lukeslater
31.08.11, 13:53
Kochani, jest problem.
Wyrok sadu stanowi, ze tata 'bedzie mial prawo do kontaktowania sie z synem co drugi weekend od piatku do niedzieli z prawem zabierania go do swojego miejsca zamieszkania...' TYLKO tyle.
I teraz: tata i mama mieszkaja od siebie 250 km. Synek na codzien mieszka z mama. Zeby zapobiec zamieszaniu, mama i tata, w sadzie, uzgodnili, ze beda sie spotykac w polowie drogi, tak, zeby zaoszczedzic sobie wzajem jezdzenia w te i wewte. Ale, za rada sedziego, nie zostalo to ujete w wyroku: 'bedziecie sie panstwo dogadywac na biezaco?' - 'bedziemy'. No i zaden zapis o dowozeniu do polowy drogi zatem nie zostal zapisany. Teraz mama trzyma dziecko u siebie i ani mysli podwozic je (6 lat) do tej polowy drogi.
Dwa pytania: Czy tata moze w zwiazku z tym odebrac dziecko od mamy, przewiezc do siebie i zaproponowac odebranie dziecka matce w miejscu swojego zamieszkania??
Drugie: Czy ktorys z Was Drodzy Forumowicze ma podobna sytuacje, jak sie interpretuje ogolny zapis? Czy w przypadku pojscia do sadu tata moze liczyc na dopisanie do wyroku tego co zostalo pominiete (opcja spotkania w polowie) czy to jest w ogole na zasadzie 'stary, zapomnij. Jak sie nie postarales na poczatku to teraz po ptakach'?
Dzienx