czy ja zwariowalem

27.06.11, 02:51
Moja sytuacja jest banalna dla wiekszosci z Was ale czlowiek tonacy i brzytwy sie chwyci , wiec pisze.....
Nasze malzenstwo mialo wiele wzlotow i upadkow , ale ogolnie bylo na 4 z plusem...
Podziwialem moja zone za to ile ma klasy , jak dobrze zajmuje sie domem , dzieckiem jak dba o mnie i ile ma serca i cierpliwosci...bylem dobrym mezem jak sama twierdzi , jestem dobrym przyjacielem............
ostatni tydzien moze dwa podejrzewalem , ze cos jest nie tak...za duzo gadala o naszym wspolnym znajomym u ktorego de facto jest zatrudniona na czesc etatu....
ciagle zajete telefony , radosc , promienienie........
nie urodzilem sie 10 min temu wiec poprosilem ja o szczerosc i po dluzszym maglowaniu wszystko bylo juz jasne..........
stwierdzila ze lzami w oczach , ze chciala by teskic za mna jak teskni za nim , ze owszem ma do mnie wiele pozytywnych uczuc , ze seks byl dobry choc nigdy nie fruwala...........
z placzem wypowiadala kolejne zdania , ze boi sie ze rozpiepsza nasze malzenstwo , ale boi sie , ze to co ja ogarnelo tak czyste i proste uczucie, ze moze sie udac.........udac zbudowac zwiazek na ktory czekala cale zycie...
czlowiek ten jest zadbany ma mnostwo czasu na basen , tenisa , golfa i w zasadzie tym sie zajmuje bo w takich miejscach zalatwia kontrakty biznesowe........jest od zony starszy o 25 lat lub troszke wiecej..........wiecie co zrobilem? kupilem jej naszyjnik na pozegnanie dziekujac za tyle wspanialych lat i mimo ogromnego bolu serca i lez naplywajacych do oczu dale rade...sowiadczylem ze spie na kanapie bo nalezy jej serce i umysl teraz do kogos innego.......podziekowala i szczesliwa poszla spac......rzecz w tym , ze wiem , ze nic nie wskuram zloscia , nerwami i rzucaniem kurwami....rozpacz tez nie wchodzi w gre bo tlumacze sobie , ze musze byc silny dla corki.mama jakos teraz dziala irracjonalnie , dziecko pyta co sie dzieje a ja tylko chce ryczec....musze byc silny i tyle.......
powiedzialem , ze bede czekal gdzies w poblizu , jakby sie jej cos nie udalo , ze moze potrzebuje sie wyszalec, bo bylem jej jedynym , ale najgorsze jest to , ze czuje ze oni do siebie pasuja, ze moze im sie udac cos pieknego......
czy ja do reszty zglupialem....nie poznaje siebie....zamiast zabrac swoje rzeczy i odejsc, szydzic w roznicy wieku po prostu zachowalem sie sam nielogicznie....
pozwolilem odejsc dajac blogoslawienstwo.........a teraz siedze sobie i sie zastanawiam jak zawiaze koniec z koncem........finansowo ledwo ledwo , uczucia w rozsypce, nie jem, nie spie i coraz wiecej pytan mam w glowie....czy znajde kogos kto pokocha mnie imoja corke , czy zadowole kobiete , ktora spotkam czy wogole drugie zwiazki sie udaja? a co jak odezwa sie zwykle potrzeby , ktore normalnie byly zaspokajane, przeciez sam seks mi nie wystarczy...jak przetrwac by nie zwariowac....jak madrze rozgrywac dalsze zycie....prosze odpiszcie.....
    • altz Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 05:56
      Nie zwariowałeś, wszystko dobrze, w końcu, przecież Ci zależy na żonie.
      Jedną rzecz zrobiłeś głupio, powiedziałeś, że będziesz w rezerwie. :-\
    • nangaparbat3 Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 07:11
      Czytając Twoj post przypomniałam sobie taki film, dawno ogladany
      www.filmweb.pl/film/Spotkanie-1974-92380
      On sie kończy tak, ze miedzy doświadczającą wielkiej fascynacji parą do niczego fizycznego jednak nie dochodzi, a mąż bohaterki mówi do synka: Mama wróciła z dalekiej podróży.
      Ale to niestety tylko film, no i czasy inne, jednak wtedy realizowanie własnych potrzeb (a ośmielam się twierdzić, że tak naprawdę często chodzi o zachcianki) nie było obowiązującym celem życia.
      Mnie sie bardzo podoba Twoja postawa, nawet powiedzenie, że ma Cię w rezerwie - mój Boże, po latach wspólnego życia i mając dziecko, dlaczego nie miałbyś teraz tak myśleć.
      Co do przyszłości - świat pełen jest samotnych kobiet, nie sądzę, żeby trudno było spotkać kogoś, z kim bedziesz szczęśliwy jeszcze kiedyś. Większy problem z dzieckiem, polecam uważną lekturę forum "machochy" - będziesz miał jasność, jakie pproblemy mogą się pojawić, dobrze wziąć to pod uwagę.
      Jednocześnie - takie ostre stany zakochania nie muszą być trwałe, to nie musi byc koniec Waszego związku.
      • prawdziwyrafi Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 07:48
        Wiesz uslyszalem od zony ze chce byc tylko z nim bo czuje dreszcz jakiego nigdy przy mnie nie poczul...powiedziala ze to uczucie jkby winda szybko zjezdzac szybko na dol.....
        powiedzialem jej ze mnie na niej zalezy , ale ona twierdzi jasno i wyraznie ze ze mna nie chce byc..ze odkryla uczucia jakich wczesniej nie miala ze czuje potencjal ktory przy mnie nieistnial....
        powiem wiecej zaproponowalem jej zeby wziela prezerwatywy pojechala do niego , sprobowala cala noc...zasnie i obudzi sie kolo mezczyzny starszego od jej ojca , moze jej przejdzie..ale gdzie tam , zona sie stoi, goli i chyba ma gdzies co ja czuje chociaz nie , ale jest to silniejsze ode mnie....moge jej powiedziec ze nie ma powrotu , ale jak mi wezmie corke to ja zglupieje....nasze malzenstwo zawsze bylo ulozone ,duzo rozmawialismy ze soba kazdy znajomy nam zazdroscil...takie relacje.....a jednak ktos sie pojawil....przytulij ja jak zaczela plakac , zaprosila go na kolacje jak bylem w trasie sluzbowej nic nie zaszlo , ale emocje sie zbudowaly...czy jestem bezsilny? wydaje mi sie ze pozostaje mi tylko skapitulowac...dzieki za podpowiedzi....
        • altz Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 08:23
          Oj, chłopie, pogrążasz się tylko.
          Jeśli chcesz zyskać żonę, to nie możesz bać się, że ją stracisz.
          Zajmij się córką, przejmij w miarę możliwości wszystkie obowiązki nad dzieckiem(?), może dzięki temu będziesz miał córkę cały czas przy sobie.
          Z żoną już nie będzie jak kiedyś, nawet jeśli by chciała wrócić. Trzeba ją spisać na straty. Zajmij się dzieckiem i sobą.
        • ewela1_1 Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 09:19
          Po przeczytaniu tego co napisałes prawdziwyrafi tylko jedno słowo przychodzi mi na klawiature...ZWARIOWAŁ.

          Nie chce się wypowiadać za wszystkie kobiety, ale u mnie takim postępowaniem, brakiem godności i "jaj" i nie mam na mysli rzucania'kurw...ami" jeszcze bardziej byś się pogążył i stracił w oczach jako facet, z którym chce być i którego mam pożądać.
          -------------
          "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
          • kajda28 Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 09:29
            > Nie chce się wypowiadać za wszystkie kobiety, ale u mnie takim postępowaniem, b
            > rakiem godności i "jaj" i nie mam na mysli rzucania'kurw...ami" jeszcze bardzie
            > j byś się pogążył i stracił w oczach jako facet, z którym chce być i którego ma
            > m pożądać.

            Podpisuje się pod tym. Nie umiałabym szanować kogoś kto tolerowałby moje zdrady. Znając życie to kobieta się wyszaleje i wróci z podkulonym ogonem a on ją przyjmie ze łzami w oczach.
        • tiresias Re: czy ja zwariowalem 28.06.11, 11:06
          Wiesz uslyszalem od zony ze chce byc tylko z nim bo czuje dreszcz jakiego nigdy przy mnie nie poczul...powiedziala ze to uczucie jkby winda szybko zjezdzac szybko na dol.....
          ===
          o to to! to są te pierdolone tzw. "motyle w brzuchu" o których tak ślicznie szczebioczą pannice.
          dziękuję za wizualizację.
          • mayenna Re: czy ja zwariowalem 30.06.11, 08:46
            Motyle w brzuchu szybko mijają w zetknięciu z prozą życia. To co autor proponuje małżonce jest dużo bardziej wartościowe. Ale trzeba dorosnąć i trochę w życiu przejść by to zrozumieć.


      • noname2002 Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 07:53
        Poza tym czy Twoja żona jest zakochana(zafascynowana?) Waszym znajomym czy ma z nim romans? Może znajomemu po prostu podoba się adoracja i podziw młodszej kobiety ale wcale nie chce rozbijać Waszej rodziny albo wiązać się z Twoją żoną.
    • armia55 Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 08:54
      Ciebie nie ma w tej sytuacji.
      Łykasz pokornie wszystko a to nic dobrego Tobie nie przyniesie. Uważaj zebys w depresje nie wpadł od tej pokory.
      A może trzeba właśnie zrobić awanturę i to taka z garami smile i powiedzieć co taka naprawdę się w Tobie kotłuje ?
      • altz Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 09:03
        Kolega jest za miły i sympatyczny. Takich facetów się nie ceni, chociaż też o nich nie pisuje się na forach, bo o czym? Że nie pije, nie bije, pieniądze przynosi, zajmuje się dzieckiem? Nudziarz, jednym słowem.
        Żona powie, że zamieszka z nowym panem w domu, to mąż odda najlepszy pokój i miękkie łóżko, żeby im miło było. wink
        • triss_merigold6 Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 10:09
          Faceta kompletnie nie ma jaj, poza tym cierpi na emocjonalne ADHD - pierwsza część postu o tym, że żona zauroczona etc., a końcówka z pytaniami czy znajdzie sobie nową kobietę, która go pokocha. Egzaltacja totalna, tacy panowie aż się proszą o kopa.
    • triss_merigold6 Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 10:03
      Jeszcze ją na randkę odwieź. Jesteś żenujący, swoim "daniem błogosławieństwa" i "życzeniami wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia" udowadniasz żonie, że kompletnie Ci na niej nie zależy. Nie potrafisz zawalczyć, nie wykazujesz zazdrości, usuwasz się w cień - to jest odrzucająco niemęskie.
      • altz Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 10:22
        > Nie potrafisz zawalczyć, nie wykazujesz za
        > zdrości, usuwasz się w cień - to jest odrzucająco niemęskie.
        Takie gadanie. Czy ma dać tamtemu facetowi po mordzie?
        To XXI wiek, a nie era jaskiniowa. Poza tym, jak bić staruszka? wink
        Po co mężowi taka kobieta, która nie kontroluje siebie?
        Czy to jakaś hodowla drobiu czy człowiek(kobieta) jednak umie poskromić swoje emocje?
        Takie traktowanie kobiety jako bezwolnej istoty. Jeśli się zdecydowała na romans, to znaczy że się zdecydowała na odejście i tyle w temacie.
        Jeśli chce iść, do jej krzyż na drogę, a facet niech się zajmie dzieckiem, chociaż rodziny nie straci.
        • prawdziwyrafi Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 10:59
          wiecie jakis czas temu sytuacja wygladala odwrotnie , to ja sie zakochalem , ale wielka milosc wygasla......wiem jak mnie ciezko bylo logicznie myslec w tym stanie , dlatego pozwalam by to sie toczylo.....kolejna rzecz to ze juz nie mieszkam z zona dzis mam dziecko i jutro a pojutrze czas pokarze....poza tym wiem jak piekne to uczucie i dlaczego nie pozwolic by ono trwalo....bolesne bardzo , ale sie trzymam....i jeszcze ten komentarz o staruszka...to tylko w Polsce mozliwe sa takie komentarze....jesli kobieta ma 55 lat chodzi na basen i silownie , ma czas i pieniadze na dobre ciuszki, to gwarantuje ze obejrzy sie za nia nie jeden 35latek....zdaje sobie sprawe ze nie ma przyszlosci dlatego to pytanie czy sobie kogos znajde.....znajde kto pokocha cudze dziecko....zreszta niewazne mam teraz wiecej na glowie niz to forum...dziekuje wszystkim,,,pozdrawiam
          • altz Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 11:42
            O staruszku ja pisałem. Nie chodziło mi o kobietę, tylko o faceta, który jest starszy od Ciebie o 25 lat. Głupio komuś takiemu dać w dziób. wink Z dwóch powodów: nie bije się starszych i słabszych*, a po drugie, żeby załatwiać fizycznie porachunki, to jest wstyd.
            Trudno jest walczyć o związek w takiej sytuacji, można tylko udawać obojętność, szantażować czymś, prosić. Żadne z tych rozwiązań nie jest dobre.

            A swoją drogą, taka miłość... Pewno będziesz jeszcze świadkiem na ślubie? big_grin jakie to powieściowe... wink Taki dziwny ten Wasz związek, wszyscy zgadzają się na romanse na boku, to nic dziwnego, że tak jest. Takie nowoczesne i wyzwolone małżeństwo. wink Komiczni jesteście i to oboje.
            Dziecko dostałeś w spadku? Ekstra, jeśli tak. Ktoś się znajdzie, spokojnie.
            • altz Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 11:43
              *)
              Uważać na napakowanych staruszków, patrz: Schwarzenegger, bo mogą oddać. big_grin
            • tymczasowa_online Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 14:20
              Wszystko mozliwe z tym slubem.Moja dawna sasiadka znalazla sobie faceta jakos tez ponad 20 lat starszego.Meza miala cud-miod wink,a tu prosze - kloszard(tak na niego mowili).
              No i odeszla od meza,szarpiac mu maxymalnie nerwy,bo nawet oskarzyla go o molestowanie seksualne ich corek.Rozeszli sie w koncu.Sasiad ulozyl sobie zycie z fajna,mloda laska,a sasiadka chyba nadal jest z kloszardem.Tylko dzieci szkoda....
              Moj maz ,tzn ex odszedl do swojej nowej.Nie rozwodzil sie ze mna,bo wlasnie furtka awaryjna to super sprawa.No,ale chyba zbyt dlugo to trwalo,bylam niecierpliwa,albo tamta nalegala,to sie rozwiedlismy.Nie ma powrotu.Nie chce nigdy stanac przed dylematem czy znow zaczynac z nim zycie.Nie i koniec !
              • altz Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 17:01
                To ja też znam taką sytuację. Kobieta odeszła do biednego i niezaradnego, płaci po 200 zł na dwójkę dzieci, za resztę klepie biedę. Z dziećmi zerwała kontakty, a mieszka 5 km od nich.
                Chciałaby wrócić, ale już nie ma dokąd. Dzieci (w przedziale wieku 12-14 lat) się pogodziły z sytuacją i nie chcą już więcej takiej burzy, były mąż też mówi, że nie ma powrotu, znalazł już sobie jakąś sympatyczną panią, a wszystko przez niecały rok.
    • wredna.zmija Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 11:16
      zajmij sie dzieckiem, poswiec mu jak najwiecej czasu i uwagi, zadbaj by Twoje relacje z nim byly jak najlepsze a jej pozwol odejsc ale postaw sprawe jasno - niech sie wyprowadzi i bez emocji sprobuj to zrobic, zadnego blagania, łez, próśb. Im bardziej bedziesz błagał tym bardziej bedzie ja ciagneło do tamtego. Bład, ze powiedziales o czekaniu. Chcesz byc kolem ratunkowym? Potem moze sie okazac, ze betonowym.
      Odetnij sie i zajmij sie swoimi sprawami, na nic nie czekaj.
      Jest szansa, ze "rozum jej wroci".
      Ale pewności nie ma.
      Tak czy siak bedziesz wygrany odcinając sie.
    • esteraj Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 12:02
      Nie łatwo jest zapanować nad emocjami w takiej sytuacji, ale co dałoby wzbudzanie poczucia winy i zatrzymywanie kogoś na siłę?
      Sam byłeś zakochany i wiesz jak to jest. Właśnie wtedy przychodzi wiara, że można góry przenosić... Życie weryfikuje trochę tę wiarę, niemniej lepiej żałować, że się spróbowało niż żałować, że nie podjęło się wyzwania.
      To dosyć ciężkie doświadczenie, ale najlepsza lekcja życia.
      Bardzo dobrze postąpiłeś. Teraz jest czas na walkę ze swoim ego, bo to co najbardziej człowieka boli w takiej sytuacji, to urażona duma, że ktoś mógł okazać się lepszy, bardziej atrakcyjny, czulszy, czy bogatszy. Ktoś mógł dostarczyć większych i bardziej ekscytujących emocji...
      Czujesz, że coś tracisz bezpowrotnie, że nigdy już nie będzie tak samo..., że pewien etap w życiu właśnie się zamyka....
      Co dalej?
      Życie bywa nieprzewidywalne i "ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...."
    • plujeczka Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 21:34
      dziwny z Ciebie facet-siedzisz, dumasz nad waszym losem gdy tyczasem twoja zona idzie na randkę w innym facetem.
      W jakiej rodzienie wychowałeś się ? miałeś jakieś męskie wzorce? czy pochodziszz rozbitej rodziny bo twoje zachowanie normalne nie jest. Nie mówię ,że powinienieś dać facetowi w m...ale męska rozmowa wskazana i nie nalezy tej rozmowy mylić z błaganiem o oddanie własnej małzonki nieco przechodzonej i ostro uzywanej ostatnimi czasy. . Do licha toz to zwykłe kurestwo a nie nie małżeństwo, okresl zonie twardo warunki waszego zycia, jasno daj do zrozumienia ,ze nie zamierzasz być rogaczem niech wybieraa lbo Ty albo kochanek.\
      zAPROPONUJ TERAPIE MAŁŻEŃKĄ ALBO ROZWÓD I KONIEC,zacznijsię spinać, zajmijsię dzieckiem i sobą ale nie możeszczekac w nieskończonośc aż trwoja żona wylezie z łózka innego faceta. To cholender obrzydliwe jak to mówią alko pipka albo rybka i poza zaczać działać .
    • xciekawax Re: czy ja zwariowalem 27.06.11, 23:56
      najpierw pomyslalam: nawet jezeli ona wroci do Ciebie to ty po pewnym czasie sie zmienisz, bedziesz inny, juz nie bedzie tak samo.... jak juz sie unormuje. Potem doczytalam ze kiedys to ty sie zakochales w kims innym. Teraz wiem ze to zmienilo wasz zwiazek. ona sie zmienila, zostala kims innym, juz nie bylo miedzy wami tak samo - zmieniles chemie.

      czyli jesz to co nawazyles i chyba dlatego jestes taki "wyrozumialy" bo czujesz sie winny?

      Nie wiem, ale jak dla mnie nie masz kregoslupa. a jezeli zone kiedys podobnie zraniles, to nawazyles sobie mleka. niektore osoby nie moga przeskoczyc zlamanego serca. Gdybym ja zostala z moim ex po jego zakochaniu - wyobrazam sobie ze bym zdradzala go czesto. Dlatego wolalam odejsc i nie meczyc ani go ani siebie.
    • nangaparbat3 Re: czy ja zwariowalem 28.06.11, 07:22
      Oj tam oj tam.
      Strasznie czarno-białe te Wasze scenariusze, a życie jest kolorowe.
      Przemawia do mnie zdanie Triss, że taka wyrozumiałość może być przez żone odczytana jako obojętność - fakt. Przypomniała mi się też przyjaciołka, która przeżywała wielki romans, a poczuła, że męża (taki trochę jak Autor wątku) jednak kocha, jak ją wreszcie zlał (pokazała mi siniaki).
      Ja tu jestem jedna z najstarszych i może dlatego, że wiecej - chyba jednak - widziałam, większą liczbę swoich historii mi ludzie opowiadali, uważam, że wokoł nas pełno jest par, w których jedno czy oboje zdradzili, mieli romans, przeżyli wielką fascynację. I część z tych par całkiem dobrze ma się ze sobą - jak się już to wszystko przewali.
      Ulegamy chyba jakims naiwnym mitom wierząc, że nasz partner/partnerka przez 50 lat nie ulegnie żadnej fascynacji - no ulegnie. Moze gdybyśmy przyjmowali za normalne, że to się zdarza, nie uważalibyśmy tych fascynacji i zakochań za wielką miłość, dla której trzeba rujnować rodzinę? Może łatwiej byłoby się powstrzymać od konsumpcji? Dostrzec, że fascynacje przychodzą i odchodzą, i nie każde zauroczenie to spotkanie tej - tfu tfu tfu - drugiej połówki?
      Mam wrażenie, że żyjemy w świecie, w którym celem nadrzędnym jest zaspokajać swoje pragnienia - i OK, tylko że nie mamy przy tym żadnej hierarchii pragnień. Każde, natychjmiast, tu i teraz. Pamiętacie Salome? Dajcie mi tu na tacy głowę Jana! Ale Salome była dziewczynką, a my ponoć dorośli.
      Jeśli rodzinę budujemy na pragnieniach - się kochamy - to przy takim podejściu staje się ona zatrważająco krucha. Po raz kolejny namawiam do przebudowania rodziny na wzór Mosuo pragnienia zaspokaja się do woli, a rodzina trwa, nietknięta. Nikomu nie zawali się świat dlatego, że matka i żona zakochała się w innym panu.
      • altz Re: czy ja zwariowalem 28.06.11, 08:15
        Fascynacje są normalną sprawą, ale romanse już nie.
        • hanyszka Re: czy ja zwariowalem 28.06.11, 09:38
          altz napisał:

          > Fascynacje są normalną sprawą, ale romanse już nie.

          Jedno od drugiego dzieli zwykle niewielki krok.
          Tak przy okazji, pełna zgoda z Nangą.
          ----------
          Vimes wędrował smętnie po zatłoczonych ulicach, czując się jak jedyna marynowana cebulka w sałatce owocowej.
          • prawdziwyrafi Re: czy ja zwariowalem 28.06.11, 10:45
            Wczoraj wydarzylo sie kilka rzeczy o ktorych chcialbym wspomniec....po pierwsze zona byla caly dzien u tego starszego pana i jakos ciezko bylo i to zniesc....umowilem sie z jegomosciem na rozmowe jak ktos wczesniej sugerowal i wiecie co?........nie wiem skad wzialem w sobie tyle spokoju i opanowania nie wiem skad plynely moje slowa...jedyne co chcialem sie upewnic , ze ma powazne zamiary dlugoterminowe dla zony , ze stworza zwiazek jakiego nam nie udalo sie zbudowac....gosc pil kawe gadal do mnie jakos tak niedbale , niechlujnie i na granicy szacunku do kogokolwiek z wielka arogancja....trzesly mu sie rece , oczy rozbiegaly.....nie straszylem nikogo , nie blagalem , zwyczajnie bez emocji chcialem wiedziec na czym moja zona sklada swoje plany....wysluchalem , wyszedlem zmieszany....wydawal sie ze taki gosciem taki z klasa , poukladany , odpowiedzialny.....wszystko pryslo, wyszlo szydlo z worka....powiedzial mi ze jakby mila powiedziec swoim dzieciom , ze ma kogos w ich wieku i na dodatek zwyklego szeregowego pracownika.......wyparl sie wszystkiego , zaprzeczal wszystkiemu.....zwykly tchorz i czlowiek o stu twarzach......wrocilem do domu i wzialem zimny bardzo szybki prysznic ....wieczorem powtorzylem....zdalem sobie sprawe ze to cos co mam w glowie...czuje sie brudny jakby mnie mrowki oblazly i chce to zmyc....raz za razem , ale ciagle jestem oblepiony ciort wie czym....ciesze sie ze to wyszlo.....wiem jak ona musiala sie czuc kiedy ja sie zakochalem choc w moim przypadku skonczylo sie na snuciu planow i do konsumpcji nie doszlo.....czuje ze zaczal sie nowy etap w moim zyciu.....rozmawialem juz o wynajeciu mieszkania w poblizu i od wrzesnia tam zamieszkam....dzis tez wyjezdzam z tego domu i mam nadzieje ze znajde spokoj i jasnosc na przyszlosc...kilka osob naprawde mi tu pomoglo , za co serdecznie dziekuje.....
            • dydaki Re: czy ja zwariowalem 28.06.11, 12:31
              Szkoda mi tej twojej żony. Zauroczyła się durnie i naiwnie, uzależniła od makaronu nawijanego na uszy przez starego pryka. Może w odwecie za twoją zdradę też COŚ chciała przeżyć. W zamian - jeszcze nie raz gorzko zapłacze po cholerę jej to było.
              W sumie potwierdziłeś to, co podejrzewałam. Żaden wartościowy facet poważnie myślący o życiu i szanujący ludzi nie podrywa 25 lat młodszej mężatki- tylko gnojek który się lubi pobawić kobietami.
            • noboru_terao Re: czy ja zwariowalem 28.06.11, 12:53
              strasznie cienki trolling uprawiasz ale widze ze ludzie to kupuja.
              Kazdy normalny facet na twoim miejscu skasowalby frajerowi facjate, a nie pil kawke i sluchal belkotu.
              Opowiesci rodem z romantycznej komedii.
              • jagienka_2 Re: czy ja zwariowalem 28.06.11, 18:11
                Też tak pomyślałam... Wakacje się zaczęły, młodzież jeszcze nie wyjechała z miasta...
              • esteraj Re: czy ja zwariowalem 29.06.11, 12:57
                noboru_terao napisał:
                > Kazdy normalny facet na twoim miejscu skasowalby frajerowi facjate, a nie pil k
                > awke i sluchal belkotu.
                Każdy normalny facet, który nie jest dojrzały emocjonalnie zachowałby się właśnie jak powyżej, czyli jak nastoletni gówniarz.
                Czemu miałoby służyć danie frajerowi w mordę? Może miałby się wystraszyć?
                Owszem czasami takie metody działają, tylko, że wtedy żona jeszcze bardziej byłaby za kochasiem, bo przecież został pokrzywdzony, a niedobry mąż wiele straciłby w jej oczach.
                Uważam, że autor postąpił właściwie. Poza tym wziął gościa z zaskoczenia, bo tamten nie spodziewał się takiego zachowania i przyciśnięty do muru, sam zaczął zastanawiać się nad konsekwencjami, które chyba nie były mu w "smak".
                • noboru_terao Re: czy ja zwariowalem 30.06.11, 10:22
                  bzdety wypisujesz
Pełna wersja