Dodaj do ulubionych

mediacje, ktoś korzystał?

18.08.11, 11:22
Byłam u mecenas, która zajmuje się mediacjami okołorozwodowymi, impreza nie jest tania bo za całe mediacje chce 1200 zł, w tym napisze pozew.. Może macie jakieś doświadczenia.. jest to przydatne czy kolejny chwyt prawniczy? dodam, że z meżem "normalnie" dogadać się nie możemy
Obserwuj wątek
    • piotr-wwa Re: mediacje, ktoś korzystał? 18.08.11, 11:40
      Ja w sądzie nie wyraziłem zgody na mediacje. Moja mecenas też ich odradza.
      Powiedziała, żebym pod żadnym pozorem się nie godził.
      Mediacje są zawsze ustawione jak sprawa w sądzie - pod tego mecenasa, którego lubi sędzia prowadzący sprawę.
      Od decyzji sędziego można się jeszcze odwołać - od mediacji - nie.



      • dezoksa Re: mediacje, ktoś korzystał? 18.08.11, 16:59
        koszt mediacji z mediatorem z listy mediatorów to chyba 37zł od osoby? Coś koło tego. Mediacje służą temu aby strony SAME coś ustaliły i się dogadały.Mediator tylko udrażnia komunikację i równoważy siły. Z mediacji w każdej chwili możesz zrezygnować. Mediator MUSI być bezstronny i nie mieć interesu w takim czy innym załatwieniu sprawy. Ba...on nawet nie może myśleć że ma interes żebyście się dogadali. Dziwi mnie świadczenie usługi reprezentowania w sądzie, pisania pozwu oraz mediacji. Zmykaj od takiego mediatora gdzie pieprz rośnie. Adwokat bez morali zawsze poradzi rezygnację z mediatora....jak się ludzie dogadają, on nie dostanie kasy. Ponieważ umowa mediacyjna musi być podpisana przez obie strony....zakładać można że nie było pistoletu przy skroni...czyli odwoływać się nie ma od czego?smile
        • makabreska1 Re: mediacje, ktoś korzystał? 19.08.11, 10:43
          Poszłam sama do tej mecenas, powiedziała, że może być mediatorem, koszt kilku spotkań ok 1200 zł, nie wystepuje po żadnej ze stron tylko pomaga się dogadać co do kwestii podziału majątku, napisze plan wychowawczy, przygotuje wszystkie dokumenty do sądu, w naszym przyoadku pozew o rozwód.. I moje pytanie, czy biorąc pod uwagę, że kompletnie nie możemy się sami porozumieć z meżem, pozatym najzwyczajniej w świecie nie ufam mu, lepiej wydawać grubą kasę na pełnomocnika w sądzie czy spróbować tych mediacji. Idealnie by było, dogadać się na piśmie i złożyć wszystko z pozwem o rozwód. Nie znam się na tym, straciłam już trochę kasy na "porady prawne" i stąd szukanie innych rozwiązań.
          • altz Re: mediacje, ktoś korzystał? 20.08.11, 01:02
            Owce są po to, żeby je strzyc. Chyba wyglądasz na osobę, której można łatwo zabrać trochę gotówki. sad Ja bym tej pani zupełnie nie ufał.

            Poszukaj kogoś tańszego do mediacji. Uważam, że do 100 zł to jest normalny koszt godziny, ponad to to już zdzierstwo. Spotkania są góra godzinne, jeśli nic nie idzie, robi się następne spotkanie, jak już strony są gotowe i coś przemyślały, inaczej można siedzieć bez sensu, a licznik bije.
      • dsmtradingservice Re: mediacje, ktoś korzystał? 20.01.12, 01:44
        Jestem nieco zdziwiony sytuacją. Podstawową zasadą mediacji jest ich dobrowolność oraz autonomia konfliktu stron, tzn. to strony decydują o tym, czy przystąpią do mediacji i czy nadal chcą brać w nich udział. www.dsmt.eu. zapraszam w przypadku pytań
    • all-in Re: mediacje, ktoś korzystał? 23.08.11, 12:43
      Tu jest bardzo dobry tekst na ten temat: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,10095263,Harmonogram_na_dziecko.html

      Byłem na mediacjach u faceta, z którym jest ta rozmowa. Trzy lata temu płaciłem 200 zł za sesję trwającą ok. 90 minut. Było na niej dwoje zawodowych mediatorów (mężczyzna i kobieta) oraz ja z eks.

      Jeżeli chodzi o Twoją sprawę, to "mediacje" prowadzone prze adwokat zalatują mi farsą. Chociaż z drugiej strony na pewno przeforsuje korzystne dla Ciebie rozwiązanie. Moje doświadczenie jest bardzo podobne do tego, co co chwila przebija z rozmowy - mediacje są rozwiązaniem dla ludzi, którzy nie potrafią się sami dogadać, ale chcą się rozstać w sposób cywilizowany. Szczególnie, jeśli w związku jest dziecko. To ostatnia szansa na wspólne wypracowanie rozwiązania, które chociaż częściowo usatysfakcjonuje obie strony. W sądzie - jeżeli macie dziecko - dostaniesz standardowy pakiet: dziecko + alimenty, a ojciec widzenia.
      • makabreska1 Re: mediacje, ktoś korzystał? 23.08.11, 14:57
        Powiedziała mi, że to będzie "bezstronnicza mediacja", czyli, że ona nie wystąpi po żadnej ze stron. Chwilowo się wstrzymałam po tym, jak mąż z teściową zacvzeli psy na mnie wieszać, dodatkowo u nas wchodzi temat kredytu, chyba przed mediacjami należy mieć wyrażoną zgodę z banku na przepisanie na jednego z małżonków?
        • braktalentu Re: mediacje, ktoś korzystał? 20.01.12, 13:25
          Będzie stronnicza choćby z racji płci - dlatego profesjonalna mediacja rodzinna zakłada uczestnictwo mediatorów oby płci. Warto zapłacić za profesjonalne mediacje, nie warto tracić czasu i pieniędzy na ofertę pani mecenas. Dobrze by było, żeby w wyborze mediatora jeszcze mąż miał swój udział - będzie się wtedy czuł bezpieczniej i większa szansa, że dotrzyma podjętych w trakcie mediacji zobowiązań. Bo o to chodzi w mediacjach. O poczucie satysfakcji obu stron, a nie tylko tej wygranej. O dotrzymywanie zobowiązań, a nie szukanie możliwości ominięcia nakazów wyroku.
    • errormix Re: mediacje, ktoś korzystał? 23.08.11, 15:05
      Przeraża mnie to co czytam. O tych kwotach.

      Byłem na mediacjach. Za darmo!

      Wystarczy pójść do najbliższego Terenowego Komitetu Ochrony Praw Dziecka. Są tam prawnicy, psycholodzy, którzy bez żadnych pieniędzy zajmują się mediacją uznawaną przez sądy.

      Można dogadać się co do opieki, alimentów, a jak dobrze pójdzie to i zabawić się w ratowanie małżeństwa.

      --
      Zaintrygował cię mój post? Masz ochotę do mnie napisać, poznać? Przeczytaj najpierw to
    • rybak Re: mediacje, ktoś korzystał? 06.09.11, 16:56
      Trochę późno, ale ...
      Mediacje - PO założeniu sprawy... Nie warto.

      Bo ze sprawą rozwodową jest jak z wyciągnięciem broni gotowej do strzału: najlepiej jej nie wyciągać w ogóle! Ale jesli ją już wyciągasz, to TYLKO po to, by w samoobronie zabic, a nie po to, by straszyć, bo jesli druga strona tez ma broń, to na twoje jej dobycie - wyciągnie ją także - i wtedy już na pewno po to, by cię zabic, a nie postraszyćwink.
      Słowem - jeeżeli już, to wyciągamy broń jedynie po to, by jej skuteczniej i szybciej od przeciwnika użyć.

      Założenie sprawy rozwodowej jest właśnie tożsame z dobyciem broni. Skoro się na to decydujemy, to WYŁĄCZNIE po to, by skutecznie zakończyć związek i nie dać się już dłużej krzywdzić (albo nie dać krzywdzić swoich bliskich). No i przy okazji po to, by skutecznie przeprowadzony rozwód nie poskutkował dla nas większą krzywdą niż sam związek.

      A tymczasem mediacje są głównie po to, by może coś... uratować. Więc- jezeli już - to powinno do nich dochodzić PRZED założeniem sprawy, za zgodą obojga parterów. Bo jeżeli ma do nich dojść PO założeniu sprawy - to oznacza, że nie albo wyczerpali wszystkich mozliwości ratowania związku przed rozwodem, albo - że tej broni o nazwie rozwód dobyli bez rzeczywistej potrzeby (ale powtarzam - dla współmałżonka sprawa jest zupełnie poważna - więc on swej broni w odpowiedzi dobędzie jak najbardziej serio. Zatem wielce prawdopodobne jest również, że jesli już - to mediacji użyje jak broni - z pełną determinacją WYGRANIA - czyli nieszczerze.)

      Kiedy rozpocząłem sprawę rozwodową moja już ex zaproponowała mediacje. Wczesniej ich absolutnie nie chciała, choc proponowałem wielokrotnie, podobnie jak wspólną wizytę w poradni rodzinnej, u seksuologa, psychologa i takich tam...

      Słowem - kiedy zaproponowała mediacje, ja już wiedziałem, że chodzi jej tylko o przedłużenie postępowania o pół roku mniej więcej, więc odmówiłem. I miałem rację. Zaraz potem okazało się, że już wcześniej, zanim zaproponowała mediacje), sfabrykowała z rodzinką fałszywe oskarżenie mnie o grubą kryminalną sprawę. A mediacje były jej potrzebne jedynie po to, by jej rodzinka (idiotka siostrzyczka i kretynek jej partner) nauczyli się na pamięć zeznań. Hi hi - mimo to się nie nauczyli i każde gadało inaczej, więc się ex rypło....
      Taaaa... mediacje... Powtarzam zatem: przeć do nich z całej siły PRZED rozwodem. Omijać szerokim łukiem PO wystąpieniu o rozwód.

      I dotyczy to zarówno tzw. mediacji godzących, jak i mediacji zastepujących lub wyręczających sąd w sprawie rozwodowej (podziałowej itd). Jesli strony chcą się dogadac - dogadają się w trymiga bez mediacji. Jesli nie chca - mediacje będą dla nich tylko pretekstem do złapania drugiego oddechu, zgromadzenia dowodów, środków na prawnika, sfabrykowania dowodów, pozyskania świadków itd.


      • braktalentu Re: mediacje, ktoś korzystał? 20.01.12, 13:20
        Obawiam się, że własne, trudne doświadczenia życiowe nie pozwalają Ci dostrzec bardzo pozytywnych stron mediacji. Nie służą one uratowaniu czegokolwiek (to raczej psychoterapia małżeńska), ani wynegocjowaniu korzystniejszych warunków dla którejś ze stron. Mediacje umożliwiają Stronom ROZMOWĘ, bo w sytuacji konfliktu każde krzyczy w innym języku.
        A ROZMOWA pozwala uzgodnić sprawy korzystniej i szerzej niż "standard sądowy" - alimenty + co drugi weekend z ojcem. Z sądu najczęściej strony wychodzą z poczuciem krzywdy - nie takie alimenty, nie taki czas spotkań. Z udanych mediacji obie Strony wychodzą usatysfakcjonowane, bo UMOWA to dobrowolne podjęcie pewnych zobowiązań pod określonymi warunkami, a WYROK to nakaz. Łatwiej łamać zakazy niż podjęte przez siebie samego zobowiązania.
        Mediacje rodzinne z prawdziwego zdarzenia odbywają się w obecności mediatorów dwóch płci, dlatego Pani Mecenas oferująca mediacje autorce wątku wydaje się być mało kompetentna. Z Jej usług jako mediatora na pewno nie skorzystałabym.
    • tranula1 Re: mediacje, ktoś korzystał? 09.05.18, 10:09
      Witam, studiuję mediacje.
      Czy znajdę chętną / chętnego, który uczestniczył w jakiejkolwiek mediacji i będzie mógł wypełnić krótką ankietę na ten temat.
      Jest mi to potrzebne do pracy dyplomowej.

      Z góry dziękuję za poświecenie mi 2 minut.
      julianna26@o2.pl
    • zapytowywuje Re: mediacje, ktoś korzystał? 20.03.20, 13:04

      mam pytanie w sprawie przebiegu mediacji - czy protokół ze spotkania i ugodę mediacyjną podpisuje się na spotkaniu (mam na myśli spotkanie na którym doszło do porozumienia i ustaleń), czy mediator może ten protokół ugodę dostarczyć do podpisu stronom np. po tygodniu albo dwóch?
      Tak się stało w mojej sytuacji - międzyczasie strona zmieniła zdanie i dokumentów nie podpisała; zastanawiam się nad prawidłowością przebiegu tych mediacji.
      proszę o informacje
      • nieprawda.nieprawda Re: mediacje, ktoś korzystał? 27.03.20, 01:07
        Może dostarczyć później, choć wg mnie lepiej jest zawierać i podpisywac ugodę na spotkaniu.
        Tyle że musisz wiedzieć, że nawet jeśli druga strona podpisałaby ugodę u mediatora a potem się rozmyśliła to ma do tego prawo. Dopóki sąd tego nie przyklepie to może się w każdej chwili wycofać z ustaleń.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka