i.rys
24.08.11, 12:49
Wczoraj wieczorem dziecko wyznało mi w tajemnicy, że tatuś powiedział, że.... przyjdzie Pan z piłą łańcuchową do naszego domu, potnie drzwi, potnie mnie na kawałki, potnie ją na kawałki, potnie naszego kota...
Ona miała wtedy tylko cztery lata!!!!
Chodziła z tą tajemnicą przez cały rok i bała się tego Pana, który przyjdzie...
A ja nie wiedząc o tym chodziłam z nią po całym mieszkaniu, nadal spałam w jednym łóżku, kupiłam jej latarkę by nie bała się ciemności, złościłam się na nią, że nawet do kuchni chodzimy razem za rękę... byłam u trzech psychologów bo dziecko na każdy dźwięk przy drzwiach chowało się pod łóżkiem lub w garderobie i pytało kto to? Czy to tata? Tylko jednemu z nich córeczka wyznała, że tata uderzył ją w twarz… ale z tą tajemnicą chodziła nadal sama…
Ścisnął mi się żołądek i wciąż czuję tępy ból...
Wypytałam o sytuację w jakiej odbyła się ta ich rozmowa... o pewne jej zachowania, które miały potem miejsce, a które teraz nabrały nowego wymiaru... o to co myślała...
Ja wiem, że Tatuś to świetnie zorganizowany przemocowiec... wiem, że jest zdolny by w odpowiedni sposób Ją zastraszyć i zmusić do uległości... w odpowiedni by nikt nie mógł uwierzyć "fantazjowaniu dziecka", przyjąć w Sądzie takich moich zarzutów, udowodnić mu celowego działania, które szkodzi dziecku… bo to przecież „tylko takie żarty były” albo ja „z nienawiści do niego wymyślam takie bzdury by mu zaszkodzić”…
Poczułam gniew… strach… współczucie dla mojej córeczki, która żyła z tym „Panem” w głowie przez rok i która teraz boi się, że mi o tym powiedziała a tata zabronił jej o tym ze mną rozmawiać i co to będzie jak tata się dowie, że jednak mi o tym powiedziała….?
Mam wrażenie, że ktoś włożył mi na plecy 100 ton…
Mam ochotę zrobić uciąć mu język… nie tylko język!