Tricolour przestał pisać wcale lub tak zmienił styl, by ziemia lżejszą była. Nie przypominam sobie, by te apele przyniosły choć raz oczekiwany skutek więc podejrzewam, że teraz też nic to nie da. Ten typ tak ma i na dodatek pogodzony jest z faktem, że jedni go lubią, a inni nie lubią.
      • i.rys Re: To pisz sama łagodniej... 25.06.11, 01:06

        Tri... Twój styl wypowiedzi jest TYLKO przykładem dokopywania pod pozorami radzenia.
        I to kopania takiego, którego nie trzeba tak od razu i tak kategorycznie usuwać więc i nazywanie kobiety, o której nic nie wiesz na pewno "cipą" uchodzi Ci na sucho, choć w kręgach osób o pewnym poziomie kultury bycia byłbyś po czymś takim skazany na niebyt.
        Ba – powinieneś zostać „TROLLEM”… a tak się nie stało… ciekawe skąd wobec Ciebie taka forumowska wyrozumiałość…

        Twoja osoba mniejsze ma już w tym wątku znaczenie... żadna krucjata... żadne próby zmieniania Ciebie nie przyszły mi na myśl. Nie walczę z wiatrakami.

        Celem było wywołanie refleksji na co się godzimy i czemu przyklaskujemy współtworząc to forum.
        Celem było także zobaczyć w tym zbiorowisku osoby, dla których jakość wypowiedzi ma znaczenie a chęć wspierania innych osadzona jest na potrzebie pomagania innym i na empatii, która być może dla Ciebie małe ma znaczenie w relacjach z ludźmi.
        Cel - być może chwilowy - został osiągnięty.
        Pewnie i tak jutro wszystko wróci do "starej normy" i wątek stanie się stary smile
        Spij dobrze
        • tricolour Dziękuję. Dobranoc. 25.06.11, 01:11
        • szizumami Re: To pisz sama łagodniej... 25.06.11, 05:59
          u mnie na kaszubowie--w towarzystwie róznowkult.i różnopoz.-
          na porządku dziennym jest--" moja cipo chodz już do domu!"
          • inez_ka7 Re: To pisz sama łagodniej... 25.06.11, 08:19

            ...swego czasu na tym forum działało stowarzyszenie GC (Głupich Cip). Założyły je dziewczyny, które dały się wmanewrować w kiepskie życie. Ale żeby to zobaczyć i powiedzieć tak o sobie bez pejoratywnych znaczeń trzeba nabrać dystansu do siebie i swoich spraw. A to wymaga czasu...
            • izabela.jankowska Re: To pisz sama łagodniej... 25.06.11, 10:44
              Cytat wypowiedzi Tri z innego wątku - „sama Twoja obecnośc grozi zerwaniem umowy przez firmę szmaciarsko-tchórzliwą, która wysłała na szkolenie cipę zamiast pracownika”.

              Jakoś nie widzę tu zdrowego dystansu tzw. Głupich Cip i jest duuuża różnica gdy Kobiety same tak mówią o sobie ocenijąc jakieś swoje głupie zachowania a nie siebie jako całości a tym jak mężczyzna, który ich nie zna dewaluuje człowieka tym określeniem.
              Mi nie przyszłoby do głowy powiedzieć tu o którymś z panów, że jest ch... (nawet jeśli jest to jakiś czyjś "podły Ex" lub kochanek Ex) i liczyć na aprobatę takiej wypowiedzi.

              To kwestia kultury słowa, bycia i przede wszystkim kultury myślenia.
              Czasami chamstwo jest TYLKO chamstwem i na nic tu szukanie usprawiedliwień w stwierdzaniu, że TO tylko wylewwanie kubła zimnej wody i ma / miało mieć TO dla kogoś zbawienne efekty.

              Ale może ja zbyt dużo wymagam... może wygodniej jest nie widzieć tego jak sami Chamiejemy nie oprotestowując Chamstwa... nie trzeba się wówczs zbyt często zastanawiać nad jakością siebie i rzeczywistosci w jakiej pozwalamy sobie żyć.
              • szizumami Re: To pisz sama łagodniej... 25.06.11, 11:01
                -ja nie mówie ,że fajnie obrażac
                chamstwu i prostactwu nie!
                i sama boleje nad swym nieopanowaniem tez..czasami

                jednak zauważcie drogie panie,
                iż- ów pan raczył ,w ten dobitny sposób, bronić innej kobiety[powiedzmy bardziej cnotliwej]
                dobitnie wyrażając sie o chamskim postępku kobiety bez honoru
                i bez profesjonalizmu

                jednak w życiu swym widziałam na oczy świetnych "ostrych" ratowników
                i obok,, w jednych i tych samych trudnych momentach elokwentnych tchórzy...
                i jakoś mi ta chamskośc jezyka rozmywała sie...

                cenie ludzi mówiących to co myslą--oni sa potrzebni--czesto sie zdarza,że przy swej spostrzegawczości mają ciety asortyment



              • 44bromba Re: To pisz sama łagodniej... 25.06.11, 11:05
                Mnie akurat to określenie w tej sytuacji i w tym kontekście nie razi. Mało tego, tri nazwał to tak, jak powinno być nazwane.
              • brzoza1975 Re: To pisz sama łagodniej... 26.06.11, 12:36
                dokładnie wczoraj jeden z polskich aktorów w tvn pięknie nazwał chamstwo w internecie.
    • maheda Tak się zastanawiam, i.rys 25.06.11, 08:46
      czy z Twojej wypowiedzi wynika, że jesteś Ofiarą, czy też Obrońcą?
      I po co?
      • izabela.jankowska Re: Tak się zastanawiam, i.rys 25.06.11, 10:58
        Nie, nie jestem ofiarą smile
        Choć w jakimś wątku byłam już prawie otrollowana przez Altza smile

        Chodziło mi o wyrażenie refleksji na temat naszej Kultury słowa i wyrażenie niezgody na bezpodstwane atakowanie Epitetami i snucie krzywdzących domysłów na podstawie zaledwie kilku wpisów.

        Po co ten wątek?
        Myślę, że jest wiele osób czytających, które nie zadają pytań bo nie chcą być w taki sposób oceniane przez "starych wyżeraczy forum" (bez obrazy dla wyżeraczy smile)

        Pomyśl - co byś pomyślała o niektórych osobach, które by w realu tak się zachowywały? Czy miałyby odwagę to robić prosto w oczy? A jeśli tak o czy byłby to powód do chwały? Czy popierając ich wypowiedzi lub nie protestując przeciwko nim nie stajemy się współwini? Gdyby Twój gość na przyjęciu wypowiedziałby się w podobny sposób nie byłabyś zażenowana?

        To tak jak wówczas gdy sąsiedzi słyszą za ścianą krzyki i przekleństwa i udają, że to nie ich sprawa.
        • izabela.jankowska Re: Tak się zastanawiam, i.rys 25.06.11, 11:08
          Napisałam te odpowiedzi z oficjalnej "zawodowej" skrzynki - to przypadek - ponieważ aktualnie pracuję i ta skrzynka jest aktywna ale to ja: I.rys smile
          I akurat o tym temacie warto pisać głośno smile
          • szizumami Re: Tak się zastanawiam, i.rys 25.06.11, 11:22
            grzeczniejsza odmiana izy
            he he
            • 44bromba Re: Tak się zastanawiam, i.rys 25.06.11, 11:24
              smile ten, jak mu tam... Jekyll i Hyde...smile
              • i.rys Re: Tak się zastanawiam, i.rys 25.06.11, 11:38
                smile
                Jakoś sobie nie przypominam bym była dla kogoś specjalnie "niegrzeczna"... może trochę rozzłoszczona wciskaniem mi czegoś na siłę smile
                Nie twierdziłam w tym wątku (i gdziekolwiek indziejsmile), że jestem oazą spokoju i źródłem cnót wszelakich smile
                OK. dziewczyny - wracam do pracy. Miłego dnia.

                PS: do pytania trochę wyżej...
                Co do Trójkąta dramatycznego... naprzemiennie przyjmujemy trzy role... podejrzewam, że teraz z roli obrońcy i "prześladowcy Tri" wejdę dzieki Wam w rolę ofiary smile
                Na szczęście ksążka "W co grają ludzie" E. Bern'a nie jest mi obca.
                Pozdrawiam
                • nangaparbat3 Re: Tak się zastanawiam, i.rys 25.06.11, 11:54
                  Pozdrawiam, Iza.
                  Masz rację - w realnym świecie, patrząc w oczy, nie mowilibysmy nawet dziesiątej części tego, co wypisujemy w necie. Mówię o sobie, ale też o różnych znanych mi z netu osobach, które spotkałam w realu.
                  • i.rys Re: Tak się zastanawiam, i.rys 25.06.11, 12:18
                    Dziewczyny i chłopaki... wyjeżdżam na kilka dni i nie będę już odpowiadać z uwagi na zaangażowanie zawodowe a nie z braku chęci... pewnie za tydzień gdy wrócę to tematu już nie będzie ale chętnie poczytam kolejne wpisy (ale może ich już też nie będzie smile)

                    Co do Tri - wybacz mi, że stałeś się "kozłem ofiarnym" tego wątku. Liczę jednak, że Twoje poczucie własnej wartości nie zostało zachwiane i będziesz taki jak lubisz (nawet wiedząc, że ja tego nie lubię i kilka osób też smile)
                    Net istotnie jest dla nas możliwością swobodnej kreacji... takim wentylem dla wszystkiego tego co na codzień wciskamy w garnitur norm i etyki zachowań.

                    Cóż musimy funkcjonować pośród ludzi o różnych progach "wyrozumiałości" i wrażliwości ucząc się na wzajem tego kim się stajemy dając innym takie a nie inne fragmenty siebie.
                    Iza
                    • 44bromba Re: Tak się zastanawiam, i.rys 25.06.11, 12:22
                      ładnie
                    • tricolour Szanowna Pani Izabelo! 25.06.11, 17:01
                      Proszę nie nakładać na mnie garnituru innych zachowań niż te, które Pani widzi w Necie. Nie posługuję się kilkoma nickami (jak szanowna Pani), których styl zależny jest od tematyki wypowiedzi. Mam jeden nick używany wszędzie w Necie od lat i mam nadzieję, że moja realna postawa (krytycyzm) nie wyostrza się i nie tępi na potrzeby netowej "kreacji".
                      • i.rys Re: Szanowna Pani Izabelo! 26.06.11, 18:32
                        Szanowny Panie Tri (o nieznanym imieniu) - ma pan zwykle bardzo przenikliwy umysł i aptekarską wręcz skłonność do posługiwania się cytatem w roli oręża. Zauważył Pan zatem na pewno, że kilka wpisów powyżej jest stosowna informacja o powodach dokonania wpisu pod oficjalnym "szyldem". Jak wielu zawodowo czynnych ludzi posiadam od prawie 10 lat dwie skrzynki (obie na gazecie) - jedną tylko do celów zawodowych a drugą tylko do celów prywatnych. Niestety będąc "zalogowana oficjalnie" uczyniłam wpis do tego forum, tracąc tym samym anonimowość, którą Pan nadal zachowuje.

                        Jeśli prześledzi Pan wszystkie wypowiedzi i.rys - nie znajdzie Pan tam "krytyki" w Pana stylu.
                        Może trochę sarkazmu, cynizmu czy rozzłoszczenia lecz nic miażdżącego czyjąś godność jak w Pana wydaniu.
                        Jeśli styl Pana wypowiedzi nie zmienia się w realu to współczuję rozmówcom, bo myli Pan krytyczną informację zwrotną z prostactwem i mściwością niespełnionego intelektualisty, która kojarzy mi się z pewnym ugrupowaniem politycznym...

                        Sądząc po tym Pana wpisie widzę jednak, że jakiś czuły punkty na rozdętym Ego został przydepnięty... ups! Drugi raz za "kozła ofiarnego" przepraszać nie będę.
                        • podroznie ... 26.06.11, 19:17
                          Iza,
                          zawsze możesz poprosić moderatora o usunięcie
                          postów napisanych pod Twoim nazwiskiem.
                          • i.rys Re: ... 26.06.11, 19:29
                            Tak, wiem... machnęłam już na to ręką... mleko się wylało po raz drugi (popłynęłam tak w innym wątku i wówczas usuwałam).
                            Wszystko co tu kiedykolwiek napisałam pozwala mi nadal spokojnie patrzeć w lustro... To cały czas JA - teksty pisane bez specjalnego namaszczenia i bez kreowania na grzeczny wizerunek jak sądzą niektórzy smile

                            Jeśli mój "Tatuś" (za takie nazywanie Go byłam juz linczowana ale co tam smile) lub Trzecia Mama tu tafią to może chociaż zastnowią się nad tym czego w realu wysłuchać i pod rozwagę wziąć nie chcięli.
                        • tricolour Uprzejmie dopraszam się... 26.06.11, 21:30
                          ... by przestała Pani pieprzyć.

                          W tym wątku nie wypowiada się ani jedna osoba, której podeptałem godność. Jedyne Pani peroruje, że czyjaś godność została podeptana choć nikt oklapnięty nie zgłasza się na poszkodowanego. Staje się Pani adwokatem w niczyjej sprawie. Poza tym zwracam uwagę na fałszywą słodycz Pani słów. Jest to najbardziej obleśna postawa jaką mogę sobie w rozmowie wyobrazić.

                          Proszę zatem o jakąkolwiek spójność, bym nie miał wrażenia, że mówi do mnie stary pierdziel w zażółconych majtkach słowa jak z pamiętnej reklamy ostrzegającej przed pedofilami w sieci: "Mam na imię Krzyś i też mam dwanaście lat. Porozmawiamy".
                          • podroznie ... 26.06.11, 22:07
                            Widzę, że grasz na wykasowanie całego wątku.
                            Krzysiu przyjdzie i pomoże...

                            A ja bym zostawił. Poczekam na ucichraną molę Twoim dowcipem..
                            W końcu Twój, burdelowy poziom tekstu.


                            Tak łatwo Tobą manipulować, nie widzisz tego?
                            Taki jesteś ślepy..Załosne jaką stałeś się karykaturą forum
                            podbijaniem stawki klozetu...
                            zdecydowanie bym zostawił
                            • mola1971 Re: ... 26.06.11, 22:15
                              Od Moli proszę trzymać się z daleka...
                              Chcesz sobie z Tri walczyć? Walcz. Ja tam w walkę kogutów wtrącać się nie zamierzam, ale ode mnie proszę trzymać się z daleka bo szczypać zacznę. Jak na zodiakalną raczycę przystało.
                          • nangaparbat3 Re: Uprzejmie dopraszam się... 26.06.11, 22:48
                            Fuj.
                            • tricolour Mam dokładnie takie samo odczucie. 26.06.11, 23:24
                              • nangaparbat3 to po co wypisujesz takie rzeczy? 26.06.11, 23:30

                                • tricolour Bo zupełnie na serio wolałbym.... 26.06.11, 23:41
                                  ... żeby ktoś użył nawet najgorszego epitetu (byle z sensem, by jakoś trafił) niż używał języka słodkiego, ale jednocześnie pełnego jadu, agresji, aluzji. Krew wypić, dziurki nie zrobić. To mnie najbardziej zobrzydza.

                                  Rozumiesz? W bajce królewna Śnieżka nie była po siedmiu skrobankach.
                                  • nangaparbat3 Re: Bo zupełnie na serio wolałbym.... 27.06.11, 00:25
                                    Leptis jeden poeta, a Ty drugi, ale to już nawet nie turpizm, a - skatologizm?
                                    Fuj.
                                    • tricolour Ponownie masz rację. 27.06.11, 02:08
                                      Fuj.
                          • i.rys Re: Uprzejmie dopraszam się... 27.06.11, 00:34
                            Za Pana wrażenia zainspirowane reklamami nie odpowiadam. Zdecydowanie zostanę przy własnym stylu wypowiedzi Panu zostawiając to do czego jest przyzwyczajony. Współczuję uczepienia do "roli".
                • maheda Sęk w tym 25.06.11, 12:06
                  że nas nie powinny obchodzić miejsca w trójkącie innych ludzi, ze szczególnym uwzględnieniem obcych.
                  Jeśli mi nie odpowiada poziom kultury gdzieś - przestaję tam bywać.

                  Wołanie do kogoś obcego, żeby się zastanowił, bo nie odpowiada mojemu poziomowi bądź wywoływanie dyskusji "jak traktować takie czy inne zachowania" - jest jakimś wpisaniem się w schemat trójkąta. Wpisaniem w postawę obrońcy tych, którzy mogli się poczuć ofiarami takiego czy innego zachowania.
                  • maheda Żeby było jasne 25.06.11, 12:07
                    nie uważam się za osobę wolną od trójkąta i nie jestem od niego wolna.
                    Jak widać.
                    • i.rys Re: Żeby było jasne 25.06.11, 12:40

                      Zwykle jestem świadoma w jakich rolach "występuję" - nie łudzę się, że mogę być ponad nie. Analiza transakcyjna jest wg. nie mądrą refleksją nad naszymi zachowaniami lecz nawet znając jej podstawy trudno jest funkcjonować wciąż w roli Dorosłego... ta jednowymiarowość byłaby też śmiertelnie nudna smile

                      Może za bardzo jestem "uczepiona" swojej zawodowej roli a może "zbyt sztywna" w relacjach i przez to męcząca...
                      Może też jestem już bardzo sfrustrowana poziomem dialogu z "moją" Sędziną, która na rozprawie kolejny raz zadaje mi pytanie w styu:

                      "Ale dlaczego Pani przeszkadza, że ojciec dziecka czasami przeklina (przy dziecku). Przecież nawet idąc na ulicy z Panią dziecko przynajniej pięć razy usłyszy przekleństwo (...)"

                      No właśnie - dlaczego mi to przeszkadza?
                      Dlaczego przeszkadza mi, że (wówczas czteroletnie) dziecko po wizycie u taty: pyta mnie z pretensją w głosie: "Kur... kto mi przełączył TV?"

                      A jednak przeszkadza! I pytanie to jest dla mnie dziwne - dziwne tym bardziej w ustach Sędziny sad

                      Masz rację - skoro mi to nie odpowiada - mogę tu nie bywać... mogę nic nie wpisywać udając, że mnie tu w ogóle nie ma więc się nie "przykładam" do jakości tłumu smile
                      Tyle, że wiele mi odpowiada i wielu osób "słucham" z przyjemnością...

                      Racja... mogę też nie czytać pewnych postów ale wówczas jestem jak ten sąsiad za ścianą, który słyszy wrzaski i nie reaguje... w "języku przemocy" wówczas też sam staje się prześladowcą...
                      Taka mnie pewnego dnia naszła refleksja: "dlaczego ja tu jestem i zamykam na to oczy?"
                      I stad ta akcja nazwana przez Tri - "Jedwabne" smile
                      • noname2002 Re: Żeby było jasne 25.06.11, 23:54
                        I czy naprawdę trzeba pisać tą nieznośną manierą w stylu Coehlo? W jeżyku polskim nie pisze się rzeczowników z dużej litery, jeśli nie są na początku zdania. To sztuczne i egzaltowane.
                        • i.rys Re: Żeby było jasne 26.06.11, 18:43
                          Miałyśmy już wymianę na temat Coehlo smile Jak widzę upraszczanie moich wypowiedzi do przekazu tego autora jest łatką, krórej nie chcesz się wyzbyć...
                          W analizie transakcyjnej postawy: Dorosły, Rodzic, Dziecko - zwyczajowo są pisane dużą literą, Sędzina - tak napisana z uwagi na szacunek do zawodu... Dziękuję jednak za wskazówki.
                          A styl... jeśli w Twoim odbiorze egzaltowany, sztuczny... Rada: opuszczaj moje wpisy smile Prowadź rozmowę z tymi, którzy Cię stylem nie drażnią. Nie ma przecież powodu by się nad moimi wypowiedziami męczyć smile
                          Pozdrawiam
                          • mola1971 Ja w kwestii formalnej... 26.06.11, 18:49
                            Sędzina to żona sędziego a to nie jest zawód. W sądzie zasiada sędzia, bez względu na płeć.
                            To tak z sentymentu do Majkela, który kiedyś tu pisał i zawsze ten błąd językowy poprawiał smile
                            • i.rys Re: Ja w kwestii formalnej... 26.06.11, 19:07
                              Dzięki Mola smile Znam zasadę i mimo to chcę na nią mówić Sędzina... bo na Sędziego zamało w Niej mądrości ludzkiej a za dużo grania do bramki adwokata. I słuchając Jej i obserwując sposób prowadzenia rozrawy zastanawiam się dlaczego Sędziowie a raczej takie Sędziny nie mają co 5 lat egzamnów z etyki zawodu i jakiegoś generalnego audytu (auditu - jak kto woli) prowadzonej dokumentacji.
                          • noname2002 Re: Żeby było jasne 26.06.11, 19:27
                            "A styl... jeśli w Twoim odbiorze egzaltowany, sztuczny... Rada: opuszczaj moje
                            > wpisy smile Prowadź rozmowę z tymi, którzy Cię stylem nie drażnią. Nie ma przecież
                            > powodu by się nad moimi wypowiedziami męczyć smile"
                            A to dość ciekawa rada z ust kogoś kto poucza całe to forum. Może też powinnaś po prostu pomijać wpisy osób, których wypowiedzi Cię drażnią?
                            • i.rys Re: Żeby było jasne 26.06.11, 19:45
                              Noname - w całym wątku pouczyłam tylko Tri - by pisał łagodniej a też będzie dosadnie...

                              W treści głównej i w wypowiedziach zawarłam przemyślenia... starałam się skłonić do refleksji nad jakością dyskusji... jesli odebrałaś to jak pouczanie Ciebie (bo za "całe to forum" się nie wypowiadasz) to pochopnie, bo nie mam zastrzeżeń do Twojego przekazu.

                              Widzę różnicę pomiędzy wpisami o drażniącym stylu, które można pomijać i pomiędzy wpisami, w których człowiek w roli wyroczni gniecie drugiego człowieka i to słowami za które w realu byłby spoliczkowany.

                              Istotnie - mogę te wpisy pomijać.
                              Jednak pytania, które sobie zadałam były inne: dlaczego ja się na to godzę? Dlaczego inni się na to godzą? Dlaczego milczę? Czy w realu też bym milczała?
                              I - ponieważ w realu bym nie milczała - napisałam ten wątek.

                              Taka nie zapomniana jeszcze żyłka socjologa który stara się zrozumieć: dlaczego...?
                      • zmeczona100 Re: Żeby było jasne 26.06.11, 19:43

                        > "Ale dlaczego Pani przeszkadza, że ojciec dziecka czasami przeklina (przy dziec
                        > ku). Przecież nawet idąc na ulicy z Panią dziecko przynajniej pięć razy usłyszy
                        > przekleństwo (...)"

                        "Kur..a, wysoki sądzie, no przeszkadza".
                        Może gdybyś zastosowała kilka takich przerywników, to przestałaby zadawać takie pytania wink
                        • i.rys Re: Żeby było jasne 26.06.11, 19:49
                          Uwierz - Ich miny byłyby bezcenne! Niestety z uwagi na funkcję zawodową - może też pewne zawodowe skrzywienia a może osobowościowe - w takich chwilach baranieję... nie wierzę, że to prawda... że TO się dzieje w Sądzie.
                  • nangaparbat3 Re: Sęk w tym 25.06.11, 12:28
                    maheda napisała:

                    > że nas nie powinny obchodzić miejsca w trójkącie innych ludzi, ze szczególnym u
                    > względnieniem obcych.
                    > Jeśli mi nie odpowiada poziom kultury gdzieś - przestaję tam bywać.
                    >

                    Chyba pojechałaś.
                    • noname2002 Re: Sęk w tym 25.06.11, 23:52
                      Dlaczeczego Nanga? Mnie się to wydaje bardzo sensownie.
                      • nangaparbat3 Re: Sęk w tym 26.06.11, 00:57
                        Mnie nie. Jeśli opuszczę wszystkie miejsca, w których co jakis czas ktoś zachowuje się całkowicie niezgodnie z moimi standardami, w końcu zamkne sie w domu, a nawet w swoim pokoju. Odejście może być ostatecznym rozwiązaniem - ale nie panaceum.
                        • mola1971 Re: Sęk w tym 26.06.11, 01:04
                          Zatem może odejście chwilowe jest panaceum? wink
                          To z własnego doświadczenia smile Odchodzę stąd, gdzie jest mi źle, jeśli za czas jakiś zrobi się normalnie, wracam. Ale to może moja racza natura wink A i limit powrotów może się wyczerpać wink
                        • noname2002 Re: Sęk w tym 26.06.11, 07:26
                          Tylko czy panaceum jest przerabianie innych osób na swoje standardy?
                          • nangaparbat3 Re: Sęk w tym 26.06.11, 08:36
                            Ale są granice. To nie jest rozwiązanie - "niech na całym świecie wojna, byle moja wieś spokojna". Jak w Twojej obecności ewidentnie kogoś krzywdzą - odwracasz się i wychodzisz?
        • podroznie ... 25.06.11, 22:59
          Fajnie Iza, że sie odezwałaś. Racja po Twojej stronie.
          Po paru latach bycia tutaj myślę że nie sposób nad tym chaosem
          zapanować na dłużej. Można tylko na chwilę zatrzymać klimat spotkania
          z Kimś dla mnie ważnym, kto wstukał parę tekstów.
          Pisz, nie użeraj się z resztą. Krytykowany język, cały ten chłam
          wyżeraczy jak mu tam szybko nudzi, puste patataj najczęściej.

          miłego odpoczynku
          Dobranoc
          • i.rys Re: ... 26.06.11, 19:19

            Miło mi, że nie tylko mnie to razi smile

            Nie jestem tak naiwna by sądzić, że ten wątek spowoduje zmianę... kto zechciał - zastanowił się przez chwilę nad zasadnością swojej tolerancji na niektóre wpisy i nad tym o czym ta tolerancja może świadczyć...

            Inni - tym bardziej okopią się w pozycjach, bo każda wyrazista rola warta jest świeczki...

            W życiu też spotykamy takich, którzy pod płaszczykiem krytyki stają się wyroczniami.
            Warto - zanim - ukryjemy swoje intencji pod hasłem "krytyka" - poczytać jak zbudowany jest konstruktywny krytyczny komunikat i go przetrenować.
            • podroznie ... 26.06.11, 19:27
              Po prostu spokojnie pchaj swoje sprawy do przodu.
              Rozważ co napisałem powyżej odnośnie wykasowania Twoich postów.
              Rozważ czyli kwestia rozwagi a nie tchórzostwa...

              pozdrawiam
    • 44bromba Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 25.06.11, 08:51
      To czwarte, jest wolnym człowiekiem smile albo w drodze do niego, jak my wszyscy po przejściach
      • maheda Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 25.06.11, 09:11
        smile
        Ważne, żeby sobie zdawać sprawę, na którym etapie drogi się jest.
        Oraz, że w ogóle istnieje jakaś droga wink
    • der1974 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 26.06.11, 00:15
      Powiem krótko tylko: jakieś 5 lat temu się tu pojawiłem i otworzyłem. Jednym z pierwszych który mi odpisał był właśnie Tri. Nie oceniam tego co pisał. Jego sprawa, tak jak moja sprawa to co ja piszę.

      Jedno wiem: od przemyślenia tego co ten typek Tri pisze głowa może i boli ale wychodzi to na dobre. To jest mądry facet i ma doświadczenia życiowe do pouczania innych.
      • podroznie ... 26.06.11, 07:10
        To nie jest ten sam facet, co na początku swojej aktywności.
        Piszesz z pamięci, przypomnę Ci tekst Waldka;
        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,42568747,42585149,Witaj_.html
        wiszisz różnicę?

        Ja widzę olbrzymią w klimacie wypowiedzi;
        dopuszczenie swojej omylności, brak prymitywnego języka.

        Jest półprawdą że czasy inne, ludzie inni.
        Waldek ze swoim językiem jest "przychówkiem" forum
        a nie odpowiedzią na okrutne czasy jak to próbuje
        opisywać założyciel forum.

        pozdrawiam
        • anbale Re: ... 26.06.11, 11:14
          Abstrahując od treści wypowiedzi- bo fakt, czasami człowiek usłyszy to, czego nie chce wiedzieć, więc czuje się "skopany"- podoba mi się ten styl; jednoznacznie, jasno, lakonicznie... Czego nie można powiedzieć o Twoim, podróznie- człowiek musi się przedzierać przez kolejne warstwy pretensjonalności z duszą na ramieniu, że w srodku znajdzie jedynie kulkę kitu... wink
          • podroznie ... 26.06.11, 11:51
            Anbale. po co to mruganie powiekami. Wierzysz w to co piszesz?
            Nie ma przyzwolenia na chamstwo na forum, lżenie ludzi.
            Nie ma przymuszenia chodzenia z duszą na ramieniu.
            Prymitywizm będzie tępiony. Kropka.

            • szizumami Re: ... 26.06.11, 11:58
              prymitywizm ma różne postacie
            • anbale Re: ... 26.06.11, 12:18
              Słuchaj, jeśli ktoś ma tak niesamowicie wysublimową nadwrażliwość, że jakiekolwiek słowo "nie po linii i na bazie" traktuje jako lżenie- to fora internetowe mogą go zabić...
              A zawsze mam nieodparte wrażenie, że pojawiasz się tu wcale nie po to, zeby bronić prześladowanych i uciśnionych, tylko podgryzać pewnych panów...Jakoś tak dziwnie zawsze piszesz te swoje wiersze-niewiersze gdy trafi sie do podgryzania okazja...I w sumie to jest zabawne obserwować jak owijasz fałsz w te swoje bawełny, dlatego mrugam wink
            • mola1971 Re: ... 26.06.11, 12:43
              podroznie napisał:
              > Prymitywizm będzie tępiony. Kropka.

              I kto to mówi? Ktoś, kto pojawia się na forum tylko i wyłącznie wtedy, gdy na forum jest jakaś zadyma związana z samym forum. Pojawia się by przykopać facetom i poudawać szlachetnego rycerza broniącego dam.
              Zależy Ci na jakości forum? To o nią dbaj codziennie a nie tylko w trakcie zadym.
            • tricolour Leptis, z prymitywizmem zacznij od siebie... 26.06.11, 12:48
              forum.gazeta.pl/forum/w,24087,80778825,80856595,psychodrama_sterapeutyzowana.html
              ... i tęp ten prymitywizm.
              • podroznie ... 26.06.11, 13:35
                Nick tej kobiety był chyba sylwiamich. Napisała jakiś niechlujny tekst
                o relacjach ze swoim obecnym mężczyzną jakby chodziła w piżamie.


                Reasumując Waldek oczekuję wyhamowania z językiem,
                nie będę Ciebie gonił, tłamsił Twoją aktywność jeśli forum jest
                Tobie potrzebne do życia. Koegzystowałeś ze mną przez ostatni rok.
                Uda Ci się przez następny, jeśli będziesz kulturalnym facetem.

                tyle i doceń wyciągniętą rękę
                • tricolour Nie koegzystuję z tchórzami... 26.06.11, 15:31
                  ... wzdragam się z obrzydzenia na myśl o fałszywie i warunkowo wyciągniętej ręce.
                  • podroznie ... 26.06.11, 15:37
                    Chamstwo nie podlega negocjowaniu, dyskutowaniu.
                    jak zwykle gubisz się w pisaniu o normach...
                  • nangaparbat3 Re: Nie koegzystuję z tchórzami... 26.06.11, 15:42
                    tricolour napisał:

                    > ... wzdragam się z obrzydzenia na myśl o fałszywie i warunkowo wyciągniętej ręc
                    > e.
                    Jasnowidz?
                    • tricolour Nie jasnowidz... 26.06.11, 15:48
                      ... tylko krytyk literacki.

                      smile
      • zmeczona100 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 26.06.11, 19:46
        > Jedno wiem: od przemyślenia tego co ten typek Tri pisze głowa może i boli ale w
        > ychodzi to na dobre. To jest mądry facet i ma doświadczenia życiowe do pouczani
        > a innych.

        Poucza się- z zasady- głupszych od siebie...
    • dydaki ołtarzyki stawiane Tri 26.06.11, 22:44
      nie wiem co się z ludźmi na tym forum dzieje, co rusz ktoś albo odstawia czołobitność wobec Tri i zaawansowane włazidupstwo by go miszczu zauważył albo dla odmiany masochistyczne pozy "ach czemuż tyś jest taki zły i okrutny, mnie to boli!zmien się!"

      może pora uświadomić sobie, że wasze reakcje świadczą o was.
      jak na razie czarno na białym widać że "odezwy do narodu" wychodzą od osób, które w swoich związkach doświadczały/ją przemocy, mają toksyczne relacje i jeszcze sobie ich nie poukładały, nie stanęły na nogach.
      zamiast układać swoją rzeczywistość i odcinać chore układy z exami/exiami wyrywają się by ulepszać i zmieniać wszystkich innych z bogiem Tri (maszczącym się wygodnie raz z dumą raz z znudzeniem) na czele.

      • tricolour Ja też tego nie rozumiem... 26.06.11, 23:35
        ... aczkolwiek jest zabawne. Tym bardziej, że takie akcje są regularne i zwykle zaczynają się latem. W przyszłym roku będą musiał jakiś alert w kompie włączyć, by nie przegapić choć z drugiej strony już teraz wiadomo, że zgiełk zaczyna się wygaszać.

        Ileż można o mnie pisać? Toż to nudne jest przez swoją monotematyczność! Ale jeśli ktoś musi, bo inaczej się udusi, to proszę bardzo.

        smile
      • i.rys Re: ołtarzyki stawiane Tri 27.06.11, 01:03
        Ciekawa teoria... trochę przypomina tę, że psychologię studiują tylko Ci co mają w sobie problem. Można ją poszerzyć o psychiatrów i wszelkie inne zawody "pomagaczy" i wówczas klepnąć hasło: że altruizmu w działaniu człowieka nie ma... tylko instynkt i kalkulacja zysków i strat... i dalej wg uznania.
        Z drugiej strony - jeśli trafia ktoś na takie forum to jest oczywiste, że przepracowuje problem w relacjach z Ex i pokrewne... oczywiście może też robić badania do pracy jakiejś tam i czytać poznawczo.

        Tri jest tylko przykładem - podanym z nazwy bo wyrazisty i znany powszechnie. Jako przykład nieuchronnie stał się bohaterem wątku i mizdrzy się do każdego flesza. Niestety - choć może być interesującym rozmówcą - z jakiś przyczyn traci pion i wpada w pozę prostaka.
        I wątek owija się wokół jego szyi jak coraz bardziej przybrudzony krawat sad
        • tricolour Krawat nie owija się wokół szyi... 27.06.11, 02:06
          ... tylko wokół kołnierzyka i nie owija, a wiąże (onuce się owija, baby i facetów wokół palca się owija - tak dla wyjaśnienia). A z tych licznych opresji i tak ujdę bez szwanku. Serio. Nadludzką siłą woli.

          Pozdrawiam i życzę dobrej nocy.
          • dydaki Soją drogą 28.06.11, 20:08
            na forum tony jadu ostatnio, całe stada kobiecych nicków bluzgających nieparlamentarnie i szukających komu się w gardło wgryźć
            - a niektóre osoby widzą tylko Tricoloura, czytają tylko Tricoloura, natchnieniem do nowych wątków jest Tricolour.
            Ja rozumiem, wieść gminna niesie że rozwódki to mało któremu chłopu odpuszczą -
            ale litości! publicznie się do żonatego i dzieciatego dobierać to jest normalnie fuj i obrzydliwe.
            • anbale Re: Soją drogą 28.06.11, 20:37
              Bo tricolour jest "jakiś", na ogół ludzie nijacy nie wzbudzają żadnych szczególnych emocji...
              Głosząc radykalne poglądy trzeba się liczyć z radykalnymi reakcjami...
              • dydaki Re: Soją drogą 28.06.11, 20:46
                ja tam nie widzę żadnych radykalnych poglądów. tylko zwyczajne nazwanie konsekwencji przyczyna-skutek.
                choć może faktycznie dla niektórych taka prosta zależność jest zbyt radykalna by ją zaakceptować i to wkurza.
    • der1974 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 29.06.11, 00:07
      Zmęczyłem caly ten wątek. Każdy ma tu swoje racje. Tri nigdy nie kochałem i to chyba wzajemnie. Nie ma dychotomicznego podziału: Tri to Bóg i Tri to palant. Ja go lubię jako człowieka, często się zgadzam z tym co pisze, często się nie zgadzam. W czym problem? Mnie się wydaje że w niczym. Po prostu czasem ludzie mają inne poglądy i głośno to wyrażają, ja sam wiele kontrowersyjnych tez głosiłem. Gdybym chciał potępiać Tri za jakies "cipy" to sam bym musiał się najpierw spalić na stosie smile

      Ale dyskredytowanie tego co pisze tylko dlatego, że jest to pisane wprost i po prostu boli - jest niezasadne. Warto się zastanowić nad tym co ktoś inny do Was pisze, zwłaszcza kiedy sami wywalacie swoje emocje na publicznym forum. Mimo wielu zastrzeżeń do pewnych tez naszego kolegi, jestem jednego pewien - zawsze warto sie nad tym zastanowic co pisze. Czy coś nam szkodzi?
      • tricolour No popatrz... 29.06.11, 00:11
        ... a ja byłem przekonany, że Cię lubię. Tylko czasem - pewnie z tego lubienia - za bardzo przydepnę. Widać, że jednak za bardzo nastaję.

        Dzięki za zwrócenie uwagi.
      • ekscytujacemaleliterki Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 29.06.11, 10:19
        Dodam do tego również to, że i owszem Tri nie używa delikatnego języka. Że potrafi wylać na głowę wiadro zimnej wody! Ale jego wypowiedzi, ostry ton sprawiają, że człowiek nabiera odrobiny dystansu do swojego problemu, odrobiny obiektywizmu.
        Często jego trafna obserwacja wzbudza złośc i agresję, człowiek zaczyna się bronić i myśleć : a co Ty tam o mnie wiesz??!!!

        Mi jego kubły, wanny zimnej, ba całe beczkowozy wody pomogły wyłączyć choć obrobinę emocje i zobaczyć, że czarne to czarne i za cholerę nie będzie białe!

        A że czasem ma poglądy z którymi się nie zgadzam? Ma prawo, tak jak ja mam prawo myśleć i czuć inaczej.

        A co do Moli. To sobie tak czytałam i ... to dopiero paranoja!
        Mola ma w sobie najwięcej empatii ze znanych mi forumowiczów. Najwięcej ciepła w sobie.
        Jest DOBRYM CZŁOWIEKIEM, który zawsze wychodzi na przeciw drugiemu człowiekowi i chętnie przychodzi z pomocą.

        Czepianie się Molki śmieszy mnie po prostu!
      • zmeczona100 Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 29.06.11, 17:31
        der1974 napisał:

        J
        > a go lubię jako człowieka, często się zgadzam z tym co pisze, często się nie zg
        > adzam.

        To tak samo, jak ja- często mogę się podpisać pod jego postami, ale ostatnio wink jest dla mnie nie do przyjęcia - i to z innego powodu wink

        > W czym problem? Mnie się wydaje że w niczym.

        No i ten powód wink Tri do niedawna wypowiadał się o faktach- tu wiadomo, każdy może mieć swoją opinię i poradę. Natomiast ostatnio Tri zajmuje się też gdybaniem, a w zasadzie przyjmuje za pewnik to, o czym dyskutant na forum nie pisał. A to już wkurzać może. Przynajmniej ja tego nie trawię.
    • demon_hrabiego Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 29.06.11, 13:49
      Łączę się z Tobą w refleksji nad kulturą słowa - ale jeśli chodzi o Twoją krytykę rzucania kamieni, to chyba sama nie pozostajesz bez winy ?

      „Od dwóch dni czytam wypowiedzi dot. alimentów i coraz większe obrzydzenie czuję do ojca mojego dziecka... i jemu podobnych
      (…wink
      …Moralność ojca… co to w ogóle znaczy?
      No Tatusiowie – co to hasło oznacza?
      Czy jest tam jakiś system wartości?
      Cień człowieczeństwa?
      Kropla honoru?
      Coś na kształt sumienia?...”

      Wybacz, ale powyższa oraz podobne wypowiedzi z mojej strony zamknęły możliwość stonowanej z Tobą polemiki.

