Z czego rezygnowaliście w małżeństwie?

17.11.11, 23:43
Po wyprowadzeniu się od męża stopniowo zaczęłam sobie zdawać sprawę, że w małżeństwie zrezygnowałam z wielu swoich zwyczajów/przyjemności/możliwości. Drobne kompromisy, codzienne kłopoty, myślenie w kategorii My, wszystko to powoduje powolną rezygnację ze swojego ja. Teraz powoli odzyskuję swoje terytorium i sama się sobie dziwię, że zawarłam tak wiele kompromisów z samą sobą. Czego nie robiliście w małżeństwie, co robicie teraz?
    • mola1971 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 17.11.11, 23:57
      W małżeństwie, krótko mówiąc, zrezygnowałam z siebie.
      I nigdy więcej...
      • argentusa Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 08:35
        Podobnie, z siebie samej.
        I do tego durna myślałam, że jakoś się "dostosuję" bo widocznie zbyt duże mam wymagania...
        Teraz: mam czas wyłącznie dla siebie, nie widzę wiecznie skrzywionej buźki eksa, nie mam wyrzutów, że on znowu przeze mnie skwaszony i poza tym NIC a NIC mnie nie interesuje nastrój tego pana.
      • niutka Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 06:55
        Jak zobaczylam tytul tego postu to pierwsza mysla bylo to, ze zrezygnowalam z SIEBIE.
    • zalosny.jestes Sądzisz, że Twój mąż z niczego nie rezygnował? 18.11.11, 06:06
      B/T
      • kartopaka Re: Sądzisz, że Twój mąż z niczego nie rezygnował 18.11.11, 08:46
        Moje potrzeby były zawsze na 2a nawet 3 miejscu. Jak się pojawiły dzieci wydatki były większe a pensja przez czas jak dzieci były malutkie tylko jedna - męża. Dlatego zrezygnowałam z najbardziej podstawowych swoich potrzeb- fryzjer, kosmetyki etc. Mimo wszystko staraliśmy się zawsze coś zaoszczędzić. Tyle, ze nigdy nie mieliśmy wspólnego konta a wszelkie oszczędności odkładane były na koncie męża. Teraz kiedy się rozwodzimy okazuje się, że nie mam zdaniem mojego męża do tych pieniędzy żadnych praw. Bo nic nie wnosiłam, nie pracowałam i jeszcze on mnie utrzymywał. Tyle, że ja opiekowałam się dziećmi, domem i nim też. Zawsze było posprzątane, ugotowane, wyprasowane etc. I po co to wszystko...?! Zrezygnowałam z siebie, ze swoich potrzeb w imię rodziny. A teraz jak się znudziłam i przeszkadzam powinnam po prostu zniknąć bez słowa a... tylko dziećmi powinnam się zajmować jak on wychodzi codziennie na siłownię, motor, spotkania ze swoja nowa panią... Czemu to tak jest...? I czemu my jesteśmy takie głupie..?! większość z nas uważa , że tak trzeba. Same ubezwłasnowolniamy się, uzależniamy od swoich mężów - rezygnując ze swoich potrzeb, pracy zawodowej, kariery... a potem co ?! W nagrodę po 10 latach małżeństwa usłyszałam- że to były najgorsze lata życia mojego męża i jedyny sukces to dzieci, które mamy a dla których w zasadzie on nie ma czasu... A nowa pani lubi chodzić do fryzjera, kosmetyczki, na fitness i teraz to co ja zaoszczędziłam on lekką ręką wyda... Boli...
        • sueellen Re: Sądzisz, że Twój mąż z niczego nie rezygnował 18.11.11, 10:03
          Zrezygno
          > wałam z siebie, ze swoich potrzeb w imię rodziny. A teraz jak się znudziłam i p
          > rzeszkadzam powinnam po prostu zniknąć bez słowa a... tylko dziećmi powinnam si
          > ę zajmować jak on wychodzi codziennie na siłownię, motor, spotkania ze swoja no
          > wa panią... Czemu to tak jest...? I czemu my jesteśmy takie głupie..?! większoś
          > ć z nas uważa , że tak trzeba.


          Nawet nie jestem w malżeństwie, ale też zrezygnowałam z wielu rzeczy. Nie kupuje sobie tylu ciuchów co kiedyś, nie mam 10 perfum tylko jedna mała buteleczkę, nie chodze do fryzjera co miesiąc tylko co trzy i to tylko na obciecie, a do kosmtyczki już tylko na regulacje brwi bo resztę robię obie sama, wlosy farbuje i szwagierka. Chodzę na siłownię, motor zamierzam sobie kupic na wiosnę bo chcę oszczędzic na paliwie. Nie brdzo wiem dlaczego nie mogłaś chodzic na siłownię? Albo biegać? Czy to bylo w małżeństwie zakazane?

          I to wszystko nie dla faceta tylko dla dziecka, bo ona potrzebuje ubrań, oszczędności na przyszlą edukację itd. Bycie w małżeństwie czy poza nim nie ma z tym nic wspólnego. Jedyną głupotą wTwoim przypadku bylo pozwolenie mezowi na osobne konto oraz pozbwienie się jakiejkolwiek aktywności, skierowanie całej energii na dom. Zrobiłas to jednak sama, z własnej woli, nie zwalaj teraz winy na męża.
        • errare_humanum_est Re: Sądzisz, że Twój mąż z niczego nie rezygnował 18.11.11, 17:46
          kartopaka napisała:

          >Teraz kiedy się rozwodzimy okazuje się, że nie mam zdaniem mojego męża d
          > o tych pieniędzy żadnych praw.Bo nic nie wnosiłam, nie pracowałam i jeszcze on
          > mnie utrzymywał.

          Zdajesz sobie oczywiście sprawę, że Twój mąż nie ma racji i takimi argumentami to może sobie najwyżej nos wytrzeć, bo...

          > Tyle, że ja opiekowałam się dziećmi, domem i nim też. Zawsze
          > było posprzątane, ugotowane, wyprasowane etc.

          ...to jest właśnie Twój niematerialny wkład do majątku wspólnego, równoważny pensji przynoszonej co miesiąc do domu?
          • zalosny.jestes Kiedyś policzyłem ile zabrała ex po rozwodzie... 18.11.11, 19:10
            wyszło mi, że to dbanie o dom kosztowało mnie jakieś 4k PLN na miesiąc. Nie zarobiłaby tyle bez kwalifikacji nigdzie. Oczywiście nie liczyłem wspólnych wyjazdów, wakacji, trzech samochodów, które przerzuciła. Policzyłem tylko to co wzięła przy podziale...Tylko proszę mi tu nie pisać o rachunkach za rodzenie dzieci, bo dzieci też zabrała...
      • malgolkab Re: Sądzisz, że Twój mąż z niczego nie rezygnował 18.11.11, 08:56
        zalosny.jestes napisał:

        > B/T
        mój z niczego. Cały czas uważał, że będzie żył dokładnie tak samo jak wcześniej, a żona i dziecko będzie gdzieś tam sobie "dodatkowo".
        • ewela1_1 Re: Sądzisz, że Twój mąż z niczego nie rezygnował 18.11.11, 09:00
          Mój tez z niczego, kompletnie z NICZEGO.
          -------------
          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
        • z_mazur Re: Sądzisz, że Twój mąż z niczego nie rezygnował 18.11.11, 13:48
          Sorry, ale takie rzeczy to widać już na etapie "chodzenia" ze sobą, w jakim zakresie ta druga strona jest w stanie rezygnować z części siebie i na ile oczekuje, że my będziemy rezygnować z siebie.
          • nowel1 Re: Sądzisz, że Twój mąż z niczego nie rezygnował 18.11.11, 17:20
            Nie zgadzam się z Tobą.
            Mój ex w okresie narzeczeństwa i jeszcze długo w pierwszym okresie małżeństwa starał się. Zależało mu. Podejmował wysiłek - żeby zadbać, wspierać, odciążyć.
            Odpuścił sobie po 10 latach, a wtedy już na całego - przestał dbać o dom i o mnie z synami w każdym aspekcie sprawy.
            • z_mazur Re: Sądzisz, że Twój mąż z niczego nie rezygnował 19.11.11, 10:15
              To że ktoś PO JAKIMŚ CZASIE przestał dbać, trochę różni się od tego, że ktoś NIGDY z niczego nie rezygnował dla tej drugiej strony.
    • armia55 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 09:42
      Krótko mówiąć z siebie. Nawet nie zauwazyłam kiedy to się stało. Nie rozumiałam co sie ze mną dzieje jak wpadałam w coraz wiekszą depresje .
      Teraz żyje w zgodzie ze sobą .
    • tabasco71 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 09:48
      'mój' nie musiał zrezygnować z niczego. ja wszystko zrobiłam to co miał robić? miał czas na 'realizowanie' się, dla siebie i dla innych tylko nie dla nas.
      żeby być w 'super żoną', gospodynią to niewiele zostawało czasu dla mnie, a po narodzeniu dziecka nie zostawało prawie wcale. a nawet gdy się tak stało to ja już byłam zwyczajnie zmęczona.
      normalnie sama z siebie uczyniłam niewolnicę. sama bym się porzuciławink
    • altz Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 10:18
      Mógłbym napisać, z czego zrezygnowałem sam i co straciłem wbrew sobie.
      Ale musiałbym napisać, co zyskałem, inaczej nie umiem, bo to byłoby nieuczciwe.
    • jeriomina Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 11:05
      Jedyne, co zawdzięczam prawie-eks-mężowi to to, że namówił mnie na zrobienie prawa jazdy. Ale pieniędzy mi na to nie dał. Wydałam swoje.
      Z wielu rzeczy zrezygnowałam, z rozwoju zawodowego, z szukania lepszej pracy. Ale teraz to nadrabiam, jeszcze chyba mi się uda.
      • porzucona01 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 12:56
        ja zrezygnowałam z bycia sobą, sprowadziłam się do roli popychadła, nawet tego nie zauważywszy...uświadomiła mi to wczoraj moja starsza córka, dorosła już, mówiąc mi wprost, że gdyby Ona miałaby mieć takiego partnera jakim jest Jej ojciec dla mnie to wolałaby zostać lesbijką....Ojcem przynajmniej jest dobrym
    • yoma Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 13:00
      Bardzo interesujący wątek. Wszystkie panie zgodnym chórem twierdzą, że zrezygnowały z siebie, a ich panowie z niczego.
      • malgolkab Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 13:03
        yoma napisała:

        > Bardzo interesujący wątek. Wszystkie panie zgodnym chórem twierdzą, że zrezygno
        > wały z siebie, a ich panowie z niczego.
        nie wiem jak jest u "wszystkich" pań, ja piszę za siebie. Mój mąż uważał, że on się nie będzie zmieniał, swoich przyzwyczajeń też nie, bo nie.
        Obecny partner zrezygnował dla mnie z kilku rzeczy, ja dla niego z resztą też - myślę, ze nikt się nie czuje "poszkodowany"
        • sineada Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 21:39
          Wyłamię się, mój mąż w małżeństwie zrezygnował z cotygodniowych wypadów w góry, jeździ rzadziej. Zrezygnował przynajmniej oficjalnie z panienek. Zrezygnował też w ogóle z dbania o dom pełną lodówkę ugotowany obiad, choć wcześniej mieszkał sam i wszystko umiał sam zrobić. Zrezygnował z okazywania cienia uczuć dla mnie, jak się okazało że nie dam się wziąć pod but tylko całkiem pyskata jestem. Powoli dojrzewa do rezygnacji z dzieci bo cały czas twierdzi że jak się rozwiedziemy to ich nie będzie odwiedzał bo wyjedzie na koniec świata. Ja dojrzewam do rozwodu bo zrezygnowałam z należnego mi szacunku, wsparcia, uczuć. Zaczynam gardzić sobą, bo on robi co chce a ja toleruję żeby mimo wszystko był...dla dzieci. Ale wasze forum wiele rzeczy mi uświadamia i to przede wszystkim że po rozwodzie może czeka mnie lepsze życie...Gratuluję wszystkim którzy ostatecznie jednak z siebie nie zrezygnowali
      • mola1971 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 13:05
        Skoro wszystkie i zgodnie to wskaż mi proszę, w który miejscu ja cokolwiek napisałam na temat tego z czego zrezygnował lub nie "mój pan".
      • argentusa Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 13:06
        Jestem kobietą, ale mnie z grona opisanego powyżej proszę wypisać.
        Mój eks też rezygnował. Tyle, że proporcje tych rezygnacji z mojego punktu widzenia, był różne.
        Pewnie eks myłśi podobnie w drugą stronę.
        Związki juztak mają ,ze w imiewspólnoty coś tam człowiek odstawia. Tyle, ze czasami ten, kóy odstawia więcej naiwnie myśłi, że tak trzeba, druga strona się"odwdzięczy", bo kompromis itp...
        A to wsio bzdury. Większość z nas po prostu ŹLE wybrała partnera. I nie ma co się oszukiwać, że jest inaczej (to moje zdanie, inni moga uważać skrajnie inaczej.)
        • ewela1_1 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 13:17
          Ja tez za bardzo z siebie nie zrezygnowałam, co to w ogóle znaczy?:/. Do niczego się nie zmuszałam, ani nie poświęcałam. Zrezygnowałam z wielu przyjemności, gdy pojawiły się dzieci i to mnie rożni od męża. On nie zrezygnował z niczego, a nawet dołożył sobie"przyjemności".
          -------------
          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
          • ewela1_1 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 13:17
            To bylo do yomy smile
            -------------
            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
          • porzucona01 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 13:29
            Mogę Ci napisać co to znaczyło w moim przypadku:
            -zrezygnowałam z pracy zawodowej na rzecz prowadzenia firmy męża( po to żeby usłyszeć,że wszystko do czego doszliśmy to Jego zasługa)
            -przestałam chodzić do teatru i kina
            - zrezygnowałam z wyjść z koleżankami na fitness czy głupią kawę
            i jeszcze z kilku innych rzeczy, które w całokształcie składały się na moje szczęśliwe "ja"
            Sama sobie zafundowałam takie piekiełko przez 20lat i pewnie gdyby nie to, że mnie zostawił fundowałabym je sobie nadal smile
            • ewela1_1 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 13:43
              Porzucona, ale zrobiłaś to dobrowolnie, tak?

              Dla mnie to żadne zrezygnowanie z czegoś, czy z siebie, tylko po prostu partnerstwo, pójście na kompromisy. Na tym polega dojrzały związek. Problem się pojawia wtedy, gdy jedna strona tylko oczekuje, nie dając niż z siebie. Bądź kiedy odpowiedzialność za rodzinę przelewa się z znacznym procencie na jedną stronę.

              --------------
              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
              • porzucona01 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 14:03
                nie wiem, czy to można nazwać partnerstwem....rezygnacja z tych rzeczy wynikała z Jego stwierdzeń, że tak będzie lepiej dla Nas wszystkich a ja się na to godziłam...On niestety nie zrezygnował nigdy ze swoich pasji i kolegów...
                • ewela1_1 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 14:21
                  Jeśli żona decyduje się na prowadzenie z mężem firmy, godzi się na to,jest to efektem jakiegoś kompromisu, czy partnerstwa.Skąd mogłaś wiedzieć jak sie dalej potoczy? Jeśli miałaś poczucie w tamtym momencie, ze z czegoś rezygnujesz, że Ci to uwiera, trzeba było się nie godzić.
                  Naiwnością byłoby stwierdzić, ze wszystko będzie tak jak przed zawarciem małżeństwa, a gdy urodzą się dzieci tym bardziej. Zawsze trzeba z czegoś zrezygnować, problem w tym, żeby małżonkowie byli dla siebie wsparciem w tej odpowiedzialności za związek i rodzinę, która wspólnie stworzyli. O!

                  -------------
                  "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
      • scindapsus yoma -specjalnie dla Ciebie 18.11.11, 13:34
        bo sam nie odpowie więc ja za niego- w czasie małzeństwa moj teraz juz ex mąz zrezygnowal z uprawiania regularnej pracy.
        Liczy się?
        • yoma Re: yoma -specjalnie dla Ciebie 18.11.11, 14:53
          Liczy smile Hmmm, czyżbym wsadziła kij w mrowisko?
          • scindapsus Re: yoma -specjalnie dla Ciebie 18.11.11, 15:09
            Ależ skąd.
            wink
            wyliczanki ode mnie nie dostaniesz.
            Bo nie można iść do przodu, jak się wciąż do tyłu odwracasz smile
            Dlatego nie wspominam, nie wyliczam, nie nurzam się w martyrologi
            jest dobrze i niech tak zostanie.
            • yoma Re: yoma -specjalnie dla Ciebie 18.11.11, 15:43
              Czego tobie i sobie życzę, jako i przepraszam wszystkie panie, które poczuły się urażone, bo nie było to moją intencją smile
      • niutka Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 15:40
        Nie moge wypowiadac sie za mojego ex meza. A i on tu nigdy by sie nie wypowiedzial, bo fora uznaje za bzdurne pisanie. Lepsze jest granie w starcrafta...
    • z_mazur Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 13:50
      Nie tańczyłem tyle co teraz.

      Inna sprawa, że nie rezygnowałem z tego w małżeństwie, bo po prostu nie byłem świadom, że może mi to dawać aż taką satysfakcję. To dopiero porozstaniowe odkrycie.
      • herta_m Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 16:11
        Jestem jedynaczką, bardzo uczuciową, wychowywaną na domiar złego bez ojca. Od najmłodszych lat moim marzeniem był pies.
        Mąż na psa nie zgadzał się przez 15 lat, bo to obowiązek i koszty. Mieliśmy dom i idealne warunki, ale nie i już.
        Psa mam tylko dlatego, że mąż kiedyś wyrządził mi wielką krzywdę (nota bene po jakimś czasie i tak stwierdzil, że ja go sprowokowałam) i w ramach przeprosin zgodził się na psa. Kochamy razem z dziećmi to zwierzę do szaleństwa, pies uczy wyrażania uczuć, nie ma dnia, żebyśmy nie zachwycali się, jaki jest śliczny, mądry, słodki. Wielki (ponad 190 cm wzrostu) synek pochyla się nad psem i przemawia do niego najczulszymi słowami. To uroczy widoksmile A mamy tego psa już od ładnych paru lat, żeby nie było, że to chwilowe zachwytysmile
        Mąż z psem wychodzi sporadycznie (a jest gdzie, dookoła lasy), jak już musi, bo jesteśmy na przykład chorzy, albo jak ma taki kaprys, ale i tak wraca naburmuszony, bo pies niewychowany, nie chce cały czas iść przy nodze, nie słucha się.
        Oprócz rezygnacji z największego marzenia po drodze setki drobnych wyrzeczeń i chowania swoich potrzeb do kieszeni. Ale z siebie nie zrezygnowałam, jestem niepoprawną idealistką (jedna z częściej mi wypowiadanych cech) i mimo wszystkich doznanych krzywd nie zgorzknialam i nie zagrzebałam się w poczuciu krzywdy.
        • jarkoni Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 17:04
          Aż w głowę zachodzę co to za rasa smile Ten super pies..
          A co do kija w mrowisko - oj tak.
          Tylko panie uważają, ze się poświęcały i rezygnowały z przyzwyczajeń dotychczasowych (już nie 10 perfumów, już nie kawa z koleżanką, już nie teatr..).
          Dlaczego panowie nie narzekają? Poza tym, ze mało ich tu jest?

          Zasadnicze pytanie: a dlaczego nie 10 flach perfum? Mąż nie kupował? Dlaczego nie co 3 dni do fryzjera i kosmetyczki? Mąż nie pozwalał? Dlaczego do kina/teatru/opery nie? Mąż nie lubił?

          Ja zupełnie inaczej. Przy żonie zrobiłem się bardziej obowiązkowy. Jakżeby nie, skoro to był czas remontowania i meblowania mieszkania - ekipa remontowa, kafelki, srelki, wykładziny, sposoby montażu - wszystko na mojej głowie.
          Zrobiłem się też bardziej kulturalny - Teatr Muzyczny np. Bo jej koleżanka tam pracowała i bilety gratis. Hmmm, żadnej poleconej przeze mnie książki nie przeczytała nigdy..
          Stałem się też miłośnikiem kuchni wysublimowanej - a co tam pomidorowa twojej matki z makaronem, od dziś z ryżem, tak jest bardziej światowo..
          • porzucona01 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 17:30
            nikt tu nie powiedział, że żaden mąż niczego nie poświęcił ale jak by nie spojrzeć, najczęściej to my kobiety zmieniamy przyzwyczajenia i rezygnujemy z pasji w imię dobra związku i tylko przykro kiedy mąż odchodząc do innej mówi, że zmarnowałaś Mu 20 lat życia i że nigdy nie był z Tobą szczęśliwy... wtedy zauważasz, że to wszystko było chyba niepotrzebnie...
            • argentusa Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 18:27
              Mam taką refleksję. Na ile wyrzeczenie, kórych podejmująsię kobiety są wymuszane przez mężczyzn, a na ile sa to samoograniczenia kobiet, które po prostu nie chca stracić związku?
              Bo myślą, ze będąc takimi uległymi, dostosowanymi i ukłądnymi zagwarantują sobie obecnosc tego mężczyzny przy sobie?
              A ja sobie myślę, że faceci wiążąc się z kobietami nie chcą by te się zmieniały (czy przemieniały w matki-polki, opiekunki, gosposie i...). I jeszcze to dążenie do poprawiania wszystkiego.
              A jakby tak każda z nas pozostałą sobą, tą trochę zwariowaną, fajną babką i godziła się na bycie partnerką takiego faceta, któy jej odpowiada pod każdym względem, nie liczyła na zmiany w charakterze pana, to byłoby łatwiej wszystkim. I tego nam wszystkim potrzebującym partnera życzę smile
              Ar.
              • zuzi.1 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 18:36
                Żeby tylko wśród panów nie było AŻ tylu SKNER, wówczas i wiele pań nie musiałoby z tylu rzeczy rezygnowac...
                • argentusa Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 19:12
                  Pewnie coś w tym jest.
                  Nie mogę się wypowiadać, bo wiele fatalnych cech eksio miał. Ale skąpy to on nigdy nie był.
              • noname2002 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 21:21
                " Mam taką refleksję. Na ile wyrzeczenie, kórych podejmująsię kobiety są wymuszan
                > e przez mężczyzn, a na ile sa to samoograniczenia kobiet, które po prostu nie c
                > hca stracić związku?
                > Bo myślą, ze będąc takimi uległymi, dostosowanymi i ukłądnymi zagwarantują sobi
                > e obecnosc tego mężczyzny przy sobie?
                > A ja sobie myślę, że faceci wiążąc się z kobietami nie chcą by te się zmieniały
                > (czy przemieniały w matki-polki, opiekunki, gosposie i...). I jeszcze to dążen
                > ie do poprawiania wszystkiego. "
                A ile z nas kobiet zostało zwyczajnie wytresowanych do tego, żeby ze wszystkiego rezygnować dla męża i dzieci?
              • sineada Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 21:50
                Często jest po prostu tak, że musimy rezygnować. Przykład - umówiłam sie z koleżankami do kina. On też się umowił i po prostu wychodzi. Więc ja rezygnuję bo ktoś musi zostać z dziećmi. A to wcale nie jest takie łatwe skrzyknąc koleżanki na babski wypad -bo kazda musi z jakiegoś powodu rezygnować. Zdaję sobie sprawę że sytuacja jest patalogiczna, ale niestety zdarza się.
                Albo wracają z pracy miałam podjechać do sklepu bo mi się skończyły: soczewki, krem, czy co tam. Dzwonię do niego i pytam czy odbiera dziecko z przedszkola. Niestety akurat musi być dłużej w pracy, choć miał odebrać dziecko. No więc rezygnuje i jade po dziecko nie zostawię go tam przecież. A małż nie moze i koniec - zero negocjacji. Wiec ja działam, ściagam ojca, siostrę a on ma w d wszystko. I tak od drobnych rzeczy do duzych każdego dnia wszystko zmierza że kiedys po prostu wyskoczę oknem
                PS sorry chyba zasmiecam wątek
                • mola1971 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 21:59
                  Spokojnie, niczego nie zaśmiecasz. A myśl o wyskakiwaniu oknem wyrzuć precz. To nie jest żadne rozwiązanie.
                  Spójrz na swoją sytuację z innej strony... Ja kiedyś byłam w podobnej, ex (wtedy mąż) nie robił nic, miał wszystko w nosie, mogłam liczyć tylko na siebie. I wiesz co? Dzięki temu łatwiej było mi podjąć decyzję o rozwodzie bo okazało się, że on nie jest mi do niczego potrzebny. Ze wszystkim w małżeństwie radziłam sobie sama (bo musiałam), więc i po rozwodzie nadal dawałam sobie radę. Dla mnie wiele się nie zmieniło. Tylko/aż to, że odzyskałam wolność i radość życia i przestałam samą siebie oszukiwać, że nie jestem sama.
                  • loorien Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 20.11.11, 13:22
                    masz rację...też robię wszystko sama... właśnie wyczysciłam filtr od zmywarki..tylko musze w końcu kupić swoje śrubokręty bo mój mąż nigdy nie ma jak sa potrzebne...
                    w ogóle jak go nie ma to jest fajnie, spokojnie. Taka niedziela np. -ogarnełam sobie wszystko zrobiłam obiad dziećmi się zajęłam i czas mam na kawę i forum. A jak M jest to tylko wieczne kłotnie i burdel na kółkach. Tylko tych dzieci szkoda....
            • yoma Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 12:40
              > my kobiety zmieniamy przyzwyczajenia i rezygnujemy z pasji
              > w imię dobra związku

              No widzisz. Po co?
              Już nie mówiąc o tym, że ten facet, który jest tak straszliwie ważny, że się dla niego rezygnuje z siebie i pasji, wstępował jednak w związek z kobietą będącą sobą i mająca pasję...

              > wtedy zauważasz
              > , że to wszystko było chyba niepotrzebnie...

              Lepiej późno niż wcale. A teraz możecie mnie lać.
              • porzucona01 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 12:51

                > Lepiej późno niż wcale. A teraz możecie mnie lać.
                ...ale za co, za prawdę? raczej lanie należy się takim durnym babom jak ja, które zapomniały o sobie w związku
        • zuzi.1 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 18:32
          W życiu nie zrezygnowałabym z marzenia o psie, prędzej z męża bym zrezygnowała smile Ale p....t z tego Twojego męża, niezły buc...
        • nangaparbat3 zagadka 19.11.11, 16:23
          Kochamy razem z dziećmi to zwierzę do szaleństwa, pies uczy
          > wyrażania uczuć, nie ma dnia, żebyśmy nie zachwycali się, jaki jest śliczny, mą
          > dry, słodki. Wielki (ponad 190 cm wzrostu) synek pochyla się nad psem i przemaw
          > ia do niego najczulszymi słowami.


          Jakiego wzrostu jest synek??????????
          • herta_m Re: zagadka 19.11.11, 16:48
            Synek właśnie skończył 16 lat, ale co najmniej rok temu przerósł ojca, ktory ma 191 cm wzrostusmile. Jeszcze rośniesmile.
            • nangaparbat3 Re: zagadka 19.11.11, 17:11
              To gratuluje przystojenego syna, jednak wciąż jeszcze nie umiem sobie wyobrazić, jak on się pochyla nad psem dorównującym mu wzrostem??? smile
              • herta_m Re: zagadka 19.11.11, 19:02
                smile))
                Wielki (ponad 190 cm wzrostu) synek pochyla się nad psem i przemaw
                > ia do niego najczulszymi słowami.
                Bardzo śmieszne, ale z konstrukcji tego zdania mimo wszystko nie wynika, że to pies ma ponad 190 cm wzrostusmile Ze zdania wynika jednak, że synek jest wielki, bo jest, jakby nie patrzeć. Pies jest z matki labradorki, wzrostu średniego labradora, tyle że sylwetki nie odziedziczyl po mamie, bo bardziej smukły jest, znaczy pięknysmile I dobrze się z synkiem komponuje, bo synek też smukłysmile
                • nangaparbat3 Re: zagadka 19.11.11, 20:20
                  A, rzeczywiście!
                  Po prostu wstawiłam sobie przecinek, i wyszło, że to pies taki olbrzym.
                  jaki jest śliczny, mądry, słodki. Wielki (ponad 190 cm wzrostu) synek pochyla się nad psem
                  Cosik chyba zmęczona jestem sad
    • serendepity Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 18:52
      Maz nie zachecal mnie, ani nie zmuszal do rezygnacji z czegos. Ale ja sama myslalam, ze pewne rzeczy trzeba zakonczyc i skoro jestesmy w powaznym zwiazku to zrezygnuje z pewnego hobby, bo to kosztowne i nie chce wydawac naszych wspolnych pieniedzy na to hobby.

      Caly czas ciagnelam po trochu to hobby, ale na niskich obrotach i okazyjnie co pare lat rozwazalam powrot do niego. Az w koncu wrocilam duzym kosztem i przestalam sie przejmowac. Doszlam do wniosku, ze nie bede ograniczac sobie tego, co sprawia mi przyjemnosc. Moze to egoistyczne podejscie, ale tak postanowilam.

      Druga rzecz, to podroze. Uznalam, ze szkoda zycia i nikt nie odda mi tego czasu, ktory ucieka. I jesli chce cos zwiedzic to po prostu pojade sama.

      Nie wydaje mi sie, zeby maz zrezygnowal dla malzenstwa ze swojego hobby czy w jakis inny sposob ograniczyl sie, zreszta nie prosilabym go. Uwazam, ze jesli ograniczymy sie tylko do drugiej polowy i przestaniemy miec wlasna tozsamosc, to staniemy sie nudni dla drugiej strony.
    • xciekawax Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 21:09
      uprzedzam ze nie obarczam exa, mowie tylko fakty z perspektywy czasu. Napewno stracilam poczucie wlasnej wartosci, zatracilam sie, moje potrzeby poszly na bok: nie bylo to wazne. Za to waznym bylo to aby potrzeby exa spelniac. np on nigdy sie nie pytal mnie czy potrzebujemy to czy owo tylko kupowal. Potem bylo na mojej glowie aby to splacac: rezulatat taki ze przestawalam kupowac nowe ubrania, staralam sie oszczedzac na sobie jak moglam, bo przeciez nie chcialam popasc w dlugi. Dla niego to ze karta kredytowa byla niesplacona to nie byl problem - dla mnie byl. Wiec widze tu dwa systemy wartosci i dlatego moje potrzeby poszly na bok.

      Latwo powiedziec ze to jest nasza wlasna wina, i w pewnym sensie jest, ale gdy przez lata ktos nam powtarza ze wszystko jest nasza wina, a zaczyna sie bardzo powoli i niewinnie, to po paru latach takie przykre slowa wbijaja sie w psychike. szczegolnie gdy sa wyzwiska w jedna strone kierowane.

      Druga sprawa to to ze ludzie po rozwodzie jakos wymazuja dobre chwile z ta druga osoba i skupiaja sie na przykrosciach ktore ich spotkaly. np lata malzenstwa jest sprowadzone do tego ze "wybraly zla osobe". akcent na "zla". ale nie pamietaja wiele momentow gdy byli z ta osoba szczesliwi. Sama tak mam: np pamietam niesamowite wycieczki, na ktorych bylam z ex, ale w mojej glowie jakbym go wymazala, pamietam co widzialam, przygody, ale jakby go nie bylo tam. Wiem ze jest to zle, ale pomaga mi to odciac sie od tego czlowieka.

      Napewno teraz jestem szczesliwsza osoba. nie jestem ograniczana i nie jestem kontrolowana. Musialam nauczyc sie na nowo myslec, wyjsc spod skrzydel, zaczac sama zyc, doswiadczac radosci i przykrosci i sama sobie z tym radzic. Jest to niesamowicie wyzwalajace. Wiem ze z odpowiednia osoba bym mogla to robic w czasie malzenstwa, ale z wlasnych jakis tam powodow, czesto wywodzacych sie z wychowania czy dziecinstwa - wybralam wlasnie taka osobe ktora mi skrzydla systematycznie ucinala. Ale przepracowalam to, wyciagnelam wnioski i mysle ze nie jest za pozno aby nadrobic. Oczywiscie tych lat 20stych nie odzyskam, ale moze za 30 lat spojrze w przeszlosc i pomsle ze taka dluga lekcjia nie poszla na darmo smile
    • gazeta_mi_placi Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 21:28
      Z rozwoju, ale co mi tam smile
    • zjm1111 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 18.11.11, 21:45
      hmmm, my byliśmy fajnym małżeństwem - nie wiem kiedy nim przestaliśmy być, ze ex znalazł sobie nową i jakoś to z czego zrezygnowałam jakoś nie było dla mnie problemem...
      ALE
      teraz
      w końcu MOGĘ CZYTAĆ W ŁÓŻKU i nikomu światło lampki nie przeszkadza!
      • kasper254 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 09:12
        Ciekawe jest to "ja". Klasyczne kryterium współczesnej nowomowy. Wydaje się, że na różnych etapach życia człowiek z czegoś rezygnuje: maluch przestaje robić w gacie, starszy przestaje dłubać w nosie, a i w późniejszych etapach rozwoju różne są sfery/sytuacje/przypadki rezygnacji. Trudno np. powiedzieć szefowi, że jest tępy, jak siekiera. Nie czyniąc tego, rezygnujemy przecież z czegoś bezcennego: swojego prawa do oceny,wolności,samorealizacji. I ile czasem w tym bólu.
        Jest i inny problem: ci, którzy przecież stracilii "dziewictwo" swojego rozwoju (swojego "ja") mogą żądać od byłego/ej partnera/ki odszkodowania. Mazur np. mógłby zaskarżyć swoją byłą, że przez nią nie został baletnikiem, zjm, że przez brak możliwości zapalania lamki przy łóźku utraciła ok. 16 mln komórek itd. Bez urazy - chciałbym przedstawić problem trochę w innych wymiarach.
        • z_mazur Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 10:25
          Człowiek rzadko rezygnuje z pewnych rzeczy altruistycznie. Dziecko przestaje sikać, bo leżenie w mokrej pielusze nawet przez parę minut i darcie się, żeby rodzice przewinęli jest bardziej skomplikowane na pewnym etapie życia, niż siadanie na nocniku.

          W rezygnowaniu z siebie w małżeństwie, chodzi o to, że osoba która rezygnuje liczy, że uzyska coś rekompensującego te "straty", co umownie można określić jako "szczęśliwą rodzinę". Gdy twarda rzeczywistość weryfikuje te mrzonki, pojawia się uczucie rozczarowania i żalu. O tym jest ten wątek. Pewnie nikt tutaj by o tym nie pisał, gdyby efektem jego "poświeceń" było osiągnięcie wspomnianego celu.

          Inną sprawą jest, czy teza, że w wyniku takich poświęceń osiągniemy ten cel, jest słuszna.
    • 1puppy01 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 09:26
      zrezgnowałam z Siebie..pewnie My kobiety pisząć to brzmimy banalnie , ale tak to wygląda. Powody były różne , z części rzeczy sama zrezygnowałąm z cześci przez męża....Zapomniałam jaka byłam fajna kiedyś....a teraz wracam do życia..smile aha mój mąż zrezygnował z picia alkoholu....
      • nangaparbat3 OT 19.11.11, 16:37
        A teraz rezygnujesz z przestrzegania zasad polskiej ortografii. I jak mi w ogóle nie przeszkadza, że ktoś pisze "na przód" czy "ruwno", "Siebie" i "My" wydają mi się jakiś obłędnym koszmarkiem.
    • nangaparbat3 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 16:33
      Musiałam zrezygnować z dużej cześci przestrzeni, mieszkałam sama, potem w tym samym mieszkaniu pojawił się mąż, a potem jeszcze córka. I to był dla mnie problem, co gorsza do nie do końca uświadamiany.
      Poza tym nie miałam poczucia, żebym z czegoś rezygnowała - więc mąż ze mnie zrezygnował.
      On z pewnością miał poczucie, że zrezygnował z czegoś bardzo ważnego - traktował swą rolę śmiertelnie poważnie, bardzo ciężko pracował (to były początki jego samodzielnej pracy, dopiero sie uczył, naprawdę harował), miał bardzo mało czasu (a może własnego przyzwolenia?) na to, co naprawdę chciał robić. Mam wrażenie, że po ślubie zaczął naśladować życie swego ojca - i to chyba nas zgubiło. Ale wtedy tego wszystkiego nie rozumiałam.
      W pewnym momencie zrozumiałam jednak, że żeby nasze małżeństwo trwało, powinnam stać się taka jak jego mama - i poczułam, że to byłaby śmierć. Dzisiaj, po kilkunastu latach, pamiętam miejsce, w którym stałam, kiedy to sobie uświadomiłam. Pamiętam, jaka była pogoda. To było bardzo dojmujące doświadczenie - zobaczyć, że albo zrezygnuję z małżeństwa, albo z siebie.
      Więc jak Was czytam, to mam wrażenie, że u nas role się odwróciły - że jesteśmy dowodem, że nie zawsze kobieta się wyrzeka, a męzczyzna nie.
      • mayenna Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 17:41
        nangaparbat3 napisała:

        . Mam wrażeni
        > e, że po ślubie zaczął naśladować życie swego ojca - i to chyba nas zgubiło. Al
        > e wtedy tego wszystkiego nie rozumiałam.
        > W pewnym momencie zrozumiałam jednak, że żeby nasze małżeństwo trwało, powinnam
        > stać się taka jak jego mama - i poczułam, że to byłaby śmierć.
        Miałam dokładnie takie same odczucia.
    • ada828 Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 19.11.11, 21:54
      Teraz odpowiadam tylko za siebie i za swoje dzieci, oczywiście, jak zawsze. W domu jest czyściej, wszystko mogę znaleźć, a przede wszystkim moja przyszłość jest w moich rękach, nie muszę jej konsultować z kimś, kto o mnie nie ma bladego pojęcia.
    • pendzacy_krolik Re: Z czego rezygnowaliście w małżeństwie? 25.11.11, 20:22
      z niczego nie rezygnowalam swiadomie. to postawa meza wymusila na mnie rezygnacje ze spotkan ze znajmomymi (bo konczyly sie totalnym upiciem sie meza),z wyjsc na tance (bo maz potrafil zniknac w srodku imprezy i zostawic mnie sama,poza tym nigdy nie lubil tanczyc), z wyjsc do teatru (jakos nigdy ne moglismy sie dogadac na co isc, a z poprzednia narzeczona chodzil czesto), z czytania ksiazek (brakowalo juz czasu i zmeczenie).poza tym jestem domatorkasmile
      to raczej on musial zrezygnowac z wielu rzeczy, m,in, ze swoich znajomych od kielicha, choc znajomi to nie rzeczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja