serceserce
18.07.11, 23:28
A do tego roztanie definitywne z mężem,troche chorób i brak pracy i kasy.Nie ma dnia kiedy wspominam najdroższych,którzy odeszli i zastanawiam się co wogóole to życie jest warte.Ciągła praca wdomu i przy dzieciach.Te same obowiązki.I codziennie starsza i brzydsza osoba odbija się w lustrze.Całe życie to dzieci i ich obecność.Nie przeżywam już roztania z mężem,nie wspominam i nie analizuje.Cieszę się z tego co dokonałam po roztaniu ale coraz częściej boję się śmierci,że cały ten trud nie ma większego sensu.Po co się zacharowywać?Czy oszczędzać?A może żyć dniem dzisiejszym?I co zrobić ,żeby się nie bać i nie tęsknić za tymi,których nie ma?