prawo rodzinne intercyza

27.07.11, 15:34
Witam, chciałabym uzyskać informacji o intercyzie przedmałżeńskiej. Jestem w związku z partnerem, który nie jest Polakiem i hccemy pobrać się w przyszłym roku, oraz już do końca roku chcemy wziąść kredyt na mieszkanie. Ze strony jego rodziny nie mamy zadnej pomocy, natomiast z mojej strony chce mi pomóc mama. Mianowicie chce wziąść kredyt na siebie, abysmy wspólnie go spłacali (mama połowe oraz my) ale warunkiem jej jest by mieszkanie było TYLKO na mnie - chce mnie zabezpieczyc,oraz dać w gotówce 100 tyś na remont tego mieszkania, ale partner sie nie zgadza na to by mieszkanie było tylko na mnie. Teraz jest pytanie jak zabezpieczyc gotówke, którą chce dać mama na remont (wyposazenie, slub, itp) oraz że mieszkanie będzie płacone 50 na 50 częśc przez nia - więc Ja i część ON. Chciałabym znać wady i zalety tego pisma, oraz w razie rozwodu jaka jest wtedy procedura, i czy daje mi gwarancje ze odzyskam te pieniądze i w jaki sposób, czy muszę się sadzic wtedy czy jak? I czy Państwo polecają te formę zabezpieczenia? Może jakieś inne rozwiązanie? (mama chce zabezpieczyc tylko mnie, a on siebie)
    • tricolour Facet ma rację.. 27.07.11, 15:39
      ... bo skoro ma płacić to chce być także współwłaścicielem w częsci adekwatnej do spłaty.

      A zabezpieczyć wszelkie darowizny można w postaci aktu notarialnego podczas kupna.
    • altz Re: prawo rodzinne intercyza 27.07.11, 15:52
      Umówcie się na jakieś części ułamkowe. Ty będziesz miała udział 3/4 a Partner 1/4 i będzie dobrze.
      Tylko trzeba się zabezpieczyć, żebyś spłaciła te swoje 1/4 niedarowane i tak samo 1/4 Partnera, ale to już notariusz podpowie, jak to zrobić.
    • aki3 Re: prawo rodzinne intercyza 27.07.11, 17:11
      cwana ta twoja mama. Kredyt na pól, a mieszkanie w całości. Tylko wariat może pójść na taki układ!
    • rybak Re: prawo rodzinne intercyza 28.07.11, 10:15
      Mozliwości prawnych jest wiele. Zabezpieczających interesy OBU stron

      Trzeba tylko wiedzieć, czy robicie to PRZED czy PO zainicjowaniu (wraz ze ślubem) wspólności majątkowej.

      Jeśli przed zainicjowaniem: to jeżeli twoja mama chce aż tak - proszę bardzo: PRZED ślubem kupujesz mieszkanie na siebie, bierzesz kredyt TEŻ wyłącznie na siebie, sama remontujesz (za mamine środki Z DAROWIZNY) mieszkanie itd. Do związku wnosisz już SWOJE WŁASNE mieszkanie i SWOJE WŁASNE OBCIĄŻENIA. Partnerowi nic do tego.
      NA mocy prawa - majątek nabyty przez współmałżonka PRZED ślubem nie wchodzi do wspólnoty majątkowej. Trzeba Ci też wiedzieć, że od ostatniej nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wierzyciel nie może już egzekwować długu małżonka z majątku wspólnego, jeżeli drugi małżonek nie wyraził w formie pisemnej zgody na jego zaciągnięcie.

      Jest też opcja skrajna: po prostu podpisujecie CAŁKOWITĄ rozdzielność majątkową PRZED zawarciem małżeństwa u notariusza (art 51 KRiO). I po zawarciu związku (umowa notarialna wchodzi w życie w dniu zawarcia związku) każde robi ze swoją kasą i majątkiem co chce. Aż do śmierci. Kupuje mieszkania, zaciąga długi itd. Składając się oczywiście ad hoc na potrzeby wspólne typu bieżące utrzymanie domu czy dzieci.

      Druga opcja: PO zawarciu małżeństwa oboje kupujecie dom i oboje solidarnie zaciągacie kredyt. Ale można to zrobić , jak wiemy, tylko wtedy, gdy mamy PEŁNE zaufanie do partnera. Bo w skrajnym przypadku - jakby coś nie wypaliło wam - a człek okazałby się niegodnym zaufania - on kredyt przestanie spłacać (i wtedy spadnie to w całości na ciebie - bo takie wspólne kredyty są SOLIDARNE), a do części majątku po rozwodzie on i tak może wnieść roszczenia.

      To, co proponuje Twoja Mama - że - jak zrozumiałem - ty kupujesz mieszkanie w całości na siebie (albo mamę), a partner spłaca połowę z tobą ale praw do lokalu nie ma żadnych - to skrajne cwaniactwo, hucpa i po prostu wydrwigroszostwo ze strony twojej mamy.
      I pewnego rodzaju mądrość inaczej - bo partner nawet najbardziej zakochany musiałby być po prostu kretynem, by na to pójść. A przecież Ty wybrałaś człeka inteligentnego, a nie kretyna, nieprawdaż?





      Czysto, scchludnie, jasny układ.
      • altz Re: prawo rodzinne intercyza 28.07.11, 11:14
        A może by wziąć kredyt po ślubie na Was i wypiąć się na taki prezent od matki?
        Teraz Panna weźmiesz darowiznę, a w końcu Matka rozpie... Wam małżeństwo.
        Nie wierzę, że nie będzie się wtrącać później w związek. Z taką rodziną to na odległość.

        Jeśli faktycznie matka kupi całe mieszkanie, to potem też trzeba spłacać samemu, ale w takiej sytuacji też będą jakieś zgrzyty, nie wierzę, żeby nie było. Żona będzie chciała jeździć samochodem męża, mąż powie, że on teraz jedzie bo zapłacił i awantura gotowa.

        Jeśli ma być jednak darowizna, to już chyba lepszy mój pomysł z udziałem: żona 3/4 (2/4 darowizna i 1/4 swój kredyt na siebie), mąż 1/4 (kredyt na siebie) i to wszystko przed ślubem. Potem już nie trzeba się dzielić pieniędzmi i nie ma kwasów.
      • welonka_83 Re: prawo rodzinne intercyza 28.07.11, 12:16
        Dziekuje za wyczeprująca odpowiedz, ale po kolejnych awanturach w domu okazalo sie, ze nie moge wziąsc kredytu sama, bo mimo wszytsko nie jestem w stanie splacac go sama, wiec na wet jesli mama chce mi pomoc to MY mieszkajac w tym mieszkaniu razem bedziemy go splacac (moją część i jeszcze zyc, wiec generalnie wychodzi jego wklad 25%) a poza tym on nie chce sie zgodzic zeby mieskzanie bylo w calości na mnie a co to jest wogole 25% mieszkania???, ale jego duma mu na to nie pozwala, zas matka mowi, ze jak wezmiemy kredyt tylko my razem (ja i on), to nie dam na kasy na remont sad i nie pomoze splacac (50% miesiecznie) jest skora zgodzic sie na 25 % dla niego, ale jemu juz to jest za malo..
        • sonia_30 Re: prawo rodzinne intercyza 28.07.11, 12:45
          Skoro 25 % wartości mieszkania to małe miki, nie masz problemu big_grin
          Zdecyduj się czy w przyszłości żyć będziesz z mamusią czy z partnerem...
        • rybak Re: prawo rodzinne intercyza 28.07.11, 14:37
          "...a poza tym on nie chce sie zgodzic zeby mieskzanie bylo w calości na mnie a co to jest wogole 25% mieszkania???(...) ale jemu już to jest za mało"

          Gratuluję Twojej Mamie
          Najprawdopobniej własnie uruchomiła u Twojego Partnera myslenie zaczynające się od prostego słówka "JA".
          Czyli - jeśli się nie mylę - być może właśnie rozwaliła wasz związek. Albo położyła pod to mocną podwalinę. Skuteczna, psiakość, teściowawink

          "Zas matka mowi, ze jak weźmiemy kredyt tylko my razem (ja i on), to
          > nie da na kasy na remont sad i nie pomoze splacac (50% miesiecznie)"

          No to nie da. I nie pomoże. To sobie kupicie sobie o połowę mniejsze i tańsze mieszkanie. TYLKO WASZE! Albo wejdziecie w tańszą partycypację w TBS. Albo jeszcze coś - mozliwości jest naprawdę sporo. I w ten sposób pomożecie sobie wzajem . TYLKO WY.

          Może trochę pomyśl - jeśli Twoja Mama tak do tego podchodzi, to w tej chwili zgoda na jej żądania oznacza tym samym dla Was, że dajecie jej także prawo, by od tej pory w każdej chwili mogła zażądac, że chce się położyć między Wami w Waszym własnym łózku. A dlaczego? A bo tak! Np. dla Twojego (wg Mamy) bezpieczeństwa.


          "Co to jest w ogóle 25% mieszkania?"

          Rozumiem, wnioskując z takiego Twojego retorycznego pytania, że jeśli Twój Partner nie zechce Ci tym samym (i teraz to mu się już nie dziwię) dać tych 50 tysięcy (100, 250, 500...), potraktujesz to, jako wyznacznik jego oceny Twojej dla niego wartości?
          Jeśli tak, to gratuluję. Właśnie Ty sama posiałaś solidne drugie ziarenko pod... itd.

          Pytasz "co to jest"? Odpowiadam: To jest np. 50 tysięcy. Albo 100. Albo 250. Albo 500. Zależnie od lokalizacji i wielkości mieszkania. Zaś w spłacie kredytu pomnóż te wartości razy dwa. Proste. Partner rezygnuje z udziału wartego 50 tysięcy, spłaca 100, a dostaje w razie czego (jeśli Twoja mamusia tego zażąda - a teraz jestem już pewien, że w przyszłości NA PEWNO zażąda) - wielką figę.

          Głupcem byłby, gdyby na to poszedł. I tak to odbierz - on już NIE CHCE z Tobą kupować mieszkania - w ogóle - na mamusi warunkach. Dlatego teraz dla odmiany być może to on zacznie stawiać żądania nie do akceptacji.

          Inna sprawa, że teraz Ty byłabyś głupia, gdybyś mu np. dała się zaszantażować emocjonalnie na zasadzie - kupujemy mieszkanie na pół, ale spłaca połowę Twoja Mama". Bo to by oznaczało, że dla odmiany Jego intencje nie są czyste.

          A wiesz Ty co? Może Ty na razie nie kupuj sukni ślubnej, co? Dopóki tego mieszkaniowego problemu RAZEM i dla odmiany po partnersku (bez Mamusi) nie przepracujecie?
          Aha - dla upewnienia się, że warto jednak robić to co robicie CAŁKIEM BEZ mamusi - obejrzyjcie sobie ten film, no, jak mu tam... Aha - "Plac Zbawiciela" Krzysztofa Krauze . Może to Ci coś wyjasni?
          • altz Re: prawo rodzinne intercyza 28.07.11, 14:56
            Wszystko to prawda, też tak uważam.
            Obawiam się, że jeszcze małżeństwo, a już się skończyło z powodu Mamusi.
            Obstawiam 50%/50%.
          • sonia_30 Re: prawo rodzinne intercyza 28.07.11, 15:36
            "A wiesz Ty co? Może Ty na razie nie kupuj sukni ślubnej, co? .."

            Obstawiam że suknia już kupiona.. i to mamusia sfinansowała ją w 100 % ;-P
            • rybak Re: prawo rodzinne intercyza 28.07.11, 15:50
              Jeśli tak, to nie ma bata we wsi! - jednak rzeczywiście muszą teraz kupić trzyosobowe łóżko ;P
              No cóż... Tak to czasem bywa, jak się pępowina owinie wokół obrączki...
        • burza4 Re: prawo rodzinne intercyza 30.07.11, 20:36
          Wiesz, co - jak facet jest tak "dumny" że mu nie pasuje 25% mieszkania, za które w większości płacą inni, to ja bym się mocno, ale to mocno zastanowiła nad ślubem.

          Na miejscu twojej matki w ogóle bym się wycofała ze sponsoringu, bo narzeczony groszem nie śmierdzi, za to warunki stawia jak udzielny książę.
      • burza4 Re: prawo rodzinne intercyza 30.07.11, 20:43
        rybak napisał:

        > To, co proponuje Twoja Mama - że - jak zrozumiałem - ty kupujesz mieszkanie w c
        > ałości na siebie (albo mamę), a partner spłaca połowę z tobą ale praw do lokalu
        > nie ma żadnych - to skrajne cwaniactwo, hucpa i po prostu wydrwigroszostwo ze
        > strony twojej mamy.

        Partner prawa do lokalu istotnie nie ma - ma za to pełne prawo dochodzić spłaty z tytułu nakładów na majątek odrębny współmałżonka.

        I szczerze mówiąc - nie widzę tu większej hucpy ze strony mamusi, niż ze strony narzeczonego, który na razie nie ma zamiaru wyłożyć ani złotówki, za to już ma roszczenia do co przyszłej własności, za którą ma zapłacić teściowa.

        Zauważmy, że on nie postawił sprawy honorowo "poradzimy sobie sami", nieeeee, on domaga się udziału, ale sponsoring teściowej mu nie przeszkadza.

        Patrząc z drugiej strony - idiotką byłaby teściowa, wykładając kilkaset tysięcy a nie zabezpieczając interesów swojej córki, dość mocno w tym momencie zaślepionej.
        • altz Re: prawo rodzinne intercyza 30.07.11, 22:41
          burza4 napisała:
          > Patrząc z drugiej strony - idiotką byłaby teściowa, wykładając kilkaset tysięcy
          > a nie zabezpieczając interesów swojej córki, dość mocno w tym momencie zaślepi
          > onej.
          Przecież matka przeszkadza w ułożeniu sobie życia przez córkę. Jaka to pomoc, skoro rozbija związek. Płaci i wymaga! Jak w sklepie. Te pieniądze to tylko problem dla młodych.
          A pan dostał propozycję, że spłaci 1/4, a za to nic nie dostanie, to się zdenerwował i zaczął chaotycznie działać i głupio gadać. Szczerze mówiąc, dla niego najlepszą opcją jest poszukanie sobie inne panny, a pannie też by się to przydało, może by się odcięła od matki. Tutaj w związku pełnego zaufania już nie będzie, bo to skutecznie matka popsuła, więc związek dla mnie nie ma przyszłości.
          • burza4 Re: prawo rodzinne intercyza 31.07.11, 17:48
            Jakbym miała wyłożyć ca 200 tys, to też bym chciała zabezpieczyć tyłek własnej córce, a nie inwestować w jakiegoś obcego gołodupca.

            Pan dostał propozycję, że dostanie 1/4 - tyle ile spłaca. Czego więcej oczekuje, bo nie rozumiem?

            On naprawdę nie musi ich brać. Może zakasać rękawy i sam zarobić. Tylko jakoś do tego się nie pali, normalny człowiek w takiej sytuacji uniósłby się honorem i podziękował. On "tylko" żąda współwłasności, jakoś nie pyszczy na samą darowiznę.
            • tricolour Bo widzisz, chodzi o to... 31.07.11, 18:06
              ... że jedyną osobą do składania propozycji panu obcokrajowcowi jest jego kobieta. Mama w sprawach związku ma milczeć do czasu gdy zostanie poproszona o głos, opinię czy pomoc finansową.

              Tak to ma wyglądać.
              • burza4 Re: Bo widzisz, chodzi o to... 01.08.11, 21:37
                Mam inne zdanie na temat odpowiedzialności rodzicielskiej.

                Jeśli widzę, że moje dziecko pakuje się w kłopoty to będę reagować - tłumaczyć, wyjaśniać, w skrajnym wypadku w miarę możliwości blokować głupie posunięcia. Tak w odniesieniu do kwestii finansowych, jak i np. zażywania narkotyków. Uważałabym się za złego rodzica, gdybym umyła ręce i bez słowa pozwoliła brnąć w kanał.
                • tricolour Odpowiedzialność rodzicielska... 01.08.11, 23:01
                  ... to się kończy gdzieś tak około 14 roku życia dziecka. Próby dalszego sprawowania odpowiedzialności kończą sie konfliktami i wychowywaniem ułomnego człowieka, który będzie oczekiwał parasola na resztę życia.

                  Natomiast blokowanie głupich posunięć (czyli jesteś przekonana, że wiesz lepiej, co jest nieprawdą z definicji) najczęściej nie daje pożądanych efektów choćby z tego względu, że wymaga ciągłego nadzoru. To już by była patologia.
                  • altz Re: Odpowiedzialność rodzicielska... 02.08.11, 09:39
                    Też tak myślę, że ciągła kontrola jest jedną z najgłupszych rzeczy.
                    Warto zapytać, czy rodzic ma prawo wtrącać się w życie dorosłego dziecka?
                    Ja uważam, że nie ma prawa, tutaj też matka nie ma prawa wtrącać się i coś dawać od siebie.
                    Mądry rodzic powie, że zawsze może dziecko na niego liczyć, czasami też powie do partnera córki czy partnerki syna, że jakby co, to może liczyć na pomoc, wbrew własnemu dziecku.

                    Znam taką sytuację, gdy teściowie mieszkali z małżeństwem córki i w przypadku kłótni między młodymi wychodzili na spacer, bo "młodzi muszą porozmawiać".
                    • burza4 Re: Odpowiedzialność rodzicielska... 02.08.11, 15:32
                      Odwrócę pytanie:

                      Jaki rodzic będzie stał biernie, bez słowa, z boku patrząc jak jego dziecko marnuje sobie życie/ryzykuje całą przyszłość finansową?

                      Dla mnie - kijowy.

                      Nazywaj to jak chcesz, dla mnie dbałość o bezpieczeństwo dziecka to oczywista oczywistość (szczególnie jeśli dziecko tego zagrożenia nie widzi). Liczenie na rodzica to nie tylko świadomość że wyłoży kasę, ale również świadomość tego, że w razie czego - naprostuje myślenie.

                      Tego samego oczekuję też np. od przyjaciół - powiedzenia otwarcie w oczy, że wg nich popełniam błąd, bo powinam uwzględnić to i to. A nie kadzenia i przytakiwania w myśl zasady "to jej decyzja, ja sie wtrącać nie będę". Prawdziwie bliska osoba nie unika niemiłych tematów, i nie siedzi cicho widząc, jak ktoś pakuje się w kabałę, mogącą przynieść bardzo przykre następstwa.

                      Zresztą - wtrącanie się miałoby miejsce, gdyby matka uzurpowała sobie prawo do decydowania na co i jak córka ma wydać swoje pieniądze. Na razie to matka chce decydować jak będą spożytkowane JEJ oszczędności. A do tego ma pełne prawo.
                      Oni mogą nie brać.

                      • altz Re: Odpowiedzialność rodzicielska... 02.08.11, 15:51
                        > Nazywaj to jak chcesz, dla mnie dbałość o bezpieczeństwo dziecka to oczywista o
                        > czywistość (szczególnie jeśli dziecko tego zagrożenia nie widzi).
                        Tutaj się pięknie dopasowuje sytuacji samotnych dzieci po rozwodzie. Tam też jest wiara w to, że matka wie najlepiej, bo to jest matka i to wystarczy i w myśl tego, można ojca odsunąć. To jest ten sam mechanizm.
                        Tutaj też matka wie lepiej, jak Wielki Brat.

                        > Na razie to matka chce decydować jak będą spożytkowane JEJ oszczędności[/b]. A do tego
                        > ma pełne prawo.
                        > Oni mogą nie brać.
                        Nie tylko mogą nie brać, a nawet powinni nie brać. wink
                        Matka mogłaby również kupić mieszkania dla siebie i je komuś wynajmować, w ten sposób też by mogła zabezpieczyć córkę na wypadek przyszłych problemów.
                • sonia_30 Re: Bo widzisz, chodzi o to... 02.08.11, 09:52
                  Blokady są mało skuteczne..jak jedna strona je stawia, druga zazwyczaj stara się je przełamać. Propozycja mamusi dla osoby dorosłej, chcącej żyć własnym życiem jest nieakceptowalna...
        • welonka_83 Re: prawo rodzinne intercyza 05.08.11, 14:02
          No własnie..chciałabym dodać, ze na tym poście szukam kompromisu dla wszystkich, bo sami nie damy sobie rady..bez pomocy ani jego strony ani mojej, choćby psychicznej, co do NIEGO to nie dość ze kobieta chce nam pomoc (właściwie swojemu dziecku), bo on nie ma ma opcji zeby jakkowliek zapewnic byt (oprócz na bierząco życie, bo ma pozycje i średnio zarabia), to z jezykiem polskim u niego tez krucho ( wiec w banku sam nie załątwi nic), więc generalnie sama sie tego nie podejme, bo w imie czego?? Jemu pod nos mam mu wszystko podłożyc, ma czas do konca roku nauczyc sie jezyka mowic, bo juz wszystko rozumie, a mama chce zabezpieczyc mnie i swoja kase ( a on tylko na tym korzysta tak naprawde, wiec powinie zamknac mor...e w kubel i brac co mu daj) tak czy nie?? a co do zaslepionej córki to chyba grubo sie mylisz, bo milosc miloscia a real realem..i generalnie kochamy sie ale tez jak najbardziej stawiam na rozsadek i dalej szukam kompromisuuuuu....
    • der1974 Re: prawo rodzinne intercyza 28.07.11, 11:51
      Proponuję iść do adwokata i spisac stosowne porozumienie. Zawsze to bedzie kilka razy taniej niż potem płacić za proces o podział majątku dorobkowego.
      • adela38 Re: prawo rodzinne intercyza 31.07.11, 12:15
        Rozumiem twoja mame. Zwiazki z obcokrajowcami rozpadaja sie duzo czesciej. Facet bedzie w tym mieszkaniu mieszkal wiec niech placi za utrzymanie. Jakby mial mieszkac w wynajetym i tak by placil czynsz. Jak taki honorowy niech sam kupi wam mieszkanie.
        Jesli kupujesz mieszkanie do spolki z mama i mama tez bedzie je splacac do tego daje 100tys na remont to zadanie by mieszkanie bylo tylko na ciebie jest sluszne. Inaczej w razie rozwodu ty bys stracila polowe i bylabys "ud.piona" przez wspolny kredyt, mialabys tez duze trudnosci co do pozbycia sie goscia. Jesli sie nie rozwodzicie i zyjecie razem to nie ma znaczenia na kogo jest mieszkanie. Facet powinien byc gleboko wdzieczny twojej mamie. Czy jego rodzina tez wam pomoze? Zauwaz tez, ze byc moze drugi raz twoja matka nie bedzie miala tych 100tys do dania...
        • adela38 Re: prawo rodzinne intercyza 31.07.11, 14:11
          Dodam jeszcze, ze jesli zakup przeprowadzisz razem z mama przed slubem, to nie potrzebujesz zadnej intercyzy bo mieszkanie bedzie wtedy twoja odrebna wlasnoscia. Mozesz tez dostac prezent od mamy w formie tego mieszkania i dopisac sie do kredytu a mezowi powiedziec, ze darowanemu koniowi w zeby sie nie zaglada. Byc moze o tym, ze w takim wypadku jest to tylko na ciebie nie musisz przyszlemu mezowi uswiadamiac.Inna opcja niech mieszkanie bedzie na mame, ty sie dokladasz do kredytu a mieszkanie przejdzie na twoja wylaczna wlasnosc jako spadek i jako taki rowniez nie wchodzi we wspolnote malzenska- to moze byc najbezpieczniejsze rozwiazanie...
          • tricolour Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 31.07.11, 17:36
            ... proponujesz mianowicie, by właścicielem był ten, który płaci. Nieważne przy tym, czy płaci sama mama czy też mama na spółę ze córką. To jest jak widać dziwne i nie do przyjęcia.

            Tymczasem nasza koleżanka wraz z mamą chcą normalnego rozwiązania problemu lokalowego, takiego "po polsku" czyli okraść obcokrajowca. Tenże ma płacić, nic z tego nie mieć, ale się buntuje, zagraniczniak w ząbek czesany.
            • altz Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 31.07.11, 21:56
              Byłby bez honoru, gdyby się nie dołożył do remontu mieszkania teściowej smile
              Najlepiej by było, gdyby matka zamieszkała z córką i się wspólnie dorabiały. Po co im ten facet, do tego obcokrajowiec...
              • mola1971 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 31.07.11, 22:02
                altz napisał:
                > Najlepiej by było, gdyby matka zamieszkała z córką i się wspólnie dorabiały. Po
                > co im ten facet, do tego obcokrajowiec...

                Też tak uważam.
                Póki nie odetnie się pępowiny od mamusi lepiej żadnemu facetowi w głowie nie zawracać.
                Mam taką koleżankę w pracy. Baba 35 lat a ciągle uwieszona mentalnie i finansowo na mamusi. I dziwi się dlaczego faceci od niej wieją.
                • rybak Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 07:51
                  Tri i Mola - macie chyba rację. Pępowina nie odcięta. Źle to wróży.
                  I facetowi wcale się nie dziwię. Wkurzył się i już.
                  A do autorki wątku mam radę - kupcie z mamą mieszkanie PRZED ślubem. Całe. Nawet jeśli mniejsze. A potem dajcie ogłoszenie w prasie: panna z ciasnym ale własnym mieszkaniem (i zaangażowaną w to mamą) szuka odpowiedniego partnera.

                  I będzie git!
                  • kasper254 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 09:35
                    Weronko, z punktu widzenia mojej jesieni życia, stąd stosownego doświadczenia, weź poważnie pod uwagę, co pisze Adela. Masz wspaniałą, dobrą, odpowiedzialną mamę. Ona patrzy na życie z tego miejsca, do którego dojdziesz lub nie, ale którego żadną miarą nie możesz sobie nawet wyobrazić. Widzi np., jak twój mąż (czy ex ) bije się o mieszkanie, o pieniądze, jak ginie praca tych, którzy złożyli się na materialny wymiar twojej pomocy. Może sobie wyobrazić, jak tego typu batalia może cię niszczyć, narażać na szwank twoje dzieci. Ona to w s z y s t k o widzi i boi się. Nie musi tak się stać, ale w pewnej sytuacji z człowieka wychodzą demony. Tri, Mola i Rybak są tak młodzi, że widzą w tej akurat sytuacji koniec własnego nosa.
                    • altz Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 09:51
                      > Może sobie wyobrazić, jak tego typu bata
                      > lia może cię niszczyć, narażać na szwank twoje dzieci. Ona to w s z y s t k
                      > o widzi i boi się.
                      Nawet dzieci będzie miała tylko własne. wink Może pójdzie do banku nasienia? smile
                      Może się okazać, że przez matkę, Weronika zostanie sama.
                      Ja wiem, że intencje matki są wspaniałe, ale moje małżeństwo się rozpadło z dużą pomocą rodziców obojga stron, też mieli dobre intencje, sytuacje były dość podobne. Moja siostra o mało co, nie miała poważnych kłopotów w swoim małżeństwie, ale byli na tyle dojrzali z narzeczonym (zdecydowanie bardziej niż rodzice), że nie pozwolili sobie rozwalać małżeństwa i się ostro postawili.
                      To nie jest takie sobie gadanie, ja mam za dużo doświadczeń w tym temacie.
                      Jak to się mówi: Starość nie chroni przed głupotą!
                    • rybak Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 10:00
                      Kasper, z tą młodością toś przegiąłwink

                      A poważnie - I tu Cie, Kasper, mamwink - "mama wszystko widzi" - to brzmi dokładnie tak jak "Wielki Brat Patrzy
                      • ewela1_1 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 10:27

                        Dlatego najlepiej podarować coś dziecku PRZED zawarciem małżeństwa.

                        Ja miałam sytuację odwrotną- moi rodzice chcieli przepisać na nas mieszkanie(dokładnie mojej mamy) po ślubie, a teściowa radziła mi się na to nie godzić, w imię zasady" chłopy są różne". Kocham jąsmile Do tej pory ją kocham....wink
                        -------------
                        "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                    • mola1971 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 11:50
                      Kasper, bardzo dziękuję za komplement smile
                      Choć niestety młoda już nie jestem, raczej dojrzała. I właśnie dojrzałość powoduje, że wiem, iż najgorszą głupotą jaką można zrobić to wpuścić rodziców do swojego związku. Ja wprawdzie nigdy takiego problemu nie miałam bo sama konsekwentnie nie pozwalałam się wtrącać do swojego małżeństwa ani rodzicom, ani teściom. Oni zresztą wtrącać się za bardzo nawet nie próbowali. I wiem, że tak trzeba. Związek to sprawa dwojga dorosłych ludzi a nie ich rodziców. Rodzice mają prawo się wtrącać wyłącznie wtedy, gdy zostaną poproszeni o wyrażenie swojego zdania. Lub też gdy widzą, że dzieje się jakaś tragedia. Sprawa zakupu mieszkania tragedią nie jest. Dla mnie to chora więź między matką i dorosłą, nieodpępnioną córką. Wiele takich sytuacji widziałam i to zawsze źle się kończy. Dla obu - i dla matki i dla córki.
                      • triss_merigold6 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 11:54
                        Ja tu żadnej chorej więzi nie widzę. Matka chce zabezpieczyć lokalowo córkę, a nie jej narzeczonego czy męża. Pan jest gołodupiec, a dumą się unosi jakby był milionerem. 1/4 wartości mieszkania - biorąc pod uwagę, że kredyt spłacaliby wspólnie - to aż nadto. Nie podoba mu się? To niech sam zarobi na własne.
                        • mola1971 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 12:13
                          Facet to oddzielny temat jest. Też mi się nie podoba.
                          Natomiast nie jest zdrowe to, że matka dorosłej córce dyktuje warunki na jakich jej pomoże. Jak córka zrobi tak jak chce mamusia to dostanie pieniądze. Jak zrobi inaczej to pieniędzy nie dostanie. To jest chore. Rodzice jeśli chcą dziecku pomóc finansowo mają do tego prawo, ale bez stawiania warunków.
                          • zmeczona100 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 14:14
                            Matka myśli trzeźwo, a nie przez różowe okulary.
                            Wcale się jej nie dziwie, że nie chce, aby jej pieniądze wpadły w obce ręce, gdyby sie okazało, że związek jej córki z tym facetem to pomyłka.
                            Jestem za przekazaniem darowizy przed slubem; a to, co zostanie wydane wspólnie po slubie, to oczywiście wejdzie do wspólnoty majątkowej. Chyba, że podpiszą intercyzę, no ale własnie- jeśli tego chce kobieta, to od razu stawia się w gorszej pozycji, niż gdyby zaproponował to mężczyzna...
                          • burza4 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 19:25
                            mola1971 napisała:

                            > Natomiast nie jest zdrowe to, że matka dorosłej córce dyktuje warunki na jakich
                            > jej pomoże.


                            zlituj się - kto ma myśleć racjonalnie w tym układzie? zakochana na zabój dziewczynina bez doświadczenia życiowego???

                            Do czego prowadzi brak takich warunków ze strony rodziców świetnie widać u mojej koleżanki - dom po dziadkach dostali oboje, on nawywijał, ale wynieść się nie chce. I teraz rodzice na stare lata muszą pomóc córce wyplątać się z chorego układu. Czytaj: wykupić swoją do niedawna własność od pijaka i nieroba. Muszą, bo ona sama sobie z tym nie poradzi.

                            I dlatego mojej córce mówię z góry - pomogę, ale nie zamierzam podsuwać wszystkiego na tacy również jej mężowi. I to jest warunek pomocy - do którego IMO mam pełne prawo. Jeśli pomagam - to swoim kosztem.
                            • mola1971 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 20:18
                              Dziewczyna jakaś strasznie zagubiona chyba nie jest skoro potrafiła przyjść na forum i rzeczowo o swoją sprawę zapytać. To raz. A dwa - jeśli dla kogoś w życiu najważniejsze są pieniądze to masz rację. Najlepiej uwiązać do siebie pieniędzmi dzieci. Ubezwłasnowolnić je nimi i kontrolować każdy krok dorosłego dziecka. A potem najlepiej jeszcze wszystko co się dziecku dało wypomnieć. Widziałam takich przypadków wiele i wg mnie są w dłuższej perspektywie dużo bardziej szkodliwe niż "inwestycja" w nietrafiony, ale samodzielny, niezależny od rodziców związek.
                              • burza4 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 21:32
                                Co kto lubi. Ja na ten przykład - lubię ograniczać ryzyko potencjalnych problemów do minimum.

                                Rzucanie hasłami o "ubezwłasnowolnieniu" to czysta demagogia, naprawdę nikt ani autorki ani jej faceta nie zmusza do korzystania z niechcianej pomocy. To dość proste - trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje poczynania i dorabiać się samemu (co polecam jako znacznie zdrowsze).

                                Moje poczucie odpowiedzialności za córkę wymaga ode mnie ingerencji w sytuacjach zagrożenia, kiedy widzę, że jej decyzje mogą być szkodliwe. Jak moje dziecko chce wyjść na mróz w tenisówkach, to ją stopuję - mimo że wg niej to świetny pomysł. Jeśli ryzykuje całym moim majątkiem - tym bardziej.
                                • mola1971 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 21:44
                                  No ja akurat mam inne metody wychowawcze i pozwalam swoim dzieciom uczyć się na błędach. Młody całą zimę chodził bez kurtki. Bo tak chciał, twierdził że jest mu ciepło. Moja rola ograniczyła się do prostej informacji, że się przeziębi bo przecież siłą 18-letniemu chłopu kurtki nie założę. Nie przeziębił się.
                                  Gdyby miał 8 lat a nie 18 pewnie bym mu tę kurtkę mimo protestu założyła. Ale ma lat 18 (prawie 19) nie 8. Gdy teraz inwestuje w coś swoje pierwsze zarobione pieniądze staram się mu doradzać (jeśli mnie zapyta). Gdy będzie miał lat 28 nawet tego nie będę robiła bo nie będzie takiej potrzeby.
                                  Na tym wg mnie polega odpępnianie dziecka.

                                  Z pieniędzmi podobnie. Każde z dzieci dostanie tyle na ile będzie mnie stać, ale wtrącać się w to co z tymi pieniędzmi zrobią nie zamierzam.
                                  • burza4 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 02.08.11, 15:42
                                    mola1971 napisała:

                                    > Z pieniędzmi podobnie. Każde z dzieci dostanie tyle na ile będzie mnie stać, al
                                    > e wtrącać się w to co z tymi pieniędzmi zrobią nie zamierzam.

                                    I tym się różnimy - bo ja i owszem. Nie mam zamiaru wtrącać się w to, co zrobią z własnymi, zarobionymi przez siebie pieniędzmi. Ale nie będę spokojnie patrzeć, gdyby moje dziecko wpadło na pomysł sprzedaży mieszkania (na które ja zasuwałam) i zasilenia kilkuset tysięcami schroniska dla bezdomnych psów czy papy dyrektora.

                                    Nie po to odmawiałam sobie wielu rzeczy, żeby to wyrzucała w błoto. Jeśli nie potrzebuje (a do tego sprowadza się niefrasobliwe rozporządzanie) - to ja chętnie wyjadę za to w podróż dookoła świata.
                                    • altz Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 02.08.11, 15:53
                                      burza4 napisała:

                                      > Nie po to odmawiałam sobie wielu rzeczy, żeby to wyrzucała w błoto. Jeśli nie p
                                      > otrzebuje (a do tego sprowadza się niefrasobliwe rozporządzanie) - to ja chętni
                                      > e wyjadę za to w podróż dookoła świata.
                                      Zrób im przyjemność i nic im nie dawaj. smile
                                    • mola1971 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 02.08.11, 23:14
                                      Wiesz co? Jedź w tę podróż dookoła świata. Poważnie. I Ty i dziecko odetchniecie. Ty bo odpoczniesz i wreszcie dowiesz po co pracowałaś i owocami własnej pracy się nacieszysz a dziecko bo dasz mu wolność.
                                      I nie ma w tym co napisałam krztyny złośliwości. Miałam podobny problem z moim ojcem. On się martwił o finanse rodziny na 5 pokoleń do przodu. I tak już zmęczona tym jego martwieniem się o mnie i o brata, moje dzieci, przyszłe wnuki, prawnuki i praprawnuki byłam, że któregoś dnia nie wytrzymałam i grzecznie acz stanowczo poprosiłam go by wreszcie zaczął się martwić o siebie. I potem jeszcze jakiś rok próbowałam mu to wytłumaczyć aż wreszcie dotarło.
                                    • tricolour Ale duszno! 02.08.11, 23:26
                                      Można się tym udusić. Mówiąc inaczej: skoro dałaś pieniądze na mieszkanie, to jest to prezent, a nie smycz i kaganiec.

                                      Za żadne skarby nie chciałbym złotówki od takiej osoby. Laziła by potem i sprawadzała czy dobrze wydałem i czy wdzięczbość adekwatną czołem w betonie graweruję.
                                      • burza4 Re: Ale duszno! 03.08.11, 11:18
                                        Ani prezent, ani smycz. Darowizna na cele mieszkaniowe ma to do siebie, że ma określone przeznaczenie.

                                        Paradoksalnie chciałabym uniknąć dawania dziecku czegokolwiek. Bo niestety rodzi to potencjalne problemy i potencjalnie źle rzutuje na związek. Wolałabym, żeby młodzi dorabiali się sami, choćby dlatego że to łączy. Tylko że mam z drugiej strony obawę, że dziecię, mimo że roszczeniowe nie jest, poczułoby się niefajnie, pozostawione samo sobie, wiedząc że mam duże możliwości pomocy... Trochę głupio bym się czuła, gdyby moje dziecko wynajmowało mieszkanie od obcych, podczas gdy ja moje wynajmuję obcym. Tacy rodzice na forach zbierają gromy, a autorzy wpisów twierdzą z jednej strony, że "rodzice nie muszą" - podzielają jednakże uzasadniony żal takowych dzieci...

                                        Nie oczekuję wdzięczności, a poszanowania. Nie mnie - samego daru. Opieprzę dziecko, jeśli bezmyślnie zniszczy nowe buty; tym bardziej oczekuję że uszanuje mieszkanie, które w dzisiejszych czasach jest równowartością kilkudziesięciu lat pracy.

                                        Każda normalna osoba reaguje jeśli dziecko brnie w destrukcyjne zachowania. Przykład z życia: 20-letni syn znajomych dostał od rodziców mieszkanie po dziadkach, sprzedał i przebimbał kilkaset tysięcy. Niestety rodzice dowiedzieli się post factum, więc nic zdziałać nie mogli ale wg ciebie - nawet gdyby wiedzieli to i tak nie powinni interweniować, bo to jego broszka. Dla mnie - podejście co najmniej dziwne.
                                • tricolour Córka ryzykuje Twoim majątkiem? 01.08.11, 22:56
                                  No tu chyba tkwi clou programu. Bo jeśli podarowałaś majątek córce, to już nie jest Twój tylko córki. Podarowany. Natomiast jeśli jest rzeczywiście Twój, to Ty ryzykujesz, a nie córka. Rzecz jest bowiem nadzwyczaj oczywista: podarowane zmienia właściciela i koniec, kropka.

                                  W sytuacji, że córka może ryzykować Twój majątek jest właśnie takie pomieszanie (czyli pępowina) że majtek niby córki, ale rzeczywiście też i Twój, nad którym sprawujesz pieczę, by "dziecko" nie zrobiło głupstwa. Dokładnie jak u autorki wątku.
                        • altz Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 13:16
                          Nie było takiej propozycji od początku, była tylko, że on może dokładać do mieszkania, a mieszkanie będzie jej.
                          Taki gołodupiec pewno zarobi z trzy razy tyle, co ona bogaczka wink
                          U mnie też tak było, że to ja nie wiadomo ile zyskałem, a zarobki 2,5 raza wyższe, niż pani z pretensjami. smile
                          • burza4 Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 19:31
                            altz napisał:

                            > Taki gołodupiec pewno zarobi z trzy razy tyle, co ona bogaczka wink

                            A skąd taka pewność? gdyby facet miał perspektywy, to i miałby kasę na wkład początkowy w mieszkanie i nie musiałby się oglądać na kasę teściowej. Gdyby miał pracę legalną - mieliby zdolność kredytową, a najwidoczniej nie mają, skoro panna musi dobrać do kredytu mamę.
                            Skoro nie ma - to i przyszłość kiepsko się rysuje.


                            > U mnie też tak było, że to ja nie wiadomo ile zyskałem, a zarobki 2,5 raza wyżs
                            > ze, niż pani z pretensjami. smile
                            A ja miałam zarobki 5 krotnie wyższe niż eks - i co z tego wynika dla tej sytuacji?
                            • altz Re: Jakieś dziwne rozwiązania proponujesz.. 01.08.11, 20:49
                              > A ja miałam zarobki 5 krotnie wyższe niż eks - i co z tego wynika dla tej sytua
                              > cji?
                              Czy był na zasiłku dla bezrobotnych? wink
                            • podroznie ... 02.08.11, 09:03
                              Burza, podobasz mi się coraz bardziej.
                              I to nie chodzi tylko o jazde Twoim obecnym samochodem w końcu kiedyś,
                              tylko że Ty zaplacisz dodatkowo za benzynę po tym co tu wyżej piszesz...

                              Matka, nie ważne skąd ma pieniądze, może nawet ich nie zarobila
                              okresliła swój poziom emocji na ww. warunki. Widać że każde inne rozwiązanie
                              bedzie spęðzać jej sen z powiek przed zaśnięciem. Ma do tego prawo. Koniec kropka.
                              Dzieci Ziecia już za chwilę i Welonki bedą dziedziczyć to mieszkanie. Zięć musi to zrozumieć.
                              W miedzyczasie dobry Pan Czas wyrowna obecne emocje podczas spłacania kredytu-potrwa lata
                              Przecież to jest oczywiste, po co forum tyle durnie duma.

                              Welonka, Zięciu;
                              Całować Mamę po rękach i dziękować za propozycję.

                              pozdrawiam
    • kowalka33 Re: prawo rodzinne intercyza 01.08.11, 14:27
      Ja to jestem niedzisiejsza i jakoś rażą mnie takie dywagacje co komu jak i po ile. Dla mnie to dziwne. W twojej sytuacji od matki na remont bym nie brała, lepiej samemu ściany pomalować i kupić szafki z ikei. Nie ma nic fajniejszego niż dorabianie się od pierwszej łyzki razem. No ale to moje zdanie.Co do mieszkania rozumiem ze jesli rodzice maja kasę i sa chetni na kupno mieszkania dziecko to robią i już i wtedy nie dziwi fakt że mieszkanie kupione jest córce czy synowi i nalezy do dziecka. Ale tu chodzi o wzięcie kredytu , wspólna spłatę, skad wiesz ze mamie nie zminią się priorytety, nie zachoruje np. Poczekajcie i wezcie sami ten kredyt i już...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja