pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wątek

27.10.11, 21:45
Opieka naprzemienna w Polsce- czy to możliwe?
Jak sądzicie- czy dzieci powinne mieć prawo do równoważnej opieki ze strony matki i ojca?
Co ma zrobić kochający tata? odpuścić??
zajrzyjcie proszę na stronę i pomóżcie w walce o dzieci:

www.chcedotaty.pl
    • satoja o dzieci się nie walczy 27.10.11, 21:53
      dla dzieci się szuka porozumienia.

      poniatno?
      • ann233 Re: o dzieci się nie walczy 27.10.11, 22:39
        a podejmiesz się mediacji?
        • yoma Re: o dzieci się nie walczy 28.10.11, 13:17
          Istnieją fachowcy, którzy się tym zajmują. Wklep sobie w gugla "mediatorzy".
          • chcedotaty.pl Re: o dzieci się nie walczy 28.10.11, 21:07
            cześć
            jako, że dotyczy to mnie osobiście, to mogę jedynie poprosić, żeby nie dawać idiotycznych wpisów, typu o dzieci się nie walczy.
            jak ann233 pyta, czy ta mądrala podejmie się mediacji - cisza.
            ja znam osobiście moją (jeszcze) żonę.
            z nią negocjacji, mediacji, czy nawet zwyklej rozmowy nie ma.
            i dlatego - jeśli ktoś ma chęć się powymądrzać, proszę bardzo - zapraszam do Gdańska, podejdziemy wspólnie do matki moich dzieci i niech wtedy się taka/taki powymądrza.
            jak macie sypać mądrościami ludowymi, to ja bardzo za to dziękuję, ale: NIE, DZIĘKUJĘ.
    • ronald.tusk No niestety, ale obie strony muszą się na to 28.10.11, 00:19
      zgodzić! Ja proponowałem swojej byłej opiekę naprzemienną, ale powiedziała NIE. Spytałem dlaczego? Odpowiedziała...bo MI chcesz zabrać alimenty smile Kabaret. W sytuacji kiedy oboje rodziców mieszka blisko siebie i u obojga są warunki do wychowywania dzieci to jest to najlepsze rozwiązanie w przypadku rozstania rodziców. Niestety prawnie Polska jest w średniowieczu a w sądach nadal pokutuje wizerunek ojca pijaczka, który bije żonę i przepija wypłatę.
      Dodatkowo trzeba jeszcze wspomnieć o kolejnym chorym rozwiązaniu, otóż w każdym wyroku rozwodowym MUSI być zapis kto i w jakiej wysokości płaci alimenty...
      • real.gejsza Re: No niestety, ale obie strony muszą się na to 28.10.11, 08:37
        ronald.tusk napisał:


        > Dodatkowo trzeba jeszcze wspomnieć o kolejnym chorym rozwiązaniu, otóż w każdym
        > wyroku rozwodowym MUSI być zapis kto i w jakiej wysokości płaci alimenty...
        >

        Dlaczego to rozwiązanie jest twoim zdaniem chore? Dla mnie to oczywistość, że musi byc taki zapis chociazby po to, by w razie niealimentacji mieć podstawę do ściągania zaległości.
        Poza tym jak słysze takie pianie z zachwytu nad opieką naprzemienną to zawsze mam wrażenie, że osoba taka nie do końca swiadoma jest jej konsekwencji. Każda sytuacja jest inna, podstawową sprawa jest wiek dziecka. Mówienie wiec, że jest to jedyna, najlepsza forma opieki jest nadużyciem.


        "W domu wariatów lądujemy nie przez wielkie kłopoty, nie przez stratę ukochanej osoby, lecz przez sznurowadło, które pęka, kiedy nie mamy ani chwili do stracenia".
      • altz Re: No niestety, ale obie strony muszą się na to 28.10.11, 08:52
        ronald.tusk napisał:

        > w sądach nadal pokutuje wizerunek ojca pijaczka, który bije żonę i przepija wypłatę.
        A uważasz, że jest inaczej? :o
        Przecież tak jest! Samce przepijają wypłatę, piją i biją, nigdy się nie myją, są obrzydliwe, że patykiem takie coś głupio dotknąć, ale czasami trzeba się nadstawić, bo samemu nie jest łatwo opłacać dziecko i chciałoby się mieć podobną do siebie dziewczynkę. Tylko szkoda że nie można zrobić aborcji już po urodzinach, bo często trafiają się chłopcy. sad

        > wyroku rozwodowym MUSI być zapis kto i w jakiej wysokości płaci alimenty...
        To akurat nie jest problemem, można ustalić alimenty nawet w wysokości 50 zł przy opiece naprzemiennej, można też ustalić wspólne konto na rzecz dziecka z konkretnymi wpłatami obu stron, a pominąć w tym jedzenie. Da się to zrobić, byle chcieć, nikt nie chce. Lepsza jest opieka równoważna, niż naprzemienna.
        • kalpa Re: No niestety, ale obie strony muszą się na to 28.10.11, 09:21
          To jest dobre rozwiązanie zwłaszcza jak dzieci chcą. Moje by chciały, ale tata mieszka bardzo daleko- moga jeździć tylko czasami, więc to celebrują.
          Moja przyrodnia siostra tak miała- mieszkala raz z mama raz z tata, bo oboje mieszkali niemal na jednej ulicy. Fajne to było, jej tata mnie lubił, wiec czasem spałyśmy u niego, jeździłysmy z nim na wakacje. Wszystko grało. Ale fakt, obie bylyśmy w wieku już podstawówkowym. Dla całkowitych maluchów to może być zbyt trudne.
    • kobieta306 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 28.10.11, 10:26
      mój ex nie jest pijaczkiem, mieszka na przyslowiowej ulicy obok, może widziec dzieci kiedy chce i ile chce - i co? nic. widzi je raz na ruski rok, bo nie ma takiej potrzeby wewnetrznej.
    • ronald.tusk W górę! Ja pomogłem, a Ty? 28.10.11, 21:06
      Pomóżcie facetowi, dobrze mu z oczu patrzy...
      • chcedotaty.pl Re: W górę! Ja pomogłem, a Ty? 28.10.11, 21:09
        ronald smile
        dziękuję bardzo smile
        wow! pewnie, że mi dobrze z oczu patrzy, a co? wink
        wielkie dzięki - najczęściej pomoc otrzymujemy właśnie od innych, zazwyczaj obcych ludzi, którym też dobrze z oczu patrzy smile

        naprawdę dziękuję smile
        • ronald.tusk Stary, to nie o to chodzi. Nie znam cię, ale kążdy 28.10.11, 21:14
          z nas, który robi coś, żeby zarysować tę cholerną taflę szkła, która dzieli nasz świat od normalności jest wart wsparcia. Trzymaj się i życzę powodzenia...
      • maradara Re: W górę! Ja pomogłem, a Ty? 02.11.11, 23:22
        A widziałeś lub widziałaś go, że tak piszesz. A może ktokolwiek wysłuchał by matki i zapytał dzieci ????????????? A co do opieki naprzemiennej- to Stany Zjednoczone ( które jako pierwsze wprowadziły opiekę naprzemienną) i inne kraje zmienią prawo. Jest to z ogromna nie korzyścią dla DZIECI. A One są tu najważniejsze. A nie urażona duma jednego z rodziców. A tak to co się stało że doszło do rozwodu. Może jest w tym wina właśnie ojca?????????????????????????
        • ronald.tusk A Kryśka z pierwszego piętra to zdradza męża 02.11.11, 23:25
          z księdzem z parafii obok. Słońce moje...tak się jakoś składa, że w tym burdelu 3% facetów dostaje opiekę nad dziećmi. Sugerujesz, że Polacy to mendy czy też w Europie (40%) są nienormalne sądy?
        • d1artagnan Re: W górę! Ja pomogłem, a Ty? 03.11.11, 11:35
          maradara napisała:

          > A co do opieki naprzemiennej- to Stany Zj
          > ednoczone ( które jako pierwsze wprowadziły opiekę naprzemienną) i inne kraje z
          > mienią prawo. Jest to z ogromna nie korzyścią dla DZIECI.


          Nic z tego, z badań w krajach, w których opieka naprzemienna jest stosowana szerzej niż w Polsce wynika, że dzieci nad którymi sprawowany jest ten rodzaj opieki lepiej się uczą, rzadziej chorują i mają mniej problemów emocjonalnych od dzieci, które mają niewielki (albo sporadyczny) kontakt z jednym z rodziców. A ich rodzice, którzy w ten sposób dzielą się opieką statystycznie częściej mieszkają w dużym mieście, mają wyższe wykształcenie i oboje pracują w porównianiu do rodziców, którzy nie sprawują opieki naprzemiennej.
          Przy czym opieka naprzemienna nie musi oznaczać podziału dokładnie 50 : 50, może to być podział 70% : 30% (w zależności od sytuacji konkretnego dziecka), ale jednak udział czasu i odpowiedzialności każego z rodziców powinien być w miarę ekwiwalentny (a nie kilka godzin w tygodniu).

          Przeciwnicy opieki naprzemiennej rzucają komunałami opartymi na własnych uprzedzeniach i przeświadczeniach, ale nie potrafią wskazać danych, które świadczyłyby o rzekomej szkodliwości opieki naprzemiennej.
          • nangaparbat3 Re: W górę! Ja pomogłem, a Ty? 04.11.11, 07:10
            że dzieci nad którymi sprawowany jest ten rodzaj opieki lepiej się uczą, rzadziej chorują i mają mniej problemów emocjonalnych od dzieci, które mają niewielki (albo sporadyczny) kontakt z jednym z rodziców. A ich rodzice, którzy w ten sposób dzielą się opieką statystycznie częściej mieszkają w dużym mieście, mają wyższe wykształcenie i oboje pracują w porównianiu do rodziców, którzy nie sprawują opieki naprzemiennej.

            A nie sądzisz że ktoś tu myli przyczyny ze skutkami?
            • d1artagnan Re: W górę! Ja pomogłem, a Ty? 04.11.11, 10:01
              Nie, uważam, że bardziej świadomi rodzice skorzystali z dostępnej pomocy w zakresie mediacji i porozumienia i wybrali lepsze rozwiązania.
    • polifonia1983 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 30.10.11, 01:20
      Moim zdaniem jest możliwa tylko w sytuacji, gdy matka dziecka się na to godzi, w innym przypadku sąd staje po jej stronie. Zawsze można wnioskować o mieszkanie z ojcem.
      Jeśli matka się nie godzi na naprzemienną wnioskuj i tak, a dalej o inne rozwiązania, np. 3 tyg w miesiącu u mamy, tydzień z tobą, co tydzień od czwartku wieczorem lub piątku po szkole do poniedziałku rano itd.
      Z tym, że musisz wziąć pod uwagę jedno - nie każde dziecko poradzi sobie z taką formą opieki. Ponieważ standardowo dzieci lądują z matkami, to paradoksalnie na ojcu w takim przypadku ciąży odpowiedzialność za to, co się dzieje z dzieckiem i jak sobie radzi psychicznie.
      Czasami rozwala nie to, że trzeba jeździć, ale to o ilu rzeczach trzeba pamiętać. Małych rzeczach - u taty śniadanie obowiązkowo, u mamy nie, u taty telewizja wieczorem, u mamy w weekendy, u taty można się spóźnić, u mamy nie, u taty lekcje przed zabawą, u mamy niekoniecznie, u taty prysznic dwa razy dziennie, u mamy raz itd. Schizofrenia.
      Jeżeli jesteście w stanie ustalić jasne zasady, które obowiązują w obu domach - tak. Jeżeli dziecko będzie musiało lawirować pomiędzy dwoma zupełnie innymi świata, możecie zrobić mu krzywdę. Wszytko zależy od tego, jakie jest dziecko i czego ono chce.
      Dobro rodziców (obojga), tak, ale przede wszystkim dobro dziecka.
    • plujeczka Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 30.10.11, 09:19
      Cyba nie podejmę sie dyskusji i pomocy bo u mnie odwrotnie -konrak ojca z dzieckiem zresztą ktualnie dorosłym odwielu lat zerowy.
      W sumie po tych świństwach , które zrobił ex maż zastanawiałam sięco bym zrobiła gdyby w momencie rozwodu chciał widzenia z dzieckiem tak po prostu nazłośc mi bo jak widziecie nie matakie fcet potrzeby-i nie zznam odpowiedzi na to pytanie, ciesze się w sumie ,że nie musiałam dokonywać wyboru.
      Wiesz chciałabym poznać waszą historię z relacji zony, taka zaciekła walka nie bierze się sama z siebie-tak mi sie wydaje, nie oceniam Cię i jesli naprawę kochasz dzieci i chcesz ich dobra to walcz choc jak w Polskie sądy nie wierzę =dla mnie to jedna wielka.............(wstawcie sobie co chcecie),generalnie instytucja niereformowalna krzywdzi zarówno matki jak i ojców.
      • heksa_2 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 30.10.11, 10:02
        Kolezanka, która orzeka w sądzie rodzinnym opowiada mi czasem historie, od których włos się jeży. O kobietach, które robią krzywdę dzieciom, nie chcąc się zgodzić na jakiekolwiek widzenia z ojcem ani dziadkami. Idą w zaparte w sposób nieprawdopodobny i bezsensowny, kosztem dzieci, ich zdrowia psychicznego i fizycznego. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale to bywają działania samobójcze. Ale także o ojcach, którzy wypinają się na swoje dzieci i uważają, ze 100 alimentów to wystarczająca kwota i są w stanie zrobic każde świństwo, żeby alimentów nie płacić. Ludzie zaślepieni nienawiścią walczą ze sobą na wszelkie możliwe sposoby, szafując dobrem dziecka jako koronnym argumentem, bo racja musi być po ich stronie, a dobro dzieci ewidentnie ginie im z pola widzenia. Bardzo rzadko zdarzają się ludzie, którzy są w stanie sprostać opiece naprzemiennej, bo dziecko w Polsce to karta przetargowa. Polska to kraj pieniaczy. Trzeba by dużej dojrzałości społecznej, żeby opieka naprzemienna się sprawdzała. Aczkolwiek znam kilka polskich przykładów, gdzie się sprawdza. W Norwegii zasądzają ją obligatoryjnie, nie ma innej opcji. I jakoś wszyscy dają radę. Ale tam nikt nie ma problemów finansowych.
        • ronald.tusk I od tego powinna się zaczynać każda sprawa 30.10.11, 10:09
          heksa_2 napisała:

          > W Norwegii zasądzają ją obligatoryjnie,
          > nie ma innej opcji. I jakoś wszyscy dają radę. Ale tam nikt nie ma problemów fi
          > nansowych.

          rozwodowa, gdzie w grę wchodzą dzieci. Sąd powinien sprawdzić czy są możliwości sprawowani opieki naprzemiennej. Jeżeli są, to pytanie:

          Czy rodzice tego chcę?
          TAK - wyrok, po sprawie.
          NIE?
          Dlaczego?
          Nie chce jeden z rodziców, bo nie czuje się na siłach, ma nowy związek. Krótka piła, dziecko do drugiego, który chce plus alimenty na 100% kosztów utrzymania.
          Któryś z rodziców nie ma warunków? Dzieci do tego co ma plus 50% kosztów utrzymania.
          Ktoś się nie zgadza na zasadzie NIE bo NIE. Dziecko do drugiego z rodziców plus 100% kosztów utrzymania.

          W praktyce, dzieci do mamusi, alimenty na tatusia, jak mamusia nie ma pieniędzy to tatuś ma je mieć i mamusi wynająć mieszkanie, zapłacić alimenty i prosić Boga, żeby umożliwiła mu kontakt z dziećmi.
          • heksa_2 Re: I od tego powinna się zaczynać każda sprawa 30.10.11, 11:00
            Zdaję sobie sprawę z tego, że tak jest. Walczcie o zmianę prawa. Myślę, że wyjdzie to na dobre i ojcom, i matkom. Sprowadzenie ojców do roli bankomatów zabija w nich ODPOWIEDZIALNOŚĆ za dzieci.
          • bramstenga Re: I od tego powinna się zaczynać każda sprawa 30.10.11, 12:36
            > Nie chce jeden z rodziców, bo nie czuje się na siłach, ma nowy związek. Krótka
            > piła, dziecko do drugiego, który chce plus alimenty na 100% kosztów utrzymania.
            > Któryś z rodziców nie ma warunków? Dzieci do tego co ma plus 50% kosztów utrzym
            > ania.
            > Ktoś się nie zgadza na zasadzie NIE bo NIE. Dziecko do drugiego z rodziców plus
            > 100% kosztów utrzymania.

            Nawet jeśli rodzicem, który nie czuje się na siłach/nie ma warunków/się nie zgadza, jest ojciec?
            (NMSP)
            • ronald.tusk Płeć nie powinna mieć w tym wypadku ŻADNEGO 30.10.11, 14:47
              znaczenia. Liczy się tylko dobro dzieci, ale nie pojmowane w obecny sposób przez prawo rodzinne.
              • zmeczona100 Re: Płeć nie powinna mieć w tym wypadku ŻADNEGO 03.11.11, 20:20
                panowie to by chcieli, aby sąd decydował 50%/ 50%- po połowie matek i ojców, z którymi zostają dzieci.

                A sąd jednak kieruje się rozsądkiem i wybiera rodzica, z którym dziecko jest bardziej związane emocjonalnie. No i tu ZONK następuje, bo ojcowie w większości bardzo mocno zapracowani, zaharowani niby dla rodziny, nie mają w życiu czasu na kontakt ze swoimi dziećmi takiej jakości, jak mogą to robić matki- też w większości pracujące, za to społeczne oczekiwanie jest takie, że nie ma znaczenia, czy pracuje zawodowo czy nie, to dzieckiem i tak ma się zająć ona, a nie zapracowany, zmęczony tatuś...
                • chcedotaty.pl Re: Płeć nie powinna mieć w tym wypadku ŻADNEGO 03.11.11, 20:48
                  No i tu masz MEGA - ZONK.
                  Ponieważ mimo tego, że pracowałem, pracuję i pracować będę, dzieci były, są i będą dla mnie najważniejsze.
                  I - co ciekawe - chociaż wszystkie niedowiarki i tak nie uwierzą, to ja dużo więcej czasu poświęcałem opiece nad nią i jej wychowaniu, niż jej matka.
                  Złożyłem do sądu pisemną opinię psychologa - traumatologa o tym, że starsza córka jest związana ze mną dużo bardziej niż z matką. Oczywiście - nikt nie weźmie tego pod uwagę, bo i po co? Będzie przecież badanie z RODK!
                  Najsmutniejsze w naszym społeczeństwie jest to, iż wystarczy dużo czasu ludziom w głowę głupoty kłaść i oni w to uwierzą...
                  Sąd kieruje się rozsądkiem!?!?!?!?!? Od kiedy!?
                  • zmeczona100 Re: Płeć nie powinna mieć w tym wypadku ŻADNEGO 03.11.11, 23:15
                    Przecież tu nie chodzi o to, dla kogo dzieci są najważniejsze- dla Ciebie czy dla matki.
                    Osobiście miałabym wątpliwości co do opinii wydanych przez osoby niebezstronne.
                • altz Re: Płeć nie powinna mieć w tym wypadku ŻADNEGO 03.11.11, 21:28
                  zmeczona100 napisała:

                  > panowie to by chcieli, aby sąd decydował 50%/ 50%- po połowie matek i ojców, z
                  > którymi zostają dzieci.
                  Panowie potrafią się sami za siebie wypowiadać. Trochę mnie temat interesuje i nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją, żeby panowie domagali się takiego podziału. Zazwyczaj chcieliby tylko, żeby ich też ktoś traktował po ludzku i czują się rozgoryczeni i załamani, często wściekli.
                  Według mnie, podział 25% i 75% przy obecnej kulturze opieki nad dziećmi byłby bliższy prawdzie.
                • polifonia1983 Re: Płeć nie powinna mieć w tym wypadku ŻADNEGO 03.11.11, 21:33
                  sorry, zmęczona, ale to bzdura co piszesz. Uogólniasz, a każda sytuacja jest inna. Znam kilku wspaniałych ojców, którzy mają o wiele lepszy kontakt z dziećmi niż matki tychże. I kilka matek, którym się wydaje, że mają świetny kontakt, a dzieci żalą się obcym ludziom, że woleli by do tatów. I oczywiście kilka odwrotnych sytuacji, gdzie ojcowie zawalają sprawę a matki są świetne. Ty najwidoczniej znasz jeden przypadek, swój własny.
                  • zmeczona100 Re: Płeć nie powinna mieć w tym wypadku ŻADNEGO 03.11.11, 23:16
                    Oczywiście, że uogólniam. Tak samo, jak ojcowie uogólniają i piszą o tym, jak to ich sądy krzywdzą.
                    • polifonia1983 Re: Płeć nie powinna mieć w tym wypadku ŻADNEGO 04.11.11, 08:59
                      Ja ma jednak wrażenie, że ci konkretni ojcowie na tym forum piszą o swoich własnych sprawach sądowych.
                • ronald.tusk 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 03.11.11, 22:05
                  codzienną opiekę nad dziećmi po rozwodach. To tylko my jesteśmy w średniowieczu...
                  • bramstenga Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 04.11.11, 07:59
                    To jeszcze przytocz dane, ilu (procentowo) ojców w Polsce ubiega się o opiekę. Sorry, jeśli ktoś rezygnuje na starcie, sam sobie winien. (Tylko bez tych głodnych kawałków, że nie ubiegają się, bo nie mają szans, bo jajnikowa mafia w sądach rodzinnych itp. itd.)
                    • ronald.tusk Takich badań nikt chyba nie prowadził, natomiast 04.11.11, 08:09
                      w Europie jak widać ludzie zajmujący się tematem potrafią stworzyć taką atmosferę, że się da. Wiesz jak to wygląda z polskiego punktu widzenia? Facet starający się o opiekę nad dziećmi jest traktowany przez ich matkę, teściową, znajomych jako bydle, które chce ZABRAĆ matce dzieci. Dla takiego faceta to śmierć cywilna i trzeba być naprawdę odpornym psychicznie, żeby przez to wszystko przejść. To nie jest kwestia chęci, umiejętności a kwestia systemu, który został tak a nie inaczej skonstruowany. Facet występujący w Polsce o opiekę nad dziećmi zostaje najczęściej odizolowany od kontaktów z potomstwem. Wiesz ile się czeka na badanie w RODK (kretyńskie zresztą i mające za cel jedynie uprawdopodobnić fakt, że dzieci powinny być z matką)? Trzy miesiące, wiesz ile się czeka na rozprawę w sądzie? Trzy miesiące. Wiesz jakie spustoszenie w głowie dzieci można zrobić przez 3 miesiące w czasie, kiedy nie widzą one ojca?

                      bramstenga napisała:

                      > To jeszcze przytocz dane, ilu (procentowo) ojców w Polsce ubiega się o opiekę.
                      > Sorry, jeśli ktoś rezygnuje na starcie, sam sobie winien. (Tylko bez tych głodn
                      > ych kawałków, że nie ubiegają się, bo nie mają szans, bo jajnikowa mafia w sąda
                      > ch rodzinnych itp. itd.)
                    • altz Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 04.11.11, 08:45
                      bramstenga napisała:

                      > To jeszcze przytocz dane, ilu (procentowo) ojców w Polsce ubiega się o opiekę.
                      > Sorry, jeśli ktoś rezygnuje na starcie, sam sobie winien. (Tylko bez tych głodn
                      > ych kawałków, że nie ubiegają się, bo nie mają szans, bo jajnikowa mafia w sąda
                      > ch rodzinnych itp. itd.)
                      To tak, jakbyś pisała, że mężczyźni w Polsce to imbecyle, bo nie potrafią wypełnić dokumentu albo nie potrafią zupełnie zająć się dzieckiem.
                      Nie różnimy się zbytnio, więc statystyka powinna być zbliżona. Być może taka propozycja pada w sądzie za granicą, bo gdzie indziej ludzie już wiedzą, że dla dziecka zazwyczaj jest lepiej, gdy ma oboje rodziców, polscy psycholodzy jeszcze do tego nie doszli.

                      Ja już nie raz słyszałem tekst matki: "on chce mi zabrać dzieci!" i takie jest nastawienie społeczeństwa.
                      Pytam się wtedy, co się wtedy stanie? Padają dwa argumenty:
                      1. nie umiem żyć bez dzieci
                      2. będę potępiona w środowisku
                      • bramstenga Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 04.11.11, 12:08
                        > Nie różnimy się zbytnio, więc statystyka powinna być zbliżona.

                        Powinna być zbliżona tylko w sytuacji, gdyby ojcowie zgłaszali chęć opieki nad dziećmi na podobnym poziomie. Pozwól, że Cię uświadomię w tym względzie. Według organizacji "W stronę ojca", bazującej na własnych doświadczeniach, tj. kontaktach z ojcami bardzo aktywnymi w tym względzie (z pewnością bardziej niż statystyczny rozwodzący się mężczyzna), zaledwie około 20% "rozwodzących się mężczyzn stara się o orzeczenie w miarę pełnego kontaktu ze swoimi dziećmi" (podkreślam stwierdzenie "w miarę pełnego", co bynajmniej nie oznacza chęci zamieszkania na stałe z dzieckiem). No więc skąd niby miałoby się wziąć to 40%?
                        • altz Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 04.11.11, 12:25
                          > zaledwie około 20% "rozwodzących się mężczyzn stara się o orzeczenie w miarę pełnego
                          > kontaktu ze swoimi dziećmi
                          Wiem, że jest taki fakt. Ale to jest taki sam fakt, jak szkolenie bezrobotnych do pisania ładnych dokumentów aplikacyjnych. Wyrzucone pieniądze, ja bym pomysłodawcę wsadził za to za kraty, bo marnuje nasze pieniądze. Bezrobotny dostanie pracę, to innego wyrzucą z pracy i wyjdzie na zero. Lepiej szkolić umiejętności, spawaczy, operatorów maszyn, pomagać w organizowaniu agroturystyki czy zakładać wylęgarnie przedsiębiorczości, gdzie za darmo jest pomoc księgowa i biuro przez pierwszy okres.

                          Wracając do tematu, chciałbym znać przyczynę, a nie skutek, skutek podałaś.
                          Czyli uważasz, że polscy ojcowie są wyjątkiem, wyspą w Europie?
                          Czy są w jakiś sposób upośledzeni? Wszyscy są za biedni, żeby sobie poradzić? Okradzeni przez małżonki po rozwodzie i nie stać ich na stworzenie warunków dzieciom? Zupełnie niezaradni? Nie potrafią uprać, ugotować, zająć się dzieckiem? A gdzie indziej w Europie potrafią?

                          Pytanie zupełnie serio. Jaka jest przyczyna?
                          • bramstenga Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 04.11.11, 13:06
                            Przyczyna wydaje się dość oczywista. Weź pod uwagę, że Ty i ronald, mówiąc o "Europie", odnosicie się do państw typu Francja i Skandynawia, gdzie dominuje inny model rodziny (nazwijmy go "partnerskim"), w którym prawie każda kobieta pracuje zawodowo, co wymusza podział obowiązków. Intuicja mówi mi, że inaczej wygląda sytuacja w krajach południowych (Grecja, Włochy) oraz postsocjalistycznych. W Polsce niestety sporo mężczyzn jest przekonanych, że dzieci to sprawa kobiet. Myślę, że po części przyczynia się do tego tradycja długich urlopów wychowawczych (co niejako naturalnie wprowadza podział obowiązków i powoduje pogłębienie więzi matki z dzieckiem). W efekcie nawet gdy kobieta wraca do pracy siłą rzeczy nadal wykonuje obowiązki związane z domem i dziećmi. Reasumując: uważam, że i Ty, i ronald, w złym miejscu upatrujecie przyczyn faktu, że tak małej liczbie ojców powierza się po rozwodzie opiekę nad dziećmi. IMO wcale nie wynika to z osławionej solidarności jajników (choć oczywiście miło upatrywać winę na zewnątrz, nie w sobie), bo gdyby tak było, nie orzekałoby się śmiesznych alimentów rzędu 400 zł. Przyczyna tkwi w samych facetach - którzy zbyt chętnie cedują uciążliwości związane z wychowaniem na kobiety. Pora przyjąć do wiadomości, że znakomitej większości ojców po rozwodzie absolutnie wystarczają kontakty w wymiarze 2 weekendów miesięcznie, bo również w małżeństwie angażowali się w wychowanie w niewielkim stopniu.
                            • d1artagnan Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 05.11.11, 17:07
                              Częściowo masz rację, jak podaje GUS (dane z 2005 r.) "wśród ojców, którzy deklarowali, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy przed udzieleniem wywiadu przysługiwało im prawo do urlopu wychowawczego, jedynie 2,5% skorzystało z tych uprawnień. Wśród kobiet odsetek tych, które skorzystały z urlopu wyniósł 49,9%."

                              www.stat.gov.pl/gus/5840_7802_PLK_HTML.htm

                              Pominęłaś jednak fakt, że decyzję o tym kto pójdzie do pracy, a kto zostanie w domu podejmowali oboje rodzice i były to wybory oparte na racjonalnych przesłankach (mężczyźni byli w stanie zarobić więcej), niekoniecznie na przekonaniu ojców, że "dzieci to sprawa kobiet".

                              Powyższy model rodziny ulega obecnie powolnej transformacji na model bardziej partnerski. Z różnych powodów - z powodu przejmowania zachodnich wzorców kulturowych, z powodu rosnącego znaczenia ośrodków opieki instytucjonalnej (przedszkola, żłobki), z powodu działań systemowych mających na celu wprowadzenie na rynek pracy większej liczby kobiet (wiadomo - więcej pracujących kobiet to większe PKB i więcej kasy z podatków, stąd rządowe programy p.t. "Mama w pracy" czy promowanie urlopów tacierzyńskich).
                              W związku z tymi zmianami powiększa się jednocześnie grupa mężczyzn, którzy w równym/większym stopniu niż ich partnerki zajmują się dziećmi. Feler polega na tym, że w sytuacji rozpadu związku faceci ci stają w obliczu instytucji rodzinnych, które funkcjonują na tradycyjnych zasadach i które preferują matki. W przypadkach orzekania o winie w małżeństwach, gdzie są małoletnie dzieci, sądy 10 razy częściej przypisywały winę mężczyznom niż kobietom (dane z 2004 r.), a w kwestii opieki bywa, że sędziowie bez należytego rozpoznania sprawy wydają sztampowe wyroki, w duchu przestarzałych orzeczeń takich jak ten z dnia 21 listopada 1952 r. gdzie Sąd Najwyższy wyraził pogląd, że "zwłaszcza w okresie niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa jest wskazane, aby dziecko pozostawało pod opieką matki, ze względu na jej konstrukcję psychiczną, większą uczuciowość, skłonność do jej uzewnętrzniania oraz właściwą matce troskę o zaspokojenie codziennych potrzeb dziecka." (I C 1814/52, OSN 1953, poz. 92) - zresztą większość społeczeństwa wyznaje podobne przeświadczenia, więc sędziowie też niechętnie stają im na przekór.

                              Prorodzinny system, który z jednej strony zachęca mężczyzn do przejęcia obowiązków opiekuńczych, z drugiej strony sprzedaje im kopa, tak jak autorowi bloga chcedotaty.pl. Oczywiście takiej rozbieżności nie da się na dłuższą metę utrzymać, protesty i postulaty wprowadzenia nowych rozwiązań odnośnie realnych kar za utrudnianie kontaktów z dziećmi czy opieki naprzemiennej zostaną w końcu uwzględnione i system zostanie skorygowany, szkoda tylko że kosztem dzieci i ojców, którzy do czasu tej korekty zostaną nabici w butelkę.
                              • bramstenga Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 05.11.11, 17:26
                                W przyp
                                > adkach orzekania o winie w małżeństwach, gdzie są małoletnie dzieci, sądy 10 ra
                                > zy częściej przypisywały winę mężczyznom niż kobietom (dane z 2004 r.)

                                Nie bardzo rozumiem - uważasz, że to dowód na stronniczość sądów? Proponuję najpierw zapoznać się za statystykami dotyczącymi choćby alkoholizmu i przemocy w rodzinie, które z pewnością należą do najczęstszych przyczyn orzekania o winie.

                                > Prorodzinny system, który z jednej strony zachęca mężczyzn do przejęcia obowiąz
                                > ków opiekuńczych, z drugiej strony sprzedaje im kopa, tak jak autorowi bloga ch
                                > cedotaty.pl.

                                "Znaj proporcją mocium panie". Znacznie częściej tego "kopa" od systemu dostają matki, które bezskutecznie usiłują wyegzekwować od ojców zasądzone alimenty (w zawrotnej wysokości 300 zł).

                                Oczywiście takiej rozbieżności nie da się na dłuższą metę utrzymać
                                > , protesty i postulaty wprowadzenia nowych rozwiązań odnośnie realnych kar za u
                                > trudnianie kontaktów z dziećmi czy opieki naprzemiennej zostaną w końcu uwzględ
                                > nione

                                A co z realnymi karami za uchylanie się od kontaktów (bo - śmiem twierdzić - to zjawisko jest znacznie powszechniejsze)?
                                • d1artagnan Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 05.11.11, 19:15
                                  bramstenga napisała:

                                  > Nie bardzo rozumiem - uważasz, że to dowód na stronniczość sądów? Proponuję naj
                                  > pierw zapoznać się za statystykami dotyczącymi choćby alkoholizmu i przemocy w
                                  > rodzinie, które z pewnością należą do najczęstszych przyczyn orzekania o winie.


                                  Na podstawie własnych obserwacji nie przekonują mnie sugestie, że faceci z natury są gorsi od kobiet (lub odwrotnie) dlatego razi ten stosunek 10:1 w orzeczeniach o winie.
                                  Uważam, że po pierwsze panie miały tu większą motywację ekonomiczną, po drugie sądy rozwodowe wydają się mieć tendencję do tłumaczenia przewinien kobiet (wiadomo - słabsza płeć) i akcentować winy mężczyzn (nie podołał, powinien ponieść konsekwencje) - stąd taka rozbieżność.

                                  > "Znaj proporcją mocium panie". Znacznie częściej tego "kopa" od systemu dostają
                                  > matki, które bezskutecznie usiłują wyegzekwować od ojców zasądzone alimenty (
                                  > w zawrotnej wysokości 300 zł).

                                  Owszem, alimenty w wysokości 300-400 zł są czasem zasądzane, ale obecnie to chyba bezrobotnym i rencistom. Po drugiej stronie są dzieci, które otrzymują alimenty w wysokości 1 - 2 tys. i więcej. Średnia wychodzi 700-800, co przy średnim wynagrodzeniu w wysokości ok. 2400 netto daje 1/3 średniej pensji. Procentowo to wcale nie jest mniej niż na Zachodzie - niestety nie mamy zarobków na poziomie Szwajcarii.


                                  > A co z realnymi karami za uchylanie się od kontaktów (bo - śmiem twierdzić - to
                                  > zjawisko jest znacznie powszechniejsze)?

                                  O ile mnie pamięć nie myli, kontakty z dzieckiem są zdefiniowane w KRiO jako obowiązek, więc śmiem twierdzić że już można próbować karać grzywną rodzica, który tego obowiązku nie dopełnia.
                                  Na co więc czekają rodzice głośno pomstujący na niekontaktowanie ?
                                  • d1artagnan Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 05.11.11, 19:19
                                    Co do niealimentacji jeszcze - rodzice dzieci uprawnionych mają do dyspozycji komorników, mają szereg rozwiązań w postaci np. całej ustawy o pomocy osobom uprawnionym do limentów, mają armatę w postaci paragrafu karnego, mają Fundusz Alimentacyjny. Roszczenia się nie przedawniają i jest szansa nawet po x latach tego dłużnika w końcu trafić.

                                    Ojcowie pozbawieni kontaktów na razie mogą sobie pomarzyć o takich narzędziach, za lata izolacji od dziecka nikt im złamanego przepraszam nie powie, więc nie mów o proporcjach.
                                    • bramstenga Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 05.11.11, 20:57
                                      Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? (O czasie i w należnej wysokości alimenty otrzymuje kilkanaście procent rodziców, ściągalność od uchylających się od płacenia nie przekracza 1%).
                                      • d1artagnan Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 05.11.11, 22:25
                                        Po pierwsze nie wierzę, że jest tak źle (czyli że jest kilkanaście procent płacących rodziców,
                                        którzy są zobowiązani do alimentacji), a ściągalność na poziomie 1 % dotyczy pewnie ściągalności z dłużników przez Fundusz Alimentacyjny. A dlaczego tylko 1 % ?
                                        To proste - bo FA dostaje kasę z budżetu i średnio im nie zależy na ściganiu dłużników.
                                      • d1artagnan Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 06.11.11, 01:30

                                        I nie 1%, tylko 13 %, z tegorocznego raportu NIK:

                                        "W 2010 r. z funduszu wypłacono ponad 1,2 mld zł. Dłużnicy (których na koniec roku było już 188 tys.) zwrócili w tym czasie ponad 158,5 mln zł, a wskaźnik zwrotów wyniósł 13,01% (wzrost w stosunku do 2009 r. o 0,6%)."

                                        Główne wnioski z kontroli:

                                        "Najwyższa Izba Kontroli oceniła pozytywnie mimo stwierdzonych nieprawidłowości, działania skontrolowanych jednostek w zakresie przyznawania i wypłacania osobom uprawnionym świadczeń z funduszu alimentacyjnego (wspieranie środkami z budżetu państwa). System ten zapewnił osobom uprawnionym, uzyskanie pomocy w sytuacji nieskutecznej egzekucji alimentów.

                                        Najwyższa Izba kontroli oceniła negatywnie realizację działań mających na celu zmobilizowanie dłużników do regulowania zobowiązań alimentacyjnych, skuteczność egzekwowania tych należności oraz współpracę między podmiotami uczestniczącymi w systemie pomocy osobom uprawnionym do świadczeń (gminami, komornikami, starostwami).

                                        Na sformułowanie powyższych ocen wpływ miały następujące nieprawidłowości:

                                        1) wydawanie decyzji w zakresie przyznawania świadczeń z funduszu i ich wypłacanie na podstawie nierzetelnie sporządzanej dokumentacji, niespełniającej wymogów określonych w ustawie i niezgodnie z warunkami nabywania świadczeń (str. 21);
                                        2) brak reakcji lub opieszałe (nierzetelne - z przekroczeniem terminów określonych w art. 35 kpa podejmowanie działań w stosunku do dłużników alimentacyjnych w zakresie: ......
                                        3) nieinformowanie sądów o bezczynności lub przejawach opieszałości komorników
                                        sądowych, w realizacji zadań wynikających z art. 3 ust. 6 ustawy (str. 32);
                                        4) niewykorzystywanie instrumentów prawnych określonych w art. 5 ust. 2 ustawy, w zakresie aktywizacji zawodowej dłużników alimentacyjnych (str. 29 );
                                        5) nierzetelne sporządzanie sprawozdań z realizacji zadań określonych w ustawie (str. 34.);
                                        6) opieszałe oraz niezgodne z trybem określonym w art. 35, 65, i 156 kpa realizowanie przez samorząd województwa zadań w sprawach ustalenia czy miały zastosowanie przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego art. 17 ustawy15 (str. 34);
                                        7) przewlekłe postępowanie dotyczące wprowadzenia zmian w ustawie o p.o.u zmian w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 22 września 2009 r. w sprawie zatrzymywania prawa jazdy dłużnikom alimentacyjnym; oraz uregulowaniami UE dotyczącymi koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego ( str. 30).

                                        Przyczyny nierzetelnej i opieszałej realizacji zadań przez kontrolowane jednostki tłumaczono w szczególności niewłaściwą organizacją pracy (braki kadrowe, przeciążenie obowiązkami służbowymi, skumulowanie w jednym czasie zadań w zakresie: przyznawania świadczeń, zwrotu zobowiązań przez dłużnika, przyznawania świadczeń rodzinnych) w jednostkach realizujących zadania."

                                        www.nik.gov.pl/plik/id,2744,vp,3465.pdf
                                  • bramstenga Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 05.11.11, 20:52
                                    > Uważam, że po pierwsze panie miały tu większą motywację ekonomiczną

                                    Że słucham? Czyżby kolejny wyznawca poglądu o leniwych matkach, co to sobie tipsy za alimenty fundują? Poza tym możesz obrażać się na fakty, ale nie ulega wątpliwości, że to mężczyźni częściej są sprawcami przemocy niż kobiety.

                                    > Owszem, alimenty w wysokości 300-400 zł są czasem zasądzane, ale obecnie to chy
                                    > ba bezrobotnym i rencistom. Po drugiej stronie są dzieci, które otrzymują alime
                                    > nty w wysokości 1 - 2 tys. i więcej. Średnia wychodzi 700-800

                                    Aha, śnij dalej. W 2009 r. średnia zasądzanych alimentów to - uwaga! - 488 zł. Genialna motywacja ekonomiczna do rozwodu, nie ma co.

                                    > Na co więc czekają rodzice głośno pomstujący na niekontaktowanie ?

                                    Nie wyobrażam sobie przekazywania dziecka na spotkania ojcu, którego trzeba do tego zmuszać grzywną.
                                    • d1artagnan Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 05.11.11, 22:18
                                      Uwaga odnośnie motywacji ekonomicznej części kobiet co do orzekania o winie nie dotyczyła alimentów na dzieci, tylko alimentów na siebie, a konkretnie zapisu:

                                      Art. 60 § 2. Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego, sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie znajdował się w niedostatku.

                                      Słyszałaś kiedyś o wyłącznie winnej żonie, której zasądzono alimenty na byłego męża ? A może przytoczysz jakieś statystyki na ten temat ?

                                      A to 488 zł to chyba nie są średnie alimenty na dziecko, tylko ogólnie średnia zasądzonej renty w sprawach alimentacyjnych. I tak czy inaczej stanowi to > 20% średniego wynagrodzenia netto, które w 2009 r. wynosiło 3 102,96 PLN (brutto, GUS). Procentowo to nie odbiega od alimentów zasądzanych w innych krajach Unii.


                                      > Nie wyobrażam sobie przekazywania dziecka na spotkania ojcu, którego trzeba do
                                      > tego zmuszać grzywną.

                                      Mówiliśmy o ukaraniu ojca, a nie o przekazywaniu dziecka.
                                      I jak sobie nie wyobrażasz przekazywania dziecka, to może wcale tych kontaktów dziecka z ojcem nie chcesz. Po co więc chcesz go karać ? A może wcale nie chcesz, tylko pytasz dla zasady ?
                              • langsam Re: 40% ojców w Europie ma przyjemność sprawować 12.11.11, 15:27
                                No nie rozśmieszaj mnie:
                                > W przypadkach orzekania o winie w małżeństwach, gdzie są małoletnie dzieci, sądy 10 ra
                                >zy częściej przypisywały winę mężczyznom niż kobietom (dane z 2004 r.),
                                Czego ma to dowodzić niby?
                                Może kobiety/ matki małych dzieci częściej wnioskują o uznanie męża jedynie winnym?
                                Może winy mężów są częstsze?
                                Może są łatwiejsze do udowodnienia (zdrada, np?)
                                Może kobieta , społecznie tradycyjnie obciążana odpowiedzialnością za całość rodziny częściej potrzebuje papieru świadczącego, że to nie ona zawiodła?
                                Może silniejszym finansowo mężczyznom zwyczajnie cyrk z udowodnianiem winy jest zbędny?
          • polifonia1983 Re: I od tego powinna się zaczynać każda sprawa 30.10.11, 12:37

            > W praktyce, dzieci do mamusi, alimenty na tatusia, jak mamusia nie ma pieniędzy
            > to tatuś ma je mieć i mamusi wynająć mieszkanie, zapłacić alimenty i prosić Bo
            > ga, żeby umożliwiła mu kontakt z dziećmi.

            coś w tym jest uncertain
      • chcedotaty.pl Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 02.11.11, 11:46
        Naprawdę staram się być obiektywny opisując tę historię... smile
        pozdrawiam wszystkich
    • nangaparbat3 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 30.10.11, 11:08
      Nie pomogę. Jestem zdecydowanie przeciwna opiece naprzemiennej - słuzy ona zaspokojeniu potrzeb (czy raczej ambicji) rodziców, nie dzieci. Jeśli rodzice chcą, niech kupią mieszkanie dla dziecka, i wprowadzają się do niego na zmianę co dwa tygodnie.
      • ronald.tusk Taką propozycję też złożyłem byłej i co? 30.10.11, 11:46
        Argument na nie był jeden. Nie, bo chcesz MI zabrać alimenty.
        Dziękuję za uwagę.
        • nangaparbat3 Re: Taką propozycję też złożyłem byłej i co? 30.10.11, 12:27
          Ja chcę Ci coś zabierać?
          Argument na nie rzeczywiście jest jeden, i tylko jeden: dziecko to nie paczka.
        • chcedotaty.pl Re: Taką propozycję też złożyłem byłej i co? 02.11.11, 11:40
          U Ciebie była chociaż, powiedzmy, "dyskusja" - znaczy: mogłeś coś powiedzieć i otrzymać odpowiedź.
          U mnie żadnej dyskusji nie ma.
          Wczoraj odprowadzałem dzieci do matki, mój psiak pobiegł za nimi na klatkę schodową, złapałem drzwi, żeby mógł wyjść i co?

          Zgaduj - zgadula...

          Żona wezwała policję, że próbowałem wtargnąć na klatkę schodową!
          Poczekałem na policję, wyjaśniłem sytuację, ale żal że moje dzieci muszą to oglądać. Przecież to jakiś horror jest sad
          • zalosny.jestes Jak będzie tak bez przerwy wzywać policję 06.11.11, 20:39
            to w końcu ją skażą za nieuzasadnione wezwanie (jak to często dzieje się z facetami próbującym egzekwować kontakty z dziećmi). Ty masz zakaz zbliżania się do niej?
            • chcedotaty.pl Re: Jak będzie tak bez przerwy wzywać policję 07.11.11, 14:17
              Nie mam zakazu, bo i niby dlaczego?
              Musiałby jakiś powód być przecież.
    • der1974 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 02.11.11, 11:57
      Opieka naprzemienna według psychologów z wrocławskiego RODK co do zasady jest niedobrym rozwiązaniem. Uniemożliwia dziecku posiadane jednego domu, który daje mu poczucie bezpieczeństwa.

      Rozumiem, że ojcowie mogą się czuć urażeni, ale jako mężczyzna i ojciec dzieci które mieszkają z matką, uważam to za złe rozwiązanie. Żądanie opieki naprzemiennej jest najczęściej wyrazem ugodzonego ego, które trzeba jakoś zadowolić. Dobry ojciec nie stara się o takie rozwiązanie tylko wspiera matkę dzieci w wychowywaniu.

      Nie umiecie się porozumieć z żoną - to jest Wasz problem dorosłych facetów, a nie Waszych dzieci.
      • chcedotaty.pl Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 02.11.11, 12:32
        Z opiniami psychologów jest tak, jak z rzetelnymi naukowymi badaniami dotyczącymi szkodliwości, bądź jej braku, picia kawy.
        Zależy kto zleca.
        I działa tu skądinąd dobrze poznana zasada - nie gryź ręki, która Cię karmi.
        Zauważcie, że RODK działa tylko na zlecenie sądów. Wiem, ponieważ po rozstaniu poszedłem do RODK w Sopocie, skąd odesłali mnie z kwitkiem.
        Udałem się wówczas do najlepszej znanej mi dziecięcej psycholog-traumatolog, żeby zdiagnozować więź z dziećmi i nie być bezbronnym wobec opinii psychologów z RODK.
        W każdym przypadku opieki nad dziećmi należy rozpatrywać sprawę indywidualnie. Za każdym takim przypadkiem kryją się prawdziwe uczucia i emocje, czyjeś życie.
        A jak działają urzędy? Ktoś z Was był załatwiać np. dowód osobisty? Paszport? Otóż, gdyby technologia pozwalała, za biurkiem nie musiałby siedzieć urzędnik - wystarczy taki, powiedzmy, urzędomat - się przychodzi, a on realizuje procedurę.
        I - jak myślicie - RODKowi bliżej do urzędu, czy do indywidualnego psychoterapeuty?
        Jeżeli ktoś z Was ma opinię biegłych z RODK w Gdańsku, to ja z przyjemnością porównam ją sobie z tym, co otrzymam, jak będę po swojej 'audiencji'...
        Ciekawe, czy jadą z szablonu w Wordzie wink

        Ostrożnie bym podchodził do opinii psychologów, bo już nie raz i nie dwa lansowano raz taką, a raz inną postawę, zawsze w trosce o... chyba o ciepło stołka, na którym się siedzi... smile
      • altz Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 02.11.11, 18:44
        > Dobry ojciec nie stara się o takie rozwiązanie tylko wspiera matkę dzieci w wychowywaniu.
        A przede wszystkim w finansowaniu? wink
        Popatrz chłopie, już wiesz dobrze, co powinien robić "dobry ojciec". smile Taka pewność siebie bywa zaraźliwa i szkodliwa, dla dzieci przede wszystkim.

        A wspieranie się opinią psychologów z RODK, to dopiero są jaja. Powinni się wstydzić i zacząć hodować buraki, zamiast zajmować się szarlatanerią.
        Dla mnie to jest typowa racjonalizacja, może dzięki temu jest Ci lepiej, więc czemu z tego nie skorzystać? Walcz o swoje, a nie racjonalizuj!
        Opieka równoważna jest dla mądrych rodziców, to fakt, trzeba się umieć porozumieć. Nie wiem czemu, u nas się uważa, że wszyscy są głupi (oprócz matek!), a w niektórych krajach, że wszyscy są mądrzy?
      • ronald.tusk Opinia RDOK! LOL. To jest instytucja stworzona do 02.11.11, 22:44
        sankcjonowania pozostawiania dzieci z matkami. Był ktoś z was w tym bałaganie? Ja byłem. Dzieci nie mogły spać w nocy przez kilka dni po kontakcie z osobami chorymi psychicznie. Mnie chory człowiek polizał po policzku jak czekałem przed drzwiami w czasie jak dzieci rysowały coś na kartkach. Później na podstawie 3 linijek panie z RDOK twierdzą, że np ojciec jest pedofilem. Chora instytucja i nic więcej a opieka naprzemienna to najlepsza sprawa jaka może się trafić dzieciom w wypadku rozpadu rodziny.
    • d1artagnan Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 02.11.11, 14:52
      > Opieka naprzemienna w Polsce- czy to możliwe?
      > Jak sądzicie- czy dzieci powinne mieć prawo do równoważnej opieki ze strony matki i ojca?


      Możliwe - ostatnie nowelizacje KRiO wprowadziły formułę "porozumienia małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej" czyli tzw. plany wychowawcze. Jeśli rodzice przedstawią tam rozsądne propozycje sprawowania opieki naprzemian, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby w ten sposób sobie tą opiekę sprawowali. Taki jest trend, że ludzie w związkach i po ich rozpadzie chcą się w pełniejszy sposób dzielić opieką nad dziećmi i ustawodowcom nie pozostaje nic innego jak im to umożliwić.
      W świetle analiz i raportów Australijskiego Instytutu Studiów nad Rodziną (www.aifs.gov.au) opieka naprzemienna jest z punktu widzenia dobra dziecka zjawiskiem pozytywnym. Psychologowie z RODK są tu kiepskim punktem odniesienia, bo tak Rodeki jak i elementy polskiego systemu prawa rodzinnego są niedzisiejsze, zacofane i wymagają reform. W interesie dzieci jest jak najszersze zaangażowanie obojga rodziców w procesy wychowawcze i jeżeli system tego nie ułatwia, to oznacza że jest wadliwy. Pomysł, że to ludzie są sami sobie winni, bo pieniaczą czy też nie potrafią się dogadać, jest niedorzeczny - system instytucji rodzinnych ma za zadanie im pomóc, jeśli tego nie robi to nie spełnia swoich podstawowych funkcji i nie jest wart pieniędzy podatnika. Mimo że takie postawienie sprawy nie spodoba się urzędnikom, którzy będą bronić swojego status quo, twierdząc że obecne rozwiązania są bardzo dobre i nie należy ich zmieniać, to zmiany systemowe są tu nieuniknione i będą podążały w ślad za zmianą kulturową (na wzór rozwiązań skandynawskich czy australiskich).
      • anka_cyganka35 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 12:12
        nie wierzę w "dobroć" opieki naprzemiennej. i nie chodzi tu o kasę zaznaczam. wprowadzanie i wyprowadzanie się co tydzien do innego domu? ja jako dorosła osoba nie wyobrażam sobie tego. to są małe dzieci i one potrzebują stabilizacji.
        • d1artagnan Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 12:57
          To nie jest kwestia wiary lub niewiary, taki jest trend, że młode matki chcą pracować, zarabiać pieniądze i dzielić obowiązki z ojcami.
          Nie ma potrzeby cotygodniowego wprowadzania się i wyprowadzania z jednego domu do drugiego, bo domy mogą być dwa, a stabilizacja może polegać również na tym, że dziecko spędza w tygodniu np. cztery noce u mamy + trzy noce u taty.
          Tak samo jak naturalne dla dziecka często jest spędzanie dwóch dni w domu + pięciu dni w przedszkolu i raczej nikt nie będzie twierdził, że taki stan rzeczy jest nienormalny czy też zagraża jego bezpieczeństwu.
          • zmeczona100 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 20:16
            d1artagnan napisał:


            > Nie ma potrzeby cotygodniowego wprowadzania się i wyprowadzania z jednego domu
            > do drugiego, bo domy mogą być dwa, a stabilizacja może polegać również na tym,
            > że dziecko spędza w tygodniu np. cztery noce u mamy + trzy noce u taty.

            Ot, stabilizacja jak się patrzy.

            Proponuję nie dwa, ale trzy domy- po dwa osobne, dla rodziców i jeden wspólny, dla dziecka, w którym- w ramach własnej stabilizacji- co tydzień będą zamieszkiwać kolejno rodzice. Dziecko ma mieć stabilizację, więc taki rodzaj stabilizacji nie powinien mieć negatywnego wpływu tym bardziej na dorosłych. W końcu co to za trudność spakować się na tydzień do jednej torby albo mieć swoje ciuchy i rzeczy na stałe w domu wspólnym?
            • chcedotaty.pl Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 20:30
              No tak. Bardzo dobry argument, sprowadzanie ad absurdum.
              To może pokażę, jak wygląda obecna "stabilizacja":
              wtorek, czwartek - odbieram dzieci o 15.00-15.30, wychodzimy z psiakiem, rozpakowujemy się, jemy obiad, odrabiamy lekcje, dzieci się bawią, jemy kolację, pakujemy się, idziemy do mamy, gdzie dzieci rozpakowują się i idą spać.
              Gratuluję stabilizacji w obecnym wykonaniu.
              W piątki i weekendy z natury rzeczy wszystko odbywa się normalniej.
              Jeżeli ktokolwiek uważa, że tak jak jest, jest lepiej, to naprawdę, gratuluję poczucia stabilizacji...
              • zmeczona100 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 23:13
                Czyli rozumiem, że problem leży w częstości tego rozpakowywania i przepakowywania? I jeśli byłoby to raz w tygodniu, to już można mówić o stabilizacji, tak?
        • altz Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 13:05
          anka_cyganka35 napisała:

          > to są małe dzieci i one potrzebują stabilizacji.
          To straszne, co piszesz. Zabrońmy w takim razie rodzicom w normalnych rodzinach naprzemiennego przyprowadzania i odprowadzania dziecka do przedszkola, przecież musi być stabilizacja. Najlepsza stabilizacja jest w więzieniu, takie mam skojarzenia ze "stabilizacją" kojarzoną z utratą jednego rodzica.
          • anka_cyganka35 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 13:09
            Altz nie przeginaj.
            • chcedotaty.pl Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 20:35
              Rozumiem, że tylko przeciwnicy opieki naprzemiennej mogą sobie przeginać??
              Altz ma rację.
              Właściwie idealna stabilizacja byłaby, gdyby dzieciom kazać chodzić do szkoły 7dni w tygodniu. Oraz zabronić świąt, ferii i wakacji, bo to przecież zaburza "naturalny" porządek rzeczy.
              • kobieta306 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 21:10
                skąd wiesz, że Twoje dzieci chcą do taty? Może one chcą do mamy, a do taty tylko czasami? Skąd masz pewność czego chcą Twoje dzieci? Może zmień nick na "chcę by moje dzieci chciały do taty". Również uważam, że najwazniejsza jest stabilizacja. Pomysł nangi fajny i obrazowy - kupcie dziecku mieszkanie i sami się tam przeprowadzajcie co jakis czas.
                Zastanawia mnie, że tak trudno czasami wczuć się w drugiego człowieka. Dziecko to też człowiek, tylko że mały. Czy Ty uważałbyś za fajne mieszkać raz w jednym mieszkaniu, a raz w innym? Tydzień mieszkasz tu, a potem zabierasz laptopa, komórkę, garniturki, ładowarkę i cały kram i jedziesz na tydzień gdzie indziej. A potem mija tydzień i znowu cyrk z pakowaniem i jazda na tydzień do drugiego mieszkanka. Super co nie?
                • chcedotaty.pl Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 21:19
                  stąd wiem, że z moimi dziećmi rozmawiam.
                  warto to robić, kobieto306, bo ma się wtedy pewność pewnych rzeczy.
                  i pomysł z mieszkaniem - naprawdę olśniewająco i niezwykle sugestywny - mógłby wypalić, gdyby nie jeden szkopuł: ta druga strona.
                  ale, ale! mam pomysł... może podjedziesz do Gdańska i - zamiast się wymądrzać na internecie - spróbujesz sobie na miejscu przekonać mamusię dzieci do czegokolwiek?
                  a, cholera, niech stracę... bilet na pkp stawiam, jak się podejmiesz.
                  pozdrawiam smile
                  • kobieta306 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 21:25
                    ja też z dziećmi dużo rozmawiam i oczywiście masz tutaj rację.
                    W sumie to mi Ciebie szkoda, bo ewidentnie kochasz dzieci i cierpisz bo ich nie widzisz. Ale to jest jednak egoizm z Twojej strony. Choć nie zazdroszczę Twojej sytuacji. Zastanów się co będzie najlepsze dla Twoich dzieci i przestań myśleć tylko o sobie.
                    • ronald.tusk Ja nie rozumiem dlaczego w umysłach kobiet 04.11.11, 06:15
                      to faceci są egoistami oraz faktu WYKORZYSTYWANIA dobra dziecka do swoich celów. W konkretnej sytuacji jeżeli już możemy mówić o egoizmie to tylko ze strony MATKI dziecka, która traktuje ich potomstwo jak swoją własność. Najlepsze dla dzieci będzie to do czego dąży ojciec, czyli normalny podział obowiązków. Ta ostatnie zdanie z cytatu poniżej rozkłada mnie na łopatki...to może właścicielka tych konkretnych dzieci przestałaby myśleć tylko o sobie i dzieciach jako narzędziu służącym do ukarania ojca?

                      kobieta306 napisała:

                      > Ale to jest jednak egoizm z Twojej strony. Choć nie zazdroszczę Twoje
                      > j sytuacji. Zastanów się co będzie najlepsze dla Twoich dzieci i przestań myśle
                      > ć tylko o sobie.
                      • altz Re: Ja nie rozumiem dlaczego w umysłach kobiet 04.11.11, 07:21
                        > może właścicielka tych konkretnych dzieci przestałaby myśleć tylko o sobie i dzieciach jako
                        > narzędziu służącym do ukarania ojca?
                        Niestety, tak bywa. Dużo więcej krzywdy robią matki automatycznie, bez planu.
                        Nawet mądre kobiety mówią "ale ja sobie bez dzieci nie dam rady" i chyba w tym rzecz, część kobiet mówi to wprost i z takimi można próbować się porozumieć, ale część się zasłania "dobrem dziecka" i nie zgadza się na jakikolwiek podział obowiązków, a potrzeby ojca ignorują zupełnie, bo przecież "mężczyzna jest inny", "ty nie wiesz, co to znaczy miłość matki", "matka to matka", "więź od urodzenia" itd.
                        Były słynne zamiany dzieci w szpitalach, raz to była bodajże nawet piątka dzieci i co się stało? Nic! Bo przecież "matka rozpozna swoje dziecko, bo je urodziła", nie rozpoznały, miały więź z dziećmi, bo więź się buduje, a nie dostaje od boga.
                        Temat stabilności środowiska dziecięcego, to temat drugorzędny. Dziecko traci jednego rodzica i jest w żałobie, jest to jak uderzenie meteorytu i żadnej stabilności wtedy nie ma, a mało kto się tym przejmuje, dopiero później pojawia się taki wygodny argument. Jasne, że trzeba zadbać o to, żeby nie traciło swoich przyjaciół, nie zmieniało nagle wszystkiego i nocleg w innym miejscu nie przeszkadzał w planach dziecka, ale to jest do rozwiązania, to jest pikuś przy porozwodowych problemach emocjonalnych dziecka. Byle tylko była wola obojga rodziców, a tego często brakuje po obu stronach.
                • nangaparbat3 sprostowanie 03.11.11, 22:39
                  Pomysł nangi fajny i obrazowy - kupcie dziecku mieszkanie i sami się tam
                  > przeprowadzajcie co jakis czas.

                  Tez uwazam, ze pomysl fajny, natomiast nie moj. Ktos o nim pisal kiedys na forum, nietstety nie pamietam kto.
                  • zmeczona100 Re: sprostowanie 03.11.11, 23:18
                    Ja w tym wątku tongue_out
                    • d1artagnan Re: sprostowanie 04.11.11, 08:48
                      Owszem, znaleźli by się ojcowie którzy chętnie wynajęliby dodatkowe mieszkanie, gdyby tylko taka była cena za częstą opiekę nad dziećmi.
                      I już nie zazdrośćcie, jeśli same się nie możecie dogadać ze swoimi byłymi, to nie znaczy że inne dzieciaki też muszą mieć przekichane.
                      • nangaparbat3 Re: sprostowanie 04.11.11, 22:45
                        A na jakiej podstawie twierdzisz, ze nie umiem sie dogadac z bylym?
              • altz Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 21:33
                > Rozumiem, że tylko przeciwnicy opieki naprzemiennej mogą sobie przeginać?
                To "nie przeginaj" do mnie, to było coś w rodzaju "do budy" w kierunku psa, ale ja już się przyzwyczaiłem do kobiecej empatii.
    • kobieta306 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 21:16
      pamiętasz taką przypowieść - kobiety mieszkały pod jednym dachem, obie porodziły,a gdy dziecko jednej z nich umarło, postanowiła ona podmienić niemowlęta w nocy. Przybyły do Salomona by rozstrzygnął spór o chłopca. Król rozkazał rozciąć go na pół i rozdać kobietom. Gdy jedna rzekła : „Niech nie będzie ani moje ani twoje! Rozetnijcie!” z łatwością stwierdzić można było ,iż nie jest ona jego matką. Prawdziwa matka bowiem wybrała ocalenie go , kosztem konieczności oddania w obce ręce.

    • kobieta306 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 21:30
      po co powklejałeś zdjęcia dzieci do netu??????? Fajnie to tak bez zgody drugiego człowieka szastać jego wizerunkiem. Pobudka - dziecko to też jest człowiek !!!!!!!!!!!!!!! Narażasz dzieci na złośliwości otoczenia, bo każdy może je sobie obejrzeć. Zabierasz ich anonimowośc w szkole, przedszkolu, na podwórku, wśród rówieśników i ich rodziców. okropność!!!!!!
      • katja75live Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 03.11.11, 22:05
        Mieszkam w kraju gdzie opieka naprzemienna jest praktykowana w 80% przypadkow. Zwykle rozlada sie to czasowo na 60% matka 40% ojciec. Nie mam jeszcze wyrobionej opini z praktyki, to wszystko jeszcze przede mna, mam natomiest mieszane uczucia. Dla mnie jako matki, ktora glownie sama zajmowala sie dziecmi to na pewno nie bedzie latwe, nagle zostawic dzieci u ojca na 4 dni lub wakacje, nie demonizowalabym jednak zgubnego wplywu opieki naprzemiennej i braku "stabilizacji". Jako ze temat bedzie mnie dotyczyl bezposrednio, to prowadze juz na ta okolicznosc wywiad srodowiskowy. Kolezanka z pracy, dzisiaj ma 28 lat, wlasnie tak sie wychowywala odkad skonczyla 4 lata, mieszkala naprzemiennie z ojcem i matka. Nie wspomina tego zle, razej jako cos normalnego, sama ma teraz dziecko skonczyla studia, ma bardzo fajnego partnera etc.Jednym sowem wyszla na ludzismile W klasie "mlodego" na 27 dzieci 6 ma opieke naprzemienna i wydaja sie byc szczesliwymi dziemi. To jest chyba kwestia razej przyzwyczajenia. Podsumowujac wydaje sie ze brak ojca w wychowaniu dziecka jest gorszy niz opieka naprzemienna. Jest jeszcze problem, ze rodzic nie uczestniczacy w wychowaniu (taki niedzielny tatus), bedzie zawsze idealizowany przez dziecko i w wieku 12-13 lat, moze ono zadecydowac, ze chce mieszkac z ojcem. Biorac to wszystko pod uwage sklaniam sie ku opiece naprzmiennej chociaz dla mnie to bedzie na poczatku raczej koszmarsad

        Znam rowniez jedna pare, gdzie dzieci mieszkaja w jednym domu, a rodzice sie wymieniaja opieka.
        • ronald.tusk I to jest najlepsze rozwiązanie. 04.11.11, 07:35
          katja75live napisała:

          > Znam rowniez jedna pare, gdzie dzieci mieszkaja w jednym domu, a rodzice sie wy
          > mieniaja opieka.
          • argentusa Re: I to jest najlepsze rozwiązanie. 04.11.11, 08:24
            Ronald, dla kogo?
            Dla dzieci byc może, dla rodziców już nie.
            Nie wyobrażam sobie przeprowadzania się z partnerem i dziecmi z drugiego związku (i przeprowadzania się eks z partnerką i ich dzieckiem) co 2 tygodnie.
            Ale co kto woli i lubi.
            Bywa różnie, rózne sa sytuacje i moim zdaniem nie ma jednego najlepszego wzorca opieki nad dziećmi po rozwodzie.
            Ar.
          • altz Re: I to jest najlepsze rozwiązanie. 04.11.11, 08:51
            > I to jest najlepsze rozwiązanie.
            To nie jest dobry pomysł, bo dzieci powinny być w środowisku rodzica, zobaczyć interakcje, sposoby rozwiązywania konfliktów, organizacji życia itd.
            Taki rodzic dochodzący będzie zachowywał się jak człowiek w wojsku, ma opiekę, ale zaraz wraca do swojego faktycznego domu.
            Dlatego opieka równoważna jest lepsza, ale dzieci powinny mieć swoje miejsce w domu, łóżko, szafę, a najlepiej swój pokój, żeby się czuło dobrze i u siebie tu i tam też.
            • polifonia1983 Re: I to jest najlepsze rozwiązanie. 04.11.11, 09:12
              Szczerze nie rozumiem całej tej batalii o konieczność przeprowadzek. Tak trudno jest kupić dziecku trochę więcej ubrań i dwa komplety książek? A w razie czego podjechać do mamy/taty po coś, czego się zapomniało, przecież w opiece naprzemiennej nie mieszka się daleko od siebie, bo szkoła jest jedna.
              Co chcecie tak intensywnie pakować? Szczoteczki do zębów, ubrania, kosmetyki, zabawki, książki, kleje, bloki, kostiumy na basen czy wf, itd. są na ogół w obu domach. Ma wziąć zeszyty i ćwiczenia, bo tego nie da się zdublować i coś, czym akurat ma ochotę się zajmować (książka/zabawka) i tyle.
              • chcedotaty.pl Re: I to jest najlepsze rozwiązanie. 04.11.11, 09:22
                no i tak jest, mamy skompletowane podwójnie wszystko, prócz butów, w których chodzą, nawet rowery.
                co tu dużo gadać.
                idealnie jest, jak dwie strony chcą.
                ale jak jedna nie chce... pozostaje walka przed sądem
              • triss_merigold6 Czyżby? 04.11.11, 09:53
                Dwa komplety ubrań i dwa komplety książek to są jednak całkiem spore koszty, im dziecko starsze tym większe.
                No popatrz, a u mojego eksa nie ma dla młodego szczoteczki do zębów, książek, klejów, bloków rysunkowych, kostiumu na basen czy wf, zabawek etc. i zawsze muszę to dziecku pakować, mimo, że do ojca jeździ regularnie.
                Kto miałby pokrywać koszty wynajęcia/zakupu drugiego mieszkania w pobliżu szkoły?

                Dla mnie opieka naprzemienna jest nie do przyjęcia, zwłaszcza, że syn ma teraz siostrę. Nie wyobrażam sobie rozdzielania rodzeństwa.
                • polifonia1983 Re: Czyżby? 04.11.11, 10:12
                  U mnie jest wszystko, poza podręcznikami, a młoda jest u nas raptem dwa weekendy w miesiącu. Więc sytuacja sytuacji nie równa.
                  A co jeśli rodzeństwo pojawia się u taty? Takie można już rozdzielać?
                  • triss_merigold6 Re: Czyżby? 04.11.11, 10:19
                    I super, a kto to sfinansował? Bo ja za drugi komplet wszystkiego u ojca płacić nie będę. Zechce to kupi. Syn jest u niego 2 weekendy w miesiącu + części świąt, ferii, wakacji, w tygodniu eks przyjeżdża do starszaka i spędza z nim czas u mnie w domu, wozi na zajęcia etc.
                    Nie można rozdzielać jeśli dziecko od początku po rozstaniu rodziców mieszkało z ojcem.
                    U mnie było oczywiste, że stałe miejsce zamieszkania dziecka jest ze mną i inna opcja nie była i nie jest brana pod uwagę.
                    • polifonia1983 Re: Czyżby? 04.11.11, 10:40
                      Ale Triss, o co chodzi? Nikt ci nie karze finansować nowego kompletu, to chyba oczywiste, że w każdym domu dany rodzic finansuje całość. Tak jak w każdym domu dany rodzic ma obowiązek zagwarantować jeśli nie pokój, to chociaż kącik.
                      U ciebie jest taka sytuacja, i być może w takim przypadku, skoro tata nie zapewnia dziecku tego, czego dziecko potrzebuje, opieka naprzemienna jest zasadna. W przypadku mojego M, pokój jest, wszystkie rzeczy są, a młoda może tylko na weekendy, miesiąc wakacji i co drugie ferie (żadnych świąt, nic takiego, sędzina uznała, że święta tylko z mamą). I nawet jak chce przyjechać to nie może, a dzwoni w tajemnicy przed nią, bo "mama jest niezadowolona", że dziecko ma kontakt z ojcem. I co w takim przypadku? Myślisz, że taka "stabilizacja" małej odpowiada? Wiesz jak to jest, jak co wizytę dziecko płacze, że nie chce odjeżdżać i nie ma wyboru, bo szanse na opiekę naprzemienną są zerowe?
                      • polifonia1983 Re: Czyżby? 04.11.11, 10:42
                        Przepraszam, miało być w twoim przypadku....opieka naprzemienna jest bezzasadna.
                        • nangaparbat3 Re: Czyżby? 04.11.11, 22:53
                          No ale kiedy dziecko płacze za każdym razem kiedy ma wracać do matki to trzeba cos z tym zrobić poważnego, przejąć całkowitą opieke, zwrócić sie do psychologa, mediatora, nie wiem co - ale opieka naprzemienna i tak niczego nie załatwi.
                    • altz Re: Czyżby? 04.11.11, 11:08
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Nie można rozdzielać jeśli dziecko od początku po rozstaniu rodziców mieszkało
                      > z ojcem.
                      Czyli, ponieważ byłaś silniejsza, tupnęłaś nogą, więc teraz dziecko nie miałoby szans mieszkać z potencjalnym rodzeństwem?

                      > Starszak lubi jeździć do ojca, czeka na niego, cieszy się etc. ale kwestia z ki
                      > m i gdzie mieszka siedmiolatek jest poza dyskusją.

                      > No właśnie, jak ludzie się decydują na opiekę naprzemienną. Otóż ja bym się nie
                      > zdecydowała na taką i nie wyraziła zgody.
                      To sąd ma decydować, nie Ty!

                      Kup sobie koszulkę z trupią główką i napisem "jestem toksyczna" i koniecznie noś ją codziennie, może dzięki temu nikt się więcej nie nabierze. big_grin
                      • polifonia1983 Re: Czyżby? 04.11.11, 11:24
                        Altz, pliz, przestań strzelać sobie w stopę. W wielu przypadkach masz rację, ale pozwalając sobie na osobiste wycieczki i obrażając ludzi, sprawiasz, że inni przestają cię traktować poważnie.
                        • altz Re: Czyżby? 04.11.11, 11:37
                          polifonia1983 napisała:

                          > W wielu przypadkach masz rację, ale pozwalając sobie na osobiste wycieczki i obrażając
                          > ludzi, sprawiasz, że inni przestają cię traktować poważnie.

                          Jak obrażam? Że myślę, że ta kobieta jest bardzo agresywna?
                          Być może jest to u niej maskowany strach przed utratą kontroli, może jakaś słabość która powoduje agresję? Nie wiem, to już zadanie dla lekarza.
                          Wiem natomiast, że nie chciałbym trafić na swojej drodze takiego człowieka.
                          • polifonia1983 Re: Czyżby? 04.11.11, 13:00
                            tak, obrażasz. Jeśli sądzisz, że jest agresywna, to napisz "uważam, że jesteś agresywna", a nie wysyłaj do lekarza. Problem w tym, że w takiej sytuacji to ty jesteś bardzo agresywny.
                      • triss_merigold6 Tak, jestem toksyczna 04.11.11, 16:33
                        Tak, tak, jestem toksyczna.
                        Rozstałam się z eksem kiedy syn miał 2 lata i - o ile pamiętam - eks nie wyrażał chęci przejęcia opieki ani stosowania opieki naprzemiennej.
                        Dziecko już mieszka ze swoim rodzeństwem, z siostrą (moim nowym dzieckiem).
                        Sąd decyduje, owszem i sąd przyjął przygotowany przez nas plan wychowawczy.
                        Ceną za g.....e alimenty jest obowiązek eksa dotyczący zapewnienia dziecku części wakacji, współpracy przy braniu opieki nad chorym, udziału w wożeniu dziecka na zajęcia dodatkowe, współfinansowania kosztów dodatkowych - wypisz wymaluj elementy opieki naprzemiennej.
                        Nie ma tak pięknie, że tylko ja biorę chorobowe na dzieciaka czy zwalniam się, żeby zaliczyć jakieś przedstawienie, a tatuś jest od zabierania potomka na frytki i zabawy.

                        Too late Altz, z nowym partnerem od dobrych 5 lat żyję. Brak rozwodu mi w tym akurat nie przeszkadzał.
                        • altz Re: Tak, jestem toksyczna 06.11.11, 18:43
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Ceną za g.....e alimenty jest obowiązek eksa dotyczący zapewnienia dziecku czę
                          > ści wakacji, współpracy przy braniu opieki nad chorym, udziału w wożeniu dzieck
                          > a na zajęcia dodatkowe, współfinansowania kosztów dodatkowych - wypisz wymaluj
                          > elementy opieki naprzemiennej.
                          To pewno dobre dla dziecka. Pisałaś coś rodzaju: "nie, bo nie", ale widać, że co innego piszesz, a co innego robisz. Dałem się nabrać, żarty sobie z nas robisz, a ja to serio traktuję. smile
                • katja75live Re: Czyżby? 04.11.11, 10:16
                  Tris, W takim razie mozesz sie tylko cieszyc ze Twoj exs nie chce wiekszegu udzialu w zyciu Waszego dziecka. Ty i On jestescie z Tego zadowoleni, Ciekawi mnie tylko co Wasz synek na to?
                  • triss_merigold6 Re: Czyżby? 04.11.11, 10:25
                    Eks ma możliwość większego udziału w życiu dziecka, zawarliśmy porozumienie przed sądem - taki plan wychowawczo-opiekuńczy. I generalnie się dogadujemy. Eks mieszka w kawalerce, ja mam trzypokojowe mieszkanie, syn ma swój pokój, zabawki, kolegów tutaj, a nie na drugim końcu Warszawy.
                    Starszak lubi jeździć do ojca, czeka na niego, cieszy się etc. ale kwestia z kim i gdzie mieszka siedmiolatek jest poza dyskusją.
                    • katja75live Re: Czyżby? 04.11.11, 10:36
                      No to super, ze sie dogadujecie, a dziecko pewnie nie wie lepiej. Jest tylko jedno ryzyko, jak bedzie mial 12-13 lat to moze zachciec mieszkac z ojcem, i wtedy tylko sprzeciw Twojego exs bedzie Cie mogl uratowac. Maly pewnie juz teraz gloryfikuje ojca, a jak wejdzeie w wiek buntu, to moze byc ciezko. Nie chce Cie straszyc bo daj Bog to nie bedzie scenariusz dla Ciebie, ale ja wlasnie dlatego (jak rowniez dlatego, ze dzieci maja bardzo dobry kontakt z ojcem) najprawdopodobniej wybiore wariant opieki 60/40. Nie chce, zebym tylko ja byla ta 'zla'od wychowywania, a tatus od przyjemnosci.
                • polifonia1983 Re: Czyżby? 04.11.11, 10:17
                  Zważywszy na to, że kurtkę i buty raczej dziecko ma zawsze przy sobie, nie sądzę, żeby to był szaleńczy wydatek. Nie wszystko musi firmowe, szmateksy mają się dobrze i są wszędzie, a rzeczy można tam kupić rewelacyjne. Komplet na tydzień, czy dwa, to nie tak znowu dużo. Pralki też na ogół są w domach.

                  Mieszkanie w pobliżu szkoły, czy z możliwością łatwego dojazdu to raczej norma, jak się ludzie decydują na opiekę naprzemienną.
                  • triss_merigold6 Re: Czyżby? 04.11.11, 10:27
                    Nie kupuję w szmateksach. Napiszę jeszcze raz: jeśli mój eks uzna, że dziecko powinno mieć drugi komplet wszystkiego u niego w domu to niech mu ów zakup sfinansuje. Proste.

                    No właśnie, jak ludzie się decydują na opiekę naprzemienną. Otóż ja bym się nie zdecydowała na taką i nie wyraziła zgody.
              • langsam Re: I to jest najlepsze rozwiązanie. 12.11.11, 22:09
                No, może masz małą wrażliwość, dlatego nie rozumiesz.
                Dawno temu mieszkałam jeszcze z rodzicami, ale przez sporą część czasu z ówczesnym narzeczonym. Tak mniej więcej pół na pół - i wykańczało mnie to, jako że bez przerwy czegoś potrzebnego nie miałam - butów do spódnicy, słownika, płaszcza od deszczu, książki zaczętej u rodziców, u których miałam zamiar nocować, ale coś się przekręciło i jednak zostałam z narzeczonym. A przecież ja byłam dorosła, konfliktów żadnych towarzyszących nie było. Człowiek potrzebuje domu - ze wszystkimi szalikami, słownikami i płaszczami, a nie oscylowania między dwoma hotelami.
                I jeszcze jedno: w jakim wieku masz dzieci? Bo dzieci szkolne mają coraz więcej rzeczy - książki z biblioteki, buty na trening,niewysuszony dres, grę matematyczną, kostium kąpielowy i gimnastyczny, łyżwy, lekturę do przeczytania, starą kartkówkę na podstawie której nalezy czegoś tam douczyć, ładowarkę, rakietę i piłki. Tak że do pakowania jest naprawdę dużo.
                I pozostają koledzy dziecka jezeli rodzice nie mieszkają drzwi w drzwi, dziecko dostaje w pakiecie dwa zestawy podwórkowe, przy czym każdy - tylko w 50 procentach. Bo ma dla przyjacił tylko połowę tego czasu, co dziecko mieszkające pod jednym adresem. Nie wiem jak chłopcy, ale w przypadku dziewczynek, dla których bardzo ważne jest budownie relacji z najlepszą przyjaciółką porzucanie tej przyjaciółki na tydzień/dwa bo trzeba przenieść się do drugiego rodzica to dramat. Bo tak się przyjaźni w szczenięcym wieku nie zbuduje, niestety.
                Dlatego jestem absolutnym wrogiem opieki naprzemiennej - pomijając nadzwyczajne okoliczności (ścisłą przyjaźń i współpracę między eksami, bardzo bliskie zamieszkanie, stabilne emocjonalnie dziecko, umiejętność obu stron spełniania wszystkich niezbędnych ról - pocieszania, trenowania, wychowywania, zaganiania, wymagania, zabawy, wysłuchania).
            • anka_cyganka35 Re: I to jest najlepsze rozwiązanie. 04.11.11, 09:14
              Altz z tą buda to znowu przesadziłeś więcej dystansu smile

              Ja też rozmawiam ze swoim dzieckiem i uwierz mi, że mój prawie 6 latek potrafi diametralnie zmieniac zdanie z kim chciałby spedzac czas. Raz chce z tata i ja jestem be raz chce z mama i do taty nie. My z eksem (tfu tfu) jakos dogadujemy sie odnosnie kontaktów z młodym i trzymamy my jako rodzice sztamę. no nie powiem, ze jest zupełnie bez zgrzytów i idealnie ale staramy się bardzo i do własnie dla synka. Ja nie twierdzę, że mamy nie słuchac dzieci ale moze byc tak, ze przy Tobie mówią, że chca byc z Tobą a przy mamie, że z nia.

              ps. tez jestem przeciwna upublicznianiu zdjęc dzieci mam pierdolca na punkcie pedofilów
              • chcedotaty.pl Re: I to jest najlepsze rozwiązanie. 04.11.11, 09:27
                nienie, z budą altz ma całkowitą rację.
                przemawiałaś jak z jakiejś ambony, jak Cię gniecie, napisz, że Cię poniosło, czy coś :p nikt się nie obrazi za przeprosiny :p
                a co do zdjęć, to ja nie jestem przeciwny. nie mam pierdolca, nie spotkałem w życiu żadnego pedofila i mam nadzieję nie spotkać
              • altz Re: I to jest najlepsze rozwiązanie. 04.11.11, 09:43
                anka_cyganka35 napisała:
                > Ja też rozmawiam ze swoim dzieckiem i uwierz mi, że mój prawie 6 latek potrafi
                > diametralnie zmieniac zdanie z kim chciałby spedzac czas. Raz chce z tata i ja
                > jestem be raz chce z mama i do taty nie.
                To jest norma, dziecko potrzebuje akceptacji rodzica i będzie robiło to, co się mamie/tacie podoba, zmieniało wyraz twarzy, udawało, czy nawet miało bóle brzucha z tego powodu. Może to robić zupełnie bezwiednie.
                Dorośli powinni o tym wiedzieć, niestety, po rozwodzie osobą mądrzejszą w związku jest bardzo często dziecko, nie rodzic.
                • polifonia1983 Re: I to jest najlepsze rozwiązanie. 04.11.11, 10:23
                  To prawda. Zwłaszcza w sytuacji, gdy dziecko boi się stracić miłość i akceptację jednego z rodziców. córka mojego M przy mamie traktuje tatę jak powietrze, a potem w tajemnicy dzwoni, że kocha i "bo wiesz, jaka jest mama".
        • d1artagnan Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 09:51
          > Mieszkam w kraju gdzie opieka naprzemienna jest praktykowana w 80% przypadkow.
          > Zwykle rozlada sie to czasowo na 60% matka 40% ojciec. ...............

          Dzięki Katjo za rzeczową wypowiedź, niestety wciąż jesteśmy krajem rozwijającym się, ale jest szansa że kiedyś, jak już skończymy budować drogi i stadiony, to z czasem i na gruncie stosunków społecznych zaczną przyjmować się rozwiązania wypracowane w krajach rozwiniętych.
      • d1artagnan Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 09:27
        Blog chcedotaty.pl nie jest w żaden sposób agresywny, a opisywane przeżycia pozwalają przypuszczać, że facet faktycznie od początku zajmował się dziećmi nie mniej od żony. A dzieci, które z dnia na dzień zostały "odkopane" od ojca, który się nimi na co dzień zajmował mają prawo cierpieć i za nim tęsknić, więc mogłaś zachować dla siebie odkrywcze kwestie w stylu "a może wcale nie tęsknią".
        Gratuluję empatii, jak Cię będą próbowali odciąć od własnego dziecka, to sobie wtedy sięgaj po biblijne przypowieści i nie zapomnij zwrócić uwagę koleżankom, które ośmieliły się powrzucać zdjęcia swoich dzieci na N-K czy Facebooka.
        • ann233 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 11:43
          bardzo żywa dyskusja, widzę
          Jestem partnerką Przemka, ojca, którego historia jest tematem tej dyskusji.
          Codziennie jestem świadkiem jego walki o dzieci
          Niektórzy tutaj wypowiadają się stanowczo przeciwko opiece naprzemiennej
          Ja również mam dziecko, synka, z którym mieszkamy wraz z Przemkiem.
          Ojciec mojego dziecka nigdy nie zaproponawał mi opieki naprzemiennej, nawet na weekendy nie jest skłonny się nim zająć, pomijając już fakt, iż nie zorganizował małemu w swoim domu ani łóżeczka, ani biurka, niczego, ponieważ... oficjalnie mieszka z mamą...
          Jak syn jest z ex mężem, muszę jemu przypominać, iż może się zdarzyć, że będą jakieś lekcje do odrobienia i raczej zawsze może się zdarzyć, że dziecko będzie chciało jeść i pić...
          Rozumiem zatem matki, które obawiają się powierzać dziecko ojcu, który nie potrafi albo nie chce (albo jedno i drugie) odpowiednio zająć się dzieckiem...
          ale Przemek??

          Jestem zdziwiona,że matka nie chce powierzać jemu opieki, jest wspaniałym ojcem- empatycznym, czułym, myślącym, ważącym słowa w rozmowie z dziećmi, ma doskonałe podejście do dzieci, potrafi z nimi rozmawiać, koi ich ból...
          szczególnie straszej córki, która nie rozumie dlaczego nie może mieszkać z tatą, która - mam wrażenie- czeka na moment, kiedy tata ją wysłucha, ponieważ u mamy musi uważać na słowa, nie może nawet wykazać sympatii tacie, co dopiero MIŁOśĆ.

          Są oczywiście jeszcze inne tematy poboczne, jak złośliwość matki, babki, prababki w stosunku do mnie, komentarze w stylu- ladacznica i jej bękart zabierają wam biedne dzieci pieniądze...
          dzieci to słyszą, przeżywają, ponieważ ta ich ciotka dobra jest dla nich, a w domu u mamy nawet rysunku dla niej zrobić nie mogą

          znam kobiety, pracuję z nimi, całe życie jest ich wiele wokół mnie- w szkole nauczycielki, na studiach profesorki, w pracy- urzędniczki-współpracujące i szefowe. W większości przypadków zawiść kobieca zwycięża.
          Zmierzam do tego również- może poszerzając przy okazji wątek- czy to nie jest również tak, że to JA jestem tym problemem- nowa partnerka męża?
          Bo przecież kobieta życzy byłemu wszystkiego najgorszego, by zdechł ( sorry za kolokwializm), a on znalazł kobietę, która na domiar złego akceptuje jego dzieci, wspiera go, kocha jego i kocha te dziabągi...
          Porównanie kobieta-kobieta boli...

          P.S. A ja to bym chciała, żeby mój syn miał kochającą ciotkę od strony taty, może by się bardziej nim interesował
          • argentusa Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 11:59
            ann,
            dziękuję bogu, że obecna kobieta mojego eksa lubi moich "aniołeczków" i naprawdę cieszę się jak opowiadają, że fajnie się z nią bawić. Rzeczywiście taka partnerka eksa to skarb.
            Ale też sama lubię latorośl Obecnego, autentycznie lubię jak o Niej mówi, i do tego martwię się jak Młoda ma jakieś kłopoty. Mam nadzieję, że Młoda nie musi ukrywać się z sympatiami do mnie, moich dzieci... i nowej przyszywanej rodziny.
            Cała ta sytuacja jest mżłiwa do przeprowadzenia, konieczna jest jednak umieiętnośc oddzielenia zalow do eksa od żalu do dziecka. No i podstawowa przynajmniej dojrzałość!
            Ar.
          • anka_cyganka35 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 12:09
            wiesz to czy Ty jestes problemem to Ci nie powiemy ale może tak być. moj eks jest ze swoja kochanką, młodą dziewczyną, dla której zostawił rodzinę. mój synek bardzo ją lubi i cieszę się z tego i złego słowa na nią nie powiem. ale np. moi rodzice mają z tym problem a szczególnie matka. inne pokolenie im trudno zrozumiec, ze po rozwodzie mozna normalnie w miare funkcjonowac. denerwuje mnie bardzo i zakazałam mojej matce jakichkolwiek komentarzy.
            • anka_cyganka35 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 12:12
              ale żeby nie było, że odrazu byłam taka cudowna. troche czasu minęło zanim ją zaakceptowałam ale to był mój problem i dziecka do tego nie dopuszczałam bo jak się na nią wściekałam to się wyżywałam przy koleżankach.
          • altz Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 12:10
            Mam spostrzeżenia z pracy w kilku miejscach, często okazuje się, że kobieta kobiecie jest największym wrogiem. Nie wiem czy to jakaś chora konkurencja czy zawiść? Coś w tym musi być. Jeśli ktoś nie wierzy w to, to niech sam sobie przypomni, choćby jak były traktowane znajome w ciąży (w szkole i później w pracy) i z kto był im przyjacielem, a kto wrogiem?

            Nie raz spotkałem się z podejściem kobiet do tematu współpracy w opiece nad dzieckiem "nie, bo nie!". Takie osoby powinny być automatycznie kierowane na zajęcia z fachowcem, a u nas dostają pełną opiekę nad dziećmi i pozwalają sobie jeszcze narzekać oficjalnie, że jest im bardzo ciężko. Chory system.

            Życzę Wam dużo spokoju i wzajemnego wsparcia, reszta się ułoży z czasem i zazwyczaj jest niespodzianką dla wszystkich. Prawda nierychliwa, ale sprawiedliwa. Oprócz Was, szkoda również dziecka, bo musi to poważnie odchorować.
            • ronald.tusk Tylko w tym temacie...? 04.11.11, 12:59
              altz napisał:

              > Nie raz spotkałem się z podejściem kobiet do tematu współpracy w opiece nad dzi
              > eckiem "nie, bo nie!".
            • nangaparbat3 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 23:14
              Wiesz, naprawdę, juz czytac tego nie mogę.
              Stek komunałów i uprzedzeń, z którym naprawdę trudno dyskutować, bo niby jak? Że mam cudowne, zaprzyjaźnione koleżanki i kolegow, z którymi wojuję, i koleżanki, z którymi wojuję, i kolegów, którzy są super kumplami?
              Że każdego człowieka trzeba "rozliczać" z osobna?
              Że obok matek niewspółpracujacych w kwestii opieki są i ojcowie, którzy dziecko zwyczajnie olewają?
          • jagienka_2 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 12:52
            Ann, od razu pomyślałam, że zachowanie matki dziewczynek ma związek z nową partnerka ich ojca... Gdyby mój ex był takim tatą - zgodziłabym się na opiekę naprzemienną. Rzeczywistość jest taka, że on wcale o to nie zabiega i przez dwa lata, które upłynęły od naszego rozstania, robił wszystko, aby spędzać z dzieckiem jak najmniej czasu. Od kilku miesięcy - po moich długich namowach - zabiera syna w co drugi weekend. I ja ten czas, który mam tylko dla siebie, bardzo sobie chwalę, bo wiem, że dziecko jest szczęśliwe i bezpieczne. Nie mogę zrozumieć, jak można dobrowolnie z tego rezygnować. Chociaż przyznaję, byłam uzależniona od obecności syna, pierwsze weekendy bez niego były straszne, nie mogłam sobie znaleźć miejsca.
            Nie zgodzę się natomiast z Twoją i Altza opinią na temat kobiet. Spotkało mnie z życiu wiele zła ze strony mężczyzn, a na kobietach nigdy się nie zawiodłam i nie doświadczyłam na własnej skórze opisywanej przez Was zawiści...
          • polifonia1983 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 13:50
            Ann, fajnie, że napisałaś.
            Myślę, że jesteśmy w podobnej sytuacji, w tym sensie, że obie widzimy, że nasi partnerzy są fantastycznymi ojcami, a mimo to są traktowani jak rodzice "drugiej kategorii" czy wręcz zbędni.

            To, co napisałaś utwierdza mnie w przekonaniu, że bzdurą jest mówienie, że opieka naprzemienna jest zawsze zła lub zawsze dobra - jest zła lub dobra w określonych przypadkach. Mojego M czy Przemka pewnie byłaby dobrym wyjściem, bo obydwaj chcą i potrafią być ojcami. W przypadku, gdy ojciec nie chce zapewnić dziecku tego, co jest mu potrzebne, raczej nie ma sensu.

            > szczególnie straszej córki, która nie rozumie dlaczego nie może mieszkać z tatą
            > , która - mam wrażenie- czeka na moment, kiedy tata ją wysłucha, ponieważ u mam
            > y musi uważać na słowa, nie może nawet wykazać sympatii tacie, co dopiero MIŁOś
            > Ć.

            Żal mi jej z całego serca, wiem, że moja pasierbica jest w dokładnie takiej samej sytuacji.

            > Zmierzam do tego również- może poszerzając przy okazji wątek- czy to nie jest r
            > ównież tak, że to JA jestem tym problemem- nowa partnerka męża?
            > Bo przecież kobieta życzy byłemu wszystkiego najgorszego, by zdechł ( sorry za
            > kolokwializm), a on znalazł kobietę, która na domiar złego akceptuje jego dzie
            > ci, wspiera go, kocha jego i kocha te dziabągi...
            > Porównanie kobieta-kobieta boli...

            Nie wiem, czy jesteś. Nie znam waszej sytuacji, nie wiem ile czasu minęło od rozwodu i jak długo jesteście razem. Jeśli nasze sytuacje są podobne (ja "pojawiłam" się 8 lat po rozwodzie), to nie jesteś problemem, tylko jednym z problemów, a pewnie i kolejnym dowodem na to, jakim potworem jest twój mąż. Właśnie dlatego, że jesteś dobra dla dzieci.
            Matki takie jak "twoja" czy "moja" muszą się zmierzyć z kilkoma niewygodnymi faktami. Przede wszystkim, cudownie byłoby pomyśleć, że ex jest sk... i rozwiódł się, bo nie chciał dzieci. A tu rybka, dzieci chce, więc trzeba by dojść do myśli, że coś się schrzaniło w związku. A ponieważ się tego nie chce przyznać, to łatwiej jest nienawidzić.
            Poza tym, cała twoja wina leży w tym, że jesteś miła i kochana dla dzieciaków. Gdybyś była paskudą, można by mieć kolejny dowód na to, że ojciec jest beznadziejny. Nie ma go, więc zostaje bezinteresowna nienawiść.
            Ja z młodą bawię się, godzinami rozmawiam, usypiam, czytam jej książki, jak nie wiem, jak się zachować, pytam znajomą psycholog, co mam robić. Wiem, że w dużej mierze dzięki mnie, młoda jest spokojniejsza i czuje się bezpieczniej na świecie. Nie raz też wyciszałam jej żale do matki, pilnowałam, tłumaczyłam, że mamy nie można okłamywać, i zrobiłam wszystko, żeby mała jej nie znienawidziła (a bywało ostro). Naiwnie wydawało się mi, że kobieta powinna się cieszyć, że ktoś dba o jej dziecko i że jest ono szczęśliwe. Oczywiście odbiór z drugiej strony jest jasny, jestem potworem, który chce biednej Matce-Polce ukraść dziecko. No i jestem "brzydka i głupia", cytując mamusię, która widziała mnie przez całe 3 min (ale nie odpowiedziała na dzień dobry i stanęła do mnie tyłkiem, więc może nim oceniała mój intelekt), a moja pasierbica skrupulatnie musi usuwać wszystkie zdjęcia ze mną, żeby przypadkiem mama nie dostała szału (udaje, że mnie nie ma, zawsze mówi tak, jakby M był w domu sam z małą).
            • triss_merigold6 Tak sobie myślcie 04.11.11, 16:40
              Tak sobie myślcie, że eksie nie zgadzają się na opiekę naprzemienną ze względu na was...

              Ja się nie zgadzam, a nie zostałam porzucona tylko odeszłam do aktualnego partnera. Eks ma jakąś pannę, syn ją czasem widuje, lubi - mnie to równo lotto dopóki nie koliduje z zajmowaniem się dzieckiem przez ojca. Nie pytam dziecka o pannę, to nie moja sprawa.
              • polifonia1983 Re: Tak sobie myślcie 05.11.11, 00:40
                Triss, kap sobie jadem w inną stronę, nie każdy post dotyczy ciebie, więc przestań kopać na oślep.
              • argentusa Re: Tak sobie myślcie 05.11.11, 17:57
                No i co z tego?
                U mnie eks odszedł, a ja się i tak cieszę, że partnerka eksa lubi i zajmuje się moimi dziećmi. Bo nie zapomniałam, że czas dzieci-tata to jest ICH czas. I ja mam g... do tego co robią w swoim czasie - jesli dzieciom nie dzieje się krzywda. Kontrolę czas porzucić. ODnoszę wrażenie, że musisz mieć kontrolę nad tym co robi twój eks z waszym dzieckiem. Gwarantuję ,że jak dziecię podrośnie będzie ci kłamać.
                Bo nie będzie mogło zaufać nadkontrolującej matce.
                Ar.
                • triss_merigold6 Re: Tak sobie myślcie 05.11.11, 18:58
                  No przecież piszę, że nie pytam ani dziecka ani eksa o pannę z którą się spotyka.

                  Co do wspólnego czasu dziecka z ojcem to trudno, żebym nie wiedziała gdzie są skoro eks np. odbiera syna ze szkoły, przywozi do mnie żeby zjadł obiad i jedzie z nim na judo... A jak go zabiera do siebie to organizuje czas wedle uznania, syn jest na tyle duży, że chwali się gdzie byli i co robili. Nie kontroluję, eks akurat jest dość skrupulatny i mam gwarancję, że da dziecku jeść, dopilnuje, żeby się umyło, poda leki w razie potrzeby i zgodnie z instrukcją. Gdyby było inaczej to nie puszczałabym z nim dzieciaka na weekendy czy wakacyjne wyjazdy - proste.
            • nangaparbat3 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 23:17
              Nie raz też wyciszałam jej żale do matki, pilnowałam, tłumaczyłam, że mamy nie można okłamywać, i zrobiłam wszystko, żeby mała jej nie znienawidziła (a bywało ostro).

              Nie zapedziłas się aby za daleko?
              • argentusa Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 05.11.11, 17:58
                Nanga, a co Ciebie to obchodzi?
                • nangaparbat3 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 05.11.11, 21:37
                  Nie rozumiem.
                  • nangaparbat3 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 05.11.11, 21:39
                    To znaczy Ciebie - czego się czepiasz.
                    A mnie obchodzi - to bardzo ciekawe, że macocha przypisuje sobie aż taki wpływ na pasierbicę. Ciekawe i wg mnie niepokojące.
                    • argentusa Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 06.11.11, 12:14
                      Ale dlaczego niepokojące?
                      W sumie dla mnie jest jasne, że skoro eks ma nową partnerkę, razem spędzaja czas z naszymi dziećmi, razem mieszkają gdy młodzi u taty, to ta kobieta MA WPLYW na moje dzieciaki, przez samą swoją obecność. I to pewnie niemały.
                      I jeśli rozmawiają w sposób który opisała nasza przedmówczyni to ok.
                      Gorzej gdyby deprecjonowała mamę. A o takich przypadkach to też słyszałam, niestety. Albo, że przy nowej żonie - nie ma tematu mamy. (jak słowo daję druga żona moejgo kolegi robi awantury jak on rozmawia o mamie swojej cóeczki właśnie z córeczką, a do tego koleś żali się, że ma problem -wariatkowo totalne)
                      Brrrrrrrrr.
                      Ar.
                      • polifonia1983 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 06.11.11, 19:31
                        Myślę, że to byłoby niepokojące, gdybym deprecjonowała matkę lub nie pozwalała o niej mówić. A nie robię tego. Tak się składa, że w tej konkretnej relacji mam duży wpływ na pasierbicę, kocha mnie, przychodzi do mnie ze swoimi problemami. Nigdy tego nie wykorzystałam do walki o dziecko i nigdy nie próbowałam manipulować dzieckiem. Nie udaję jej matki, jeśli mała zaczyna nas porównywać, zawsze pilnuję, żeby dotarł do niej komunikat, że mama i tata to jedno, a ojczym czy macocha to do drugie, występujące tylko jako miły lub niemiły dodatek.
                      • nangaparbat3 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 06.11.11, 19:31
                        Moja droga - jeśli macocha oznajmia, że gdyby nie ona, to pasierbica znienawidziłaby własna matkę - to mnie sie włos na głowie jeży. Gdyby to wszystko była prawda, macocha nie trąbiłaby o tym na forum. Sprawy tego kalibru jeśli w ogóle się rozgrywaja, to są na tyle głebokie i bolesne, że dzieją się w ciszy, a potem nie mówi się o nich publicznie, bo głupio jakoś aż taką moc sobie przypisywać.
                        • ann233 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 07.11.11, 12:43
                          Nie rozumiem o co ta burza? co za zdumienie?
                          Oczywiście, że ciocia (macocha) czy jak tam dacie nam na imię, ma niebywały wpływ na dziecko.
                          Matka potrafi być podła dla dzieci, wystarczy, że druga strona nieodpowiednio pokieruje młodą osobą i konflikt gotowy.
                          Dlaczego nie mówić o tym publicznie, że matki też potrafią krzywdzić swoje dzieci?
                          słowem, gestem
                          przecież forum jest dla nas, rodziców i opiekunów po to stworzone żeby dzielić się doświadczeniami, niektórzy tylko wylewają tu swoją żółć, pewnie dlatego, że w domu już nie mają na kim smile)
                          dyskusja - moim skromnym zdaniem- ma na celu uniknięcie skrzywdzenia dzieci ot co
                          pozdrawiam
                        • polifonia1983 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 07.11.11, 13:29
                          Nanga, sorry, niczego takiego nie oznajmiam, nie imputuj mi, proszę, czegoś, czego nie napisałam. Nie przypisuję sobie tego, że dzięki mnie dziecko nie znienawidziło matki. Przeinaczasz moje słowa.
                          • ciociacesia napisalas dokładnie tak: 09.11.11, 08:55
                            Nie raz też wyciszałam jej żale do matki, pilnowałam, tłumaczyłam, że mamy nie można okłamywać, i zrobiłam wszystko, żeby mała jej nie znienawidziła (a bywało ostro).
                            rozumiem ogólna wymowe wypowiedzi bo kojarze wasza sytuacje, ale akurat w tej kwestii zgadzam sie z nangą
                        • argentusa Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 09.11.11, 08:16
                          Sprawy tego kalibru jeśli w ogóle s
                          > ię rozgrywaja, to są na tyle głebokie i bolesne, że dzieją się w ciszy, a potem
                          > nie mówi się o nich publicznie, bo głupio jakoś aż taką moc sobie przypisywać.
                          Nanga, wszystko jasne. Z tym, że to Twoja opinia. Inni moga mieć inaczej i chcieć się tym podzielić z resztą świata. Każdy moze mieć prawo do swojej ekspresji.
                          smile
                          Ar.
              • polifonia1983 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 06.11.11, 19:23
                A co mam zrobić, jak dziecko mówi, że nienawidzi matki? Olać, uznać, że nie moja sprawa, czy powiedzieć, no to choć do nas? Dziecko potrzebuje dobrych relacji z matką, więc skoro mnie się żali, to ja słucham.
                • nangaparbat3 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 06.11.11, 19:33
                  Nie bierze się dosłowni deklaracji dziecka że "nienawidzi" kogokolwiek. Bo rozumiem, że chodzi o dziecko kilkuletnie.
                  • polifonia1983 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 07.11.11, 13:37
                    Jedenastoletnie. Jasne, że się nie bierze dosłownie. Ale też się nie lekceważy, jeśli dziecko z jakiegoś powodu czuje się zranione i nieszczęśliwe. Demonizujesz, gdyby twoja chrześnica, pasierbica,czy, no nie wiem, siostrzenica, rozryczała się w twoim domu i na twoich kolanach, też byś nie spędziła, tylko uspokoiła i porozmawiała z nią.
                    • nangaparbat3 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 08.11.11, 22:26
                      Wiem, że w dużej mierze dzięki mnie, młoda jest spokojniejsza i czuje się bezpieczniej na świecie. Nie raz też wyciszałam jej żale do matki, pilnowałam, tłumaczyłam, że mamy nie można okłamywać, i zrobiłam wszystko, żeby mała jej nie znienawidziła (a bywało ostro).

                      Niczego nie demonizuję.
                      Może sie przejęzyczyłaś i chciałaś napisać co innego.
                      A może to Freudian slip.
                      W każdym razie w tym co zostało napisane jest cos niefajnego - bardzo niefajnego.
                  • chcedotaty.pl Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 07.11.11, 14:29
                    Jezu, nanga...
                    Czytam te Twoje posty i czytam.
                    Ty naprawdę nikomu nie wierzysz!?
                    Ja moim dzieciom wierzę. Widzę, czy coś wychodzi od nich 'samo', czy mówią coś żeby mi było miło.
                    Odnoszę wrażenie, że w Twoim świecie dzieci łżą, faceci łżą... kto wobec tego jest czysty?
                    Nie chcę robić wycieczek osobistych, bo to nie o to tu chodzi, ale może lepiej się zastanów, czemu wszyscy Ci kłamią, naginają fakty albo nie mają racji...
                    Gdybym tak podchodził do życia rzeczywiście ciężko by było...
                    Trzymam kciuk i pozdrawiam wink
                    • nangaparbat3 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 08.11.11, 22:28
                      Kciuki trzymaj za siebie, ja sobie radzę.
                      Nie mam pojecia, skąd te ogólne wnioski - raczej mam opinie łatwowiernej i naiwnej.
                      Ale są granice, nawet dla mnie.
                • argentusa Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 07.11.11, 13:21
                  Czasami nic się nie da zrobić.
                  Jak dla mnie nie ma problemu. Póki nie ma skzalowania mamy, wszelkie wsparcie jest wskazane.
                  A w ogóle to sa bardzo delikatne sprawy i może dlatego czasem jestesmy przewrażliwieni.

                  Ar.
                  • nangaparbat3 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 08.11.11, 22:33
                    Nie mam nic przeciwko wspieraniu pasierbic i chronieniu ich mamy. Mam przeciwko zakładaniu, że dziecko mam przeciwko zakładaniu, że dziecko może matke znienawidzić. Wiem, że może, i jestem gotowa akceptować tę nienawiść, ale co innego akceptować coś co istnieje, a co innego wyobrazać sobie, że może zaistnieć, czy mogłoby zaistnieć, i przypisywac sobie rolę zbawcy.
                    Od 20 lat zajmuje sie pomaganiem i wspieraniem i wiem, że niesłychanie istotnym elementem pomagania jest natychmiastowe zapominanie o tym, że sie pomogło.


                    -------
                    "Z żołędzia wyrasta dąb gigant. Gdybyśmy wiedzieli, jak to się dzieje, wystarczyłoby wysiać matchboxy, żeby móc potem zbierać fiaty i landrovery."
                    • polifonia1983 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 09.11.11, 05:15
                      Nanga, nikt tu sobie nie przypisuje roli zbawcy. Twoja irytacja jest przesadzona. Tak jak podpieranie się stażem bycia "pomagaczem".
                      • nangaparbat3 Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 09.11.11, 20:03
                        Wiesz, stażem to ja się nie popisuję, po prostu taki on jest - wolałabym krótsze staże, we wszystkich kategoriach sad
                        Ale owszem, staż daje doświadczenie - nie do przecenienia.
    • chcedotaty.pl Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 09:18
      A w międzyczasie, na marginesie bardzo interesującej dyskusji, której mam zaszczyt być przyczynkiem, chciałbym podziękować za wciąż schodzące nowe maile, obecnie w przeważającej większości od kobiet smile
      Więc jak to jest? Może te wszystkie panie bardzo zażarcie broniące swojej matczynej domeny nie są wcale w większości?
      I jeszcze... Taka myśl mnie dźgnęła wczoraj wieczorem...
      Jak ktoś tak bardzo hołubi ową stabilizację, ale zostanie zmuszony do przeprowadzki np. do innego miasta, to czy w imię owej dziecięcej stabilizacji pozostawia dzieci w starym mieszkaniu, starej szkole i dojeżdża do nich? Nie słyszałem o takim przypadku.
      Wszystkie matki i ojcowie ciągną dzieci za sobą.
      Problem zaczyna się, gdy coś idzie nie po myśli rozwodzącej się mamuśki. Wtedy nawet przejście siedmiuset metrów do mieszkania ojca jest problemem nie do pokonania.
      Wszystkich sugerujących, żeby się zastanowić i pomyśleć o dobru dziecka odsyłam do mojej historii, która trwa już półtora roku. Przeczytajcie. Znajdźcie tam dobro dzieci. W tym czasie, między opieką nad dziećmi, pracą, załatwianiem czynności fizjologicznych i odpoczynkiem, znalazłem również sporo czasu na zastanawianie się.
      Widzę, że takie sugestie mają jakoby obudzić mnie z mojego stuporu. Otóż - zastanowiłem się i zastanawiam; myślenie jest to część mojej natury. Ale działanie jest drugą częścią mojej natury i z tego nie zrezygnuję.
      Po prostu: będę działał tak, jak tego oczekiwałbym od mojego ojca w takiej sytuacji.
      I naprawdę bardzo współczuję wszystkim rozsierdzonym kobietom nadużywającym wykrzykników - chciałbym bardzo, aby Wam poukładało się w życiu.
      Ocenę moich czynów, włącznie z ich przyjemnymi (bądź nie) konsekwencjami przyjmę przede wszystkim od moich córeczek. One za kilka lat albo będą miały ojca, do którego będą mogły się przytulić, albo nie będą go miały w ogóle, a tulić się będą do bankomatu. I to jest jakby rzecz, z którą radzić sobie będę musiał ja sam i te dwa moje szkraby kochane.
      I każdy, kto pisze, żebym się "zastanowił i pomyślał o dobru dziecka", czyli odpuścił sobie walkę o dzieci, może niech sam swojej rady spróbuje?
      • argentusa Re: pomóżcie w walce o dzieci-kontrowersyjny wąte 04.11.11, 12:04
        No niestety jak się chciało księżniczki to się na małolatę za matkę swoich dzieci a nie dorosłą kobietę.
        I piszę to złośliwie do siebie, bo jak chciałam księciunia z bajki a nie dorosłego faceta, to teraz mam (w sumie i tak nie najgorzej wink)...
        I wiem ,że niestety czasami się nie da dogadać, również przez WŁASNE ograniczenia.
        A o kontakt z dzieciakami ZWŁASZCZA dziewczynami warto ZAWSZE zabiegać.
        Jakoś nie mam watpliwości, że Twoje dziewuszki beda miały tatę bez względu na postawe ich mamy.

        Ar.
        • zalosny.jestes W górę! 08.11.11, 21:04
          B/T
Inne wątki na temat:
Pełna wersja