Jak udowodnić pogorsznie statusu

28.06.11, 14:04
Mam zebrać dowody, na to, że od kiedy mąż się wymiksował jest mi gorzej w sprawach gospodarczych. No jest gorzej, wiadomo przecież, że co dwie pensje to nie jedna, szczególnie jak mąż bardzo dobrze zarabiał. Mam mieć te dowody w razie jak padnie takie pytanie od sędziego. No i co ja mam zebrać, jak udowodnić, że gorzej się odżywiam i nie kupuję ubrań? W drugą stronę łatwiej, bo są rachunki jak się takie zakupy robi, a jak się nie robi?
Macie jakiś pomysł?
    • mamameg Re: Jak udowodnić pogorsznie statusu 28.06.11, 14:09
      Dokumenty na dochody i koszty utrzymania, to z zestawienia wyjdzie, że masz mniej środków na życie.
      • tom-74 Re: Jak udowodnić pogorsznie statusu 28.06.11, 14:20
        Dokładnie.
        Zrób 2 zestawienia. Pierwsze: suma dochodów twoich i ex, pomniejszona o sumę kosztów związanych z utrzymaniem mieszkania, samochodu itp. (rachunki za czynsz, gaz, prąd, kablówkę, internet itp.) dzielisz to na ilość osób w gospodarstwie domowym (przy dwójce dzieci na 4).
        Drugie, dla porównania, to twoja pensja, te same rachunki i wynik podzielony przez ilość osób (w tym wypadku na 3).
        Cyfry nie kłamią, raczej powinni Ci to uznać.
        • 44bromba Re: Jak udowodnić pogorsznie statusu 28.06.11, 14:29
          Dzięki, rzeczywiście wyjdzie z bilansu. Rozwód tuż tuż to i łepetynka mi szwankować zaczyna ze strachu.
          • justy-nka58 Re: Jak udowodnić pogorsznie statusu 28.06.11, 14:46
            Mój znajomy /chłop/ tez tak musiał udowodnić dla sądu że mu się pogorszyła sytuacja,bo nie zgadzał się na wyższe alimenty.Odcinek renty z której lwią część zabierał komornik,zaświadczenia o leczeniu i wydatkach na lekarstwa po prosu udowodnił że jest 'dziadem' choć takim w rzeczywistości nie był bo dużo zarabiał 'na czarno' ale tego nikt nie udowodnił,smutne to jest ale walczył o swoje bo jego 'była' chciał go totalnie zniszczyć jak robaka.Bromborko poradzisz sobie trzymam kciuki.
            • motylewbrzuchu123 Re: Jak udowodnić pogorsznie statusu 28.06.11, 14:54
              "Odcinek renty z której lwią część za
              > bierał komornik,zaświadczenia o leczeniu i wydatkach na lekarstwa po prosu udow
              > odnił że jest 'dziadem' choć takim w rzeczywistości nie był bo dużo zarabiał 'n
              > a czarno' ale tego nikt nie udowodnił,smutne to jest ale walczył o swoje bo jeg
              > o 'była' chciał go totalnie zniszczyć jak robaka"
              Naciągał państwo i uchylał się od płacenia na dzieci? A Ty go jeszcze usprawiedliwiasz?!
              • jarkoni Re: Jak udowodnić pogorsznie statusu 28.06.11, 16:15
                Dobrze, że nie ma pana T.
                Spytałby: a po co samochód, internet, kablówka? Może jeszcze kosmetyczka..
              • justy-nka58 Re: Jak udowodnić pogorsznie statusu 28.06.11, 20:41
                Nic takiego nie napisałam i nikogo nie usprawiedliwiam napisałam z życia wzięte.A chłopu komornik potrąca za to że siostrze jego byłej żony podżyrował pożyczkę której to ona celowo uchyla się od spłacenia ot i tyle,ty naprawdę masz te motyle w brzuchu?
    • tricolour W kwestii formalnej... 28.06.11, 19:22
      ... art. 60 par. 2 KRO: § 2. Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego, sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego".

      Więc tu nie chodzi o status tylko i istotne pogorszenie sytuacji materialnej. To musi być poważna sprawa - nie starcza na życie i pojawiają się długi itp.
      • zmeczona100 Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 19:46
        tricolour napisał:


        > To musi być poważna sprawa - nie starcza na życie i pojawiają się długi i
        > tp.

        Nieprawda- to jest już niedostatek.
      • 44bromba Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 19:49
        Jak się pogarsza sytuacja materialna, to pogarsza się status, ale mniejsza o słowa.
        Właśnie pogorszenie mam udowodnić. Zrobię ten bilans, jak mi radzono, ale siedzę i myślę, jak dodatkowo przedstawić fakt, że np. nie chodzę do kosmetyczki smile i przestawiłam się na dosyć skromne życie.
        • mola1971 Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 20:29
          44bromba napisała:
          jak dodatkowo przedstawić fakt, że np. nie chodzę do kosmetyczki smile

          Może zdjęcie z czasów, gdy chodziłaś do kosmetyczki by sąd mógł zauważyć różnicę do stanu obecnego? wink

          A tak poważnie to nie wydaje mi się by sąd oczekiwał jakichś innych dowodów niż dochody. Wg mnie wystarczy proste wyliczenie polegające na tym, że w czasach małżeńskich w Twojej rodzinie dochód na członka rodziny wynosił X a teraz wynosi Y. Różnica między jednym a drugim to właśnie owo pogorszenie sytuacji. Zatem jako dowód wg mnie wystarczą PIT-y.
          • 44bromba Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 20:38
            > Może zdjęcie z czasów, gdy chodziłaś do kosmetyczki by sąd mógł zauważyć różnic
            > ę do stanu obecnego? wink

            I dodatkowo wyrwać górną jedynkę, żeby ta różnica była szczególnie widoczna i przejmująca smile
            • zmeczona100 Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 20:42
              W praktyce to pogorszenie statusu materialnego to nic innego, jak różnica między Waszymi wspólnymi dochodami podzielona na dwa, a Twoimi samymi. Trudniej jest udowodnić niedostatek.
            • justy-nka58 Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 20:47
              Niestety śmiechem i żartem ale Mola ma trochę racji ale bez zdjęć...Po [przedstawieniu wszelkich zaswiadczeń musisz jeszcze sama cokolwiek napisać reasumując to wszystko i tam właśnie dyplomatycznie przedstawisz co mąż Ci zapewniał..... a teraz masz tego brak.
            • mola1971 Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 20:52
              44bromba napisała:
              > I dodatkowo wyrwać górną jedynkę, żeby ta różnica była szczególnie widoczna i p
              > rzejmująca smile

              Możesz też w szafie rewolucję zrobić i ubrać się odpowiednio by również pod tym względem sąd różnicę zauważył wink
              • justy-nka58 Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 21:22
                O tak, ubrać się bardzo ubogo.Zero wszelkich makijażów.
              • sonia_30 Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 21:58
                I udawać że jeszczemąż wyprowadzając się zabrał też damskie ciuchy i cienie do powiek? Nooooo nie wiem nie wiem wink
                • mola1971 Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 22:03
                  sonia_30 napisała:
                  > I udawać że jeszczemąż wyprowadzając się zabrał też damskie ciuchy i cienie do
                  > powiek? Nooooo nie wiem nie wiem wink

                  I szafę ze szpilek ogołocił i dlatego biedna powódka w szmacianych butkach do sądu przyszła wink
                  • zmeczona100 Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 22:08
                    Eeee, może jednak nie- wtedy byle ochłap podniesie jej status materialny wink
              • dydaki Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 22:02

                > Możesz też w szafie rewolucję zrobić i ubrać się odpowiednio by również pod tym
                > względem sąd różnicę zauważył wink


                proponuję iść do sądu nago albo w jednym cienkim szlafroczku na gołe ciało. niech sąd widzi, że na nic kasy nie ma tongue_out
                • mola1971 Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 22:04
                  To już chyba byłaby obraza sądu wink
                  • dydaki Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 22:05
                    aa to zależy czy pan czy pani sędzia tongue_out
                    • mola1971 Re: W kwestii formalnej... 28.06.11, 22:09
                      W polskich sądach w większości zasiadają kobiety, więc lepiej nie ryzykować wink))
        • tricolour Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 21:59
          ... psia mać, ścignę ex o alimenty! I zęby mi się czasem psują! Toż ząb zepsuty to pogorszenie statusu więc o to też ją ścignę. Niech buli.

          Tak na serio: już widzę rechot sądu, który rezygnację z kosmetyczki uzna za istotne pogorszenie sytuacji materialnej!

          PS. tak sobie myślę, że są ludzie, którzy mają szczególną żyłkę do pogarszania sobie komfortu życia: wystąpić z głupotą do sądu, a potem pałować się całymi latami.
          • zmeczona100 Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 22:02
            Koszt comiesięcznej wizyty mojego nastolatka u kosmetyczki to 280 zł.
            Mojej- więcej.

            Tak, dla mnie rezygnacja z wizyt u kosmetyczki JEST pogorszeniem statusu.
            • tricolour Może i jest pogorszeniem statusu... 28.06.11, 22:07
              ... tyle, że w artykule mowy nie ma o statusie więc może sie pogarszać nawet do tego stopnia, że brylanty trzeba będzie zastąpić szmaragdami.

              W artykule jest tylko i wyłącznie o istotnym pogorszeniu sytuacji materialnej w wyniku rozwodu. Jakoś ciężko mi zaliczyć kosmetyczkę do sytuacji materialnej.
              • zmeczona100 Re: Może i jest pogorszeniem statusu... 28.06.11, 22:09
                No widzisz, mnie jest łatwiej, bo moja kosmetyczka każe sobie płacić pieniądzem, a nie np. w wiejskich jajkach tongue_out
                • tricolour I masz tą kosmetyczkę... 28.06.11, 22:12
                  ... w płaconych alimentach na siebie czy chociaż syna?
                  • zmeczona100 Re: I masz tą kosmetyczkę... 28.06.11, 22:13
                    Na syna- i owszem.
                    Na siebie na razie alimentów nie dostaję.
                    • tricolour I młodzian regularnie chodzi do tej kosmetyczki? 28.06.11, 22:17
                      Miesiąc w miesiąc?
                      • zmeczona100 Re: I młodzian regularnie chodzi do tej kosmetycz 28.06.11, 22:18
                        Napisałam przecie smile
                        A to, przepraszam- niezwykłe jakieś??
                        • tricolour Dla mnie niezwykłe... 28.06.11, 22:24
                          ... rozumiem gdy jest jakaś medyczna potrzeba - to OK. Trzeba leczyć - jasne.

                          Ale nawet i to mnie dziwi. Bo ja też miałem kiedyś problemy z cerą i zajęła się tym moja mama. Buźkę mam gładziutką.
                          • zmeczona100 Re: Dla mnie niezwykłe... 28.06.11, 22:26
                            A no właśnie- to jest taki wiek, że mus.
                            Mam takie zboczenie, że nie znam się na wszystkim i wtedy korzystam z usług innych tongue_out
                            • tricolour Ja dobrze pamiętam jak to było... 28.06.11, 22:30
                              ... leżałem sobie mamie na kolanach może z kwadrans, sączyła się muzyczka z kaseciaka i te parę syfków wycisnęła, spirytusem buźkę wytarła.

                              Myślę, że gdyby miała wydać na taką pracę - w rocznym przeliczeniu - wakacje w Egipcie z nurkowaniem, to by jej serce się krajało, że okrada rodzinę.
                              • zmeczona100 Re: Ja dobrze pamiętam jak to było... 28.06.11, 22:32
                                Eh, Tri....
                                A nasi prawdziadowie korzystali z wychodka, a teraz mamy do tego porcelanę wink
                              • 44bromba Re: Ja dobrze pamiętam jak to było... 28.06.11, 22:32
                                No to niekoniecznie twoja mam sie na tym znała, bo spirytuskiem buźki się nie wyciera. Każda kosmetyczka to powie smile
                                • tricolour Może sie nie znała. Może tak być... 28.06.11, 22:54
                                  ... co wcale nie zmienia faktu, że zrobiła porządnie nie znając się.
                          • sonia_30 Re: Dla mnie niezwykłe... 28.06.11, 22:28
                            Oj Tri... tu też się mama zajęła przecież wink Sam by się chłopak do kosmetyczki nie pchał raczej...
                            • zmeczona100 Re: Dla mnie niezwykłe... 28.06.11, 22:30
                              O przepraszam- ja tylko limit cenowy ustaliłam. Teraz to nawet z nim nie chodzę, bo ma kartę prepaidową i sam płaci za siebie big_grin Terminów też ja nie pilnuję smile
            • sonia_30 Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 22:10
              No ba! A gdzie jeszcze wizażystka, stylista, mani-pedicure, siłownia (a może lepiej fitness), ze 2 tys zeta miesięcznie minimum!
              • tricolour I agencja towarzyska! 28.06.11, 22:14
                Dzieciak dorasta, niech liźnie profesjonalizmu. Nie będzie się przecież uczył całować (i nie tylko) w wietrznych bramach...

                smile
                • zmeczona100 Re: I agencja towarzyska! 28.06.11, 22:16
                  Eee, na to to sam zarobi.
                  A scaling i piaskowanie to luksus czy nie? Bo z tego też raz w roku korzystamy tongue_out
                • sonia_30 Re: I agencja towarzyska! 28.06.11, 22:19
                  O właśnie! To od razu antykoncepcję trzeba w koszty wliczyć big_grin
              • zmeczona100 Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 22:14
                To z manicurem tongue_out
                Z pozostałych nie korzystamy, ale pomyślę big_grin
              • justy-nka58 Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 22:17
                Tri.. szacunek.. ale chłopem jesteś więc wiele rzeczy nie rozumiesz w tej.. materii.
                • dydaki Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 22:22
                  cóż... może fakty
                  pierwszy z brzegu pakiet: weekendowy "młody bóg" 1400zł :p
                  www.spajaszan.pl/dlapanow.php

                  panowie - do dzieła big_grin
                • tricolour Zmęczona chłopa wysyła. Regularnie... 28.06.11, 22:26
                  ... więc skoro normalne jest - jak twierdzisz - że mam nie rozumieć, to także młodzian nie powinien rozumieć po co latać do kosmetyczki.
                  • zmeczona100 Re: Zmęczona chłopa wysyła. Regularnie... 28.06.11, 22:27
                    No wybacz, a gdzie różnica pokoleń??
                    tongue_out
            • 44bromba Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 22:15
              A już szłam spać.
              Tri, o kosmetyczce wspomniałam, bo chyba Jarkoni o tym wspomniał i panu T. To było z przymrużeniem oka i o kosmetyczce i o zębach, a ty zaraz o alimenty od męża sobie dopisujesz. Otóż nie każdy idzie do sądu po wyciąganie kasy, mnie pieniądze innych wartości w życiu nie przesłoniły. Nawet jak ich było dużo. Ale nie zamierzam udawać, ze jest mi lekko, jak lekko nie jest.
              Czy kosmetyczka i dentysta to zbytki? Tak zapytam, twoja żona ma na te zbytki?
              • mola1971 Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 22:20
                Kurczę, zaraz zacznę się bać, że mnie ex o alimenty na siebie pozwie big_grin Bo w czasie małżeństwa na kosmetyczkę stać mnie było tylko od święta a teraz chodzę co miesiąc smile
                Jest jakaś kara za poprawę sytuacji materialnej po rozwodzie? suspicious
                • sonia_30 Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 22:33
                  Jakby co, powiesz że sfinansujesz mu makijaż permanentny. Jednorazowy wydatek, a efekt długotrwały wink
                  • mola1971 Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 22:35
                    big_grin big_grin big_grin
                    I pończochy gratis dorzucę wink
                    • dydaki Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 22:36
                      a nie lepiej depilację woskiem mu zasponsorować?? tongue_out
                      • mola1971 Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 28.06.11, 22:39
                        Super pomysł! Wosk tańszy i w sam raz do tych pończoch gratis big_grin
                        Ale o laserze niech zapomni wink
                      • sonia_30 Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 29.06.11, 01:14
                        Ło matko.. aż mnie wszystko zabolało... ale pomysł przedni ;-P
                        • jarkoni Re: Ja też nie chodzę do kosmetyczki... 29.06.11, 14:48
                          sonia_30 napisała:

                          > Ło matko.. aż mnie wszystko zabolało... ale pomysł przedni ;-P

                          Oj, depilacja woskiem łącznie z włosami na klacie? Zrobić metroseksualnego gogusia? Bezwzględne kobiety jesteście smile
              • tricolour Nie wiem czy ma... 28.06.11, 22:21
                ... mnie była zona nie obchodzi. Ma, to ma. Nie ma, to nie ma.

                Natomiast żona obecna chyba ma. Też mnie to szczególnie nie interesuje, bym pytał czy ma pieniądze na to, na co ma ochotę. To jej ochota. No ale gdyby nie miała, to by pewnie powiedziała, że bida aż piszczy, bo na kosmetyczkę nie ma.
                • zmeczona100 Re: Nie wiem czy ma... 28.06.11, 22:25
                  No widzisz, Tri, cały problem w tym, że Wy, faceci tongue_out, nie zauważacie wielu rzeczy i uznajecie, że one po prostu nie istnieją, a później zarzucacie, że sztucznie podwyższamy koszty utrzymania nas i naszych pociech smile
                • 44bromba Re: Nie wiem czy ma... 28.06.11, 22:28
                  Wiesz Tri, czasami jak tak ciebie czytam, to ty chyba prawdziwej biedy w życiu jednak nie zaznałeś.
                  I czuję się urażona twoimi uwagami. Bo muszę to napisać, że traktujesz ludzi z góry. Żebym chociaż napisała, że nie mam na kosmetyczkę i dlatego mi się pogorszyło. A może ja mam zaległości w opłatach, może nie jem kolacji, może chodzę na piechotę, żeby na biletach zaoszczędzić? Ale to się nie mieści w głowie. Bo ty materialista jesteś.
                  • mola1971 Re: Nie wiem czy ma... 28.06.11, 22:44
                    Bromba, nie bierz wszystkiego do siebie. Tri i Zmęczona tradycyjnie już koty ze sobą drą a Tobie tylko rykoszetem się oberwało wink
                    • 44bromba Re: Nie wiem czy ma... 28.06.11, 22:50
                      Nie mogę pojąc, co smiesznego w tym, że dziecko do kosmetyczki chodzi. Moje dzieci w wieku młodzieńczym też chodziły, to chyba naturalne, jak są problemy z cerą. Moze w ramach oszczędzania na Karaiby zęby też powinni niektórzy sami w domu leczyć jakimś dłutem i zaraz chyba karbit kiedyś wkładali, jak pamiętam z wykładów.
                      Taki śmieszny ten wątek.
                      • zmeczona100 Re: Nie wiem czy ma... 28.06.11, 22:52
                        Bromba, wyluzuj wink
                        Ten wątek to doskonały przykład na to, jak różne są potrzeby ludzkie wink
                        • 44bromba Re: Nie wiem czy ma... 28.06.11, 22:57
                          Ja mam wyluzowane, ale ciebie to nie raziło? W swoim domu wydatki na co tylko dusza zapragnie, ale u kogoś, to już zbytek i najlepiej jak w pokrowcu chodzi, to przynajmniej różnicę w statusie na korzyć widać.
                          • zmeczona100 Re: Nie wiem czy ma... 28.06.11, 23:01
                            Ja podeszłam do tego z przymrużeniem oka wink
                            Niestety, też miałam w domu faceta, który uważał, że pieniądze idą nie wiadomo, na co. A to dlatego, że ich nie wydawał (nie miał kiedy). Dlatego się uodporniłam smile
                          • mola1971 Re: Nie wiem czy ma... 28.06.11, 23:01
                            No dobra... Zabawię się w adwokata Tri bo on pewnie karmi smile
                            Tri pisał, że po rozwodzie był gołodupcem. Zatem zapewne wie co to znaczy niedostatek. Ja też zresztą wiem tyle tylko, że mi się słowo "niedostatek" wyłącznie z małżeństwem się kojarzy. Ilu ludzi tyle historii.
                            • jarkoni Re: Nie wiem czy ma... 29.06.11, 14:56
                              Dzieci do kosmetyczki, hmm..
                              Taki na przykład Michał Szpak pewnie od maleńkości chadzał do kosmetyczki, wizażystki, manikiużystki i wszelkich takich. I mu zostało.. smile
                      • mola1971 Re: Nie wiem czy ma... 28.06.11, 22:58
                        Spoko, Tri właśnie został dumnym ojcem, więc za czas jakiś zrozumie zmiany, jakie nastąpiły od czasu, gdy jego córa była malutka. Powoli, nie od razu Kraków zbudowano wink
                        Mój Młody wprawdzie do kosmetyczki nie chodzi, ale tylko dlatego, że nie chce. Choć przyznać muszę, że balsamu do ciała zdarza mu się używać wink To jest inne pokolenie. Hmm... Transseksualne. I nie ma odwrotu od tego.
                  • tricolour Nie jestem materialistą... 28.06.11, 23:04
                    ... a może tak się wydawać.

                    Jestem racjonalistą. I mam takie podejrzenie, że gdyby trzeba było zapłacić za kosmetyczkę 3000zł rocznie, to rodzina by się zastanowiła nad takim wydatkiem. Gdy zaś droga kosmetyczka nic nie kosztuje, bo idzie z cudzej kieszeni, to wydaje się takie kwoty całkiem lekko. I nie jest to przytyk do Ciebie.
                    • zmeczona100 Re: Nie jestem materialistą... 28.06.11, 23:08
                      A ile to wydaje się za energię elektryczną! Przy lampie naftowej byłoby zdecydowanie takiej.
                      • tricolour Obawiam się, że nie... 28.06.11, 23:20
                        ... looknij na Allegro. Fajna lampa to ze dwa tysiące. Moc takiej lampy to góra 15 watów. Jestem prawie pewien (zaraz oszacuję online), że jest droższa nie tylko w zakupie, ale nawet w użytkowaniu, bo litr porządnej nafty to z pięć złotych. Za piątala można kupić ze trzy kilowatogodziny. Nie sądzę, by na litrze dało się świecić 200 godzin czyli 8 dni non-stop..
                        • mola1971 Re: Obawiam się, że nie... 28.06.11, 23:22
                          Masz rację. Mój Młody swego czasu kupił se lampę naftową, ale koszty jej eksploatacji go przerosły wink
                          • tricolour Kolega założył kolektory słoneczne... 28.06.11, 23:33
                            ... rozumiesz: darmowe słoneczko, połowę sfinansowało państwo, żyć nie umierać.

                            Potem policzył, że to co wydał (po dopłatach) na instalację, bieżące koszty utrzymania, zasilanie w energię elektryczną (pompy, elektronika) da zysk za 15 lat przy trwałości całej zabawy: 10 lat.

                            Czyli dopłaca, by mieć "darmową" energię.
                            • zabelina Re: Kolega założył kolektory słoneczne... 28.06.11, 23:35
                              Wziął pod uwagę stopę dyskontową energii elektrycznej przez nastepne 10 lat?smile
                              • tricolour Nie, nie brał... 28.06.11, 23:43
                                ... bo trudno wybiegać obliczeniami w nieznaną przyszłość. Również nie brał do obliczeń faktu, że tysiące złotych na instalację można dać na lokatę (czy na giełdę) i korzystać z dodatkowego zarobku.
                                • zabelina Re: Nie, nie brał... 28.06.11, 23:53
                                  W sumie od zeszłorocznego czerwca u mnie kilowat zdrożał tylko o 7%, ale nie wiadomo co nas czekawink
                                  • tricolour Ja też robiłem taki bilans... 29.06.11, 00:06
                                    ... ale na zasadzie tabeli ile co w domu kosztuje. Tak, żeby wiedzieć gdzie jest główny ciężar utrzymania. No i wyszło - czego się można było spodziewać - że ogrzewanie jest najdroższe, bo kosztuje połowę całkowitych kosztów.
                            • mola1971 Re: Kolega założył kolektory słoneczne... 28.06.11, 23:37
                              Kiedyś o tym czytałam. Na ekologię stać tylko najbogatszych.
                              • mamameg Re: 29.06.11, 08:10
                                No cóż, 280zł na kosmetyczkę wydaje mi się bardzo wysoką kwotą ale z drugiej strony przy silnym trądziku nie warto oszczędzać i dłubać samemu, bo można się oszpecić na całe życie.
                                • niutka Re: 29.06.11, 20:41
                                  Hmm. Moj syn mial bardzo silny tradzik. Ale poszlam z nim do dermatologa a nie do kosmetyczki. Antybiotyki i leki miejscowe bardzo poprawily mu cere.
                        • zmeczona100 Re: Obawiam się, że nie... 29.06.11, 17:25
                          tricolour napisał:

                          > ... looknij na Allegro. Fajna lampa to ze dwa tysiące.

                          A na ile lat wystarcza?
                          A poza tym- dlaczego taką drogą wziąłeś na tapetę? Nie można takiej, jakiej używało sie na wsiach jeszcze wiek temu? wink


                          Nie sądzę, by na litrze dał
                          > o się świecić 200 godzin czyli 8 dni non-stop..

                          Phiiii, no zaraz, a po cóż taka rozrzutność- iść spac razem z kurami i już masz oszczędności smile
    • wszystko_bedzie_dobrze Re: Jak udowodnić pogorsznie statusu 29.06.11, 16:27
      wybaczcie, ale, mimo że jestem rozwiedziona, mój ex zarabia kilka razy więcej ode mnie i w zasadzie mój status "po" nie może się równać statusowi "przed" - nie rozumiem dlaczego miałby mój ex tenże status teraz wyrównywać / podwyższać? Też mam nastoletniego syna i swoje potrzeby, ale uważam, że ponieważ jestem po rozwodzie to JA mam na SWOJE potrzeby (także na kosmetyczkę wink) zarobić.
    • 44bromba Re: Jak udowodnić pogorsznie statusu 29.06.11, 20:06
      Ludzie, czy wy jesteście normalni, zadałam proste pytanie, co mi p.ieprzycie o jakiejś kosmetyczce. Kto kogo chce okradać? Co mnie obchodzi na co wydajecie pieniądze. Czy coś wnieśliście do mojego wątku oprócz tokowania?

      Mamameg, Tom i Justy bardzo Wam dziękuję za pomoc w dylemacie. Jesteście jedynymi osobami, które rozumieją o co ktoś pyta.
      Plujeczko, Tęsknoto i jeszcze parę osob, których nie pamietam z nica. Dziękuję za wasze słowa. Ślę słoneczka i trzymam kciuki za Was.
      Z przyjemnością opuszczam to forum.

      • mola1971 Re: Jak udowodnić pogorsznie statusu 29.06.11, 20:59
        Bromba, zakładając wątek nigdy nie wiadomo w jakim kierunku rozmowa się potoczy, założyciel nie ma na to żadnego wpływu. Na tym polega urok forum. Jeśli z tego powodu obraziłaś się na forum to więcej dystansu życzę. Bardzo się przydaje smile
        • tricolour Koleżanka Bromba nie znalazła wsparcia... 29.06.11, 21:57
          ... i zrozumienia. Nikt nie podał gotowego przepisu jak zrobić, by sądowi wydawało się, że status się pogorszył do tego stopnia, że potrzebne będą alimenty ratujące budżet. Na kosmetyczkę choćby.

          To nie jest pierwszy przypadek, że forumowicz obraża się, że nie dostał czego chciał nawet jeśli jego pragnienie jest mało realne.
          • mola1971 Re: Koleżanka Bromba nie znalazła wsparcia... 29.06.11, 22:22
            Przecież sama jej napisałam, że wystarczy policzyć ile na osobę było a ile jest, odjąć jedno od drugiego i w ten sposób mamy podane na talerzu pogorszenie sytuacji materialnej po rozwodzie.
            Nie rozumiem o co ten foch uncertain
            • tricolour Ale to słaby dowód... 29.06.11, 23:08
              ... i sąd może nie przyznać alimentów, jeśli po tym pogorszeniu zostanie sensowna suma. Zresztą to nie jest tak, że po rozwodzie trzeba czyhać, śledzić i liczyć do złotówki, aby jedno drugiemu kompensowało różnice. No po to się bierze rozwód, by się od siebie uwolnić, a nie dalej prowadzić wspólne gospodarstwo o charakterze kompensacyjno-bilansującym.
              • mola1971 Re: Ale to słaby dowód... 29.06.11, 23:16
                Może i słaby, ale wg mnie jedyny. No bo jak inaczej wykazać, że jest gorzej niż było?
                Kosmetyczka lub jej brak (podobnie jak wczasy na Malediwach) to jeszcze słabszy dowód. Bo można mieć bardzo wysokie dochody i w ogóle do kosmetyczki nie chodzić i na wakacje nie wyjeżdżać (bo ktoś ma naturę ciułacza) a można przy średnich dochodach mieć i kosmetyczkę i Malediwy (bo dla kogoś to priorytet i bułkę z masłem zje, ale na to musi być).
                • tricolour Masz rację... 29.06.11, 23:21
                  ... i chyba brak konkretów + zwrócenie uwagi, że łatwo nie da się udowodnić istotnego pogorszenia warunków materialnych (to nie to samo co status) doprowadziło do odejścia naszej koleżanki.
                  • mola1971 Re: Masz rację... 29.06.11, 23:26
                    Tri, Ty w ciągu ostatnich kilku dni już drugi raz przyznajesz mi rację suspicious Normalnie przy trzecim razie zacznę się o Ciebie martwić big_grin
                  • zmeczona100 Re: Masz rację... 29.06.11, 23:33
                    Tri, status zależy od warunków materialnych.
                    Po rozwodzie bez orzekania o winie nie ma znaczenia pogorszenie sytuacji finansowej (statusu), ale przy orzekaniu- jak najbardziej tak.
                    Z tym, że pogorszenie statusu to nie to samo, co niedostatek- ten ostatni jest bardzo trudno udowodnić.
                    Natomiast co do wyroków SN- w trakcie rozwodu małżonkowie mają prawo żyć na jednakowym poziomie.
                    • tricolour Tak, status zależy od warunków... 29.06.11, 23:54
                      ... ale status jest pojęciem szerszym od warunków materialnych.

                      Szósta diamentowa kolia nie należy już do warunków materialnych, ale wchodzi w skład statusu. Drugi fakultet podobnie, a nawet dobitniej.
                      • mola1971 Re: Tak, status zależy od warunków... 29.06.11, 23:59
                        Tri, nie znasz się tongue_out
                        Camilla od księcia Karola za rozwód dużo więcej ma zamiar wyciągnąć wink
                        A ponoć to taka wielka miłość BYŁA big_grin
                        • zmeczona100 Re: Tak, status zależy od warunków... 30.06.11, 00:16
                          Że co?? shock
                          • mola1971 Re: Tak, status zależy od warunków... 30.06.11, 00:35
                            Phi, radia nie słuchasz? tongue_out
                            Siem rozwodzom smile A taka mniłość była big_grin Póki kryć się musieli wink Klasyka gatunku smile

                            P.S.
                            To forum to jest suuuper odstresowywacz po robocie smile Poważnie.
                            • zmeczona100 Re: Tak, status zależy od warunków... 30.06.11, 00:50
                              Kurkawodna, to ja jakaś zacofana jestem strasznie big_grin Muszę nadrobić wink
                      • altz Re: Tak, status zależy od warunków... 30.06.11, 06:10
                        Status musi się pogorszyć, bo przecież po rozwodzie będą prowadzili dwa osobne gospodarstwa, więc koszty się znacząco powiększą. Sąd nie może się domagać cudu, bo od tego jest Kościół.
                        Z drugiej strony, trudno jest porównywać 1 do 1, raczej porównanie powinno wyglądać w ten sposób: było mieszkanie i nie kawalerka, jest teraz mieszkanie i nie kawalerka, to znaczy, że jest podobnie, chociaż się powierzchnia zmniejszyła, albo był domek, a teraz jest mieszkanie w bloku.
                        • tricolour A dlaczego musi? 30.06.11, 09:21
                          Ile razy na forum czytalismy, ze po rozwodzie kobiecie poprawiło sie, bo nie musi juz utrzymywac lenia? Jakos nikt wtedy nie sugerował, by dopłacała leserowi do pogorszonej jego sytuacji.

                          Paza tym jesli koszty sie zwiekszaja, to sie szuka lepszej pracy, a nie frajera do dojenia.
Pełna wersja