moje dziecko a mój partner

09.09.11, 07:41
nie wiem co mam myśleć o takiej sytuacji: jestem z facetem już ok. roku, mam małe dziecko i innym mezczyzną, partner dzieci nie ma i jest ode mnie młodszy 5 lat, wydawało mi sie ze nasz zwiazek do czego prowadzi poważniejszego, kochamy się, kiedyś mówił ze moje dziecko też kocha, a teraz ponoć już nie-sam mi o tym powiedział, ma obawy czy jeśłi stworzymy rodzinie będzie potrafił traktować moje dziecko i nasze wspólne które byśmy mieli tak samo, on chciałby załozyć rodzine za 2-3 lata-ma czas jest młodszy... ja chciałabym stabilizacji już teraz, za 2-3 lata będę za stara na dziecko i najzwyczajniej w świecie odechce mi sie pieluch, tym bardziej ż emoje dziecko dopiero co z nich wyszło i teraz czuje że jest mi lżej jako samotnej mamie. Nie chce tracić czasu i lat na "chodzenie " ze sobą jak małolaty, doceniam jego szczerość, ale nie wiem co mam o tym myśleć, wiem że sama miłość to niestety nie wszystko, ludzie po przejściach inaczej patrzą na zaiązki a przynajmniej ja, poza miłością patrzę też i oceniam wszystko bez uczuć na chłodno. Czy jest sens ciągnąć taki zwiazek dalej? Moze za 2-3 lata jak on zechce mieć rodzine i dom a dla mnie będzie za późno to wtedy odejdzie i mnie zostawi i poszuka kogoś w swoim wieku z kim się zwiąrzę.
chciałabym jeszcze dodać iż biorę pod uwagę uczucia nie tylko swoje ale i dziecka mojego, ja jako osoba dorosła cokolwiek by sie nei wydarzyło w naszym zwiazku-jakos dam radę , nawet jak będzie mi ciężko, ale moje dziecko zniesie to gorzej bo jest przywiązany do niego, tym bardziej ze jego własny ojciec go brzydko mówiać olał i nie interesuje się nim sad mam synka i potrzebny mu męski wzorzec, teraz mu go daję a za jakis czas być moze mój partner zniknie z naszego zycia... mój synek łatwo tego zapewne nie zniesie-ojciec go zostawił, a potem moze wujek którego pokochał...
    • piotr-wwa Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 08:01
      Facet jest niezdecydowany. Póki nie określi się co chce, to niestety, ale cały czas będziesz zawieszona w niepewności. O ile Ty sobie z tym doskonale poradzisz, o tyle dziecko już z tym problem może mieć i to jest bardzo prawdopodobne.

      Dochodzi jeszcze jeden fakt. Dziecko, które on chciałby mieć swoje. Jeżeli już zaznacza, że swoje będzie kochał bardziej od tego, które nie jest jego, to będziesz miała w domu problem faworyzacji dzieci. Do tego jako matka obojga nie możesz dopuścić. Poza tym ten problem może być u Was na każdej płaszczyźnie. Między rodzeństwem między Wami w kontaktach dziecko-rodzic. Jeżeli już są tego sygnały, to uważaj.

      W takiej sytuacji jak Ty, czy ja - najlepiej jest sobie wybrać kogoś po przejściach. Kogoś, kto tak na prawdę wie czego chce, na czym mu zależy. I jeżeli on ma swoje dziecko (choćby u matki) to każde z Was ma swoje i wzajemnie sobie pomagacie. Nie ma faworyzacji, a jest akceptacja.
    • plujeczka Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 12:35
      w mojej ocenie nikt obcy nie pokocha twojego dziecka bo to jakas totalna bzdura-owszem mozna twojedziecko polubicm, zaakceptować, traktowac jak własne ale to raczej nie jest miłoscią.Jesli twoj partner juzteraz sygnalizuje ,że ma z tym problem to utnij tą znajomośc, daj mu wybór zycia takiego jakie on sam chce. nie możesz zmuszac go do pokochania twojego dziecka.Poza tym jest pare lat młodszy od Ciebie, to zdaje się jeszcze niezbyt uklształtowany młody czlowiek ma prawo do własnego zdania w tej kwestii.Mysle ,że rozstanie własnietarz jest najlepszym rozwiązaniem dla Was trojga bo jesli póxniej pojawi się wasze wspołne dziecko a twoje własnemapójśc w "kat' to jaka z Ciebie matka? co jest dla Ciebiewazniejsze facet czy dziecko . I nie oceniam twojego partnera negatywne ale rozumiem jeggo wahanie i dobrze ,że mówi o tym szczerze i teraz, uszanuj jego zdanie i niech kazde z was stworzy inny związek.A tobie radzę szukać partnera po przejsciach bez chęci dalszego rozmanażania się -moze to dla Ciebie wyjście z sytuacji?
    • mayenna Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 12:48
      Dorosła świadoma faktu faworyzowania kogoś osoba potrafi sobie z tym poradzić, zapanować.Rodzeństwo też czasem ma poczucie, ze rodzice jedno z nich faworyzują. Nie da się wyobrazić sobie tego, jak to będzie gdy pojawi sie wasze wspólne dziecko. Sama to możesz ocenić biorąc pod uwagę przymioty partnera, jego dojrzałość i sposób rozwiązywania problemów. Może się okazać, że pasierb będzie tym bardziej faworyzowanym, tym od którego mniej sie wymaga.
      Ryzyko porzucenia jest zawsze.W każdym związku on/ona może znaleźć kogoś młodszego/lepszego/adekwatniejszego.Czemu nie bierzesz pod uwagę tego, ze to ty możesz spotkać kogoś lepszego/starszego od partnera i porzucisz go wtedy?

      Twój partner nie musi kochać twego dziecka taką samą miłością jak swoje własne dziecko, byle zachowywał się przyzwoicie i po ojcowsku do obojga.
      Zarzuty, ze kogoś kocha się bardziej w rodzinie i tak chyba mają miejsce. Swoim dzieciom tłumaczę to na przykładzie palców: który jest niepotrzebny, który można obciąć bez bólu?
      Nie umiem tez dzieci traktować równo bo one są różne i potrzebują różnorodnego podejścia.Tworzenie rodziny patchworkowej jest trudne i wymaga dojrzałości. Zawsze można zasięgać porady fachowców, poczytać na ten temat.
      O syna tez bym sie az tak nie martwiła. W sumie on juz związał sie uczuciowo z wujkiem wiec czy rozstanie nastapi teraz czy póżniej to dla niego to będzie i tak trudne. A nie musi przecież ten scenariusz się sprawdzić Może dożyjecie razem az do śmierci?
      Mnie najbardziej w tym wszystkim interesuje czy oboje jesteście świadomi problemów, które przed wami mogą sie pojawić i czy pomimo to chcecie być razem. To zdecydowanie na wspólne życie pomimo przewidywanych trudności i chęć wspólnej walki z nimi jest dla mnie najistotniejsza.I na to pytanie staralabym sie uzyskać odpowiedz.

    • kobieta306 Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 13:04
      ten temat dotyczy każdego rodzica, który próbuje na nowo ułożyc sobie życie. Nigdy nie ma gwarancji, że nowy związek będzie juz na zawsze. Rozstanie jest wkalkulowane w ryzyko.
      Z jednej strony dziecko potrzebuje męskiego/kobiecego wzorca, z drugiej narażamy je na kolejne ewentualne rozstanie z naszym partnerem. Mam ten sam dylemat i dlatego dobrze to rozumiem.
      Może warto porozmawiac na ten temat szerzej.
    • haalszka Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 21:12
      z wlasnego doswiadczenia i mojego syna moge ci podpowiedziec tylko jedno: ogranicz kontakty partnera dzieckiem juz teraz.. wiem przykre i straszne ale dla dziecka lepsze gdy powoli ten partner odseparuje sie od syna.
      mialam taka sytuacje i wiem jak moj syn to przezyl, nigdy wiecej nie zafunduje mu wujka, ktorego ja nie bede pewna.. wiem pewnosci nigdy nie ma, ale gdy sa wyartykulowane przez mezczyzne powinna sie zapalic czerwona lampka i nie czekac na pozbieranie w decyzjach...
      od tamtego czasu minelo juz sporo i raczej interesuje sie mezczyznami w podobnej sytuacji do mojej, czyli juz z dziecmi. łatwiej nawiazac kontakt a do tego zrozumienie np odwolania spotkania, wyjazdu bo dziecko chore....
    • altz Re: moje dziecko a mój partner 10.09.11, 06:17
      Ludzie się dzielą na tych, co lubią dzieci i na tych, co dzieci nie lubią.
      Nawet z własnymi dziećmi ma się czasami na pieńku, denerwują, gdy bywają problemy.
      Zastanawiam się, co też dziecko zrobiło Twojemu partnerowi, że zmienia podejście? Czy dziecko jest jakieś problemowe? Może on nie lubi dzieci? A może facet jeszcze nie dojrzał do dzieci?
      • yoma Re: moje dziecko a mój partner 12.09.11, 12:19
        Co wy z tym facetem i jego dojrzewaniem do dzieci... Toć Bożka pisze wyraźnie:

        > najzwyczajniej w świecie odechce mi sie pieluch,
        > jest mi lżej jako samotnej mamie.
        > mam synka i potrzebny mu męski wzorzec,

        Czyli: portki mają być, ale na przychodne, żeby zabrać czasem dziecko do zoo, tak ja to widzę. To ja się i nie dziwię temu chłopu. Za rozpłodowca ma robić teraz zaraz, bo Bożka za dwa lata menopauzę przewiduje, a potem co?
        • rarely dobrze powiedziane 12.09.11, 14:43
          yoma napisała:

          > Co wy z tym facetem i jego dojrzewaniem do dzieci... Toć Bożka pisze wyraźnie:
          >
          > > najzwyczajniej w świecie odechce mi sie pieluch,
          > > jest mi lżej jako samotnej mamie.
          > > mam synka i potrzebny mu męski wzorzec,
          >
          > Czyli: portki mają być, ale na przychodne, żeby zabrać czasem dziecko do zoo, t
          > ak ja to widzę. To ja się i nie dziwię temu chłopu. Za rozpłodowca ma robić ter
          > az zaraz, bo Bożka za dwa lata menopauzę przewiduje, a potem co?

          i zgadzam sie z Toba smile moze ja aż takiego wniosku bym nie wysnuł ale generalnie z całego postu przebija przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka przez autorkę : byłego, obecnego partnera a nawet dziecka i zaryzykowałbym twierdzenie że nawet przyszłego jest też sporo egozmu i użalania na soba
    • ewa009 Re: moje dziecko a mój partner 12.09.11, 23:43
      Hej dziewczyno smile
      z Twojego postu to ja odczytuję tylko tyle ,że Ty się różnicy wieku i czasu boisz. Ciężko jest Kochać nie własne dziecko ale można się starać je zaakceptować w 100%. Jeśli Cię kocha i Ty go kochasz spróbuj a czas pokaże co z tego wyjdzie. Najgorsze jak zaczniesz sobie w głowie opracowywać czarne scenariusze to Was zniszczy. Pozdrawiam.
      • bene_gesserit Re: moje dziecko a mój partner 13.09.11, 02:14
        Rownie dobrze niestety mozna napisac:
        z Twojego postu to ja odczytuję tylko tyle, że Ty się różnicy wieku i czasu boisz. Ciężko jest kochać nie własne dziecko i cieżko się starać je zaakceptować w 100%. Mozesz to rzucic na zywioł - ze niby jeśli on cię kocha i ty go kochasz to sprobujcie, a a czas pokaże co z tego wyjdzie, ale gorzej bedzie, jesli takie eksperymenty odbija sie na twoim dziecku. Albo dzieciach, bo moze byc tak, ze urodzisz w koncu jego dziecko, ktore bedzie faworyzował (w koncu uprzedzal cie o uczuciach do twojego synka). Najgorsze jak zaczniesz sobie w głowie opracowywać hurraoptymistyczne scenariusze, a potem rozczarujesz sie okropnie, i to was zniszczy.

        Mysle, ze autorka watku w glebi duszy wie, jak postapic, a pyta sie po to, zeby sie w tej powziętej-niepowziętej decyzji utwierdzić.
        • adela38 Re: moje dziecko a mój partner 13.09.11, 11:22
          Tu jest sytuacja, gdy twoj partner juz ci powiedzial, ze juz sie odkochal...zaczal patrzec realnie na wasz zwiazek i zobaczyl to co mu nie odpowiada. Poniewaz juz ci to otwarcie zdeklarowal to nie ma czego dluzej czekac. Jesli jestes tyle starsza i chcesz drugie dziecko to masz 2 mozliwosci: rozstac sie czym predzej i szukac odpowiedniego faceta, drugie- dac szanse na pojawienie sie dziecka i wziac na klate jesli tatus zechce sie wymeldowac...zawsze wtedy przynajmniej zostanie ci dziecko... Czekac nie warto, bo rzeczywiscie mozesz juz nie moc, a in vitro jest drogie i nie zawsze skuteczne...
    • malgolkab Re: moje dziecko a mój partner 13.09.11, 11:34
      mnie w tym wszystkim uderza najbardziej jak w ciągu roku facet mógł najpierw stwierdzić, że kocha Twoje dziecko, a potem nagle nie kocha...
      on nie musi Twojego dziecka kochać (i nie wiadomo po co wsykoczył z taką deklaracją), ale powinien je lubić, szanować i akceptować. Wątpliwości jak to by wyglądało jakby było wspólne dziecko zawsze się w takich związkach pojawiają, choć osobiście znam kilka i świetnie sobie radząsmile
      Ze swojej perspektywy - gdyby ktoś po roku związku naciskał by na dziecko mimo, ze ja bym wyraźnie mówiła, że chcę, ale za 2-3 lata, to bym uciekławink
      • bene_gesserit Re: moje dziecko a mój partner 13.09.11, 12:44
        malgolkab napisała:

        > mnie w tym wszystkim uderza najbardziej jak w ciągu roku facet mógł najpierw st
        > wierdzić, że kocha Twoje dziecko, a potem nagle nie kocha...

        No, to jest akurat jasny dowod na to, ze facet jest niedojrzaly. Piec - i wiecej - lat roznicy miedzy partnerami to nie musi byc wielka przepasc (w ogole nie musi byc przepasc), ale tu, zdaje sie, jest.

        > on nie musi Twojego dziecka kochać (i nie wiadomo po co wsykoczył z taką deklar
        > acją), ale powinien je lubić, szanować i akceptować. Wątpliwości jak to by wygl
        > ądało jakby było wspólne dziecko zawsze się w takich związkach pojawiają, choć
        > osobiście znam kilka i świetnie sobie radząsmile

        No tak, moze dorosnac (i traktowac oba dzieciaki jednakowo), albo nie (i byc przyczyna dramatu starszego, ktory poczuje sie odrzucony i bedzie z calych sil probowal zasluzyc na takie zainteresowanie ojczyma, jakim cieszylby sie mlodszy). Niektorzy dorastaja w rodzicielstwie, inni do konca zycia nie sa w stanie.



        > Ze swojej perspektywy - gdyby ktoś po roku związku naciskał by na dziecko mimo,
        > ze ja bym wyraźnie mówiła, że chcę, ale za 2-3 lata, to bym uciekławink
        • malgolkab Re: moje dziecko a mój partner 13.09.11, 12:51
          bene_gesserit napisała:

          > malgolkab napisała:
          >
          > > mnie w tym wszystkim uderza najbardziej jak w ciągu roku facet mógł najpi
          > erw st wierdzić, że kocha Twoje dziecko, a potem nagle nie kocha...
          >
          > No, to jest akurat jasny dowod na to, ze facet jest niedojrzaly.
          więc albo Pani to przyjmuje do wiadomości i spokojnie czeka aż Pan dojrzeje albo nie i kończy znajomość....
          > > on nie musi Twojego dziecka kochać (i nie wiadomo po co wsykoczył z taką
          > deklar
          > > acją), ale powinien je lubić, szanować i akceptować.
          >
          > No tak, moze dorosnac (i traktowac oba dzieciaki jednakowo), albo nie (i byc pr
          > zyczyna dramatu starszego, ktory poczuje sie odrzucony i bedzie z calych sil pr
          > obowal zasluzyc na takie zainteresowanie ojczyma, jakim cieszylby sie mlodszy).
          > Niektorzy dorastaja w rodzicielstwie, inni do konca zycia nie sa w stanie.
          tego nigdy się nie dowiesz wcześniej... jak ma się tak duże watpliwości to może lepiej odpuścić... tylko z postów ewidentnie przebija chęć natychmiastowego posiadania 2 dziecka, bo menopauza się zbliża...
          >
Inne wątki na temat:
Pełna wersja