Pan z piłą łańcuchową

24.08.11, 12:49
Wczoraj wieczorem dziecko wyznało mi w tajemnicy, że tatuś powiedział, że.... przyjdzie Pan z piłą łańcuchową do naszego domu, potnie drzwi, potnie mnie na kawałki, potnie ją na kawałki, potnie naszego kota...
Ona miała wtedy tylko cztery lata!!!!
Chodziła z tą tajemnicą przez cały rok i bała się tego Pana, który przyjdzie...
A ja nie wiedząc o tym chodziłam z nią po całym mieszkaniu, nadal spałam w jednym łóżku, kupiłam jej latarkę by nie bała się ciemności, złościłam się na nią, że nawet do kuchni chodzimy razem za rękę... byłam u trzech psychologów bo dziecko na każdy dźwięk przy drzwiach chowało się pod łóżkiem lub w garderobie i pytało kto to? Czy to tata? Tylko jednemu z nich córeczka wyznała, że tata uderzył ją w twarz… ale z tą tajemnicą chodziła nadal sama…
Ścisnął mi się żołądek i wciąż czuję tępy ból...
Wypytałam o sytuację w jakiej odbyła się ta ich rozmowa... o pewne jej zachowania, które miały potem miejsce, a które teraz nabrały nowego wymiaru... o to co myślała...
Ja wiem, że Tatuś to świetnie zorganizowany przemocowiec... wiem, że jest zdolny by w odpowiedni sposób Ją zastraszyć i zmusić do uległości... w odpowiedni by nikt nie mógł uwierzyć "fantazjowaniu dziecka", przyjąć w Sądzie takich moich zarzutów, udowodnić mu celowego działania, które szkodzi dziecku… bo to przecież „tylko takie żarty były” albo ja „z nienawiści do niego wymyślam takie bzdury by mu zaszkodzić”…
Poczułam gniew… strach… współczucie dla mojej córeczki, która żyła z tym „Panem” w głowie przez rok i która teraz boi się, że mi o tym powiedziała a tata zabronił jej o tym ze mną rozmawiać i co to będzie jak tata się dowie, że jednak mi o tym powiedziała….?
Mam wrażenie, że ktoś włożył mi na plecy 100 ton…
Mam ochotę zrobić uciąć mu język… nie tylko język!
    • pisklatko12 Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 13:16
      Tatuś psychol!
      Nie wiem jak ty ale ja nie pozwoliłabym już spotyka mu się z dzieckiem sam na sam.

      Miałam podobną sytuację tyle, że nie "pan z piłą" a coś równie durnego i mimo tego, że ex nie miał zabronionych ani ograniczonych kontaktów powiedziałam, że nie będzie się z nią widywał beze mnie. Po za tym powiedziałam, mu że byłam z dzieckiem u psychologa i jeśli będzie się oburzał na to że jestem z nimi podczas wizyty założę sprawę o psychiczne znęcanie się nad dzieckiem i szkodzeniem mu na zdrowiu psychicznym.

      Pomogło
      • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 20:10
        Widząc Jej reakcje po czterech zrealizowanych w ramach ugody weekendach (nie wiedząc o tym "szantażo - żarcie " taty ale wiedząc już, że Ją uderzył) nie zezwalałam już na spotkania poza domem. Efekt – kara grzywny. Tata w Sądzie przecież tak kocha dziecko a ja jestem zawistną samotną sfrustrowaną matką, która wymyśla i czas Sądowi zabiera a Sąd poważniejsze przypadki ma! Bo czymże jest jeden policzek, któremu ojciec przecież zaprzecza a dziecka nikt o zdanie nie pyta??
        Obecnie kiedy weszła ustawa chroniąca separowanych rodziców (ale już nie dzieci przed rodzicami) czekam na wezwanie na kolejną rozprawę… rozprawę niestety nie nad dobrem mojego dziecka tylko nad krzywdą jaką dziecku wyrządzam zaburzając kontakty córki z tatusiem…
    • scindapsus Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 14:07
      co za podły gnój
    • nangaparbat3 Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 15:35
      Wiesz, uciekałabym od niego z dzieckiem na koniec świata.
      • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 20:21
        Też tak myślałam, lecz dziecko nie może żyć w lęku i ja też nie (wiem jak to smakuje… byłam już zaszczuta jego groźbami). Dlatego stoję i stawiam mu czoła. Cena jest duża – walę głową w mur… tym murem są stereotypy, które przypinają do mnie w Sądzie… zwątpienie… brak snu… emocje, które dopadają mnie jak głodne psy…
        Poza tym Ona go nadal kocha i chce widywać… Jest jeszcze zbyt mała by wiedzieć z kim ma do czynienia.
        Niestety on świetnie gra więc wygra w Sądzie niezłe sumki i tym chętniej będzie nas nękał swoimi prawami…
        • nangaparbat3 Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 21:23
          Irys, a Ty masz ludzi, którzy Ci pomagają?
          Czytałam Twój wątek o alimentach - jakiś psychopatyczny ten facet się wydaje, aż strach.
          • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 22:06
            Na co dzień mogę liczyć na moją mamę i na jego poprzednią partnerkę z którą on ma też dziecko... i tak w zasadzie to tylko ona jedna dokładnie wie z kim mamy do czynienia… On odwzorowuje w moim życiu to co niegdyś Jej zaserwował a w życiu obecnej to co mi się dostało zanim urodziłam dziecko…
            Przerażające to… przerażające tym bardziej, że inni ślizgają się tylko po jego "uroczym na potrzeby sytuacji" wizerunku... To jest dla mnie zagadką, że on tak "pięknie" manipuluje swoimi ofiarami, że one (ja też niegdyś) tak strasznie wierzą, że on kocha je ponad życie...

            I moja córeczka też tak była manipulowana.
            Teraz chronię Ją przed nim – wbrew prawu, naciskom społecznym, jego rodzinie i wbrew Jej własnej woli… Wiesz… on oficjalnie to taki uczynny i porządny człowiek jest… taki Tatuś…
            Straszne...
            • mola1971 Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 22:15
              i.rys napisała:
              Wiesz… on oficjalnie to taki uczynny
              > i porządny człowiek jest… taki Tatuś…
              > Straszne...

              Hmm... Skąd ja to znam? Mój ex na pierwszy rzut oka to też wcielony anioł. Diabeł z niego wychodzi dopiero, gdy czuje się pewnie i ma ofiarę w garści.
              Dobrze, że masz wsparcie.
            • mayenna Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 08:54
              Jeśli partnerka zezna w sadzie o praktykach tego pana to może jest szansa na odebranie praw rodzicielskich i zakaz kontaktów? Masz dokumentację z leczenia. Córka powie w RODK o straszeniu jej przez ojca - masz duże szanse załatwić sprawę formalnie.
              Podobnie jak inni tutaj, zrobiłabym wszystko, żeby nie miał wpływu na moje dziecko.
    • mola1971 Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 22:02
      Matko... Normalnie słów mi brak. Chyba zwiałabym z dzieckiem na koniec świata przed takim "ojcem". Po prostu debil i to do sześcianu.
      • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 22:18
        Molu... z nim tak jak z psem... gdy uciekasz tym chętniej Cię goni. Od roku więc stoję i nie ulegam ani dewotkom w Sądzie ani "mądrym" panom policjantom... tylko boję się, że mnie te grzywny zrujnują sad(
        I nie mam już pomysłu gdzie z nią pójść by ktoś przyniósł Jej ulgę.
        Od września będę chodziła do szkoły dla rodziców i liczę na to, że tam uzyskam wparcie dla nas. Niestety psychologowie z PPP i MOIK rozłożyli ręce bo nie jesteśmy klientem docelowym a prywatne gabinety kosztują…
        Zaczynam mieć wizje typu - sprawa Jakub-Piotrusia...
        • mola1971 Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 22:27
          Z własnego doświadczenia mogę Ci coś polecić, ale sama na spokojnie przemyśl czy chcesz zaryzykować.
          To jest typ, który walczy jeśli Ty walczysz. Dzieckiem próbuje Ci dowalić bo to jedyny wspólny z Tobą element jaki mu został. Jemu tak naprawdę nie chodzi o dziecko tylko by dopiec Tobie.
          Zatem zacznij go zarzucać telefonami z informacjami o dziecku, zacznij pytać o plany na wakacje, gdy bierze dziecko udawaj radosną i na odchodne rzucaj "Bawcie się dobrze!". Niech on poczuje, że Ty odpuściłaś i masz swoje życie. Na 99% da sobie spokój i w ogóle o dziecku zapomni bo przestanie mu ono służyć jak "narzędzie" do walki z Tobą. Tyle, że musisz być świadoma, że on wtedy może w ogóle z życia dziecka zniknąć. Choć biorąc pod uwagę to jakim jest ojcem, mała to strata dla Małej będzie.

          To tak na szybko. Choć moje dzieci starsze były, nie wiem czy przy takim maleństwie bym zaryzykowała. Po prostu pod rozwagę weź to co napisałam. Nic więcej.
          • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 22:53
            Molu z podszeptów adwokata rok temu spróbowałam tej strategii i zawarłam z tym gadem ugodę szczerze wierząc, że po kilku miesiącach tak właśnie będzie jak mówisz.
            Ale w trakcie zrealizowanych czterech weekendów (co oznacza, że wytrwałam dwa miesiące w ugodzie) ten Tatuś zdążył:
            - zażartować przy obiedzie, że „wszystkie was dzieci oddam do domu dziecka” – miał na myśli naszą córkę, swojego syna i syna konkubiny. Pół roku wraz z mamą tłumaczyłyśmy Jej co to za miejsce i że to nie jest możliwe (a tato stwierdził, że głupoty wymyślam, bo jestem zazdrosna, że dziecko jest u nich szczęśliwe)
            - pił sobie piwko na działce u konkubiny a potem usnął razem z nią na leżaku a dziewięciolatek wziął czterolatkę na spacer po działkach (choć tatuś zabronił wychodzić…wink
            - dał Jej spróbować swojego drinka o czym Ona znienacka publicznie wielokrotnie informuje mnie i babcię w różnych sytuacjach społecznych
            - kazał jej zbierać muchomory i dawać mamusi do zjedzenia (oczywiście to też żart tyle, że mała od tej pory nie tknie grzybów ani pieczarek z obawy przed zatruciem i wmawia sobie, że ma na nie alergię)
            - przeklinał przy niej do swojej konkubiny i innych osób spotykanych w kontaktach społecznych, wdawał się z nimi w kłótnie… cytuje mi to znienacka w różnych sytuacjach
            - uderzył ją w twarz bo strąciła ze stołu jakąś ozdobę z kamyczkami
            - mówił Jej, że nie może jeść chipsów bo będzie gruba i nikt nie będzie Jej kochał (więc mała zaczęła sobie limitować jedzenie i schudła kilka kilo)
            - dla żartu (poproszony przez syna konkubiny) markował na drodze podczas jazdy wyprzedzanie na zderzenie czołowe czym doprowadził do paniki swojego syna i myślę że też Ją
            A teraz i to…
            I pewnie nie tylko to… bo te informacje wypływają z niej przy okazji…
            Aż się boję zaglądać do tego pudełka (i Ją podpytywać) bo nie wiem co z niego jeszcze wyskoczy…
            • mola1971 Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 23:02
              No to niestety w tym (megapatologicznym przypadku) nic tylko brać dziecko pod pachę i wiać gdzie pieprz rośnie. I cieszyć się, że za utrudnianie kontaktów z takim debilem ojcem zwanym grozi tylko kara grzywny. Z pieniędzmi sobie poradzisz. Dziecko chronić trzeba i to najważniejsze.
            • altz Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 09:05
              Ja myślę, że facet nie tyle jest przemocowcem, co bardziej jest głupi i bez wyobraźni.
              Taki sobie luzak nie zdający sobie sprawy ze skutków swojego zachowania.
              Dla dzieci stanowi realne zagrożenie i należy go separować, a spotkania z nim powinny się odbywać w towarzystwie kogoś dojrzałego i nie powinny być z noclegiem.
              Nie ma co gadać tyle na forum, trzeba zebrać fakty i świadków i ograniczyć prawa, ale i tak dziecko ma prawo się spotykać z ojcem, tyle że pod kontrolą.

              Sam znam podobną kobietę. Też plecie głupoty. Czasami ktoś jej powierzy opiekę nad dzieckiem w rodzinie, okazuje się, że dziecko ma jakiś upadek, bo babcia nie upilnowała, zakrztusi się maluch prawie śmiertelnie twardym cukierkiem, który babcia dała itd. Zawsze taka była. Ktoś kto ją nie zna, może dać się nabrać i ryzykuje zdrowiem i życiem dziecka.
              • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 09:43
                "Ja myślę, że facet nie tyle jest przemocowcem, co bardziej jest głupi i bez wyobraźni.
                Taki sobie luzak nie zdający sobie sprawy ze skutków swojego zachowania."

                - jest emocjonalnie tępy ale poza tym jest też metodycznie okrutny a jego zachowania są przemocą i nie da się ich inaczej sklasyfikować

                > Dla dzieci stanowi realne zagrożenie i należy go separować, a spotkania z nim p
                > owinny się odbywać w towarzystwie kogoś dojrzałego i nie powinny być z noclegiem.
                > Nie ma co gadać tyle na forum, trzeba zebrać fakty i świadków i ograniczyć praw
                > a, ale i tak dziecko ma prawo się spotykać z ojcem, tyle że pod kontrolą.

                - pan spotkań u nas w domu nie chce, bo ma być tak jak on chce albo wcale... więc nie ma spotkań od kilku miesięcy... (poza tym u nas w domu musiałby sam zajmować się dzieckiem a w domu konkubiny wyręczają go inni)
                - zbierać fakty i świadków... a kto ma poświadczyć jego zachowanie? Zaszczuta obecna partnerka? Byłą partnerkę, która też przeżyła z tym panem dramat Sąd dwukrotnie odrzucił, choć ona była świadkiem kilku zdarzeń pomiędzy córką a panem tatą... A ja przecież plotę głupoty więc moje słowa nie mają należytej wagi... prawda Altz?

                "Sam znam podobną kobietę. Też plecie głupoty. Czasami ktoś jej powierzy opiekę
                > nad dzieckiem w rodzinie, okazuje się, że dziecko ma jakiś upadek, bo babcia ni
                > e upilnowała, zakrztusi się maluch prawie śmiertelnie twardym cukierkiem, który
                > babcia dała itd. Zawsze taka była. Ktoś kto ją nie zna, może dać się nabrać i
                > ryzykuje zdrowiem i życiem dziecka."

                Napisałeś tak jakbyś twierdził, że ja też jestem jak Twoja znajoma - skąd taki wniosek?
                • altz Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 13:07
                  > - jest emocjonalnie tępy ale poza tym jest też metodycznie okrutny a jego zacho
                  > wania są przemocą i nie da się ich inaczej sklasyfikować
                  Zdecyduj się w końcu. Albo emocjonalnie tępy albo metodycznie okrutny. Jedno drugie wyklucza, gdyby był metodycznie okrutny, musiałby sobie zdawać sprawę z emocji innych, a ja myślę, że u niego empatii jest tyle, co w korku od wina, więc jest po prostu głupi i pewny siebie, jak to głupiec.

                  > - zbierać fakty i świadków... a kto ma poświadczyć jego zachowanie? Zaszczuta o
                  > becna partnerka?
                  Poprzednia partnerka, Ty, dzieci, znajomi... Są możliwości. Taki typ coś powie i cieszy się ze swojego "dowcipu", nie wierzę, że nikogo ze znajomych nie było przy tym.

                  > Napisałeś tak jakbyś twierdził, że ja też jestem jak Twoja znajoma - skąd taki
                  > wniosek?
                  Napisałem tylko, że znam kobietę podobną z zachowania, do tego pana. Głupia jak but i niebezpieczna dla dzieci. Rodzina są separuje od dzieci, albo mocno kontroluje.
                  • eeela Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 19:20

                    > Zdecyduj się w końcu. Albo emocjonalnie tępy albo metodycznie okrutny. Jedno dr
                    > ugie wyklucza, gdyby był metodycznie okrutny, musiałby sobie zdawać sprawę z em
                    > ocji innych, a ja myślę, że u niego empatii jest tyle, co w korku od wina,

                    Nie, Altz. Moze być emocjonalnie tępy, to znaczy mieć stępiałą wrażliwość emocjonalną, ale wiedzieć doskonale, jak grać na emocjach innych. Byłam na tyle głupia za młodu, że weszłam w związek z panem o takich właśnie cechach, i nieźle dostałam po dupsku.
                    • altz Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 20:57
                      Gdy się tak ktoś bawi, to najczęściej doskonale wie, jakie reakcje wywołuje.
                      Nie wiem, skąd to wiem, ale do tej pory nie było jeszcze sytuacji, żebym nie przewidział reakcji takiego człowieka czy to kobieta, czy mężczyzna.
                      Myślę, że to jest raczej taka zabawa w kotka i myszkę z lekceważeniem wszystkich kosztów, więc zachowanie egoistyczne i okrutne.
          • scindapsus Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 22:58
            Obawiam się że niestety ale tak to ni e działa.Spotkałam się z róznymi danymi na temat psychopatów.jest ich od 1 (wersja optymistyczna) do 4 % społeczeństwa
            A psychopata nie odpuszcza

            Bo taki już jest
            oczywiście zaraz mi się dostanie za stawianie diagnozy przez neta, ale facet który mówi własnemu dziecku że zostanie pocięte piłą imho jest psychopatą.

            www.nowamatkapolka.pl/plugins/_newsedit/news/29/index.php?lang=pl
            Jeśli odejdziesz od psychopaty, możesz spodziewać się, że albo będzie to typ, który „po cichu” zrujnuje twoją reputację rozpowszechniając kłamstwa, albo spotkasz się z dużą dawką otwartej manipulacji (ostatnia próba zdobycia władzy i kontroli). Jedna z ofiar psychopaty pisze tak: Ja na przykład opuściłam psychopatę i po dziś dzień, jeśli tylko jest okazja, mówi przyjaciołom, żeby mnie uprzedzili, iż jestem tylko owadem na jego szybie i że jest w stanie rozgnieść mnie jak robaka. Jednocześnie każdemu, kto zechciał słuchać, opowiadał fałszywe historie na mój temat.

            Dlaczego to robi? Chociaż psychopaci nie potrafią naprawdę kochać drugiej osoby i pozbawieni są prawdziwych, głębokich uczuć, ustalają związki z innymi z pozycji siły i kontroli. Jeśli ktoś rzeczywiście próbowałby „zagrozić” (w jego oczach jest to bardzo realne) jego władzy i kontroli, będzie on reagował. „Psychopata ten utwierdzał się również w przekonaniu, że sprawuje kontrolę, twierdząc, że mnie „wykopał”, nawet wtedy, kiedy mieszkał u swojej matki. Później powiedział mojej przyjaciółce, że byłam dla niego tylko „eksperymentem”, po tym, jak straciłam pieniądze, czas i niezmiernie cierpiałam z powodu jego kłamstw i manipulacji. W wyniku cierpienia zaliczyłam również skrajną depresję, która trwała prawie dwa lata, ponieważ on nie przestał mnie atakować nawet dwa lata po tym, jak go opuściłam (robi to nawet teraz).” - pisze jedna z ofiar.
            • mola1971 Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 23:04
              No niestety wygląda to na jeszcze gorszego idiotę niż mój ex. Tak też bywa. Nie zazdroszczę.
              Mogę tylko kciuki trzymać za wytrwałość Irys w chronieniu dziecka przed takim "ojcem".
              • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 23:31
                Dziękuje... staram się... ale tą piłą łańcuchową to mnie pognębił - uderzył we mnie celnie... zadając emocjonalny ból dziecku...
                I tak jak w tym opisie ofiar cytowanych powyżej - od rozstania przez trzy lata nie dopuszczał do siebie myśli, że nie będzie miał nade mną kontroli... uratowała mnie przed nim dopiero nowa ofiara i jej syn, których teraz gnębi na bieżąco...
                Oczywiście rozpowszechnia z uporem teorię, że zabieram mu dziecko kierowana zawiścią, bo on ma "szczęśliwą rodzinę" i ślepy jest na sutki swoich "żartów i troskliwej opieki"...
                • mola1971 Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 23:39
                  Przede wszystkim w dupie miej co on ględzi. Niech sobie gada to co mu tylko chora wyobraźnia podpowiada i ślina na język przyniesie. Ktoś wierzy w to co on gada? To tego kogoś a nie Twój problem jest.
                  • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 00:04
                    Gdy pepla wśród swoich znajomych to mam to w tyle... ale na sali rozpraw i w aktach sprawy jego wywody są brane za wiarygodne i ewidentnie jestem tam "mamą Piotrusia"...
                    Psycholog z PPP poradziła: sprowokuj Go, zrób obdukcję i będziesz miała wiarygodny dowód!!
                    Psychiatra zaleciła: wyprowadzkę na drugi koniec Polski...
                    Adwokat: zakaz kontaktu do ukończenia 7 r.ż. córki
                    Czasami boję się, że z ofiary stanę się prześladowcą... że gniew mnie pokona i stanę się nierozsądna...
                    • mola1971 Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 00:14
                      Wiesz co? Słuchaj siebie a nie psychologa, adwokata, psychiatry... Sama wiesz najlepiej co dla Ciebie i dziecka dobre jest.
                      W sądzie są tylko ludzie. Tacy sami jak ja czy Ty. Od sądu za wiele nie wymagaj, zwłaszcza, że od dawien dawna w sądach nie zasiadają już sędziowie z powołania tylko jacyś przypadkowi ludzie, którzy urodzili się w tej a nie innej rodzinie.

                      Trzymam kciuki, pisz proszę jak sobie radzisz.
                      • altz Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 09:15
                        Po fakcie psycholog, adwokat, forum, koleżanki...
                        A przedtem czerwona lampka się nie zapaliła. sad Szczerze nie wierzę, że nie było sygnałów.
                        Smutne to, jak niektórzy sobie wybierają partnera, później tylko dziecko cierpi.
                        To jest nie do usprawiedliwienia. Ale zrobiło się wielki błąd i nie ma co miauczeć, tylko trzeba doprowadzić sprawę do końca.
                        • mola1971 Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 09:33
                          Odezwał się chodzący ideał co to w życiu żadnego błędu nie popełnił...
                          • to.ja.kas Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 09:48
                            Altz...a Ty nie popełniłes błedu i dobrze wybrales? big_grin
                          • altz Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 13:17
                            mola1971 napisała:

                            > Odezwał się chodzący ideał co to w życiu żadnego błędu nie popełnił...
                            Ja tak nie uważam, też robię błędy i robiłem.
                            Miałem trochę sympatii w swoim życiu, żadnej z tych kobiet nie obawiałbym się powierzyć własne dziecko na kilka dni. Tak samo po rozstaniach nie było problemów, że jestem jakimś zagrożeniem dla nich i myślę, że nawet teraz nie miałyby wątpliwości czy zostawić ze mną swoje dzieci.
                            Nawet spotkałem się z objawami sympatii, z zapytaniem o moje finanse i propozycją pomocy, której bym nie przyjął, ale fakt jest faktem, propozycje były.
                            Najwięcej mam żalu do byłej żony, ale to nie zmienia faktu, że nie obawiam się o dzieci pod jej opieką, pomimo różnych dziwactw.
                            Można się dać nabrać, chociaż ja tego nie rozumiem.
                        • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 09:52
                          Alzt... no nie wytrzymałeś i musiałeś napisać coś w stylu: "widziały gały co brały"... nawet się nie złoszczę na to...
                          Były nawet syreny alarmowe i koguty na dachu ale... poczytaj o współuzależnieniu od sprawców przemocy i będziesz lepiej rozumiał jak ciężko się wyzwolić z tej matni... i pomyśl ile odwagi to ode mnie wymagało by z niemowlakiem na ręku pokazać takiemu panu drzwi...

                          Moja wina, moja bardzo wielka wina... wiem i żałować do końca życia będę tego ojca i wstydzić się tego wyboru a świadomość jakie to niesie konsekwencje dla córeczki to mój ziemski czyściec sad

                          "To jest nie do usprawiedliwienia. Ale zrobiło się wielki błąd i nie ma co miauczeć, tylko trzeba doprowadzić sprawę do końca."
                          - prowadzę... rok to już trwa w Sądzie... a Ty zawsze jesteś twardy i nigdy nie masz ochoty pomiałczeć? Nigdy nie masz poczucia, że problem docisnął Cię do ziemi i brak Ci tchu?

                          • altz Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 13:26
                            > "To jest nie do usprawiedliwienia. Ale zrobiło się wielki błąd i nie ma co miau
                            > czeć, tylko trzeba doprowadzić sprawę do końca."
                            > - prowadzę... rok to już trwa w Sądzie... a Ty zawsze jesteś twardy i nigdy nie
                            > masz ochoty pomiałczeć? Nigdy nie masz poczucia, że problem docisnął Cię do zi
                            > emi i brak Ci tchu?
                            Pewno masz rację, ja to taki konsekwentny jestem tylko w słowach.
                            Trzymam kciuki! Nie pozwól sobie odpuścić! Szukaj świadków przede wszystkim.

                            Sądy trzeba urabiać konsekwencją, szczególnie, gdy pan wydaje się być miły i sympatyczny na pierwszy rzut oka. Teoretycznie powinni się kierować tylko faktami, ale jest w użyciu "prawo pierwszego wrażenia".
                        • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 10:55
                          www.nowamatkapolka.pl/plugins/_newsedit/news/29/index.php?lang=pl
                          "(...)
                          „Sympatyczny“, „czarujący“, „inteligentny“, „czujny“, „imponujący“, „wzbudzający zaufanie“ i „cieszący się powodzeniem u kobiet“ to cechy ciągle powtarzane w słynnym studium psychopatów Cleckley’a.
                          Psychopaci zdają się mieć pod dostatkiem te właśnie cechy, które są najbardziej pożądane przez normalnych ludzi. Bezproblemowa pewność siebie psychopaty zdaje się być prawie jak nieosiągalne marzenie i jest generalnie tym, co „normalni“ ludzie starają się zdobyć uczęszczając na treningi asertywności. W wielu wypadkach magnetyczne przyciąganie przez psychopatę przedstawicieli płci przeciwnej wydaje się niemal nadnaturalne.(...)"

                          "(...) Ludzie przyzwyczajeni są zakładać, że inni ludzie przynajmniej próbują „postępować właściwie“, „być dobrzy“, szlachetni i uczciwi. Bardzo często nie poświęcamy więc czasu na to, by z właściwą starannością określić, czy osoba, która wkroczyła w nasze życie, jest faktycznie „dobrym człowiekiem“. I kiedy rodzi się konflikt, automatycznie przyjmujemy kulturalne założenie, że w każdym konflikcie obie strony mają częściową rację i że możemy formułować opinie na temat tego, która strona ma więcej racji lub bardziej się myli.(...)

                          "(...) oni naprawdę potrafią udawać uczucia, ale jedyne prawdziwe uczucie, jakie zdają się mieć – to, co nimi kieruje i powoduje, że odgrywają na pokaz rozmaite przedstawienia – to rodzaj „drapieżnego głodu“ tego, czego chcą. To znaczy „czują” oni potrzebę czegoś podobnego do miłości, a niewychodzenie naprzeciw tej ich potrzebie jest opisywane przez nich jako "bycie niekochanym". Co więcej, ta perspektywa z pozycji potrzeby/chęci zakłada, że liczy się tylko „głód“ psychopaty, a wszystko co jest „gdzieś tam“, na zewnątrz psychopaty, nie jest realne, z wyjątkiem tego, co może być wchłonięte przez psychopatę jako rodzaj „strawy“. Czy da się to jakoś wykorzystać albo czy może to coś dać – to chyba jedyna kwestia, która interesuje psychopatę. Wszystko inne, wszystkie działania – są podporządkowane temu popędowi.

                          W skrócie, psychopata – i w nieco mniejszym stopniu narcyz – jest drapieżnikiem. Drapieżnikiem w „masce zdrowego rozsądku” i „masce zdrowia psychicznego”. Tak jak drapieżnik będzie obierać wszelkiego rodzaju podstępne działania, aby podejść swoją ofiarę, odciąć ją od stada, zbliżyć się i złamać jej opór, tak i psychopata konstruuje staranny kamuflaż złożony ze słów i pozorów, kłamstw i manipulacji – aby „zasymilować“ swoją ofiarę."

                          - byłam ofiarą, która przez kilka lat podnosiła jego społeczny status i pompowała męskie ego...

                          - teraz chce by jego ofiarą nadal była bardzo inteligentna, rozmowna i szalenie urocza córeczka, która jest uczesnana, pięknie ubrana i uśmiecha się promiennie... bo ta córeczka uzasadnia swoją obecnością jego rolę troskliwego Taty... ta rola była mu potrzebna do zyskania zaufania u konkubiny, która wychowuje syna i która zaprosiła Tatę do zamieszkania razem z nimi.
                          Właśnie tą rolą jego konkubina pouczała mnie w listach jak "niepojęte" jest, że matka utrudnia kontakt dziecku z takim wspaniałym "Tatusiem" i że ona żałuje, że jej mąż nie jest "takim tatusiem" dla ich syna...
                          Teraz już mniej więcej wie jakiego tatusia sprowadziła do swojego domu ale niestety jest już tylko muszką w pajęczej sieci...
                • nangaparbat3 Re: Pan z piłą łańcuchową 24.08.11, 23:47
                  Póki co pozytywne, że wspieracie się z jego poprzedni,ą kobietą, i że przyrodni brat małej opiekuje się nią, kiedy trzeba. Myślę, że to nie do przecenienia.
                  Pomocy musisz chyba rzeczywiście szukać przede wszystkim u ludzi zajmujących się pomocą rodzinie, szkoła dla rodziców to dobry pomysł.
                  Znałam panią - byłą żone psychopaty. On został skazany za znęcanie się nad żoną, mimo to opieke nad dzieckiem przyznano jemu - bo żona chorowała na depresję i nie miała warunków mieszkaniowych. Dziewczynka mieszkała sama (gimnazjum), a tatuś zmanipulował kuratorke do tego stopnia, że chroniła go jak mogła. MAtka dziewczynki opowiadała, że on posuwa się do śledzenia jej, nawet do napaści - nie wiem, czy to prawda. Ale czytałam smsy przysyłane z jego numeru do byłej żony - takiego szamba nie widziałam nigdy w zyciu.
                  Piszesz, że mała bardzo kocha ojca - niestety. Im bardziej jest do niego przywiązana, tym bardziej on ją krzywdzi, to oczywiste - jego słowo waży wiecej, niż gdyby nie kochała.
                  Teraz przysżło mi do głowy, by historie o panu z piłą opowiedzieć psychologowi, do którego poszłaś z córka kiedy miała te napady lęku. Zapytać, co myśli, co radzi.
                  • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 00:13
                    Myślę, że już tak bardzo go nie kocha... tęskni za nim tak jak za kimś kto bywał dla niej miły (on nie mieszka z nami odkąd ona skończyła siedem miesięcy i potem tylko nas odwiedzał w weekendy). Jest Jej jednak potrzebny... bo jest jedynym ojcem jakiego miała i Ona coraz bardziej świadomie tęskni za ojcem, tym ojcem którego widuje u innych dzieci i w mediach.
                    Zamierzam uzyskać termin w MOIKu po weekendzie ale to trudne, bo przed nami są kobiety i dzieci o znacznie gorszych doświadczeniach...
                    Nas nie bito, nie głodzono itd...
    • eeela Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 00:50
      I.rys, przepraszam cię za niegdysiejsze naskoczenie na ciebie. Zapoznawszy się z większą ilością szczegółów - chociażby w tym wątku - rzeczywiście trudno cię winić za próby ograniczania kontaktów dziecka z ojcem.
      • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 08:29
        Eluu... ja wiem jak to co robię z boku wygląda, często jestem stawiana na pozycji matki, która gra dzieckiem... Wpisuję się w ten obrazek tym bardziej, że nie ma u mojego boku mężczyzny więc łatwo uwierzyć w hipotezę, że zazdroszczę mu "jego szczęścia" i wymyślam/ tworze problemy...
        Myślę, że inni jemu w to wierzą bo on sam w to wierzy. Jest o tym święcie przekonany więc w Sądzie wydaje się wiarygodny... nawet moim pełnomocnikom sad
        Poza tym sam takich i znacznie gorszych praktyk doświadczał od ojca w dzieciństwie i teraz "swoich żartów" i poglądów nie postrzega jak przemocy psychicznej wobec dziecka... nie widzi też codziennych tego konsekwencji sad
        • to.ja.kas Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 09:07
          Córka ma pięć lat, tak? Przekażę Ci co zrobiłam ja by dziecko przestało się bać tego co tata opowiada i wróży.
          Ja po prostu kiedy opowiadała mi, że tata powiedział jej, że mnie zabije, że ona skończy pod mostem i inne brednie, po prostu obracałam to w żart. I zanim się żachniesz, że to bez sensu posłuchaj proszę do końca. Najważniejsze dla mnie było, by Młoda się nie bała, ja wiem jakie uczucia Tobą szarpią, naprawdę. Ma sie ochotę gada zabić. Ale gdy ona opowiadała mi coś co ją zestresowało, rozgniewało czy przerażało, ja pokazywalam, że mnie to nie rusza, czasami, że bawi, czasami obracałam to w żart typu "kochanie, jaki dom dziecka/most/itp? Znasz mnie i babcie? Myślisz, że byśmy na to pozwoliły? Dobre sobie. Takie tam gadanie po próżnicy byście pewnie spokojnie przy stole siedzieli. Dorośli czasami tak gadają bez sensu.". "Muchomory dla mnie? Kochanie, jeszcze taki muchomor nie urósł który dałby mi radę. Nie przejmuj się pustym gadaniem". Itd, itp. Każda moja poważna, przesadna reakcja na rewelacje mojego eksa powodowaly w Młodej drugą porcję takiego samego lęku jak jego opowiadanie głupot. Więc pilnuj również własnych reakcji na rewelacje od tatusia. Nie przezywaj, nie pokazuj, że boli, że przeraża, że "ło matko". Potraktuj to jak puste, bezsensowne, nic nie znaczące gadanie. Twoje "kochanie, jakbym ja wierzyła we wszystkie brednie jakie ludzie opowiadają...." może mieć lepszy efekt, niż przytulanie, głaskanie i podkreslanie "nie bój się"...bo wtedy Młoda będzie czuła, że jest czego się bać. Tata twierdzi, że utyje od czipsów? (ja Ci powiem, że zastanawiam sie co tam sie dzieje, że córka tak przesadnie reaguje na jedno zdanie ojca, i zrzuca kilka kg - to pięcioletnie dziecko w końcu. Skąd w niej ta potrzeba przypodobania się ojcu i dlaczego aż tak silna?). "kochanie, czipsy są niezdrowe i można od nich utyć, ale nie przesadzajmy, zjedz kilka i zobacz, stań na wadze czy utyłas" albo "to skoro nie chcesz utyc to zjedz czipsy ale jutro nie kupimy lodów" (przyznam, że ja pierwszy raz u pieciolatki spotykam taki problem).

          Irys, może Ci sie wydac głupie to co napisałam powyżej, ale spróbuj. Bo ja odnosze wrażenie, że córce udziela się też Twój strach, strach poprzedniej partnerki, Twojej rodziny i cholera wie kogo jeszcze. SPOKOJNIE. Tylko spokojnie. Rób swoje i pokazuj dziecku, że nei wszystko co jej ktoś powie to prawda nieunikniona. On jest kretynem. Za policzek córce zadany bym zabiła, albo poszłabym zwyczajnie z córką do psychologa i gdyby to wyszło w badaniu zażądałabym opinii. Walcz z gadem, ale niech tej walki i twojego przerażenia nie widzi Twoja córka.Bo jesli on ja straszy a Ty pokazujesz, że sie boisz to to co słyszy jest dla niej wielokrotnie bardziej przerażające.

          Obejrzyj film "Zycie jest piękne". Dorosli którym zalezy na tym by ich dziecko nie żyło w traumie i przerażeniu potrafią naprawdę zaklinać rzeczywistość. Nawet w sytuacjach ekstremalnych. powodzenia.
          • altz Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 09:23
            > Ja po prostu kiedy opowiadała mi, że tata powiedział jej, że mnie zabije, że on
            > a skończy pod mostem i inne brednie, po prostu obracałam to w żart.
            Dzieci sobie same radzą z takimi sytuacjami w grupie. Jeśli dziecko do dziecka mówi, że weźmie piłę i potnie je na kawałki, to drugie mówi, że weźmie jeszcze większą i pierwszy potnie tamtego.
            Tak samo z muchomorami, powiedziałoby, że pierwsze nazbiera muchomorów drugiemu.

            Tylko to wszystko odbywa się w imię głupiej, ale jednak, zabawy.
            Gorzej reagować dziecku na taki teksty od dorosłego faceta i tutaj chyba jakiś specjalista dziecięcy mógłby chyba pomóc i coś podpowiedzieć. Na pewno można złagodzić skutki.
            • to.ja.kas Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 09:32
              Tak jest Altz. Ale jeśli druga dorosła osoba pokaze swoja postawą, że się nie boi, że ją to nie rusza, że to bzdura dziecko zareaguje na to jak na opowieści swojego kolegi o tym, że zaraz przyjdzie smok i cie zje.
          • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 10:22
            Bardzo Ci dziękuję za ten post... bardzo!
            Też mnie zastanawia siła Jej reakcji... ale ona jest takim dzieckiem, że wszystko ma dla niej ogromne znaczenie np. jak w przedszkolu (czterolatki) były zajęcia o zdrowym odżywianiu i przy okazji zrozumiała, że mięso to są zabite zwierzątka to przestała jeść mięso, potem była Wielkanoc i jajeczka, które mogą być małymi kurczaczkami więc nie je jajek bo to ptaszki… (przemycam te produkty i kombinuje). Kiedy usłyszała, że podczas akupunktury lekarz wbija mi igiełki to wpadła w rozpacz, że mnie to boli i ona nie chce bym tam chodziła… itd.
            Zastanawia mnie też Jej pamięć… potrafi znienacka opowiadać mi o wydarzeniach pomiędzy nią i tatą, które miały miejsce gdy miała trzy latka. Często w odstępstwach kilkumiesięcznych od nowa i od nowa wałkujemy stare tematy… Niestety gdy po kilku miesiącach od zdarzenia coś wyciąga z cylindra to jest już musztarda po obiedzie, bo to wówczas dla Sądu naprawdę wygląda jak moje wymyślanie…
            Wiesz… gdy ona miała trzy latka ona wbrew mojej woli zabrał ją z przedszkola i nie przywoził do domu przez trzy dni… nie pozwalał mi się z nią kontaktować… wmówił jej że jej nie kocham… i ta trauma wciąż odbija się echem… obie mamy zaburzone poczucie bezpieczeństwa…
            Opinia, którą wystawił psycholog poświadczając co usłyszał od dziecka została odrzucona, bo wykonana na prywatne „zlecenie” i pewnie pod moje dyktando… a „tata nie potwierdza by dziecko uderzył”…
            Na podjęcie przez Sąd decyzji o skierowaniu do Rodka już czekam rok!!

            Postaram się… postaram się tego SMOKA zamieniać w żart. Mam tylko obawę czy powinnam pokazać córce swoje przyzwolenie, że z tak fundamentalnych kwestii można żartować w taki sposób… bo to się nie mieści w moim systemie wartości… ale masz rację dla niej lepiej by się z tego śmiała niż brała na poważnie…
            Już i tak jestem na lepszej pozycji, bo nie pokazuję Jej już mojego strachu przed SMOKIEM tylko siłę i troskę. Ona też już wie, że nikt nie może jej krzywdzić – nawet tata…
            • to.ja.kas Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 10:34
              Córka spotka się z żartami na temat wielu fundamentalnych kwestii. Najważniejsze by swię nie bała. Albo bała jak najmniej. Zwłaszcza, że jest bardzo wrażliwa. A ona boi się za siebie i za Ciebie jeśli widzi twój strach. Przypomnij sobie, co nas uspokajało w dzieciństwie jak sie balismy? Czy nie spokój i uśmiech naszych rodziców? nie ich "jaki smok? Tu? W szafie? Eeeeee tam, ja jestem taki straszny i silny, ze żaden smok nie da mi rady!" Pamiętasz jak obsychały łzy i zaczynaliśmy się smiac?

              Obejrzyj "Życie jest piękne". Koniecznie. Myślę, że w Twoim przypadku może Ci pomóc zrozumieć jak bardzo to co widzi małe dziecko zależne jest od tego jak i co mu pokazujemy.
              • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 11:03
                Myślę, że ona już mojego lęku nie dostrzega... tylko troskę. Podtrzymuję też wizerunek silnej kobiety, która wie czego chce i dzielnie stawia czoło życiu (i tacie) ale nie czynię z siebie bohaterki smile Po prostu zachowania jej ojca oceniam jako moralnie złe i trudno mi wykrzesać z siebie żart w takiej sytuacji jak ta omawiana...
                Film widziałam dwa razy ale masz rację - zaaplikuję go sobie jeszcze raz i jeszcze raz... do skutku smile
                • to.ja.kas Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 12:18
                  i dobrze, że nie czynisz bohaterki z siebie przy dziecku. Ona ma nie dostrzegać faktu, że jej ojciec jest takim psychopatą, że potrzeba na niego bohatera. Ona ma miec dokładnie odwrotne odczucia. smile

                  ja wiem, że o żart trudno, że ma sie ochote przytulic, wyszlochac wspolnie, powiedzieć "jakos to bedzie, mama coś wymysli", wyszeptac "nie bój się kochanie".
                  Chodzi jednak o to by tego nastroju grozy nie potęgować, ale by go rozładować.
                  Bo nie chodzi o to by nam było łatwiej, a żeby dziecko przestało się bać.
                  Kurcze, jak ja sobie przypomne strach w oczach mojej Młodej to aż mnie szarpie. Powiem Ci szczerze, że to był własnie impuls dotego bym ruszyła tyłek i zrobiła coś ze swoim życiem. jej lęk. To chyba najgorsza rzecz dla normalnego rodzica. I każdy normalny rodzic zrobi wszystko by dziecko przestało sie bać.


                  A w miedzyczasie zrób to co napisał Obrazoburca (o dyktafon mi chodzi) i przebiegle eksowi skop tyłek. I to tak by do końca życia nie miał siły na tej doopie siąść. I tego Ci życze z całego serca.
                  Powodzenia.
        • altz Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 09:24
          > Poza tym sam takich i znacznie gorszych praktyk doświadczał od ojca w dziecińst
          > wie i teraz "swoich żartów" i poglądów nie postrzega jak przemocy psychicznej w
          > obec dziecka... nie widzi też codziennych tego konsekwencji sad

          Podpisuję się pod tym, myślę że to jest trafna diagnoza.
    • obrazo-burca Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 11:27
      Oceny tatusia nie będę formułował, bo szkoda słów. Kiedyś jak czytałem o muchomorach pomyślałem, że to jego idiotyczny żart. Pomyślałem sobie jednorazowy wyskok, no kur go zapiał każdemu może się przytrafić. Ale ta piła i te inne rzeczy. O Boszzzzzzzz.

      Nim przeczytałem, co napisała Kaś, tak sobie pomyślałem, że w takiej sytuacji, tylko żartem, no ale Kaś to napisała i to jeszcze z własnego doświadczenia, więc nie będę powtarzał.

      Ja bym zrobił jeszcze tak. Kupiłbym dyktafon i nagrał jak dziecko to opowiada. Tzn. niech dyktafon będzie prawie na okrągło włączony, bo chodzi o to, żeby to była taka spontaniczna wypowiedź dziecka, żeby się spontanicznie zaczęła. Potem leciutko możesz podpytać. Wtedy masz dowód do sądu, RODK. Dobrze by było mieć kilka. Tylko na miły Bóg tatusiowi się nie przechwalaj, że masz coś takiego, bo on prędzej zastraszy dziecko niż zmieni swoje postepowanie.
    • i.rys Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 14:41
      Dziękuje Wam za zainteresowanie moim "problemem". Wyjeżdżam na trzy dni na szkolenie ale będę wdzięczna za nowe pomysły w jaki sposób można trzymać z daleka takiego gada... w miarę możliwości będę zaglądać i odpisywać.
    • nangaparbat3 Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 15:02
      Zastanawiam się nad tym obracaniem w żart. Wydaje mi się, że trzeba ostrożnie, żeby było jasne, że w żart obracamy wygadywane przez kogoś głupoty, ale nie emocje, jakie one w dziecku budzą. Najpierw trzeba zaakceptować emocje dziecka (dać mu odczuć, że się je akceptuje), a dopiero potem rozbroić dowcipem. Taka kolejność, na pewno.
      Oczywiście dobrze samej się nie nakręcać, nie bać. Myślę, że czasem trudno. Szczerze mówiąc powiedziałabym na początku wprost: jestem wściekła na tatę, że opowiada ci takie głupoty, nie powinien tego robić.
      • altz Re: Pan z piłą łańcuchową 25.08.11, 20:51
        Z muchomorami jest prosto, można powiedzieć dziecku "my pierwsze nazbieramy tacie muchomory i damy do zjedzenia". Myślę, że to zadziała, ale piła motorowa, to już poważniejsza sprawa i tutaj bym takiej gry nie zaczynał, bo wtedy najpewniej będzie dalszy ciąg.
        Myślę, że facet się nakręca czyimś strachem, może go nawet to śmieszy i zamiatanie pod dywan jest mu na rękę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja