Po roku...

28.08.11, 07:47
Dawno mnie tu nie było. U mnie w końcu zmiany na lepsze.Po "dotknięciu dna" jakim była
próba odebrania sobie życia , jak za dotknięciem różdżki moje życie zmieniło się diametralnie.
Poznałem dziewczynę.Czekalismy na siebie całe życie,a poznalismy się ...30 lat temu.
Doświadczam teraz zupełnie innych uczuć niż w poprzednim, chorym związku.Nie ma poniżania,
kłótni o pieniądze, traktowania jak przedmiot bedący własnoscią.W życiu tak sie nie czułem.
Od roku nie piję wogóle i jest mi z tym wspaniale.Mam pracę ,jestem doceniany i szanowany.
Pozdrawiam.
    • nowel1 Re: Po roku... 28.08.11, 09:41
      Bardzo Ci gratuluję i cieszę się razem z Toba.
      Jedna rada: nie traktuj nowej dziewczyny jak leku na całe zło, połówki jabłka i blablabla.
      Dobrze Wam razem, ciesz się z tego; ale budowanie swojego poczucia szczęścia na relacji z jedną osobą jest cholernie ryzykowne.
      Szczęście masz w sobie.
      • jarkoni Re: Po roku... 28.08.11, 17:15
        Kontrapianista, szacunek, jesteś wielki..
        Zajrzyj tu i odpisz.
        Masz niesamowitą szansę, nie zmarnujesz, ja to wiem.
        Ten świat jest jednak piękny, nie?
        Kopię Cię w d.. na szczęście smile
    • triss_merigold6 Re: Po roku... 28.08.11, 18:19
      Cudownie, a alimenty płacisz?
      • woman-in-blue Re: Po roku... 28.08.11, 19:38
        triss_merigold6 napisała:

        > Cudownie, a alimenty płacisz?

        dobre pytanie, tez jestem ciekawa.
        • kontrapianista Re: Po roku... 28.08.11, 23:24
          Uśmiechnąłem się...Macie rację ,że pytacie.Dawniej,kiedy jeszcze pracowałem,płaciłem regularnie.Potem było różnie.Teraz płacę.Dałem też dzieciom trochę kasy z podziału- należą się
          im.
          ...to trudno powiedzieć...Jednak ta diametralna zmiana jest ściśle związana z kobietą
          z którą jestem.Od momentu, kiedy jesteśmy razem inne moje sprawy -zawodowe,majątkowe
          i te związane z psyche uległy poprawie, i dalej pracuję nad tym, by było jeszcze lepiej.Życzę
          Wam takiego obrotu spraw.Mam wrażenie,że po tylu latach los postanowił przestać się znęcać
          nade mną.Stwierdził- no dosyć tego.... Pozdrawiam. I serdecznie dziękuję.
          • mola1971 Re: Po roku... 28.08.11, 23:40
            Gratuluję. Naprawdę szczerze i powodzenia życzę smile
            I tak sobie przy okazji myślę... (nie to bym bez okazji nie myślała tongue_out), że to jest kolejna bardzo ważna różnica między płciami. Mężczyźni bardzo często wypływają na głęboką wodę, lub po prostu na powierzchnię dzięki sile kobiet. Nie słyszałam by jakaś kobiet wyszła z dołka dzięki mężczyźnie. Kobiety również wychodzą z doła dzięki innym kobietom a dopiero jak już są na powierzchni, mają siłę, wiarę w siebie etc., w ich życiu może pojawić się mężczyzna. Może, ale nie musi...
            • altz Re: Po roku... 29.08.11, 06:38
              > Mężczyźni bardzo często wypływają na głęboką wodę, lub po prostu na powierzchnię
              > dzięki sile kobiet. Nie słyszałam by jakaś kobiet wyszła z dołka dzięki mężczyźnie.
              Masz rację, też to zauważyłem, mężczyźni dużo tracą, ale i dużo zyskują dzięki kobietom. Ale u nas też zadziało to w drugą stronę, Partnerka przyznała mi się wczoraj po rozmowie nad przypadkiem szczególnie zdesperowanej kobiety.
            • kontrapianista Re: Po roku... 29.08.11, 07:50
              Cóż,nie pomyślałem o tym.Rzeczywiście,skłonny jestem się z tym zgodzić.Ale ,jak wiadomo,
              jesteśmy tak różni ,że z tym jest...różnie.Moja obecna partnerka twierdzi,że wniosłem w Jej
              życie nowe wartości, o których tylko marzyła wcześniej.
    • zjm1111 Re: Po roku... 28.08.11, 20:44
      Budujące są takie wątkismile
      Gratulacje!
    • malgolkab Re: Po roku... 29.08.11, 12:30
      gratulacjesmile doskonale rozumiem, szczególnie to doświadczanie innych uczuć - i zgadzam się - to jest pięknesmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja