Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę

30.08.11, 07:13
Niektórzy z Was znają moją historię. W skrócie - jesteśmy po pierwszej rozprawie - mąż podtrzymał pozew, że chce rozwód bez orzekana o winie, ja się na rozwód nie zgodziłam. Na mediacje nas nie skierowano ponieważ mąż stanowczo powiedział, że on na nie nie pójdzie i basta! Sąd dał mu do wyboru, że albo zmienia pozew na z wyłącznej mojej winy albo z winy obojga. Wybrał opcję drugą. W ciągu 14 mamy dostarczyć wnioski dowodowe stanowiące o naszej winie w rozpadzie związku. Ja już zaczęłam współpracę z adwokatem, gdyż nie zgodzę się na rozwód z winy obojga, zgodzę się na rozwód, ale tylko pod warunkiem, że będzie orzeczony z wyłącznej winy męża. No i tutaj zaskoczenie - mąż się do mnie odezwał po rozprawie i powiedział mi, że weźmie winę całą na siebie bo nie chce powoływać świadków bo jak twierdzi-nic na mnie nie ma-a wie, że ja na niego mam sporo...zamierza mi też oddać pieniądze, które jest mi winien, ale pod warunkiem, że nie będę chciała od niego żadnych alimentów i nie obciążę go żadnymi dodatkowymi kosztami...Powiedzcie proszę czy powinnam się na to zgodzić? Będę oczywiście rozmawiać o tym ze swoim adwokatem, ale chciałam też zasięgnąć Waszej opinii??

Co robić?

1. Rozwód z wyłącznej winy męża plus zwrot pieniędzy, które mi się od niego należą i brak alimentów.

2. Czy może jednak walka, wywlekania brudów, wołanie świadków...i ewentualne alimenty, jeśli wygram...

Mąż oczywiście mi zapowiedział, że jeśli na to nie pójdę to on pieniądze, które ma dla mnie wyda na adwokata i na pewno do winy się nie przyzna no i będziemy prać brudy...
    • plujeczka Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 07:19
      alimenty na dzieci należą się "jak psu zupa" więc twój maz może sobie................nie wiem co jest powodem rozpadu waszego zwiazku ale jesli jest to zdrada i masz mocnych swiadków to mozna powalczyć tylko po co? szkoda zdrowia,czasu, pieniedzy i nierwów.Z winy oboja to warian w którym bodajże do 5 lat po rozwodzie jesli pogorszy się zdecydowanie sytuacja materialna ( wskutek rozwodu) któregos z małzonków to mozna wosić o alimety na siebie.
      Alimentów na dzieci nikt nie ma prawa się zrzec wiec niech twój maz nie bedzie taki mądry i schwowa swoje propozyje głęboko do szuflady, słuchaj się adwokata i tyle.
      • asiek06 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 07:25
        Nie mamy dzieci. Ale wiem, że jeśli rozwód byłby orzeczony z jego wyłącznej winy to mogę się domagać alimentów od niego bez względu na moją sytuację materialną...powodem jest zdrada, mam świadków i bardzo mocne dowody.
        • plujeczka Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 08:02
          posłuchaj jesli masz mocne dowody winy to możesz powlaczyć o uznanie męza wyłacznie winnym rozpadu małżeństwa ale co do alimentów to pamietaj ,że sądy nie przyznaja ich ot tak lekką reką, nie pracujesz? wnioskuję ,że jestes młoda osobą sad może uznać ,że pora zaczac pracować -raczej nie liczyłabym na alimenty od meza ponadto pamietaj o jednym jesli sąd dopatrzy się chocby 1% twoje winy no. niel ubiłaś jego matki, nie dbałaś o męza wystaczająco itp. głupoty to i tak zapadnie wyrok " z winy oboja małzonków" ....bo sąd w wyroku niep odaje wiona męza 99% a zonu 1% po prostu wona obopólna i tyle. Znam kilka dziwczy, które wygrały sprawę z winy ex małzonków ale mialy detektywa i naprawdę silne doody a sadzie było niemiło, piekielnie trudno ale daluy radę.Może ktoś się odezwie i napisze ci o tych alimentach ale bodajże na tym forum a jestem kilka lat nie spotkłam się aby którakolwiek kobieta miala w "młodym" wieku orzeczone alimenty na siebie, fakt to się może przydac na starość może wiec warto ? mnie się nie udało na przykład z perspektywy czasu drugi raz nie orzekałabym o niczym tylko skupiła się na podiale majatku bo to jest najawazniejsze .Dzisiaj jestem osobą od kilku lat wolną i szczesliwą a to naprawdę bardzo wiele.
        • dorata351 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 08:05
          A niby dlaczego masz się zgadzać na jego propozycje. Łaskawca. No chyba, że masz sobie coś do zarzucenia, chociaz w moim mniemaniu zdradę ,może tłumaczyć jakaś totalna patologia, i to w sumie nie do końca, bo jak jest źle to się odchodzi a nie okłamuje. Ja mam rozwód z orzeczeniem wyłącznej winy exa, nie dlatego że zależy mi na jakichś tam alimentach od niego, byłaby to ostatnia rzecz jakiej bym chciała, tylko dla zasady.
          • asiek06 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 08:19
            Wiesz mi też niekoniecznie zależy na alimentach, raczej na prawdzie i jego wyłącznej winie...a skoro chce się przyznać...nie mam najlepszej sytuacji finansowej, jeśli on pieniądze, które ma mi oddać wyda na adwokata to mogę ich już nigdy nie odzyskać a sama też poniosę koszt raczej wysoki mojego adwokata no i będziemy się spotykać na sali sądowej na pewno parę razy..wydaje mi się, że dowody mam mocne, ale istnieje ryzyko, że wina jednak zostanie orzeczona nas obojga, wtedy nie odzyskam pieniędzy wydanych na adwokata swojego no i nie będę miała rozwodu z jego wyłącznej winy...mam dylemat
            • anbale Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 11:00
              Ja bym poszła na taki układ. Przy okazji rozliczycie się finansowo, alimenty, jak twierdzisz, nie są Ci potrzebne, więc będzie sprawa zamknięta na czysto. On weźmie winę na siebie, więc bedziesz miała tą satysfakcję, o którą Ci tak bardzo chodzi. A z prawdą, to wiesz, każdy ma swoją, więc czasem nie warto się szarpać.
            • sonia_30 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 11:03
              Jeśli "niekoniecznie zależy" Ci na alimentach to skąd dylemat?
              • eeela Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 11:26
                A przede wszystkim, skoro nie macie dzieci, to po co ci alimenty?

                Ja bym na taki układ poszła - jego wina, chce to przyznać, ale nie chce na ciebie płacić do końca życia, bo i z jakiej racji? Czy jesteś chora, niepełnosprawna, masz pod opieką osobę chorą lub niepełnosprawną, czy też inne uwarunkowania, które utrudniają ci samodzielne utrzymanie się?
                • dorata351 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 13:30
                  Takie jest prawo. Prawo do alimentów ma osoba uznana za niewinną rozpadu małżeństwa, nie tylko gdy pozostaje w niedostatku, ale również w przypadku gdy po rozwodzie spada jej standard życia. Zastanawiam sie czy jest mozliwe w sadzie zrzeczenie sie tego prawa.
                  • ladyhawke12 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 13:38
                    Wiesz najwazniejsze jest by nie zostawiac po sobie spalonej ziemi, bo po co. Chcesz wyjsc z tego z klasa, niech idzie w diably posc go, niech ureguluje sprawy majatkowe i pa. Nie wiem czemu ludziska koniecznie potrzebuja sie trzymac eksow cale zycie, dasz sobie swietnie rade bez niego, i zapewniam ze bedzie ci latwiej sie pozbierac i stanac na nogi, bez cienia eksa w tle. Udowodnienie mu winy przed obcymi ludzmi ktorym to lata i powiewa nie jest chyba twoim celem, wystarczy ze on sam wie ze jestwinny, a ty laskawie go puszczasz wolno.
                  • eeela Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 15:38
                    > Takie jest prawo.

                    Prawo jest też takie, że jak nie mam pracy, to państwo musi mi wypłacać zasiłek, ale z tego nie korzystam, bo wierzę, że jednak lepiej jest iść do pracy niż żyć za czyjeś pieniądze - jeśli tylko jestem zdrowa na ciele i umyśle i tę pracę mogę wykonywać. Występuje tu jednakże też taka różnica, że z państwem, w którym mieszkam, pracuję i płacę podatki, rozwodu wziąć nie mogę, a z mężem już tak, więc dlaczego miałabym oczekiwać, żeby człowiek, z którym nie chcę już stanowić rodziny, miał na mnie płacić?

                    Mnie się nie rozchodzi o to, na co zezwala prawo, a na co nie, tylko o moralny aspekt sprawy. Ja rozumiem, gdyby autorka wątku miała dzieci albo była niezdolna do pracy, albo miała pod opieką chorego, wymagającego stałej opieki członka rodziny - ale jeśli jest zdrowa, nie ma dzieci, nie ma innych obciążeń, to dlaczego miałaby starać się o alimenty dla siebie?
                    • dorata351 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 20:35
                      A co z moralnym aspektem jesli jedno z małżonków wychowuje dzieci, a drugie robi kariere. potem temu które zrobiło karierę trafia sie wielka miłość i wypisuje się rodziny. Stronie która nie pracowała , załózmy za obopólną zgodą, niełatwo znależć pracę ii żyć na podobnym poziomie. Domaganie się alimentów też jest niemoralne. W życiu różnie bywa.
                      • eeela Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 31.08.11, 00:50
                        Dorato, ja wyraźnie napisałam, o co mi chodzi, dlaczego przekładasz swoje doświadczenia i projekcje na sytuację opisywana w tym wątku? Założycielka wątku napisała, że dzieci nie mają. Ja jasno i wyraźnie napisałam, że moim zdaniem o alimenty nie należy się starać, JEŚLI nie ma się dzieci, nie jest się niezdolnym do pracy i nie występują inne uwarunkowania uniemożliwiające samodzielne utrzymanie się.
                        • dorata351 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 31.08.11, 07:48
                          Akurat nie jestem w opisanej przeze mnie sytuacji, też nie mam dzieci i nie zamierzam sie starać o alimenty, chociaz mam rozwód z orzeczeniem winy exa. Chodzi mi tylko o to , że w życiu bywa różnie i jeżeli ktoś dostaje prawo do alimentów od sądu, to ubieganie się o nie z jakichkolwiek przyczyn nie ma nic z wspólnego z brakiem moralności.
                    • altz Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 20:47
                      > jeśli jest zdrowa, nie ma dzieci, nie ma innych obciążeń, to dlacz
                      > ego miałaby starać się o alimenty dla siebie?
                      Bo tak! wink
                      Łatwiej jest i cała w tym filozofia, a jeśli się żyło z Księciem Albertem, a po rozwodzie pogorszył się standard, to wypada mieć przecież pieniądze na karocę. big_grin
                      Wyłączam takie sytuacje, gdy jedna osoba pracowała poza domem, a druga siedziała z dziećmi i nie ma takiego startu i możliwości, ale taką sytuację osobiście uważam za patologię. Sam namawiałem moją Przeszłość, że ten czas bez pracy na wychowawczym wykorzystała na jakieś dokształcanie się, bo czas nie stoi i nie czeka, a człowiek jest coraz starszy w zatrważającym tempie.
                  • burza4 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 31.08.11, 20:22
                    Nie można zrzec się prawa, można zrzec się czy raczej zaniechać egzekwowania.
                    Prawo będzie jej przysługiwało póki ponownie nie wyjdzie za mąż i dzisiejsze deklaracje nie mają mocy prawnej, dziwię się, że eks o tym nie wie.
    • wendd Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 30.08.11, 18:11
      A ja na ten temat porozmawiałabym z prawnikiem - to tylko 50 czy 100 zł, a będziesz wiedziała na czym stoisz.
      Przecież mając zgodę męża na rozwód z orzeczeniem jego winy nie musisz w chwili obecnej domagać się alimentów na siebie, ale może zdarzyć się tak, że za parę lat znajdziesz się w trudnej sytuacji i alimenty będzie Ci potrzebne. Wtedy złożysz odpowiedni wniosek.
      Nie wiem czy jest taka opcja aby zrzec się definitywnie prawa do alimentów w momencie zasądzenia wyłącznej winy jednej strony.
      Prawnik na pewno odpowie Ci na to pytanie.
    • haalszka Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 31.08.11, 20:14
      powiem ci tylko jedno, jesli pojdziesz na uklad to popros najpierw o kase! a pozniej uklad.
      • asiek06 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 19:45
        Witajcie,

        Przeczytałam wszystkie Wasze odpowiedzi i powiem Wam, że na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda tak, że mieliśmy jeszcze parę dni temu wszystko pięknie dogadane. Od adwokata dowiedziałam się, że faktycznie alimentów się zrzec nie można, ale nie trzeba też o nie w ogóle występować, niemniej jednak nawet gdybym z mężem to ustaliła ustnie lub pisemnie (że nigdy nie będę od niego chciała alimentów) - to i tak w przypadku pogorszenia się mojej sytuacji finansowej np. za parę lat w wyniku straty pracy, choroby itp. mam prawo się ich domagać i nasza umowa jest nieważna...jak rozmawiałam z mężem to on o tym nie wiedział i moja Pani adwokat mi doradziła, że tak lepiej dla mnie...ustaliłam z mężem, że on składa pismo do sądu, że bierze winę na siebie a ja składam wnioski dowodowe przeciwko niemu, ale piszę, żeby sąd ich nie wykorzystywał ponieważ mąż zadeklarował, że bierze winę na siebie - po złożeniu tych pism (w tym tygodniu) mąż ma mi oddać pieniądze, które jest mi winien a ja na 2 rozprawie powiem w sądzie, że alimentów chcieć nie będę - no i tak mieliśmy wszystko ustalone. Dzisiaj rozmawiałam z mężem no i okazuje się, że on jednak ma wątpliwości i wybiera się do adwokata...mam teraz obawy, że adwokat mu powie, że po pierwsze jest głupi, że chce wziąć winę na siebie a po drugie, że go na pewno poinformuje o tym, że alimentów się zrzec nie można...no i wracamy do punktu wyjścia, mąż na pewno będzie się bał, że ja jednak będę kiedyś chciała od niego tych alimentów i kto wie, czy po jutrzejszej wizycie nie zmieni zdania i pozostanie przy rozwodzie z winy nas obojga - wtedy będziemy prać brudy i będziemy musieli mieć swoich pełnomocników/adwokatów w sądzie, na których trzeba będzie wydać pieniądze a tego właśnie mieliśmy uniknąć...- nawet pani adwokat mi powiedziała, że w naszej sytuacji to najlepsze wyjście - mąż bierze winę na siebie, oddaje kasę a ja nie domagam się alimentów i wszystko by się zakończyło na 2 rozprawie a teraz nie wiem co będzie...myślę, że dla mojego męża moje deklaracje słowne lub pisemne, że nie będę chciała od niego alimentów nie będą miały żadnego znaczenia, po prostu mi nie uwierzy, z drugiej strony to jemu strasznie zależy na szybkim rozwodzie i to on chce uniknąć prania brudów, tymbardziej, że wie, że mam na niego naprawdę mocne dowody i sporo świadków....
        • altz Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 21:03
          > po prostu mi nie uwierzy
          Myślę, że będzie miał dużo wątpliwości, ja też bym Tobie nie uwierzył po tych wszystkich wpisach na forum.
          Szkoda, że pierwsza nie powiedziałaś, że nie można się zrzec alimentów, byłby to gest dobrej woli z Twojej strony i uczciwe zagranie, co by mogło odbudować częściowo odrobinę zaufania.
          Może zadzwoń do męża, spotkajcie się i porozmawiajcie uczciwie? Oboje macie wspólny interes, a to już jest coś!
        • anbale Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 21:09
          A czego Ty właściwie chcesz, Asiek? Twoje małżeństwo to była od początku droga przez mękę dla was obojga, sama parę lat temu szantażowałaś męża rozwodem, żeby go "ustawić", a teraz dalej brniesz w jakieś ciemne zaułki, jakbyś w żaden sposób nie potrafiła się uwolnić od tej toksycznej relacji, jakbyś się od niej uzależniła...
          Zamiast przyjąć do wiadomości, że to małżeństwo to było wielkim nieporozumieniem i pozwolić wam obojgu zakończyć je, jak tylko najsprawniej się da, ciągle coś mieszasz, manipulujesz...Do czego ty zmierzasz?
          • asiek06 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 21:25
            Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek męża rozwodem szantażowała?? Nie wiem skąd posiadasz takie informacje? Chcę to zakończyć i nic nie mieszam i nie manipuluję.
            • anbale Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 21:27
              forum.gazeta.pl/forum/w,12264,72365374,72365374,Jestem_prawie_zdecydowana_.html
              • asiek06 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 21:32
                I to według Ciebie jest szantaż?? Po prostu napisałam jak sytuacja wygląda, ale męża rozwodem nigdy nie szantażowałam. To on ostatecznie mnie zostawił, zdradził i wystąpił o rozwód...
                • anbale Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 21:37
                  Chodzi mi o to, że na "mężatkach" regularnie opisywałaś swoje wybitnie nieudane, toksyczne małżeństwo, wylewając tony gorzkich żalów i obwiniając o wszystko męża.
                  Aż nagle się tu pojawiłaś jako czysta lilija, gorliwa katoliczka- tym razem śmiertelnie urażona faktem, że mąż postanowił w końcu zakończyć tą wzajemną udrękę...I pytam tylko, czy ty sama w ogole wiesz o co ci chodzi?
                  • asiek06 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 21:45
                    Od czasu pisania mojego ostatniego postu na mężatkach czyli od 2008 roku do 2011 roku do dnia dzisiejszego zdarzyło się w moim życiu wiele rzeczy, o których nie wiesz - nikt na forum nie wie, bo przestałam pisać na nim...odezwałam się w tym roku szukając pomocy w obecnej sytuacji - czyli w trakcie rozwodu i w tej chwili zależy mi na pomocy w konkretnej sprawie, którą zresztą opisałam chyba dość jasno. Nie wiem do czego zmierzasz swoimi postami i analizowaniem tego, co kiedyś tutaj pisałam z obecną sytuacją. W odpowiedzi na Twoje pytanie - tak wiem o co mi chodzi.
                    • anbale Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 21:56
                      Ponieważ nie rozumiem dlaczego w świetle co pisałaś juz 4 lata temu; po prostu nie pogodziłaś sie z faktami, że małżeństwo okazało się nieudane, mąż ostatecznie zwiał i trzeba wziąć ten rozwód w miare szybko i bezboleśnie- tylko dalej coś kombinujesz, mieszasz w tym tyglu...
                      Chyba jednak boisz się tego "prania brudów", próbujesz męża w coś wmanewrować- takie mam wrażenie...
                      Ale ja Ci nic nie doradze, intrygi to nie moja specjalność.
                      • asiek06 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 22:08
                        Nie kombinuję i nie mieszam i niczego się nie boją i to na pewno nie ja próbuję męża w cokolwiek wmanewrować. To on się okazał człowiekiem nieuczciwym, niegodnym zaufania, kłamcą i zdrajcą...nie ja-i wiem, że nie mam się czego bać, bo mam tyle dowodów na jego zdradę i wielu świadków, którzy to potwierdzą, że naprawdę uwierz mi, że niczego się nie obawiam. Chcę, żeby wziął winę na siebie i tak samo jak on nie mam ochoty na pranie brudów, chcę to zakończyć jak najszybciej, żeby zacząć nowe, normalne życie. Ale jeżeli on się tak strasznie boi tego, że kiedyś będę chciała alimentów od niego i postanowi nie wziąć winy na siebie (pomimo wcześniej składanych deklaracji) to on tak naprawdę spowoduje to, że te brudy prać będziemy a nie ja...
                        • malgolkab Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 06.09.11, 09:20
                          rozwód z orzekaniem o winie to zawsze pranie brudów, więc nie pisz, że nie masz na te brudy ochoty...
                          mąż Ci nie ufa w kwestii alimentów- nie dziwię się- jaką ma gwarancję, ze o nie nigdy nie wystąpisz.
                          nie wiadomo generalnie o co Ci chodzi, a skoro w 2007r. pisałaś, że chcesz się rozwieść to były 4 lata na przemyślenie tematu.
                        • tricolour Ma rację facet, że się boi... 06.09.11, 09:35
                          ... skoro Ty w kółko o tych alimentach. Może lepiej zając się jakimś doskonaleniem, by móc liczyć na siebie?

                          Poza tym zdrada nie bierze się z niczego: facet na boku znalazł to, czego nie dostał od Ciebie. Jesli tak to sformułuje w sądzie, to ma wielkie szanse na obustronną winę.
                          • dorata351 Re: Ma rację facet, że się boi... 06.09.11, 09:42
                            No może miał ochotę na zupę ogórkowa a dostał pomidorową. Głupia baba , nie domyśiła się. A tak poważnie, nie znam układów w tamtym małżeństwie, ale teksty sama jesteś sobie winna mnie rozbrajają. W moim przypadku winna byłam nie tylko ja , ale jeszcze dwie przyjaciółki exa i wszystkie w tym samym czasie. Biedaczek. nigdzie nie mógł znależć, w zasadzie chyba dlatego, że nie wiedział czego szuka.
                            • anbale Re: Ma rację facet, że się boi... 06.09.11, 10:44
                              Nikt przecież nie napisał, że jest sama sobie winna.
                              Małżeństwo Asiek było chore, nie dało się uzdrowić i umarło, a ona wciąż czuję potrzebe walenia męża po łbie...
    • dziad47 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 05.09.11, 22:12
      Jak wiele osób tu piszacych o swoich watpliwościch, nie rozumiem twoich motywacji i intencji.
      Skoro nie chcesz rozwodu, to wystap o sparacjie i trwaj w bólu z nadzieja na to, ze twój mąż zmieni zdanie!!! Albo zapytaj się sama siebie dlaczego lepiej jest mieć moralna prawo do obarczania partnera wina za naszą poraszkę. Czy moze lepiej przełamac swój strach przed odpowiedzialnościa za nieudany zwiazek i spróbowac jeszcze raz. To ty nie my mamsz obowiazek zmierzyc się ze sobą i wybrac po raz kolejny droge która masz iść..
      Jedny pomaga wiara innym ból, podjąć decyzjie. A w sadzie potoczy się i tak po swojemu. Odwagi
      • ladyhawke12 Re: Czy mam się zgodzić? pomóżcie proszę 06.09.11, 13:10
        Czy naprawde trudno jest zrozumieć że najlepiej to liczyc na siebie. Małżeństwa nie ocalisz, a złudne przekonanie że jak sie coś stanie, to będziesz mogła od eksa alimenty na siebie ustalic powoduje ze kombinujesz jak koń pod górę. Uświadom sobie ze po rozwodzie eks może zniknąć, ulotnić sie , wyjechac na karńce świata i tyle go widziałas, staje sie obcym facetem, nic was nie wiaże, i jak w tej sytuacji za pare lat bedziesz go szukac?, on przeciez nie bedzie miał obowiązku zostawiac ci aktualnego adresu. Kobieto ogarnij sie, i mysl logicznie.
        Niektórzy faceci zapominaja o własnych dzieciach, kiedy to jest ich obowiazek je utrzymywać, a ty liczysz ze jako była żona wydebisz alimenty.Czas stanąć na własnych nogach, jesli możesz szukaj lepszej pracy, sama zabezpiecz sobie przyszłośc, a nie licz ze obcy facet o tobie sobie przypomni jak ty bedziesz w potrzebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja