po apelacji- wyrok prawomocny - nie pożegnanie

24.10.11, 22:23
Kiedyś będąc w ciężkim stresie marzyłam o tym , żeby rozwód dobiegł końca - a najlepiej żeby to całe zło szybko się skończyło. i ...
nie było szybko - same procesy trwały prawie 3 lata - ale wreszcie udało się... po apelacji ze strony ex okazało się, że Sąd wszystko oddalił i jestem wolna od kilku dni.
Chciałam Wam o tym napisać, gdyż od samego początku byliście ze mną - za co Dziękuję.
Z Jedną Uczestniczką zaprzyjaźniłam się - i tu również Dziękuję. Wspaniała Osoba.
Podsumowując - nie warto, szkoda życia na stres związany z rozwodem - wierzcie mi straciłam zdrowie, pieniądze - ale to za mną...
Mam to czego oczekiwałam - rozwód z wyłączną winą męża i ... po wszystkim.
Pewnie nie raz będę tu do Was zaglądała - ale może rzadziej, gdyż teraz muszę popracować nad tematem odbudowania własnego "JA" a niżeli w tematach rozwodowych. Ale sentyment pozostanie za co również Wam - Dziękuję.
Wszystkim Nam życzę Wiary, Nadziei i tego co w życiu najpiękniejsze - Miłości.

Pozdrawiam ciepło,
Ula








    • wendd Re: po apelacji- wyrok prawomocny - nie pożegnani 24.10.11, 22:51
      I było warto trzy lata życia w tę "winę" zainwestować?

      To poważne, zupełnie niezłośliwe pytaniesmile
      • malgolkab Re: po apelacji- wyrok prawomocny - nie pożegnani 25.10.11, 09:24
        wendd napisała:

        > I było warto trzy lata życia w tę "winę" zainwestować?
        >
        > To poważne, zupełnie niezłośliwe pytaniesmile

        podbijamsmile
        mi adwokat (przyjaciel rodziców z resztą) powiedział, żebym sobie odpuściła orzekanie o winie, chyba, że chcę spędzić kilka lat na użeraniu się. Nie chciałam...
    • heksa_2 Re: po apelacji- wyrok prawomocny - nie pożegnani 24.10.11, 23:32
      Ja też pytam, bo to dopiero przede mną. Serio. Prosimy o plusy i minusy.
      I gratuluję. Trzymaj sie ciepło.
      • brzydula09 Re: po apelacji- wyrok prawomocny - nie pożegnani 25.10.11, 20:19
        Plusy:
        "utarłam" noska ex i Kochance, wiecie śmiali się w twarz,więc teraz niech się śmieją.
        Minusy:
        straciłam wiele nerwów, dowiedziałam się, że ludzie są okrutni (na początku ex objął linię obrony, która miała pokazać, że jestem złą mamą i stąd zeznania świadków z Jego strony, nie prawdziwe np. że długo pracowałam w godzinach nocnych - a ja na to dowód grafik wykonany z pracy z podpisem i td...)
        Z perspektywy czasu - gdybym miała cofnąć czas, zrobiłabym dokładnie tak samo, gdyż mój ex postępował źle w stosunku do mnie (np. śmiał się w twarz wraz z Kochanką) a ja uważam, że nie zasługuję na takie postępowanie.
        Było stresująco, ale i tak uważam, iż było warto - teraz jest "pokorny", może choć trochę zrozumiał, iż należy godnie traktować drugiego człowieka.
        Dziękuję Heksa_2 - pozdrawiam i siły życzę.
        • heksa_2 Re: po apelacji- wyrok prawomocny - nie pożegnani 25.10.11, 23:57
          Dzięki. Cieszę się, że to przeczytałam. Bo wiele osób radzi, żeby nie rozwodzić się z orzekaniem o winie, bo kłopoty, stres, czas. A dla mnie sprawa godnościowa jest bardzo ważna w tym przypadku. Może to i niskie uczucie, ale wydaje mi się, że w ewidentnych przypadkach warto. Nie mogę się zgodzić na rozwód bez orzekania o winie, kiedy mój mąż przyjmuje kochanke w moim własnym łóżku. Jednak codziennie rano robię makijaż. Nie potrafię robić tego bez spogladania w lustro.
          • renja Re: po apelacji- wyrok prawomocny - nie pożegnani 26.10.11, 08:45
            a ja się z tym nie zgodzę.... nie rozumiem po co ludzie uzerają się w sądach po kilka lat tylko po to żeby wyjśc z papierkiem, ze "on/ona jest winny/a". Dla własnej godności????? Wybaczcie ale ja się o wiele godniej czuję po spokojnym rozwodzie bez orzekania winy, niż bym się czuła po paru latach prania brudów i mieszania z błotem na sali sądowej......
            A ze na papierku macie napisaną czyjąś winę..... czy to jest aż tak ważne? Chyba ze z góry zakładacie, ze kiedyś wyciągniecie alimenty od byłego/byłej ale tutaj to już chyba nie mówimy o jakiejkolwiek godności.
            • zmeczona100 Re: po apelacji- wyrok prawomocny - nie pożegnani 26.10.11, 09:01
              To, że Ty nie rozumiesz, nie oznacza, że inni mają z tego rezygnować, abyś nie musiała rozumieć.
              Mi np. nie chodzi o godność, ale o elementarne poczucie sprawiedliwości i przyzwoitości.
            • tricolour Bo jedni wolą córkę, a inni teściową... 26.10.11, 09:06
              ... więc jednym zależy mieć czarno na białym o winie, a inni nawet z posiniaczoną buzią będą chcieli jak najszybciej zakończyć sprawę.

              Bo tu chodzi o wewnętrzne poczucie sprawiedliwości, nie o szybkość czy wygodę.
              • renja Re: Bo jedni wolą córkę, a inni teściową... 28.10.11, 13:39
                Dokładnie i dla mnie wewnętrzne pocucie sprawiedliwości, czyli to że ja wiem kto jest winien jest ważniejsze i wystarczajace..... nie muszę tracić godności zniżając się do poziomu exa podczas orzekania o winie, a zeby wiedzieć jaka jest prawda to nie musze miec na papierze napisanego.... takie papierki są wg mnie potrzebne tylko tym co wewnętrznie czują ze sami nie są bez winy
      • contigo1 Re: po apelacji- wyrok prawomocny - nie pożegnani 31.10.11, 22:05
        jeśli chodzi o alimenty to wina ma znaczenie, poza tym nie warto prać brudów w sądzie, szkoda życia
    • heksa_2 Re: po apelacji- wyrok prawomocny - nie pożegnani 26.10.11, 11:29
      Czy ktoś z Was, kto się rozwodził z orzekaniem o winie współmałżonka, żałuje tego?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja