rozwód i lęk o dziecko

26.10.11, 15:31
Hej,
A mnie boli najbardziej że będzie cierpieć moje dziecko, gdy Jego świat rozpadnie się na kawałeczki... Tak bardzo się tego boję, że już od dwóch lat próbuję odejść od męża. Nie ma między nami nienawiści, ale miłosci też już od dawna. Mieszkamy ze sobą, rozmawiamy, wychodzimy, rzadko się kłócimy, ale też unikamy rozmów, jakiegokolwiek kontaktu. Zdarzył się nam nawet romantyczny weekend "naprawczy" , który spędziliśmy w oddzielnych pokojachsmile Wielokrotnie czułam, że muszę to zakończyć bo to nie jest moje prawdziwe życie tylko rola którą nieudolnie odgrywam.
Sama pochodzę z rozbitej rodziny i dramatem było dla mnie nie samo rozstanie rodziców tylko zła atmosfera w domu, a później to że byłam bardzo samotnym dzieckiem gdy oni zajęli się swoimi nowymi partnerami i rodzinami. Jestem więc przekonana że gorsze jest wychowywanie się w nieszczęśliwym domu ale.... i tak jest mi bardzo trudno. Jestem już po rozmowie z mężem, zaakceptował to choć tez mu jest niełatwo i właśnie zaczęłam szukać mieszkania. Oboje chcemy zrobić to mozliwie spokojnie a później podzielić się opieką i obowiązkami żeby Bączek (4 latka)czuł że ma oboje rodziców. Najważniejsze tj rozmowa z nim jeszcze przed nami. Boję się tego co będzie później bo sama wyprowadzka to będzie dla niego też spora zmiana. Proszę napiszcie jak rozstanie znosiły Wasze dzieci i jak same/sami poradziłyście sobie w tym pierwszym najtrudniejszym czasie PO. Czy miałyście/mieliście wsparcie ze strony rodziny?
    • red-dry Re: rozwód i lęk o dziecko 27.10.11, 10:05
      Rozwód na pewno zostawi ślad w twoim dziecku. U mnie mimo wsparcia rodziny, przyjaciół i psychologa dziecko bardzo to przeżywa [ma 9 lat]. Moja sytuacja jest na pewno inna, ponieważ moja młoda z ojcem ma zerowy kontakt, stąd większość problemów. Jednak każdy specjalista u którego byłam, przyjaciele po przejściach i różne publikacje w temacie wpływu rozwodu na dzieci które przerobiłam -utwierdziły mnie w smutnej prawdzie - tak właśnie jest, rozwód sprawia że dziecku "świat się rozpada". Jeśli jesteś _absolutnie pewna_, że twojego małżeństwa nie da się uratować - zrób wszystko, aby nie ucierpiały na tym relacje dziecka z drugim rodzicem i z jego rodziną. Na tyle, na ile to możliwe. I nie bój się iść z dzieckiem do psychologa, jeśli będzie taka potrzeba. Każde wsparcie w tym czasie jest na wagę złota.
      • iwonnada1 Re: rozwód i lęk o dziecko 27.10.11, 11:20
        Cóż pewności nie mam... Gdyby tak było pewnie nie byłoby mnie teraz na tym forum smile Wiesz u nas nie ma zdrad, przemocy fizycznej, codziennych awantur i podjęliśmy decyzję o rozstaniu w zgodzie. Niestety podstawą naszego związku było zakochanie a nie miłość, mimo że oboje już byliśmy po przejściach, ja - 3 lata po pierwszym rozwodzie, on w trakcie. Mimo to szybko, (teraz wiem że za szybko ) podjęlismy decyzję o małżeństwie. Nasze początki już były bardzo trudne bo on jeszcze nie pozbierany po rozwodzie, problemy z córką, nie było różowo nigdy, ale choć nie raz paliła się mi czerwona lampka, brnęłam w to dalej. Jako 30 - latka bałam się też że to też może być ostatnia moja szansa na dziecko. Dopiero teraz widzę jak bardzo to było egoistyczne... Cóż nadal się tak czuję bo to ja rozbijam dom. Po urodzeniu synka nie miałam wsparcia w mężu, zaczął pić i objadać się tak że teraz waży ponad 150 kg. Współczuję mu, ale niestety nie dość że nie kocham to już dawno przestałam go szanować jako mężczyznę.
        Planuję też skorzystać w najbliższym czasie z psychologa bo to na pewno nie zaszkodzi. Bardzo potrzebuję wsparcia, a chciałabym żeby to Mały miał we mnie oparcie. U mnie jest o tyle dobrze na razie że oboje się dogadujemy co do wspólnej opieki. Zobaczymy jak będzie później bo na razie to jest pewnie trochę część strategii mojego (jeszcze) męża który liczy na to że zmienię zdanie. Póki co właśnie wczoraj znalazłam mieszkanko niedaleko przedszkola i blisko taty syna i znacznie mi ulżyło że zrobiłam pierwszy krok.
        Pozdrawiam serdecznie
    • sueellen Re: rozwód i lęk o dziecko 27.10.11, 11:34
      > Sama pochodzę z rozbitej rodziny i dramatem było dla mnie nie samo rozstanie ro
      > dziców tylko zła atmosfera w domu, a później to że byłam bardzo samotnym dzieck
      > iem gdy oni zajęli się swoimi nowymi partnerami i rodzinami.


      Masz rację, najgorszy dla dziecka nie jest sam rozwód tylko nerwowa, paskudna atmosfera w domu.
      Rozwod moich rodziców byl okropny, oboje popelnili wiele blędów, a największym były proby wciagania mnie w swoje gierki. Wciągneli mnie w grę w której zostalam trzecim graczem próbujacym jak najwięcej ugrać dla siebie a oni tego nie wiedzieli bo byli zbyt zajęci sobą i własnymi emocjami i przeciąganiem mnie na "swoją" stronę. Robili to bezwiednie. teraz obserwuję moją 12-letnią siostrzenice. Gra na nosie obojga rodziców, odstawia niezle szopki, manipuluje, stosuje szantaz emocjonalny wobec nich. Wykancza ich psychicznie ale widzę gdzie to miało początek: winni sa przede wszystkim ojciec i rodzice matki (bo matka jest dość stonowana i powściągliwa w negatywnych emocjach).

      Z punktu widzenia dziecka rozwiedzionych rodzicow:
      - NIGDY nie oczerniaj eksa, staraj się by dziecko miało pozytywny obraz drugiego rodzica. Oczerniajac, komentując zlośliwie, nawet sugerujac wygrywasz tylko pozornie bo dzieci głupie nie są. Szybko się zorientują, że naciagasz rzeczywistość i wtedy obróci się to przeciwko Tobie. Nawet o głupoty typu: Co, tatuś nie mial czasu zrobić obiadu i zapchał cie parówkami?

      - nie kłóc się przy dzieciach
      - nie rozmawiaj z mężem przez dziecko np: powiedz ojcu żeby kupił ci kurtkę na zimę
      - nie przekupuj dziecka zabawkami, słodyczami, wycieczkami by w RODK przedstawiło Cie jako tego lepszego rodzica. dzieciak bardzo szybko nauczy się to wykorzystywac.
      • iwonnada1 Re: rozwód i lęk o dziecko 27.10.11, 11:49
        To akurat sądzę nie będzie dla mnie trudne bo rozstajemy się w przyjaźni ale ... Byłam świadkiem co wyprawiał mój mąż ze swoją córką po swoim rozwodzie więc obawiam się że z jego strony może skończyć się tylko na deklaracjach. Z tym że tam podobno było wielkie uczucie i burzliwe rozstanie jeszcze zanim się poznaliśmy. Byłam durna bo wyręczałam go w opiece nad córką w jego weekendy nie rozumiejąc że to on powinien spędzać z nią ten czas a nie gapić się w tv albo załatwiać w tym czasie "bardzo ważne sprawy". Było wtedy wszystko: prezenty, dyskredytowanie jej mamy, przepytywanie co się u nich dzieje, obmawianie byłych teściów... Wielokrotnie sama zwracałam mu na to uwagę on niby rozumiał a później on w odwecie znowu robił to samo bo z tamtej strony zachowania były też identyczne. Dotarło teraz do mnie że sytuacja może się powtórzyć. Cóż zobaczymy, postaram się z nim to uzgodnić ale jak będzie to się okaże.
        • sueellen Re: rozwód i lęk o dziecko 27.10.11, 12:59
          Było wtedy wszystko: prezenty, dyskredy
          > towanie jej mamy, przepytywanie co się u nich dzieje, obmawianie byłych teściów
          > ... Wielokrotnie sama zwracałam mu na to uwagę on niby rozumiał a później on w
          > odwecie znowu robił to samo bo z tamtej strony zachowania były też identyczne.


          Jesli się powtórzy, nie odpowiadaj tym samym. Tłumacz dziecku spokojnie, ze Tata jest teraz zestresowany dlatego tak powiedział, nie wciagaj dziecka w te grę. Nawet jesli eks cośtam ugra to bedzie to pyrrusowe zwycięstwo i na bardzo krótką metę. Moja szwagierka ma teraz ciezkie zycie z powodu eksa, dorastającej córki robiącej cyrki z powodu nowego partnera matki. W koncu się z nim rozstała, bo nie wytrzymała psychicznie. Kobieta jest sama bo 12-letnia corka i eks tak chcą. Kiedys opisywałam tę sprawę na forum.
          • iwonnada1 Re: rozwód i lęk o dziecko 27.10.11, 13:23
            Wiem co masz na myśli, córka mego męża (14l) nieźle daje w kość swojej mamie i jej partnerowi, ja zawsze staję po jej stronie ale wiem że pewnie prawda lezy po środku choć z drugiej strony to nie przypadek że ona się tak zachowuje bo na pewno nie ma poczucia bezpieczeństwa i czuje się jak 5 te koło u wozu. Cóż znam to ze swego dzieciństwa niestety. No ale to w zasadzie bardziej problem jego relacji z córką. Ja muszę wierzyć, że u nas będzie inaczej i pracować nad tym bo zwariuję z niepokoju i poczucia winy. Mam świadomość że będą problemy, ale kurde mam nadzieję że nie będzie gorzej tylko lepiej.
    • pauza10 Re: rozwód i lęk o dziecko 28.10.11, 21:57
      hej, jakbym czytala o mnie. Moj m wyprowadzil sie , bo sie odkochal i takie tam. To wszystko jest bardzo swieze,ale oczywiscie sen z powiek spedza mi moj synek (prawie 5lat) i jego reakcja na te zmiany. Jestesmy juz po rozmowie z nim, nie powiem jedna z trudniejszych emocjonalnie rozmow w moim zyciu. Konsultowalismy sie wczesniej z psychologiem - mielismy byc przy tym oboje i w prostych slowach, nie zaglebiajac sie w szczegoly wyjasnic malemu sytuacje. Łatwo mowic.. Niby kilka zdan, a przewraca dziecku swiat do gry nogami. Nic juz nie bedzie jak dawniej. Miny synka nie zapomne nigdy, przenigdy. Niedowierzanie, strach, walka ze lzami i takie potwornie histeryczne wtulenie sie w nas. Uswiadomilo mi to ile takie male dzieci rozumieja. Minelo kilka dni od tej rozmowy, staram sie bardzo wyciszac emocje przy nim, luz daje sobie w nocy,kiedy spie z otwartymi oczamiwink Nie jest zle, maly jest wesoly, bawi sie,ale czesciej chce sie przytulac, pyta sie o tate, bardzo mu brakuje, szczegolnie rano. Ale mysle, ze sa to normalne reakcje. Musze przyznac ze m staje na wysokosci zadania,jest codziennie,czasem na cale popoludnia, czasem tylko wykapac i przeczytac ksiazeczke do snu. Wiem, ze dziecko moze zawsze na niego liczyc, ja juz mniej wink Ale to ono jest teraz najwazniejsze. Mam nadzieje, ze i Wam sie uda jakos madrze przez to przejsc, chociaz wiem, ze to dopiero poczatek drogi. U nas maly nie zmieni miejsca zamieszaknia, mieszkania jest moje, wiec chociaz tyle mniej zmian. Trzymam kciuki mocno.
      • iwonnada1 Re: rozwód i lęk o dziecko 01.11.11, 21:07
        Dziękuję Pauzosmile Mijają wkrótce dwa tyg od podjęcia decyzji i niby funkcjonujemy po staremu tj. normalnie rozmawiamy, jak zwykle śpimy oddzielnie z tą różnicą że mój Prawie(ex) przeistoczył się w adoratora i supertatę co zmiata mnie niemal z nóg a planowa przeprowadzka dopiero za dwa tygodnie. Ze zdumieniem widzę że jednak potrafi zająć się synem zamiast spać do południa... Niemalże codziennie wyjaśniam mu że pewnych rzeczy nie da się już odwrócić poza tym nie dość że go nie kocham to jeszcze nie ufam i tylko irytują mnie już te nagłe zmiany w zachowaniu. Rozmowa z synkiem jeszcze przed nami ale on widzi i czuje więcej niż mogłoby się wydawać bo np. niedawno opowiedział mi sen że zgubiliśmy go w lesie ale uratowała go jakaś dziewczynka. Ja sama się czuję jak dziecko zagubione w lesie, nie mam praktycznie żadnego wsparcia a wiem że mój syn potrzebuje i będzie potrzebował go ode mnie. Staram się nie okazywać słabości ale to niezywkle trudne. Jeszcze raz dzięki za ciepłe słowa i życzę Tobie także Wszystkiego dobrego!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja