kontakty waszych bylych meżów z dziećmi...

07.07.11, 11:36
Podaje sytuację moją dziecko okolo 18m, ojciec dziecka 2 i 3 sobote miesiaca jeżdzi do syna 200km, zabiera go w tym czasie najczesciej do sklepu do reala- wiem to bo nie raz go tam spotkalam....na wizyte do syna przyjezdza ze swoja konkubiną, ich wspolnym dzieckiem mlodszym od naszego syna o miesiac, ze swoja matka, ojcem i bratem. Dziecko oddaje przemoczone z niezmienioną pieluchą. Nie kupuje dziecku nic, zadnej zabawki bo jak twerdzi daje aliemnty wiec powinien miec, malego oddaje zawsze z pustymi rączkami.A jak jest to u Was, ja bym chciala by z synem spedzal ten czas sam na sam, by mogl czegos go nauczyć, bo po jego wizycie syn nie chce chodzic za reke wyrywa sie, a wiem ze ojciec dziecka pozwala mu na wszystko....czekam na odp jak wygladaja kontakty waszych bylych mężów z maluchami
    • argentusa Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 07.07.11, 14:20
      ja bym chciala by
      > z synem spedzal ten czas sam na sam, by mogl czegos go nauczyć, bo po jego wiz
      > ycie syn nie chce chodzic za reke wyrywa sie, a wiem ze ojciec dziecka pozwala
      > mu na wszystko..
      to odpuśc chcenie...
      Ojciec ma prawo spędzać czas z dzieciakiem tak, jak sam chce - o ile mu kuku nie robi. Pielucha przemoczona - to fakt tu bym się upierała. Jesli nie pomyśli i nic dalej nie będzie robił - dla dobra malucha dawałabym sama pieluchy i chusteczki. - trudno.
      W życiu mi nie przysżło do głowy, żeby pouczac, czy wymagać od ojca moich dzieci -sposobu spędzania z nimi czasu. To ICH czas, nie mój.
      Czy coś kupuje dodatkowo, czy nie -to jego decyzja -wpływu nie mamy.
      A, że jest przy tym przyrodnie rodzeństwo? Trudno się mówi, Twoje dziecko je ma i już. Może lepiej żeby się razem dzieciaki kontaktowały - w końcu są rodziną.
      Kochana, kluczowa wydaje mi się akceptacja, że NIE MASZ wpływu na eksa. I już. Żyj swoim życiem, pozwól innym żyć zwoim. Zdrowiej, dla Ciebie smile
      Powodzenia,
      Ar.
      • magdal-ena83 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 08.07.11, 22:56
        Pieluchy zawsze daje na zmiane i ubrania tez jak przemoczy malego i pieluch nie zmienia, tlumcze tez by dziecku nie dawal truskawek nie rozumie i dzieciaka zawsze oddaje uciapanegO obiadkiem....
        > Ojciec ma prawo spędzać czas z dzieciakiem tak, jak sam chce - o ile mu kuku ni
        > e robi. Pielucha przemoczona - to fakt tu bym się upierała. Jesli nie pomyśli i
        > nic dalej nie będzie robił - dla dobra malucha dawałabym sama pieluchy i chust
        > eczki. - trudno.
        > W życiu mi nie przysżło do głowy, żeby pouczac, czy wymagać od ojca moich dziec
        > i -sposobu spędzania z nimi czasu. To ICH czas, nie mój.
        > Czy coś kupuje dodatkowo, czy nie -to jego decyzja -wpływu nie mamy.
        > A, że jest przy tym przyrodnie rodzeństwo? Trudno się mówi, Twoje dziecko je ma
        > i już. Może lepiej żeby się razem dzieciaki kontaktowały - w końcu są rodziną.
        > Kochana, kluczowa wydaje mi się akceptacja, że NIE MASZ wpływu na eksa. I już.
        > Żyj swoim życiem, pozwól innym żyć zwoim. Zdrowiej, dla Ciebie smile
        > Powodzenia,
        > Ar.
        • basia8.93 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 15.07.11, 23:08
          tego, ze więzi są ważne dla rozwoju dziecka nie trzeba uzasadniać. do tego żeby mogły właściwie się kształtować potrzebny jest częsty i prawidłowy kontakt . raz na 2 tyg - to nie jest wystarczająco często. należałoby zadbać, aby był on właśnie prawidłowy - a to oznacza, że musi on być autentycznie ukierunkowany na dziecko. sytuacja opisywana przez Autorkę zdecydowanie utrudnia skupienie na dziecku - wiele osób (w tym inne dziecko, które angażuje, które jest na co dzień, a więc więzi są niewątpliwie lepsze, a to oznacza lepsze wzajemne zrozumienie, dbałość o zaspokojenie potrzeb), zakupy w dużym sklepie... Autorka podaje też inne argumenty, które uzasadniają jej obawy - ojciec, który skupia się na własnym dziecku dba o jego komfort - o to, czy ma suchą pieluszkę, czy nie jest głodne, czy czuje się dobrze (np kupuje zabawkę, żeby sprawić przyjemność dziecku; bawi się z nim, o co w sklepie raczej trudno;zajmuje się nim, a nie matką, ojcem, przyjacielem, czy kimkolwiek innym).pytanie czy ojciec to rozumie ? może rozmowa rozwieje wątpliwości, albo poprawi jakość kontaktów?
          • magdal-ena83 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 16.07.11, 20:37
            rozmowa z ojcem dziecka nic nie daje.....
            zawsze daje 4 pieluchy na caly dzien i tatusiowi i tak jest źle....
            oddajac malego nawet nie przytuli syna, daje mi go jak rzecz.Zastanwiajacy jest tylko fakt czy tak samo traktuje tamto swoje dziecko bo z tego co wiem syna traktuje gorzej....
        • nangaparbat3 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 16.07.11, 22:42
          tlumcze tez by dziecku nie dawal truskawek nie rozumie i dzieciaka za
          > wsze oddaje uciapanegO obiadkiem....

          Myślałam, że odbierasz je z wysypką po truskawkach. A co ma do truskawek uciapanie obiadkiem? I co z tego, że uciapany?
    • malgolkab Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 07.07.11, 15:20
      to, że 2 razy w miesiącu dojeżdzą 200 km zaliczyłabym akurat na plus - mój ex mieszka w tym samym mieście i też widuje syna 2 razy w miesiącu... to, ze przyjeżdża w towarzystwie pozostałych członków rodziny to jak dla mnie też ok - to jest też rodzina Twojego syna i powinni spędzać czas razem. Na to co robi w "swoim" czasie wpływu nie masz, czy kupuje dziecku zabawki czy nie to też jego decyzja. Do tego, ze "na wszystko pozwala" przyzwyczaj się - tak robi większość rodziców widujących dzieci nie na codzień uncertain jedyne na co zwróciłabym uwagę to niezmienianie pieluchy, chociaż skoro ma 2 dziecko w podobnym wieku to pewnie takie ma "metody". Proponuję w tym czasie zrobić coś dla siebie, albo po prostu "nic nie robić"smile) na pewno nie zawracać sobie głowy co robi ex, chyba, ze masz podejrzenia, że działa na szkodę dziecka (z Twojego postu nic takiego nie wynika...)
      • burza4 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 08.07.11, 19:29
        malgolkab napisała:

        > to, że 2 razy w miesiącu dojeżdzą 200 km zaliczyłabym akurat na plus

        Może się po prostu na zakupy wybierają całą rodziną? są takie familie, gdzie stanowi to upragnioną i jedyną rozrywkę. Na plus to można zaliczyć coś, co się robi z myślą o dziecku, a nie wtedy, kiedy ono po prostu "pęta się pod nogami" bo to żadne budowanie więzi.

        Śmiem wątpić czy "drugie" dziecko faktycznie jest tak samo przesikane. Po prostu zapasowa pielucha też kosztujetongue_out
    • pyzz Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 07.07.11, 16:41
      Jest oczywiste dlaczego matka usiłuje dyskredytować sposób, w jaki ojciec się zajmuje dzieckiem podczas ich wspólnych (i tak skandalicznie rzadkich) kontaktów. Zresztą sam znam paru takich rozwiedzionych rodziców i opowieści o rzekomo skandalicznych rzeczach, jakich dopuszcza się TO DRUGIE wysłuchuję tyle, że nie robią już na mnie żadnego wrażenia.
      Zastanawia mnie tylko jedno: dlaczego podkreślasz, że dojeżdża do dziecka z konkubiną? Co w tym złego? Przecież po rozwodzie chyba mężczyzna ma prawo zawiązać nowy związek. A dziecko ma prawo uczestniczyć w życiu swojego ojca bez względu na to, że nie wstąpił po rozwodzie do klasztoru. Rozwódki też szukają mężów i jakoś nie widzą nic złego w tym, że ich nowi mężczyźni kontaktują się z ich dziećmi. Dziecko ma takie samo prawo znać macochę i swoje przyrodnie rodzeństwo, jak ma prawo znać ojczyma.
      Nie graj dzieckiem na złość byłemu, bo robisz krzywdę przede wszystkim dziecku.
    • altz Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 07.07.11, 18:12
      Za mokrą pieluchę zjechać ostro.
      Na resztę spraw do załatwienia, weź proszek na uspokojenie, bo nie masz racji.
      Jeśli dziecko po spotkaniu z ojcem, samo chce zwiedzać świat, to dobrze. To źle świadczy o Tobie, że chcesz dziecko pętać, chociaż takie zachowanie jest wygodne dla Ciebie.
      Dziecko do 4 roku życia nie umie robić na złość i kłamać, jeśli masz jakiś problem, to jest to tylko Twoja wina. Mniej kontroluj dziecko, a tylko asekuruj i będzie dobrze.
      • puzzle33 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 07.07.11, 18:43
        altz napisał:

        > Dziecko do 4 roku życia nie umie robić na złość i kłamać,
        Podaj wiarygodne źródło na poparcie Twoich rewelacji. Przykłady z codziennego życia też mogą byćsmile
        • zmeczona100 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 07.07.11, 18:49
          Nosz proszę Cię... Obrażasz samozwańczego eksperta jak nic!
          To Ty nie wiesz, że jak Altz coś napisze to znaczy, że tak własnie jest? Oj, od kiedy Ty na forum jesteś, że takich podstawowych informacji nie posiadasz, cio?

          tongue_out
          • argentusa Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 07.07.11, 20:16
            hihihihihihi, Oj Zmęczona, no co Ty!
            PRzecież Altz już taaaaaki fajnyyyy jest. Chcesz popsuć zabawę? (a mój najmłodszy niespełna 4 letni kłamie jak z nut- ma dobry przykład -starszych braci wink))) )
            • altz Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 07.07.11, 20:58
              > a mój najmłodszy niespełna 4 letni kłamie jak z nut- ma dobry przykład -starszych braci wink
              Serio? Może szybko dojrzał? wink Bardzo dziwne, ale może to jakaś graniczna data?
              I tak ma od narodzin? wink

              Obserwuję nawet czasami starsze dzieci i często się dziwię, jak się zachowują.
              Na przykład nie potrafią odwrócić w myślach jakieś operacji, mogą naśladować operacje, ale po kolei. Nie potrafią głupio żartować, wszystko przyjmują zupełnie serio.
              A tam, mi chodziło o takie zachowanie z premedytacją, jeszcze nie spotkałem się z sytuacją, żeby małe dziecko potrafiło to zrobić. Dlatego tak łatwo manipulować matkom dzieckiem, nawet starszym, niż te 4 lata.
          • puzzle33 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 08.07.11, 07:50
            Popełniłam błąd w sztuce. Hough!
            • eutherpe Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 08.07.11, 18:32
              A czy to mają być kontakty ojca z dzieckiem czy dziecka z całą nową i starą rodziną tatusia>?....
              • puzzle33 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 08.07.11, 18:41
                ... chyba chodzi o to, żeby tatuś był zadowolonywink
          • eeela Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 26.07.11, 15:24

            > Nosz proszę Cię... Obrażasz samozwańczego eksperta jak nic!

            Panie się ucieszyły, ze mogą się z kogoś pośmiać, a tymczasem same demonstrują niewiedzę o etapach rozwoju dziecka.

            Oczywiście granica 4 lat jest płynna, w literaturze widywałam ją określaną raczej jako "3 do 5 lat". Na tym etapie dziecko uczy się tzw. trzeciego stopnia intencjonalności, czyli zaczyna rozumieć, że może sprawić, aby druga osoba widziała rzeczywistość inną, niż jest. Polecam lekturę książek Robina Dunbarra, w bardzo ciekawy i przystępny sposób przybliżają one wiele zagadnień, w tym kwestie stopni intencjonalności, ich występowania i rozwoju u różnych gatunków.
            • jarkoni Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 27.07.11, 17:05
              eeela napisała:
              Oczywiście granica 4 lat jest płynna, w literaturze widywałam ją określaną racz
              > ej jako "3 do 5 lat". Na tym etapie dziecko uczy się tzw. trzeciego stopnia int
              > encjonalności, czyli zaczyna rozumieć, że może sprawić, aby druga osoba widział
              > a rzeczywistość inną, niż jest

              Właśnie tak..
              • eeela Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 28.07.11, 16:59
                Właśnie tak, tylko się w liczeniu rąbnęłam, bo to chodzi chyba jednak o drugi, a nie o trzeci stopień intencjonalności smile
    • estimata Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 11.07.11, 14:04
      Cóz, może spędzać czas jak chce i z kim chce - mam nadzieje, że nie chodzi po tym realu przez cały dzień? Bo choćby to była ulubiona rodzinna rozrywka, to dla malucha 1,5 roku obiektywnie zdrowe toto nie jest - na to także można zwrócic uwagę. I na pieluchę, z tym, że ja bym dawała na przebranie. Jesli faktycznie te wizyty tak źle na dziecko wpływają, idź do psychologa z dzieckiem, być może nawet w porozumieniu z ex, aby wypracować wspólny front. Jeśli odmówi współpracy, to także jest istotny sygnał dla ciebie. Niemniej jednak 2 x w miesiącu, raczej nie jest w stanie zrobic dziecku dużej krzywdy w aspekcie spraw wychowawczych. Przyznaj, że i ty ze 2 x na miesiąc lub częściej nawet, nieco rozpuszczasz dziecko czy chocby mu pobłażasz? To chyba normalne?
      Choc musze przyznać, że fakt, że te 200 km przyjeżdża i to z cała rodziną, świadczy, że jednak kontakty z dzieckiem traktuje i on, i dziadkowie (pomijam nowa partnerkę), raczej poważnie, co należy zaliczyc im na plus.
    • nangaparbat3 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 11.07.11, 17:15
      Nie kupuje dziecku nic, zadnej zabawki bo jak twerdzi daje aliemnty wiec powinien miec, malego oddaje zawsze z pustymi rączkami.
      • niutka Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 11.07.11, 19:43
        Tyle ze to nie jest przyrodnie rodzenstwo, bo jej MAZ nie jest jego ojcem. No i wlasnie to jeszcze jej maz, chyba nawet sprawy w sadzie nie ma...
        To juz chyba inaczej wyglada...
        • armia55 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 11.07.11, 20:08
          No jak nie jego ....
          magdal-ena83 napisała:
          ...na wizyte do syna przyjezdza ze swoja konkubiną, ich wspolnym dzieckiem mlodszym od naszego syna o miesiac,

          Po przeczytaniu całości, magdal-ena83 przypomniała mi się jedna z kobiet która straszne pretensje kierowała do ojca dziecka, exa, bo na spacerze z nim dziecko ugryzł komar uncertain
          Tak mi sie nasunęło po przeczytaniu twojego tematu.
          • ro35 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 11.07.11, 20:15
            piętro wyżej:
            "Autor: magdal-ena83 19.06.11, 23:43
            Witam...

            Jestem po rozwodzie prawie pol roku z winy obu stron mimo ze w czasie trwania małż ex urodzilo sie dziecko z inną, obecnie nasz syn ma 9 miesiecy ma zasadzone alimenty 600zl przy zarobkach ojca 5 tys..."

            ja natomiast mam nieodparte wrażenie, że autorka wątku pisała tutaj jako "justyna834"
            suspicious
            kręciła strasznie...
            • armia55 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 12.07.11, 07:54
              O masz ...nie wiedziałam
              Pozdrawiam
        • nangaparbat3 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 11.07.11, 21:02
          Czy ja wiem? Nawet jeśli to tylko dziecko wychowywane przez ojca - wciąz uważam, że lepiej, żeby dzieci znały się od małego. W dodatku w przyszłości mogą mieć wspólne rodzeństwo.
        • argentusa Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 12.07.11, 06:59
          Niutka,
          ja widzę, że tu problemem może być fakt stanu cywilnego ojca dziecka. Że nie ma prawa być z kimś, skoro ma żonę -nawet jeśli tego związku już nie ma.
          Ja wiem, że trochę jestem po jednej stronie barykady - byłam z mężczyzna, który się rozwodził będąc już w związku ze mną (ja rozwódka, poznaliśmy się gdy i on i ja mieszkaliśmy już bez naszych małż/eks -to dla wyjaśnienia).
          Ale byłam też żoną, której mąż był w związku z inną kobietą - i naprawdę nic do tej pani nie miałam i jakoś mieściło mi się w głowie, że skoro nie jesteśmy razem - to on ma prawo być z kimś innym... Bo NAS jako związku już po prostu nie było. Ale oczywiście moje podejście nie jest jedynym właściwym na świecie. Tylko, mam wrażenie, że z moim podejściem jest po prostu łatwiej zaakceptować rzeczywistość.
          Dla mnie ten fakt nie ma żadnego znaczenia w kontaktach z dzieckiem.
    • polifonia1983 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 16.07.11, 10:43
      Twój post można odczytać też tak:
      Facet dwa razy w miesiącu regularnie przyjeżdża, żeby zobaczyć się z dzieckiem. Jedzie ponad trzy godziny, spotyka się, wraca ponad 3 godziny.
      Z nim jedzie tłum osób, z tego co piszesz, regularnie przyjeżdżają dziadkowie, partnerka, przybrane rodzeństwo - tym wszystkim osobą chce się jechać, żeby zobaczyć dziecko, pobyć z nim, mieć z nim więź. Wierz mi,mało jest w Polsce miejsc bez supermartketów, więc nie wierzę, że się skusili na zakupy w realu.
      Mieszkają gdzie indziej, więc idą tam, gdzie mogą. Jasne, real nie teatr, ale 2 razy w miesiącu benzyna+obiad dla ok 6 osób to dla niektórych bardzo dużo, mogą nie mieć takiej kasy i stąd niechęć do kupowania dziecku czegokowiek. Szczerze, mnie by nie było stać na nic dla pasierbicy, gdybyśmy wydawali na długie dojazdy do niej z całą rodziną.
      Jesteście w konflikcie, stąd kłótnie o alimenty/zakupy itd. Może kiedyś wyjaśnicie sobie skąd ta agresja i skupicie się na potrzebach dziecka.
      Za pieluchy bym ochrzaniła, albo dała kilka na zmianę, albo poprosiła partnerkę ex-męża lub teściową, żeby dzieciakowi zmieniła, jeśli w realu jest tylko pomieszczenie dla matek z dziećmi, a nie rodziców z dziećmi (znam przypadki,że parę razy ojców wywalono z takich pomieszczeń).
      Mały wyrywa się, to się wyrywa, jakbyście byli razem, byłoby tak samo.
      Poza pieluchami, cokolwiek przesadzasz.
      • magdal-ena83 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 16.07.11, 20:40
        powiem TAK: OJCIEC DZIECKAdobrze sytowany, tesciowe rowniez wiec ich stac.odleglosci ok 190km nie pokonuje sie 3h, stac ich wiec chyba by kupil dziecku chociazlopatke do piasku....oddajac sya maly ma nawet sucha butelke czyżby picia tez mu nie kupowal bo chyba jej nie suszy na powiertrzu i nie wyciera w srodku.... smile
        • nangaparbat3 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 16.07.11, 22:46
          To mu powiedz: kup dziecku wiaderko i łopatkę, będzie się bardzo cieszyć, że coś dostał od tatusia.
          Jak go karmi obiadkiem - źle.
          Jak poi tylko tym, co mu dajesz - źle.
          Założę się, że gdyby zmienił pieluchę, też by było źle.
          • nangaparbat3 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 16.07.11, 22:47
            Co do pieluchy - po prostu poproś o sprawdzanie i zmienianie, wytłumacz, że jak długo chodzi w mokrej, to sie odparza. Ale nie pouczaj i nie zrzędź.
    • rarely przeciez to proste 26.07.11, 14:55
      niech facet kupi sobie mieszkanie w twoim miescie najlepiej duzy dom z ogrodem wtedy maly bedzie blisko i na powietrzu

    • justinka_77 Re: kontakty waszych bylych meżów z dziećmi... 27.07.11, 02:11
      Fajnie, że przyjeżdża. Żaden to heroiczny wyczyn rzecz jasna, a zakichany obowiązek, ale tabuny "tatusiów" maja ów obowiązek w odwłoku. Babcia, dziadek, wujek przyrodnie rodzeństwo mają prawo kontaktować się z Twoim dzieckiem, a ono z nimi, bo sa rodziną. Jak ojciec spędza czas z dzieckiem nie powinno Cię interesować jeśli nie robi mu krzywdy, takiej prawdziwej, a nie tej w Twoim mniemaniu. Czy Ty mu się opowiadasz z każdej chwili spędzonej z bądź co bądź również jego dzieckiem? Dostosowałabyś się gdyby sobie zażyczył, że tak i tak masz czas spędzać? Jeśli się z kimś zwiążesz rozumiem, że do usamodzielnienia syna nie poznasz go z nowym wybrankiem żeby spedzać czas sam na sam z dzieckiem? Ewentualne potomstwo też wykluczone, tylko dlatego żeby być sam na sam z synem? Reszta bez komentarza... Daje truskawki - źle, bo ma nie dawać, daje obiadek - źle bo dziecko uciapane. Daje truskawki i obiadki, ale pić nie daje. Pić nie daje, ale dziecko po całym dniu bez pojenia przemoczone wraca... to kurka może on to picie na skróty od razu do pampersa wlewa? Sorki, ale jak dla mnie nieskładne to wszystko i naciągane byle tylko znaleźć kogoś kto przytaknie jaki to #$%^& z tego eksa i wesprze w wieszaniu psow na typie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja