Wszystko jeszcze przede mną

02.07.11, 10:37
Witajcie
Ja dopiero startuję w tym temacie i pewnie jak wielu z Was brak mi już sił na samym początku. Mężatką jestem dopiero od 3 lat. 2 lata temu mąż bardzo nalegał abyśmy mieli dziecko. Ja ze względu na wiek (obecnie 36 lat) trochę obawiałam się tej rewolucji w życiu. Zdecydowałam się jednak dla męża (teraz wiem że dla siebie także, bo synek jest całą radością mojego życia). Mieliśmy wszystko: pieniądze, duże mieszkanie, pracę, zdrowie, siebie nawzajem (byliśmy bardzo szczęśliwym małżeństwem). I tak sobie myślę że mojemu mężowi zbyt łatwo życie to wszystko ofiarowało, bo nie potrafił tego docenić. Pół ciąży przeleżałam w szpitalu, ze względu zagrożenie mojego życia (choruję na nerki) a mój mąż w tym czasie zaczął sobie skakać na boki. Nawet nie zdążył poczekać na narodziny upragnionego dziecka. Po powrocie ze szpitala zaczęło się między nami psuć, on ciągle był w stresie z powodu ukrywania podwójnego życia, wyżywał się na mnie i dziecku., nie uczestniczył w życiu rodziny.Miałam wrażenie jakby dziecko go całkiem nie obchodziło. Zostałam psychicznie sama z tematem noworodka w domu. Długo ten rzeczy stan tłumaczyłam sobie kryzysem jaki spotyka wiele małżeństw z powodu pojawienia się dziecka. Jednak gdy synek miał 7 miesięcy odkryłam że mąż ma kochankę. Gdy oznajmił mi że nas zostawia świat mi się zawalił. Miałam zostać sama jak palec z maleństwem w wielkim mieście. W amoku nałykałam się tabletek nasennych. Na szczęście mnie odratowano. Potem były wielokrotne obietnice że już romans zakończony. Oczywiście bez pokrycia. Postanowiłam że będę ratować to małżeństwo. Skontaktowałam się z kochanką i rozwaliłam ten romans. Aż tu 2 tygodnie temu odkryłam że mój genialny mąż miał dwie kochanki na raz i romans z tą drugą nadal kwitnie. Rozpoczęliśmy przygotowania do rozwodu. Mąż na dzień dzisiejszy deklaruje wzięcie winy na siebie ale czas pokaże czy on będzie tak wspaniałomyślny. Jestem zrozpaczona. Nadal go kocham, bo żyję wspólnie spędzonymi wspaniałymi sześcioma latami. Wiem że to bez sensu i z racjonalnego punktu widzenia, nie powinnam się już łudzić ale nie mam sił na budowanie swojego życia od zera. Boję się przyszłości, rozpaczam nad losem synka i rozrywa mi serce z bólu na myśl, że najbliższa osoba wycięła mi taki numer w życiu. Pewnie takich przypadków jest tu mnóstwo ale jakoś nie jest mi lżej z tego powodu. Poradźcie jak się pozbierać choćby dla mojego dziecka. Nie może przecież widzieć ciągle płaczącej mamy.
    • panda_zielona Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 10:43
      Powiem krótko: dupek i palant. Dasz radę, jak wiele z nas tutaj piszących.
      • jagienka_2 Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 11:08
        Wenus, sama napisałaś, że wszystko jeszcze przed Tobą. To, co najlepsze również. Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale naprawdę tak będzie. I nie mam wcale na myśli nowego związku, tylko fajne, zwyczajne życie z dzieckiem. Bez kłamstw, krętactw, czekania i strachu... Trzymam za Ciebie kciuki.
    • plujeczka Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 11:35
      [b]pytasz jak się pozbierać? odpowiem normalnie,kopnac faceta w jaja, wystawić mu walizki z drzwi i przestacpłaszczyc sie przed kolejna kochanka jesli masz taki zamiar. Weż skup sie nasobie i dziecku, złóz pozew o rozwód i wynajmi detektywa do udowodnienie s...winy .Jesli masz małe dziecko ptrzebne ci będą solidne alimenty wiec to w jaki sposób sad orzeknie rozwód też bedzie mialo znaczenie.
      Przestań myslec ,że wszystko sie ułozy bo sie nie ułozy, facet niedorósł do małżeństa o ojcostwie wogóle nie wspomnę.A ty nie popłaku w kącie tylko buierz się zasiebie, zadbaj o siebie, fryzura a nie łażenie po domu w szlaforku i rozłazacych się kapciach z mina cierpietnicy tylko zadbana pewnasiebie i swojej wartości kobieta.
      Nie trac czasu na odbudowywanie wiezi miedzy wami bo za jakisczsznonu pojawi się inna kochaka no chyba ,ze jestes masochistka i seks z facet, który dopiero wylazł z wyra z inna "damą' sprawi ci przyjemnośc, Sory za ostre słowa ale rece mi opadfjajakczytam takie teksty, do diabła czy my kobiety nie mamy nicinnego w zyciu do roboty jakzabviegac o względy dupka i zigolaka?Staniesz na nogi to inaczej spojrzysz na Wasz zwiazek a teraz pęde dodtektywa, kilkazdjec i jego zeznania przed sadem pozwola udowodnic mu wine i fakt posiadania kochanki kiedy ty byłas wciazy a to juz jest zwykłym chmstem i beszczelnoscia. I przstań uzalaćsie nad soba, nie wspominaj starych rzekomo dobrych czasów bo takie nie były,usiadż weżkarte i napisz po jednej stronypozytywy a po drugiej negatywy tego zwiazku i zobacz samaco z tego wyjdzie.
      I jeszcze jedno nie próbuj nasiłe starać się o 2 dziecko dla "sklejenia" zwiazku bo to absurd, odsepoary faceta od łoza, konta, nie opieraj faceta i nie pierz mu smierdzących gaci niech robi to kochanka ty i be tego maszco robicprzy małym dziecku.Facet ma siłe na bzykanie na boku to niech ma siłe na prabnie wlasnych osranych gaci. Zycze powodzenia i przestac beczeć,głowado góry i madre ruchy teraz twoja kolej na podjecie waznych decyzji i sprawdz czy walizjkimasz wdobrym stanie w pawlaczu co by facet nie miał powodu powrotu pod pretekstem ,ze mu się majty wysypały na klatce schodowej jak dostanie kopniaka w d...
      • jwczd Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 13:47
        Plujeczka uwielbiem Cię.. lepiej bym tego nie ujęła, a jakie emocje, to nawet widać po sposobie pisania (bez spacji). Wenus wiesz, ja przez tydzień siedziałam pod stołem i nie miałam ani siły ani ochoty spod niego wychodzić i wtedy wtargnęła moja psiapsóła ( w tym czasie to ona zajmowała się moim dzieckiem, wprowadziła się do mnie, ale chyba już miała dość) i wyciągneła mnie, wstrzasneła mną i dała kopa w d..., i jak już raz wylazłam spod tego stołu już nigdy tam nie wylądowałam. Życzę Ci żebys teraz obok Ciebie miała kogoś kto Cię kopnie w tyłek i że to pomoże. Trzymaj się dziewczyno, moja historia podobna tylko ja dodatkowo zostałam z niepełnosprawnym dzieciakiem, damy radę zobaczysz!
      • altz Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 14:42
        Ja niespecjalnie lubię histeryczną emocjonalność Muchy-Plujki. wink
        Tutaj akurat ma sporo racji.
        Mąż znajdzie sobie następne kobiety na boku, nie ma zmiłuj, tacy ludzie się nie zmieniają i będziesz się zastanawiać czy już Cie czymś zaraził, czy jeszcze nie.
        Takiemu człowiekowi nie można wierzyć z definicji, skoro oszukiwał, to jego słowo nie jest nic warte i trzeba postarać się o dowody winy. Niewiele to pomoże, ale może rozwód przebiegnie spokojniej, bo z pozycji siły.
        Daruj sobie jakąkolwiek opiekę nad facetem, niech sam pierze i gotuje. Dziecku żal nie będzie ojca, bo jeszcze małe, więc problemu nie ma.
        Możesz sobie wspominać dawne chwile, ale pewno już sama wiesz, że to nie ma sensu, bo tego już nie będzie. Było miło, jeszcze będzie miło nie raz, a może i milej.
        Dogadajcie się o alimenty, już teraz, jeszcze przed sprawą. Najważniejsze, to jakoś się porozumieć w sprawach dotyczących dziecka i to powinien być dla was priorytet.
        • gazeta_mi_placi Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 15:29
          > i będziesz się zastanawiać czy już Cie czymś zaraził, czy jeszcze nie.

          Nie przesadzajmy, są prezerwatywy, poza tym większe jest prawdopodobieństwo, że kochanka jest zdrowa niż zakażona (procent chorób wenerycznych jest nikły mimo wszystko).
          • altz Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 15:55
            > Nie przesadzajmy, są prezerwatywy, poza tym większe jest prawdopodobieństwo, że
            > kochanka jest zdrowa niż zakażona (procent chorób wenerycznych jest nikły mimo
            > wszystko).
            Ma się poddać losowi? wink Może ma powiedzieć sobie "oj tam, oj tam" i zlekceważyć?

            Masz link do tekstu do przeczytania:
            www.hiv.pl/dua-liczba-zachorowan-na-choroby-weneryczne/
            i wycinek z tekstu
            "W ubiegłym roku odnotowaliśmy około stu przypadków kiły u ciężarnych kobiet. W wyniku tego mieliśmy aż 19 noworodków z kiłą wrodzoną – mówi dr Rudnicka. – To najgorszy wynik w Europie – dodaje prof. Majewski."
      • wenus75 Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 15:08
        Dzięki za kopniaka. Wiele z Twoich porad już wcielam w życie. Póki mieszkamy jeszcze razem i żyjemy z jego pieniędzy (ja jestem na wychowawczym) zamierzam na jego koszt dbać o siebie i sobie nie żałować w tym względzie. Na szczęście na razie jego wyrzuty są na tyle duże że nie odciął mnie od pieniędzy. Oczywiście zamierzam wyciągnąć wysokie alimenty na siebie i dziecko. Jak początkowo usłyszał o kwocie 3000 zł to nazwał mnie pijawką, nierobem itp. Było mi przykro ale wiem że te pieniądze mi się należą jak psu miska. Z tymi wyjściami z domu nie jest tak prosto. Mieszkam w dużym mieście bez rodziny, mam 11-miesięczne dziecko, a ten zdrajca rzadko ma czas aby zająć się dzieckiem. Weekendy spędza już oficjalnie u kochanki. Wiem że muszę myśleć pozytywnie ale czasami czuję się bezsilna i przerażona. Jeszcze raz dziękuję
    • mile-na66 Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 12:34
      Witaj,
      moja historia bardzo podobna do Twojej , też zostałam z małym dzieckiem i nie za bardzo wiedziałam jak się pozbierać. Minął rok , stanęłam na nogi i zrozumiałam ,że nie na jednym facecie się życie kończy. Dasz radę na pewno musisz zacząć od siebie i nie wierzyć w to że będzie jak dawniej. Ja zajęłam się swoim życiem i to pomogło mi stanąć na nogi. Zacznij od drobnych przyjemnośći dla siebie. Wiem , że to ciężkie zwłaszcza przy małym dziecku ,ale możliwe. Ja własnie dostałam rozwód z wyłącznej winy męża , aczkolwiek detektyw niezbędny bo znając życie na sali sądowej może się wszystkiego wypierać. Życzę Ci powodzenia ,dasz radę jest wiele takich kobiet jak Ty.
      Pozdrawiam . Przeczytaj historię Tęsknoty na tym forum , też podobna do Twojej i mojej.
      • wenus75 Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 15:18
        Z tymi dowodami u mnie jest tak, że mam bilingi męża od kilku miesięcy z połączeniami i sms do dwóch kochanek jednocześnie. Sama chyba jestem niezłym detektywem, bo mimo że kochanki rozsiane są po Polsce, to zdobyłam ich numery telefonów i nazwiska. Z każdą z tych kurew (przepraszam za słownictwo ale im się to należy) rozmawiałam. W razie czego wezwę je na świadków. Jedną mąż odprawił z kwitkiem w maju, więc jest na niego wściekła i mam nadzieję, że jak dowie się w sądzie, że w tym czasie była inna, to suchej nitki na nim nie zostawi. Poza tym znajdę kilka osób, które poświadczą w sądzie, że słyszały osobiście od mojego męża że to co się stało nie było moją winą lecz że to on zawalił to małżeństwo. Bo tak na razie twierdzi oficjalnie. Tymi zeznaniami kochanek trzymam go teraz w szachu, bardzo obawia się on tego. Mimo że jestem w tym wszystkim waleczna, to często dopada mnie uczucie bezradności. Wiem jednak że nie mogę dać się zastraszyć.
        • gazeta_mi_placi Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 15:41
          Przykre, że tak piszesz o innych kobietach. Żadna z nich nie zmusiła siłą Twojego męża do stosunku płciowego. A skoro jest ich dwie to oznacza że Pan jest potrójnie skurwiały- okłamywał Ciebie i dwie inne Panie.
          Skup się na mężu, a nie na obcych kobietach, mężczyzna to nie bezwolna głupia kukła uncertain
          A najlepiej skup się na sobie i na dziecku, bo z tej mąki chleba nie będzie.
          W życiu bardzo różnie bywa, może za jakiś czas poznasz kogoś żonatego, zakochasz się i sama zostaniesz kochanką.
          • wenus75 Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 15:52
            Rozumiem Twój punkt widzenia. Wiem że jedynym winnym w tej sytuacji jest mój mąż. Jednak pierwsza kochanka, to koleżanka po fachu mojego męża, która ma ojca Profesora ginekologii i z premedytacją zaproponowała mojemu mężowi pomoc w załatwieniu mi miejsca w szpitalu, gdy moje życie w ciąży było zagrożone. Potem "zaopiekowała" się moim załamanym mężem. Doskonale wiedziała że oczekujemy dziecka. Druga, działała podobnie. Po latach postanowiła odnowić stare znajomości i odnalazła mojego męża. Ciekawe, że trzydziestoparoletnia kobieta nie ma co robić tylko wydzwania po swoich dawnych miłościach. Też wiedziała że dopiero urodziło nam się dziecko. Mój mąż jest ostatnim draniem, to fakt. Ale tym Paniom też wiele nie brakuje.
            • mayenna Re: Wszystko jeszcze przede mną 04.07.11, 10:19
              To Twój mąż wiedział że ma dziecko i chorą zonę, której ślubował wierność. Te panie nic Ci nie obiecywały a zapewniam Cię, ze małżonek nie mówił im że Cie kocha i z niecierpliwością czeka na potomka. Raczej utwierdzał w przekonaniu o waszej "separacji". Mnie tez bardzo razi określenie "k...a" na kobietę, która podobnie jak Ty, nabrała się na słowa Twojego męża. Bajka o braku miłości w małżeństwie jest bardzo skuteczna jak kobieta chce w nią wierzyć.

              Chciałam jednak się odnieść do tych sześciu cudownych, szczęśliwych lat małżeństwa.
              Twój mąż nie zmienił się z dnia na dzień. On taki wiarołomny był zawsze. Ma skłonność do podwójnego życia, do ukrywania prawdy o sobie.Karmienie się wspomnieniami jak to było cudownie tylko powoduje ból. Miałam podobnie. Doszłam jednak do wniosku, że moje małżeństwo nie było tak cudowne jak to sobie wyobrażałam bo ten mężczyzna u mego boku cudowny nie był.
              Swojemu eks życzę też mądrej kobiety u boku bo to mi tez może pomóc.Wykorzystaj raczej kochankę i jego poczucie winy i chęć bycia z nią do zapewnienia sobie godziwych warunków rozstania. On sam jej dokopie. Nie musisz Ty tego robić.
              • wenus75 Re: Wszystko jeszcze przede mną 06.07.11, 09:47
                Dziękuję za Twój głos w tym temacie. Wiem że masz 100% racji. Potrzebuję czasu, żeby zmienić swój sposób patrzenia na to wszystko. Powoli dociera to co piszesz do mojej świadomości. Tylko ten wielki ból przytłacza mnie każdego dnia. Codziennie wstaję i mam nadzieję że zdarzy się dziś coś, co przywróci stary porządek w moim życiu. Już trzeci miesiąc mija odkąd wiem, a ja wciąż myślę, że to jakiś zły sen i za chwilę się obudzę. Ponoć za ok. rok będę już potrafiła spojrzeć na niego jak na obcego człowieka. Modlę się więc aby ten rok upłynął jak najszybciej. Z tego powodu przerywam mój urlop wychowawczy i wracam do pracy. Żeby nie zwariować w domu. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • wenus75 Re: Wszystko jeszcze przede mną 06.07.11, 09:58
        Dziękuję za głos w sprawie. Staram się skupić na sobie i dziecku ale nie jest łatwo. Ze stresu schudłam już z rozmiaru 38 do 32 w ciągu 3 miesięcy. Wczoraj wybrałam się w ramach terapii na zakupy, bo wszystkie ciuchy już ze mnie spadają. Szłam po galerii handlowej i łzy same mi ciekły. Do tego jeszcze doszło fiasko moich zakupów, bo przecież producenci nie szyją nic w rozmiarze 32. Kupiłam więc sobie spodnie w Smyku. Na szczęście jestem niska i dziecięca rozmiarówka okazała się w sam raz dla mnie. Planuję jeszcze kosmetyczkę i fryzjera. Mam nadzieję, że tam uda mi się powstrzymać łzy. Życie musi płynąć dalej.... Pozdrawiam i życzę powodzenia, a najlepiej nowego partnera zbliżonego do ideału (wiernego, szanującego Cię, wspierającego, kochającego bezgranicznie itp.)
    • plujeczka Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 14:52
      fakt w mojej wypowiedzi duzo emocji ale nie moge czytac takich wpisów bo mnie trafia szlag.Wychodzi na to ,ze my kobiety mamy prac,sprzatać, rodzic dzieci i łaskawie przymykac oko na skok w bok naszego zyciowego partnera, nie powinnysmy pytac faceta gdxi idzie na noc i dlaczego się szlaja z kolejna kochanka bo............Pan sie obrazi i co to teraz bdzie I jescze jedno Wam napisze w mojej pracy mam do czynienia z kobietami i facetami jako klientami mojej formy. Bardzo często kiedy przychodzi kobieta ładna, zadbana, miła, madra to np. przy wypełnianiu wniosku się pomyli to słyszę cyt"...o Boze widzi OPani jaka ja głupia jestem?....ale ze mnie niezdara,,,,no widzi pani nawet pisac nie umiem----przychodza faceci i zden nigdy tak o sobie nie powiedzial a myla sie podobnie jak kobiety mało tego podchodzi i zaczyna rozmowe w takim stylu...." wie Pani kim jestem?...albo ...jestem prawnikiem....
      kurne skoro same o sobie mamy takie zdanie to jak nas postrzegaja faceci ano jak idiotki, blondynki, niedojdy zycie itp. same się zastanówcie nad tym. A pracuje w sowim zawodzie 16 lat i wciaz takie sytuacje widuję, próbuję pytać kobiete dlaczego pani tak o osbie mówi? kobieta patrzy i mówi no wie Pani sama nie wiem ale sama Pani widzi ,ze jestem niedojda....dziwczyny cos nie tak z nami, wiele z nas to kobiety wykształcone, znajace jęezyki obce, madre ale zgniecione przezfacetów bo jak kobieta ma miec o osbie wysokie mniemanie i by,c dowartościowana skoro w domu słyszy ,ze jest idotka, kura domowa, debilką, kterynka itp. ..........ale to my na to pozwalamy, tuszujemy przed znajomymi ,ze jestesmy tak traktowane przez mezów, zgadzamy się na wsyztsko w ime świetego spokoju , który swietym spokojem nie jeste.Pora to zmienić, przestać dawać się poniżac,sprzatac, prasowac, wychowywac dzieci częstoponad miare naszych fizycznych mozliwosci kosztem własnego odpoczynku, kolejnej nieprzeczytanej ksiazki, kosztem fryzjera kupuć mezoi nową koszule bo przeciez musi ładnie wygladac w pracy a my ? to co?
      Dzieci to nie tylko nasze :dzieło"; a cały ciężar spada na nas, wstajemy w nocy, pedzimy do lekarza zwalniamy się z pracy narazajac się pracodawcy ale pan musi sie wyspać bo...........i tak mozna wymieniac bez końca.\
      Więc i ty autorko postu niezgadzaj się na taka ormułę małżeństwa, przestać się bac bo i czego? ,ze sobie nie poradzisz? a to akurat g,...prawda, poradzisz sobie bo my tutaj wszystkie jetesmuy tego przykładem na czele ze mna. Jest ciezko ale czasami a nie codziennie, finansowo gorzej ?a czy lepiej tkwic w nieudanymzwiązku dla kilku marnych 100=wek? warto? tysiace razy pisałam dzieci rosna a nie stoją w miejscu i to jest nasz plus, zaraz przedszkole, szkoła a poźniej dorosłość pora o tym pomyslec i zawczasu pozbyc się frajera z domu, niech idzie w diabły i niech nie miesza w glowie tobie, dasz rade tylko nie uzalaj sie nad Toba i nie siedź pod stołem jak któraćś z dziwczyn , która tutaj wczesniej napisała .Ona wstała spod stołu za pomoca lib z pomoca przyjaciółki ty też nie zyjesz na poustyni, masz przyjaciół, rodzine, kolezanki .I to tyle.Pozdrawiam was
      • jwczd Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 15:05
        Amen.
      • gazeta_mi_placi Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 15:35
        > Dzieci to nie tylko nasze :dzieło"; a cały ciężar spada na nas, wstajemy w nocy
        > , pedzimy do lekarza zwalniamy się z pracy narazajac się pracodawcy ale pan mus
        > i sie wyspać bo...........i tak mozna wymieniac bez końca.

        Na forach macierzyńskich gdy dziecko jest chore a kobieta musi akurat iść do pracy do kogo są pretensje że "nie pomoże przy dziecku", no do kogo? big_grin
        Nie do Pana męża tylko do "nieużytej teściowej/matki" która "przecież ten jeden raz mogłaby zostać" big_grin
    • tesknotazabija Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 15:44
      Dorga Wenus,

      jakże podobna historia do mojej. Przykro się to czyta. Chcę Ci tylko powiedzieć, że może dzisiaj wydaje Ci się, że nie dasz rady, że nie masz siły, że nie wytrzymasz, a ja po roku takiego koszmaru mogę Ci tylko powiedzieć, że wszystko można znieść, ze wszystkim sobie poradzić i zobaczysz, że kiedyś zobaczysz w swoim jeszcze mężu to czego nie widziałaś przez lata. I uwierz mi, że będziesz jeszcze w stanie żyć i cieszyć się pełnią życia, chociaż dzisiaj pewnie trudno Ci w to uwierzyć.
      Nie będę oryginalna i powiem krótko: czas naprawdę goi rany. Zobaczysz sama.
      Mój syn ma rok. Mąż zostawił nas tuż przed porodem. Za kilkanaście dni mam pierwszą sprawę rozwodową i może to śmiesznie zabrzmi, ale nie mogę się już jej doczekać.
      Głowa do góry. Zadbaj o siebie i dziecko.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Tęsknota
      • wenus75 Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 16:07
        No to trafiłaś na gorszego gnojka niż ja. Trzymam więc za Ciebie kciuki i wierzę że mu dokopiesz. Pozdrawiam Ciebie i Maluszka
        • justy-nka58 Re: Wszystko jeszcze przede mną 02.07.11, 16:29
          Wenus75 przykro i smutno to jest czytać co piszesz ale tu wszyscy opisują Ci własne historie i tylko podziwiać jak Cię wspierają,choć to jest pocieszające.Gazeta zwróciła Ci chyba uwagę że nie mozna tak mówić o innych kobietach bo nie wiesz co w najbliższej przyszłości Cię spotka a może też Cię ktoś tak nazwie!!Myśl o sobie i o dziecku a będzie dobrze a 'pijawką' jak to Cię 'on nazwał też nie badż wszystko w granicach rozsądku a nie z zemtsy.Powodzenia.I słusznie napisałas wszystko przed Tobą.
          • anka_cyganka35 Re: Wszystko jeszcze przede mną 03.07.11, 21:51
            naprawde trudno czasami uwierzyć w te historie co się z tymi ludzmi dzieje. Tęsknotę pamiętam i własnie minął rok. Ja również mam sprawę za 4 dni
            • marta.malinowska Re: Wszystko jeszcze przede mną 04.07.11, 16:56
              Ja mam podobą sytuacje. Przez 3 lata zyłam w rózowych okularach. Moje małzeństwo było idealne. Kocham Cie codziennie, wszystko super, aż tu pewnego dnia niechcąco przeczytany e-mail .... i wszystko runeło. Moje życie sie załamało. Zostałam z roczna córeczką. On sie wyprowadził, nie błaga o przebaczenie bo jak to twierdzi mamy dwa różne charaktery , nie kocha mnie. Liczy sie córka, ale ciekawe jak długo. Chcę rozwodu wyłącznie z jego winy, bo w ten zwiazek włozyłam całą siebie, bez ograniczeń..... jest mi zle.
              • wenus75 Re: Wszystko jeszcze przede mną 06.07.11, 09:39
                Bardzo mi przykro, że Ciebie tak samo mąż potraktował. Mój synek za tydzień kończy 11 miesięcy. Na razie mieszkamy jeszcze z mężem, musimy dozbierać pieniądze na mieszkanie dla mnie i dziecka. Mój mąż także deklaruje wielką miłość do dziecka ale jego miłość jest ułomna. Taką pseudo miłość wyniósł z domu rodzinnego. Nie mieści mi się w głowie, jak można kochać i zrobić ukochanej osobie coś takiego. Jestem pewna, że pierwszy skok w bok wynikał z braku seksu (całą ciążę bardzo źle znosiłam). Czyli jeszcze wtedy kochał. A jednak bez skrupułów zdradzał. Syna też kocha, a jednak zostawia. Zarówno mój,jak i Twój mąż są głęboko zaburzeni emocjonalnie. O ironio losu, mój jest psychiatrą z zawodu. Powinien sam się leczyć. Ja dla mojego męża byłam drugą żoną. W pierwszym małżeństwie też zdradzał i też zostawił dziecko. Wtedy to wszystko jakoś potrafił mi wytłumaczyć, a ja głupia uwierzyłam mu. Teraz wiem, że to taka natura. Tą obecną też puści kantem, jestem tego pewna. Tym bardziej, że rozmawiałam z nią przez telefon i wiem , że jest wredną i wyzutą z uczuć osobą. Nawet mój mąż przyznał, że ma ciężki charakter. Sam sobie dołek kopie.
                Rozumiem Twój ból i żal chyba najpełniej. Zbieraj dowody zdrady i walcz w sądzie do upadłego. Oni nie mogą tak bezkarnie całe życie skakać z kwiatka na kwiatek. Mam nadzieję, że Twój zdrajca też zapłaci sowicie za Waszą krzywdę. Trzymajcie się ciepło. Pozdrawiam
      • wenus75 Re: Wszystko jeszcze przede mną 06.07.11, 10:21
        Czytałam Twoją historię. Jest dużo smutniejsza od mojej. Jednak rzeczywiście bardzo podobna. Mój mąż też twierdzi, że żałuje, że chciałby cofnąć czas, ale że nie wierzy w możliwość naprawy tego, co zepsuł. Może i dobrze, bo obawiam się, że życia z nim i tak bym nie miała. Zdrada we krwi. Cieszę się, że stanęłaś psychicznie na nogi i mam nadzieję, że wywalczyłaś solidne alimenty na siebie i dziecko. Przede mną jeszcze długa droga. Będę dźwigać się schodek po schodku. Niestety nie da się na skróty. Ale mam nadzieję, że w moim i Twoim życiu zaświeci jeszcze słońca. Ono już świeci w postaci naszych cudownych szkrabów, tylko ja jeszcze tego nie widzę. Na razie, mimo że wszystko wyszło 3 mies. temu, oswajam się nadal z tym co się stało. Każdego dnia wstaję z nadzieją że dziś wszystko wróci do normy, że w końcu obudzę się z tego koszmaru. Pewnie kiedyś się obudzę ale już w innej rzeczywistości. Tobie życzę też nowej, lepszej rzeczywistości. Pozdrawiam i trzymam kciuki
Pełna wersja