roztrzesiona78
27.06.11, 19:58
Czekam na termin pierwszej sprawy rozwodowej.Mąż pacuje w różnych godzinach(np. od 7 do 21, czy 18-19).Tak naprawdę nidgy nie wiedziałam kiedy skończy i chyba już się nie dowiem. Wtedy ja oczywiście jestem z dzieckiem sama(do lekarza lub aby coś ważnego to ja).Jeżeli "maż"skończy wcześniej przyjeżdża do domu i zabiera dziecko, gdzie chce i na jak długo chce (dziecko 4lata, chodzi do przeddszkola), bez względu na to czy ja mam jakieś plany i chce wyjśc z dzieckiem bo jestem wcześniej umówiona. Kilka razy była sytuacja gdzie centralnie mówi do dziecka jedziemi i centralnie bierze dziecko i wychodzi, mówiac, że oni wychodzą a ja nic na to nie mogę zrobic !!!
Czy rzeczywiście tak jest???
Dziecko jest między młotem a kowodłem, raz z mamą raz z ojciec, który manipuluje dzieckiem (mówi że pojedziemy tam...., kupię Ci .....).Proszę o wskazówki, na co powinnam szczególnie zwrócic uwagę przy ustalaniu terminów oddwiedzin i zabierania dziecka przez niego.
Przede wszystkim musi to byc ustalone na piśmie kiedy i godziny.Przede mną wielka wojną.