skończyłem z pływaniem...

27.06.11, 11:59
takiego smsa dostałam wczoraj - o czym dowiesz się z sądu w ...
akurat ten sąd to nie jest sąd właściwy, ale nie w tym rzecz
moja teoria jest też taka, że to pływanie zrezygnowało z niego (za nałogi)
domniemywam, że dokument z sądu będzie dotyczył obniżenia alimentów z powodu niepływania
czy to jest wystarczająca argumentacja do obniżki? (zero wkładu własnego ponad to, po drodze nie wnosiłam o zmianę), za chwilę lub dwie czeka mnie kredyt na jego spłatę, więc moja sytuacja fin. również ulegnie zmianie, i tak będziemy się przepychać?

wiem, że żyje na wysokim c, ale dziecko też ma do tego prawo, prawda?
wiem też, że od tego smsa to potencjalnej rozprawy jeszcze droga, ale ma pełnomocnika, więc...
wolę wiedzieć przed niż po
wszystko mnie w środku boli, i o to chodziło (jemu).....
PS o córkę słowem nie zahaczył, ale to już mnie nie dziwi
    • triss_merigold6 Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 12:22
      Olać. Odnieść się możesz do konkretów, a nie do jakiegoś sms-a.
    • argentusa Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 12:26
      Popanko!
      cholera, tyle czasu sama piszesz, że jemu zawsze chodzi o dokopanie Ci. I jeszcze na to reagujesz? niestety, moze brzydko podejrzewam, ale Ty chyba trochę lubisz byc obolała. Bo nic innego nie przychodzi mi do głowy.
      Przestań zajmować się NIM a zajmij wyłacznie soba o dzieckiem. Rób swoje, nie reaguj, tłumacz sobie, że to dla wywołania u Ciebie takich a nie innych rekacji. I zrób coś ze swoimi reakcjami na tego pana. Bo sam się kopiesz rozdrapując każdą jego akcję.
      Nie przestanie mnie to dziwić.
      Powodzenia! bo wierze, że potrafisz się odciąć.
      Ar.
      • triss_merigold6 Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 12:29
        Dokładnie. Pohamuj własną egzaltację i nakręcanie się. Napisał to napisał, kij mu w oko. Zaczynasz mi przypominać taką dlaszą znajomą, kobieta już ze 6 lat po rozwodzie, a nadal każdą rozmowę zaczyna od tego co jej były powiedział, zrobił, czego nie zrobił etc. To chore.
    • pokopanka Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 13:06
      macie rację, jestem odbiornikiem, a on nadaje
      nie umiem się od tego odciąć
      buduję czarne scenariusze na bazie krótkich warknięć, pozwalam mu na to
      wydaje mi się, że już umiem/dam radę/ zignoruję, a tu bęc, żołądek ma wywrotkę, bo przyszedł sms, albo mejl, i jeszcze prawie stoję na baczność

      nie potrafię sobie z tym poradzić, całe nasze życie mnie tak "kopał"
      • argentusa Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 13:48
        Pokopanko, czujesz róznice:
        "nie potrafię sobie z tym poradzić, całe nasze życie mnie tak "kopał"
        i
        "nie potrafię sobie z tym poradzić, całe nasze życie pozwałam sobie by mnie tak "kopał" "

        Mam wrażenie, że nie dostrzegasz swojego udziału w tej sytuacji. Kochana, zaczynasz OD SIEBIE. Dla siebie. Nie dla dziecka! Dla SIEBIE. A dziecię skorzysta zupełnie przypadkiem.
        Mozna, trzeba, bo zwariujesz i do końcazycia będziesz przezywać każdą akcję eksa.
        A dziecie się będzie uczyć takiego modelu zycia...
        I d..pa blada, koleje ogniwo w łańcuszku nieszczęścia.
        Powodzenia! Ja tam trzymam za Ciebie kciuki smile
        • pokopanka Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 14:27
          jasne, że jest
          gdzieś keidyś przeczytałam, że mamy to, na co sobie pozwalamy

          tylko mnie się wydawało, że już sobie nie pozwalam, a jednak jest inaczej
        • pokopanka Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 15:48
          moim problemem jest też brak celnej riposty
          nie umiem tak samo i skutecznie odpowiedzieć mu na jego chamówy (jak wczoraj, że on mnie wziął w 1 koszuli, całe życie utrzymywal i wesele wyprawił...), brak mi słów na takie wymiociny, i mam też świadomość, że cokolwiek napiszę/odpisze on i tak nie zrozumie/nie przyjmie, a mnie tylko bedzie skręcać
          • sonia_30 Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 16:05
            A po co wdajesz się w jakiekolwiek dyskusje, poza tematami na które ewentualnie możesz podyskutować - czyli ściśle merytorycznymi rozowodowymi (choć i tu się zastanawiam)? Jeżeli ma coś konkretnego do zaoferowania w temacie kontaktów z dzieckiem/ podziału majątku - ok, jeżeli zaczyna bredzić - kończysz rozmowę. Każdą wycieczkę poza meritum powinnaś natychmiast ucinać.
            Poczytaj sobie o strategii misia koali i stosuj od zaraz smile

            forum.gazeta.pl/forum/w,571,88229228,88330947,Re_wybor_przedszkola_a_wspoldecydowanie_exa.html
            • argentusa Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 16:43
              Otóz to smile
              Kochana - koala. On swoje - a Ty listek przeżuwasz, on coś tam, a Ty kolejny listek.
              Mnie po jakimś czasie to się nawet nie chciało buzi otwierać, po co marnować struny głosowe. Ludzie czasem lubią się wygadać. Ale przecież nie musisz słuchać.
              Dopóki Twój eks ma partnera do potyczek to je będzie uprawiał. A tak - po pewnym czasie się znudzi. Olewator. I wcale nie potrzeba ciętej riposty.
            • pokopanka Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 17:12
              rozwiodłam się w grudniu 2009, podział się kula w sądzie i daleka droga...
              po drodze tylko moc fikołków i nieprzyjemności
              konkretów brak
              • sonia_30 Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 21:13
                Skoro brak konkretów, odetnij się od exa zupełnie. Telefon do córki zna, w każdej chwili może z nią pogadać, Twoje pośrednictwo nie jest konieczne.
          • argentusa Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 16:47
            "on mnie wziął w 1 koszuli, całe życie utrzymywal i wesele wyprawił...), "

            no i nawet jeśli tak było, to co? Jego decyzja. Taką wtedy podjął. Czy Ciebie to do czegoś zobowiązuje? Ano nie. Na takich a nie innych warunkach chcieliście być ze sobą i już. (chyba, że umówiliście się, że on bierze w jednej kosdzuli, a Ty coś tam w zamian i się nie wywiązałaś z tego)
            • pokopanka Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 17:10
              to jego pr, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością
              oboje finansowaliśmy wesele, rodzice nam nie dali, ale taki był układ, na wtedy, na teraz - jest co wyrzygiwać
              w koszuli 1 to ja go wzięłam - a nawet bez, nie miał garnituru, 1 torba z rejsowymi ciuchami, strój do nurkowania i parę płyt i taśm video
              ale nie umiem mu tego wypomnieć, kochałam go i startowalismy od niczego, cały nasz związek pracowałam, na wychowawczym byłam 3 mce, bo nie było nas stać na moje bycie w domu, pomimo jego zarobków powyżej średniej, bo jego wydatki tez były ponad średnią, a ja z macierzyńskiego nie byłam w stanie opłacić wszystkiego
              jakkolwiek - nie uważam, że to warte wypominania w takiej poniżającej formie
              no własnie ma chyba problem z decyzyjnością, nikt i nic nas do związku nie zmuszało, sami chcieliśmy
              ale to ja odeszłam, a to do pr-u nie pasuje

              i za dobrze teraz wyglądam, to też kłuje w oczy
              • triss_merigold6 Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 18:16
                Ale po co to roztrząsać? Rozumiem, że Twoje poczucie sprawiedliwości cierpi, ale nie osiągniesz z eksem porozumienia, pogódź się z tym, nie ripostuj i żyj dalej.
                • pokopanka Re: skończyłem z pływaniem... 28.06.11, 11:46
                  masz rację, moje poczucie sprawiedlwiości cierpi, bo wszystko co on o mnie/o nas opowiada jest nieprawdą, wybiela siebie oczerniając mnie

                  wg jego wizji jestem harpią pasożytująca na ciężko pracującym marynarzu, co nie jest prawdą
                  byłam głupia, bo on trwonił,a ja ściubiłam, i żyłam za swoją pensję (co ma swoje plusy, bo teraz daję radę, bo z wysokiego konia nie spadłam)

                  gdzie zgubił się szacunek dla tych 12 lat razem i dziecka?
                  • scindapsus Re: skończyłem z pływaniem... 28.06.11, 12:30
                    Ty się nigdy od niego nie uwolnisz, bo wciąż masz go w głowie
                    Nie powinno Cię interesowac co on myśli bądź nie mysli
                    Nie można iść do przodu tkwiąc wciąż w przeszłości
                    Ty sobie sama szansę obierasz na normalne zycie.
                    • pokopanka Re: skończyłem z pływaniem... 28.06.11, 17:02
                      miałam nadzieję, ża ludzki rozwód z konsekwencjami
                      tak po ludzku, nie po chamsku

                      póki on milczy, daje radę, ale jak sobie przypomina o nas, jest gorzej
                      mój żołądek wariuje, odpowiadam po ludzku na jego smsy, a im bardziej po ludzku, tym on po chamsku

                      moja córka jest silniejsza pod tym względem, dostaje sms, kasuje go, i nie odpowiada na nie...
                      • argentusa Re: skończyłem z pływaniem... 28.06.11, 18:28
                        Matko, kobieto!
                        Opamietaj isę proszę. Dziecko jest silniejsze? Nie, to TY jesteś słaba. Młodan ie może być dorosła. To Twoja rola. I już. Rób co chcesz, masz być silniejsza od dziecka. Bo sierotę z siebie robisz i dzieciakowi też zapodasz taki wzorzec.
                        Na terapię marsz smile)))) jak najszybciej.
                        I przestań w końcu traktować eksa i jego rodzinę jako jakąkolwiek wyrocznię. Póki sama na to pozwalasz -to tak masz.
                        pozdr
                        Powodzenia
                        Ar.
                      • scindapsus Re: skończyłem z pływaniem... 28.06.11, 21:36
                        Nie rozumiem dlaczego odpowiadasz na jego emaile.
                        Lubisz byc kopana?Jak wyżej-na terapię biegusiem.
              • argentusa Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 18:33
                Pokopanko, ale JAKIE TO MA TERAZ znaczenie? Zastanawia mnie, dlaczego Tobie tak bardzo zależy by udowodnić mu, że nie ma racji? Po cholerę w ogóle się tym zajmujesz? Kto od kogo odszedł? Było, minęło.
                Toż to dwa lata po wszystkim a Wy ciągle w jakimś dziwnym zapamiętaniu sobie dogryzacie (On Tobie, Ty pewnie w głowie też mu nie darujesz.)
                A pierdyknąć całą tę przeszłosć i skupić się na tu i teraz. Sprawy majątkowe? -owszem bolą, ale potraktuj to jak projekt, który prowadzisz a którego wynik nie do końca znasz.
                I trzeba się zająć biezącym życiem. A pana, jako przeszłosć odłożyć na półkę pt "przeszłość".
                Da się, tylko trzeba popracować . NAD SOBĄ. A pan niech zyje jak chce -wszak to już nie Twoja sprawa. Pan ma się wywiązywac z zobowiązań wobec dziecia (nie wobec CIEBIE) a Ty żyjesz jak chcesz, nie biorąc pod uwagę pana.
                Jak pragnę pokoju na świecie - da się.
                a poza tym, jak już nie możesz przestać myśleć o końvu pływania, pomyśł, że może lepsza robota mu isę trafiła na lądzie.
                I tego mu życzymy.
                Ar. smile))))
                • pokopanka Re: skończyłem z pływaniem... 28.06.11, 11:49
                  dlatego, że mówi nieprawdę
                  zarzuca mi wszystko to, co sam popełnił

                  to ja odeszłam, wyrok zapadł po 10 rocznicy ślubu
                  • scindapsus Re: skończyłem z pływaniem... 28.06.11, 12:32
                    No i co z tego że mówi nieprawdę?
                    Olej/odpuść/nie rozpamiętuj
                    Nie wiem co o mnie mówi mój ex mąz bo mi to zwisa i powiewa
                    Może sobie o mnie wygadywać pierdoły
                    mnie to wisi
                    Tak samo i Ty musisz podejsc do sprawy
                    Inaczej Cię ta całą złość udusi.
              • argentusa Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 18:35
                i jeszcze: Ciebie naprawdę obchodzi co on myśli o Twoim wyglądzie? Że wygladasz lepiej albo gorzej?
                • pokopanka Re: skończyłem z pływaniem... 28.06.11, 11:52
                  ja odżyłam, i nareszcie czuję się dobrze sama ze sobą
                  on wygląda jak nieświeży dziad z 2 złotymi wielkimi kolczykami w uchu

                  mnie nie obchodzi, ale jego matkę na pewno, bo wg niej powinnam dziadować, a tu jest inaczej - prawie kwitnę smile
                  • dydaki Re: skończyłem z pływaniem... 28.06.11, 12:43
                    a ty jesteś jaką podwładną jego matki? zależną od niej? - że skupiasz się na tym co sobie ona aby myśli o tobie albo exie?

                    wylecz uzależnienie emocjonalne od exa i jego rodziny. Ilekroć zaczniesz rozmyślać o nich to... weź młotek i walni się w palec. po paru dniach sama zobaczysz jak się sama masakrujesz. i może się opamiętasz zanim dojdzie do amputacji ręki.
                    albo inne ćwiczenie - ilekroć zaczniesz myśleć o nich to zrób przysiad. będzie to fajnie wyglądać np na ulicy jak kucasz co parę metrów. widzisz to?
                    nie masz ciekawszych tematów niż ex? już lepiej myśl o seksie i o tym co zrobisz w łóżku i z kim. to przynajmniej przyszłościowe.
          • kajda28 Re: skończyłem z pływaniem... 28.06.11, 12:54
            > nie umiem tak samo i skutecznie odpowiedzieć mu na jego chamówy (jak wczoraj, ż
            > e on mnie wziął w 1 koszuli, całe życie utrzymywal i wesele wyprawił...), brak
            > mi słów na takie wymiociny, i mam też świadomość, że cokolwiek napiszę/odpisze
            > on i tak nie zrozumie/nie przyjmie, a mnie tylko bedzie skręcać

            Więc mu przytakuj, wariotom lepiej przytakiwać - dla swojego własnego bezpieczeństwa.
            Powinien Ci być wdzięczny że odeszłaś że nie żerujesz na nim.

            A musisz się z nim kontaktować?

            Wszystko co nie jest związane z dzieckiem od razu wyrzucaj, kasuj, nierozpamiętuj. O pieniądzach rozmawiaj tylko w sądzie - chyba że coś kiedyś udało Ci się z nim ustalić wcześniej bez sądu. Jeżeli nie, to ucinaj od razu temat, nie odpowiadaj, przemilczaj - to naprawdę działa.
            • pokopanka Re: skończyłem z pływaniem... 28.06.11, 17:05
              nie ustalalamy niczego, bo on się wypiera wszystkiego, choćby było to 5 min wcześniej
              nie jest partnerem do rozmów, i ma dziury w pamięci

              staram się minimalizowac kontakty
    • zmeczona100 Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 19:28
      Re: skończyłem z pływaniem...
      > takiego smsa dostałam wczoraj

      "Super! Wreszcie będziesz mieć czas na wychowywanie dziecka" smile
      • plujeczka Re: skończyłem z pływaniem... 27.06.11, 21:25
        Pokopanko-chyba sama podświadomie lub nie czakasz na jakiekolwiek wieści od ex męża a przeciez jesteś już dłuzszy czas po rozwodzie.Nie bardzo rozumiem dlaczego nie zmieniłas nr tel. komórkowgo skoro tak denerwują Cie exa SMs-y,córka ma swoja komórkę a i tak dobrze wiesz ,że ex z nią się praktycznie i w normalny sposób nie kontaktuje.
        Jeslki nie możesz przestać o nim myslec to idź do lekarza, psychpoterapeuty może specjaliści pomoga Ci odciac sie od poprzedniego zycia. Zrozum Was juz nie ma i czy on pływa czy nie dla Ciebie nie ma to żadnego znaczenia. Jesli nie bedzie chciał płacić alimebtów to sama wiesz i to forum pokazuje ,że nic mu nie zrobisz bo robienie w balona matkę dziecka rzedziej ojca w kwestii alimnteów to w tym kraju dla niektórych zabawa na całe zycie.daj sobie spokój i zacznijnormalnie myslec, pozostał wam tylko podział majatku i do tego radze Cisie dobrze przygotowac bo łatwo nie będzie a jego SMS- mnie głęboko w powazaniu.
        Pokopanku wiecej wiary w siebie, optymizmu i działan skierowanych na siebie i dziecko, idź do ludzi, poznaj kogoś wszak to wakacje,długie spacery mieszkasz w jednym z najpiekniejszych miast w Polsce popatrz optymistycznie w przyszłośc i nie zagladaj w zycie ex mezoi, niech robico chce i z kimchce to jego sprawa i jego zycie Tobie już nic do tego i imi szybciej zdasz sobie z tego sprawe tym lepiej dla Was
Inne wątki na temat:
Pełna wersja