aghioli
23.11.11, 11:30
Witam, mam pytanie odnośnie spotkania dziecka z nową partnerką ex.
On powiedział że odchodzi niecały miesiąc temu, to był szok dla mnie, ale i ogromny dla dziecka (13lat). Zupełnie się tego nie spodziewałyśmy.
Wyprowadził się (niby do kolegi). Parę dni potem powiedział nam, że mieszka jednak z koleżanką. Córka strasznie to przeżywa, szczególnie to, że ma kogoś innego, że mame zostawił dla innej kobiety. Boi się żeby tatuś nie przestał jej kochać jak mnie, czuje sie już mniej ważna dla niego, a zawsze była jego oczkiem w głowie. Ja wbrew sobie staram się go wybielać w jej oczach i wspierać jak mogę.
Spotykają sie co drugi dzień, ona bardzo tęskni więc chętnie się z nim widuje, ale zauważyłam że niestety spotkania ich są coraz krótsze.
Na samym początku ustaliliśmy, że będą sie spotykać, ale poza domem. Mi było ciężko i każde pojawienie się go musiałam "odchorować", on też wolał nie przychodzić już do nas.
NIestety on nie za bardzo potrafi to zorganizować i chyba za bardzo mu się nie chce, bo np.ostatnio podjechał pod dom i pogadał z nią 15 min pod bramą. Odbiera ją również z dodatkowych zajęć, ale tak naprawde zaraz odwozi do domu.
Wiem, że to nie jest wyjście z sytuacji bo dziecko potrzebuje stabilizacji w kontaktach, a nie kombinowania -" to co robimy"?, " gdzie idziemy"? Spotkania są zorganizowane więc na wariata, a to nikomu nie służy.
W związku z powyższą sytuacją on ciągle opowiada jej o nowej partnerce, starajac się przekonac ją do niej. Córka, póki co odmawia poznania jej, broni się przed słuchaniem o niej twierdząc że nigdy jej nie zaakceptuje, że to wszystko przez nią...
Niedługo Święta, wczoraj jej powiedział, że chce aby pół świąt spędziła ze mną, pół z nim w jego nowym mieszkaniu i partnerką.
Córka nie chce, powiedziała że woli zostać z mamą.
Z jednej strony jestem strasznie wściekła, że on tak ze wszystkim pędzi do przodu, nie licząc się z uczuciami, nie zauważa że krzywdzi ją, myśląc po raz kolejny o tylko i wyłącznie o sobie, bo tak mu będzie wygodniej- zabrać ją do siebie, do nowego gniazdka a nie kombinować jak spędzić razem czas.
Z drugiej troche rozumiem, bo pewnie też bym tak wolała no i... ta stabilizacja potrzebna nam wszystkim ale..Niestety jestem zdania, że córka w tej chwili jest najważniejsza i dopóki nie odczuwa takiej potrzeby poznania taty nowego świata, nie róbmy tego na siłę!
Myślę nawet, że naprawdę jest na to za wcześnie.
Psycholog dziwi się, że on tego nie rozumie. Na początku powinien podobno nie wspominać jej imienia, tylko opowiadać o niej bezosobowo, a dziecko nawet w tym wieku może akceptować taką sytuacje i rok czasu...
Napiszcie proszę, czy mam rację? czy dobrze myślę, że dopóki nie jest gotowa, mam prawo ją chronić przed tym.
Ja to wyglądało u Was?
Z góry dzięki