      I cóż Cię tak rozwścieczyło, że podnosisz swoją krzywdę w kolejnych wątkach na tym forum ? To że Altz i ja zakwestionowaliśmy słuszność Twojego stanowiska w sprawie ograniczania dziecku kontaktów z ojcem i nie respektowania przez Ciebie orzeczeń sądu w tej sprawie ? Przyznasz, że ta rozmowa stała na trochę innym poziomie niż większość dyskusji na forum, no i oczywiście odbyła się bez wulgaryzmów.

      Podczas gdy panowie którzy choćby teoretycznie tylko dopuszczają w swoich wypowiedziach możliwość nie respektowania wyroku sądu są tutaj natychmiast wulgarnie linczowani, Ty otwarcie podpowiadasz dziewczynom, że postanowienie sądu w sprawie wakacji można zlać – i zaczynasz brylować sobie w roli arbitra elegantiarum.

      Twoja analiza sytuacji także jest trafna i kategoryczna, a Twoja prawda zawsze prawdziwsza od prawdziwej – i zaciekle bronisz jej w kampanii, której kolejnym etapem jest ten wątek.
      I owszem, zanim napisałem, nie oceniałem Cię po jednym wpisie, a przejrzałem całość (pamiętasz moją sugestię, że jesteś psychologiem ?): Od Twojej ciekawości co do procedur związanych z grzywną za utrudnianie kontaktów – poprzez Twoje starania o skazanie ojca dziecka z art. 270 i Twoje oburzenie, ze dostał tylko dwa lata w zawiasach (swoją drogą to wyobrażałaś sobie, że zamkną faceta w zakładzie karnym za jeden sfałszowany podpis, bo nie podoba Ci się jako ojciec Twojego dziecka ?) – po ostatnie wpisy. Nie znalazłem nic specjalnego, a wizerunek, który się wyłonił pod względem zaciekłości no niestety raczej oscyluje wokół średniej krajowej – Ty przecież wiesz lepiej od wszystkich prokuratorów, sędziów i biegłych w tym kraju razem wziętych smile

      Jakże mam więc pokazać Ci inną wersję prawdy, abyś nie odebrała to jako naukę, a nie kolejny atak ?
      Jakże miałbym to zrobić, skoro nasze stanowiska z góry skazują nas na konfrontację ?

      Szkoda energii – konsensusu i tak nie osiągniemy, a entropia układu wzrośnie.

      Pzdr,
      • i.rys Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 03.07.11, 13:11
        Wróciłam z podróży i stawiam kropkę nad "i".

        Demon - istotnie mam wiele w sobie frustracji wynikającej z zachowań ojca "mojego dziecka" i nie twierdzę, że nie rzucałam w tym temacie kamieniami.
        Tylko czy by nimi rzucić musimy od razu zagarniać trochę błota?

        "Wybacz, ale powyższa oraz podobne wypowiedzi z mojej strony zamknęły możliwość stonowanej z Tobą polemiki."

        To mi już napisałeś więc na "pogawędkę" z Tobą nie liczę...

        "I cóż Cię tak rozwścieczyło, że podnosisz swoją krzywdę w kolejnych wątkach na tym forum ? To że Altz i ja zakwestionowaliśmy słuszność Twojego stanowiska w sprawie ograniczania dziecku kontaktów z ojcem i nie respektowania przez Ciebie orzeczeń sądu w tej sprawie ? Przyznasz, że ta rozmowa stała na trochę innym poziomie niż większość dyskusji na forum, no i oczywiście odbyła się bez wulgaryzmów."

        Ten wątek - o czym już tu pisałam - nie wynika z atakowania moich wypowiedzi przez kogokolwiek. To był impuls po przeczytaniu kilku cudzych wątków i "porad" tym osobom udzielonym.

        "Ty otwarcie podpowiadasz dziewczynom, że postanowienie sądu w sprawie wakacji można zlać – i zaczynasz brylować sobie w roli arbitra elegantiarum."

        Tak i w tym zakresie moje stanowisko jest twardogłowe.

        "Twoja analiza sytuacji także jest trafna i kategoryczna, a Twoja prawda zawsze prawdziwsza od prawdziwej – i zaciekle bronisz jej w kampanii, której kolejnym etapem jest ten wątek."

        Dziękuję za tę sugestię...

        "Nie znalazłem nic specjalnego, a wizerunek, który się wyłonił pod względem zaciekłości no niestety raczej oscyluje wokół średniej krajowej – Ty przecież wiesz lepiej od wszystkich prokuratorów, sędziów i biegłych w tym kraju razem wziętych smile"

        O tym też już do Ciebie pisałam ale powtórzę: jestem jak Każda - przewidywalna i banalna smile

        "Jakże mam więc pokazać Ci inną wersję prawdy, abyś nie odebrała to jako naukę, a nie kolejny atak ?
        Jakże miałbym to zrobić, skoro nasze stanowiska z góry skazują nas na konfrontację ?
        Szkoda energii – konsensusu i tak nie osiągniemy, a entropia układu wzrośnie."

        Demon - chyba odebrałeś mój wątek zbyt osobiście smile
        Dla pewności - tej Twojej odpowiedzi nie odbieram jako atak, przeczytałam wnikliwie, wielokrotnie, odpowiadam zdawkowo tylko dlatego by nie przedłużać tematu.

        Pozdrawiam
    • easyblue Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 29.06.11, 16:23
      Ależ tak jest na każdym forum. Zajrzyj na Pomocne emamy a zobaczysz, jak łatwo pod płaszczykiem "pomocy" zniszczyć człowieka, doklądnie tak, jak to opisalaś...
    • i.rys Re: Zabawa forumowiczów w kopanie innych 03.07.11, 13:20
      Dziękuję za udział w tej dyskusji.
      Szkoda, że wątek momemtami spłycał się do obrony jednego forumowicza (powodując być może u niego czkawkę smile), bo miał szerzej zakrojone pole do refleksji.

      Mimo to była to dobra okazja do zastanowienia się nad jakością wypowiedzi w sieci, która równie jest ważna jak ta przy stole.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja